Oglądasz profil – Urlyf

Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Nargond Urlyf Fred Szczerbatopyski
Rasa:
Krasnolud
Płeć:
Nieokreślono
Wiek:
68 lat
Wygląda na:
0 lat
Profesje:
Majątek:
Sława:

Aura

Stosunkowo widoczna aura przybrała kolor cyny, chociaż wielu dostrzeże w niej także płomienne złoto czy też liczne pasma tnącego żelaza. Otula ją delikatna mgiełka obsydianu, a wokół niej panuje bezdźwięczna atmosfera. Szybko uderza odurzającym zapachem świeżo ważonego piwa i takowo smakuje. Już jedna kropla wywołuje druzgocącą efekt, którym sprawcą jest gorzki posmak. I jak to alkohol ma w zwyczaju, tak i sama aura nie oszczędza się w suchości pozostawiającą na sam koniec. W dotyku wywołuje chaotycznie odczucia, bowiem na twardej powłoce odnaleźć można miękkie pręgi. One zaś, z każdej ze stron, zakończone są stosunkowo ostrymi brzegami. Przyjemnie szorstka, również ugości gładkim wybrzuszeniem, które, z oporem, gnie się pod naciskiem.

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Urlyf
Grupy:
Inne Postacie:
Arturov
Martwe postacie:
Płeć gracza:
Mężczyzna

Skontaktuj się z Urlyf

PW:
Wyślij prywatną wiadomość

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
4 lat temu
Ostatnio aktywny:
3 lat temu
Liczba postów:
10
(0.01% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.01)
Najaktywniejszy na forum:
Rapsodia
(Posty: 9 / 90.00% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
[Karczma Seledynowa Gęś]Tam i niekoniecznie z powrotem.
(Posty: 9 / 90.00% wszystkich postów użytkownika)

Połączone profile


Atrybuty

Krzepa:silny, niezbyt wytrwały, odporny
Zwinność:zręczny, powolny, niedokładny
Percepcja:szczątkowy smak, przytępione czucie, pozbawiony zmysł magiczny
Umysł:niezbyt bystry, ineligentny, silna wola
Prezencja:brzydki, nieokrzesany, przekonywujący

Umiejętności

Mocna głowaBiegły
Żaden szanujący się krasnolud nie odpada przed dziesiątym kuflem
KamieniarstwoOpanowany
Ciosanie skał czy czaszek, co za różnica?
KowalstwoOpanowany
Drewno nadaje się tylko do rozgrzania pieca hutniczego
PowożeniePodstawowy
Na czymś krasnolud musi wozić swój zacny alkohol
FechtunekBiegły
Krasnolud dobrze radzi sobie z walką bronią jednoręczną
Widzenie w ciemnościachOpanowany
Wychowałem się 430 sążni pod ziemią. Jeszcze jakieś pytania?
StrzyżenieOpanowany
Szanujący się krasnolud nie będzie nosić jakiejś tam brody
PięśćiarstwoOpanowany
Toporek to tylko ułatwienie w rozbijaniu czaszek
SprintOpanowany
Krasnoludy są zabójcze na którkich dystansach

Cechy Specjalne

TwardzielZaleta
Tak jak inne krasnoludy potrafi dobrze znieść choroby, rany i ból
Odporność psychicznaZaleta
Jak każdy szanujący się krasnolud nie przejmuje się kiepskim położeniem
Gustuje w alkocholuWada
NIE, nie jestem alkocholikiem.

Magia:

Nowicjusz

Przedmioty Magiczne

Mroczny

Charakter

Kamień. To słowo najlepiej opisuje krasnoluda. Głównie jego charakter... i wygląd... w zasadzie to wszystko. Jeżeli Nargond Urlyf Fred Szczerbatopyski coś sobie powiedział to oznacza, że właśnie tak jest. Jest wybitnie upartą istotą. Mimo tej irytującej czasem wady jest niezwykle przyjacielski i gościnny. Nikt jest mu obcym albo wrogiem ( wyjątkiem są Ci, którzy rozlali alkohol Urlyfa albo zaleźli mu za skórę). Jak każdy szanujący się krasnolud Urlyf jest bardzo honorowy. Słynna krasnoludzka duma i honor rozrosły się do tego stopnia, że bezproblemowo mogłyby egzystować jako osobny byt. Prędzej nie dopije kufla strzemiennego niż złamie dane słowo. Po bliższym poznaniu da się zauważyć istotną cechę krasnoluda. Mianowicie zachowuje się on tak, jakby każda zła rzecz, która się wydarzy nie dotyczyła go. Jest ponad wszysto.

Wygląd

Urlyf jak każdy szanujący się krasnolud nie dosięga do pasa większości karczemnych bywalców. Ma 155 cm wzrostu i waży 75kg. Jego obity pysk pokrywają długie ciemnobrązowe włosy, które w pewnym momencie przemieniają się długą postrzępioną, ale zadbaną brodę sięgającą fałdy tłuszczu na brzuchu Urlyfa. Tuż pod bulwiastym nosem widnieje zacny wąs natychmiast łączący się z resztą zarostu. Grzywa na na czole krasnoluda jest podniesiona, tak by nie wpadała do oczu szarżującej kuli futra. Tuż ponad krzywym nochalem Urlyfa widnieją dwa drobne czarne oczka wiecznie zdradzające nieskończoną zawziętość ich posiadacza. Jego szyja należy do jego mistycznych części ciała. Jest krótka i szczelnie okryta gęstą brodą. Tuż pod nią znajdują się szerokie jak u każdego szanującego się krasnoluda barki, pozwalające na szybkie wymachiwanie toporkiem względnie butelką spirytusu. Zdecydowanie najpotężniejszą częścią ciała krasnoluda są jego nogi. Pozwalają one osiągać zabójcze prędkości na krótkich dystansach, a na postojach utrzymują całą masę Urlyfa.


Nosi on na sobie ciasny, kanciasty hełm obity krasnoludzkimi runami, kolczugę sięgającą aż do kolan, skórzane rękawice, szeroki skórzany pas umożliwiający przymocowanie beczułki jakiegoś trunku. Rzecz jasna spod hełmu wydobywa się gęsta broda pokrywająca również zbroję jej posiadacza.

Historia

Kiedy mówisz Nargond Urlyf Fred Szczerbatopyski nie myślisz jakaś tam zapadła dziura zabita dechami i zapomniana nawet przez własne dzieci. Kiedy mówisz Nargond Urlyf Fred Szczerbatopyski widzisz i czujesz śnieg, który powija szczyty gór dających schronienie tysiącom krasnoludów. Właśnie w jednym z takich miast urodziłem się ja. Potężne podziemne królestwo, rozległe komnaty, kopalnie, lochy i legendarne konstrukcje to sprawy, które otaczały mnie od urodzenia. Pewnie zastanawiasz się jak złe wydarzenie mogło sprowadzić Urlyfa Szczerbatopyskiego na trakt, z dala od wspaniałego domu? Taak, jest pewna mistyczna i przerażająca sprawa, z którą muszą liczyć się wszystkie krasnoludy. Owa moc nazywa się głupi zakład. 

Pewnie interesuje was więcej szczegółów tej wyjątkowo żałosnej historii? Jasne, że tak. Wyobraźcie sobie bar i szósty kufel piwa. Ale nie jakiegoś tam chrzczonego, tylko porządnego krasnoludzkiego trunku. Po takim to i królowi ogrów załopotałoby między uszami. Na taki właśnie moment czekał mój konkurent. Nieprzyzwoity typ, który irytował się konkurencją, którą mu stawiałem. Oboje prowadziliśmy salony balwierskie, usytuowane dokładnie na przeciwko siebie. Kiedy dostrzegł mnie wstawionego postanowił to wykorzystać. Dosiadł się do mojego stołu i podsuwając kolejny kufel krzyknął "Daję sobie stępić topór, że Nargond Urlyf nie zdoła przynieść owocu żelaznej jabłoni". Właśnie w tym miejscu pojawiają się kluczowe dla tej historii cztery słowa. "Ja nie dam rady?". Wyczyn nie był specjalnym wyzwaniem i nawet kulawy goblin dałby sobie z nim radę. Problem był innej natury. Nadchodzi zima i niedługo bramy Żelaznego Miasta zostaną zamknięte na kilka miesięcy. Wystąpić z miasta mogą tylko śmiałkowie lub handlarze, którzy spływają w dół kontynentu. Bez zawahania podjąłem mój rynsztunek i rozpocząłem mozolny proces wmawiania strażnikom, że wiem co robię. W końcu się udało. Wydostałem się z miasta, teraz przede mną kilka kilometrów marszu. Niby nic ale pięty z bólu wlazły mi w czapkę . No cóż, zerwałem jabłko i to był ten moment. Rozległ się dźwięk grania na rogu. Zamykają bramy. Wspominałem, że krasnoludy są zabójcze na krótkich dystansach? Ten bieg był wyjątkiem od tej reguły. Grzałem tak szybko, że na froncie mojego hełmu zbierała się irytująca ilość śniegu. Niska włochata kulka grzała przez śnieżne zaspy jak postrzelony zając. Kiedy dotarłem na miejsce byłem tak dumny z siebie i dystansu, który pokonałem, że całkowicie zapomniałem po co tu biegłem. Ze snu na jawie wyrwał mnie jednak smutny fakt piętrzącego się śniegu i zatrzaśniętej bramy. Z oczywistych faktów pominę ilość przekleństw, które padły podczas tej krótkiej chwili. Na granicy widoczności widać jeszcze było światła lamp oddalającej się karawany kupieckiej- jedynej szansy na przetrwanie zimy. U podnóża bramy rozległa się kolejna dawka szewskich słów i narzekanie obolałego krasnoluda.

Wyobraźcie sobie, że Nargond Urlyf Fred Szczerbatopyski został subiektem. Cóż za skaza! Do tego umowę musiałem podpisać na dziesięć lat. W przeciwnym wypadku kupcy zostawiliby mnie na mrozie. Jak wiadomo, każdy szanujący się krasnolud, który da słowo musi go dotrzymać. Urlyf dotrzymał słowa ale o powrocie nie było mowy. Do tego całe wynagrodzenie, które otrzymywałem starczyło zaledwie na jedzenie i marny kufel w karczmie. Wobec tego po dziesięciu latach praktycznie bez miedziaka przy duszy, bez domu i pracy postanowiłem robić to co robię najlepiej. Rozłupywać goblińskie czaszki. Zostałem najemnikiem. Teraz włóczę się po bezdrożach szukając zleceń i zwady, na której można by trochę zarobić. Zatem borykacie się tu z jakimś problemem?