Oglądasz profil – Kasja

W tej karcie postaci zostały wprowadzone zmiany i wymagają one ponownej akceptacji
Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Kasja Fllavius
Rasa:
Człowiek
Płeć:
Nieokreślono
Wiek:
26 lat
Wygląda na:
0 lat
Profesje:
Majątek:
Sława:

Aura

Kasja nie może się pochwalić silną aurą. Ba. Jest ona po prostu słaba. Roztacza ona niebyt silny zapach medykamentów i "słony", metaliczny zapach krwi. Bez problemu można poznać się na jej zawodzie. W dotyku jest bardzo miękka. Stawia niewielki opór pod naciskiem, a więc jest przy tym elastyczna. W dotyku jest raczej sucha. Przyjmuje nieco zaostrzone kształty. Gdy się jej dotknie czuć jej szorstkość. Jej kolorami jest szafir, cynk i delikatny błękit. Ta ostatnia barwa wskazuje na jej szczególną troskę o innych. W smaku jest kwaśna, jednak coś w niej sprawia że aż wysusza usta.

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Kasja
Wiek:
18
Grupy:
Martwe postacie:
Płeć gracza:
Kobieta

Skontaktuj się z Kasja

PW:
Wyślij prywatną wiadomość

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
3 lat temu
Ostatnio aktywny:
-
Liczba postów:
7
(0.01% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.01)
Najaktywniejszy na forum:
Jezioro Cara
(Posty: 5 / 71.43% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
W świetle księżyca
(Posty: 5 / 71.43% wszystkich postów użytkownika)

Połączone profile

Brak profili posiadających połączenia.

Atrybuty

Krzepa:słaby, wytrwały, delikatny
Zwinność:zręczny, szybki, perfekcyjny
Percepcja:wyostrzony wzrok, niedosłyszący, b. wyostrzone czucie, pozbawiony zmysł magiczny
Umysł:pojętny, błyskotliwy, Łatwy do złamania
Prezencja:brzydki, godny, szarak

Umiejętności

JeździectwoOpanowany
ZielarstwoBiegły
Nudne dni spędzone na zbieraniu ziół nie poszły na marne. Kasja nie tylko odróżnia rośliny trujące od jadalnych, ale zna także ich skompilowane nazwy i najróżniejsze zastosowania.
AlchemiaBiegły
EtykietaPodstawowy
GeografiaOpanowany
Targowanie sięPodstawowy
MatematykaBiegły
MedycynaMistrz
To w końcu jej zawód. Zna się na tym jak mało kto.
AnatomiaMistrz

Cechy Specjalne

WspółczującaWada
Jej największy wróg jest nieźle poharatany? Kasja nie zostawi go przecież na pastwę losu, opatrzy mu rany, odda ostatni kawałek chleba i odstawi w bezpieczne miejsce, choćby miała go tam siłą zaciągnąć.
PielęgniarkaZaleta
Krew lejąca się strumieniami? Kości wystające se skóry? Mózg wyciekający z rozpłatanej czaszki? Dla Kasji to chleb powszedni. Ona nie jedno już widziała i nie jedno jeszcze zobaczy.
Do szpiku kości dobraWada
Kasja nie potrafi skrzywdzić absolutnie nikogo ani niczego, zaatakowana przez dzikiego psa nawet nie próbuje zrobić mu krzywdy. Stwierdzenie, że muchy by nie skrzywdziła jest w tym przypadków bardzo trafne.
Słaba głowaWada
To prawdziwy talent! Wystarczy jedno piwo i jest pijana jak szpak.

Magia:

Nowicjusz

Przedmioty Magiczne

Medalion z malachitemBaśniowy
Drobna ozdóbka pomagająca skupić energię magiczną, a co za tym idzie, nieznacznie wzmacniającą rzucane zaklęcia. Kasja nie ma jednak o tym pojęcia. Podobno przynosi szczęście.

Charakter

Gdy się urodziła, tak jak wszyscy nie była ani dobra, ani zła. Dobro wpoili jej rodzice, nauczyli ją, że w życiu nie jest najważniejsze ile sami osiągniemy, a w jaki sposób przyczynimy się do czegoś większego. Chęć naprawienia świata stało się jej życiową misją, i nawet gdy zrozumiała, że jest ona niemożliwa do wypełnienia, nigdy jej nie porzuciła. 

Kasja jest przyjazna i towarzyska, łatwo nawiązuje nowe znajomości i zdobywa przyjaciół, jest także ufna, łatwowierna i naiwna. Gdy przez większą część życia mieszka się w bezpiecznym mieście, pod ciągłą kontrolą rodziców, unikając wszelkich niebezpieczeństw, trudno sobie wyobrazić świat wyglądający inaczej, pełen ludzi chcących oszukać cię na każdym kroku. Dziewczyna przyzwyczajona była do uprzejmości i wygody, dlatego też gdy nagle musiała opuścić rodzinny dom czuła się zagubiona i samotna. Kasja odznacza się wielką wrażliwością, która jest równocześnie jej największą zaletą i wadą, przez którą łatwo ją zranić.
Często jej działania są nieprzemyślane i wykonywane pod wpływem emocji, zwłaszcza gdy stawką jest życie. Bez większego zastanowienia rzuciłaby się w ogień, by ratować nieznajomą osobę. Często także panikuje.
Dziewczyna cechuje się odwagą, jednak jak każdy człowiek posiada fobie. Najbardziej boi się bezradności, świadomość, że dzieje się coś złego, a ona nie jest w stanie nic zrobić. Lęka się także utraty najbliższych, dziewczyna nie może się pogodzić, że ktoś może po prostu umrzeć, nie boi się jednak własnej śmierci.

Wygląd

Kasja nawet pośród ludzi - o elfach nawet nie wspominając - zwykła uchodzić za brzydką. Niewysoka, mierząca dokładnie pięć i pół stopy, o budowie dziesięcioletniego chłopca nigdy nie przyciągała uwagi płci przeciwnej. Dziewczyna już dawco uznała dbanie o wygląd za zbędną stratę czasu. Największą ofiarą jej niedbalstwa są drobne dłonie, wiecznie suche i zniszczone, ale mimo to niewiarygodnie czułe i precyzyjne, a także połamane i pełne przebarwień paznokcie. Ciemne, gęste włosy - niegdyś jej największy atut - od dłuższego czasu ze względów praktycznych obcina krótko. Jej wystające kości policzkowe oraz odrobinę zbyt długi nos obsypane są licznymi piegami. Trójkątna twarz zwykle pokryta jest warstwą pyłu, a pod malutkimi, zółto-szarymi oczkami widać efekty przepracowania i nocy spędzonych na czytaniu ksiąg. Najpiękniejszym elementem jej wyglądu są usta, choć wąskie i spękane, zawsze wygięte w szczerym i uroczym uśmiechu. 

Dziewczyna większość czasu spędza w szpitalu, a co za tym idzie, najczęściej nosi biały lekarski kitel, często ubrudzony krwią. Jej ubranie "cywilne" to zwykle wysokie buty typu oficerki, dopasowane i przede wszystkim wygodne, skórzane spodnie oraz lniane bluzki z niewielkim dekoltem, który zdobi skromny medalion z malachitem. Nieodłącznym elementem jej ubioru jest torba zielarska przewieszona przez ramię. W zimniejsze dni zakłada także krótką, bawełnianą, kurtę o karmazynowej barwie. Według Kasji ubranie powinno być wygodne i praktyczne, dlatego też w jej szafie trudno o spódnicę czy suknię.
Kasja często używa trudnych słów, profesjonalnych, medycznych zwrotów i skomplikowanych konstrukcji zdań nie znanych większości prostych ludzi, przez co rozmówcy uznają ja za wyniosłą i arogancką. Porusza się energicznie i lekko, niby elfka.

Historia

Donośny dźwięk mosiężnej kołatki uderzającej o dębowe drewno oderwał dziewczynę od nauki. Niechętnie wstała od stołu, dalej nie odrywając ciekawskiego spojrzenia od kart księgi, obiecując sobie w myślach, że skończy czytaj tylko jedno zdanie. Dopiero zniecierpliwiony krzyk "Otwierać!" dochodzący zza drzwi na dobre odciągnął ją od grubego tomiszcza. Niepewnym krokiem zbliżyła się do wyjścia z domu i równie niepewnie otworzyła skrzypiące przeciągle drzwi. 
Gdy jednak zobaczyła kto czeka na nią w progu, na jej twarz wkradł się promienny uśmiech, znacznie szerszy niż zwykle. Kasja zdawał się nie pamiętać, że ostatni list od jej narzeczonego przyszedł zaledwie kilka tygodni temu, więc na następny powinna jeszcze trochę poczekać. Dłoń właściwie sama dotknęła amuletu z kamieniem szlachetnym zwisającym z jej szyi - prezencie zaręczynowym, jaki otrzymała niedługo zanim jej ukochany wyjechał. Kurier nie obdarzając Kasji ani jednym spojrzeniem, podał dziewczynie kawałek pergaminu i odszedł bez słowa. Nie przejęła się zanadto nieuprzejmym zachowaniem posłańca, była zbyt przejęta.
Z powrotem usiadła przy długim stole, odsunęła księgi, które nagle stały się dla niej nieistotne i nudne, cały czas wiercąc się przy tym jak małe dziecko, które właśnie pomogło mamie posprzątać i czeka na nagrodę. Zreflektowała się dopiero gdy zobaczyła pieczęć. W ciągu kilku sekund radość przerodziła się w smutek i dziwne poczucie, że została oszukana. Oszukana przez swoje przeczucie, które dalej nie chciało pogodzić się z rzeczywistością.
Kasja dalej miała jednak oficjalny list o nieznanej treści zaadresowany do niej. I wcale nie miała najmniejszej ochoty go czytać. Po kilku chwilach wpatrywania się i obracania w dłoniach wiadomości złamała pieczęć.
- Nie... - wydukała zaraz po przeczytaniu treści wiadomości. Usta jej drżały. - Nie, to nie jest możliwe. - wyszeptała żałośnie w pustkę.
Po raz kolejny czytała treść nieszczęsnego listu, jakby naiwnie czekając, aż zdania zmienią swoje znaczenie. W pewnym momencie nie mogła już dalej czytać, obraz przed jej oczami rozmazywał się, zupełnie jakby wzrok sprzeciwiał się temu, co jeszcze przed chwilą było wyraźne i czytelne. Kasja odkryła przyczynę tegoż zjawiska dopiero gdy łzy zaczęły spływać po jej policzkach.
Najpierw wojna zabrała jej brata, później ukochanego, a teraz upomniała się o nią.

Ojciec dziewczyny był starszym mężczyzną. Kasja zawsze była do niego zadziwiająco podobna. Miała te same żółto-szare oczy i ciemne włosy, choć czupryna jej rodziciela przybrała już siwą barwę. Dziewczyna przyglądała mu się gdy wrócił do domu po pracy, jak zwykle zmęczony. Nawet lekki wysiłek był dal niego nie lada wyzwaniem.
Jak więc Kasja mogła go opuścić? Mężczyzna chorował od dłuższego czasu, jego córka doskonale wiedziała, że nie poradzi sobie bez niej. Była jedyną osobą jaka mu została, obiecała kiedyś - sobie i matce - dbać o niego, aż do końca jego dni. Dziewczyna nie dopuszczała do siebie myśli, że te mogły nadejść już niedługo. A jej wtedy nie będzie.
- Tato? - wyszeptała ledwo słyszalne, głos jej się łamał.
Nie dostała odpowiedzi. Słuch mężczyzny nie należał do najlepszych.
- Tato. - powtórzyła głośniej i pewniej. - Ja...
Starzec nie odrywał się od codziennych czynności, postawił drewnianą miskę na stole i zaczął jeść, ale Kasja wiedziała, że słucha.
- Wyjeżdżam.
- Dobrze, poradzę sobie samemu przez kilka dni. - powiedział jakby nie słysząc goryczy w głosie córki. - Nie jestem jeszcze tak stary.
Dziewczyna miała co do tego poważne wątpliwości. Co prawda ojciec mógł jeszcze pracować jako handlarz, ale nawet to szło mu coraz gorzej. Miał problemy ze słuchem i wzrokiem, przez co klienci oszukiwali go jak tylko mogli.
Kasja rzuciła na stół list i natychmiast odwróciła głowę. Nie chciała by mężczyzna widział jak płacze.
- Nie, to jakaś pomyłka. - oznajmił pogodnie ojciec, dziewczyna uśmiechnęła się mimowolnie słysząc jego wesoły głos. - Przecież nie skończyłaś nawet uniwersytetu.
- Słyszałam plotki, konflikt z Elisią się zaognił. - oznajmiła beznamiętnym tonem. - Chyba powinnam się pakować, mam wyjechać za dwa dni.
Powoli wchodziła po schodach, przeciągając każdy krok jakby szła na szafot.
- Kasja. - Zatrzymał ją ojciec. - Będzie dobrze.
Dziewczyna nie spojrzała na niego, nie chciała by zauważył jej łzy. Zamiast jednak udać się do swojego pokoju wybiegła z domu. Chwilę później była już poza murami miasta, w miejscu gdzie chowano zmarłych. Grób jej matki był jednym z wielu, nie był wystawny, nie miał nawet wygrawerowanego napisu - nie było na czym go wykonać. Tak na prawdę był to tylko usypany kopiec, a na nim zawsze ułożone świeże kwiaty. Choć od pogrzebu minęło już kilka lat i Kasja pogodziła się ze śmiercią matki każdego ostatniego dnia miesiąca przychodziła ułożyć na kopcu świeży pęk chryzantem.
Kasja doskonale pamiętała dzień jej śmierci. Dziewczyna miała wtedy dwadzieścia lat, niby dorosła kobieta, ale wciąż była jak dziecko. Przyszedł list, z pieczęcią taką samą jak na rozkazie który otrzymała, lecz wieści jakie zawierał były gorsze. Starszy brat Kasji miał już nigdy nie wrócić do domu. Nie zginął w walce, wykończyła go choroba. Jego ciało natychmiast spalono, aby nie pozwolić na wybuch epidemii. Nie mogli go nawet pochować. Słabe serce jej matki nie wytrzymały wieści o stracie pierworodnego, zmarła tego samego dnia.
Dziewczyna nie nosiła żałoby zbyt długo. Wiedziała, że jej bliscy nie chcieli by tego dla niej. Zamiast tego skupiła się na tych żywych. Niedługo po feralnych wydarzeniach ojciec Kasji zaczął chorować.
Życie dziewczyny nie zawsze było łatwe, ale zawsze było stateczne. Nigdy nie opuszczała Fargoth. Po raz pierwszy miała też być w pełni dorosła i odpowiedzialna za siebie. Bała się, że zostanie sama pośród obcych. Widziała też jednak dobre strony, być może uratuje życie choćby kilku żołnierzom? Dzięki niej jakaś matka nie otrzyma listu ze znajomą pieczęcią? Jeśli tak, było warto.
- Znów się zamyśliłam. - mruknęła pod nosem. - Powinnam chyba wracać.
Słońce wisiało nisko nad horyzontem, a niebo pokryło się wieloma odcieniami czerwieni i żółci. Kasja sama się temu dziwiła, ale lubiła to miejsce. Spokój i świeże powietrze przywracały jej trzeźwość umysłu. Wzięła jeszcze tylko głęboki oddech i spokojna wróciła do domu. Pogodziła się ze swoją sytuacją.
Kilka dni później była już w drodze na front.