AdrionBrzydkie kaczątko

Królestwo Elfów, jedno z trzech położonych w Szepczącym Lesie. Siedziba tkaczy zaklęć, uzdrowicieli i białych kapłanek. Schronienia dla wszelkich podróżnych, miejsce przyjazne, choć zamknięta na wojny i konflikty.
Awatar użytkownika
Nuka
Mieszkaniec Sennej Krainy
Posty: 121
Rejestracja: 2 lat temu
Rasa: Alarianin
Profesje: Szlachcic , Najemnik , Wojownik
Kontakt:

Post autor: Nuka »

        Śliczni elfowie i nadobne elfki świergotały dźwięcznie obcą melodią, podczas gdy Nuka z Dżarielem próbowali opędzić się od pytań, które jak grad na nich spadały. Esker nie nadążał z tłumaczeniem, widział zresztą, że jego narzeczona również ma dość stania jak ten kołek pośrodku rynku. W innym momencie absolutnie by jej to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie, bo pławiłaby się w blasku otaczającego ją wianuszka dobrych znajomych, lecz teraz, gdy Nuka wrócił do domu, chciała spędzić z nim miłe chwile, a nie z nimi. Anioł zapewne też miał teraz niemały mętlik w głowie — widziała kątem oka zdezorientowanie obu chłopców, cofających się przed elfami niczym przed ofiary przed drapieżnikiem. Postanowiła wyzwolić ich z koziego rogu, do którego zostali zapędzeni. Prędko przeprosiła jedną ze swoich rozmówczyń, która właśnie rozgadała się na temat polityki zagranicznej, po czym podeszła do ukochanego i teatralnie wpadła mu w ramiona, chwyciwszy się za czoło. Nuka popatrzył na nią z zaskoczeniem.
        — Cherié, słabo mi — powiedziała, patrząc mu intensywnie w oczy.
        On popatrzył zaś na nią, zmarszczył brwi.
        — Och... — Zrozumiał aluzję.
        Bez zastanowienia podniósł elfkę, bardzo delikatnie. Dwie kobiety podbiegły zaraz, aby pomóc, ale Esker wstrzymał ich zapał, udając pośpiech:
        — Do medyka musimy, Saevhérneanahid... No, widzicie.
        Skinął głową porozumiewawczo na Dżariela, ukłonił się elfim damom i paniczom, a następnie zniknęli wszyscy troje w bocznej uliczce. Z Nuki był taki aktor jak z koziej rzyci waltornia, więc musieli się szybko zmyć, zanim te piękne elfy zdołałyby się poznać na fuszerce. W końcu kto, jak kto, ale oni na sztuce się znali... Odstawił ukochaną.
        — Nie było to zbyt wyrachowane — mruknął, przyglądając się poprawiającej fryzurę Ahné.
        — Ale za to zabawne, przyznaj — rzekła i zerknęła na anioła, dając do zrozumienia, żeby chociaż on potwierdził jej słowa. — Przynajmniej mamy ich z głowy na jakiś czas.
        — No, a jeśli ich spotkamy i zapytają, dlaczego nie jesteś u medyka?
        — Och, Nuka, pomyśl twórczo! Powiemy, że była to chwilowa niedyspozycja.
        — To ty lubisz intrygi i kryminały. — Wzruszył ramionami.
        — Może również powinieneś je polubić? Dżari, czytujesz księgi?
        Ahné była mistrzynią nagłej zmiany tematu, co niekiedy Nukę dość irytowało, ale był jednocześnie świadom, że dusza artystki nie pozostaje wierna jednej idei, jednej myśli i jednemu impulsowi. Artyści czuli potrzebę ciągłej zmiany, ruchu, energii, bodźce musiały zalewać ich ze wszystkich stron, by mieli z czego tworzyć. Kochał w elfce to, jak i wszystko inne, łącznie z jej wadami. I teraz nie wiedział, czy tę cechę mógł przypisać do zalet. Pozostawił te rozmyślania na później.
        — Chodźmy dokądś, nie stójmy w tym zaułku, jak rzezimieszki jakie — zaproponował, po czym podał ukochanej ramię i skierowali się w stronę ogrodów.
        Po chwili ciszy elfka zwróciła się do Dżariela:
        — Wiem, że nasze ogrody nie umywają się do tych niebiańskich, ale sądzę, cherié, że docenisz dłoń, która je ukształtowała. Mają zadziwiającą historię. Pomyślałbyś: ogrody jak ogrody, jednak te adriońskie wiele pamiętają, a gdyby mogły przemawiać, zaskoczyłyby mnogością problemów i dramatów, jakie się tutaj niegdyś odbywały.
Awatar użytkownika
Dżariel
Szukający Snów
Posty: 188
Rejestracja: 6 lat temu
Rasa: Anioł Światła
Profesje: Mag , Wojownik , Bard
Kontakt:

Post autor: Dżariel »

        Nie można powiedzieć, by Dżariel nigdy nie spotkał się z takim żywym zainteresowaniem swoją osobą, lecz było to dawno, gdy podróżował po Alaranii pod swą prawdziwą postacią, ze skrzydłami, kilkanaście lat temu. Później zwyczajnie się od tego odzwyczaił, a teraz – gdy odzyskał swe anielskie atrybuty – podróżowali z Nuką raczej bezdrożami, więc i nie miał kto darzyć ich szczególną atencją. Dlatego też Laki musiał na nowo nauczyć się jak postępować w takich chwilach, choć akurat to spotkanie było jak terapia szokowa – bardzo gwałtowne i intensywne. Elfie towarzystwo nie zważało, że Dżariel nie ma daru języków, a Esker jest w stanie tłumaczyć tylko jedną osobę na raz. Ćwierkali coś nieustannie, a ośmieleni tym, że już zostali przedstawieni, nie stronili przed okazywaniem sympatii w ten czy inny sposób. Ma się rozumieć, że nikt go nie obłapiał, nie byli to wszak troglodyci, lecz niejedna osoba mówiąc kładła mu po przyjacielsku rękę na ramieniu, a on takie poufałości znosił w ograniczonym zakresie.
        Nagłe zasłabnięcie Ahné zaskoczyło go tak samo jak sporą część grupy. Zaraz rozłożył szerzej skrzydła, by w ten sposób zapewnić jej trochę więcej miejsca i powietrza – takie nieme „rozstąpcie się, dajcie jej oddychać”. Zbliżył się, gotowy służyć jej pomocą – wszak przez lata praktykował medycynę i był pewny, że chociaż doraźnie były w stanie jej pomóc… Ale gdy dostrzegł wymianę spojrzeń między nią a Nuką i jego pośpiech z jednoczesnym unikaniem wzroku reszty dały mu do zrozumienia, że to chyba nie do końca o to chodzi. Bez słowa – skinąwszy jedynie na pożegnanie reszcie – podążył za przyjacielem i jego partnerką.
        Kawałek dalej jego przypuszczenia znalazły potwierdzenie – Ahné nic nie było, jedynie symulowała. I co więcej od razu domyślił się co mogło być tego przyczyną.
        - Dziękuję ci za tę… niekonwencjonalną interwencję – zwrócił się do niej z uśmiechem. – Gra aktorska na poziomie najlepszych efneńskich szkół – skomplementował półżartem. – Ale na pewno nic ci nie jest? – upewnił się jeszcze po chwili.
        - Jeśli faktycznie pytaliby czemu Ahné nie jest u medyka, możemy powiedzieć, że to nie było nic bardzo poważnego poradziliśmy sobie moją magią – podsunął. – Znam się na magii życia, a przez ostatnie kilkanaście lat trochę praktykowałem medycynę – wyjaśnił elfce, bo o tym chyba jeszcze jej nie wspominał. Niestety w ten sposób po raz kolejny stanął w opozycji do swojego przyjaciela, który nie przepadał za takimi ceregielami, ale chyba nie będzie miał mu tego za złe.
        - Szczerze powiedziawszy czytam z rzadka – przyznał szczerze Dżariel. – Większość życia jestem w drodze, to nie sprzyja lekturze. A i wolę inne rozrywki: choćby wspomnianą muzykę. Gdy więc byłem w Planach między kolejnymi misjami, powiem szczerze, wolałem ćwiczyć śpiew i grę i muzykować ze znajomymi niż siedzieć nad książkami. Ale zdarza mi się czytać – dodał, by nikt nie wziął go za analfabetę. – Lubię szczególnie stare poematy. Domyślam się, że pewnie czytujesz ode mnie znacznie więcej? – podsunął swoje przypuszczenia Ahné.
        Rozmowę kontynuowali już w drodze, bo Nuka miał rację – nie było sensu, by gnić w tym zaułku. A gdy już ruszyli, ponownie to elfka zainicjowała rozmowę, opowiadając o ogrodach, do których zmierzali. Dżariel słuchał jej z przyjemnością.
        - Chętnie posłucham o historii tego miejsca – zapewnił. – Poza tym daleki byłbym od stwierdzenia, że te ogrody są brzydsze niż te w Planach. Są piękne, jak całe miasto. Inne, utrzymane w innej estetyce, ale przez to wcale nie mniej urodziwe.
Awatar użytkownika
Nuka
Mieszkaniec Sennej Krainy
Posty: 121
Rejestracja: 2 lat temu
Rasa: Alarianin
Profesje: Szlachcic , Najemnik , Wojownik
Kontakt:

Post autor: Nuka »

        Nuka był jedną z tych osób, które chętniej słuchały, niż mówiły, zatem konwersowanie zostawił elfce i Dżariemu, od czasu do czasu wtrącając od siebie coś mało wymagającego. Ahné była zachwycona faktem, że Dżariel znał się na medycynie i magii życia, bo choć sama trochę umiała, to dotąd nie opanowała tej sztuki w pełni, twierdząc, że to nie dla niej, że lepiej zostawić leczenie osobom do tego wykwalifikowanym, a nie samozwańczym laikom bez odpowiedniego wykształcenia. Nuka zgadzał się z nią w tej kwestii, bo lepiej wyzdrowieć pod okiem profesjonalisty, niż nabawić się gangreny, gdy nieuk odetnie ci zanieczyszczonym ostrzem którąś z kończyn, w dodatku nie tę, co trzeba. Wówczas nawet profesjonalista mógłby sobie nie poradzić...
        Nie spieszyli się, powoli zbliżając do bram ogrodów. Kiedy Dżari zaczął mówić o czytaniu, w ogóle przestał się odzywać. Skoro Dżari tak rzadko brał książki do ręki, to co by pomyślał o nim? Analfabecie nieumiejącym czytać? O pisaniu nie wspominając... Ahné wiedziała o przypadłości Nuki i kilka lat temu usilnie próbowała go zachęcić do zgłębienia tajemnic liter, ale on równie uparcie się przed tym wzbraniał, tłumacząc, że to już nie te lata na takie nauki. Ona jednakże twierdziła, że nauka czytania jest dla każdego, nie tylko dla dzieci i młodzieży, ale on wolał pozostać z tym, co już zdołał posiąść. Pisać listy pisał, co prawda z masą błędów i niewyraźnie, ale odczytać się udawało, więc nie widział powodu, dla którego miałby ten stan rzeczy zmieniać. Ahné za to czytała, jakby jutro miało nie nadejść. Co wieczór do późnej nocy, przy słabym świetle i z opadającymi ze zmęczenia powiekami pochłaniała książki, aż jemu czasami głupio było się odezwać, żeby nie wyjść na niedouczonego barana. Nie zmieniało to jednak faktu, że doskonale im się ze sobą rozmawiało, i to nie tylko o kwiatkach czy innych głupotach. Ubóstwiał tę kobietę.
        — Lementis Alathe to najstarsza budowla w tej części Szepczącego Lasu — tłumaczyła elfka, wskazując na pałac wystający ponad ogrodami. — Latami dopieszczano każdy szczegół, każdą najmniejszą drobnostkę. Freski, płaskorzeźby, monolity, wypukłości, a wszystko po to, aby oddać cześć pierwszej elfiej królowej, która dała swojemu ludowi schronienie przed prześladowaniami ludzi. Poświęciła się, aby uratować swoich.
        — Odważna kobieta — stwierdził Nuka, a następnie poczuł, jak Ahné ściska mu ramię z rozczulenia. Uśmiechnął się do niej łagodnie.
        — Ogrody to dzieło jej potomków, a także prostych mieszkańców Adrionu — kontynuowała. — Każdy mógł zasadzić w nich jakikolwiek kwiat, aby oddać cześć rodzinie królewskiej. Dlatego są tak różnorodne. Najważniejsi przedstawiciele najbogatszych rodów przyjeżdżali, aby posadzić kawałek swojego dziedzictwa w tym miejscu. O, zobacz, Dżari, błękitne róże z Seraanai. — Wskazała na krzak obok rozłożystego dębu. — A tutaj pnącza z Cienistych Borów.
        — Tyle roślin z tylu regionów i żadna nie marnieje? — zdziwił się Nuka.
        — To zasługa kopuły, która otacza pałac i ogrody — wyjaśniła Ahné. — Warunki pogodowe nie mają negatywnego wpływu na roślinność.
        — To miasto z każdą wizytą staje się coraz ciekawsze — podsumował, spoglądając na górujący nad nimi elfi pałac.
Awatar użytkownika
Dżariel
Szukający Snów
Posty: 188
Rejestracja: 6 lat temu
Rasa: Anioł Światła
Profesje: Mag , Wojownik , Bard
Kontakt:

Post autor: Dżariel »

        Nuka i Dżariel dzielili to, że oboje lubili słuchać, lecz anioł w razie potrzeby nie miał większego problemu, by podtrzymać konwersację – patrząc na to, że być może wkrótce zostanie królewskim małżonkiem i będzie musiał radzić sobie na licznych bankietach, była to przydatna cecha. Na razie zaś wystarczyło, że miło mu się rozmawiało z Ahné. Narzeczona jego przyjaciela była czarująca, pewnie niejeden zazdrości Eskerowi, że to jego wybrała. A ilu myślało, że on na nią nie zasługiwał… Dżariel każdemu kto tak myślał dałby w mordę, ale jednak wiedział, że powierzchowność jego brata z innej matki bywa myląca. Jeśli zaś chodzi o jego zdanie – elfka nie mogła trafić lepiej, bo jej narzeczony był najlepszym mężczyzną na świecie i anioł każdej kobiecie życzyłby takiego ukochanego.
        Książki niestety nie były tematem, który starczyłby im na długo – w towarzystwie tylko Ahné była miłośniczką literatury i choć anioł wykazywał zainteresowanie jej gustem, sam niewiele miał do dodania. Całe szczęście otoczenie dodawało im tematów do rozmowy – narzeczona Nuki miała ogromną wiedzę o swoim rodzinnymi mieście i dzieliła się nią ku uciesze własnej i słuchaczy. Dżariel z uznaniem kiwał głową, gdy opowiadała o historii mijanych budowli. Niektóre historie znał, inne były dla niego nowe – wtedy chętnie dopytywał i prosił o rozwinięcie tematu.
        - Piękna tradycja – skomentował ze szczerym uznaniem, gdy Ahné wspomniała o tym, że każdy może zasadzić w tych ogrodach roślinę.
        - Chętnie sam bym wziął w tym udział – wyznał. – Ale… Może wtedy, gdy już załatwię swoje sprawy… Może uda mi się tu przyjechać z Delią – dodał cicho, wyobrażając sobie, że mógłby tu wrócić ze swoją ukochaną, która wtedy będzie już jego żoną. Piękne marzenie… Ale to co w pierwszej chwili sobie wymyślił nie miało za wiele wspólnego z rzeczywistością. To na pewno nie byłaby miła wycieczka we dwoje – pewnie bardziej delegacja, podróż z wielką grupą służby i dyplomatów. Z drugiej strony pomyślał, że to mogłoby być piękne, gdyby jako małżonkowie posadzili tutaj jakiś kwiat z Arrantalis. Być może to byłby gest, który dobrze zostałby odebrany przez tutejszy dwór, coś jak deklaracja chęci zacieśnienia stosunków?
        Ale to taka daleka przyszłość… Dżariel szybko otrząsnął się z tych rozważań – jeszcze wiele się musi wydarzyć i wiele udać, aby do tego doprowadzić. A on nadal nie wiedział czy uda mu się zrealizować swoje marzenia. Swoje i Delii.
        - Kopuła na pewno pomaga, ale pewnie też tutejsi ogrodnicy muszą być niezwykle utalentowani – dołączył do wyjaśnień zaproponowanych przez Ahné w kwestii wytrzymałości roślin. – Odpowiednie nawadnianie, podłoże, ekspozycja… Być może również odrobina magii, by odtworzyć ich naturalne środowisko? – Ostatnie zdanie wypowiedział tak, jakby to była myśl, którą dopiero po usłyszeniu zaczął rozważać. Najwidoczniej uznał, że była sensowna, bo pokiwał sam sobie głową.
        - Twój ogród też niewiele ustępuje temu miejscu – zwrócił się do narzeczonej Nuki. – I mówię poważnie, jest piękny i przede wszystkim przytulny. Jak dodatkowy pokój w domu. Sama go pielęgnujesz? - zagaił, choć skłonny był przypuszczać, że ma ogrodnika chociaż do pomocy przy tych najżmudniejszych pracach. Zachęcał ją, by opowiadała: o tym jak dobiera rośliny, co lubi, jakie wyzwania przed nią stoją podczas prac ogrodniczych. Nie był fascynatem tej sztuki, znał się trochę na ziołach i roślinach uprawnych, była to jednak wiedza dość skromna i na pewno elfka miałaby na ten temat więcej do powiedzenia niż on - tym bardziej zamierzał ją zachęcać, by opowiadała.
        - A… czy to miejsce działa również w drugą stronę? - zapytał nagle, wracając myślami do ogrodów, po których spacerowali. - Niektóre rośliny są bardzo ekspansywne. Inne wydają wiele owoców albo mają lecznicze kwiaty czy liście. Można z nich korzystać jak z dobra wspólnego? Widziałem coś takiego w trakcie swoich podróży, dawno temu...
Awatar użytkownika
Nuka
Mieszkaniec Sennej Krainy
Posty: 121
Rejestracja: 2 lat temu
Rasa: Alarianin
Profesje: Szlachcic , Najemnik , Wojownik
Kontakt:

Post autor: Nuka »

        — Och! — rozochociła się elfka i od razu przylgnęła do ramienia Dżariego. Nuka przyjął to z obojętnością. Przyzwyczaił się. — Och, tak, wizyta królowej Arrantalis! Cóż to by było za wydarzenie! A jeszcze, gdyby sama zechciałaby tu coś posadzić z rodzinnych stron, och! Ogrody tyle by zyskały!
        Jakby czytała aniołowi w myślach. Nuka uśmiechnął się na te słowa. Delia zapewne nie przyjechałaby w zwykłe odwiedziny, ale z posłaniem na dwór adrioński, więc z pewnością nie mieliby wówczas wielu okazji, aby w spokoju wyjść na herbatę i porozmawiać, czy chociażby zaprosić ją do domu na kolację. Nie była przecież zwykłą dwórką. To królowa. Esker mógł pozwolić sobie na wypady do karczmy podczas misji dyplomatycznych w Trytonii czy Katimie, lecz jego wizerunek nawet nie umiałby na tym ucierpieć. Wyobraził sobie Dżariela w czasie takiego wyjazdu.
        — Jako król będziesz miał chyba czas na piwo z przyjacielem, prawda? — zagaił nieco rozbawiony wizją, która ukazała mu się chwilę później. Król Dżariel Antelion, władca Wysp, boski anioł z misją od Pana siedzący w karczmie i grający w karty podniszczoną talią Nuki.
        Ahné wyjaśniła, że to właśnie w głównej mierze magia podtrzymuje wszystkie rośliny w Ogrodach przy życiu. Księżniczka Elinore nie szczędziła środków na swoją wizytówkę. I słusznie, bo było co podziwiać. Elfka ponownie objęła ramię Nuki i odpowiedziała na pytanie aniołka:
        — Bardzo się cieszę, że ci się podoba. Tak, sama dbam o rośliny...
        — Wkłada w to całe serce, wierz mi — wtrącił się Nuka i pocałował narzeczoną w czoło. — Ja za to w ogóle nie mam ręki do kwiatów. Miałem jednego w Arturonie, ale Ahné musiała go ratować, bo byłbym go zabił. Teraz jest częścią ogrodu. Nawet nie pamiętam, który to był.
        — Dultea, cherié — podpowiedziała śpiewnie elfka. — Ciemnofioletowa.
        — Racja.
Przechadzali się tak z wolna, oglądając, rozmawiając, plotkując, ciesząc się swoim towarzystwem. Ahné obiecała sprawdzić, czy przypuszczenia Dżariela co do zbierania roślin z Ogrodów były słuszne, bo takiej wiedzy ona nie posiadała.

        Nogi mu w tyłek wchodziły po kilkugodzinnej wycieczce, ale nie narzekał. Dzięki temu Dżariel przynajmniej poznał Adrion, a Ahné miała możliwość przedstawienia historii miasta, ulic, kanałów, zabytków, architektury i wielu innych aspektów, za którymi szalała. Esker sam z chęcią jej słuchał; gdyby tak ciekawie tłumaczono wydarzenia historyczne na dworze w Arturonie, podszedłby do nauki z o wiele większym zaangażowaniem. Widział jednak, że oboje byli tak samo zmęczeni jak on, więc zaproponował, by gdzieś wstąpili. Ahné od razu zaproponowała, by zjedli, bo po tylu godzinach nie chciało jej się gotować, czemu Nuka absolutnie się nie dziwił.
        A jeśli jeść, to i napić się trzeba.
        Poszli zatem do „Ciepłego Wiatru”, gospody na obrzeżach miasta. Pora dnia im sprzyjała, ponieważ nie było na tyle wcześnie, aby zastać dzikie tłumy, ale nie tak późno, aby wnętrze ziało pustkami. Esker od razu polubił to miejsce, choć niektórzy z jego kamratów po fachu uznałaby gospodę za zbyt kwiecistą. Tutaj bowiem dominował styl elfi: roślinne ornamenty, pnące się po ścianach i zwisające z barierek na piętrze sznury liści. Było zupełnie inaczej niż w Arturonie. Tam karczmy wypełniał półmrok, tutaj zaś było jasno i przytulnie. Usiedli zatem przy szerokim oknie, a w chwilę później zjawił się kelner. Młody elfi chłopiec, mógł mieć może z piętnaście lat.
        — Witam państwa — rzekł wesoło z wyraźnym akcentem. — Czym mogę służyć?
        Zamawianiem zajęła się Ahné, bo gdy Nuka zaczął mówić, młodzieniec nie za bardzo nadążał za jego chaotyczną mową powszechną, a kiedy spróbował elfickiego, elf zaśmiał się pod nosem. Poddał się. Tym sposobem Ahné zamówiła Nuce gulasz z sarniny z dużą ilością chleba z masłem i piwo, a sobie i Dżariemu placki ziemniaczane z gulaszem z duszonych warzyw, zaznaczając, że anioł koniecznie musi tego spróbować. Sobie wzięła lampkę czerwonego słodkiego wina, a kiedy zapytała Dżariela, co by chciał do picia, ten odparł: „Dla mnie piwo... Nuka wie już jakie”, na co Esker zasalutował mu porozumiewawczo. Elfi młodzieniec podziękował i odszedł, a Nuka zaczął z melancholią wspominać.
        — Pamiętasz, jak się urżnąłeś w trupa w tamtej wiosce po walce z diabłem? Pewnie nie, ale ja nie zapomnę twojego ciężaru, gdy tachałem cię niemal nieprzytomnego do chaty.
        — Widzę, że nie nudziłeś się w drodze do Adrionu, cherié — odezwała się Ahné, łypiąc na Nukę dziwnie. Ten tego nie zauważył.
        — Z Dżarim? Nigdy.
Awatar użytkownika
Dżariel
Szukający Snów
Posty: 188
Rejestracja: 6 lat temu
Rasa: Anioł Światła
Profesje: Mag , Wojownik , Bard
Kontakt:

Post autor: Dżariel »

        Dżariel niby zdążył już zauważyć, że Ahné miała inny niż on, bardziej swobodny stosunek do bliskości i okazywania sympatii, ale mimo to zerknął na Nukę, gdy jego narzeczona przytuliła się do jego ramienia. Nie dostrzegł, by rycerzowi drgnął choćby jeden mięsień na twarzy, więc i on nie robił z tego sceny. Aż tak pruderyjny to nie był… A ileż razy był wręcz nieświadomy tego z jakimi zamiarami dana kobieta do niego zagaduje to już zupełnie inna historia. Pewnie na tuzin prób flirtu dostrzegał jeden – w najlepszym wypadku. Tu był jednak spokojny, bo wiedział, co łączyło tych dwoje – nawet jakby spróbował, nie zdołałby się między nich wcisnąć.
        Cieszył się, że jego pomysł, by wrócił do Adrionu z Delią, tak spodobał się Ahné. To były luźne spekulacje, lecz i tak przyjemnie się o tym myślało. A pytanie Nuki zgrało się idealnie z tym, o czym pomyślał Dżariel. Anioł spojrzał na przyjaciela, odsłaniając w uśmiechu wszystkie zęby.
        - Są w życiu pewne priorytety – odparł niby zagadkowo, ale chyba żadne z tej trójki nie miało wątpliwości kto stał wyżej w hierarchii: brat czy opinia dworu. Laki pomyślał nawet o tym samym co Nuka – o tym jak będąc królem siedzi jakby nigdy nic w karczmie i gra w karty, a jego straż przyboczna pewnie biega po mieście i odchodzi od zmysłów, bo zgubili swojego władcę i nie potrafią go znaleźć… Delia by mu chyba łeb urwała za coś takiego.

        Po tych kilku godzinach wszyscy byli zmęczeni, więc gdy przyszli państwo Esker zarządzili postój w karczmie, Dżariel z entuzjazmem przystał na ten pomysł. Podzielał też zdanie Ahné w kwestii tego, że po tak męczącym – ale nadal przyjemnym – dniu nikomu nie będzie chciało się gotować. No i najważniejsze – łyk zimnego piwa, bo w gardle miał już wiór.
        Karczma go nie zaskoczyła. Jak wspomniał, był już kiedyś w Adrionie i wiedział, że tutejsza architektura nie jest taka jak w krajach, gdzie dominowali ludzie. Tutaj większość lokali przypominała oranżerie i „Ciepły wiatr” nie był wyjątkiem. I choć Dżariel nie był zszokowany wystrojem, ten i tak zrobił na nim wrażenie.
        - Ładnie tu – skomentował, podziwiając duże okna, rozciągający się za nimi widok i morze zieleni wewnątrz. Poszedł wraz z przyjaciółmi do wybranego przez nich stolika, gdzie zajął takie miejsce, by jak najmniej przeszkadzać ze swoimi skrzydłami. Gdy usiadł, lekko rozchylił je na boki, by nie gniotły się o krzesło i mogły trochę odpocząć. W zamawianiu posiłku nie brał udziału – jedynie obserwował najpierw nieudane próby Nuki, a później to jak wkroczyła jego narzeczona i szybko opanowała sytuację. Jego zapytano tylko co chce do picia.
        - Dla mnie piwo… - odparł, a w oczach elfiego kelnera dostrzegł, że to nie jest precyzyjna odpowiedź i zaraz padną pytania pomocnicze. On tymczasem zupełnie się na tym nie znał i lokalne nazwy na pewno nic mu nie powiedzą. – Nuka wie już jakie – dokończył więc, wcześniej samym spojrzeniem konsultując się z bratem czy go przypadkiem tym nie wkopie. Nie wkopał, całe szczęście. Za to Esker zdecydował, że wkopie ich obu na raz, przypominając o tym jak świętowali pokonanie diabła w Arturonie. Dżariel spuścił wzrok, lekko skrępowany.
        - Pamiętam prawie wszystko – bronił się, ale mimo to mówiąc „prawie”, bo na pewno na niektóre wspomnienia rozlał mu się atrament. Westchnął boleśnie. – To był pierwszy i ostatni raz. „Ze mną się nie napijesz” to jednak potężna magia… - zażartował, po czym spojrzał na Ahné i doszedł do wniosku, że musi się chociaż trochę wytłumaczyć.
        - Miejscowi świętowali po tym jak pozbyliśmy się diabła, który terroryzował okolicę i każdy jeden chciał się napić z „bohaterami” – wyjaśnił, ostatnie słowo wymawiając z akcentem sugerującym, że sam się za takowego nie uważał. – Głupio mi było odmówić, próbowałem, ale to było tylko odsuwanie w czasie nieuniknionego. Nuka zawlókł mnie do łóżka, chyba ratując przy okazji przed utratą czci z rąk nadopiekuńczych niewiast – podsumował, znowu samym akcentem sugerując, że nie wierzył w dobre intencje tamtych kobiet. - I jeszcze trzymał mi włosy...
        Obciachowe wspominki przerwał powrót kelnera, który postawił przed całą trójką zamówione napoje. Dżariel podziękował mu i nim wypił łyk, zasalutował kuflem Ahné i Nuce. Stuknąłby się z nimi, ale obawiał się, że kieliszek elfki mógłby nie wytrzymać takiego ciosu, a wtedy szkoda byłoby i wina, i jej sukienki i nie daj boże też dłoni, która mogłaby się pokaleczyć.
        - Za szczęście, które nas spotkało? - zaproponował toast.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Adrion”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość