Oglądasz profil – Władykost

Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Władykost Władymir Michałow
Rasa:
Lich
Profesje:
Płeć:
Nieokreślono
Wiek (w latach):
2200 lat
Wygląda na:
0 lat

Aura

Nazwa użytkownika:
Władykost
Wiek:
30
Grupy:
Martwe postacie:
Płeć:
Kobieta
Lokalizacja:
Birmingham

Skontaktuj się z Władykost

PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Strona WWW:
Odwiedź witrynę WWW

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
3 miesiące temu
Ostatnio aktywny:
6 godziny temu
Liczba postów:
6
(0.01% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.06)
Najaktywniejszy na forum:
Księstwo Karnstein
(Posty: 3 / 50.00% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
Dworek Emireya
(Posty: 3 / 50.00% wszystkich postów użytkownika)

Atrybuty

Umiejętności

Ekonomia i gospodarkaOpanowany
Jako młodzieniec Władykost (wówczas Władymir) pobierał nauki w tej dziedzinie
Sporządzanie truciznMistrz
Żeby ożywić trupa, trzeba go najpierw zorganizować, a żywi jakoś częściej kręcili się po ojcowskim zamku.
Targowanie sięMistrz
Władek regularnie targował się o własne życie. Kiedy jeszcze był żywy.
AlchemiaBiegły
Również wyuczona za życia, ale nadal nie zapomniana
CukiernictwoOpanowany
To prawie jak alchemia, wyszło jakoś przy okazji...
TorturowaniePodstawowy
W tej materii mogłoby być lepiej, ale braki w zręczności często skracały cierpienia potencjalnych akcesoriów naukowych
AnatomiaOpanowany
Jakkolwiek obecnie wzrok Władykosta został upośledzony przez narosłe na oczach martwicze bielmo, kiedyś był wystarczający do odróżnienia wątroby od serca i nauczenia się, gdzie ich szukać.
EtykietaBiegły
Kolejna pozostałość z czasów bycia pięknym i młodym - a więc umiejętność opanowana dobrze, ale w wersji cokolwiek archaicznej
Czytanie AurBiegły
Umiejętność nabyta przez doświadczenie i w wyniku stopniowo wyostrzającego się zmysłu magicznego.
Wiedza tajemnaOpanowany
Ponieważ Władykost studiował magię na własną rękę, bez mistrza czy nauczyciela który mógłby kierować jego edukacją, jej poziom jest bardzo nierówny - w dziedzinach bliskich liczowi, jak nekromancja graniczy z mistrzostwem, w innych nieznacznie tylko przekracza wiedzę przeciętnego śmiertelnika.
PoliglotyzmBiegły
Spędzanie życia w księgach jest ciekawsze, kiedy rozumie się ich treść, prawda?
SzycieOpanowany
Ciężko tu mówić o pełnoprawnym krawiectwie, ponieważ do tego potrzebna jest jeszcze umiejętność tworzenia wykrojów. Władykost natomiast nie zszywa ubrań, tylko zwłoki. Nie jest to też bynajmniej chirurgia - żywy pacjent pozszywany w ten sposób na pewno szybko dostałby gangreny. W Władykostowym szyciu chodzi o to, by ożywiony umarlak nie rozpadł się zbyt szybko - a gdy już się rozpadnie, by móc złożyć go z powrotem.
LalkarstwoOpanowany
Tylko na pozór jest to zdolność nieistotna dla nekromanty. Być może większość uprawiających tę sztukę woli pozyskiwać nowych umrzyków w miejsce tych już wyeksploatowanych. Jednak nie Władykost. Władykost jest sentymentalny, przywiązuje się do swoich dzieł i chętnie je naprawia. Często używa w tym celu technik opracowanych do tworzenia kukiełek i lalek.

Cechy Specjalne

RegeneracjaDar
Tylko pod warunkiem posiadania źródła energii i raczej niezbyt szybka, ale skuteczna.
Histeryk i panikarzSkaza
Widzieliście kiedyś teoretycznie nieśmiertelnego licha który wpada w histerię, przekonany że za chwilę umrze? Teraz możecie zobaczyć.

Magia

ŚmierciMistrz
Całe swoje życie i spory czas po jego końcu Władykost spędził na studiach nad tą dziedziną magii. W latach świetności był w stanie kontrolować niewielką armię nieumarłych. Teraz wyraźnie osłabł i choć umiejętności pozwoliłyby mu na wiele, ograniczają go zasoby posiadanej siły. Reasumując: obecnie Władykost jest w stanie sięgać po zaklęcia bardzo skomplikowane, wymagające zaawansowanej wiedzy i doświadczenia, jednak ich moc nie może być zbyt wielka, ponieważ mógłby przez to przekroczyć posiadane zapasy i być zmuszonym do sięgnięcia do rezerw podtrzymujących jego własne istnienie.
PustkiAdept
Lata życia na wygnaniu nauczyły Władykosta jednego: iluzja zawsze może się przydać. Jego specjalizacją są drobne zmiany w wyglądzie - maskowanie skaz, brakujących fragmentów skóry, wystających kości. Potrafi też neutralizować i zmieniać zapachy, choć z racji braku powonienia rzadko pamięta, że powinien to zrobić.
IstnieniaNowicjusz
Mimo iż jest to bardzo potężna dziedzina magii, Władykost nigdy nie umiał poświęcić jej dostatecznej uwagi. Z tego powodu jego umiejętności ograniczają się do najpraktyczniejszych - uzupełnienie tuszu w kałamarzu, stworzenie czystej kartki papieru czy ostrego pióra, ewentualnie szpulki nici i igły, lub kłębka drutu, kiedy któremuś z obiektów badań odpada za dużo części.
DuchaUczeń
Już będąc zaawansowanym nekromantą Władykost podjął studia w dziedzinie magii ducha. Początkowo wydała mu się ona bardzo obiecująca. Jednak kiedy okazało się, że najbardziej interesujące go duchy zmarłych magów, których wiedzę chciał posiąść, wcale nie są łatwe do przywołania i nakłonienia do rozmowy, porzucił dalszą naukę. Jego zdolności pozwalają więc co najwyżej na krótką pogaduszkę z niedawno zmarłą osobą nie posiadającą żadnych duchowych zabezpieczeń, a i do tego potrzeba mu odrobiny szczęścia.

Przedmioty Magiczne

Kryształowe serceArtefakt
Kiedyś żywe i bijące, później wyrwane z własnej piersi i poddane licznym magicznym zabiegom, ostatecznie wróciło do niej w formie zakonserwowanej przez czas i magię. To w nim znajduje się cała esencja istnienia Władykosta - ostatnie zaczepienie dla jego ducha i magii.

Charakter

Jak na ironię, Władykost nigdy nie był zły w sposób intencjonalny. Raczej miał wrodzony problem z interpretowaniem tego pojęcia. Z tego powodu nie rozumiał, czemu zawód nekromanty — w jego oczach pasjonujący i pożyteczny — budzi taką kontrowersję. Jak na typowego socjopatę przystało, do zamierzonych celów dochodził bezwzględnie i po trupach (lub z trupami pod rękę), nie widząc w tym niczego zdrożnego. Po śmierci i staniu się lichem nic w tej materii nie uległo zmianie.

Jednocześnie jest on osobą bardzo sentymentalną i emocjonalną, chwilami wręcz histeryczną. To typ przechowujący i tworzący setki niepotrzebnych pamiątek, nieumiejący pogodzić się ze stratą. Jest też raczej strachliwy, potrzeba władzy wynika u niego głównie z lęku o własne życia, lub życie jego najbliższych, o ile takowi się znajdą.

Nie lubi samotności, ale nie jest wybredny, jak chodzi o towarzystwo. Ożywiony szkielet o inteligencji tresowanej małpy zwykle zaspokaja jego potrzebę interakcji z drugą osobą.

Jak na nieumarłego Władykost dość szybko nawiązuje kontakt z tymi, których nie odrzuciła jego aparycja. Ma co prawda specyficzne, czasem trochę obrzydliwe poczucie humoru, ale jest dobrym słuchaczem i oddanym przyjacielem — o ile nie wymaga to narażania własnego nieżycia. Chętnie służy swoim czasem, zdolnościami i wiedzą, ale nie można oczekiwać, by nadstawiał karku w czyjejś obronie. Co nie znaczy, że nie zrobi wszystkiego, co w jego mocy, by pomóc swoim bliskim. Jest beznadziejnym tchórzem, jednak tchórzem upartym i pomysłowym. Na dodatek ma problem z ocenianiem konsekwencji swojego postępowania, przez co często pakuje się w sytuacje potencjalnie niebezpieczne i dopiero w chwili zetknięcia z zagrożeniem popada w panikę.

Pasjonuje się wampirami. Ponieważ są to nieumarli zupełnie innego typu niż on sam i jego wytwory, budzą w nim dreszczyk niezdrowego zainteresowania, przez które nie raz wpakował się w kłopoty.

Ze względu na wciąż niezagojoną w jego nieumarłym sercu ranę po stracie ukochanego, raczej unika mrocznych elfów i w ich towarzystwie może stać się markotny, osowiały i nieswój. Przedstawicieli pozostałych ras śmiertelnych zawsze postrzega w pierwszej kolejności jako ciekawy materiał do badań, dopiero później jako potencjalnych rozmówców czy towarzyszy.

Wygląd

Jak wygląda Lich, każdy widzi. Władykost nie jest tu bynajmniej wyjątkiem. Już za życia chuderlawy i blady, dość szybko przeobraził się w podręcznikowy wręcz przykład przedstawiciela swojej rasy. Pergaminowa skóra na jego twarzy i ciele w niektórych miejscach zetlała, odsłaniając pożółkłe kości i zasuszone pasma szczątkowych mięśni. Oryginalny kolor ciemnych oczu dawno skryło martwicze bielmo, jednak teraz zwykle płoną one nadnaturalnym, błękitnym blaskiem. Tym samym, który czasem wydostanie się między opinającymi żebra pasmami wysuszonej skóry, gdy nie okrywają ich szczelnie czarne powłóczyste szaty. Źródłem tego trupiego światła jest oprawiony w siatkę wyschniętych żył czarny klejnot, który niegdyś był sercem.

Władykost jest niski i drobnej budowy. Powłóczyste szaty, które uwielbia nosić, dodatkowo potęgują to wrażenie. Jego skóra jest blada, miejscami sina. Dziesiątki lat niedosypiania sprawiły, że nawet jako nieumarły ma cienie pod oczami.

Włosy Władykosta są długie, ciemne o ile nie jest skrajnie wyczerpany i nie brakuje mu sił na powstrzymanie procesów siwienia i łysienia. Kiedy zajęty jest pracą, dla wygody wiąże je w węzeł na karku lub upina w niestaranny kok, który i tak zaraz się rozpada. Podobnie paznokcie licha, są długie i mocne, ostro zakończone — chyba że oszczędza siły, wtedy momentalnie stają się połamane lub odpadają zupełnie.

Podsumowując, nie można powiedzieć, że Władykost nie dba o wygląd — robi to jednak dość mechanicznie, pamięta o tym, co było istotne, kiedy żył — zadbane włosy, czyste zęby i paznokcie, schludna szata — nie raz zapominając o takich „szczegółach” jak odpadający kawałek ciała, wystająca żuchwa czy wymykające się zza pasa zasuszone jelito. Tymi elementami interesuje się dopiero, gdy ktoś na jego widok zacznie krzyczeć — a i to nie za każdym razem.

Historia

Władymir za życia był najmłodszym synem władcy niewielkiego królestwa usytuowanego na pograniczu mglistych bagien. Była to kraina surowa, rządzona radykalnymi prawami. Rzeczą szczególnie w niej zakazaną była czarna magia, zwłaszcza zaś nekromancja. Zapewne bliskie sąsiedztwo wspomnianych bagien i znajdującej się po ich drugiej stronie Mauri nie było tu bez znaczenia.

Zgodnie z rodzinną tradycją najmłodszy przedstawiciel królewskiego rodu miał zostać nadwornym magiem i był szkolony właśnie w tym kierunku. Jednak wkrótce postanowił poszerzyć zakres swoich studiów i już jako nowicjusz rozważał zagłębienie się w mniej etyczne arkana sztuk tajemnych. Początkowo co prawda nie miał ku temu sposobności, ale los wkrótce postanowił mu ją zesłać.

Na dworze króla Michała, ojca Władymira, doszło do niecnego przewrotu. W jego wyniku zginął zarówno monarcha, jak i większość z jego potomków. Tylko Władymirowi udało się uciec, dzięki pomocy (i w towarzystwie) Eriana, mrocznego elfa będącego dowódcą straży pałacowej Michała.

Następne lata spędzili obaj na tułaczce po ościennych krainach. To wówczas Władymir przybrał imię Władykost i rozpoczął nieskrępowane niczym rozwijanie swojej pasji. Po długim wygnaniu postanowił odzyskać tron ojca. W rodzinne strony, podupadłe pod rządami uzurpatorów, powrócił niczym rycerz na białym koniu. Sytuacja społeczno-ekonomiczna była tak bardzo opłakana, że nikomu nie przeszkadzało, że rycerzem jest mag w czarnych szatach, a koń jest biały, ponieważ jest jedynie szkieletem zwierzęcia powołanym do istnienia dzięki mrocznej magii.

Z dużą pomocą szczęścia Władykost odzyskał tron, jednak, zamiast zasiąść na nim samemu, pozostawił władzę w rękach swojego dawnego wybawcy — mrocznego elfa, do którego zdążył się przez te lata nadzwyczaj przywiązać. Formalnie co prawda to mag pozostawał królem, ale zdecydowanie częściej niż w sali tronowej można było go spotkać w lochach, zwykle pochylonego nad czyimiś zwłokami i umorusanego płynami fizjologicznymi. Królestwu to przekazanie obowiązków wyszło raczej na dobre.

Były to lata świetności Władykostowego państewka. Jednak przyzwyczajonemu przez lata tułaczki do nieustannej walki o swoje życie, Władykostowi spokój wyraźnie nie służył. Nie mając faktycznych wrogów, zaczął szukać wyimaginowanych, popadając w coraz większą paranoję. W obawie przed czyhającymi w każdym cieniu wrogami zaczął tworzyć armię nieumarłych. To jednak uspokoiło go tylko na krótko. W następnym kroku postanowił sięgnąć po nieśmiertelność. W starannie obmyślonym rytuale wyrwał własne serce i ukrył je w podziemiach zamku, w tajemnej komnacie, we wnętrzu szklanej kolumny, która od tej chwili cały czas musiała być wypełniona ludzką krwią, stanowiącą źródło sił witalnych dla zaklętego organu.

W królestwie zaczęli ginąć ludzie. Nastroje uległy pogorszeniu. Ostateczne załamanie nastąpiło z chwilą śmierci Eriana, który kategorycznie odmówił propozycji uczynienia go nieumarłym. Władykost uszanował jego wolę. W chwili kiedy wiatr rozwiał stygnące popioły pogrzebowego stosu, dla całego królestwa nastały krwawe czasy.

Rządy terroru nie trwały jednak długo. Poddani Władykosta podnieśli bunt. Zamek został zdobyty, jego mury zburzone, a mroczny władca pokonany. Mag spłonął na stosie w tym samym miejscu, w którym kilka lat wcześniej spalone zostało ciało jego faworyta.

Jednak nie spłonął cały. W podziemiach częściowo zburzonego, opuszczonego zamku martwe serce wciąż biło, spijając pozostałe w szklanej kolumnie resztki krwi. Gdy jej zabrakło, zaczęło wchłaniać w siebie energię otoczenia, coraz zachłanniej i silniej. Roślinność wokół zamku zaczęła umierać, ludzie i zwierzęta chorować. Wkrótce okolica zupełnie opustoszała, a królestwo popadło w zapomnienie.

Życie jest uparte. Zawsze stara się, choćby w najbardziej prymitywnej formie wpełznąć na tereny, z których je wypleniono. Właśnie te zdeterminowane, pierwotne formy życia zapuszczające się w okolice przeklętych ruin zamku Władykosta padały ofiarą żarłocznego serca przez następne stulecia. Samo zaś serce powoli i pieczołowicie odtwarzało wokół siebie jedyny kształt, który kiedykolwiek dane mu było poznać. Kształt własnego ciała.

Wreszcie pokonany mag ponownie otworzył oczy. Nagi i słaby, długo leżał pośród strzaskanych szczątków szklanej kolumny, nim zdołał wstać. Początkowo nie pamiętał niczego i nie odczuwał nic poza przejmującym głodem, niedającą się zaspokoić potrzebą znalezienia kolejnych źródeł energii. Ten głód zmusił go do poruszenia się z miejsca i mozolnej wędrówki w poszukiwaniu wyjścia — a gdy to zostało osiągnięte — w poszukiwaniu życia, przed siebie, przez rozległe równiny opuszczonego królestwa.

Początkowo szedł beznamiętnie, zostawiając za sobą pas martwych roślin i drobnych zwierząt. Z czasem mózg odbudował się na tyle, że pojawiły się w nim pierwsze myśli. Zaczęły wracać wspomnienia.

Po kilku dniach samotnej wędrówki Władykost uświadomił sobie, że jest nagi. Nie zabrał ze sobą nic, poza niewielkim przedmiotem, który trzymał w zaciśniętej dłoni. Musiał go zabrać z zamku, lecz nie pamiętał, kiedy to się stało.

Przedmiotem tym był medalik z wyblakłym portretem miniaturą. Patrząc na niego ledwie widzącymi oczyma, lich zatrzymał się po raz pierwszy od podjęcia swej drogi. Nie zapłakał, fizjologicznie nie był do tego zdolny, ale z żalem pomyślał o czasach, w których jeszcze mógł to robić. Przycisnął medalik do piersi i ruszył dalej przed siebie z jedną myślą: Erian nie wybaczyłby mu ganiania z nagą kością ogonową przez łąki i bezdroża, więc pora poszukać ubrania.