Oglądasz profil – Topaz

Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Czarny Topaz
Rasa:
Człowiek-Mroczny Rycerz
Płeć:
Nieokreślono
Wiek:
31 lat
Wygląda na:
0 lat
Profesje:
Majątek:
Sława:

Aura

Aura o średniej sile i żelaznej barwie. Bije od niej topazowa poświata. Wokół niej nie słychać żadnego dźwięku. Wydziela charakterystyczny, metaliczny zapach. W dotyku jest twarda, ostra i chropowata a w smaku gorzko-słona.

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Topaz
Grupy:
Martwe postacie:

Skontaktuj się z Topaz

PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Strona WWW:
Odwiedź witrynę WWW

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
8 lat temu
Ostatnio aktywny:
7 lat temu
Liczba postów:
19
(0.02% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.01)
Najaktywniejszy na forum:
Fargoth
(Posty: 10 / 52.63% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
[Ulice Miasta]Przechadzka
(Posty: 10 / 52.63% wszystkich postów użytkownika)

Połączone profile


Atrybuty

Krzepa:stalowe mięśnie, raczej wytrwały, odporny
Zwinność:niezbyt zręczny, powolny, precyzyjny
Percepcja:sokoli wzrok, dobry słuch, kiepski węch, pozbawiony smaku, pozbawiony czucia, wyostrzony zmysł magiczny
Umysł:niezwykle bystry, ineligentny, silna wola
Prezencja:maszkaron, barbarzyński, władczy

Umiejętności

PrzetrwanieOpanowany
WspinaczkaBiegły
BudownictwoPodstawowy
KowalstwoOpanowany
TaniecOpanowany
RysunekBiegły
UnikiBiegły
Władanie toporemMistrz
TaktykaMistrz

Cechy Specjalne

Aura chłoduDar
Emanuje nieprzyjemnym, nienaturalnym chłodem.
FuriaDar
Zraniony wpada w niszczycielską furię.
STRACHDar
U osób o słabej woli jego obecność wywołuje uczucie strachu.

Magia: Rozkazy

Nowicjusz

Przedmioty Magiczne

Tęczowy kwarcZaklęty
Dwie kule tęczowego kwarcu. Im wyżej się unoszą, tym większe stężenie emocji w okolicy.
Smoczy SztyletZaklęty
Sztylet z wizerunkami ziejących ogniem smoków na rękojeści. Magazynuje ogień, który może zostać uwolniony w każdej chwili.

Charakter

Nie słucha się nikogo. W ogóle można by pomyśleć, że nie słucha. Ale jednak... Interesuje się wszystkim i wściubia nos, w najczęściej nie swoje sprawy. Poważny, nieugięty, natrętny, pomysłowy, zdeterminowany, itd. Nigdy nie ustępuje od walki. Nigdy nie zostawia swoich. Nigdy nie kłamie. Raczej mało mówi...[informacje zaciągnięte od przekupki]

Wygląd

Kiedy spotkasz go na ulicy, na pewno zaraz zauważysz jego nienaturalny wzrost...co prawda nigdy się nie mierzył, ani nie dał tego zrobić nikomu innemu (pod groźbą topora), ale stwierdzono, że jest o głowę wyższy od Zatęchłego Johna (193 cm wzrostu). Twarzy nie widać. Skrywa ją wielka czarna przyłbica. Niżej, jego barczyste i bardzo silne ramiona skrywa równie czarna, nieco podniszczona zbroja. Na plecach wisi topór obustronny oraz drewniana powyszczerbiana tarcza z wmontowanymi ostrzami, na wypadek straty broni. Ciężkie rękawice wyposażone w kolczate kastety...Nogawice starannie wykonane z rudy meteorytu przez jego ojca. Cały szczep takie nosił, ale by dostąpić tego zaszczytu, trzeba było zdobyć kawałek rudy i wrócić w całości do wioski...Naramienniki z tegoż samego materiału, a co za tym idzie, lekko fosforyzujące w ciemnościach, ledwo powstrzymują pragnące przestrzeni mięśnie. Na stopach za to stare skórzane buty kupione niemalże 150 lat temu...ciekawe jak wytrzymały?



#I w zasadzie to wszystko panowie i panie...

Historia

Mała wieś na północy. Skute lodem pustkowia. Ludzie żywiący się padliną...Śmierć. Zaraza spadła na jego szczep kiedy był jeszcze mały. Ludzie ginęli jak muchy w kuchni przeciętnej, uzbrojonej w szmatkę staruszki. Codziennie co najmniej dwoje mężczyzn. Kobiet zaraza w przedziwny sposób nie dotykała. Kobiet ani dzieci. Początkowo pomagał chorym, przynosił im 'ulgę w cierpieniu'. W końcu wszyscy umarli...On był już prawie dorosły, więc uciekł  z zarażonych terenów. W tym celu dosiadł psa, wielkiego ogara zakupionego kiedyś u Piktów, oswojonego i wiernego tylko jednej osobie...MU!


Kiedy dorósł, życie zmieniło się całkowicie...Nie chorował, co mu się podobało, nie czuł bólu, strachu, miłości... Życie poniekąd straciło sens. Nie potrafił jednak go sobie odebrać i nie potrafi tego do dziś. Może jednak krztyna strachu została. Tak czy siak, teraz walczy o wiele lepiej! Nie odczuwa doznanych ran, więc batalie toczyć może bez przerwy, bez odpoczynku. Nigdy nie odczuł zmęczenia, a co za tym idzie przyjemności odpoczynku również. Stracone życie, można powiedzieć...Ale jakie długie...


Podczas ostatnich przygód odnalazł ostoję spokoju...Małą, odciętą od świata chatkę w górach. Mieszkał w niej kilka miesięcy, polując na małpiatki zamieszkujące tamtejsze lasy. W jaskini znalazł szkielet i sztylet z wizerunkami smoków. Oczywiście go sobie przywłaszczył! Żył tak powoli, bez nerwów (których i tak nie czuł...), aż pewnego dnia do drzwi zapukał dziwnie niski człowiek wraz z grupą innych osobników...Bez namysłu rozpłatał ich na kawałeczki. W plecaku niziołka (tego pierwszego, bo było ich dwóch) znalazł idealnie okrągłe kulki lśniące wszystkimi kolorami tęczy. Pchnięty nagłą potrzebą kolejnej rozróby, wyruszył w dalszą podróż...



#Zawitał niedawno do tej interesującej krainy...






Na targu panowała typowa dla niego wrzawa. Kupcy próbowali opchnąć towary po najkorzystniejszych cenach, a kupujący starali się te ceny zaniżyć. Wybuchały awantury, burdy...ogólnie jak zawsze. Pod ścianą karczmy, której drzwi wychodziły na całe to zamieszanie stało dwóch garbatych mężczyzn.
-Ej! Słyszałeś o tym dziwolągu co to niedawno się tu pojawił?-powiedział, albo raczej wykrzyczał jeden z nich, ten po lewej.
-Chodzi ci o tego skośnookiego?
-Nie.
-Tego dziwaka co chodzi na rękach?
-Nie.
-To może tego...no, niski, gruby...
-Nie.
-No to nie słyszałem...
-Więc słuchaj-zaczął opowieść-Wczoraj wieczorem...
-Aaaa! Więc chodzi o niskiego, chudego!
-Nie! Zamknij się i daj opowiadać...Więc tak. Wczoraj wieczorem strażników przy bramie podobno zmroziło. Nic dziwnego zimą, ale teraz? Już zaczyna się wiosna i jest raczej ciepło. Owinęli się szczelniej pelerynami i stali dalej. Na trakcie coś zaczęło się ruszać. Wyskoczył wielki pies z jeszcze większym mężczyzną na grzbiecie i pognał pomiędzy budynki!
-Nieee!
-Taaak!
-Na prawdę!?
-Prawda, żeś głupi! Ja bym nie kłamał w takiej sprawie!
-Kto cie tam wie!
-Cicho! Słuchaj dalej...
-NIE!
-TAK!- pacnął w ucho tego z prawej-Zamknij się!
-No dobra...Mów...
-Więc dziś przekupka podobno widziała rosłego mężczyznę podobno o głowę wyższego od Zdechłego Johna!
W głowie tego z prawej rozpoczął się bolesny przebieg myślowy...Jeżeli Zdechły ma około metr dziewięćdziesiąt...
-TOŻ TO OLBRZYM!- wykrzyknął
-No ba...Całe jego ciało zakrywała czarna zbroja, ale nie mogła nie zauważyć, że jest umięśniony! No i podobno jakoś tak inteligentnie wyglądał...
-To znaczy jak?
-A bo ja wiem! Jeszcze miał na głowię przyłbicę zasłaniającą twarz!
-To z kąd ona wie, że wyglądał inteligentnie!?
-Przekupki to wiedzą! Zamknij się...
Targ nagle ucichł. Wszystkich przeszedł lodowaty dreszcz. Z zaułka wyłonił się ów olbrzym w czarnej zbroi, o szerokich barach i na prawdę wyglądający jakoś tak inteligentnie... Minął garbatych powoli i dostojnie. Za nim podążał wielki pies...Wszedł do karczmy pochylając się, by nie zawadzić o framugę. Pies przecisnął się za nim. Chłód minął...