Jadeitowe Wybrzeże[Zachodnie Wybrzeże] Co dalej?

Bajkowe wybrzeże Oceanu Jadeitów. Jego nazwa wzięła się od koloru jakim promieniuje. Znajdziesz tu plaże ze złotym piaskiem, palmy i rajskie ogrody. Palące słońce rekompensuje cudowna morska bryza.
Awatar użytkownika
Teus
Mieszkaniec Sennej Krainy
Posty: 127
Rejestracja: 6 lat temu
Kontakt:

Re: [Zachodnie Wybrzeże] Co dalej?

Post autor: Teus » 3 miesiące temu

        Z twarzą zachlapaną krwią, z której niezaschnięte jeszcze strużki ściekały po twarzy, Teus spojrzał na Falkona ze wzrokiem wciąż jeszcze pełnym żądzy mordu. Cały czas zaciskał dłoń na rękojeści broni. Wciąż jeszcze szumiał w nim zew walki, czuł wciąż krew martwych przeciwników. Gdy Falkon klepnął go w plecy, coś w nim pękło.
        - Jasna cholera, jak to się klei! – Teus upuścił broń i począł trzeć oczy, do których zaczęła wpadać spływająca krew. – Ciebie też całkiem miło zobaczyć w jednym kawałku. Następnym razem racz jednak oszczędzić nam tych babskich fochów! – Odparł uśmiechnięty Tousend i cicho klnąc pod nosem na temat ludzkiej biologii, zaczął obmywać się w pobliskim źródełku.

        W końcu, z oczyszczoną już fizjonomią i niesklejonymi oczami, Teus stanął przed kryształem – powodem większości ich problemów. Do tej pory niewiele o nim myślał, mimo iż przecież był z nim nierozerwalnie złączony. Nadszedł jednak czas ostatecznego rozwiązania całej sprawy.
        - No cóż, co może pójść nie tak? Najwyżej zginę – zaśmiał się nerwowo.

        Teus odebrał od Falkona sztylet i przymierzył się do zadania ciosu. W tym samym czasie ujrzał przyglądającą się mu Kostuchę, która z założonymi rękami przyglądała się tylko całemu zajściu. Kiwnęła tylko zdawkowo głową i oczekiwała na dalszy rozwój wydarzeń.
        - No, raz kozie śmierć.

        Sztylet odprowadzany przez snop iskier, wbił się w kryształ, który eksplodował na tysiące kawałeczków. Siła uderzeniowa powali wszystkich stojących, z wyjątkiem samej Śmierci, która podeszła pod leżącego nieruchomo Teusa. Westchnęła tylko z cicha i wyjęła z kieszeni płaszcza notes. Wbiła spojrzenie w jedno z widniejących w nim imion i miała już postawić tam odpowiedni znak, jednak pióro nie dotknęło pergaminu. Kostucha siedząc tak przez dłuższą chwilę, zdawała się zastanawiać nad podjęciem kolejnego kroku. W końcu westchnęła po raz kolejny, a trzymany przez nią notes wraz z piórem z powrotem wylądował w kieszeni. Żniwiarz wstał, machnął dłonią w stronę pobojowiska, zachęcając wszystkich do powstania. Tak oto Kostucha, w towarzystwie kilkunastu tragicznie zmarłych ludzi, a nawet dwóch igrysów, ruszyła powoli przed siebie, rozpływając się w pojawiającej się znikąd mgle.

        Teus ocknął się. Zobaczył tylko stojących nad nim towarzyszy, którzy przyglądali mu się niczym ci pieprznięci uczeni jakiemuś rozerżniętemu biedakowi leżącemu na stole. Z krzywą miną podniósł się i siadł ciężko na ziemi.
        - To chyba dobra okazja, żeby się napić, nie uważacie?

Awatar użytkownika
Alestar
Szukający Snów
Posty: 161
Rejestracja: 7 lat temu
Lokalizacja: Mała wioska koło Ożarowa (świętokrzyskie)
Kontakt:

Post autor: Alestar » 2 miesiące temu

        Patrząc na notatnik, dało się odczuć, że ten czeka na coś więcej. Otwarty na samym początku, na górze lewej strony miał zapisane przed chwilą słowo: „Poszukiwacz”. Słowo nie zanikło od razu jak poprzednie. Wcześniejsza próba napisania czegoś na tych tajemniczych kartkach nie powiodła się. Tajemnicza moc tego przedmiotu oczekiwała dalszego ciągu tego zdania. Brunet, widząc czarny tusz, nie wiedział co chciał napisać dalej, nie liczył nawet, że pisanie zwykłym tuszem mu się powiedzie. W głowie krążyło wiele pytań. Czy miał wpływ na przeszłość, czy tylko przyszłość? Czy poszukiwaczem będzie na pewno on, czy jakakolwiek osoba, która odczyta ten napis? Czy magia dobrze odczyta zamiary twórcy oraz jak dobrze uformować swe życzenia? Eksperymentowanie z czymś teoretycznie tak potężnym, mogło równie dobrze przynieść opłakane skutki. Poprzedni odczytany zapis zapowiedział w tajemniczy sposób przyszłość, która spotkała kompanów na morzu.

        Wcześniejsza próba z bezpośrednim napisaniem imienia Alestar, sprawiła że napis rozmył się i znikł, jakby nie mógł przyjąć czegoś tak oczywistego. Kusznik mógł zająć się próbą zapisywania stron dzięki temu, że był wypoczęty po gorącej kąpieli. Taką usługę oferował zajazd, do którego przybył wraz z towarzyszami. Odpoczynek w balii z gorącą wodą, zrzucenie z siebie nie tylko brudów, ale i trudów podróży było bardzo potrzebne dla każdego z przybyłych jeźdźców. Gospodarz na wejściu uradował się z przybycia kolejnych gości i widząc, że są zmęczeni, sam zaproponował kąpiel i gorący posiłek. Podane mięso i gorąca zupa były bardzo potrzebne dla żołądków każdego z trojga kompanów. W końcu ostatnie trudy dość mocno wymęczyły każdego z mężczyzn. Odnalezienie zajazdu całkiem niedaleko od miejsca pokonania półelfa było swoistym cudem. Podróżnicy podejrzewali, że będą musieli rozbijać obóz w lesie, ale dym powoli unoszący się do góry, błądzący gdzieś pod horyzontem dał nadzieję, że ta noc zostanie spędzona w godnych warunkach.

        Trójka przyjaciół zabrała się do drogi, tuż po tym, jak Teus rozprawił się z ciążącą nad nim magią i na szczęście obudził się zdrów, niepozbawiony swojego humoru. Przy Henriku i innych bandytach można było znaleźć na tyle pieniędzy, że przez jakiś czas mogli być bezpieczni o swój stan finansowy. Oczywiście każdy z mężczyzn zdawał sobie sprawę, że są to monety splamione krwią niewinnych wieśniaków bądź zabrane od ich siłą. Wiosek ograbionych przez różnej maści bandytów było wiele, a odnalezienie konkretnej byłoby niemożliwe. Koniec końców pieniądze znów trafią do ludzi, takich jak na przykład właściciel tego zajazdu, w którym łowca potworów siedząc w swoim pokoju, szukał natchnienia nad pustymi już stronami tajemniczego notatnika.

Awatar użytkownika
Falkon
Mieszkaniec Sennej Krainy
Posty: 127
Rejestracja: 6 lat temu
Kontakt:

Post autor: Falkon » 3 tygodnie temu

        — Pamiętnik piszesz? — zagadnął Falkon, wkradając się niepostrzeżenie do pokoju, w którym rezydował Alestar. — Mniejsza o to, będziesz miał na to dużo czasu. Ale na razie — wysapał, biorąc towarzysza pod ramię — chodźmy się napić. Nie dam ci tu zgnić po tym wszystkim, musimy odreagować i zaspokoić nasze pierwotne potrzeby.
        Zeszli na dół. Alestar, nie wiedząc czemu, nie stawiał nawet oporu przed Falkonem, który z wyraźnym uporem próbował usadzić go przy brudnym, zniszczonym stole, który zdawał się pamiętać więcej krwawych historii, niż cała trójka podróżników mogłaby kiedykolwiek usłyszeć.
        Teusa nie było w głównej izbie. Najpewniej odsypiał - nic dziwnego, wydarzenia z poprzednich dni z pewnością dały mu się we znaki bardziej niż pozostałej dwójce.
        — No. To teraz... piwo! Dwa piwa, jeśli łaska! Najlepsze jakie macie! — krzyknął Falkon, łypiąc zalotnie na jedną z atrakcyjniejszych kelnerek. — O ile macie coś lepszego niż te szczyny, które zwykle tu podają... — dodał pod nosem.
        Nie minęła minuta, a na wysłużonym, nierównym stole stanęły dwa cynowe, pełne po brzegi kufle.
        — Nasze zdrowie, przyjacielu! — zagrzmiał rubasznie Falkon, uderzając z łomotem swoim kuflem w ten stojący przed jego towarzyszem. Brunatny płyn bryzgnął we wszystkie strony, ochlapując czyste ubrania Alestara. — Nasze zdrowie!
        Nim kusznik zdołał przełknąć pierwszy łyk, kufel Falkona był już pusty. Chłopak dał tylko znak kelnerce, tej atrakcyjnej, południowej urody, szczupłej i zwiewnej niczym driada, a ta podała zaraz pełen dzban najlepszego, ciemnego, aromatycznego piwa, które warzone było tylko w tych okolicach.

        — Noo, i to rozumiem! — wysapał Falkon, kończąc zdanie donośnym beknięciem. — Słuchaj, przyjacielu — podjął, ocierając usta mankietem wymiętej koszuli. — Przede wszystkim... przede wszystkim chciałem Ci podziękować, bo gdyby nie ty, to pewnie wąchałbym teraz kwiatki od spodu. Ale — szturchnął Alestara w ramię — musimy obmyślić dalszy plan. No wiesz, z czegoś trzeba żyć, prawda? Na razie starczy nam na kilka tygodni, ale co dalej?
        Falkon przysunął się energicznie do Alestara, rozlewając na stół szarobrunatną pianę ze swojego kufla.
        — Słuchaj. Znam tu ludzi, którzy mogliby nam pomóc, zapewnić stałą robotę. Co ty na to? Ty i ja... — podrapał się po niedogolonym zaroście, analizując szybko spojrzenie towarzysza. — Nie zrozum mnie źle... ale po co nam gość z północy, który jedynie pakuje nas w kłopoty? Władasz biegle i kuszą i mieczem, a ja... sam wiesz, radzę sobie ze wszystkim i...
        Dźwięk przesuwanego po drewnianej podłodze krzesła przerwał Falkonowi w pół zdania, wywołując jednocześnie paskudny grymas na twarzach co poniektórych gości.
        — Ekhm — chrząknął łysy jegomość, wstając majestatycznie z miejsca. — Panowie wybaczą, ale przez przypadek usłyszałem to i owo... — Jegomość podkręcił swego iście szlacheckiego wąsa, odgarnął do tyłu poły płaszcza i opierając się pięściami o blat nachylił się nad stołem, przy którym Falkon i Alestar sączyli piwo z cynowych kufli. — Chyba przydałaby mi się taka kompania, wiecie?
        Dostojny, ciepły uśmiech, bijący spod bujnego zarostu, zdawał się hipnotyzować. Falkon obdarzył nieznajomego uprzejmym spojrzeniem i odsunął jedno z wolnych krzeseł, zapraszając go do stołu.
        — Jeszcze jeden kufel! — krzyknął do przechodzącej obok kelnerki, dziwnym trafem tej samej smukłej dziewczyny, która wcześniej ich obsługiwała. — Jestem Falkon — zwrócił się do tajemniczego gościa — a to jest Alestar. Służymy pomocą.
        — Miło panów poznać. Mówcie mi Jonas. Poszukuję kogoś, kto doświadczeniem i mieczem pomoże mi w interesie. Zaciekawiło mnie, gdy rozmawialiście o człowieku z północy...
        — Aaa, nieee... to nic takiego — przerwał mu Falkon. — Nieistotny szczegół, zapomnijmy o tym. Ja i mój wspólnik — Falkon szturchnął Alestara, który próbował coś właśnie powiedzieć — na pewno spełnimy pana oczekiwania. Ale, rzecz jasna, usługa swoje kosztuje, więc...
        W tym momencie trzasnęły drzwi, prowadzące do pokoi na górze. Teus przeciągnął się i ziewnął szeroko, przekraczając próg. Machnął ręką w stronę Alestara i Falkona, których ledwie zauważył przecierając oczy.

Awatar użytkownika
Teus
Mieszkaniec Sennej Krainy
Posty: 127
Rejestracja: 6 lat temu
Kontakt:

Post autor: Teus » 2 tygodnie temu

        Od dawna wyczekiwany sen powalił Teusa i cały czas go trzymał, nie pozwalając mu się wyrwać. Jednak nadchodzące południe, gwar w gospodzie i pieprzone południowe muchy nie pozwoliły mu dalej spać, toteż dzielnie walcząc z zmęczeniem spowodowanym odpoczynkiem, Tousend wyczołgał się spod pierzyny, przetoczył przez drzwi pokoju i zjechał po schodach do sali głównej. Z gracją wyhamował na ścianie i dziękując za to, że od sali oddzielają go jeszcze jedne drzwi, otrzepał się po lądowaniu. Zbierając w sobie resztki pozostałego uroku osobistego, Teus chwycił za klamkę i pewnym krokiem przekroczył próg drzwi.

        Ziewnął, rozprostował kości i uśmiechając się, pomachał jednej z tutejszych kelnerek, która od razu przyciągnęła jego uwagę. Potem dopiero dojrzał resztę obsługi. I karczmarza. I gości. No i trzech delikwentów, z których jeden, ochlapany piwem, patrzył na wszystko zdezorientowany, drugi obdarzył Teusa zrezygnowanym wyrazem twarzy, a trzeci, łysy, zajmował jego miejsce przy stoliku.

        Tousend zabrał jedno z wolnych krzeseł i przesuwając je po drewnianej podłodze, wywołał jednocześnie paskudny grymas na twarzach wszystkich zgromadzonych gości. Nie miał pojęcia czemu są tak drażliwi.
        - A więc to pewnie pan jest tym człowiek z północy – zwrócił się do Teusa Łysy. – Jestem Jonas.
        - Mogę być i mędrcem ze wschodu – odparł Tousend i kompletnie zignorował uśmiech wąsacza. Był zbyt zajęty obserwowaniem kelnerki, którą zamierzał poprosić o piwo. A chodziło mu o tą konkretną.
        - Ekhem… tak… więc tak jak wspomniałem, potrzebuję grupy zuchów, którzy pomogą mi w pewnej sprawie. Chodzi mi tutaj o…
        - Jeśli oni się zgodzą, to ja też. – Teus przerwał zaskoczonemu Jonasowi i z lekko wymuszonym uśmiechem na ustach poklepał go po ramieniu. Zaraz po tym wstał od stołu i ruszył w stronę kelnerki. Tej konkretnej.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Jadeitowe Wybrzeże”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość