Oglądasz profil – Sherreri

Awatar użytkownika

Ogólne

Imię: Sherreri, magiczne: Leiaehnii
Rasa: Przemieniona mroczna elfka
Wiek: 477 lat

Aura

Potężna emanacja już z daleka promieniuje mocą, sięgając niemal tak samo daleko, jak pokrywająca ją topazowa poświata. Nim dotrze się do jej sedna, w nozdrza uderza zapach nieporównywalny z niczym innym. Coś jak słowo na końcu języka, znajomy lecz zapomniany smak i zapach coś nam mówiący (czy to kwiat wiśni?), lecz tajemniczy. Wokoło słychać cichy trzask płomieni, któremu towarzyszy nieznośne ciepło i uczucie suchości w ustach. Zaraz jednak gasi je wilgoć, słychać szmer wody, a w powietrzu unoszą się drobne jej kropelki. Im bliżej do emanacji tym dźwięki zmieniają się, przygniatając teraz stałym głębokim tonem i rumorem spadających głazów. Jeszcze tylko cichy szept liści i lekki podmuch, nim dotrzesz do emanacji i wszystko zamiera. Otacza cię teraz cisza tak głęboka, że słyszysz pulsowanie krwi w głowie, i która pochłania wszelkie inne odgłosy. W smaku jest ostra i gorzka, na zmianę lepiąc się do podniebienia i wysuszając wargi. Na jej powierzchni tańczą sprzeczności, ukazując swoje szorstkie i gładkie elementy, giętkie i sztywne warstwy i miękką powłokę, która tnie ostrymi jak brzytwa zakończeniami. Jednostajny pas cyny oplata aurę dookoła, dzieląc ją na dwie części, z których jedną pomalowano farbą pięknie srebrzystą, a drugą na kobaltowo.
Nazwa użytkownika:
Sherreri
Wiek:
48
Grupy:
Inne Postacie:
Erremir, Thilivern, Celine, Creighton
Martwe postacie:
Płeć:
Mężczyzna
Zainteresowania:
Manga, anime, j-novel, RTS, fantastyka, pisanie, czytanie dobrych książek
Zawód:
Grułąb korporacyjny~ (JAVA jdev)
Lokalizacja:
Wrocław

Skontaktuj się z Sherreri

PW:
Wyślij prywatną wiadomość

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
2 lat temu
Ostatnio aktywny:
5 dni temu
Liczba postów:
28
(0.03% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.03)
Najaktywniejszy na forum:
Szczyty Fellarionu
(Posty: 20 / 71.43% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
Rozwiązać sprawę Klątwy
(Posty: 20 / 71.43% wszystkich postów użytkownika)

Umiejętności

Odnajdywanie portali/źródeł magiiW
KreomagowanieW
RytualizmW
MeteorologiaW
Pismo runiczneW
PoliglotyzmOMowa Pradawnych (rzucanie czarów), Mowa Powszechna
Wiedza tajemnaM
FizykaW
MatematykaW
KartografiaO
Czytanie AurM
KaligrafiaW
JeździectwoO
PływanieO
CzytanieO

Cechy Specjalne

Scheda artefaktuMReinkarnowana elfka stała się nowym medium dla magii mistycznej broni z czasów wielkich wojen. Kiedy istota żywa łączy się z inteligentnym artefaktem ma to wiele skutków pozytywnych oraz negatywnych. Przemieniona nieustannie generuje niewytłumaczalne ilości magii, których śmiertelne ciało nie jest w stanie utrzymać w ryzach. Owa magia jest wyrzucana przez ciałko elfki i materializuje się jako płatki kwiatów wiśni, które oscylują wokół niej nieustannie. Towarzyszy im zapach posiadający wyrafinowaną słodką nutę, sprawiający wyobrażenie ich prawdziwości. Przy kontakcie z czymkolwiek dematerializują się z efektem przypominającym pękającą mydlaną bańkę. Zasięg owego fenomenu to dwa sznury.
WiedźmaMCiało elfki po metamorfozie stało się niejako wręcz stworzone do współistnienie z magią, mimo iż stała się wyraźniej krucha fizycznie z tego powodu. Rezydująca w demoniczym artefakcie energia magiczna wyszlifowała i dopieściła głęboko ukryte magiczne predyspozycje w byłej mrocznej elfce, tworząc byt niebywale zżyty z magią. Częściową tajemnicą tego jest serce, które w połowie przemieniło się w tajemniczy kryształ, uzupełniając w ten sposób swą uszkodzoną część. Przy wykorzystywaniu magii jej tęczówki i źrenice zmieniają się w bardziej demoniczne. Każdy medal jednak ma dwie strony. Energia życiowa elfki nie odnawia się w naturalny sposób oraz powoli zanika z czasem, sprawiając że staje się ona coraz słabsza. Innym słowy, Wiśnia bezustannie zbliża się ku własnej śmierci. Powodem tego jest nietypowa mutacja, która na stałe związała energię życiową i magię. Jakiekolwiek czary czy nawet najmniejsze magiczne sztuczki są rzucane kosztem obu tych energii, co oznacza że przemieniona dosłownie ciska we wrogów własnym życiem. Jedyny jej sposób na uzupełnienie energii życiowej to obrabować ją z kogoś innego. Jest dla tej energii jest jak studnia bez dna, z która jak wspomniano wyżej – ciągle ubywa, a nic nie przybywa. Gdy wykluczone jest używanie magii jest ona w stanie utrzymać się z minimalnych ilości, które okrada przez swoją obecność wśród innych żywych istot – efekt jest na tyle duży, że nie musi specjalnie do nikogo się zbliżać, a same okradane z życia istoty nie odczuwają tego (wyjątkiem są istoty z wyostrzonym czuciem). Dzieje się to samoistnie. Używanie magii wymaga już jednak bardziej finezyjnych metod, aby uzupełnić nadszarpnięte rezerwy, a dokładniej dotyk. Siła pozbawiania kogoś z energii życiowej od najsłabszego do najsilniejszego to: dotyk przez ubiór, dotyk bezpośredni oraz pocałunek. Efekty są odczuwalne od razu i ich intensywność wzrasta w zależności od wymienionych wyżej metod. Dotyk przez ubiór jest najmniej odczuwalny i zazwyczaj niegroźny dla okradanej istoty, ale posiada wyraźne efekty uboczne w przeciwieństwie do obecności. Ofiara odczuwa nagłe obniżenie temperatury ciała w miejscu dotknięcia, lekki ból głowy oraz delikatne szczypanie w miejscu serca. Dotyk bezpośredni jest gwałtowniejszy i niesie już ze sobą większe ryzyko. Czuje się nagle zimno, które promieniuje na całe ciało od miejsca dotknięcia. Zawroty głowy, ogólne osłabienie organizmu, wyraźny ból w okolicach serca. Jeżeli bezpośredni był gwałtowny to pocałunek w porównaniu jest jak koń przechodzący bez ostrzeżenia z naturalnego galopu w cwał. W momencie kiedy przemieniona składa swój rabujący pocałunek, obsługiwana istota doznaje nagłego wstrząsu termicznego, gdy ciało ogarnia nieopisany chłód i drżenie z zimna. Jeżeli okradany z energii życiowej dalej nie oderwał się od ust elfki, dochodzą mroczki przed oczami, wyraźne osłabienie i coraz wyraźniejszy brak sił. Następnie rodzi się uczucie małej czarnej dziury, wciągającej życie w zastraszającym tempie z mocnym bólem przy sercu. Ostatecznie traci się w oczach wszelkie światło, przestaje się czuć cokolwiek i następuje śmierć przez jakże niewinny pocałunek.
Fałszywe zwierciadłoKKażda osoba widząca ja pierwszy raz, widzi przez setną sekundy największego wroga lub najdroższą osobę w zależności, ktore uczucia są mocniej podbudowane w duszy obserwatora. Sami obserwatorzy nie są tego całkowicie świadomi, co najwyżej wydaje im się iż mają złudy ze zmęczenia, itp. Podświadomie z powodu tej klątwy darzą przemienioną kredytem zaufania lub sporą niechęcią, sami do końca nie rozumiejąc czemu tak ją traktują.
UpojenieKZapach krwi budzi w niej demoniczną część charakteru, który zazwyczaj jest uśpiony, a raczej świadomie kontrolowany. W tym stanie zadawanie bólu, krew, śmierć i wszystko co złe powoduje u niej nieopisany stan ekstazy, a sama przemieniona staje się mało przewidywalna w swoich poczynaniach. Przy „dobrej zabawie” jest w stanie osiągnąć przyjemność wielokrotnie silniejszą niż z aktu pomiędzy mężczyzną, a kobietą – całkowicie się przy tym zatracając. Podobnie jak przy używaniu magii, tęczówki i źrenice zmieniają się w bardziej demoniczne.

Magia

Przedmioty Magiczne

Grimoire AtaraxiaZAKMagiczna księga wypełniona po brzegi słowami magii w Mowie Pradawnych. Zawiera ona całą wiedzę magiczną posiadaną przez przemienioną. Samo otworzenie tej księgi jest niemożliwe, póki żyje poprzedni właściciel. Druga sprawa - każda osoba zapisuje swą wiedzę w sposób unikalny i intuicyjny tylko dla niej. Tylko Wiśnia jest w stanie zrozumieć jej zawartość i z niej korzystać. Księgi magiczne są bezużyteczne poza dłońmi właściciela, nie różniąc się niczym od księgi wypełnionej bazgrołami i niezrozumiałym szlaczkami, rysunkami, itp. Stają się wtedy zwykłym śmieciem. Tom można zniszczyć tylko specjalnym rytuałem. ✿ Nie posiada żadnych niebezpiecznych mocy, ale działa jak drugi mózg dla rzucającego czary. Na prosty język można ją przedstawić jak wielką ściągę magii pod warunkiem, że wcześniej została ona w niej zapisana mocą magiczną. Magiczna księgą wspomaga proces plecenia magii przez Sherr, odciążając umysł i ciało. Rzucanie czarów staje się o wiele płynniejsze i nieznacznie szybsze, bo omijany jest proces odczytywania potrzebnych inkantacji z pamięci. O ile nie wydaje się to znaczące, wystarczy sobie wyobrazić, gdy trzeba pamiętać słowa wymagane na przykład do setki czarów, aby móc użyć ich w każdej chwili. Tak jak powietrze jest niezbędne do swobodnego oddychania, podobnie grimoire jest niezbędny Wiśni do swobodnego rzucania czarów, aby niepotrzebnie nie zwiększać stresu na umyśle i ciału. ✿ Ważne: używając magicznej księgi, ciało pokrywają magiczne tatuaże, niewidoczne normalnie na ciele. Są barwy turkusowej i zajmują całe połacie od pośladków aż po barki . Widać je wyraźnie przez ubrania z powodu ich jasności (link w opisie).
Wiśniowe SerceARTOstatni pierwiastek pozostały po istnieniu artefaktu pod postacią ogromnego drzewa wiśni, wykorzystywanego w dawnych wojnach. Po dawnej potędze nieznanego przedmiotu pozostał tylko marny cień dawnej świetności. Posiada dosyć niezwykłą moc tworzenia magicznego kręgu, przybierającego postać materialną. Przemieniona posługuje się nim jak tarczą i może bez problemu jednocześnie wypowiadać inkantacje czarów, jednocześnie używając artefaktu, który nazwała Wiśniowym Sercem. Krąg ma średnicę pół pręta (~2m) i raz stworzony pozostaje aż do zniszczenia albo odwołania. Jest to ostatecznie obrona Sherr jako maga, więc jak można się spodziewać po ostatecznej obronie - przebycie jej wymaga włożenia sporej ilości wysiłku. Ogromną wadą artefaktu jest ilość magii, którą pobiera od właściciela. Wystarczy chwila nieuwagi, a a z pomocnego artefaktu zamieni się w zabójcę, wysysając Wiśnię z magii do sucha. Krąg regeneruje się w normalnym tempie, więc pod odpowiednią presją przestaje istnieć. Magia kręgu zachowuje się podobnie jak szło, stąd uszkodzenia widoczne są jako pęknięcia, którym towarzyszą dźwięki pękania szkła (link wyglądu kręgu w opisie). Sam artefakt wygląda jak średniej wielkości gałązka drzewa wiśni, długością nie przekraczczająca wysokości elfki.
AmuletZACMały naszyjnik o kształcie półksiężyca. Chroni oczy dawnej mrocznej elfki przed światłem dziennym. Odpowiedzialny jest również za przechowywanie Ataraxia. W nocy jarzy się bladą, mętną poświatą jeżeli obecne jest światło księżycowe.

Charakter

Sherreri po przemianie doznała znaczących zmian w charakterze przez wpływ demonicznej magii, która podarowała jej drugą szansę. Świeżo po reinkarnacji osobowość elfki się załamywała i powoli traciła świadomość własnej persony. Każdy następny dzień wiązał się z walką o zachowanie siebie jak najbliżej oryginału.

Im dłużej trwał ten proces, tym mniej z niej pozostawało, doprowadzając w końcu do wymazania egzystencji mrocznej elfki takiej, jaką była znana. Ostatecznie pozostała tylko biała, niewypełnione przestrzeń. Absolutny reset osobowości i jednocześnie narodziny nowej, nieznanej światu Sherreri.

Mroczną elfkę na dzień dzisiejszych można opisać jednym słowem: szalona. Nienormalna, ale nie głupia, ale wręcz diabelnie inteligentna, często dająca pozory głupiej.
Stara się osiągać to czego chce od życia. Często dąży nieustępliwie do wyznaczonego celu, ale do takiego stopnia, że zmusza siebie do osiągnięcia więcej. Pomimo tego jest strasznie niestabilna.

Choć mimo że zawsze pozornie dąży do czegoś, ona sama nie wie w jakim celu. Ciągle poszukuje poczucia tożsamości, ale nie wie od czego zacząć i jak. Zagubiona w poszukiwaniach, musiała odnaleźć lekarstwo, aby radzić sobie z nieustającym kryzysem tożsamości, który przeżywała każdego dnia. Takowym remedium okazała się obsesja.

Przemieniona używa swojej obsesji, aby pomóc zdefiniować siebie. Lubi chwytać się rzeczy, aby pomóc stworzyć trochę poczucia własnego ja w jej umyśle. Może to być ledwo poznana osoba, kociaki czy nawet rzeczy, które po prostu lubi.

Sherreri buduje w sobie różne osobowości, tworzy wcześniej wspomniane obsesje i używa ludzi, jak i przedmioty jako pomoc do zdefiniowania samej siebie. Każdy czasem tak ma, ale ona robi to o wiele częściej.

Jest osobą pełną pasji. Odrzuca podążanie ścieżkami wydeptanymi przez ogólnie pojęte społeczeństwo, zasady i reguły, które miałyby jej dyktować konkretne akcje. Czuje się całkowicie wolna tylko wtedy, kiedy może robić absolutnie wszystko czego chce. Tak właśnie też robi z pasji do życia.

Akcje przemienionej elfki nieraz wywiązują chaos. Zawsze próbuje rozgryźć to kim jest oraz jaka jest jej rola w tym świecie. Przez jej obsesje liczy na to, że to właśnie one zdefiniują odpowiedź na te dręczące je pytania. Jednak w głębi siebie zdaje sobie sprawę, a raczej często jest zmuszona do realizacji iż nie uzyska odpowiedzi na te pytania w taki sposób. Tylko ona sama może na nie odpowiedzieć.

Nie nienawidzi innych istot, a wręcz przeciwnie, kocha przejawiając to przez swoje obsesje czy inne możliwości. Wbrew pozorom ma silne poczucie współczucia oraz lojalności wobec istot, które w jakikolwiek sposób są wmieszane w jej chaotyczne życie, bez względu na to jak bardzo są dziwni lub odpychający dla innych.

Podsumowując, przemieniona mroczna elfka jest kobietą mającą obsesję na punkcie życia i wolności, ale nie ma pojęcia jak osiągnąć jej ideał spełnionego życia.

Wygląd

Wśród znajomych istot jest znana pod przydomkiem „Kwiat Wiśni” ze względu na jej bardzo niecodzienny wygląd, nawet jak na przemienioną. Wzrost średnich lotów, bo jedynie 1 łokieć i 2 piędzi (158,4 cm). Typowa dla mrocznych elfów ciemna karnacja o barwie popiołu z suchego drewna, ale tutaj podobieństwa wizualne prawie się kończą. Tęczówki jasnoszare ułożone w żywych, tryskających ciekawościach oczach, dające wrażenie dziecięcej infantylności i naiwności. Brwi ciemnoróżowe, a rzęsy długie i tylko częściowo w barwie różu – w większości są czarne. Do tego dochodzi mały, zadarty nosek i różowe, bujne włosy sięgająca do talii. Ostatnie stara się utrzymywać w ładzie, często układając je w ten sam sposób, do którego się przywiązała podświadomie. Jest to warkocz z grzywką luźno opadająca na twarz, ale jednak niezasłaniającą oczu.
Warto też nadmienić o wyraźnie odstających, szpiczastych uszach oraz rogach. Para rogów znajduje się na granicy pomiędzy bokami głowy a czołem, zaraz ponad końcami brwi zmierzających na zewnątrz. Podstawa rogów przypomina czarną sieć wypełnioną wyraźnym, ciemny różem, a od połowy stają się bardziej jednolite, przybierający barwę jasnego brązu.
Sylwetka filigranowa z długimi, smukłymi nogami i niewielkim biustem. Wyraźne wcięta talia, jak i szerokie biodra, które dodają jej uroczemu, dziecięcemu wyglądowi nutki kobiecości. Plus długi na łokieć ogon z smukłym, pędzelkowym zakończeniem. Bardzo miły w dotyku!

Bardzo lubi nosić zwiewne, krótkie sukienki o ile nie ogranicza ją pogoda. Jej ulubionym kolorem jest jasny róż, więc często można właśnie w takowych barwach ją spotkać. Charakterystycznymi i nierozłącznymi częściami jej ubioru są pojedynczy naramiennik na lewym ramieniu, jak i pojedynczy karwasz na prawej ręce. O ile nie można nazwać tego ubiorem, nigdy nie rozstaje się ze swoim artefaktem, który wygląda jak gałązka kwitnącej wiśni. Często również we włosach nosi różnorodne kwiaty, najczęściej te, które najłatwiej jej zdobyć – kwiaty wiśni.

Sposób jej poruszania się jest wypełniony gracją, ale na pewno nie ma w nim typowego 'kociego' ruchu kobiet. Mówi cicho, ale posiada inteligentny, czysty głos

Na swojej drodze spotkała kotołaka o imieniu Mansun, ale ich drogi musiały się rozejść. Na pożegnanie dostała od przyjaciela ziemisto-zieloną chustę. Do tego kraciana i bawełniana, chociaż najbardziej liczy się i tak sam gest dla niej. Od tamtego momentu jest ona nierozłączną częścią jej garderoby. Co prawda chusta jest o wiele za duża w porównaniu do drobnych rozmiarów Wiśni, ale wcale nie przeszkadza jej używanie owego materiału jak prowizorycznego płaszczyka. Kolory również niezbyt dobrze się zgrywają z jej ubiorem, ale wartość sentymentalna pasuje do wszystkiego!

Historia

Miejsce dokładnych narodzin nie jest znane, ale były to dzikie, niedostępne obszary lasu, w których wtedy żyli rodzice elfki.
Narodziny, jak i wczesne dzieciństwo przebiegały dosyć spokojnie. Wypełnione wszystkim, czego potrzebowało dziecko do poprawnego rozwoju, szczęścia i odczuwania ciepła domowego ogniska. Warunki, w których mieszkali, były dosyć surowe, ale nie dotykała ich nędza.
Ojciec był znamienitym zabójcą, matka zaś miała talent do magii. Naerth, jej ojciec, przekazywał dziecku wszystkie posiadane talenty i wiedzę, które oscylowały wokół przetrwania i umiejętności związanych ściśle z fachem zabójcy. Od matki, Iarmaer, poznała wiele rzeczy związanych z magią i jak nią się posługiwać. Oboje też zadbali o podstawową edukację pociechy. Sherreri miała również starszego brata, który pojawił się na świecie pięćdziesiąt lat przed nią.
W wieku piętnastu lat życie młodziutkiej, mrocznej elfki przewróciło się do góry nogami, gdy pewnego dnia rodzice nie wrócili. Lata oczekiwań w dziczy skończyły się na niczym. Nie znając powodu ani nie mając nadziei na ich powrót, brat i siostra wyruszyli w świat. Niefortunny zbieg zdarzeń się jednak nie przerwał i niespełna rok po opuszczeniu dotychczasowego domu, jakim była dzicz, straciła również brata, a tym samym stając się sierotą bez żadnej rodziny.

✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿

„Każdy dzień traktować tak, jakby to był ostatni dzień twojego życia”
Myśl bezustannie powtarzała się w głowie umierającego mężczyzny. Świadomość umierania przerażała, ale cóż mogła począć taka marna istota. Nie umierał bohaterską śmiercią ani naturalną. Ba, nawet nie w boju, a najzwyklejszego i najpaskudniejszego — przypadku.
Ludzie krzyczeli i przepychali się nawzajem, aby dojrzeć powodu zamieszania. Patrolujący rycerze zareagowali wzorowo, próbując rozpędzić ciekawski tłum, ale zgiełk i totalny chaos robił im spore trudności.
Początkiem był jeden zagubiony bełt, którego właścicielem był świeżo wyszkolony kusznik w armii królewskiej. Chłopak zamierzał pochwalić się przed kolegami nowiutką kuszą. Wymachując i pokazując, jaki jest niezrównany, odbezpieczył niefortunnie broń. Zagubiony, wystrzelony bełt powędrował w środek tłumu na drodze. Bełt zatopił się w sercu pechowego nieszczęśnika.
Ofiara niespodziewanego wydarzenia wyłożyła się na bruku jak długa. Nikt nie udzielił biedakowi pomocy, mimo iż czuł na sobie setki spojrzeń, niczym na zwierze podczas pokazu wędrującego cyrku. Kałuża krwi rosła w zastraszającym tempie, a trafiony odczuwał, jak coraz bardziej dokucza mu nieopisany chłód. Resztkami sił zacisnął dłonie na bełcie, bezowocnie starając się usunąć obce ciało.
Wzrok i słuch odmawiały już posłuszeństwa, wszystko było niewyraźne. W końcu wyzionął ducha, wykrwawiający się na śmierć z rękami zaciśniętymi bezradnie na broni… przypadku.
Całej scenie przyglądała się para oczu, której widok wcale nie był obojętny. Dziewczynka wybiegła z tłumu i rzuciła się na kolana obok martwego brata. Zszokowana, zabrudzona krwią swojej ostatniej rodziny, próbowała wybudzić go z głębokiego snu.

—Braciszku, braciszka obudź się. — Błagała, a ludzie wokół odwracali spojrzenie od sceny, niektórzy znudzenie odchodzili, widząc, iż zamieszanie było wokół martwego ciała mrocznego elfa.

Na scenę zajścia przybył ostatecznie dowódca straży, przejmując akcję i doprowadzając wszystko do należytego porządku. Tłum się rozszedł, a dojście do miejsca pilnowało wielu strażników. Nie można było pozwolić na chaos z byle okazji. Jeden ze strażników podszedł, mając niepewny wyraz twarzy. Zasalutował obok dowódcy, oddając należyte honory.

— Jak powinniśmy postąpić z dziewczynką? Mroc… — Widząc gwałtowną zmianę na twarzy dowódcy, prędko poprawił się.
— Umrzyk najwyraźniej był bratem i dziecko odmawiała odejścia od ciała… — nikt nie miał serca uświadamiać dziecka, że on się nie obudzi.

Domarsen pokręcił głową. Podwładni raz jeszcze zrzucili mu na ramiona coś kłopotliwego, chociaż rozumiał sytuację. Niejeden z nich miał dzieci w wieku nieświadomej dziewczyny. On takowych nie posiadał, nie czuł tego brzemienia tak bardzo jak reszta.
Podszedł i przykucnął koło dziewczynki, kładąc dłoń na jej małych, trzęsących się ramionach.

— Czemu mój braciszek się nie budzi, czemu? — zapytała ze łzami w oczach, nie mając świadomości, co to znaczy śmierć.
Mężczyzna zastanowił się głęboko, szukając odpowiedzi, która przemówi do dziecięcego myślenia.
— Jest zmęczony, jak odpocznie to się obudzi — wytłumaczył przyjaznym, ciepłym tonem.
— Naprawdę? — Przetarła małymi piąstkami czerwone od płaczu oczu
—Tak, prosił też, abyś ze mną poszła. Jak tylko się obudzi, obiecał, że ciebie odnajdzie — szepnął cicho, czując jak głęboko w nim coś się łamie i pęka.

Dziewczynka pokiwała głową nieśmiało i złapała go rączkami za dużą dłoń, nie zdając sobie sprawy, jak wiele od tego momentu zmieni się w jej życiu. Mężczyzna zaś przez resztę życia cierpiał ze świadomością paskudnego kłamstwa, którego się dopuścił.

✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿

Czas mijał szybko, ale zapomniana przeszłość odnalazła młodą elfkę na jednej z wypraw. Ludzki mężczyzna odpowiedzialny za śmierć jej brata odnalazł ją przed strachem zemsty, planując miesiącami jak się do niej zbliżyć. Elfka całkowicie zapomniała o starym życiu, ale sumienie całkowicie odebrało mężczyźnie zdrowy rozsądek, wprowadzając go na drogę szaleństwa. W efekcie przebił serce elfki sztyletem pod ogromny drzewem wiśni, raz jeszcze plamiąc dłonie krwi, ale świadomie i na oczach całej straży królewskiej. Kompanii elfki zareagowali natychmiastowo, ale było za późno. Nikt nie był w stanie uratować konającej elfki przed jej nieubłaganym losem. Oprawca został stracony na miejscu i pozbawiony głowy za popełniony czyn. Ciało elfki zaś pochowano w korzeniach wielkiego drzewa. Coś jednak nie chciało odejść elfce w spokoju.

Ogromne, stare drzewo wiśni w rzeczywistości było antycznym artefaktem demonów, pozostałością z zapomnianych bitew i przemocy. Przez wszystkie stulecie wytworzyło w sobie inteligencję, która miała niewiele wspólnego z jej demonicznymi korzeniami. Z czasem zapadając w głęboki sen, nie różniąc się od zwykłego drzewa w żaden sposób. Przelana krew zadziałała niczym katalizator do przebudzenia się zapomnianej broni. Od momentu przebicie serca elfki, start artefakt podtrzymywał ją przy życiu w niezauważalny dla ludzkich zmysłów sposób.

Wyleczenie rany przebitego serca nie była sprawą prostą, zwłaszcza dla ledwie wybudzonego artefaktu. Po około dziesięciu latach życie elfki zostało uratowane, ale nic nie przychodzi za darmo. Artefakt w akcie desperacji wykonał coś co można nazwać ludzkim odruchem. Poświęcając większość mocy, zdecydował się na symbiozę z ciałem mrocznej elfki i własną “śmierć”, ratując tym samym życie nowego właściciela, co zostało podpisane jej krwią. Uschnięcie wielkiego drzewa było jednocześnie końcem dla jednego istnienia, a nowym początkiem dla drugiego przemienionego istnienia - Sherreri.

✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿

Zakapturzona postać w szarym, sięgającym ziemi płaszczu podniosła głowę do góry, czytając uważnie zamieszczony nad wejściem szyld, głoszący „Gospoda pod Dzikiem”.
Pogoda nie zachęcała do dalszego pobytu poza osłoną przed pogoda więc niepewnie popchnęła ciężkie, drewniane drzwi. Ciężki zapach zgnilizny i alkoholu podrażnił jej nozdrza, a dziewczyna odruchowo zmrużyła powieki z tego powodu.
Wnętrze gospody nie było zbyt duże. Trzy stoły, a przy każdym cztery, ledwo trzymające się kupy krzesła.Źródłem mdłego światła były nieliczne świeczki, porozstawiane w najróżniejszych miejscach. Jedynym klientem był jakiś staruszek przy barze, trzymający dłonią szklankę z alkoholem. Właściciel stał za barem z brudną ścierką, wycierając nią łapy. W momencie, gdy nowa twarz pojawiła się w pomieszczeniu, zlustrował ją wzrokiem, krzywiąc się w grymasie.

— To nie miejsce dla dzieci, wynocha. Nie mam czasu bawić się w niańkę dla żebrzących gówniarzy — powiedział nietaktownie do przybyłej.
Powodem reakcji był mało impresywny wzrost zakapturzonej postaci, prowadząc go do niedojrzałych wniosków. Spod kaptura wybyło się wyraźne westchnienie.
— Każdego niskiego klienta tak witasz, bo jeżeli tak to nie dziwi mnie tłum, który tutaj przebywa.
Głos nowoprzybyłej brzmiał inteligentnie i był przyjemny dla ucha w odbiorze. Właściciel burknął pod nosem wulgarnie coś do siebie, najwidoczniej urażony wcześniejszą uwagą.
— Chcę wynająć pokój, posiadasz jakieś w przestępnym stanie i cenie? — Podkreśliła ostatnie słowo w zdaniu.

W międzyczasie odciągnęła kaptur z głowy. Mężczyzna burczący dalej pod nosem, drgnął momentalnie, ale szybko znalazł w sobie trochę ogłady. Każda moneta dobra, pochodzenie takowych było mało ważne w tych stronach, nawet jeśli to był demon.
Całkiem inną reakcję ukazał jedyny klient, który tylko zerknął kątem oka na dziewczynę z rogami, wykazują lekkie zainteresowanie.

— Ho, ho — mruknął pijący mężczyzna, zwracając na siebie uwagę przemienionej.
— Tak? — zapytała, czując iż nieznajomy ma coś do powiedzenia
— Gdzie ukrywało się takie ciało? Szukałem takiego od wieków. Nie chciałabyś pójść z tym starszym panem i…
Sherreri z refleksu uderzyła starego podrywacza w twarz, wypełniając pustą gospodę głośnym trzaskiem.
— Spadaj się chędożyć ze świniami, ale nie wiem czy z twoim ryjem jest to realne. — warknęła słowa całkowicie nie pasujące do jej niewinnej twarzy
— … rozpocząć przygodę z magią? — uderzony mężczyzna dokończył z grymasem bólu, rozmasowując policzek z czerwonym śladem dłoni.
Młoda kobieta wydobyła z siebie dźwiek szok i zdziwienia, nie potrafiąc sklecić inteligentnego zdania na aktualną sytuację.
— Ehhhhhhhhhhhhhhhh?!?!
— Nie „eh”, a wypadałoby chyba coś powiedzieć, prawda? — Uśmiechnął się delikatnie, niezbyt ruszony całą sytuacją.
— P-przepraszam - wyjąkała z siebie, a cała jej pewność siebie odparowała z niej natychmiast.
— Dużo musiała przejść, twoje ciało opowiada mi niezbyt ciekawą historię — mówił niezrozumiałe rzeczy.

Czując magię skierowaną w swoją stronę, dziewczyna odskoczyła jak przestraszona kotka w przeciwną stronę do faceta, wpadając plecami na ścianę. Czuła całą sobą autentyczny strach i przerażenie. Zerknęła niepewnie na barmana, który dalej polerował uparcie zakurzony blat.

— Wspaniale, nie, nie. GENIALNIE! — mężczyzna uniósł się podekscytowany — Wzmocniłem mój wzrok magią i wyczułaś to. Niesamowite, a do tego w tak młodym wieku. — Począł gestykulować i wychwalać ją z zaskoczenie, znowu wprowadzając ją w stan ogólnego zamieszania.

Nieznajomy w końcu złapał głęboki oddech i przeczesał włosy, odsłaniając jarzące się magią oczy. Przemieniona dalej w strachu trzymała się plecami ściany. Ilość magii w takiej ilość mogła zabić, nikt nie używał takiej ilość magii dla zabawy. On zaś pokiwał głową z aprobatą.

— Zaliczyłaś mój mały test pomyślnie. Masz potencjał. Twoja odpowiedź? — ponaglił ją, a zbierając się jeszcze przed chwilą energia magiczna prysnęła
— Aj, aj, aj. Gdzie moje maniery! — otrzepał się i zgiął lekko w pasie — Leonard Belvia Coterel, chociaż prędzej będzie tobie znane moje oficjalne, magiczne imię. Levaiaco, arcymistrz iluzji i sztuczek - puścił oczko do przemienione i pstryknięciem palców bez wypowiadania żadnych magicznych słów, zamienił cały bar w gospodę o standardzie wręcz królewskich. Nawet barman stał się przystojny, co wyprowadziło ją już całkiem z tropu.
— Yh, jak ktoś chlejący w takim obleśnym barze może być legendarnym magiem, a raczej chodzącą legendą magii iluzji — zapytała dziewczyna, powoli wracając do siebie.
— Wy młodzi macie wiele przed sobą, a tak w ogóle. Mów do mnie Mistrz Lew. Przyjemniejsze dla ucha - podsumował i pstrykniecie palców raz jeszcze wypełnio gospodę.

Oczy przemienionej mało co nie wypadły z oczodołów, gdy rozpoczęła obracać się wokół siebie. Gospoda znikała. Nie, nie tylko ona. Całe miasto znika. Magia wypełniła powietrze, a jej aż zrobiło się ciepło. Całe ogromne miasto przepadło, a oni stali gdzieś w szczerym polu.
Dziewczyna zebrała w sobie odwagę i narzuciła kaptur na głowę.

— Jak długo?
— Od paru dni byłaś w mojej iluzji. Musiałem się przekonać czy warto marnować czas — wzruszyła ramionami chodząca legenda, jakby to była najnormalniejsza rzecz do zrobienia.
— Nie zrozum mnie jednak źle. Interesuje mnie tylko twoje ciało. Jednak w zamian coś muszę tobie dać. Masz w sobie potencjał do magii, nawet jako przemieniona mroczna elfka - podsumował szybko — Albo zasługa tej demonicznej magii — zmrużył oczy, mierząc ją spojrzeniem

Sherreri miał ochotę schować się w jakimś ciemnym kącie i skulić się jak szczeniak. Nigdy nie czuła się tak naga, mając na sobie dalej ubrania. Bała się, że przed nim nie ma żadnych tajemnic. Czytał ją jak otwartą książkę.
Leo sięgnął dłonią do kaptura i ściągnął go z głowy dziewczyny, kucając jednocześnie przed nią. Pogładziła ją po włosach w niezwykłej barwie różu. Szukał jej spojrzenie w opuszczonej twarzy, ale wciąż go unikała.

— Nie bój się tego czym jesteś, bo sama się zabijasz — rzekł smutnym tonem głosu
— Co ty do cholery możesz o mnie wiedzieć!? - krzyknęła i chwyciła go za włosy, szarpiąc mocno. Nienawidziła niczego co dotyczyło tego kim była.
— Heh, obserwuje ciebie od momentu twoich „narodzin”. Myślisz, że taki magiczny fenomen uciekł bez niczyjej uwagi. Zostałem wysłany przez zgromadzenie czarodziej w ten sam dzień, aby unicestwić artefakt, który teraz w gruncie rzeczy jest tobą — gładził ją po głowie dalej, a ona zdębiała.
Nie miałą pojecia, w którym miejscu zaczynała się prawda, a gdzie fałsz.
— Czy…
— Nie — przerwał jej stanowczo — To nie iluzja rzucona przeze mnie. To stało się naprawdę. Jesteś przemienioną i to moja wina. Gdybym pojawił się prędzej, zniszczyłbym artefakt i może też uratował cię przed tym nieszczęsnym losem - mówił płynnie i bez żadnych wątpliwości.
W końcu wyprostował nogi, wstając. Przemieniona śledziła go uważnie wzrokiem.
— Zacznijmy może od początku. Leonard Belvia Coterel, chociaż prędzej będzie tobie znane moje oficjalne, magiczne imię. Levaiaco. Do usług - ukłonił się w szarmancki sposób i ucałował dłoń dziewczyny.
Czuła iż wszystko co powiedział ekscentryczny czarodziej było szczerą prawdą. Miała jeszcze mimo to wiele wątpliwości, ale co miała do stracenia?
— Tak, Mistrzu Leo - przetarła oczy, nie mogąc uwierzyć we własne szczęście i chwytając niepewnie za światełko w tunelu.
— Wspaniale, wspaniale! - powtórzył się i obrócił na pięcie, ruszając przed siebie — Ruszamy, miotła i wiadro już czekają na ciebie w nagrodę za próbę wysłania swojego mistrza na chędożenie ze świniami, nie pozwólmy twoim partnerom za długo czekać, młoda damo - dodał wesołym tonem
— HAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA?! - wydobyła z siebie
— Ah, młodzi. Energia was rozrywa - roześmiał się
Oto jak się zaczęła wielka magiczna przygoda przemienionej.

✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿~✿

Przemieniona studiowała magię z pasją i specyficznym dla niej oddaniem, gdy już się uparła. Pod czujnym okiem Lwa rozpoczęła naukę od magii iluzji, z którą była już zaznajomiona od czasów dziecka. Co prawda wspomnienia z tamtych czasów były mgliste, ale zdawała sobie sprawę, że ktoś z rodziców parał się magią. Dzięki tym wcześnie posianym ziarnom, Mistrz ocenił iż może osiągnie w tej magii więcej niż zwykły adept.

Po wielu wyrzeczeniach i ponad wieku studium tejże magii, praktycznie całkowicie się izolując od świata zewnętrznego nie licząc kontaktu ze swym nauczycielem – przełamała barierę i osiągnęła poziom mistrza w iluzji.

Po tym wydarzeniu, mężczyzna przyznał się że zawsze myślał o potomku, kimś kto przejmie schedę po nim, ale nie miał czasu na marnowanie czasu w sprawach uczuciowych. W tej nietypowej sytuacji nijako adoptował przemienioną jako własne dziecko. Od tamtego momentu była znana jako dziecko legendy, a ona nosiłą nazwisko rodowe czarodzieja z wielką dumą. Również wtedy Mistrz Lew obdarował ją magicznym imieniem, zaskakując nawet ją samą. Jako mistrz nosiła w świecie magicznym imię Wiśnia. Miało to też pomóc jej przełamać niechęć do swej odmienności.

Po krótkiej rozłące z przybranym ojcem z powodu pewnej formalności, ciągnącej się wiele lat, powróciła i zanurzyła się ponownie w magicznych księgach oraz nauczaniach. Leo nie był specjalnie tym zadowolony, ale znał jej charakter za dobrze i wiedział iż sprzeciw nic tutaj nie da. Zgodził się, ale po następnym wieku spędzonym razem, przemieniona napotkała pierwszy raz wielki mur, którego nie potrafiła przebić. Nie mogła wznieść żadnej magii żywiołów ponad mistrza. Chwytając adepta magii w czterech żywiołach, posłuchała się rady legendy i postanowiła pierwszy raz od trzystu lat wyjść do świata. Tylko tak mogła wznieść swoje umiejętności bardziej.

Z takiej właśnie pobudki, opuściła swój nowy dom i porzuciła studia magiczne, aby poszukać wskazówek do dalszych studiów. Mimo iż było to tylko chwilowe przez moment, magia stała się największą pasją w jej życiu, stają się wręcz właśnie jej życiem.

Tak oto znalazła się w Alaranii.