Oglądasz profil – Iranthel

W tej karcie postaci zostały wprowadzone zmiany i wymagają one ponownej akceptacji
Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Iranthel Jut'eliat
Rasa:
Panterołak
Płeć:
Nieokreślono
Wiek:
27 lat
Wygląda na:
0 lat
Profesje:
Majątek:
Sława:

Aura

Słaba aura o wyraźnych, migotliwych barawach barachitu i cyny, a także szafirowej poświacie. Wokół niej nie słychać niczego. Wydziela woń mokrej sierści, przemieszaną z zpachem wilgotnej ziemi. W dotyku aura jest miękka i niezwykle giętka. Jej powierzchnia jest raczej gładka, choć nie brak w niej chropowatości, jej krawędzie są przytępione. W smaku jest lepka i kwaśna.

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Iranthel
Wiek:
22
Grupy:
Inne Postacie:
Burkhan, Likaar, Kargall
Martwe postacie:
Lokalizacja:
Miłoszyce

Skontaktuj się z Iranthel

PW:
Wyślij prywatną wiadomość

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
5 lat temu
Ostatnio aktywny:
5 lat temu
Liczba postów:
32
(0.04% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.02)
Najaktywniejszy na forum:
Świątynia Deszczu
(Posty: 27 / 84.38% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
[Budynek Świątyni Deszczu] I co dalej?
(Posty: 27 / 84.38% wszystkich postów użytkownika)

Połączone profile


Atrybuty

Krzepa:raczej silny, delikatny
Zwinność:niezwykle zręczny, bardzo szybki, precyzyjny
Percepcja:wyostrzony wzrok, czuły słuch, wyostrzony węch, wyostrzone czucie, pozbawiony zmysł magiczny
Umysł:pojętny, słaba wola
Prezencja:Ładny, godny, szarak

Umiejętności

Otwieranie zamkówPodstawowy
Postać, bez użycia klucza, potrafi otworzyć tylko proste zamki.
ŁucznictwoMistrz
Postać przy strzale posługuje się jedynie wyczuciem. Chybia tylko wtedy, gdy ktoś lub coś przeszkodzi w oddaniu kolejnego perfekcyjnego strzału. Pytany o to, jak dokonuje takich strzałów, nie potrafi tego wytłumaczyć.
Gra na skrzypcachBiegły
Postać gra tylko ku zadowoleniu zwych uszu. Czasami tworzy nowe utwory.
RysunekOpanowany
Rysuje tylko z wyobraźni.
MedycynaPodstawowy
Wiedza kończy się na tym, co jest w stanie zdziałać za pomocą swej krwi.
BiestiologiaOpanowany
Wie, jakie stworzenia jest w stanie pokonać za pomocą swego łuku, a od których trzymać się z daleka.
Posługiwanie się saksąOpanowany

Cechy Specjalne

Lecznicza krewZaleta
Krew polana na ranę innej istoty, powoduje przyspieszone jej gojenie.
Widzenie w ciemnościDar
Doskonale widzi w ciemnościach, jest w stanie dostrzec bardzo wiele detali. Pozwala na strzelanie również w nocy.
EuforiaZaleta
Jak każdego panterołaka, w nowiu także i jego ogarnia euforia. Wtedy chwyta skrzypce i nie robi nic więcej poza grą.

Magia:

Nowicjusz

Przedmioty Magiczne

Mroczny

Charakter

Jako że został zrodzony z rodziców panterołaków, to nie ma powodu do obaw w stosunku do ludzi. Nie unika towarzystwa, bywa strasznie gadatliwy, ale również zdarza mu się długo milczeć. Uwielbia śnić (spać nie znaczy śnić, a chodzi tu właśnie o sny), chciałby, by jego życie wyglądało właśnie jak w snach: odnaleźć tę jedyną, z którą będzie mógł spędzić resztę życia. Czuje się bardzo samotny, co dodatkowo daje mu siłę do pogoni za snami. Czasami niestety gubi się w rzeczywistości zatracony w marzeniach. W normalnej rozmowie nie ma szans dowiedzieć się nic o jego pragnieniach, ale można się tego wywiedzieć, gdy jest naznaczony działaniem alkoholu, a na jego nieszczęście na alkohol jest dość podatny. Nienawidzi, gdy ktoś się z nim nie zgadza, ale nie odezwie się w tej sprawie nawet słowem, stara się zmienić z egoisty w kogoś innego, więc zakłada, że przemilczenie sprzeciwu jest do osiągnięcia tego konieczne. Iranthel jest naprawdę dziwnym panterołakiem, gdyż jak jeden z nielicznych, a może i jedyny boi się samotności do końca życia. Ta myśl wprowadza go w rozpacz, gdyby wiedział, że obawa się spełni, to odebrałby sobie życie już dawno temu, ale nadzieja w nim jest bardzo silna i za wszelką cenę chce spełnić marzenia. Jako że może przybrać trzy formy: człowieczą, zwierzęcą i hybrydy stanowczo upodobał sobie tą ostatnią i tylko w tej formie pozostaje. Choćby nie wiadomo kto i nie wiadomo jakimi środkami go namawiał, nie zmieni formy, bo po prostu nie znosi pozostałych dwóch. Woli połączenie atutów ludzi i zwierzęcia, czyli hybrydy.

Wygląd

Jako hybryda Iranthel jest w miarę wysoki, bo sięga 184 cm wzrostu, waży też niewiele, bo 78 kg. Nie odznacza się budową ciała, natomiast mięśnie są dostrzegalne, rzecz jasna, jeżeli przebrnie się wzrokiem przez około 3-centymetrowe futro. Twarz typowo kocia i pokryta niewiele krótszym futrem niż pozostałe części ciała. Oczy bardzo ciemne jak na kota, niemal czarne, ale przez to są zdolne przykuć uwagę na dość długi czas. Uśmiech ładny mimo kocich zębów, ale ujrzenie go na jego twarzy nie jest rzeczą częstą. Dłonie kształtem ludzkie, nogi kocie, ogon dziwnie puszysty. Koszulki nie nosi, dziwnie się czuje, mając ją na sobie. Spodnie tylko do ''kolan'' gdyż dłuższe nie pozwalają na bieg z maksymalną prędkością. Nie boi się deszczu, ale woli pozostawać suchym a w tym pomaga mu jego płaszcz. Jego głowy nie porastają żadne włosy poza oczywistym futrem. Porusza się w sposób bardzo podobny sposób do ludzi. Głos na ogół dość niski, gdy mówi ciszej jeszcze niższy, gdy jednak krzyczy przez dłuższą chwilę, zaczyna chrypieć.


W ludzkiej postaci z kolei jest dość niski. Mierzy tylko 174 cm i waży 68 kg. W tej formie również nie odznacza się budową. Na lewej ręce na wysokości nadgarstka ma okrągłą bliznę o średnicy około 2 cm, obie ręce są naznaczone wieloma bliznami, ale ta przykuwa największą uwagę. Na prawym boku ma z kolei 2 blizny: ślad po cięciu rozbitym witrażem. Twarz nie jest powalająca: nos duży, bardzo ciemne oczy, dość gęste brwi i niewielka broda. Nosi długie włosy w kolorze ciemnego brązu.

Jako zwierzę od przeciętnej pantery różni się tylko wspomnianym dziwnie puszystym ogonem i jest trochę większy. W postaci hybrydy porusza się równie szybko, jak zwierzęcej. Jednak jako zwierzę jest mniejszy niż hybryda, co pozwala na łatwiejszy kamuflaż. Jest to ważny atut, ale charakter ma, jaki ma i nic tego nie zmieni.

Historia

Iranthel z dzieciństwa świetnie pamięta, gdzie wychowywali go rodzice: w małym dworku w środku lasu, gdzie mały kociak znajdował się z dala od zagrożeń. Zrodzony z rodziców panterołaków, a jego matka również przyszła na świat taką właśnie ścieżką. Dorastał w tymże lesie ćwiczony przez kochającego ojca w łucznictwie. Wiedział doskonale jak to robić, gdyż był wyborowym łucznikiem. Troskliwa matka natomiast przekazywała mu wiedzę o tym, jak działa jego krew, o różnych potworach oraz opowiadała mu o tym, jak związała się z jego ojcem. Młody bardzo kochał rodziców za to, że poświęcają mu tyle uwagi, cierpliwości i dawali mu tyle miłości. Niestety stało się to, co czeka każdego: rodzice w końcu opuścili już ten świat i udali się do innego. Iranthela nic już w rodzinnym lesie nie trzymało, w związku z czym postanowił wędrować po świecie w poszukiwaniu takiego szczęścia, jakie znalazł jego ojciec: ukochanej. Nie miał pojęcia gdzie zacząć: był w jednym mieście i zatrzymał się na jakiś czas. Pieniędzmi nie szastał, więc poszukał dla siebie jakiejś roboty. Pomocny okazał się tamtejszy karczmarz, gdyż potrzebował pomocnika. Przez jakiś miesiąc pracował tam za marne grosze, jednak Iranthel do wybrednych nie należy i bierze to, co dają, no w sumie czasami też to, czego nie dają, ale to nieistotne. Już myślał, że może zostanie tam na stałe, że to świetne, że tak sobie łatwo poradził z życiem i znalazł dom tak prędko. Jednak karczmarz wyrzucił go tylko z zarzutem bezczelnego zalecania się do jego córki. Tymczasem panterołak nawet nie wiedział, że pracodawca takową posiada, a ta obserwowała młodego pomocnika, pozostając niezauważoną. Iranthel nigdy już nie dowie się, że zakochała się w nim. Jednak donos sformułował jakiś nadęty laluś będący elfem, a elfy są strasznie dumne. Następnego ranka Iranthel opuścił miasto, które tak mu się spodobało. Błąkał się jakiś czas bez żadnego, nawet najmniejszego celu. W końcu spotkał go jakiś starzec, wymienili spojrzenia nienaznaczone żadnymi pozytywnymi bądź negatywnymi uczuciami. Iranthel dostrzegł błysk w oku starca, a ten nagle zrzucił szatę i zmienił się w niewysokiego mężczyznę, najprawdopodobniej pół elfa wymachującego w ręce szablą. Niebezpieczny osobnik złapał pewnie szablę, zamachnął się i wywrzeszczał, żeby panterołak ginął jako potomek rodu Juteliatów. Likantrop zdążył na szczęście osłonić się saksą, co najpewniej uratowało mu życie, postąpił krok w bok, zrzucając szablę z saksy. Przeciwnik przez cały czas napierał na szablę ciężarem ciała, a zrzucenie szabli z saksy wytrąciło go z równowagi. To był doskonały moment do zadania potężnego ciosy pazurami. Niedoszły zabójca zarobił pazurami prosto w twarz, nie przeżył tego. Rana sięgała aż do kości i odrobinę w głąb niej. Iranthel spanikował, uświadamiając sobie, co właśnie uczynił, ale też był w szoku z powodu nabytych dopiero informacji. Czym jest ród Juteliatów? Dlaczego ktoś chciałby go zabić? Kto nasłał tego martwego już biedaka? Te pytania nie dawały mu spokoju przez następne dni. Stwierdził, że musi dowiedzieć się wszystkiego o tym rodzie, a skoro ktoś określił go jego członkiem, to ma już nazwisko.