Oglądasz profil – Rufouse

Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Rufouse "Piękny" Gar"tai Serath
Rasa:
Czarodziej
Płeć:
Mężczyzna
Wiek:
326 lat
Wygląda na:
28 lat
Profesje:
Arystokrata, Mag, Kolekcjoner
Majątek:
Bogaty
Sława:
Znany

Aura

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Rufouse
Grupy:
Martwe postacie:
Płeć gracza:
Kobieta

Skontaktuj się z Rufouse

PW:
Wyślij prywatną wiadomość

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
2 miesiące temu
Ostatnio aktywny:
1 tydzień temu
Liczba postów:
5
(0.01% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.07)
Najaktywniejszy na forum:
Rubidia
(Posty: 3 / 60.00% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
Eviva l'arte!
(Posty: 3 / 60.00% wszystkich postów użytkownika)

Połączone profile


Atrybuty

Krzepa:niezbyt silny, raczej wytrwały, wytrzymały
Zwinność:zręczny, bardzo szybki, precyzyjny
Percepcja:dobry słuch, czuły węch, czuły język, b. wyostrzone czucie, wyczulony na magię
Umysł:bystry, błyskotliwy, b. silna wola
Prezencja:piękny, arytokratyczny, charyzmatyczny

Umiejętności

Wiedza tajemnaMistrz
Zaraz po wykwintnym savoir-vivre arkana magii stanowią jego konik. W towarzystwie Rufouse'a nie trzeba nosić przy sobie opasłych grymuarów - wystarczy mieć czarodzieja pod ręką. O cokolwiek się go nie spyta istnieje wielka szansa na otrzymanie od niego adekwatnej odpowiedzi.
EtykietaMistrz
Człowieka tworzą maniery i charakter, jak głosił niegdyś sławny filozof. I właśnie tym pierwszym czarodziej oczarowuje alarańską śmietankę towarzyską. Uchodzi za autorytet w temacie savoir-vivre, ale również w etykiecie języka. Rufouse bowiem posługuje się tak nienaganną mową, że gdy zaczyna mówić wszyscy inni milkną.
AnatomiaMistrz
Ciało samo w sobie jest piękne, a Rufouse'a fascynuje to, jak ono działa i jak potrafi kształtować charakter danej istoty. A ileż przyjemności ono dostarcza! Lecz nie na tym głównie skupia się czarodziej. Rozkosz to jedynie dodatek, a jemu potrzebna jest ta wiedza do transmutacji, bowiem czyż nie na tym ta sztuka polega? Uchodzi zatem za jednego z wybitniejszych znawców anatomii gatunków różnych.
Czytanie aurEkspert
Tożsamość innej istoty nie jest dla niego tajemnicą, gdyż nie ma sektretu, który nie wyszedłby na jaw. Przed jego wścibskim zmysłem magicznym obronić się potrafią jedynie ci, przed którymi arkana magii nie mają już nic do ukrycia.
Odnajdywanie portaliEkspert
Czarodziej nie lubi męczyć się pieszą wędrówką, więc gdy pragnie dotrzeć z jednego punktu do drugiego korzysta ze swych licznych talentów i niemałej wiedzy, by znaleźć właściwe przejście we właściwym miejscu.
ZielarstwoEkspert
Wie, co ze sobą połączyć, by pozbyć się przeziębienia. Wie, jak przygotować wywar, który potrafi negatywnie wpłynąć na tego, kogo czarodziej akurat nie lubi. A poza tym zioła bywają aromatyczne i sam ich zapach potrafi go zrelaksować.
HistoriaEkspert
Dzięki znajomości dziedzictwa w szerokim tego słowa znaczeniu niechybnie jest w stanie patrzeć na świat i jego mieszkańców przez pryzmat popełnionych w przeszłości błędów i dokonanych wielkich, postępowych czynów. Jako że Rufouse nie przepada za zjawiskiem powtarzalności, dzięki świadomości tego, że wszystko ma swoją przyczynę i skutek, jest w stanie zminimalizować ryzyko popełnienia straszliwych, tragicznych błędów.
Pismo runiczneEkspert
Od najmłodszych lat te wydumane, naskalne znaczki przyciągały go do siebie, niczym świeca ćmę. Przebrnął przez wiele ksiąg, grymuarów i tomiszczy, by poznać ich sekrety, by wiedzieć, co oznaczają. A oznaczają wiele. Tymi znakami zapisuje wszelkie zaklęcia, których postronni nigdy nie powinni odczytać. Zresztą, urzekają estetyką.
KulturoznawstwoBiegły
A'propos tajemnic... Naturianie, Elfy, Piekielni, Demony i wiele, wiele innych nie mają przed nim wiele do ukrycia. Choć nie wie wszystkiego, jest bardzo dociekliwą istotą, więc to tylko kwestia czasu zanim pozna tradycje i zwyczaje licznych nacji żyjących w Alaranii.
GeografiaBiegły
Znana jest mu lwia część Kontynentu nie tylko z map, ale i z doświadczenia podróżniczego. Udało mu się zwiedzić co najmniej trzy czwarte Alaranii, a w czasie tych wędrówek zdołał poznać niejedną tajemnicę otaczającego go świata.
KreomagowanieBiegły
Zaklinanie przedmiotów sprawia mu niemało satysfakcji i dostarcza jednocześnie niebagatelnego doświadczenia, z którego może wyciągać logiczne, przydatne w przyszłości wnioski. Dzięki tej umiejętności jest również w stanie częściowo zidentyfikować dany artefakt, czy dopiero co odkrytą precjozę.
SzulerstwoBiegły
Ciężko mu nie korzystać z okazji do spontanicznego szalbierstwa, gdy tyle dookoła się dzieje! Rufouse umiejętnie wprowadza rozmówcę w błąd, w ogóle nie okazując jakegokolwiek niekomfortu związanego z samym oszukiwaniem. Jest to dla niego wręcz naturalne, choć nieraz zmuszony był do dyskretnego zniknięcia z pola widzenia oszukiwanych.
RytualizmBiegły
Wykonywane przez niego magiczne ceremonie i obrządki zawsze, bez wyjątków, są kunsztowne i dopracowane do ostatniego szczegółu, jeśli chodzi o oprawę artystyczną. Jeśli chodzi o kwestię samego efektu to oczywiście bywa różnie - za jednym razem idzie po myśli czarodzieja, za kolejnym już nie. Nie dziwota jednak, gdyż rytuały nie należą do mocnych stron Rufouse'a. On uwielbia samą otoczkę, a pragmatyczność stawia na drugim miejscu. Zresztą, interesuje go tylko jeden aspekt tej zdolności - mianowicie korzysta z niej jedynie do celów kreomagowania. Nic innego go nie interesuje w tej kwestii. Przyzywanie demonów jest passé.
KaligrafiaBiegły
Jeżeli ktokolwiek posądziłby Rufouse'a o nieczytelne pismo... Marny byłby jego los. Czarodziej bowiem jest jednym z niewielu mężczyzn, których pismo nie dość, że da się rozczytać, to w dodatku zachwyci swoją estetyką.
MedycynaBiegły
Jako fascynujący się ciałem pasjonat anatomii, nie mógłby nie wykorzystać okazji do przyswojenia sobie zasad naprawiania zepsutych części.
PoliglotyzmBiegły
Pięknie szwargocze w języku krasnoludów i Naturian, śpiewnie i melodyjnie wypowiada słowa w języku Elfów, ale wciąż problemy sprawia mu niebiański i piekielny, choć ten drugi swoim charczystym brzmieniem motywuje Rufouse'a do kontynuowania nauki. Oryginalność w tej kwestii jest podstawą.
TaniecBiegły
Nie uchodzi za mistrza, lecz niezaprzeczalnie jest w stanie porwać na parkiet niejedną damę i tym samym skraść jej serce. Brał udział w zbyt wielu bankietach, balach i biesiadach, by nie nauczyć się tak pięknej sztuki, jaką jest taniec.
BestiologiaBiegły
Alarańska fauna skrywa prawdziwe skarby natury - może nie odkryła jeszcze wszystkiego przed ciekawskim czarodziejem, lecz z pewnością większość została już przez niego zaobserwowana i przyswojona. W dodatku musi mieć się na baczności w czasie podróży - nie każde stworzenie jest potulne i przyjazne.
AlchemiaZaawansowany
Sam nie tworzy, lecz jest w stanie rozpoznać zaprawiony magią odczynnik, posiadając w tym temacie niemałą wiedzę. Kiedyś się tym interesował, nawet mu wychodziło, lecz gdy zapoznał się z kreomagowaniem, sporządzanie mikstur zeszło na o wiele dalszy plan.
Targowanie sięZaawansowany
Kwestia uroku osobistego i wyćwiczonej, acz subtelnej erudycji. Rufouse wcale nie jest nachalny, on wręcz okrąża temat, dając delikatne, ledwie widoczne sygnały, powoli przekabacając rozmówcę na swoją stronę. Tylko głuchy nie zgodziłby się na jego szczodrą ofertę.
NekromancjaZaawansowany
Z tą dziedziną wiedzy obnosi się rzadko, niechętnie i w nikłym stopniu, bowiem w przeszłości miał z nią niemałe kłopoty. Nie jest mistrzem, ale z pewnością posiada dużą wiedzę teoretyczną. Praktyka interesuje go mniej, choć duchy i zjawy okazują się być niezwykle intrygującymi bytami.
AstronomiaOpanowany
Ze względu na ciążącą na jego barkach dość finezyjną klątwę został zmuszony do poznania mapy nieba i ruchu ciał niebieskich na nieboskłonie, by móc precyzyjnie wyliczyć, kiedy ma nie wyściubiać nosa z domu.
RetorykaOpanowany
Nie ma czasu, by ćwiczyć przed lustrem pracy krtani i wydźwięku swojego głosu, dlatego ćwiczy już przed żywą publiką, gdy za zadanie ma wygłoszenie jakiejś ckliwej bądź podniosłej mowy. I nie czuje z tego względu skrępowania - on lubi być w centrum uwagi.
JubilerstwoOpanowany
To jest to, co Rufouse bardzo lubi - oglądanie pięknej biżuterii. A jeszcze bardziej hołubi kolekcjonowanie takowej. Musi więc posiadać jakąś wiedzę na temat tego, co znosi do swojej posiadłości.
ArchitekturaPodstawowy
Jego wyczulony zmysł estetyczny potrafi podpowiedzieć mu z jakiej kultury wywodzi się dany budynek. Ale nie ma dowodów na poparcie swojej tezy.

Cechy Specjalne

WięźDar
Wraz z przemianą Kal'tae w kruka, między nim a czarodziejem powstała niewidzialna nić, która nie pozwala oddalać się na dłużej jednemu od drugiego, Bywa to dla obojga frustrujące, gdyż zaklęcie, jakim został potraktowany maie, oddziałowuje na Rufouse'a czasami bardzo silnie - zdarza się, że gdy maie odlatuje za daleko, czarodziej dostaje bólu głowy. Ale nie jest to zła cecha - dzięki niej wiedzą, gdzie się ten drugi podziewa.
Podatność na truciznySkaza
Pech chciał, by charyzmatyczny alchemik o silnej woli i wielkiej wiedzy obawiał się wypicia czegokolwiek, co nie zostało przygotowane jego zgrabnymi dłońmi. Odporny jest jedynie na niepierwszej świeżości jedzenie, więc zatrucie pokarmowe zdecydowanie mu nie grozi.
Śpiąca KrólewnaKlątwa
Historia z nią związana jest długa i niesympatyczna, lecz wiedzieć należy, że czarodziej obłożony jest silną formułą powiązaną ściśle ze zjawiskiem zaćmienia księżyca. W czasie całkowitego zasłonięcia księżyca przez słońce Rufouse zapada w głęboki sen bez snów i nie sposób go obudzić. Trans ten, jak go nazywa czarodziej, powtarza się co kilka miesięcy, sprawiając mu całkiem spore problemy w funkcjonowaniu, gdyż na ten czas nie może przebywać poza swoimi włościami. Półtoratygodniowy sen zmusza go do wcześniejszego planowania wszelkich wyjazdów, z dokładnością do kilkunastu minut.

Magia: Inkantacje

StrukturyMistrz
Jego zdolności w tej dziedzinie nie ograniczają się jedynie do prostej materii. On został wciągnięty przez tematy traktujące o transmutacji tkanki żywej. Wiele czasu upłynęło, zanim zdołał opanować tę dziedzinę do takiego stopnia, by przy minimalnym wysiłku móc zmienić muchę w mysz, lecz on poszedł o kroczek dalej. Nie bez pomocy udało mu się przemienić pełnowymiarowego humanoida w niedużego ptaszka, lecz udało mu się zrobić to bez efektów ubocznych. Dowiedział się także, iż magia ta ma swego rodzaju charakter rytualny, acz Rufouse przekonany jest, że dla prawdziwego Arcymistrza wystarczy kilka słów i pstryknięcie palców, by osiągnąć efekt, o który walczył przez dobry tydzień.
PrzestrzeniEkspert
Magia Rufouse'a wyróżnia się tym, że uchodzi za niezwykle finezyjną oraz kunsztowną. Jego gesty są zamaszyste, przesadne i pełne zawijasów, choć posługując się telekinezą używa ruchów krótkich i minimalistycznych. Inaczej z teleportacją - aby wytworzyć portal adekwatnych rozmiarów, czarodziej używa do tego swojego pierścienia, gdyż sam z siebie nie potrafiłby takiego przejścia otworzyć. Towarzyszą temu zawiłe formuły czarodziejskie, których nie sposób wymówić niewykształconym w tej dziedzinie istotom. Nie jest w stanie przenieść się na drugi koniec Alaranii, ale całkiem stabilnie przedostaje się przynajmniej do najbliższego miejsca, w którym aż kipi od energii magicznej - a takich miejsc na świecie nie brakuje.
WodyAdept
Ta dziedzina została ukochana przez Rufouse'a, albowiem dzięki niej nie musi męczyć się z codziennym, ręcznym podlewaniem kwiatów. Kilkoma śmiałymi gestami potrafi zadbać o to, aby jego najcudowniejsze dzieło - Ogród Snów - miało to, co jest mu niezbędne do przeżycia. Czarodziej zwykle co kilka dni siada wraz z książką na białej, delikatnie rzeźbionej ławeczce pośrodku ogrodu wśród błękitnych róż z Arrantalis. I w zależności od tego, w jakim gatunku literackimm się akurat zaczytuje, jego zaangażowanie w to nietypowe podlewanie może być bardzo różne. Lubi eksperymentować ze swoją magią, czasem lubi prowokować z jej pomocą korzystne dla siebie sytuacje, ale to tak dla kurażu.

Przedmioty Magiczne

LusterkoTajemny
Jest to bardzo nietypowe lusterko. Co prawda nie odpowiada na pytanie: kto jest najpiękniejszy w świecie, bo, po pierwsze: to oczywiste, a po drugie: ma inne zastosowanie, dosyć kapryśne. Dzięki lusterku Rufouse jest w stanie połączyć się z każdym innym, losowo wybranym lustrem w całej Alaranii. Ze dwa razy w życiu zdarzyło mu się zapanować nad tym, z kim ma się połączyć, później ta sztuka już mu nie wyszła. Jeżeli więc aktywuje zaklęciem jakieś połączenie - nie wiadomo, kogo zastanie po drugiej stronie.
Pierścień teleportacjiTajemny
Błyskotka z wtopionym granatem o potężnej mocy, której czarodziej chętnie używa do przenoszenia się z miejsca na miejsce. Pierścień posiada jednakowoż swoje ograniczenia, gdyż raz użyty potrzebuje co najmniej dwóch dni na ponowne naładowanie się panującą zewsząd energią magiczną, potrzebną do takich wyczynów.
Amulet ochronnyZaklęty
Jedyna skromnie i prosto wyglądająca rzecz w całym arsenale biżuterii Rufouse'a. Wykonany ze świerczyny, okadzony jałowcem i żywotnikiem zachodnim, nietoperzą krwią skropiony, odpędza od właściciela niechciane siły, które przybyły wraz z odprwianym rytuałem. Wyryty jest również nań znak pętający w kształcie okręgu, który pionowo przecina prosta linia. Przezorny zawsze ubezpieczony.
Burgundowa portmonetkaZaklęty
Bardzo niepozorna, acz niezwykle pragmatyczna rzecz. Gdyby Rufouse miał podróżować z tuzinem walizek - nie podróżowałby wcale, a ten przedmiot sprawia, że podróżuje i to z ogromnym entuzjazmem. Portmonetka bowiem połyka większość najbardziej przydatnych rzeczy, jakie się do niej wrzuci, natychmiast zmniejszając gabaryty danego przedmiotu - wiadomo, łóżka, czy nawet krzesła tam nie zdoła włożyć. Portmonetka przeznaczona jest dla precjozów małych lub bardzo giętkich, jak na przykład odzież. Czarodziej czasem musi włożyć do niej rękę po pachę, by wyciągnąć to, czego akurat potrzebuje. Wystarczy jednak wypowiedzieć pewne magiczne słowa i portmonetka sama wypluje to, czego się szuka. Rufouse korzysta z niej głównie podczas dłuższych wyjazdów, kilkudniowych - wtedy zabiera ze sobą większą ilość ubrań i potencjalnie ważne przedmioty, jak kosmetyki, i w drugiej kolejności trzy lub cztery artefakty.

Charakter

	Osobowość Rufouse'a bardzo ciężko opisać kilkoma słowami. Aby przedstawić jego znakomitość w całości trzeba by poświęcić temu nie lada tomiszcze, by wszystko pomieścić. 
Jest wyindywidualizowaną jednostką, przeświadczoną o własnej wyjątkowości, uchodzącą za jeden z cudów świata. Wśród mas jest jak chodzące dzieło sztuki, dar Niebios, półbóg na tym łez padole. Nie ima się prac fizycznych, choć nie ma im nic przeciwko, ale osobiście woli nie naruszać ideału tej świątyni, która jest jego ciałem. Rufouse jest rasowym pieskiem salonowym, on nie ukrywa się z tym, a nawet eksponuje tę cechę, mimo że jego życie nie ogranicza się do czterech ścian. Uwielbia wszelakiej maści bankiety, bale, wystawne obiady i poetyckie wieczorki. Każda chwila w eleganckim, nad wymiar przerysowanym towarzystwie jest dla niego złotem, a zjawisko obcowania z szeroko pojętą sztuką napawa go dużą motywacją i chęcią do życia. Lubi być atrakcją wieczoru, z tego względu większość uduchowionych czy prestiżowych wydarzeń organizuje na terenie swojego latyfundium. Uwielbia chwile, w których oczy zebranych osobistości są zwrócone ku niemu, lecz łechta jego ego również tajemniczość jaką wokół siebie roztacza. Jest niczym ta gwiazdka niewinnie błyszcząca wśród innych, a jednak to na niej skupia się uwaga obserwatora.
Pozory mylą, takoż i mylnie odbierają go inni - jako nadętego bufona, dbającego jedynie o swój wygląd, a nie umiejącego nawet poprawnie zdania złożyć. W jakimże błędzie są ci ignoranci, bowiem Rufouse, owszem, jest nieco nadęty, lecz zdecydowanie nie można nazwać go bufonem. Mimo że sprawia wrażenie drętwego jak księgowy w gipsie, jest niezwykle elastyczny i bez trudu dostosuje się do danej sytuacji. Inaczej nic by mu w życiu nie wyszło, donikąd by nie dotarł, gdyby cały czas, uparcie i zawzięcie stawiał na swoim prawdziwym "ja". W towarzystwie trzeba wiedzieć, jak należy się zachować - tak, aby cię zapamiętano pozytywnie i podarowano wszystko, czego tylko zapragniesz. I Rufouse stara się właśnie dążyć do zawierania tego typu znajomości, które w przyszłości mu się przydadzą. Mało kogo darzy szczerą sympatią i z niewieloma istotami przepada przebywać tylko po to, by miło spędzić czas. Zazwyczaj właśnie chodzi o korzyści płynące z danej relacji. Są od tej reguły pewne wyjątki, choć z początku bardzo ciężko rozróżnić czysty interes od prawdziwej serdeczności. Niestety, czarodzieja nie idzie łatwo rozszyfrować, niektórzy w jego obecności czują się zawstydzeni, zazdrośni, czy nawet niepewni swojej własnej natury. Tak, on wywiera na innych piorunujące wrażenie.
Walczyć nie lubi, i choć nie wzdryga się na widok krwi i latających w powietrzu wnętrzności, jest to zwyczajnie nieestetyczne, dlatego, jak już musi, broni się z dużej odległości i oszczędnie. Jedyna forma walki, jaka mu zupełnie nie przeszkadza, to pojedynki czarodziejskie, gdy dwoje magów staje naprzeciw siebie, pięknych i pewnych swych zdolności. Wtedy obserwatorzy są w stanie dostrzec, co tak naprawdę Rufouse potrafi. I jak wiele z siebie daje. Przegrał tylko raz. Od tamtego czasu nie dał się pokonać - jeśli ma jakiś cel w życiu, dąży do niego bez względu na cenę. Nie obnosi się ze swoim talentem magicznym na co dzień, choć już na pierwszy rzut oka można poznać, że należy do rasy Pradawnych.

Wygląd

	Czarodziej nie ma jednej konkretnej cechy, która go wyróżnia. On wyróżnia się całym sobą, lecz jego uroda doceniana jest w głównej mierze przez koneserów. Zwykli śmiertelnicy nie potrafią docenić perfekcji. Z racji takiej, że Rufouse nie cierpi na niedobór ego i samouwoelbienia, nosi się w sposób, dzięki któremu niemożliwym jest pomylenie go z kimś innym, mniej charakterystycznym, czy rozpoznawalnym. Nikt bowiem nie jest równie lub bardziej charakterystyczny i rozpoznawalny od Rufouse'a, takie zjawisko nie istnieje i nie ma prawa istnieć, póki on żyje. Niektórzy twierdzą, że nawet jego mogiła byłaby urządzona z przepychem i artyzmem. Podejrzewają również, że sam Rufouse musiałby zająć się swoim pochówkiem, by nikt mu roboty nie spartolił.
Czarodziej jest uosobieniem piękna i estetyki, według jego wydumanego mniemania. Traktuje siebie jako dzieło sztuki stworzone delikatną dłonią artysty, jako rzeźbę, którą wyłącznie należy podziwiać i zachwycać się pieczołowitością jaką przyłożono do wykonania tak wspaniałego zjawiska. Powiedzieć, że Rufouse nosi się godnie, to jak rzec, że elfy są niebrzydkie. Zastosowana tu litota byłaby absolutnie nie na miejscu. On nie chodzi - on płynie, zgrabnie i zwinnie, nie podrygując. Zwraca na siebie uwagę przechodniów, wzbudza szepty i rumieńce na policzkach dziewcząt. Wystarczy jedno lubieżne spojrzenie jego złotych oczu, by wywołać u niejednej damy omdlenie. Jedno zarzucenie ognistorudych loków jest w stanie zatopić statek, gdyż kapitan skupi się na nim, a nie na utrzymaniu odpowiedniego kursu.
Jest mężczyzną iście eleganckim, z klasą, roztaczającym wokół siebie woń róż i jaśminu, I nieważne w jakim miejscu akurat przebywa, bo zawsze pachnie bosko. Nie jest to woń tak intensywna, by wywoływała mdłości - nie mogłaby taka być, gdyż postać Rufouse'a w ogóle nie wywołuje negatywnych skojarzeń, czy uczuć. Jest to bohater tak barwny, że może powodować jedynie zazdrość, co nie jest do końca złe. Z pewnością nie dla czarodzieja.
Dla Rufouse'a nie ma znaczenia wzrost - on opisuje swój jako idealny, pasujący do ciała, do figury i tak też patrzy na innych, poprzez pryzmat proporcji i współgrających ze sobą elementów. A jako że jest szczupły, zgrabny i odpowiednio zbudowany wzrost ten dodaje mu uroku, dopełniając doskonałość. Doskonałość bowiem twki w tym, jak on o siebie dba - pielęgnacji poświęca bardzo dużo czasu nad ranem i pod wieczór. Z rana zajmuje się pacykowaniem wyraźnej, alabastrowej twarzyczki, by nadać jej szlachetności, zaś wieczorem zmazuje siebie zmęczenie i nakłada kilka warstw kremów nawilżających. Szczególną uwagę poświęca swoim rzęsom - czarnym, gęstym i długim, które bez wątpienia nadają mu drapieżnego spojrzenia, przez które miękną kolana najdzielniejszym damom. I nie tylko.
Z równym oddaniem dba o stan i jakość swojego odzienia. Ma tendencje do zmiany fatałaszków jak rękawiczek; jednego dnia potrafi nosić pięć lub więcej różnych zestawów ubraniowych, jeden bardziej wymyślny od drugiego. Jeżeliby zapytać go, ile razy on jeszcze zamierza się przebierać, odpowiedź brzmiałaby zapewne: "ile będzie trzeba". Z tym nie można się kłócić.

Historia

	„Kroniki dziejów bohaterów nieznanych, a zasłużonych” pióra brata Herlenwalda z Rododendronii, pierwszego wydania. 
Bohaterstwo wiele ma imion, nie jest możliwym zliczyć je wszystkie, acz wielcy uczeni tegoż świata bezustannie starają się dokonać niemożliwego, z literatami i historykami na czele. Bo czyż ich pracą nie jest pamiętanie? Czyż ich powołaniem nie jest aby przekazywanie spuścizny przodków młodym? A świat tworzą ludzie dla ludzi, jako rzecze brat Henryk z Białego Gaju. Rację ma niemałą. I także ludzie niszczą ten świat dla ludzi. Takoż bohaterowie stoją między ludźmi właśnie, niepozorni, nieznani, a wręcz zapomniani. Tak być nie powinno, gdyż bohater to istota w swojej egzystencji wyjątkowa, a zarazem tragiczna. Bo czyż tragizmem nie jest zapomnienie wielkości?
Po to ta księga powstała – aby pamiętać. Bo czymże jest pamięć bez człowieka? Niczym. A człowiek bez pamięci? Pustym naczyniem, paradoksalnie takim, do którego nic nie da się już włożyć. Brzęczy jeno głucho, gdy przypadkiem ktoś w ono stuknie. […]. Tedy ta księga spis stanowi. Spis niemożliwy, a jednak istniejący. Bo pamiętać trzeba. Tych, co krew dla sprawy przelali. Tych, których do naczynia włożyć należy. I tam ich zatrzymać.

Pierwsze stronice księgi poświęcone są śmiałkowi niepozornemu, bowiem był ci on jako ten kwiatek na przedwiośniu - zaślepion blaskiem ostatniego ślicznego śniegu. Byłby wybił się spod ziemi wcześniej, ale znikąd pomocy, takoż i samemu zmuszony był do ciężkiej kontemplacji egzystencji swojej, w swej samotni. Otoczony niby-konfratrami, zwodzony pięknem chłodnych słońca promieni. Ów bohater dostrzegł powagę jednych spraw nad drugimi później niż powinien. Dostrzegł jednak i chwała mu za to.
Historia jego zawiła jest i długa, acz podkreślić należy, iż od młodości dobrym on był, jak raz. Nie miał na sumieniu zła uczynionego, nie nosił on wyrzutów w sercu. Choć nie urodził się jeszcze taki, co dobrze chciał i też mu nie wyszło, bohater ów talent miał wrodzony do dobra czynienia. Nieświadomie nawet. A gdy świadomie począł owo czynić, świat ku lepszemu zmierzył milowym krokiem.
Rufouse Gar'tai Serath urodził się był czarodziejem z krwi i kości, jako z dziada pradziada cała jego familia. Zdolnym okazał się dzieckiem, uczył się więc rzemiosła od jeszcze zdolniejszej matki swojej, która wiedzą i praktyką przewyższała wtenczas większość mistrzów akademickich. Z tego względu Rufouse'a do szkoły nie posłano. A i nie przyjęto by go tamże, gdyż rodziciele konszachty z konkurencją ichnią mieli. Uczył się więc w domowym zaciszu, pilnie, skrupulatnie, poznając kolejne tajemnice arkan magicznych, które otwierały się przed nim jakoby drzwi przed klucznikiem. Chociaż formuł bardziej skomplikowanych uczyć się musiał od mistrzów, takoż wiedzę o nekromancji posiadł dzięki swojemu ojcu, mimo że wychowywała go matka. Zaprawiony w bojach nekromanta nauczył go przede wszystkim teorii, a praktyki ściubił, co by jego syn nie podążał tą ścieżką, co on sam. Alchemii zaczerpnął od znajomego elfa, którego ongiś poznał w Szepczącym Lesie. Lekcje te były dla czarodzieja niezwykle pouczające, acz później wolał interesować się postacią samego nauczyciela.
Świata poznał niemało, takoż i znajomych miał ciekawych, a wśród nich tkwili mistrzowie w okultyzmie, demonologii, transmutacji i szeroko pojętym rytualizmie. Młodemu czarodziejowi zaimponowało to niesłychanie. Chciał umieć to, co oni. Dlatego zaszył się w Maurii na parę lat, co by jeszcze więcej fascynującej wiedzy sobie przyswoić. Umiłował sobie otaczanie się lojalnymi ziomkami, dzięki którym zyskał wiele, a stracił niedużo. Kawał świata stanął przed nim otworem, mogąc odkryć jego niezliczone sekrety, co dlań okazało się definicją szczęścia.
Szczęście jednakoż skończyło się wraz z dotarciem grupy do Gór Dasso. Tamże wiedźmę napotkali niemiłą, życiem strudzoną, niecierpliwą. Przyjaciele wzięli nogi za pas, Rufouse'a zostawiając sam na sam z brzydulą o wyłupiastych ślepiach i sępim nosie. Czarodziej nie zdołał nuty z gardła wydusić, gdy padło zaklęcie. I tak klątwa go opętała, uciekł był co sił w nogach, nie wiedząc jaki los go spotka. Trudził się wiele lat ze znalezieniem antidotum, formuły, artefaktu, dzięki którym by mógł klątwę zdjąć. Nie powiodło się, czarodziej zmuszony został do przyzwyczajenia się do tej niecodziennej przypadłości. Przysiągł jednakoż, iże wiedźmę odnajdzie i w ropuchę zamieni, wpierw zdjąwszy z siebie przekleństwo.
Tedy w górach krasnoludów zoczył, przyłączył się, zadomowił w ichnim królestwie. Od małego świecidełka sobie upodobał, takoż i w skowronkach był, ujrzawszy krasnoludzki arsenał jubilerski. Tam języka zasięgnął i magii ichniej - ważnej, choć skromnej. Rok spędził w niedostępnych górach, a gdy czas jego nadszedł, wrócił na niziny, chcąc dalej odkrywać nieznane. Po drodze napotkał kultury Naturian, Elfów i Ludzi, zaobserwował wiele i tyleż zanotował tak w pamięci, jak i w notesie.
Długo podróżował, nim na włości wrócił. Uzbrojony w nową wiedzę i umiejętności oznajmił, że czas jego wyprowadzki właśnie nadszedł. Przeniósł się na swoje do samego środka Danae, mając lat nieco ponad sto. Tam urządził się po swojemu, czyli elegancko i z wyczuciem, i rozwinął interes, dzięki któremu dorobił się niemało. Handlował był bowiem precjozami, które jemu się nie przydały, a były niezwykle cenne dla koneserów. I amulety robił, i bransoletki ochronne, tchnąc w nie wiedzę i umiejętności swoje. Żyło mu się wygodnie i bogato.
Kilkadziesiąt lat później do uszu jego dotarły pogłoski o zapomnianym dziedzictwie rodziny Gar'tai. Dwór. Wielki to był kawał ziemi, wymazany z pamięci żywych. Czarodziej nie wiedział, że to jego dziedzictwo, nie podejrzewał tych ruin o jakiekolwiek doń przywiązanie. A jednak. Włości te należały ongiś do przodków jego familii, a od matki dowiedział się, że dwór duchy nawiedzają, dlatego właśnie go porzucono i zapomniano o nim na długie lata. Jako że nikt dotąd nie pokwapił się, co by teren odnowić... Zajął się tym Rufouse. Postanowił doprowadzić posiadłość do stanu cieszącego oko i inspirującego zmysły.
A później stał się istotą znaną w całej okolicy.

Towarzysz

Imię:Wiktor, a właściwie Kal'tae
Gatunek:Maie w postaci kruka
Płeć:Samiec
Wiek:137 lat

	Zwierzę nieduże, o czerwonym spojrzeniu i czarnych jak Otchłań piórach, a także lekkie jak płatki róż. Rozmawia niechętnie, lecz gdy przemówi, z jego gardła nie wydobywa się skrzek, a głęboki bas o niewiarygodnej melodyce. Z charakteru nie jest za uprzejmy, choć zganiony przez Rufouse'a potrafi się zachować. Jest lojalny jeno wobec niego, więc próba wydawania mu rozkazów przez inną istotę spełzłaby zwyczajnie na niczym. 
Wiktor nie robi jedynie za pospolite ptaszysko, gdyż wprawny mag wyczuje tu aurę nie zwierzęcia, a istoty przemienionej - ściślej mówiąc maie. Maie bowiem, jako Kal'tae, był pięknym mężczyzną o długich włosach barwy ciemnego złota, o skórze egzotycznie śniadej, odzianym w zwiewne, lekkie niebiańskie szaty. Kal'tae w swej naturalnej postaci był zwinnym zefirkiem, powiewem letniej bryzy, który zwiastował ciepłe dni wszędzie, gdzie zdołał się pojawić. I właśnie tym sposobem zwrócił na siebie uwagę czarodzieja.
Nie poznali się w sprzyjających ku temu warunkach, gdyż Kal'tae, jako maie, ścigany był za morderstwo jednego z pięćdziesięciu pięciu mędrców zarządzających Radą w Adrionie. W Danae znalazł się dzięki czystemu przypadkowi, a na Rufouse'a trafił, mając więcej szczęścia niż rozumu, gdyż właśnie w tamtym momencie, całkowitym zbiegiem okoliczności, czarodziej składał wizytę staremu przyjacielowi, który mieszkał akurat przy rynku, na który z rozmachem wpadł Kal'tae, niszcząc jeden z obwoźnych kramów z biżuterią. Czarodziej właśnie w tamtej chwili, gdy maie przewracał się wraz z wozem na bruk, wyszedł z kamienicy i ujrzał rozgrywające się na placu przedstawienie. Gdy tylko maie spostrzegł Rufouse'a, podbiegł doń, chwycił za doskonale wygładzony burgundowy kaftanik ze złotymi obszyciami i mankietami z falbankami, a następnie spojrzał mu głęboko w oczy. Czas został sparaliżowany, a czarodziej wpatrywał się w te piękne, akwamarynowo lśniące oczy przepełnione strachem. I wtedy rzeczywistość powróciła, a młodzieńca schwyciła wulgarnie i brutalnie straż, biorąc chłopaka za fraki, skuwszy mu ręce i nogi. Czarodziej nie zareagował - odprowadził całą gromadkę wzrokiem, skupiając się głównie na uciekinierze. A następnie udał się do koszar straży, by rozeznać się w sytuacji.
Minęło kilka dni, sprawa dziwnego człowieka ucichła. Wtem herold, na koniu przejeżdżając obok Różanego Dworu, krzyczał: "Drogie panie i drodzy panowie! Tylko dzisiaj "Maskonury" dadzą występ w rynku Danae, tylko dzisiaj można na własne oczy ujrzeć egzekucję!". Więcej Rufouse'a nie interesowało. Zabrał wszystko, co miał do zabrania i wyszedł z domu z postanowieniem. I postanowienia dotrzymał. Bo oto na scenie, w artystycznym szale, miał zostać skazany chłopak. Za niewinność. Bo Rufouse wiedział, że maie był niewinny, i nie zamierzał beznamiętnie przyglądać się jego śmierci, a był na skraju wyczerpania. Odwrócił więc uwagę straży oraz publiczności zgrabnym zaklęciem, które wprawiło okoliczne kramy w ruch, a figurom w fontannie nadało życie. Wszechobecny chaos, jaki rozegrał się na placu, zniknął wraz ze zniknięciem oskarżonego oraz eleganckiego czarodzieja. I żeby Kal'tae chronić od podobnych nieścisłości prawnych, Rufouse z pomocą jeszcze dwóch innych magów, przemienił zwiewnego, niewinnego maie w majestatycznego kruka, który od tamtej pory jest na każde jego wezwanie. Nadał mu imię Wiktor - bo pasowało i nikt nie podejrzewał, że zaklęty maie może się tak pospolicie nazywać.

Posiadłość

Lokalizacja: Danae
	Latyfundium Rufouse'a nazwane zostało Różanym Dworem i stanowi monument elfiej architektury dawnej. Dworek z zewnątrz miał zachwycać, a wewnątrz wyglądać, dlatego głównej roli nie grały tu pragmatyczność i wygoda, przez co zagospodarowanie wnętrza wymagało nie lada wysiłku i kreatywności. Marmurowe podłogi zastąpiono mahoniowymi, a mahoniowe schody przemianowano na marmurowe ze szklanymi poręczami, bo wcześniej nie było żadnych. Powiększono okna, gdyż wcześniejsze wersje przypominały lufciki do strzelania z łuku w trakcie oblężenia. Ściany poprzestawiano tak, by pomieszczenia zrobić przestronne i jasne. Dworek jest budynkiem symetrycznym i osiowym, które to osie zaakcentowane są głównie przez ryzality. Na krótszych ścianach, na parterze i po bokach, znajdują się kwieciste werandy, zaś na piętrze gustowne wykusze, bogato ozdobione we freski i płaskorzeźby. 
Budynek malowany jest tynkiem na bladoróżowo z białymi akcentami wokół okien. Na środku, jakby popatrzeć od przodu, znajduje się ładny ganek podparty okrągłymi kolumnami o zawijanych wolutach. Dworek posiada kilkanaście komnat na piętrze, piwnicę, która stanowi pracownię alchemiczną gospodarza, niebagatelnych rozmiarów kuchnię, a na antresoli można podziwiać kolekcję precjozów różnych, zamkniętych w diamentowych gablotach i obłożonych magią, w razie, gdyby kogoś rączki zaświerzbiły.
Dookoła dworku rozciągają się ogromne połacie terenu porośnięte starymi drzewami i otoczone fikuśnie wykonanym ogrodzeniem, które w kilku miejscach łączą równie fikuśnie wykonane żelazne bramy. Przed budynkiem stoi fontanna z wyrzeźbionym pośrodku żurawiem stojącym na jednej nodze, zaś w koło niej roi się od wielobarwnych kwiatów oraz krzewów. Różany Dwór jest ostoją dla dzikich zwierząt, gdyż gospodarz nie jada mięsa, a pragnie, by te niewinne stworzenia miały szansę przeżyć, dlatego nietrudno ujrzeć tu dzika, czy lisa.
Na tyłach głównego budynku znajduje się widok zapierający dech w piersi - ściślej mówiąc zachwycająco kolorowy Ogród Snów, jak zwykł nazywać go gospodarz. Nic w tym dziwnego, skoro tamtejsze rośliny nie przypominają tych z jawy. Przez ogród prowadzi ścieżka z białych kamyczków, chrzęszczących zawsze pod stopami, a równolegle do głównego budynku przepływa krystalicznie czysty, delikatnie szemrzący strumyczek.
Cały dwór otoczony jest kręgami ochronnymi, które przekroczyć może jedynie Rufouse. Nieproszeni goście muszą wybitnie się postarać, by zdobyć status chcianych gości, a to nie jest tak łatwe i oczywiste, jak by się mogło zdawać, gdyż gospodarz mierzy ludzi ciekawych przez swoje pryzmaty i według swojego widzimisię. Jeżeli jakiś głupiec odważy się ot, tak przekroczyć wyraźnie wyznaczoną linię - może go spotkać nieciekawy los. Po obu stronach wielkiej bramy o roślinnym ornamencie znajdują się posągi siedzących, wyprostowanych psów. Są to zaklęte przez gospodarza figury, które z rozkazu swojego pana pilnują wejścia i ostrzegają czarodzieja o ewentualnych gościach. Nie da się ich oszukać - dzięki nim Rufouse z łatwością, z dużej odległości potrafi wyczuwać aury przybyłych; pełnią rolę swego rodzaju przekaźnika. I w razie wypadku potrafią zaatakować.