Oglądasz profil – Aishele

Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Aishele
Rasa:
Topielica
Płeć:
Nieokreślono
Wiek:
17 lat
Wygląda na:
0 lat
Profesje:
Majątek:
Sława:

Aura

Przeciętna aura o cynowej barwie i bursztynowej poświacie. Wokół niej słychać kojące, zmysłowe szepty, przechodzące w zawodzenie. Wydziela dziwny zapach. W smaku jest lepko-kwaśna a w dotyku ostra i miękka.

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Aishele
Wiek:
27
Grupy:
Inne Postacie:
Ana
Martwe postacie:

Skontaktuj się z Aishele

PW:
Wyślij prywatną wiadomość
Strona WWW:
Odwiedź witrynę WWW

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
8 lat temu
Ostatnio aktywny:
2 lat temu
Liczba postów:
272
(0.32% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.09)
Najaktywniejszy na forum:
Mauria
(Posty: 52 / 19.12% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
Kfiatki
(Posty: 30 / 11.03% wszystkich postów użytkownika)

Połączone profile


Atrybuty

Krzepa:niezbyt silny, chuderlawy, wytrzymały
Zwinność:niezbyt zręczny, powolny, precyzyjny
Percepcja:czuły węch, bardzo czuły język, b. wyostrzone czucie, czuły zmysł magiczny
Umysł:pojętny, ineligentny, b. silna wola
Prezencja:Ładny, nieokrzesany, przekonywujący

Umiejętności

Wiedza o duchachPodstawowy
PływanieBiegły
SzulerstwoOpanowany
ZielarstwoOpanowany
HafciarstwoBiegły

Cechy Specjalne

Wizje i snyDar
Przebłyski tego co było i zostało zapomniane, a także tego co dopiero być może. Bywają to i niewyraźne, chaotyczne, niespokojne wizje, bywają symboliczne sny, bywają też niespodziewane obrazy, słowa, emocje, nie wiadomo skąd. Czasem we śnie, czasem na jawie, nierzadko też sen z jawą niezauważalnie stapia się i myli.
Wspólne śnienieFenomen
Zdolność kontrolowania - w pewnym zakresie - własnych snów, i współdzielenia ich z innymi. Pozwala na wniknięcie do jej snu innej śniącej istoty, jak i na wdarcie się do czyjegoś snu za jego zgodą lub bez, pod warunkiem posiadania czegoś należącego do tej osoby.
UtopionaDar
Co ma wisieć, nie utonie. Co raz się utopiło, to nie utopi się już więcej. Pod wodą porusza się i oddycha swobodnie, choć niezbyt chętnie.
Brak potrzeb fizjologicznychZaleta
Utopieni zwykle nie muszą jeść, choć - jeśli nadarzy się okazja - to pewnie się zbytnio nie wzbraniają.
Zawsze młodaZaleta
Jej ciało nie zmienia się, nie starzeje, utonęła jako kilkunastoletnie dziewczę i taka pozostanie.

Magia: Intuicyjna

Magia DuchaNowicjusz
Magia EmocjiUczeń
Magia UmysłuNowicjusz

Przedmioty Magiczne

Suknia ze snuBaśniowy
Długa, wlokąca się po ziemi suknia ze srebrzysto-perłowej materii, jak gdyby utkanej z pajęczej przędzy. Cała jest misternie obszyta czymś, co na pierwszy rzut oka przypomina szare paciorki - w istocie są to jednak... żywe świetliki, które potrafią rozjarzyć się nieziemskim blaskiem i przegnać groźne cienie. Aishele osobiście wyszywała ją, będąc uwięzioną w Krainie Snu, w przedziwnym dworze Białej Kotki. Ku niezadowoleniu tej ostatniej, topielica przywłaszczyła sobie bezczelnie sukienkę, nie zdając sobie sprawy z powplatanych w nią nici magii.

Charakter

Chaos to stan jej duszy, która nie wie do końca czy żyje, czy umarła.  Nie wie nawet prawie nic pewnego o tym, kim jest. Skrawki wizji i 

wspomnień, zjawiające się niespodzianie, niejasne i balansujące na granicy pamięci, pogarszają tylko jej stan. Niezwykła to udręka.Zawzięcie i
bezsilnie wściekła, sfrustrowana swoją niejasną sytuacją. Kiedy indziej popada w otępienie i rezygnację. W akcie milczącej furii zaczyna jeść
ziemię. Później opanowuje się i idzie dokądś, gdzie ją oczy wyblakłe poniosą, posiedzieć przy ludziach, ogrzać się ich ciepłem, albo utopić kogoś
jako niezasłużoną ofiarę zemsty za własne nieszczęście. Mściwa, złośliwa, przypomina rozgniewane i zbuntowane dziecko. Lepiej i bezpieczniej
czuje się we śnie, kiedy świat wydaje się sensowny i zrozumiały. Na jawie to odczucie umyka bezpowrotnie. Podczas burz ogarnia ją dziwne
połączenie lęku z ekstazą.Nie lubi kotów. Ma obsesję na punkcie swojego perłowego naszyjnika, który jest jej jedynym, a więc i największym
skarbem.

Wygląd

Drobna,  chuda, o skórze przypominającej w kolorze i w dotyku zetlały pergamin. Oczy ma duże, podkrążone, a przy tym szare i wyblakłe, jakby 

ich barwę wypłukała woda. Włosy długie, czarne, wiecznie wilgotne, a z misternego pewnie kiedyś upięcia, pełnego kwiatów, wstążek i pereł,
wymyka się mnóstwo niesfornych mokrych kosmyków. Twarz drobna i pomimo wszystko dość ładna, widać topielczy rozkład nie zdążył posnąć
się daleko. Wąskie sine usta. Zacięte i smutne. Małe dłonie o odznaczających się wyraźnie, zaróżowionych stawach. Na lewym nadgarstku
wymalowany dziwny symbol, który niekiedy jarzy się nieprzyjemnym blaskiem.
Porusza się bez pośpiechu, czasem sztywno i niezręcznie, niepewnie, jakby odzwyczajona od niektórych ruchów, a może w ogóle od oporu
powietrza. Szara sukienka wlecze się za nią po ziemi, odsłaniając niekiedy bosą stopę, a długie i szerokie rękawy zebrane w nadgarstkach
skrywają niemiłosiernie chude ręce dziewczęcia.Pachnie trochę jak świeży zielony tatarak, trochę jak jak muł z dna jeziora, trochę jak sierpniowa
noc nad stawem.

Historia

Pewnej letniej nocy, przesyconej rechotaniem żab i graniem świerszczy w szuwarach, migotaniem gwiazd gdzieś wysoko i ciężkim upalnym 
powietrzem nadeszła długo oczekiwana burza.
Niebo zasnuła ołowiana warstwa chmur. Niebawem pierwszy głuchy pomruk rozbił się o ścianę lasu i oślepiający blask błyskawicy przedarł
aksamitną ciemność nocy.
Kiedy nagła burza rozszalałą się już na dobre, stało się coś dziwnego. Czy to za czyjąś sprawą, czy też jednym sprawcą był los i przypadek - w
czarną taflę jeziora uderzył piorun. Skłębione chmury, skłębione wody, chaos. Jakiś cichy jęk dobył się z głębiny. Coś, wbrew swojej woli, wbrew
swojej wiedzy, ożyło.
Burza przeszła. W powietrzu pozostał ożywczy zapach ozonu.
Poranne promienie, szkląc mimochodem resztki nocnego deszczu na liściach czeremchy, zaświeciły prosto w czyjeś oczy. W płytkiej wodzie przy
brzegu brodziła chuda dziewczyna, nierozumiejącym wzrokiem rozglądając się wokół. Bezwiednie przesuwała palcami maleńkie perełki w
połyskującym na jej piersi naszyjniku. Dygotała. Jej długa szara suknia unosiła się na wodzie, a jej stan wskazywał na to, że musiała spędzić w
jeziorze już trochę czasu. Wiatr wyrwał z włosów topielicy gałązkę bladoróżowych kwiatów i kilka łodyżek drobnolistnych wodorostów.
Niezgrabnym ruchem wyciągnęła po nie rękę i o mało nie upadła. Później usiadła na wilgotnym piasku i rozpłakała się, nie wiedząc zupełnie nic.
Jeszcze później zaczęła sobie przypominać.

Dwie małe dziewczynki o czarnych warkoczach, podobne jak dwie krople, siedzą na miękkim dywanie z czerwonej wełny i z dziecięcą powagą
grają w jakąś niemądrą grę. Rozlega się dźwięczny śmiech z dwóch bliźniaczych gardeł i w rozgardiaszu ktoś rozlewa całą szklankę wody.

Woda, woda, dużo wody, zapada cisza, spokój, spokój, tylko ławica srebrnych rybek przemyka obok, łaskocząc pięty, a później już tylko spokój i
cisza i ciemność.

Ciemna izba, kąt. Za oknem śnieg i cisza. W piecu huczy ogień. Świerszcz gra za kominem. Srebrna igła błyska powoli nad lnianym obrusem,
gdzie bez pośpiechu wykwita deseń z pąków białych róż.

Płatki białych róż rozsypują się dokoła tratwy, na której leży dziewczyna, i dryfują łagodnie po spokojnej wodzie. Mocny zapach kwiatów w jej
włosach miesza się z wonią kadzideł, a pluskanie wody akompaniuje czyimś smutnym zawodzeniom i jękom.

Stłumiony jęk i urwany śmiech z odcieniem histerii, ciepły oddech, ciepłe dłonie, jej imię szeptane tak ciepło, oczy przy jej oczach, niebieskie, i
chruśniak malinowy, i wśród mgieł zapadający zmrok.

Zmrok wygania ostatnie smugi światła z zachodniego nieba. Las, zgubiona ścieżka, ściskany gorączkowo w dłoni dzbanek malin i czyjś złośliwy,
nienaturalny śmiech, i grzmoty z hukami do spółki, i szydercza przepowiednia tuż za granicą zapomnienia. Dziwny dar od nieznajomego, sznurek
pereł.

Jak perły lśnił uśmiech tej drugiej o czarnych warkoczykach, kiedy nalewała sobie wody ze szklanej karafki.

Szklana tafla, a za nią cisza, tak długo. Zieleń. Wnet huk rozbitego szkła i jasność.

Strumień wrażeń, słów, obrazów, znajomych chwil, przepływających przez jej świadomość w przypadkowej kolejności, zniknął tak prędko, jak się
pojawił. Taki powrót części zagubionej pamięci miał nastąpić jeszcze wiele razy, na jawie i we śnie, choć nie przynosząc wiele poza nowych
szeregiem pytań i nie wyjaśniając niemal żadnego z nich.
Trudno pędzić życie w ten sposób. Małą topielicę ogarnia rozpaczliwa chęć poznania siebie. Snuje się bezcelowo, bezsensownie, wściekła i
mściwa, szukając ludzkiego żywego ciepła i psując, co jej się uda zepsuć.