Oglądasz profil – Medard

Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Medard Alaric Ulric "I" książę von Karnstein de Nasfiret
Rasa:
Wampir
Płeć:
Mężczyzna
Wiek:
160 lat
Wygląda na:
35 lat
Profesje:
Władca, Mag, Badacz
Majątek:
Bajecznie bogaty
Sława:
Prominentny

Aura

Platyna twarda niczym najlepsza stal połyskująca jeszcze względną świeżością, rozpłynie się przed twoimi oczyma, sięgając samego horyzontu. Tam lśni dorównujący jej w nieustępliwości obsydian, odbijając się w gładkich połaciach szlachetnego metalu. Obraz wydaje się prostym, wręcz surowym, zupełnie jakby swoją szlachecką prezencją odpychał cię przed bliższymi oględzinami, gdy jednak przyjrzysz się uważniej zachowując wszystkie zasady dobrego wychowania, uda ci się dostrzec kruszyny cyny skrzące się nieregularnie, przemieszane z giętkimi smużkami srebra i ubarwione ostrymi w dotyku pociągnięciami żelaza. Smak powietrza jest tu ciężki i lepki zupełnie jak przed tropikalną burzą. Niby da się wyczuć posmak łagodności, jednak to gorycz zakończy bukiet, w efekcie kradnąc prawie całą uwagę. Tak przynajmniej myślałeś. Wtedy w twe nozdrza uderzy metaliczny odór krwi, a krzyk agonii prawie namacalnie rozedrze w strzępy otaczający cię świat. Jeszcze tchnienie minie nim wyrównasz oddech próbując się uspokoić i pojąć czego świadkiem właśnie byłeś.

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Medard
Wiek:
34
Grupy:
Martwe postacie:
Płeć gracza:
Mężczyzna
Lokalizacja:
Warszawa

Skontaktuj się z Medard

PW:
Wyślij prywatną wiadomość

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
9 lat temu
Ostatnio aktywny:
17 minuty temu
Liczba postów:
653
(0.77% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.20)
Najaktywniejszy na forum:
Księstwo Karnstein
(Posty: 127 / 19.45% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
[Gdzieś niedaleko Danae] Niespodziewane towarzystwo
(Posty: 45 / 6.89% wszystkich postów użytkownika)

Podpis

So I bless you with my curse
And encourage your endeavour
You’ll be better when you’re worse
You must die to live forever
Jim Steinman

Every night, and every morn,
Some to misery are born.
Every morn, and every night,
Some are born to sweet delight.
Some are born to sweet delight.
Some are born to endless night.
William Blake

Pies patrzy na człowieka z szacunkiem, kot z pogardą, a świnia jak równy z równym. porzekadło Vaerreńczyków

Połączone profile

Brak profili posiadających połączenia.

Atrybuty

Krzepa:silny, wytrwały, odporny
Zwinność:zręczny
Percepcja:dobry wzrok, wyostrzony węch, wyostrzony zmysł magiczny
Umysł:bystry, błyskotliwy, Żelazna wola
Prezencja:piękny, arytokratyczny, władczy

Umiejętności

Czarny humorMistrz
[loteria]
BestiologiaMistrz
Władanie bronią (szabla)Mistrz
PolitykaEkspert
NekromancjaEkspert
PoliglotyzmEkspert
JeździectwoEkspert
Oprócz jazdy na typowym wierzchowcu, jakim jest koń, Medard nauczony został radzić sobie na wielbłądzim i słoniowym grzbiecie. Nieźle porusza się także na nielotnych ptakaach biegających (strusie, fororaki, mamutaki itp).
DyplomacjaEkspert
EtykietaEkspert
NaturianizmEkspert
RecytacjaBiegły
Władanie bronią (shuriken)Biegły
Arkana czyniące shurikeny śmiercionośną bronia dystansową.
PowożenieBiegły
TropienieBiegły
PolowanieBiegły
Sporządzanie trucizn naturalnychBiegły
Władanie bronią (dmuchawka)Biegły
Arkana czyniące dmuchawki śmiercionośną bronia dystansową.
PrawoBiegły
HistoriaBiegły
Wiedza o światachBiegły
Czytanie i pisanieBiegły
RysunekOpanowany
Pismo runiczneOpanowany
TaniecOpanowany
KulturoznawstwoOpanowany

Cechy Specjalne

TelepatiaFenomen
porozumiewanie się w myślach
TelekinezaFenomen
poruszanie przedmiotami na odległość (do wielkości/masy przeciętnego miecza)
Magiczne wykorzystanie krwiFenomen
Krew służy także jako źródło lub cel magii. Medard posiadł wiele czarów działających na ten płyn ustrojowy.
Starożytna krewDar
wpływ światła dziennego taki sam jak u zwierząt nocnych, tolerancja stałych pokarmów (liście dzikiego czosnku są normalnie trawione, natomiast czosnek uprawny powoduje problemy gastryczne), właściwości hipnotyczne wobec ludzi oraz podległych sobie wampirów
WampiryzmRasowa
cechy rasowe wampirów

Magia: Rytuały

ŚmierciMistrz
dziedzina rodu von Karnsteinów

Przedmioty Magiczne

Wilcze berło z BrezenyTajemny
Magiczne berło z głownią w kształcie wilczego łba, na którym tlą się rubinowe ślepia. Obdarza właściciela przemianą w wilka (cecha nie znika wraz z utratą berła), daje też zwiekszone moce regeneracyjne
Sygnet AflaqueZaklęty
Pierścień w kształcie wilczego łba, dający zwiększone mozliwości regeneracyjne.
Wielka Księga UmarłychBaśniowy
Opasłe tomiszcze, które pokolenia von Karnsteinów mozolnie spisywały przez długie stulecia. Zawiera ono zaklęcia dziedziny Śmierci, rytuały związane z tajemną sztuką nekromancji oraz opisy nieumarłych stworzeń zamieszkujących Karnstein, Therię, inne rejony Alaranii, jak również bardziej egzotyczne krainy, do których trafili potomkowie Lucjusza Nas-Ehr de Vaehrra.
SzczotkaBaśniowy
[loteria] Potrafi zmieniać fryzurę postaci.
Zaczarowana FasolaBaśniowy
[loteria] Pięć zielonych fasolek, które po ugotowaniu są w stanie wyżywić cztery osoby.
Lewitująca świeczkaBaśniowy
[loteria] Bywa przydatna, ale tez niemożliwym jest postawienie jej na ziemi.

Charakter

Nie jest to typowy błędny rycerzyk z lancą wyciągniętą przed siebie rozwalający wszystko, co się nawinie i nie zdąży czmychnąć przed zagrożeniem tam, gdzie rośnie przysłowiowy pieprz jadeitowy. Uważa bowiem, iż wojny to ostateczność dopuszczalna dopiero wtedy, gdy wszelkie inne sposoby zawiodą bądź okażą się nierealne do wykonania. Bandytyzm natomiast należy tępić wszelkimi dostępnymi środkami i za każdą cenę. 
Książę odznacza się także wysublimowanym poczuciem humoru, szczególnie czarnego i wisielczego, typowego raczej dla nekrusów bądź liszów, u wąpierzów rzadko spotykanego w tej postaci. Może właśnie dlatego na jego ustach zagościł szyderczy uśmieszek cynika. Także materializm -wydawać by się mogło tak charakterystyczny dla śmiertelników czy smoków- nie jest mu obcy – ba, nawet przyswoił go sobie, gdyż nie wiadomo kiedy może się przydać, chociaż twardo kalkuluje, rozważa ważniejsze [i]za[/i] i [i]przeciw[/i], rzadko podejmuje decyzje [i]na pałę[/i] czy wynikające z pośpiechu. Medard nie przywykł kupować kotów w workach, wpierw musi towar obejrzeć, obadać nim dojdzie do transakcji. Typowy makiawelista wyznający zasadę [i]cel uświęca środki[/i], gdyż [i]lepiej być lisem, niż martwym lwem[/i].
Nie przekreśla istot rozumnych ze względu na przynależność rasową, narodowościową czy etniczną - nie od dziś wiadomo, iż to wnętrze osoby liczy się najbardziej, a każdy niech żyje sobie w spokoju, czy jest śmiertelnikiem, elfem czy smokiem. Czy wobec wszystkich istot książę podziela owe przekonania? Nie – Demarczycy tak zaleźli jego krajowi za skórę, iż Medard nie ma o nich nic dobrego do powiedzenia. Te pazerne, podłe, spiskujące szczury (nie, żeby książę miał cokolwiek przeciw sympatycznym gryzoniom) powinny być zmiecione z powierzchni tej oraz –jeśli gdzieś jeszcze trafiły- innych łusek prajaszczura!
Pospolitych bandytów należy karać –jeżeli nie śmiercią, bo co komu po szumowinach-, to długoletnią katorgą: czy to na galerach, w kamieniołomach, kopalniach bądź też jako przymusowe mięcho armatnie! [i]Dura lex, sed lex[/i], a jeśli coś się komuś nie podoba – zawsze może opuścić księstwo.
Jak na władcę z prawdziwego zdarzenia przystało, racjonalnie, trzeźwo ocenia wszystko, z czym przyjdzie mu się mierzyć, a wszelkie zabobony czy przesądy traktuje jako objaw zacofania i zapóźnienia cywilizacyjnego. Dlatego tępi wszelkie objawy niepokojących kultów na pograniczu zdrowego rozsądku, zwłaszcza tych lubujących się w chaosie, mordach li tylko dla zabijania czy fanatyzmie. Ten ostatni –jak powszechnie wiadomo- może niejednemu krwi napsuć i z oazy szczęśliwości i błogostanu opływającej w miód, mleko i małmazyje w try-miga uczynić może stan utożsamiany przez śmiertelników z piekłem. Zwłaszcza, gdy zawiadywany przez chciwych polityków, posyła w dal mieniących się sługami tego czy innego boga pospolitych hochsztaplerów, cwaniaczków mamiących podległe im barany wizją lepszego jutra gdzieś tam w zaświatach, a jednocześnie przeżerających owoce żywotów tych, których niby mieli paść, de facto prowadząc na rzeź. Może dlatego w Karnsteinie wprowadzono konstytucyjną świeckość kraju, a wszelkie przejawy łamania prawa karze się najczęściej banicją i konfiskatą tego, co dany kult bądź jego przedstawiciel zdążył nagromadzić.
Medard ceni nowinki techniczne, zdobycze nauk nowych czasów czy tez wytwory ras nawet tak odległych, jak brodacze z Północy. Ciągle testuje kolejny wynalazek bądź zleca to podległym sobie inżynierom i jeśli ten sprawdzi się w boju, zostaje wprowadzony do obrotu w kraju. br/
Rody arystokratyczne ludzi czy też elfów zazwyczaj chełpią się swoją pozycją, tytulaturą oraz czymkolwiek, co byłoby w stanie zrobić wrażenie na potencjalnym adwersarzu, nie mówiąc nawet o zwyczajnym zjadaczu chleba. Medard uważa, że to zagrywki dobre dla dzieci w piaskownicy, a prawdziwie użyteczną personę rozpoznaje się po wnętrzu, nie zaś tym, co zwykle jest dostawione przed nazwiskiem. Zwykł mawiać, iż [i]księciem się bywa, Medardem jest się przez całe życie[/i]. Z drugiej jednak strony w ludzko-elfim świecie polityki władca powinien odznaczać się bogatym w ozdobniki tytułem zawierającym prawa własności nie tylko rodzimych, przyłączonych czy też zdobytych w inny sposób ziem, ale także roszczenia terytorialne z uwzględnieniem nawet takich zadupi, gdzie zawracają wrony, a Przedwieczny nie posyła kota, by miauczał, zwiastując śmierć osobom, które napotka. Cóż z tego, że te ostatnie nie mają większego znaczenia politycznego? Wszak ludzie i elfy mawiają, iż władca bez długiego tytułu jest niczym mężczyzna bez blizny czy rycerz zbroi pozbawion. Chcąc, nie chcąc zatem utworzono bogaty w ozdobniki, zgodny z heraldycznymi prawidłami oficjalny tytuł karnsteińskiego władcy o brzmieniu: "Jego Wysokość Najjaśniejszy Książę, Pan na Karnsteinie, Grododzierżca Vaerren, Zwierzchnik i Protektor Mai Laintha'e, Jarl Khaz Adnar Medard I". Musi wiedzieć śmiertelnik czy długouch, z kim ma do czynienia, nieprawdaż?

Wygląd

Medard to wysoki mężczyzna o przeciętnej posturze z przechyleniem szali na umięśnioną.  Mierzy bowiem sążeń i dwa palce (ok. 188 cm) przy dwóch cetnarach i kamieniu masy (ok. 90 kg). Skóra na jego dłoniach nie należy do najmiększych co świadczy o tym, że swoje przepracował. Kilka palców zdobią sygnety z herbem Aflaque - wyjącym czarnym wilkiem w tarczy (w klejnocie dwa skrzyżowane nadziaki). br/
Pociągła twarz z kilkudniowym zarostem zapada w pamięć ze względu na charakterystyczne ostre rysy twarzy. Spod lekko opuszczonych powiek na świat spoglądają zmęczone oczy barwy lasu, który powoli pochłania ciemność nocy. W nich, mimo wieku krwiopijcy, nadal widnieje blask, świadczący o tym, że żyje. Dość krótko ścięte włosy niby są dokładnie rozczesane, ale jednak pozostawione w niewielkim nieładzie. Przywdziewa zazwyczaj ubrania w stylu łowiecko - wojskowym, aniżeli wymuskane szaty arystokratów. Niekiedy nawet, jeśli sytuacja tego wymaga, ubiera oficjalne szaty znane u wampirów, chociaż za takowymi bynajmniej nie przepada. Zdarza się też, że kompletnie nie przywiązuje wagi do swojego uniformu, wszak zamiast prowadzić dzienny tryb życia, doba jego trwa w nocy.

Jak każdy wampir, tak i Medard posiadł zdolność przemiany w zwierzę. Przedstawiciel tak znaczącego rodu, wywodzącego się w linii prostej od pierwszego wąpierza, jaki kiedykolwiek stąpał po tym padole, potrafi przybierać dwie formy: nietoperza i wilka.

Nietoperz: Na pierwszy rzut oka forma ta nie różni się pod przeciętnego osobnika gatunku iDesmodus rotundus/i, czyli wampira zwyczajnego za wyjątkiem zielonych ślepi wpatrujących się w tego, kto akurat spostrzegł krwiopijcę oraz nieco większych rozmiarów. Zwierzak ten osiąga bowiem około dwa razy większe gabaryty aniżeli przeciętny nietoperz tego gatunku. Mierzy bowiem jakieś 4 palce (ok. 20 cm) przy rozpiętości błoniastych skrzydeł równej jednemu łokciowi i dwóm palcom (ok. 70 cm). Ważący pół funta (ok. 200 g) ssak jest też nieco ciemniejszy, maści przypominającej myszatą.

Wilk: Zdolność tę książę nabył przy użyciu tajemniczego Wilczego Berła, które znalazł w obleganej przez Nefalimów Brezenie. Zwierzę rozmiarami przypomina bardziej wilkora iCanis dirus/i, aniżeli wilka szarego iCanis lupus/i, (obydwa powszechnie występują na terenie Karnsteinu). Melanistyczny basior mierzy jakiś łokieć i dwie piędzie (ok. 1 metr) w kłębie przy długości ciała równej jednemu sążniowi i jednemu palcowi (~1,83 m). Pies waży jeden cetnar i trzy kamienie (ok. 70 kg). Na widza łypie również zielonymi oczyma.

Historia

Urodził się w rodzinie książąt wampirzych jako najstarszy syn Alarica Ulricha z Nasfiretu pana na Karnsteinie i Vesny z rodu de Brabantów. Ród ów tolerował pokarm śmiertelnych poddanych (wątpliwe, czy bez tej cechy Karnsteinowie utrzymaliby się na tronie kraju z tak bogatą tradycją kulinarną). Od pacholęcia czy może raczej małego sysunka wąpierz chowany był jak na prawdziwego arystokratę przystało. Ciągłe szkolenie się w jeździe konnej i na wielbłądzim grzbiecie, fechtunku, dyplomacji, historii, szeroko rozumianego obycia (odmiana wyrazu savoir-vivre skutkuje wykwitami w KP w postaci ukośników, co jest szpecące, niestety), czytania i pisania praktycznie wypełniały jego dzieciństwo jak również okres wczesnej młodości. Lat dwadzieścia skończywszy, Medard wysłany został na Południe, by pod okiem najznamienitszych naturalistów poznawać tajniki otaczającej go przyrody. Studiował tedy młodzian lat dziesięć, by pod koniec uzyskać dyplom oraz posadę wykładowcy. Na uniwersytecie zgłębiał wiedzę o istotach zamieszkujących otaczające kraj środowiska życia. Poznał obyczaje Naturian, historię poszczególnych ich ras, oraz dziwaczne, zdaniem większości ludzi obrzędy plemienne centaurów - strażników lasu. Wśród tych jakże fascynujących stworzeń spędził następne ćwierćwiecze, wolny czas poświęcając na dysputy z lokalnymi szamanami czy opisywanie nieznanych nauce roślin. <br>Po kilkudziesięciu latach najzwyczajniej mu się znudziło, a i centaurowie przenieśli się w bardziej zalesione obszary. Badacz postanowił więc wrócić w rodzinne strony, by pędzić żywot pana na włościach wzbogacony niekiedy wyprawami mającymi na celu wymiecenie z powierzchni Łuski jakiegoś stworzenia, zwanego przez ludzi potworem. Podczas jednej z takich wypraw Medard znalazł dziwnie wyglądający artefakt - jakby zwieńczenie kostura bądź amulet, któremu brakowało tylko zaczepienia na łańcuch tudzież przytroczenia do rękojeści kostura. Przedmiot wykonany z białego złota miał charakterystyczny kształt wilczego łba który spoglądał na nowego właściciela rubinowymi ślepiami. Znać było na nim ślady wcześniejszej obróbki jubilerskiej, w tym przeróbek na swego rodzaju sygnet ochronny. Zabrał Medard znalezisko do rezydencji, gdzie w otoczeniu mądrych ksiąg próbował rozwikłać tajniki jego mocy. Okazało się bowiem, że w spisywanej przez pokolenia przodków Medarda Księdze Umarłych widniał wizerunek czegoś podobnego, noszącego miano Aflaque, co w jednym ze starożytnych, dawno zapomnianych języków miało oznaczać wilka lub zwykłego psa. <br>Ta niepozorna rzecz wedle Księgi miała zapewniać posiadaczowi zwiększone zdolności regeneracyjne. Pełne możliwości owego artefaktu póki co nie zostały odkryte i opisane w żadnym z opasłych tomiszczy, pora, by nowy właściciel pierścienia dokończył opis  zaczęty ongiś przez antenatów. <br>Czy nowy rozdział Księgi zostanie dopisany do całości?

Towarzysz

Imię:Trouintaal
Gatunek:baktrian
Płeć:Samiec
Wiek:15 lat

Baktrian o dosyć dziwnym -jak na wielbłąda- umaszczeniu, jest bowiem dużo ciemniejszy od swych pobratymców. Dla niewprawionego oka 
wydawać się może całkowicie czarny, jednak nie jest tak w rzeczywistości. Oprócz barwy zwierz posiada charakterystyczne znamię w swym
kształcie przypominające podkowę - niby nic specjalnego, lecz niejeden wielbłądokrad na własnej skórze przekonał si,ę, że nie należy zabierać się
za kradzieże unikatowych osobników, choćby płacono zań bajońskie sumy. Wielbłąd przyszedł na świat w stajni należącej do rodu von Karnstein
położonej gdzieś na Theryjskich Równinach. Medard gustował w wierzchowcach o nietypowym umaszczeniu, więc gdy tylko zobaczył to dziwo -
od razu postanowił uczynić zeń swój odpowiednik rumaka.

Książę posiada jeszcze kamienną kurę [loteria]. Ptak ten znosi kamienne jajka. Zaletą stworzenia jest niewątpliwie to, iż żywi się gruzem. Niestety, jak to już w życiu bywa, złośliwie podkrada właścicielowi różne błyszczące rzeczy.

Posiadłość

Lokalizacja: Księstwo Karnstein
Zamczysko Chiropterus w Anperii. 

Choć z zewnątrz przedstawia ponury wygląd twierdzy z granitu, w środku panuje przepych godny najznamienitszych rodów arystokracji ludzkiej czy elfiej. Wewnątrz królują motywy życia nocnych stworzeń, na ścianach sceny batalistyczne. Całość zaś zdobią egzotyczne rośliny, wymagające dużo skupienia i jeszcze więcej czasu. Nasfiretowie po wybraniu ich przedstawiciela na kolejnego księcia państwa, które z czasem stało się Karnsteinem, dostosowali do swych potrzeb granitowe gmaszysko w centrum miasta, w którym rezydował poprzedni, śmiertelny ród panujący. Każdy kolejny Książę Jegomość oraz znamienita większość jego krewnych i powinowatych mieli więc do czego wracać. Tak ogromnego zamczyska zazdrościła im niemal cała Theria, może za wyjątkiem warowni Nandanu. Chiropterus po ostatnich przebudowach wypiętrzył się w górę tak, iż wyglądał, jakby za chwile miał poderwać się do lotu. Strzeliste wieże, a było ich kilkanaście w kluczowych punktach gmachu, dodawały zamkowi ponurego, odstraszającego potencjalnych wrogów, charakteru. Świetnie też kontrastowały z ociężałymi niczym stopy mamutów lub tropikalnych dziwojaszczurów wieżami na murach okalających twierdzę. Zresztą, kto przy zdrowych zmysłach chciałby napadać, a potem nieuchronnie oblegać takiego kolosa? Chyba tylko straceniec bądź człek, któremu żywot pieski poskąpił na umyśle przysłowiowych kilku klepek. Taka sytuacja jeszcze nie miała miejsca zapewne dlatego, iż wszelkie podejrzane indywidua kręcące się wokół lub łażące w te i nazad typy wyłapują czujne niczym ryś oczy strażników, dzięki którym tak Chiropterus, jak i dynastia panująca utrzymują się na tym padole już szóste stulecie.

Przed główną bramą, oczywiście często sterczą jakieś straże, niekiedy całe oddziały patrolują tereny wokół murów i fosy. Przecież każde miasto jest nieprzewidywalne i różne mogą się zadziać wyskoki. Przez przestwory pomiędzy poszczególnymi elementami okratowania bramy można było dostrzec kunsztownie odwzorowany szpaler okalający główny trakt prowadzący do Chiropterusa. Wykonany w konwencji powrotu do natury, ogrodnicy dokonywali tylko niezbędnych prac pielęgnacyjnych. Gdzieniegdzie pozostawiono nawet próchniejące konary czy też fragmenty dawno już martwych drzew, by materia, z której zostały ukształtowane, dotarła do gleby i dała początek nowym stworzeniom. Próchno stanowi świetną pożywkę dla grzybów, toteż ciekawe ich formy zdobiły zarówno konary, jak i całe wykroty, dodając specyficznego kolorytu zarówno szpalerowi, jak i całemu otoczeniu zamczyska. Szpaler bardziej przypominał młody las bądź elfie miasto - ogród, aniżeli parki rezydencji śmiertelnych władców krajów rozsianych po Środkowej Alaranii. W skład tego dziwnego zadrzewienia wchodziły głównie miłorzęby, tulipanowce, czwórczaki, cisy, jałowce, krzewy wawrzynu, ostrokrzewy, gdzieniegdzie widać było okazały dąb czy klon palmowy o jaskrawych liściach w kolorze zastygłej krwi bądź odstraszający komary cedr. Bardziej dociekliwe oko mogło dostrzec cytrusy i wystawione w donicach sagowce. Na lewo od głównego traktu, ulokowano szklarnie, w których rosły rośliny tak użytkowe, jak i ozdobne, których wymagania klimatyczne odbiegały od tych, jakie mogły zapewnić Równiny Theryjskie. Nic więc dziwnego, iż Chiropterus mógł sobie pozwolić na bogato przyprawione szafranem czy wanilią dania, a egzotyczne owoce i [i]magiczne kaktusy[/i] stały się częstymi gośćmi na zamkowych balach, a także stałym urozmaiceniem jadłospisu mieszkańców Anperii. Naprzeciwko wybudowano strażnicę, w której gwardziści wypoczywali między wachtami lub po meczącej służbie. Trójkondygnacyjny, pokryty granitowymi płytami budynek wpasował się w styl Chiropterusa.