Oglądasz profil – Novus

Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Novus Lumo
Rasa:
Elf leśny
Płeć:
Nieokreślono
Wiek:
45 lat
Wygląda na:
0 lat
Profesje:
Majątek:
Sława:

Aura

Aura posiada głównie miedziany odcień, w którym wyraźnie widać batrahitowe kształty, jakby ręcznie malowanych liści o miedzianych konturach. Wokół łatwo spostrzec szafirowe światło otaczające całą emanację. Słychać przy niej wesołą melodyjkę, wraz z którą pojawia się uczucie spokoju i błogości. W oddali można także dosłyszeć grzmoty zwiastujące burze. Niesie delikatny, przyjemny zapach lasu. Powłoka nie jest zbytnio twarda, ale błędem by było mówić, że miękka. Gnie się lekko, spokojnie i skromnie prezentuje swoje całkiem ostre krańce oraz gładkie miejsca u góry. W smaku łagodna, czasem wydaję się nieco sucha, ale ostatecznie zaczyna lepić się do podniebienia.

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Novus
Wiek:
18
Grupy:
Inne Postacie:
Isen
Martwe postacie:
Płeć gracza:
Mężczyzna

Skontaktuj się z Novus

PW:
Wyślij prywatną wiadomość

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
4 lat temu
Ostatnio aktywny:
3 lat temu
Liczba postów:
65
(0.08% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.04)
Najaktywniejszy na forum:
Równina Drivii
(Posty: 48 / 73.85% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
Czerwone i czarne
(Posty: 48 / 73.85% wszystkich postów użytkownika)

Podpis

[b][i]Novus[/i][/b]

Połączone profile


Atrybuty

Krzepa:niezbyt silny, raczej wytrwały
Zwinność:zręczny
Percepcja:dobry wzrok, przygłuchawy, wyostrzony zmysł magiczny
Umysł:pojętny, silna wola
Prezencja:Ładny

Umiejętności

PrzetrwanieBiegły
Skradanie sięOpanowany
TropienieBiegły
TresuraPodstawowy
ZielarstwoBiegły
JeździectwoMistrz
UnikiBiegły
BotanikaPodstawowy
MalarstwoOpanowany
Strzelanie z łukuBiegły

Cechy Specjalne

Mowa zwierząteDar
Novus od zawsze fascynował się wszelkiego rodzaju zwierzętami, rozumie się z nimi lepiej niż z elfami.
Mowa roślinDar
Najpierw matka nauczyła go podstaw mowy roślin, resztę wiedzy na ten temat zdobył od samych roślin podczas samotnych wędrówek po puszczy.

Magia: Rozkazy

EnergiiNowicjusz
DobraAdept

Przedmioty Magiczne

Laska z łuską smokaZaklęty
Może ona leczyć pomniejsze obrażenia powierzchowne, nawet takie jak naderwanie mięśnia. Efekty są niemal natychmiastowe.
Zielony płaszcz z kapturemBaśniowy
Gdy się nie ruszasz jesteś niewidzialny, ale mag może cię wyczuć, jednakże nawet bez tego jest świetnym kamuflażem leśnym.

Charakter

Mimo iż mówi niewiele, gdy już się odezwie, warto słuchać. Nie ma na całym kontynencie drugiej tak opanowanej istoty, zachowuje spokój i trzeźwość myśli nawet w skrajnych sytuacjach. Te nietypowe jak na elfa cechy wynikają z trudnego dzieciństwa. Największą wadą Novusa jest upór, którym dorównuje mułom. Ma niezdrową zdaniem jego pobratymców słabość do ludzi, co on sam uważa za oznakę mądrości. Nie lubi zastraszać za pomocą magii, ale gdy nie ma wyboru, jest gotów jej użyć, szczególnie, kiedy chce postawić na swoim.

Wygląd

Nie wyróżnia się niczym specjalnym spośród innych elfów, ma pociągłą twarz o bladej cerze oraz skośnych jasnobłękitnych oczach. Swoim długim do ramion ciemnym włosom zazwyczaj pozwala po prostu swobodnie opadać, oczywiście, kiedy tylko nie zakrywa ich kaptur. Prawie zawsze nosi on na sobie zielony płaszcz spinany pod szyją złotą klamrą, jedną z niewielu pamiątek po swojej rodzinie. Pod płaszczem ukrywa dwa noże, które trzyma za skórzanym pasem ze stalową sprzączką, ma do niego przytroczone dwie sakiewki z ziołami. Posiada także ukryty w prawym rękawie sztylecik, umieścił go w krasnoludzkiej pochwie, z której przy odpowiednim ruchu ręką ostrze wylatuje z ogromną prędkością. Wadą tego urządzenia, jak i wielu innych krasnoludzkich wynalazków jest to, że mechanizmowi zdarza się zacinać.

Historia

Urodziłem się w Adrionie, który jest centralną częścią szepczącego lasu, mój ojciec był magiem, mimo to starał się, jak mógł, abym nie poszedł w jego ślady. Wolał dla mnie przyszłość wojownika, wyszkolił mnie w posługiwaniu się łukiem, ale ja zamiast oręża wolałem pędzel. Większy sukces odniosła moja matka, udało jej się zaciekawić mnie ziołolecznictwem, żeby ułatwić mi odnajdywanie właściwych ziół, pokazała mi podstawy języka roślin, a później również i zwierząt. Ja sam rozwinąłem znacznie te umiejętności podczas długich wypadów do puszczy, choć jej mieszkańcy bywali niechętni do pomocy to większość udawało mi się w końcu przekonać do rozmowy. Uwielbiałem siadać przy pniach drzew i wsłuchiwać się w ich głosy szeleszczące jak liście, zresztą wciąż to robię, choć dużo rzadziej.
Tę moją sielankę przerwało pewne wydarzenie, mianowicie na pewnej polance tak małej, że nie ma jej nawet na najdokładniejszych mapach, ujrzałem jastrzębia o lśniących w słońcu piórach, delikatnie układających się na jego silnym wysmukłym ciele. Na początku potrafiłem jedynie stać w niemym zachwycie, dopiero po chwili ujrzałem wygięte pod nienaturalnym kątem skrzydło. Postanowiłem, że muszę mu pomóc, było to jednak bardzo trudne do wykonania, po drodze nabawiłem się tylu zadrapań oraz innych poważniejszych ran, że gdy dotarłem do domu, matka z początku wzięła mnie za nieumarłego, do czasu aż nie sprawdziła mojej aury. Zajęła się leczeniem mnie i jastrzębia najszybciej i najlepiej jak tylko umiała. Zajmowałem się Falionem, bo tak nazwałem podniebnego łowcę, zajęło mi miesiąc, zanim całkowicie go do siebie przekonałem, a po dwóch kolejnych staliśmy się nierozłączni. Jednakże wkrótce do drzwi naszej leśnej chaty zapukał właściciel mojego nowego przyjaciela, razem z rodzicami chcieliśmy go odprawić, gdyż Falion wyraźnie bał się tego człowieka, owszem odszedł on, ale pozostawił na mnie śmiertelną klątwę, miała ona mną pokierować tak, abym sam doprowadził do swojej śmierci, gdyby ktoś próbował mnie powstrzymać, udusiłbym się przez wstrzymanie oddechu, to był najstraszniejszy czas, jaki kiedykolwiek przeżyłem, myślałem tylko o śmierci, rodzice musieli mnie ogłuszyć i odprawić rytuał, który wymagał największego poświęcenia. O wszystkim dowiedziałem się dopiero po ocknięciu, więc nie jestem w stanie opisać obrzędu. Gdy mnie uświadomiono, co się wydarzyło, byłem zrozpaczony stratą, ale musiałem szybko się pozbierać, gdyż nikt nie mógł się mną zaopiekować. Przez pewien czas jakoś sobie radziłem, mając za jedynego towarzysza Faliona, jednakże wkrótce poczucie winy stało się tak dokuczliwe, że opuściłem rodzinne strony, biorąc ze sobą tylko trochę pieniędzy, najpotrzebniejsze rzeczy, a także płaszcz i laskę ojca o magicznych właściwościach.
W podróży zbyt długiej aby ją teraz przytaczać, nauczyłem się dbać o siebie i radzić sobie z trudnościami, nauczyłem się też trochę magii, w większości byłem samoukiem, co niestety przypłaciłem częściową utratą słuchu, gdy doprowadziłem do eksplozji energii. Przez jakieś 12 lat błąkałem się po całym kontynencie, ale nigdzie nie zostałem na dłużej, w końcu wróciłem do szepczącego lasu, tylko po to, by odkryć, że nie mam tu co robić, straciłem cały sentyment do własnego domu. Stało się tak, ponieważ często obracałem się w kręgach ludzi, od których o dziwo otrzymałem wiele życzliwości. Wkrótce znów wybrałem się w świat, tak wędrowałem przez kolejne lata, aż wreszcie rok temu trafiłem do Ostatniego Bastionu. Początkowo odnoszono się tam do mnie nieufnie, ale sytuacja zmieniła się, gdy uratowałem od śmierci pewnego krasnoluda, ofiarując lokalnemu medykowi zioła konieczne do leczenia poważnych ran po starciu z gryfem, dotąd nie wiem, jak krasnolud przeżył tę walkę, ale jakoś mu się udało. Dzięki temu incydentowi pozwolono mi zamieszkać na obrzeżach, w małym domku przypominający domy z Adrionu. Poza tym krasnolud obdarował mnie specyficzną pochwą na sztylet, jest ona zawodna, ale przydatna.
Teraz czekam na nową przygodę, która porwie mnie w świat.