Oglądasz profil – Okami

Awatar użytkownika

Ogólne

Imię: Okami
Rasa: Wilkołak
Wiek: 20 lat

Aura

Emanacja zdawałoby się niepozorna, zdradza ukrytą w niej siłę, gdy popatrzy się na jej młodzieńczą, świeżą jasność i przypomni sobie o ile słabsze są zwykle aury połyskujące w taki sam sposób. Jednak nie tylko to jest w niej wyjątkowe. Cała zdaje się przybierać dwie postacie, dwie formy stale ze sobą połączone, a jednak jakby ze sobą konkurujące, o czym świadczyć może ledwo dostrzegalna poświata, którą tworzą raz spokojne źdźbła obsydianu, raz stróżki ciekłego rubinu - nigdy jednak się ze sobą niescalające, by przemienić się w zdecydowaną, turmalinową barwę. Wśród trzasku płomieni i sypiących się iskier pojawia się najpierw wilcza postać, jakby żywy posąg wykonany z żelaza i barachitu, a zaraz potem dołącza do niej niepozorna, ludzka sylwetka, która niegdyś wyraźnie cynkowa teraz przyobleczona jest w odcienie cyny, a towarzyszą jej głęboka, kojąca melodia i rozbudzające pierwotne pragnienia, zmysłowe szepty. Oba twory są twarde i pachną mokrą sierścią, jednak kobieta ma w sobie także coś miękkiego. Poruszają się sprawnie i z łatwością zginają ciała wedle własnej woli, widać jednak, że nie jest to ruch nieograniczony. Chłodne, gładkie i przyjemne w dotyku, na zmianę stające się to lepkie niczym sok z jagód, to nieco suche, są także w większości miejsc ostre; a różnią się przede wszystkim smakiem - wadera zdaje się być wyraźnie słona, a jej towarzyszka łagodna i chwilami także kwaskowata.
Nazwa użytkownika:
Okami
Grupy:
Martwe postacie:
Płeć:
Kobieta

Skontaktuj się z Okami

PW:
Wyślij prywatną wiadomość

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
2 lat temu
Ostatnio aktywny:
-
Liczba postów:
8
(0.01% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.01)
Najaktywniejszy na forum:
Rzeka Motyli
(Posty: 3 / 37.50% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
[U podnóża Gór Druidów] W poszukiwaniu sumienia
(Posty: 3 / 37.50% wszystkich postów użytkownika)

Podpis

Ubiór: Gorset | Buty | Karwasze
Towarzysz: Zachriel
Wspólnie: Okami i Zachriel

Umiejętności

ZielarstwoOWie dużo o właściwościach roślin Alaranii. Gdy ma możliwość korzysta z tej przychylności. Zawsze w płaszczu nosi kilka pospolitszych ziółek i ususzone liście herbaty.
Skradanie sięWUkrywać się- dla dobra swojego i innych, odtąd to Twoje piętno.
PolowanieOWilk jest dziki, wilk jest zły, wilk ma...
TropienieWNioch, nioch... i już wszystko wiem.
TresuraOW powiązaniu z mocą swego umysłu potrafi zjednać sobie dzikie stworzenia, nie zatracając jednak ich natury. Ceni wolną wolę każdego najmniejszego nawet stworzenia.
UnikiWDefensywa za wszelką cenę, nie chcę krzywdzić niewinnych. Choć noc już bliska, może jednak..?
PoliglotyzmOPrócz mowy wspólnej, także dialekty piekielnych oraz mowę demonów.
DemonologiaWPoprzez bliskie kontakty z wieloma demonami nauczyła się ich języka, za pomocą ksiąg zgłębiła wiedzę o mrocznej naturze. Zbliżyła się do nich i ich przeklętego świata poprzez po kontynencie i ciemnych, średniowiecznych miastach, gdzie ludzie padali ofiarami ich podłych zabaw.
ŚpiewOJest posiadaczką cięższego tonem, specyficznie chrypiącego głosu - co całkiem nie pasuje do jej nienagannej, mimo wilczego ducha, niewieściej prezencji. Potrafi znakomicie zmieniac barwy swego głosu od łagodnego, pląsającego po zmysłach odbiorców szeptu, po ostry krzyk, powodujący w ich umysłach chaos.
HandelPKiedyś trudniła się tym rzemiosłem, jako dziewczynka sprzedawała często jagody, drobne napary, mające koić ból niezabliźnionych ran. Drobne sprawy, toteż stopień tej umiejętności jest ledwie podstawowy. Korzystała z owej umiejętności, gdyż w połączeniu z śliczną młodą twarzyczką i magią czerwonych oczu (magią umysłu), potrafiła przekonać do siebie nawet nieludzi. I tak zaczęły się jej handle z demonami...
PrzetrwanieOU wilków to nie rodzinne..?

Cechy Specjalne

Szkarłatna ambrozjaKNigdy nie miałeś ochoty posmakować ludzkiej krwi..? Cóż, miewam tak każdej nocy. Wadera by zaspokoić głód potrzebuje świeżego mięsa i krwi, nawet w ludzkiej postaci jej dieta składa się głównie z gotowanego mięsa. Ludzka dieta znacznie osłabia jej organizm, kobieta zyskuje przy takich posiłkach dużo mniej energii niż powinna, występują kłopoty z koncentracją, rozdrażnienie, pojawia się groźna obojętność.
Mowa zwierzątDW lesie można dowiedzieć się tylu ciekawych rzeczy, przy pełni Księżyca... Posłuchasz ich wraz ze mną? Wadera nawet w swej ludzkiej postaci potrafi porozumiewać się ze zwierzętami, zna ich zwyczaje, charakterystyczne odruchy, zwierzęcą mimikę. Jeżeli chodzi o leśne zwierzęta często nawet nie potrzebuje słów by Towarzysza zrozumieć.
Przemiana w wilkaDWytrenowana na tyle, by likantropia nie była klątwą, a darem. Posiada nad ową umiejętnością dużą kontrolę do czasu, gdy jej wilczy głód nie przejmie kontroli.
Utajona siłaSTym róźni się od innych Wilkołaków, że jako kobieta jej siła jest na poziomie znikomym. Tylko w Wilczej postaci odznacza się ponadprzeciętną natężeniem tej cechy.
Wyostrzone ludzkie zmysłyZNawet w swej ludzkiej postaci zmysły wzroku, słuchu i węchu kobiety są silnie naznaczone.

Magia

Przedmioty Magiczne

Srebrna obrożaZAKPrzypięta od wczesnej młodości do szyi Okami ręką pewnego nekromanty. Srebrna bransoleta z wygrawerowanymi nekromanckimi zapiskami jej dawnego opiekuna. Jedynym jej fenomenem jest to, że kształtem i rozmiarem dopasowuje się do szyi kobiety, ale i wilka. Nie waży nic, chyba że klątwa głodu daje się we znaki. Wtedy też obroża staje się nie do zniesienia i swą wagą potrafi być bardzo uciążliwa.
Worek fioletowych grzybkówZAKPowodują halucynacje, szaleństwo, agresje i zmianę barwy skóry na fioletową.

Charakter

A jaki może być wilk? Nawet w ludzkiej postaci nie lubi przebywać zarówno w zamkniętych pomieszczeniach, ani w gwarze - zwłaszcza ludzi. Nie nazwałabym tego niewytłumaczoną niechęcią, a dawną traumą z czasów, gdy Okami była jeszcze szczenięciem. Gdyby nie grupa ludzi z błyszczącymi kuszami żyła by wciąż ze swoją rodziną, tam gdzie żyć powinna. W wolności i dostatku darów Natury.
Ale przejdźmy do teraźniejszości. Okami jest osobą skrytą, stroniącą od towarzystwa ludzi. Jednak zaskakująco dobrze i szybko potrafi dostosowywać się do sytuacji. Stara się zawsze myśleć racjonalnie i chłodno kalkulować. Należy do osób, które dużo rzeczy planują i jeżeli już nieoczekiwane zmiany planów pojawią się na horyzoncie łatwo się irytuje - nie na długo. Za wszelką cenę stara się wracać do opanowanej postawy.
Jest bystrą i inteligentną osobą, siła umysłu przewyższa tu zdecydowanie siłę fizyczną - w przypadku przemiany w wilka jest zupełnie odwrotnie. Jako wilk wielu rzeczy nie odczuwa, bardzo słabo odznacza się wtedy jej empatia, czułość, wrażliwość czy delikatność. Wilk nie myśli racjonalnie, bestia powinna mieć siłę, zabijać, karmić siebie i swe wewnętrzne Demony, dopiero potem może odetchnąć. Zacząć oddychać.
Jest jedną z tych kobiet, które nie są wylewne, a porozumiewać wolą się raczej mimiką, gestem, wysyłanymi subtelnymi sygnałami. Mimo tego w dość młodym wieku pojęła tajniki porozumiewania się z towarzyszami, wyćwiczyła na dobrym poziomie mowę wspólną podczas długoletnich handli z ludźmi i nieludźmi, gdy musiała sama na siebie zarabiać. Ponadto w starszym wieku nie poprzestała na jednym języku i opanowała najmroczniejsze z dialektów - dlaczego? Również z konieczności.
Dalej, jej charakter można opisać jako łagodny, wskroś empatyczny do czasu, gdy nie targa nią Klątwa Głodu. Szanuje każde stworzenie, jednak czteronożni przyjaciele wiodą tutaj prym. Do nieludzi odnosi się z szacunkiem, analizując gdzieś skrycie zachowanie napotkanego, by móc bardziej dopasować się do jego kultury czy zwyczajów.
Jej małym mankamentem jest to, że lubi czuć kontrolę nad sytuacją, rozmówcą czy przede wszystkim sobą. Stąd też ukochane i wciąż doskonalone umiejętności magii umysłu oraz iluzji. Fascynują ją osoby, które potrafią oprzeć się jej wpływom na ich umysł.
Nie jest osobą, która krzywdzi słowami, nie... Robi to w brutalniejszy sposób, beztrosko plątając swe szepty po umysłach wrogów. Płatając figle im zmysłom- zwłaszcza zmysłowi wzroku. Ale to tylko w chwilach słabości czy przy wyjątkowo dobrym humorze. Jej oczy są przekaźnikiem i tak jak w powieściach i w tymże przypadku kryją wiele tajemnic.
Kultura osobista- ceni to wyjątkowo nawet nad wiele innych znaczących cech. Sama nauczona jest zachowania grzecznego, uczynnego o odpowiedniej skali prezencji swojej postaci. Zatraca się to dopiero, gdy przebywa w ukochanym odosobnieniu. Tak oto niewiasta, gdy jest sama ze sobą nie przejmuje się spekulacjami - co będzie, gdy... Zmierzam do tego, że... Gdy na przykład zechce kąpieli w leśnym jeziorze, po prostu jej zażyje - traktując swoją człowieczą nagość bez wstydu w zupełnie naturalny sposób.
Orientację określiłabym jako heteroseksualną, jednakże... Zdolna jest do podziwu również wyglądu i gracji płci pięknej. Mimo wszystko na etapie bliższych kontaktów w jej przypadku zdecydowanie wygrywa silne męskie ciało, lekka muskulatura czy krótkie mierzwione włosy oraz dżentelmeński gest. Z tym zawsze przegrywa.

Wygląd

Człowiek:
Smukła dziewczyna, mierząca na oko z trzy łokcie. Powiedziałam smukła, gdyż mimo dość nieniskiego wzrostu zachowuje idealnie wyważoną w kształtach sylwetkę i zdrową, wyprostowaną postawę. Ramiona i biodra odznaczają się tym, że są nieco szersze niż u przeciętnych ludzkich kobiet, ruchy bardziej gładkie, wyznaczające się wśród tłumu innych niewiast - nawet mimo wilczego charakteru dziewczyny- pewnym stopniem gracji. Przemierzając tyle kilometrów musi mieć czym oddychać, więc i piersi - niezbyt duże, nie na tyle by odznaczały się w jakikolwiek perwersyjny sposób na tle drobnego kobiecego ciała- wydają się być odpowiedniej wielkości. Dłuższe nogi o zgrabnym i niezbyt umięśnionym kształcie - tak jak i reszta ciała. Wadera w swej ludzkiej formie jest stosunkowo słaba, więc i jej sylwetka nie odznacza się rzeźbieniami mięśni. Wynagradzają to wzorowo zaokrąglone kształty tam, gdzie zaokrąglone być powinny.
Gdy ukazuje się w swej ludzkiej powłoce w okolicznych miastach często wyszeptywane są gdzieś po kątach uliczek słowa aprobaty mężczyzn, zwracających uwagę na jej niezwykle lekki chód, młodą jasną twarz, niespotykanie nieskazitelną cerę, ale i pewnego rodzaju obawy ze względu na nienaturalnie barwione czerwone, wiecznie roziskrzone i podekscytowane oczy, a i przy tym nabierające siły w wyrazie i ostrości obdarzone podobnym kolorem pełne, acz drobne ustka.
Rysy twarzy polimorfki są dość ostre, nos dziewczęcy - mały i niepozorny. Policzki rzadko bywają zaróżowione, a jeżeli już, to widać to na pierwszy rzut oka dzięki alabastrowej cerze. Śnieżnobiałe krótkie włosy, zazwyczaj rozczochrane tak, że przysłaniają jej lewe oko, od zawsze czesane były przez wiatr. Mimo to jednak nie utraciły blasku i zdrowego wyglądu, pielęgnowane w źródlanie czystych wodach strumyków Szepczącego Lasu.
Pod lewym uchem, przysłaniana przez niepokorne kosmki włosów, tkwi blizna o śladzie ptasich szponów.
Ubiera się zawsze w stonowane kolory, bardzo często odcienie szarości, czerń i biel. Przez ciemną, otulającą kobietę pelerynę nie zawsze widać co nosi na sobie na co dzień. Przeważnie są to jednak czarne skórzane buty pod kolano, wiązane na kilka równie czarnych rzemyków, pod nimi przylegające do ciała skórzane, szare wytarte w ciemniejsze kolory spodnie, ciemny wyszywany w kwiaty gorset i parę prostych karwaszy.

Wilk:
Szczupła wadera o marmurowym umaszczeniu. Rosłej postury o długich łapach wilk, o dłuższym i szerszym niż u reszty wilków ogonie. Postura zwierzęcia umięśniona, jednak nie aż tak jak u reszty okolicznych basiorów. W tej powłoce zyskuje na swojej sile i nie powinien jej lekceważyć nawet dużo bardziej umięśniony osobnik. W połączeniu z niezwykłą zwinnością, nawet mimo nieco słabszej siły jest w stanie stoczyć i rozstrzygnąć na swoją korzyść i wygraną niejedną trudną utarczkę.
Tęczówki wilczycy są bardzo podobne do barwy tęczówek jej żeńskiej postaci- krwiście czerwone, z tym że bez źrenic. Piętno ptasich szponów, zachodzące częściowo na okolice pyska za lewym ślepiem, odznacza się bladoróżową blizną, lecz z powodu bujnego futra na pierwszy rzut oka jest niedostrzegalne. Łapy zakończone łagodnymi szponami, tak jakby jeszcze nigdy nikogo nie musiały zabijać.

Historia

Księga pierwsza. Wilk w ludzkim ciele?

Okami nie przyszła na świat jako człowiek. Urodziła się na północy, za szczytami Fellarionu w jednym z odległych Alarańskich lasów. Przywitała świat na czterech białych niczym śnieg łapkach. Zaledwie pół roku po urodzeniu była zdana tylko na siebie. Napad kłusowników na las oddzielił młodą od stada i wybił wielu członków jej rodziny. Kierowana wilczym żalem i chęcią zemsty, skierowała swe kroki w stronę środkowej Alaranii, przekraczając przy tym legendarne ziemie od strony wybrzeża Morza Cienia. I kto wie jakby się to skończyło, gdyby ostatkami sił wygłodzonego ciała nie dotarła nad zbawienny nurt rzeki Larr. Jako młoda Wilczka od wczesnych lat rozdzielona ze stadem, nie potrafiła polować. Nikt jej tego nie nauczył. Żywiła się więc padliną i futro nie było już tak lśniące jak przy pierwszych krokach po tym świecie. Obraz nędzy i rozpaczy.

Czy właśnie w tym najbardziej krytycznym momencie wróg mógł stać się przyjacielem? Zwierzę zauważył pewien Mag, podróżujący w tym momencie z Twierdzy Czarodziejów ku środkowym ziemiom Alaranii. Owy mężczyzna odziany w ciemnobrązową szatę, co ciekawe podartą i poszarpaną w niektórych miejscach, zaciekawiony obecnością wilka w nadmorskich rejonach, podszedł bliżej. Okami na darmo próbowała resztkami siły Go odstraszyć, nie wiedziała dotąd z kim ma do czynienia. Nie uciekała, nie walczyła, była wyczerpana i bliska końcu swej -zważywszy na wiek- beznadziejnie krótkiej wędrówki. Przeklinała w swym wilczym języku człowieka, który podchodził coraz bliżej. Klęła raz za razem, aż w końcu, zapatrzona beznadziejnymi, bezsilnymi ślepiami w Jego oczy zasnęła. Czy tak właśnie wyglądała jej śmierć? Czy tak miała zagasnąć dusza wątłego wilka, który z całą swą nienawiścią przegrał w oczach śmierci?

Obudziła się na słomie, w pomieszczeniu, którego nie była w stanie zidentyfikować. Trwało ono w półmroku, który rozświetlała tylko i wyłącznie przymglona łuna świec. Spojrzała po kolei na to na czym leży, na swoje przednie łapy o dziwo czyste, bez śladów krwi, następnie gdy poruszyła się niespokojnie usłyszała brzęk srebrnego łańcucha, który zakończony był rzeźbioną obrożą, bardzo przypominającą jakąś pięknie zdobioną bransoletę aniżeli symbol niewolnictwa. Łańcuch mimo swych małych oczek wydawał się nie do zerwania, a wierzcie mi... Próbowała nie raz wyrwać się z jego okowów pod nieobecność tajemniczego Maga. Wytłumaczeniem mogło być wyczerpanie wadery, jednak przy jej sile stawiałabym raczej na magiczne właściwości owego łańcucha i samej bransolety. Regenerowała siły długo, nie zastanawiając się jak, dlaczego, była w końcu tylko zwierzęciem- kierowała się instynktem, by przetrwać. Tu było bezpiecznie, potrzebowała tu pozostać na jakiś czas, a przy tym postanowieniu nawet obecność łańcucha nie doskwierała tak bardzo. Otrzymywała regularnie porcje mięsa, czystą wodę, jednak nigdy nie została ugoszczona ani jednym słowem człowieka, który uratował jej nędzne życie.

Był tajemnicza istotą. Gdy zapisywał księgi przy starym mahoniowym stole -czym często trudnił się po nocach- pracował w zupełnej ciszy. I tak i ona zaznała spokoju, nauczyła się przy nim ciszy i nabrała sił. Przez miesiące, które spędziła w towarzystwie maga nie poznała ani dźwięku jego głosu, ani dotyku dłoni na swej sierści. Czasem tylko za sprawą dziwnych gestów maga i jego całkiem niewyróżniających się ludzkich dłoni, łańcuch zdawał się jeszcze lżejszy niż w rzeczywistości był. Wtedy też mogła przechadzać się po pokoju, instynktownie jednak omijając miejsce, w którym przebywał towarzysz.

A jak to widzieli inni? Co nie było kwestią rzuconego zaklęcia, a zdarzyło się naprawdę?

Księga druga. Księga prawdy.

Okazało się, że dzień, gdy postać maga spotkała białego wilka upłynął całkiem inaczej aniżeli pamiętała to wadera. Tego też dnia powinna zakończyć się jej życie za sprawą wyczerpującej wędrówki. Obecność maga nad rzeką Larr owszem zaskoczyła waderę, ale przy swych groźbach w stronę zakapturzonej postaci, nawet nie zauważyła swym magicznym zmysłem jak jej siły spadają niebezpiecznie gwałtownie. I nie zanik pamięci, który towarzyszył waderze w tym jednym momencie nie był spowodowany snem, zemdleniem czy całkowitym opadnięciem z sił. Ponoć właśnie wtedy wywiązała się kluczowa walka. Postronni obserwatorzy widzieli już nie raz młodego maga, jednak uprawiana przez niego magia- co powszechnie było wiadomo- nie służyła dobrym celom. Szeptano nawet, że młody adept trudnił się najczarniejszą z magii. Magią niszczenia, by potem wskrzesić ubezwłasnowolnionego. Magią nekromancji.

W tym kluczowym momencie, gdy Wadera utraciła część wspomnień zadziało się przedziwne zjawisko. Podczas, gdy Młodzieniec jak najspokojniej i najbrutalniej próbował pozbawić Wilka energii, ten zerwał się na trzęsące łapy i ostatnim tchnieniem spróbował zagrozić mężczyźnie. Ponoć moment ten był tak niespodziewany, że ów Mag uczynił siłą swej okrutnej magii rzecz całkiem inną niż zamierzał. Dokonała się sztuka transmutacji. Niezwykle silna w swych skutkach, ale i piękna. Na trawę osunęła się już nieprzytomna kobieta. Białowłosa kobieta.

I tak to było naprawdę. Jednak wspomnienia Okami z tego czasu zostały silnie zaburzone przez nekromantę, sama nie jest w stanie pamiętać momentu jej pierwszej transmutacji. Jakaś magiczna okruszyna tej chwili uczyniła jednak z Okami nie tylko przedmiot, który za sprawą rąk tajemniczego Mężczyzny mógł przybrać ludzką postać, ale i uczyniła ją świadomej swojej polimorficznej natury.

Księżycowego czternastego wieczoru wiosennego miesiąca Nisan... Kiedy to pełnia królowała na niebie młoda wadera obudziła się i zapragnęła po raz pierwszy tak silnie przyjrzeć się światu w magicznej bladej łunie. Wzrok jej całkowicie zaślepił blask Księżyca, a jej tęczówki odbijały tylko i wyłącznie jego poświatę. Podreptała do drzwi, które zaraz tez uchyliła łbem. Mężczyzna słysząc człapanie Wilka odłożył pióro, nie odwrócił się jednak. On już coś przeczuwał. Musiał.

Wyszła na zewnątrz, ciągnąc za sobą srebrny łańcuch, którego w tej jednej chwili wspaniałością magii nie dotyczyło pojęcie długości. Przysiadła na trawie i z nieobecnym wzrokiem podobnym zachowaniu młodych kochanków, wpatrywała się w srebrny glob. Z pierwszym westchnięciem jej wilcze futro zaczęło scalać się w jedną, dość gładką materię. Była to nowa dość blada skóra dziewczyny zwanej Wilkiem. Jej ciało zaczęło się zmieniać, a gdy Wadera po raz kolejny otworzyła ślepia, nie spostrzegła w sobie ani krzty wilka. Pozostały tylko białe rozczochrane włosy, czerwone oczyska i jedyny dowód na to, że młoda niewiasta jeszcze przed chwilą chodziła na czterech łapach - idealnie dopasowana do szyi bransoleta.

Przyjęła to z takim spokojem... Nie pytała, nie dziwiła się, nie krzyczała. Siedziała z podkulonymi nogami na środku wielkich traw przed posiadłością Maga i wpatrywała się w Księżyc. W końcu też zasnęła. A sny te były tak piękne, łagodne i beztroskie, że żal było jej wracać do świata żywych tak prędko. Obudziła się późnym porankiem ze snu w swej wilczej postaci na usłanej słomą znajomej leżance.

Księga trzecia. Ponowne narodziny.
Jednego ranka, budząc się ze snu przy swym łbie zauważyła ubrania. Nie były jej, nikim konkretnym też nie pachniały. Widocznie zostały pozostawione przez Maga dla niej. Nic dziwnego każdej nocy, gdy wychodziła i zasypiała na zewnątrz ktoś musiał przynieść ją z powrotem. Usiadła na słomie, przybierając dziewczęcą postać, zaczęła zakładać pozostawioną odzież. Nie była przyjemna, szczerze mówiąc była strasznie niewygodna... Długo nie zastanawiając się jak ludzie mogą w czymś takim chodzić, wstała i skierowała się do wyjścia. Ubranie przypominały odzież dla chłopca, jednakże rozmiar się zgadzał, więc młoda polimorfka uznała, że tak musi być. Instynktownie skierowała się do drzwi i wyszła na podwórze, nie zważając na srebrną obróżkę na swojej szyi. Nie było ani maga, ani łańcucha - nie było siły, która mogłaby ją zatrzymać. Wyszła więc, odruchowo przeczesując drobnymi chudymi palcami białe włosy i łypiąc na świat dookoła nieufnymi szkarłatnymi oczkami. A miała wtedy zaledwie 6 lat.

Księga czwarta. Ludzka rutyna.
Opis Księgi ze względu na jej rozległość będzie bardzo skrócony, acz rzeczowy.
Okami nie była istotą nadnaturalną. Jak każdy człowiek musiała jeść, spać, pragnęła poznawać wszystko dookoła, uczyć się. Na początku było jej bardzo ciężko. Nikt nie nauczył jej polowania, do samego dochodziła sama, jednakże i wtedy musiała coś jeść. Po nieudanych polowaniach często zbierała owoce leśne i to właśnie nimi się żywiła. Cierpiała jednak okrutnie z braku mięsa, czas ją naglił. Wyćwiczyła ową sztukę na swój własny sposób, nabywając kilka innych umiejętności jak nauka sztuki przetrwania w ciężkich warunkach czy wszelkie pozostałe umiejętności ofensywne i defensywne bitewne - Wilcze. Gdy głód doskwierał jej zbyt bardzo zbierała tych samych malin, którymi próbowała się karmić i szła na targ. Rozkładała na brudnym kawałku materiału kopki posortowanych owoców - często były to maliny, ale też jagody - i ślicznym uśmiechem próbowała zachęcać do kupna Ludzi, a i nieludzie się zdarzali. Zaczęła słuchać i uczyć się języka, którymi posługiwały się istoty Alaranii. Sama w końcu też nasiąknęła ich zwyczajami i kulturą. Znała się z większością kupców wykładających swe przedmioty na bazarach, ze starymi zrzędzącymi babami, sprzedającymi jajka, z handlarzami wędrownymi, którzy przechodząc i widząc młodą Okami nierzadko sypnęli młodej urodziwej dziewce jakimś łakociem. Pokochała to zwykłe życie.
I w tej całej sielance nadarzył się dzień przedziwny w kronikach młodego wilka. Wędrując z owocami zawędrowała zdecydowanie za daleko. Ziemia po tychże stronach była wręcz spalona od słońca, które tępo wisiało na niebie. Na gruntach tych czarnych jak smoła prawie nic nie rosło. Dziewczyna gnana chęcią sprzedania jak największej ilości owoców i dziecięcą swą naiwnością postanowiła rozłożyć się na jednym z mniejszych targów. Bardzo niepokojących targów... Siedząc na obrzeżu zdążyła się wszystkiemu dokładnie przypatrzyć. Niektóre ze stworzeń kroczących po tych terenach miały tak jak i ona czerwone oczy, inne były nienaturalnie blade - zupełnie tak jak ona! Mauria. Tak brzmiało imię owego miasta. Na sam Jego pogłos wielu ludzi truchlało ze strachu.
-Czy wiesz gdzie jesteś kochanieńka? - z rozmyślań wyrwał ją zachrypnięty głos starej kobiety. Takim właśnie przypadkiem spotkała Xarth - inną niż inne liche.

Księga piąta. Czy mogę liche'yć na gościnność?
-Tak młoda dama nie powinna osamotniona tułać się, gdzie tylko nogi poniosą. - skarciła ją delikatnie, zawieszając wzrok na grawerowanej ręką maga nekromanty, delikatnej srebrnej obróżce, która widniała na szyi Wadery. Postać niedługo potem jakby potrząsnęła głową i przeniosła starczy, zmęczony wzrok na poplamioną -między innymi sokiem z malin- białe płótno na którym dziewczynka trzymała dorodne jagody. - Czy mogę spróbować? - staruszka przyjęła łagodny ton. Ujęła jagódkę w roztrzęsionej, schorowanej dłoni, rozgniotła ją, wyrzuciła jagodę na bok, a palec polizała. Wtedy jeszcze Okami nie wiedziała, że Liche miewają po nawet najmniejszym ludzkim posiłku silne nudności. Zdziwiona obserwowała więc starszą nieznajomą, uśmiechając się uroczo w jej stronę.
Tak to się zaczęło. Po kilku następnych wizytach starszej maginii na targu maurijskim Okami powędrowała wraz z nią do jej posiadłości - stary, wydawałoby się, że opuszczony dworek. Dwie istoty żyły odtąd w symbiozie. W zamian za naukę od Xarth na wybrane tematy, które młoda Okami miała wybrać z zakurzonych ksiąg, Liche otrzymywała energię przedmiotu magicznego jakim była bransoleta na szyi polimorfki. Często też Okami użyczała starzejącej się coraz bardziej kobiecie własnej wilczej energii, której pokłady po przemianie miała wręcz nieskończone zważywszy na siłę bestii i wytrzymałość. Za czasu pobytu na dworze opiekunki, który trwał dziewięć 13-miesięcznych lat, zdążyła zrozumieć magię żywiołu zniszczenia - żywiołu ognia, a siłą uroków starej liche młoda zmiennokształtna uzyskała umiejętność przeobrażania swej energii w czyste płomienie. Przez lata nauk pojęła także siłę wpływów swojego umysłu nie tylko na płomienie, ale i na istoty żywe. Okami chwaliła się już dumnym wiekiem aż 15 lat. Wciąż chodziła na targ zarabiać, ubrana już jednak w zadbane - choć smutno czarne- sukienki. Jednego dnia nawet wróciła do domu z ptasim towarzyszem! Zwykłe nieporozumienie... Toć Okami za świeżo zebrane jeżyny chciała zaledwie jednego ruena, jednak nazywając potocznie walutę krukiem otrzymała... Kruka. Nazwała Go Zachriel.

Księga szósta. Los znów skazał na wędrówkę.
Niedługo trwało jednak sielankowe życie na Dworze ukochanej liche - Xarth. Miłość Okami do kobiety uśmierciła owe stworzenie. Liche pokochała młodą polimorfkę na tyle mocno, że nie mogła patrzeć jak co wieczór ta jej wpływem słabnie i zasypia. Nie mogła żywić się jej kosztem. Zmarła. Kochana Xarth zmarła ze starości jednak tym śmierć opiekunki różniła się od śmierci innych liche, że nie zmarła osamotniona. Do ostatniej chwili była przy niej wadera. Po wszystkim zostały już tylko kości...
Tak oto zmiennokształtna mając lat 18, jak i kiedyś mając lat zaledwie 6, wyszła z domu i nigdy już do niego nie powróciła. Obecnie przybyła do środkowej Alaranii i wśród ciszy tamtejszych lasów szuka spokoju. Trudni się przyjmowaniem zleceń, najczęściej na płatne zabójstwa, pozorowanie zaginięć. Pląta się po świecie idąc pewnym krokiem przez zaciemnione uliczki - cienie budynków, o które rozbija się błogosławione Światło Alaranii.