Oglądasz profil – Sarú

Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Sarát Carú "Sarú"
Rasa:
Driada
Płeć:
Kobieta
Wiek:
54 lat
Wygląda na:
27 lat
Profesje:
Łowca, Rzemieślnik, Wojownik
Majątek:
Ubogi
Sława:
Rozpoznawalny

Aura

Niewielki to łańcuch górski; nadal młody, choć ukształtowany wyraźnie - twarde skaliste granie koloru żelaza ostro odcinają się od nieba, rozmywając niekiedy w delikatnej, obsydianowej poświacie. Barachitowy las porasta zbocza - czujesz wyraźny zapach iglaków i mchu. Możesz dotknąć lepiącej się żywicy i suchych kamieni o intrygującej, nawet przyjemnej fakturze. Nowo powstały szlak zaprasza i prowadzi cię obok płowiejących cynkowych zboczy, gnąc się delikatnie na boki, ale nie zwodząc cię i nie oszukując - cały czas masz poczucie, że wiesz dokąd idziesz i czego się możesz spodziewać. Nie zaskakuje cię nawet dosadność goryczy którą czujesz w ustach, ani jej kojąco łagodny posmak. Nie zastanawiasz się też zbytnio nas tym co oznacza ta nuta kopalnianej soli, bo nawet ona zdaje się być przyjazna - dajesz się więc prowadzić do samego końca, a droga nie zawodzi i błyskając na pożegnanie ożywioną cyną wyprowadza cię z krainy aur.

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Sarú
Grupy:
Martwe postacie:
Płeć gracza:
Kobieta

Skontaktuj się z Sarú

PW:
Wyślij prywatną wiadomość

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
7 miesiące temu
Ostatnio aktywny:
3 tygodnie temu
Liczba postów:
14
(0.02% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.06)
Najaktywniejszy na forum:
Thenderion
(Posty: 5 / 35.71% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
Jaka szła, taką spotkała
(Posty: 5 / 35.71% wszystkich postów użytkownika)

Połączone profile


Atrybuty

Krzepa:raczej silny, raczej wytrwały, wytrzymały
Zwinność:bardzo zręczny, precyzyjny
Percepcja:wyostrzony wzrok, czuły słuch, kiepski węch, przytępiony smak, wyostrzone czucie, nieznaczny zmysł magiczny
Umysł:pojętny, b. silna wola
Prezencja:Ładny, nieokrzesany, przekonywujący

Umiejętności

ŁowiectwoMistrz
ŁucznictwoEkspert
Biologia zwierzątEkspert
Walka bronią białą [rapier i lewak]Ekspert
Walka bronią niekonwencjolanlnąEkspert
Przyrządzanie śledziEkspert
Mimo że driada nie miała nigdy do czynienia z rybami, spodobało jej się to określenie na umiejętność tropienia. Mistrz Belgar opowiedział jej kiedyś o złotym smoku, który zwykł tak mówić, po czym stwierdziła, że chętnie przejmie po nim tę manierę.
Wyrób broni [łuki]Ekspert
PrzetrwanieEkspert
PoliglotyzmBiegły
Opanowała trzy języki: krasnoludzki, nordyjski oraz mowę powszechną.
Prace gospodarczeBiegły
Sporządzanie truciznBiegły
Wykorzystuje jad owadów, gadów i płazów, a następnie macza w toksynie groty strzał lub nakłada ją na klingę rapiera.
GotowanieZaawansowany
JubilerstwoZaawansowany
Rzemieślnictwo ogólneZaawansowany
Zszywanie, wykorzystywanie surowców zwierzęcych, garbarstwo, podstawy kowalstwa, garncarstwo etc.
HazardZaawansowany
MedycynaZaawansowany
Jazda konnaPodstawowy

Cechy Specjalne

Wytrzymałość fizyczna i psychicznaAtut
Żadne dramaty i tragedie nie mają na nią większego wpływu, umie sobie radzić z sytuacjami stresogennymi nadzwyczaj dobrze, chociaż czasami nerwy jej puszczają i zdarza się, że jej but ląduje na czyjejś rzyci.
Odporność na zimnoAtut
Surowy klimat Gór Dasso dał jej w kość, lecz dzięki temu narzeka teraz na odmrożenia nieco rzadziej.
Orientacja w terenieZaleta
Ona się nie gubi, a nawet jeśli, to zawsze znajdzie drogę powrotną.
Bezszelestne poruszanie sięRasowa
Hańbą byłoby, gdyby zając usłyszał ją już z odległości kilku sążni. Toż łowcy nie godzi się brak tej umiejętności!
Mowa zwierząt i roślinRasowa
Nie umie, nie rozumie, ale odczyta subtelne sygnały, choć nie zawsze prawidłowo.
Beztalencie w czytaniu i pisaniuUłomność
Czytać literki i składać je w słowa, a później w zdanie jest już trudno, a co dopiero pisać... Jej wystarczą runy krasnoludzkie - kojarzą jej się z przypadkowymi bazgrołami, jakie mogłyby narysować dzieci na skałach w jaskini, więc nietrudno je zrozumieć. Wystarczy kontekst.

Magia:

Nowicjusz

Przedmioty Magiczne

Ingh as voth (tł.: pij, nie chrzań)Zaklęty
Artefakt, dzięki któremu Sarú nie musi obawiać się zatrucia alkoholem. Ma kształt monety krasnoludzkiej i chroni organizm driady przed wchłanianiem szkodliwych dla niego substancji.
Biała cegła [loteria]Zaklęty
Jeśli dotkniesz nią starego, walącego się budynku lub gruzu po nim natychmiast się odbuduje I będzie wyglądał jak nowy. Niestety ów przedmiot jest dość ciężki.
AkhWyjątkowy
Rapier, którego imię brzmi jak kaszlnięcie - jak raczyła skomentować propozycję krasnoludzkiego przyjaciela na imię dla jej brzeszczotu.

Charakter

	Do życia podchodzi lekko, bezpretensjonalnie i żywiołowo, czego pozazdrościć może jej niejedna istota, której ból istnienia ciąży na barkach już od najmłodszych lat. Sarú takiego problemu nie ma i posiadać nie zamierza, bo są ważniejsze rzeczy do zrobienia, niż użalanie się nad sobą oraz nad tym, że cię świat nie lubi. Jest kobietą pragmatyczną, niebojącą się podejmować ryzyka, a ciężką pracą fizyczną jest w stanie wyleczyć wszelkie życiowe rozterki. Płacze z rzadka, jeśli w ogóle, narzeka nieczęsto i nie broni się przed ewentualną bitką. Co się tyczy właśnie bijatyk - Sarú ma to do siebie, że nie zacznie, ale sprowokowana podtrzyma i pokaże, że jej prawy sierpowy, wbrew pozorom, może stanowić jej wymowną wizytówkę. A jak nie pięścią, to łopatą lub czymkolwiek innym, co jej się pod rękę nawinie. Mówi się, że driady są wrażliwe, delikatne, że nie skrzywdzą muchy, że kochają cały świat. Ten opis zaś nie dotyczy driad, które wychowywane były w surowym klimacie Gór Dasso i żyły w krasnoludzkich oraz nordyjskich społecznościach. Ona musiała sobie radzić z niedogodnościami związanymi z życiem w tak bezwzględnych i bezlitosnych warunkach, które nie zamierzały oszczędzać młodziutkiej, niedoświadczonej driady. Porażki przyjmowała ze zgrzytaniem zębami, lecz za każdym razem podnosiła się z kolan i parła naprzód, co praktykuje do dziś, lecz teraz jest to u niej odruch bezwarunkowy. Stara się stawać naprzeciw jakimkolwiek przeciwnościom, czy to w postaci pogody, czy innej persony. Łatwo się nie poddaje, i prędzej przytrzaśnie sobie język drzwiami, niż zrezygnuje z raz powziętego celu. Jest okropecznie uparta, co nie zawsze skutkuje pozytywnie, gdyż wtedy irytuje tym innych i już nieraz wywiązała się z tak błahego powodu ostra, bogata w niecenzuralne słowa dyskusja. Niekiedy nawet rękoczyny...
Ale właśnie - ona bije się nie po to, by zabić, ale po to, by innym coś udowodnić. Na przykład, że potrafi być sprytniejsza i silniejsza od przeciwnika. Albo, żeby po prostu kogoś uciszyć, gdy perswazja nie daje rady głupocie. Sama nie uważa się za wybitnie mądrą, lecz tłumaczy to przedłożeniem wiedzy praktycznej nad teoretyczną, bo faktycznie - niewiele wie o otaczającym ją świecie, przez co zdarza jej się mieć z tego powodu kompleksy. Czuje się bardzo niekomfortowo w towarzystwie osób uczonych, obeznanych ze światem, które nazywa "mądrymi głowami". Lubi mieć to, co mają "mądre głowy z kontynentu" - wtedy uważa się wręcz za obieżyświata, bo takie cacka zdobywa po drodze, mimo że często bywają one zwykłymi, używanymi na co dzień przedmiotami. Ucieszy ją byle srebrny kielich, bo u niej w górach takich nie ma. Czasami zdaje się zachowywać jak ciekawskie dziecko, które dopiero poznaje swoje otoczenie. Potrafi coś bezceremonialnie i bez pytania pochwycić, by zaraz zapytać, co to takiego. Nie ma w niej ani grama zakłamania ani fałszerstwa, ona nie umie nie być szczera, ona nie potrafi nie zadać pytania bezpośrednio, czemu często towarzyszy nietakt z jej strony. Ale tak ją wychowano, a jako że jej głównym opiekunem był krasnolud z krwi i kości, to i nie da sobie w kaszę dmuchać.
Nie da się jej zainteresować tanimi pochlebstwami - ona patrzy na czyny danej osoby, często jej nie słuchając z początku. Jest bardzo... swobodna we wszelkiego rodzaju relacjach. Swobodna i swojska. Nie boi się nikogo objąć, nawet jeśli jest to obcy. Nie obawia się szturchnięć, popchnięć, że ktoś jej na nogę stanie, czy na nią wpadnie. Jest niesamowicie pewna siebie, śmiała i nieustraszona w zawieraniu nowych znajomości. Nie podejdzie ze splecionymi za plecami rękami i ze spuszczonym wzrokiem, by zapytać się, czy ta druga osoba zechce być jej przyjacielem. To zupełnie nie w jej stylu. Zamiast tego rzuci na blat zapłatę za dobre piwo i powie, że to dla tej rudowłosej damy przy szynku. Albo pochwyci chłopa za fraki i zada sprecyzowane pytanie, na które odpowiedź ją niezmiernie interesuje. Nie lubi bawić się w podchody, to po prostu za długo trwa. W dodatku jest w całej swojej okazałości czarująca i z pewnością nie da się przejść obojętnie obok niej.

Wygląd

	Figurę Sarú uznać można za łagodne połączenie pierwotnego źródła pochodzenia z wychowaniem w klimacie górskim. Jak na driadę przystało, jest smukła, delikatna i zwinna, acz lata spędzone na pracy fizycznej wykształciły u niej mocne, ładnie podkreślone mięśnie. Jest dosyć wysoka, czym zdecydowanie wyróżnia się pośród innych przedstawicielek jej rasy, gdyż mierzy sobie dobry sążeń wzrostu (ok. 178cm). I choć głowę ma o wiele wyżej od krasnoludów, przy ich temperamencie nie miałaby odwagi metaforycznie patrzeć na nich z góry. Skórę ma oliwkowozieloną, gładką, lecz jej lewy bok ukośnie przecina obszerna blizna po nieudanym uniku w czasie niby-honorowego pojedynku. Jeszcze jedna szrama ozdabia jej ciało, a mianowicie nad górną wargą, ale ta jest ledwie widoczna, prostopadle łącząca się z jej ustami. Ucho jej długie, elfio zaostrzone, a naderwane w innej bitce, jeszcze z czasów, gdy toporem uczyła się robić. Twarz ma drobną, a oczy lekko skośne, drapieżne, o kuszącym spojrzeniu. Nosek prosty, usta wąskie, acz pełne, odznaczające się ciemnym fioletem. Ktoś, kto jej nie zna, pomyślałby, że je sobie odmroziła. 
Posiada długie, kruczoczarne włosy, które upina na sto różnych sposobów, a każdy jeden bardziej wymyślny od drugiego. Lubi wplatać w nie wielobarwne piórka i koraliki, ale na to rzadko kiedy ma czas i cierpliwość, bo podróżowanie z krasnoludami nie polega przecież na spokojnej tułaczce. Odznacza się w tłumie nie tylko kolorem skóry, ale również tym, co namalowane jest na lewej części jej ładnej twarzyczki. Sarú nie zawsze ma ochotę na przyozdabianie lica leśnymi malowidłami - robi to zwykle wtedy, gdy wyrusza na polowanie, coby lepiej wtopić się w otoczenie. Sama czerń zmieszana z zielenią wydałaby się nad wyraz podejrzana.
Ubiera się raczej skromnie, w górach nosi grube kurty podszywane owczą wełną, czasem jakimś futrem z większego zwierza. Na kontynencie jednak, jako że jest o wiele cieplej, nosi proste zamszowe kurtki z krzyżowymi sznurowaniami, do tego wysokie buty, dość obcisłe bryczesy i chusty, a wszystko to w stonowanej, leśno-górskiej kolorystyce.
Cechą, która najbardziej przyciąga potencjalnych rozmówców, jest jej sposób mówienia. Sarú bowiem ma przestarzałe wersje mowy powszechnej, mówi więc, używając dawnych określeń i archaicznej gramatyki wraz ze składnią, co kontrastuje z jej śpiewnym, melodyjnym głosem zaprawionym kokieterią. Brzmi zatem całkiem interesująco, szczególnie, gdy przebywa w towarzystwie mądrych głów z kontynentu. A chodzi nieco niedbale, wręcz z manieryczną niedokładnością - raz się garbi, raz nadto prostuje, za kolejnym stawia obszerne kroki, kołysząc zgrabnie krągłymi biodrami.

Historia

	Mistrz Belgar w końcu raczył ulec błaganiom Tulzo, który zalewał go pytaniami a'propos jego podopiecznej. Tulzo - krępy, rudowłosy krasnolud o wiecznie kwaśnej minie - podróżował dużo i często, zatem nie miał jeszcze przyjemności dokładniejszego poznania uczennicy mistrza Belgara, a lubił być na bieżąco z tym, co się działo w górskiej społeczności. Mimo że dziołcha siedziała w Górach Dasso już z kilkadziesiąt lat, mijał się z nią, jakby samo przeznaczenie nie chciało ich ze sobą poznać. Dowiedział się jednakowoż wielu ciekawych faktów na jej temat. Na przykład, że urodziła się gdzieś w Szepczącym Lesie, ale mistrz natknął się na nią w Adrionie - siedziała na wozie ukryta pod płachtą, wśród kowalskich i płatnerskich wyrobów, które Belgar zamierzał przehandlować. Nie odpowiedziała mu, gdy zapytał, dlaczego jest sama w tak dużym mieście. Nie rozumiała żadnego ze słów, jakie wypowiadał, tylko patrzyła się na niego przepraszająco. Popytał mieszkańców, czy nie znali tego dziecka, lecz wszyscy, jak jeden mąż, zaprzeczyli temu jakoby mieli je znać. Zabawił więc jeszcze kilka dni, próbując jednocześnie czegokolwiek dowiedzieć się o młodej driadzie. Bardzo zdziwił go fakt, że nikt nic o niej nie wiedział. Ponoć pojawiła się znikąd, nic nie jadła, jedynie piła i, co jeszcze dziwniejsze, do okolicznych drzew się przytulała. Po długim, intensywnym namyśle mistrz zdecydował się zabrać dziewczynkę ze sobą, zwłaszcza, że nie wykazywała chęci opuszczenia jego wozu. Do tej pory cichutko siedziała pod narzutą, nie rzucając się w oczy, lecz gdy tylko Belgar załatwił wszystkie ważkie sprawy i zaproponował, by mała przeniosła się z nim na przód wozu, rzuciła się w tamtym kierunku natychmiast, zręcznie przeskakując przez drewnianą ściankę. 
Zanim dotarli do osady w górach, mistrz Belgar uraczył młodziutką driadę wieloma opowieściami o przygodach, jakie niegdyś przeżył i ile z nich wyniósł. Dziewczynka słuchała w oniemieniu, wpatrując się weń wielkimi miodowymi oczami. Większość górskiej społeczności znała już na pamięć te opowiastki, ale mała driada nawet nie rozumiała słów, więc ona mogła słuchać w kółko tego samego. Nawet wtedy, gdyby rozumiała, a co! W zasadzie dosyć szybko pojęła podstawy języka krasnoludów - tak odmiennego od śpiewnego dialektu driad. Aby mówić w krasnoludzkim, mała Sarát nauczyć się musiała charczeć i warczeć, co nie przyszło jej z łatwością, ale po kilkudziesięciu nieudanych próbach rzucenia wulgaryzmem po krasnoludzku - udało jej się. Mistrz Belgar był w szoku, bo nie chciał, by dziecko - w dodatku tak delikatne i wrażliwe - tak szybko nauczyło się przeklinać, ale nie skrzywiło to driady w późniejszych latach, na szczęście. Doskonaliła krasnoludzki, a gdy minęło kilkanaście lat - również nordyjski. Krasnoludy bowiem musiały dzielić okoliczne zbocza Gór Dasso z nie najliczniejszym plemieniem Nordyjczyków, którzy od kilku lat niedaleko odbudowywali swoją osadę. Dopiero, gdy zawarto sojusz kupiecki, Sarát mogła regularnie widywać i słuchać tych wielkich ludzi, którymi była wręcz oczarowana. Tacy silni, tacy nieustraszeni, tacy ogromni! Wręcz wymusiła na Belgarze, by poprosił jednego ze swoich dużych znajomków, aby nauczył małą driadę kilku słówek po nordyjsku. No, i skończyło się na nauce całego języka.
Między nauką jednego i drugiego języka, Sarát miała szereg obowiązków do wykonania. Uczyła się również oporządzania zwierząt, pomagała przy pracach gospodarskich, a jedna z Nordyjek pokazała jej, jak oprawić zwierzynę tak, by wykorzystać ile się da i niczego nie wyrzucać. Nordyjka miała na imię Cora, a młodą driadę traktowała niemal jak swoją bratanicę. Do tej pory uwielbiają spędzać ze sobą czas i bardzo często razem wyruszają na łowy. To właśnie Cora nauczyła ją wszystkiego, co sama wie o tropieniu, strzelaniu i oprawianiu zwierzyny. Dziewczyna nie obijała się, pracowała ciężko, pomagała swojemu mistrzowi, który przekazał jej nieco wiedzy o górnictwie i jubilerstwie, ale do kowalstwa to ona w ogóle nie miała ręki. Podkowy wychodziły jej krzywe, a od młota okropecznie bolały ją ramiona i plecy, więc stwierdziła, że to zdecydowanie nie jej bajka. Co innego łuki, tym zainteresowała się bardzo szybko i żywo, a gdy dowiedziała się, że Cora swego czasu była jedyną w swojej osadzie, która umiała zrobić dobry łuk - od razu poprosiła ją, aby powiedziała jej o tym dosłownie wszystko. Nadal się uczy, lecz bliska jest osiągnięcia perfekcji. A po dwudziestu paru latach bycia częścią górskiej społeczności, Sarát otrzymała krasnoludzkie imię Carú, które w wolnym tłumaczeniu oznaczało mniej więcej "ta, która chroni". Znaczenia swojego leśnego imienia już nie pamięta, lecz, aby ułatwić innym wołanie jej na obiad, uznała, że najlepiej będzie, gdy będą używali skrótu złożonego z połączenia tych dwóch imion - Sarú.
Pewnego chłodnego dnia, gdy polowała na wielkiego megalocerosa, dostrzegła na swojej drodze Nordyjczyka. Nie miała w zamiarze go atakować, po prostu podeszła i zapytała się, kim jest. Odpowiedział jej bardzo enigmatycznie i na około, aż w końcu podał swoje imię. Było bardzo zmyślne, ale ona miała pewne podejrzenia, że nie należało akurat do niego. Nie pytała, po prostu opuściła tedy łuk, obróciła się i dała znak, by za nią poszedł do osady, bo tam dużo piwa i jedzenia, a on zapewne zmęczonym podróżnym był. A podróżnego trzeba napoić i nakarmić, bo inaczej złe duchy się budzą i nawiedzają tych, co prawu gościnności uchybiają. Spacer do wioski trwał ze dwa dni, ale Sarú zapewniła im wszystko, czego potrzebowali - bez odpowiedniego przygotowania nie ruszała na łowy. Nordyjczyk okazał się być kowalem z zawodu, co zaraz rozpętało lawinę pochwał, komplementów i pytań ze strony driady, bo przecież ona znała tylu wspaniałych rzemieślników! Chciała znać punkt widzenia kogoś, kto nie siedział całe życie w górach, tylko swobodnie poruszał się po całym kontynencie. Wielkolud - jak go pieszczotliwie nazywała - opowiadał o broniach, które wytwarzał dla ważnych panów z kontynentu i dla mądrych głów, co to umiały mieczem robić. Sarú z zafascynowaniem go słuchała. Mistrz Belgar był geniuszem w tworzeniu broni obuchowej i obuchowo-siecznej, ale nigdy dotąd nie widziała, by spod jego ręki wyszedł choćby jeden miecz. Tak bardzo chciała ujrzeć taki brzeszczot na własne oczy! A jako że w osadzie znajdowały się potrzebne do wyrobu tego typu broni surowce...
Sarú nie posiadała się z radości, gdy Wielkolud wręczył driadzie jej własny, najprawdziwszy miecz. To był śliczny, smukły rapier z fikuśnie wykonanym koszem w kształcie wijących się korzeni. Zachwycania się nie było końca, gdyż do rapiera dołączony został jeszcze prosty, acz elegancki lewak. Nie ma co ukrywać, Sarú tam prawie zemdlała ze szczęścia. Po tylu błaganiach mogła pochwalić się tak piękną robocizną, wykonaną tak utalentowaną ręką. Do tej pory obnosi się ze swoją bronią z dumą i szacunkiem dla rzemieślnika. A jako że broń już miała, musiała nauczyć się nią władać. Jedyny problem tkwił w tym, że nikt jeszcze w górskiej społeczności takim żelastwem nie robił, trzeba więc było wezwać mądrą głowę z kontynentu, coby pokazała driadzie, jak należy mieczem machać, by trafić i to skutecznie. Szermierz na długo zabawił w górach.
W tak zwanym międzyczasie krasnoludy zebrały się i wykonały dla driady artefakt o wdzięcznej nazwie, którego tłumaczenia nie trzeba się domyślać, jeśli zna się jego przeznaczenie. W górskiej społeczności nie było miejsca dla niepicia alkoholu, więc wszyscy ubolewali, że driadzie ów alkohol szkodził. Wtopili więc w monetę mały kamyczek, a nań wyryli runę okraszoną zaklęciem, które chronić miało driadę przed negatywnym działaniem krasnoludzkich - i nie tylko - trunków. Można się domyślać, jak skończyła na swojej pierwszej zakrapianej alkoholem biesiadzie.
Tak przygotowana do życia postanowiła zwiedzić kawałek kontynentu, rozeznać się w sytuacji i zobaczyć, czy nie ma czegoś do roboty. Zabrała się więc ze swoimi znajomkami - krasnoludami Tulzo i Bolvangaarem oraz z Nordyjką Corą - w podróż kupiecką, w której tkwią już dobre dwa lata. Roboty jej zatem zdecydowanie nie brakuje.
  • Najnowsze posty napisane przez: Sarú
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Data
  • Jaka szła, taką spotkała
            — To dobrze — odparła w odpowiedzi na przedstawienie się, wciąż nieprzerwanie gapiąc się na kawałki metalu wtopione w skórę elfki. Oczywiście, że nie za bardzo słuchała, była zbyt zafascynowana fenomene…
    9 Odpowiedzi
    470 Odsłony
    Ostatni post 3 tygodnie temu Wyświetl najnowszy post
  • Jaka szła, taką spotkała
            Cora stała ze skrzyżowanymi ramionami, cuchnąc piwem, które raczyła wylać na nią jej koleżanka. Sympatia nordyjki względem driady nie zmalała, ale z pewnością Sarú poczęła powoli przekraczać granice jej…
    9 Odpowiedzi
    470 Odsłony
    Ostatni post 1 miesiąc temu Wyświetl najnowszy post
  • Jaka szła, taką spotkała
            Nazbyt zaaferowana tym, co działo się wokół, driada nie słuchała, co się do niej mówi. I nieważne, czy był to ktoś z mieszkańców wsi, czy Cora – bo jej tym bardziej nie słuchała – po prostu patrzyła się…
    9 Odpowiedzi
    470 Odsłony
    Ostatni post 2 miesiące temu Wyświetl najnowszy post