Oglądasz profil – Dagnor

Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Dagnor Orpheus "Złotogłos" Disanremo
Rasa:
Leśny Elf
Płeć:
Mężczyzna
Wiek:
80 lat
Wygląda na:
30 lat
Profesje:
Szlachcic, Bard, Wędrowiec
Majątek:
Majętny
Sława:
Sławny

Aura

Ta skromna w siłę aura mimo wszystko zdaje się ściągać na siebie uwagę, w niewyjaśniony sposób przekonując każdego, kto na nią spojrzy, iż jest ona warta czasu, który należy poświęcić na jej dogłębne zbadanie. Jej powierzchnia jest praktycznie lustrzana, połyskując i błyszcząc tak, jakby nieznany jej był uścisk czasu. Ów emanacja jest odziana w złotą powierzchnię, przyzdobioną bezkresnymi miedzianymi wzorami, w które wplecione zostały cynowe motywy. Dumnie także chwali się ona swoją poświatą w kolorze głębokiego szafiru, nieskalaną inną barwą. Zmysłowe szepty mówią o słodkim niczym, w języku miłości nieskalanym faktyczną mową czy słowami, a zapach świeżych liści i woń lasu w czasie wiosny wypełnia powietrze dookoła, odganiając troski i zmartwienia. W dotyku ta aura okazuje się raczej twarda, a przy tym niemożliwe elastyczna, przekraczając zdolności wszelkich niemagicznych materiałów. Krawędzie niczym magiczne ostrze i aksamitna powierzchnia nadają wrażenia elegancji, której brakuje wielu innym emanacjom. Każdy, kto spróbuje ją zasmakować, zostanie pozytywnie zaskoczony delikatnie kwaskowatym smakiem, który trzyma się języka i nie daje o sobie łatwo zapomnieć. Wszechobecne ciepło opatula każdego, kto obserwuje tę aurę, niczym uścisk przyjaciela, którego się jeszcze nie spotkało.

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Dagnor
Wiek:
19
Grupy:
Płeć gracza:
Mężczyzna

Skontaktuj się z Dagnor

Pola kontaktu widoczne tylko dla zalogowanych użytkowników.

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
1 rok temu
Ostatnio aktywny:
1 tydzień temu
Liczba postów:
6
(0.01% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.02)
Najaktywniejszy na forum:
Irrasil
(Posty: 4 / 66.67% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
[Karczma w Irrasil] Zagraj ze mną, nieznajomy
(Posty: 4 / 66.67% wszystkich postów użytkownika)

Połączone profile


Atrybuty

Krzepa:odporny
Zwinność:niezwykle zręczny, bardzo szybki, precyzyjny
Percepcja:dobry wzrok, wszechsłyszący, wyostrzony zmysł magiczny
Umysł:bystry, błyskotliwy, silna wola
Prezencja:piękny, szarmancki, charyzmatyczny

Umiejętności

Gra na instrumencie (koytto)Mistrz
Dagnor uczył się gry na koytto od czwartego roku życia pod okiem matki będącej jedną z najwybitniejszych artystek, które opanowały ten instrument. Pobierał również lekcje u innych wirtuozów tego instrumentu, uzyskując od nich bezcenne porady na temat fachu. Potrafi poradzić sobie nawet i z najbardziej skomplikowanymi pieśniami bezbłędnie. Wystarczy, że usłyszy jakąś pieśń zaledwie raz i jest w stanie ją zagrać Ze słuchu.
ŚpiewMistrz
I w tym przypadku umiejętność szlifowana od najmłodszych lat życia, tym razem przez ojca, który jest śpiewakiem znanym w całym królestwie Alaranii. Dagnor dostał również porady od innych wybitnych śpiewaków. Opanował jedne z najtrudniejszych technik śpiewu jak i prawidłowe używanie mięśni i regulacjie oddechu by osiągnąć wyżyny wokalne. Jego głos opiewa cztery oktawy i potrafi on również osiągnąć rejes gwizdkowy.
KuglarstwoEkspert
Jest to dar, który Dagnor miał tak naprawdę od dzieciństwa, nauczony umiejętnego wysławiania się przez rodziców jak i dzięki naturalnej dowcipności udoskonalił swoją naturalną umiejętność rozładowywania napięcia i zabawiania publiczności do perfekcji.
KulturoznawstwoEkspert
Z racji, iż zawsze chciał podróżować dookoła świata i zwiedzić jego najdalsze zakątki, odkąd nauczył się czytać studiował więc wszelkie możliwe księgi o kulturach innych krajów i rasach je zamieszkujących. Uczył się również o zwyczajach innych kultur by jak najlepiej móc się wpasować do społeczności miejsca, które odwiedza.
TaniecBiegły
Jako szlachcic musiał się nauczyć tańczyć. Zna zarówno tańce dworskie jak i tradycyjne tańce elfickie i erawallskie. Szkoli się również w tańcach z innych krain. Po parkiecie porusza się z niebywała gracją i lekkością, potrafi również śpiewać i jednocześnie tańczyć.
EtykietaBiegły
Z racji bycia szlachcicem i dla niego przyszedł moment, gdy musiał się nauczyć sztywnej etykiety dworskiej, zna on jej tajniki perfekcyjnie i definitywnie wie jak zachować się w towarzystwie. Zdecydowanie jednak woli bardziej nieformalny sposób wysławiania się. Jest za to zagorzałym zwolennikiem używania subtelności, jak i nienagannego zachowania.
Znajomość mitów i legendBiegły
Czytał wszelkie dostępne zapisy legend i mitów oraz poznał wiele takowych podczas licznych podróży.
AnatomiaZaawansowany
Zna anatomię ludzką i elficką bezbłędnie. Musiał on bowiem nauczyć się wszelkiej teorii przed podjęciem się trudniejszych technik śpiewu.
GimnastykaZaawansowany
Od najmłodszych lat matka uczyła, iż sprawne ciało przydaje się zawsze. Z tego właśnie powodu od dzieciństwa uczestniczy razem z nią w codziennych ćwiczeniach i wszelakich treningach sprawności i stał się w tym bardzo dobry. Nie przyznał się do tego nikomu, ale nawet polubił te męczące, ale na dłuższą metę satysfakcjonujące treningi.
GeografiiaZaawansowany
Pomimo, że ten przedmiot był częścią programu nauczania, który miał w dzieciństwie jest on jednym z tych przedmiotów któremu Dagnor poświęcił dużo czasu wolnego. Z racji jego chęci by podróżować dobrze zna mapę świata i potrafi bez problemu wskazać najlepsze i najkrótsze drogi pomiędzy krajami.
Gra na instrumencie (Lirium)Zaawansowany
Ojciec nie tylko uczył półelfa śpiewu ale również gry na lirium, instrumencie na którym sam grał i dzięki któremu podbił świat muzyki. Dagnor uczył się pilnie, lecz instrument nie był tak bliski jego sercu jak koytto i dlatego nie poświęcił mu takiej samej uwagi. Potrafi zagrać w miarę zaawansowane pieśni lecz na pewno nie zalicza się do wirtuozów.
Czytanie i pisanieOpanowany
Jak każdy szlachcic musiał się nauczyć płynnie czytać i pisać.
KaligrafiaOpanowany
Według ojca jako spadkobierca rodu powinien nauczyć się ładnie pisać, po czasie nauczył się doceniać kunszt stawiania eleganckich zawiasów i wysublimowanych liter.
RetorykaOpanowany
Czyli innymi słowy sztuka ładnego wysławiania się, nauczana zarówno przez rodziców jak i przez wynajętych w tym celu nauczycieli. Z racji, iż często używa jej podczas występów oraz podczas rozmów towarzyskich z osobami z wyższych sfer opanował tą umiejętność bardzo dobrze.
GotowanieOpanowany
Większość z tego, co umie z tej dziedziny nauczył się za granicą, głównie od karczmarzy w ramach podziękowań za występy w ich karczmach. Umie przyrządzić stek ze strusia, gulasz i filet z krokodyla oraz piersi z kurczaka nadziewane egzotycznymi owocami. Potrafi również tworzyć proste, lecz nadal smaczne potrawy, idealne do zjedzenia w drodze. Nauczył się je przyrządzać w trakcie licznych podróży.
PoliglotyzmOpanowany
Zna oczywiście mowę wspólną i język elficki, którego nauczył go ojciec.
Walka bronią (Katana)Opanowany
Jako spadkobierca rodziny musiał się nauczyć szermierki. Z racji, iż wolał jednak lekkie miecze, zaczął się pod okiem zarówno matki jak i ojca uczyć władania kataną. Ma świadomość, że nigdy nie stanie się biegły z bronią, ale zna podstawy walki i umie się obronić. Czasami uda mu się bardziej widowiskowa walka.
PolitykaOpanowany
Nauka o polityce zawsze wydawała się półelfowi śmiertelnie nudna, opanował ją jednak na tyle by zawiązywać korzystne sojusze z wpływowymi ludźmi co często dawało mu możliwość występowania w bardziej prestiżowych miejscach.
Wiedza historycznaPodstawowy
Poza czytaniem o wszelkich kulturach i krajach, czytał również o ich historii. Nie zagłębiał się jednak w nią aż tak dokładnie, lecz ma ogólne pojęcie o historii świata by lepiej móc zrozumieć niektóre rasy i ich zwyczaje.
MatematykaPodstawowy
Podobna sytuacja jak z przedmiotami ścisłymi, nauczany był matematyki jako część programu przygotowującego go do bycia przykładnym szlachcicem. Lubił jednak w miarę ten przedmiot.
AmaniPodstawowy
Uczył się tej umiejętności pod okiem babci ze strony matki jako część treningu rozwoju osobistego. Nigdy nie zgłębiał jednak umiejętności samodzielnie, chociaż czasami używa metod Amani by się uspokoić, rozluźnić i pozbyć nadmiaru emocji, negatywnej energii i stresu.
Nauki ścisłePodstawowy
Nigdy jakoś bardzo się tymi dziedzinami wiedzy nie interesował, ale ma o nich ogólne pojęcie dzięki nauce tych przedmiotów podczas dorastania. Były one bowiem częścią jego edukacji jako szlachcica i spadkobiercy rodu.

Cechy Specjalne

Dar przekonywaniaDar
Dagnor zawsze miał wyjątkowy talent do używania właściwych słów. Dzięki temu może przekonywać nawet zagorzałych przeciwników do swoich pomysłów. Przekonywanie działa różnie w zależności od siły woli przeciwnika. Dar ten jest jeszcze potężniejszy, gdy Dagnor odczuwa silne emocje. Wpływa wtedy o wiele szybciej nawet na najbardziej negatywnie nastawioną osobę.
Interakcja ze słuchaczamiAtut
Bard zawsze miał niesamowitą łatwość w dobraniu właściwych słów by wprowadzić publiczność w nastrój związany z piosenką, którą następnie ma wykonać.
Dar DionizosaZaleta
O tym przez wielu pożądanym podarku, którego źródło raczej leżą gdzieś w odmętach jego genów, Dagnor dowiedział się podczas obchodzenia swojego wejścia w dorosłość, potocznie zwanego osiemnastką. Uczestniczył on wtedy w konkursie picia wina z jednym z długoletnich smakoszy tegoż trunku. Nie dość, że wygrał konkurs ,to następny dzień nie czuł jakichkolwiek przykrych skutków swojej jak to sam określił, wczorajszej lekkomyślnej śmiałości. Ta ciekawa przypadłość pomaga mu również w występach, bo jak sam stwierdza, fajnie jest utożsamiać się z publicznością a jednocześnie nie czuć skutków tych paru głębszych które się wypiło.
Nadzwyczajny talent muzycznyZaleta
Z racji bycia otoczonym przez muzykę tak naprawdę już od bycia w łonie matki, zainteresowanie szlachcica tą właśnie sztuką zawsze było ogromne. Jaka była więc radość jego rodziców, którzy obydwaj właśnie dzięki muzyce zasłynęli gdy ich syn już w pierwszych latach życia zaczął wykazywać niesamowite predyspozycje do pójścia w ich ślady.
Szybkie przyswajanieZaleta
Od najmłodszych lat Dagnor lubił grać w gry edukacyjne i takie, które były wymagające jak na jego wiek. Coś, co niezmiernie ucieszyło jego rodziców, którzy bardzo chcieli mieć spadkobiercę o naturalnej radości z edukacji i który nie musiałby być przymuszony do uczenia się dużej ilości rzeczy wręcz wymaganych w środowisku szlachty. Dzięki właśnie grom szybko rozwinął swoją dziś bardzo dobrą pamięć i talent do szybkiego przyswajania sobie nowych umiejętności.
Nadzwyczajna równowagaRasowa
Z racji posiadania małżowiny usznej usytuowanej inaczej niż u ludzi, Dagnor ma niesamowitą równowagę. Dzięki temu chodzi z lekkością i gracją zarówno w niesprzyjającym terenie, jak i po paru głębszych.
Odporność na chorobyRasowa
Z racji posiadania krwi elfickiej, bard nigdy nie zaznał tej przykryj przypadłości jaką dla wszystkich jest bycie chorym.
Mowa zwierzątRasowa
Od najmłodszych lat Dagnor wykazywał talent do komunikacji z zwierzętami. Dziś ma tą umiejętność na tyle opanowaną, by móc przekazywać im polecenia i by nawiązać z nimi na tyle dobre relacje żeby uzyskać pomoc w najmniej oczekiwanych chwilach.
Nietolerancja piwaUłomność
Ta jakże przykrą przypadłość szlachcic odkrył na pięćdziesiątce ojca. Gdy po zaledwie pierwszym kuflu piwa, pomimo nadzwyczajnej równowagi i wcześniejszych doświadczeń z alkoholem, gruchnął o ziemię przy wstawaniu, od razu wiedział, że coś jest bardzo nie w porządku. Gdy na domiar od razu zaczął wymiotować i doznał wysypki pojechał na badanie, które wykazało, iż jeden ze składników zawartych właśnie w piwie wywołuje u niego reakcję alergiczną, która o ironio nie została nawet powstrzymana przez jego naturalną odporność na choroby.

Magia: Intuicyjna

EmocjiUczeń
Podczas wykonywania pieśni emocje, które czuje Dagnor są intuicyjnie przekazywane jego słuchaczom za pomocą magii emocji.

Przedmioty Magiczne

Matczyne KoyttoZaklęty
Instrument podarowany Dagnorowi przez matkę w dzień wkroczenia przez niego w dorosłość. To koytto jest jednak zrobione z innego drewna niż inne instrumenty tego typu. Jest ono bowiem zbudowane z drewna saszafszanu złocistego i dlatego jest białe ze złotymi akcentami. Zbudowała i własnoręcznie zaklęła je matka Dagnora, Jashi. Co odróżnia właśnie to koytto od innych? Poza oczywiście tym, że instrument jest stworzony specjalnie dla Dagnora przez matkę? Są to dodatkowe zdobienia przedstawiające ptaki śpiewające, które dzięki magii wplecionej w instrument zaczynają śpiewać w rytm pieśni, jednak tylko jeżeli grający jest wirtuozem. Oczywiście tradycyjne właściwości i zdobienia koytto są obecne również i w tym egzemplarzu. Poza dodadkowymi właściwościami w trakcie gry instrument ten zagra tylko i wyłącznie w rękach Dagnora i oczywiście również w rękach tej, co go stworzyła. Gdy ktoś inny bez wyraźnego pozwolenia spróbuje zagrać na instrumencie, zostanie trafiony zaklęciem chwilowej dezorientacji (przez struny). Podczas rozkojarzenia delikwenta instrument zniknie i pojawi się ponownie w pokoju Dagnora. Koytto zostało jednak na tyle dostrojone do magii jej syna przez matkę, że jeżeli Dagnor jednak będzie w pobliżu podczas niedozwolonej próby grania, instrument po prostu przeniesie się przed niego.
Kapelusz z pawimi pióramiZaczarowany
Duży, czerwony kapelusz którego rondo jest przyozdobione kolorowymi, pawimi piórami układającymi się w pióropusz lub według niektórych w koronę. Podarowany Dagnorowi przez ojca na piętnaste urodziny, gdy oficjalnie rozpoczął swoje występy muzyczne. Kapelusz ten był przekazywany w rodzinie z ojca na najstarsze dziecko w dniu jego piętnastych urodzin od wielu pokoleń. Sekret kryjący się za tym iż kapeluszem, który jest w doskonałym stanie od wieków jest taki, że są w niego wplecione zaklęcia wzmacniające i naprawiające, które wzmacniają się dzięki magii pochodzącej od każdego nowego użytkownika. Kapelusz posiada również zaklęcie zmniejszająco-zwiększające, które dopasowuje go do rozmiaru głowy noszącego. W kapeluszu zawarta jest na tyle silnie powiązana z rodem Disanremo magia, że osoba z nim nie związana nie będzie w stanie kapelusza założyć. Będzie on takiej osobie odlatywał a w razie ścigania wróci do dworu rodowego na swoje stałe miejsce.
Medalion rodowyZaczarowany
Medalion rodu Disanremo, przekazywany przez obecnego regenta rodu swojemu spadkobiercy w dzień osiemnastych urodzin. Właśnie w ten sposób Dagnor otrzymał medalion od swego ojca Dargosa. Symbol rodowy przedstawia złotego pawia z rozłożonym ogonem i z oczami zrobionymi z diamentów. Ten oto paw ze złota wisii na dość cienkim, lecz wytrzymałym łańcuszku ze srebra. Wplecione w niego są zaklęcia mające zapobiec jego zniszczeniu. Zawarta w nim magia jest również dostrojona do rodu i z tego powodu nikt spoza niego nie może go założyć. Gdyby jednak był ktoś na tyle głupi by spróbować, łańcuszek zaciśnie sie na szyi złodzieja i zacznie go podduszać. Gdy osoba straci przytomność medalion zniknie i wróci do gabloty rodzinnej w dworze rodowym Disanremo. Jeżeli spróbuje się ukraść medalion bez zakładania go, porazi on delikwenta błyskawica i powróci do dworu rodziny.

Charakter

Pomimo bycia elfem pochodzącym z rodu szlacheckiego, Dagnor nie trzyma się sztywnej etykiety. Jest z reguły człowiekiem wyluzowanym i uśmiechniętym, który raczej używa formalności tylko, kiedy naprawdę musi. O wiele bardziej woli swobodny, lecz jednocześnie wyszukany sposób wysławiania się. Zawsze również pilnuje, by jego zachowanie było nienaganne. Takie podejście jest spowodowane tym, iż nie chce być postrzegany jako osoba  wywyższająca  się nad innych, coś, co od najmłodszych lat matka mu wpajała jako cechę niepożądaną u osoby dobrze wychowanej. Jego pogoda ducha i dowcipność też korzystnie wpływa na postrzeganie go jako osobę miłą i zabawną. Nie ma najmniejszego problemu, by żartować  z siebie i często właśnie tego typu humoru, który pokazuje jego duży dystans do własnej osoby, którego używa, by rozkręcić publiczność przed występami. Pomimo starań Dagnora, by wszystkich traktować jednakowo, tak jak nauczali rodzice, ma on świadomość, że nie będzie nigdy w pełni w stanie zrozumieć, jak to jest nie urodzić się w dobrze ustatkowanej rodzinie. Nie oznacza to jednak, że nie próbuje lepiej zrozumieć problemów, z którymi sam nigdy nie musiał się borykać. Chęć rozwoju osobistego zawdzięcza zarówno rodzicom jak i babci od strony matki, którzy wszyscy od dzieciństwa uczyli go, jak ważne jest, by udoskonalał siebie i uczył się na swoich błędach. Dzięki tym naukom Dagnor świadomy jest swoich zalet, które pieczołowicie pielęgnuje, ale również i zna swoje wady, które stara się jak najlepiej wyeliminować, by stać się jeszcze lepszą wersją samego siebie. Po końcówce poprzedniego zdania nikogo raczej nie zdziwi, iż półelf jest osobą pewną siebie, co nie tylko zawdzięcza wychowaniu w dumie z własnych osiągnięć, ale również dużej ilości udanych i docenianych występów jako bard, śpiewak i muzyk.
Dagnor jest osobą honorową i taką, która szczerze docenia innych za to co dla niego robią. Rodzinie okazuje to w sposób bardziej uczuciowy a innym głównie w sposób werbalny, np. prawiąc im dość wyszukane komplementy. Prawienie komplementów tyczy się obydwu płci, lecz nie ma co ukrywać, iż półelf jest z reguły bardziej szarmancki wobec kobiet. Z racji bycia wychowanym wg. standardów szlachty, mając jednak kochających rodziców, którzy zawsze starali się go doceniać i okazać mu wsparcie, szczerze kocha swoją rodzinę i byłby w stanie dla niej zrobić wszystko. Dzięki bliskim relacjom z rodzicami nauczył się również okazywać uczucia i, przede wszystkim, nie wstydzić się ich. Wychowanie w ten oto sposób pomaga ponadto Dagnorowi w byciu bardzo autentycznym na scenie. Poza swoją rodziną całym sercem kocha muzykę i szeroko pojętą sztukę. Bardzo lubi odkrywać wszelkie inne kultury i ich tradycje. Wręcz nienawidzi, gdy ktoś w jakiś sposób próbuje zbezcześcić którąś z tych rzeczy, gwałtownie słowem i czasami również wpływami tępiąc ataki na tle rasowym czy religijnym. Jeżeli ktoś dopuści się tak nikczemnego czynu, jakim dla niego jest np. zniszczenie instrumentu, malowidła czy innej sztuki z premedytacją Dagnor może, pomimo swojej bardzo spokojnej natury, przejść do rękoczynów. Nie zdarza się to na szczęście zbyt często. Poza nienawiścią do zbezczeszczenia jakiejkolwiek formy kultury stroni on również od zachowań niestosownych. Od najmłodszych lat bowiem, przede wszystkim matka kładła duży nacisk na to, iż rzeczy uważane za nieczyste i niewłaściwe do rozmowy w dobrze wychowanym gronie są czymś, w co jej syn nie powinien się zagłębiać i czego niech stara się unikać. Z racji, że półelf stara się jak najbardziej przestrzegać słów matki, sprawia to, iż istoty z otchłani zwane pokusami bardzo często reagują na niego negatywnie, co na dobrą sprawę jest dla niego swego rodzaju błogosławieństwem. Z racji wychowania przez rodziców, którzy raczej nie lubowali się w konfliktach, Dagnor wyrósł na osobę pokojową, którą bardzo trudno wytrącić z równowagi.
Pomimo wyniesionej z domu tolerancji dla wszelakich wierzeń i religii sam Dagnor nie jest zbyt religijny, wierzy w to, iż istnieje jakaś siła nadprzyrodzona, lecz z racji, iż nikt z jego rodziny nie był specjalnie religijny ani tym bardziej praktykujący, ta siła Wyższa nie ma ani nazwy, ani formy. Półelf czasami jednak w myślach prosi siły wyższe o pomoc i radę przed ważnymi życiowymi wydarzeniami lub decyzjami. Jego religijność ogranicza się jednak do tego. Nie bowiem wiara w siłę wyższą i podążanie za jej przykazaniami i stworzonym przez nią sposobem na życie prowadzi Dagnora przez życie. To na czym przede wszystkim mu zależy to miłość, rodzina i to, by jego muzyka wzbudzała emocje u słuchaczy.

Wygląd

Dagnor jest, z racji bycia Półelfem, nieco wyższy od swoich długouchych krewniaków i mierzy około sześciu stóp i dwa cale (187 cm). Jednak nie tylko wzrost zawdzięcza matce eravallce, ale również i odcień skóry i cery, który jak i u niej jest alabastrowy.
Reszta jego wyglądu jest jednak zdecydowanie bardziej elficka, od smukłej figury zaczynając i na czarnych, długich do ramion włosach, kończąc. Tak oczywista rzecz, jak długie uszy (charakterystyczne dla każdego elfa) obecne są i u niego. Oczy ma on szmaragdowozielone, o bardzo intensywnym, wręcz hipnotyzującym, a jednocześnie ciepłym i radosnym spojrzeniu. Jednak nie tylko jego oczy zostają na dłużej w pamięci. Jego pociągła, przystojna twarz o wysokich kościach policzkowych i radosnym, a jednocześnie tajemniczym uśmiechu bez wątpienis przyciąga wzrok i zapewne gościła w nie jednym śnie przedstawicieli obydwu płci. Dwie rzeczy wyróżniające Dagnora, o których wiedzą jednak tylko najbliżsi, są jego tatuaże. Jeden na lewej piersi przedstawiający pawia, czyli symbol rodowy rodu Disanremo i jeden na barku, przedstawiający gila karmazynowego, czyli symbol rodowy rodu Natsami.
Na co dzień półelf ubiera się dość zwyczajnie, w szaty najczęściej w odcieniach zieleni lub błękitu. Czasami rezygnuje jednak z szat i ubiera się zamiast nich w luźne spodnie i koszulę. Na szyi szlachcica co dzień gości medalion rodowy przedstawiający złotego Pawia o oczach z diamentów na srebrnym łańcuszku. Podczas występów jego styl ulega jednak znacznej zmianie. Pozostaje wierny swojemu stylowi, lecz na scenę zawsze ubiera swoje złote, jedwabne szaty haftowane w wielokolorowe ptaki śpiewające i ptaki egzotyczne. Poza złotymi szatami nosi on również dopasowane kolorystycznie, srebrne skórzane buty, jak i duży, czerwony kapelusz zwieńczony niby-koroną z pawich piór.
Dzięki jego zawsze pogodnemu usposobieniu, wiecznie obecnemu uśmiechowi i bardzo spokojnej postawie, ludzie postrzegają Dagnora jako osobę pozytywną i miłą, taką, w której towarzystwie chce się przebywać. Jego głos, który jest głębokim, ciepłym i pełnym energii barytonem, tylko wzmacnia pozytywne wrażenie na jego temat. Z racji bycia elfem i z powodu wieloletnich ćwiczeń gimnastycznych z matką, Dagnor porusza się z niebywałą gracją i lekkością. Chód ma sprężysty i w miarę szybki.

Historia

80 lat temu, dwudziestego drugiego dnia miesiąca pawia, narodził się pierwszy i jedyny syn Dargosa i Jashi Disanremo - Dagnor. Był on półelfem o szlacheckim rodowodzie, zrodzonym z elfa i eravallki. Zarówno matka, jak i ojciec - pomimo bycia wysoko urodzonymi - zajmowali się muzyką i szeroko pojętą sztuką. Matka poza tym parała się magią.

Od najmłodszych lat Dagnor wykazywał ogromne zainteresowanie i predyspozycje do śpiewu i gry na instrumentach - coś, co niezmiernie ucieszyło rodziców i w czego kierunku pomagali mu się kształcić. Jako szlachetnie urodzony jednak musiał się również uczyć rzeczy, które mniej lubił, takich jak nauki ścisłe, szermierka, gimnastyka (którą jednak po czasie polubił), etykieta czy polityka. Jego rodzice starali się go zawsze otaczać jak największą miłością i być dumnymi z jego osiągnięć, ale również łajać go za błędy i uczyć, jak ich unikać. W rozwoju osobistym pomagała również Dagnorowi babka ze strony matki, Geisha Natsami, uzdrowicielka umysłu i nauczycielka amani i rozwoju osobistego za pomocą tej właśnie sztuki. Pomimo że półelf wiedział, iż musi umieć wszystkie te rzeczy, nie czuł do nich specjalnego pociągu akademickiego. To, co zawsze jednak go fascynowało, to - poza muzyką - podróżowanie. Od pierwszego wyjazdu na wakacje, nad Ocean Jadeitów, fascynowały go obce rasy i kultury. Uczył się dlatego o nich jak najpilniej, we własnym zakresie studiując geografię, kulturoznawstwo, religie, mity i legendy oraz wszelaką rasologię. Poza własnymi studiami na ten temat korzystał również z obszernej wiedzy dziadka od strony matki, Dargorela Natsami, który był czarodziejem i wiele swego czasu podróżował po świecie. To również dziadek uświadomił młodego Dagnora o tym, że drzemie w nim magia; okazało się iż jest to magia emocji, objawiająca się jednak intuicyjnie i niezdatna przez to do kontroli przez półelfa.
Gdy Dagnor miał lat 12 i już dość sporo wiedział z tego, co wypadało umieć jako spadkobierca rodu i młody szlachcic, ojciec zaczął go brać z sobą na występy w lokalnych karczmach, na dworach szlacheckich i balach arystokratów. Aż do piętnastego roku życia młodzieniec zawsze występował u boku ojca i miał co najwyżej jedną lub dwie pieśni do wykonania podczas każdego z występów, czasami towarzyszył ojcu jako dodatkowy głos w utworach wielogłosowych lub jako muzyk akompaniujący. Podczas wakacji rodzinnych, które rokrocznie odbywały się na równinach eravallskich, półelf towarzyszył matce podczas jej występów. Miał w nich jednak o wiele większy udział - wykonując pieśni, rozmawiając i bawiąc publiczność i często grając solówki na koytto. Dzięki występom z rodzicami zdobył trochę doświadczenia, zanim nadszedł jego czas, by samemu wyjść na scenę.

Dzień debiutu Dagnora nastąpił krótko po jego piętnastych urodzinach, podczas których dostał medalion rodowy przekazany mu jako przyszłemu spadkobiercy rodowemu i kapelusz z pawimi piórami - nieodłączną część ubioru każdego z jego rodu, kto występował na scenie. Swój pierwszy samodzielny występ wykonał w największej karczmie w mieście rodzinnym Irrasil, która nosiła nazwę "Złota Kaczka". Właśnie w tej karczmie stworzył najlepszy możliwy układ swojego repertuaru i również grywał pieśni, które z tego właśnie powodu stały się bardzo znane i zawsze kojarzone były z nim.
Przez trzy kolejne lata dzielił swój czas między występy, kontynuowanie edukacji, przede wszystkim tej, która miała pomóc mu w podróżach i kształcenie się w kierunku przejęcia obowiązków regenta domu Disanremo. Gdy w końcu nadszedł dzień wejścia w dorosłość przez Dagnora, poza odkryciem, że ma wysoką tolerancję na wino i tego, iż nawet i z procentami we krwi potrafi porwać publiczność, w ten dzień dostał on również niepowtarzalny prezent. Było to koytto stworzone specjalnie dla niego przez matkę i dodatkowo zaklęte również przez nią.

Pomimo bycia dorosłym, bard nie wyprowadził się z dworu rodzinnego, jednak opuścił go na długo, by odkrywać od zawsze fascynujące go kraje leżące na wielkiej pustyni słońca.
Krótko po swoich osiemnastych urodzinach wyruszył on więc w podróż w tamte strony. Zaczął od najbardziej znanego państwa regionu - Lirin Dahr - gdzie zabawił około pół roku, odkrywając tradycje żyjących tam ludzi, ich muzykę, ucząc się języka w stopniu podstawowym i oczywiście występując na początku w mniejszych karczmach, a później - wraz z uzyskiwaniem popularności - również i na dworach szlacheckich. Pomimo tak dogłębnego badania kultury kraju, nie nawiązał z nikim specjalnie bliskich relacji, spotkał jednak wielu mężczyzn i również wiele kobiet, które się do niego zalecały. Grzecznie jednak je wszystkie odrzucił, stwierdzając, iż jeszcze jest zbyt młody, by się ustatkować. W Lirin Dahr odkrył również swoje nowe ulubione i od tego czasu codziennie stosowane egzotyczne perfumy o nazwie Amhri.

Po opuszczeniu tego pięknego państwa skierował się w stronę oazy Kerendor poznając tam o wiele bardziej tubylcze i konserwatywne ludy. Nie zabawił tam długo, około dwa miesiące, po których wyjechał z o wiele mniej przyjaznych stron. Miał co prawda okazję do paru występów głównie dla szlachty, lecz z racji bycia cudzoziemcem patrzono na niego nierzadko krzywo. Po zawitaniu jeszcze do Nazahir, gdzie pozostał ponad rok i nauczył się między innymi jazdy na strusiu czy przyrządzania steku z tegoż ptaka powrócił w rodzinne strony. Zabawiając w Nazahir ponad rok miał okazję do nawiązania dość solidnej przyjaźni z tamtejszymi artystami i również z niektórymi szlachcicami. Podczas rocznego mieszkania w państwie oczywiście ciągle występował, mając nawet zaszczyt wystąpienia na dworze władcy.
Po powrocie Dagnora do domu okazało się, iż Cesarz i cesarzowa Erawallii niedługo mieli się pobrać i z tej okazji zaprosili znanego już wtedy dość dobrze barda na wesele w roli głównego muzyka. Półelf zapewnił im niezapomniane wesele i w ten sposób zdobył swojego wiernego towarzysza, gila karmazynowego Tragoudi. Został w kraju, mieszkając na dworze Cesarza i cesarzowej przez dwa lata, dogłębnie badając kulturę i tradycje, z którymi dorastała jego matka. Doskonalił również swoją grę na koytto poznając tajniki instrumentu i tradycyjne techniki gry na nim od największych wirtuozów w Eravallii.
Po tej przygodzie znów powrócił w rodzinne strony, niestety znów na krótko, by uczestniczyć w pięćdziesiątych urodzinach ojca i przy okazji dowiedzieć się o swojej niefortunnej nietolerancji na piwo. Po krótkiej rekonwalescencji powrócił do miejsca, gdzie wszystko się rozpoczęło, dając długo wyczekiwany koncert w złotej kaczce. Po świętowaniu swoich dwudziestych drugich urodzin w rodzinnym dworze znów ruszył w świat, powracając na wielką pustynię słońca, by w końcu odwiedzić królestwo Xan-lovar. Po drodze zatrzymał się w Nazahir, by ponownie spotkać starych przyjaciół i zagrać parę koncertów z nimi.
Gdy w końcu przybył Xan-lovar rozpoczął jak zwykle poznawanie tamtejszej kultury, miał okazję do skosztowania wielu dotychczas niespotykanych smaków, jadł wiele egzotycznych owoców, gulasz z krokodyla czy filet z tego zwierzęcia. Nauczył się również przyrządzać te bardzo egzotyczne potrawy. Miał również okazję do występów, początkowo w lokalnych gospodach, ale po czasie na dworach i w końcu pewnego słonecznego i wyjątkowo upalnego dnia dostał zaproszenie na Dwór Szacha, by wystąpić na corocznym Święcie Słońca.
Właśnie w tym miejscu, na dworze władcy Dagnor poznał swoją pierwszą prawdziwą miłość. Po nim na scenę bowiem, w niebieskiej spódnicy do kolan przyozdobionej piórami ptaków egzotycznych wkroczyła niewiasta, na której widok zaparło Dagnorowi dech w piersiach. Do nurtu stereotypowego piękna na pewno się nie zaliczała, była lekko pulchna, trochę wyższa niż przeciętna niewiasta i miała szerokie biodra. W oczach półelfa jednak właśnie to ją wyróżniało na tle innych, idealnie smukłych i wręcz identycznie wyglądających kobiet. Dagnor zawsze cenił gdy ktoś się wyróżniał z tłumu i pomimo tej skądinąd inności, nie przejmował się tym zbytnio i był pewny siebie i dumny, dokładnie jak ta niewiasta w tej chwili - stojąca z wysoko uniesioną głową i prostymi plecami. Duże, ciemnobrązowe niczym czekolada oczy dziewczyny i jej włosy czarne niczym bezgwiezdna noc dodawały niewieście nietuzinkowego - a według Dagnora wręcz hipnotycznego piękna. Nieco ciemniejsza skóra, jakby lekko muśnięta opalenizną idealnie dopełniała egzotyczną urodę śpiewaczki. Na kostkach nosiła ona bransoletki, tak samo jak i na przegubach dłoni. Na szyi za to miała ona złoty naszyjnik wysadzany drogimi kamieniami. Półelf patrzył na nią niczym zaczarowany gdy chwyciła za lirin i zaczęła pięknie grać i śpiewać. Jej głęboki, ciepły i czysty głos bezproblemowo niósł się w ogromnej sali. Po pierwszej, nieco wolniejszej piosence gdzie pokazała spektrum swoich możliwości wokalnych, artystka zaczęła grać o wiele bardziej taneczne melodie i do tego wprawiając Dagnora w niemały szok, rozpoczęła bardzo zmysłowy taniec brzucha. Taniec był wykonywany z pełną gracją i wyglądał naprawdę zjawiskowo. Niewiasta pomimo swoich krągłości ruszała się o wiele lepiej i płynniej niż wiele arystokratek, które Dagnor widział w tańcu przez wszystkie lata bali i przyjęć. Po zakończonym występie był jednym z tych, co klaskali najdłużej. Podczas trwania reszty występów Półelf zbierał w sobie wszystkie pokłady odwagi, by podejść do artystki i w końcu przełamał swoją nowo odkrytą nieśmiałość i podszedł do niej gdy była w drodze do wyjścia z sali bankietowej. Stremowany jak jeszcze nigdy wcześniej, pogratulował jej spektakularnego występu i nieśmiało się uśmiechnął. Zyskał za to od niej promienny uśmiech, którym ukazała mu wszystkie swoje równe, białe zęby. Chwytając się tego, co pierwsze mu przyszło na myśl, zapytał ją o imię, dowiedział się wtedy, iż nazywała się ona Kadrieh Alkhalizad i że była arystokratką z pasją do muzyki i o dziwo, niczym on sam, do podróżowania. Potem rozmowa już poszła z górki. Zaczęli wymieniać się opowieściami i doświadczeniami z wszelakich występów, które odbyli, ona opowiadała mu o swojej ojczyźnie a on jej o swoim domu, opowiadał również o dalekim zachodzie, gdzie przez dwa lata żył i skąd pochodziła jego matka. Widać było, że powstała między nimi nić porozumienia i postanowili spotkać się w parku niedaleko królewskiego pałacu następnego dnia.
Tak mijały dni, które najpierw przeobraziły się w tygodnie a później w miesiące. Dagnor i Kadrieh poznawali się coraz lepiej i z powodu wielu podobnych poglądów i takich samych zainteresowań stawali się sobie coraz bliżsi, zaczynając po jakimś czasie rozmawiać ze sobą na bardziej poważne tematy. Ona zaczęła mu opowiadać, jak to jest być córką arystokraty, który niestety… widział ją bardziej jak inwestycję niż jak dziecko. Kadrieh miała bowiem zostać wydana za mąż sułtanowi Lirin Dahr w zamian za to, iż ród jej ojca zdobędzie wpływy w państwie dzięki małżeństwu i wzbogaci się politycznie i finansowo. Dla Dagnora, który zawsze miał bardzo kochających i wspierających rodziców takie coś było przerażające i nie mieściło mu się to dosłownie w głowie. Z racji, iż nadal czuł coś więcej niż przyjaźń do Kadrieh, postanowił sobie wtedy, iż pomoże jej się wyrwać z niechcianej przyszłości za wszelką cenę. Napisał więc do ojca, by dowiedzieć się o wszystkich kontaktach i koneksjach rodzinnych, o finansach i o wszelakich inwestycjach zrobionych przez Dargosa które miałyby przyszłościowo wielkie korzyści w taki lub inny sposób. Dowiedział się dzięki temu, iż jeżeli finanse będą tak samo dobrze zarządzane za około 5 do 10 lat, jego ród w stanie się dostatecznie bogaty, by awansować do kręgu rodów arystokratycznych. Po zebraniu wszystkich informacji, co również zajęło parę miesięcy i po zaplanowaniu tego, co chciałby powiedzieć ojcu swojej przyjaciółki, półelf ruszył do posiadłości rodu Alkhalizad, oczywiście bez wiedzy Kadrieh.
Gdy Regent rodu usłyszał, kto przybył z wizytą dość szybko, znalazł dla niego czas, znał on bowiem potęgę rodu Disanremo i wiedział, że zlekceważenie kogoś z tej rodziny bardzo szybko mogłoby sprawić mu wiele kłopotów w przyszłościowych inwestycjach, gdyż rodzina miała szerokie kontakty w całej Alaranii dzięki karierze artystycznej wielu z jej członków na przestrzeni dziesięcioleci. Dagnor wszedł więc do gabinetu głowy domu i skłonił się uprzejmie, wyciągając teczkę wypełnioną wszelkimi dokumentami pokazującymi potęgę jego rodziny w wielu dziedzinach, które wiedział, że skuszą chciwego starca. Młodzieniec odchrząknął i po przejęciu teczki przez ciemnoskórego regenta rzekł:
- Panie Alkhalizad, przychodzę do pana dziś by prosić o rękę pańskiej córki Kadrieh. W tej teczce znajdują się wszelkie dowody na to, że ja jako jej mąż będę w stanie zapewnić jej dostatnie życie, w którym nic jej nie będzie brakować i z racji reputacji mojego rodu ma Pan również solidną gwarancję, iż pańskiej córce nic się z mojej ręki nie stanie. - Rzekł półelf dyplomatycznie. Na ostatnie stwierdzenie mężczyzna lekko prychnął, był on bowiem doskonale świadomy przyjaźni łączącej jego córkę z tym młodzieńcem. Otworzył jednak teczkę i zaczął ją kartkować, mrucząc z uznaniem lub prychając w zależności od tego, co czytał. Po boleśnie długiej ciszy odezwał się spokojnie:
- Moja córka ma wyjść za mąż za sułtana, o czym Pan jednak zapewne wie. - Powiedział z drapieżnym uśmiechem. - Z racji, iż umowa z sułtanem nie została jeszcze sfinalizowania i nie doszło jeszcze do zaręczyn, a twoje zasoby wydają się bardzo dobrą propozycją, możemy pójść na taki układ. - Podczas mówienia nadal się uśmiechał. - W przeciągu roku od dziś, przybądź do mnie z czymś, czego nawet i sułtan nie posiada, a będziesz mógł dostać moją córkę. - Pomimo iż wewnętrznie półelf był wściekły z powodu beztroski, z jaką mężczyzna mówił o oddawaniu swojej córki, jednocześnie czuł niezmierną radość, że będzie mógł uwolnić przyjaciółkę i może w końcu żonę od łańcuchów tego chciwego i zimnego potwora. Dagnor skinął jednak mężczyźnie cicho głową i biorąc teczkę ze sobą, opuścił gabinet. Gdy tylko oddalił się dostatecznie daleko i regent rodu miał pewność, że młodzieniec go nie słyszy, wybuchnął dzikim śmiechem, już widząc te ogromne bogactwa, które chłopak, zdeterminowany, by uwolnić jego córkę, którą pewnie głupio pokochał, zdobędzie dla niego.
Dagnor pozostał w krainie jeszcze przez parę tygodni, by razem ze swoją przyjaciółką móc obchodzić swoje dwudzieste trzecie urodziny. Odkąd dzień po spotkaniu z jej ojcem powiedział Kadrieh, iż wyjeżdża trzy dni po swoich urodzinach, dziewczyna stała się wyraźnie bardziej smutna. Półelf od wielu dni widział, że coś jej po głowie chodzi, lecz z przyzwoitości i by przypadkowo nie zniszczyć ich nici porozumienia, nie naciskał na swoją przyjaciółkę. W dzień jego urodzin, po dniu pełnym rozmów, żartów, śmiechu i świętowania Dagnor i Kadrieh spacerowali w blasku oka prasmoka i rozmawiali. Nagle dziewczyna zatrzymała młodzieńca i rzekła:

- Dagnor… Jest coś, co muszę ci powiedzieć, nie wiem, czy po tym będzie już jak dawniej, ale nie mogę tego dusić w sobie aż do naszego kolejnego spotkania… Od pewnego czasu czuję do ciebie coś więcej, niż tylko przyjaźń… Pomimo mojego planowanego małżeństwa z sułtanem… Kocham cię! - Powiedziała dziewczyna z ogromnym rumieńcem, którego nawet jej ciemniejsza karnacja nie potrafiła ukryć. Dagnor zaś, stanął jak wryty. Zupełnie odebrało mu mowę i chyba się nawet zachwiał… nie był do końca pewny, lecz poczuł, jak dłonie Kadrieh go chwytają i mocno przytrzymują w miejscu. Po chwili, gdy w końcu zebrał się w sobie, rzekł: - Ah… moja kochana Kadrieh, ja również cię kocham! Nigdy nie chciałem ci mówić tego, bo bałem się odtrącenia, lecz już od pierwszego występu, tego, po którym do ciebie podszedłem i pewnie zachowywałem się jak roztrzęsiony dzieciak, czułem do ciebie coś więcej. Byłem niedawno u twojego ojca i zawarłem z nim układ… Cokolwiek by się stało, wyciągnę cię z jego niewoli i sprawię, byś miała szczęśliwe życie u mego boku, którego, jak widzę, pragniesz. - Dziewczyna zaniemówiła, po chwili, gdy otrząsnęła się z pierwszego szoku, rozpłakała się i rzuciła się półelfowi na szyję.
Pozostałe dwa dni, które Dagnor spędził w Xan-lovar poświęcił w pełni swojej przyjaciółce, lub jak ją zaczął w myślach nazywać, przyszłej żonie. Spędzali ze soba każdą możliwą chwilę rozmawiając, śmiejąc się i próbując nie myśleć o nadchodzącym rozstaniu. Ten dzień jednak w końcu nadszedł, ostatnia rozmowa, ostatni wspólny śmiech na długo. Dagnor i Kadrieh uściskali się po raz ostatni i pod wpływem chwili młodzieniec nachylił się i złączył ich usta w pocałunku. Trwał on dosłownie kilka chwil, ale obydwu pozostał w pamięci na bardzo długo. Dagnor nie mógł przestać myśleć o ukochanej, którą zostawiał przez całą podróż z powrotem do domu.
Po powrocie w rodzinne strony niemal natychmiast udał się do dziadka, co większość świata zwiedził, by z pomocą wiekowego czarodzieja znaleźć to coś, czego nawet sułtan Lirin dahr nie ma. Dagnor chciał bowiem jak najszybciej powrócić do Xan-lovar i wyrwać swą ukochaną, Kadrieh, ze szponów niekochającego ojca. Dagnor i Dargorel głowili się nad odpowiednio wartościowa i rzadką rzeczą przez tygodnie aż w końcu, po odgrzebaniu starego tomistrza o bardzo rzadkich istotach magicznych, dziadek znalazł upragnioną odpowiedź. Było nią zdobycie jajka Feniksa burzowego, istoty, której nawet sułtan nie posiadał w swojej hodowli. Te ptaki poza swoją niezwykłą rzadkością oferowały jednak dary jedynie osobą o czystym sercu i sporej mocy magicznej. Dagnor może i czyste serce miał, lecz jego magia nie była nadzwyczaj Potężna. Z racji tego, iż półelf jednak władał magią emocji, niestety tylko instynktownie, dziadek obmyślił plan by moc wnuka, chociaż na chwilę była na tyle potężna, by usatysfakcjonować tak majestatycznego ptaka jak Feniks burzowy. Osiągnięcie tego miało być możliwe dzięki wykonaniu przez Dagnora pieśni o ukochanej na tyle osobistej by pochodziła prosto z jego serca i duszy i w ten sposób napędziła instynktowną magię emocji na tyle, by wypływała ona z Barda falami. Półelf pisał więc pieśni, a później wykonywał je przed dziadkiem, który dzięki znakomitemu zmysłowi magicznemu sprawdzał, ile magii generują. Wiele pieśni zostało sprawdzonych aż w końcu po czterech miesiącach Dagnor stworzył tą właściwą, Tom, która sprawiała, iż magia wypływająca z niego była potężna niczym u doświadczonego elfa parającego się sztukami magicznymi dawna. Nauczył się on jej więc bez błędnie i po wskazówkach dziadka jak szukać feniksów wyruszył w stronę gór księżycowych.
Po ponad tygodniu wędrówek wśród najwyższych party łańcucha górskiego w końcu, na jednym ze szczytów ujrzał upragniony cel, Gniazdo Feniksa burzowego. Rozbił w tym miejscu więc obóz i podszedł pod skałę, na której było Gniazdo. Ukląkł więc przed głazem i powiedział: O- majestatyczny ptaku, przybywam do ciebie z gorącą prośbą. Potrzebuję znaleźć coś, czego by nawet i sułtan Lirin Dahr nie posiadał. Potrzebuje tego, by móc ożenić się z moją ukochaną, jeżeli nie będę tego miał, wkrótce zostanie ona oddana sułtanowi właśnie i straci swoją wolność i radość… Po tych słowach młodzieniec się rozpłakał. Gdy się trochę pozbierał, rzekł: - czy więc podarujesz mi jedno ze swych drogocennych jaj? Po dłuższej chwili wpatrywania się w oczy Dagnora ptak przemówił w jego myślach:
- ach… Młodzieńcze, masz niezwykle dobre serce, a twoje intencje są czyste i honorowy. Chcesz uratować ukochaną osobę od losu, który niech będzie potępiony. Pomogę ci w tym jednak pod jednym warunkiem, ukarz mi swoją potęgę magiczną. Nie oddam bowiem jaja w ręce kogoś, kto nie ma wiele magii, gdyż sprawi to, iż jajo nigdy się nie wykluje… Dagnor chwycił więc za swe koytto I zaczął grać pieśń specjalnie napisana dla ukochanej. Słowa pieśni płynęły prosto z jego serca i duszy, a emocje im towarzyszące ukazywały się w magii, która zaczęła z Dagnora wypływać falami. Był on na tyle pochłonięty śpiewem i grom, że nie dostrzegał jak magia rosła i rosła jednocześnie osłabiając go coraz bardziej. Podczas trwania utworu feniks, pod wrażeniem magii i dzięki energii płynącej z niej złożył Jajko. Gdy bard skończył śpiewać, ptak miał mu już darować to, po co przybył gdy nagle dostrzegł, jak młodzieniec osuwa się na kolana i traci przytomność w rosnącej kałuży krwi pochodzącej z rany na piersi. - ach… Zbyt wiele magii na jeden raz… Zanucił ptak smutno, roniąc kilka łez. Łzy, które opadły wprost na ranę półelfa, która pod ich wpływem, natychmiastowo się zasklepiła. Po chwili Dagnor odzyskał przytomność, a ptak opowiedział mu, co się wydarzyło, wręczając jednocześnie bardowi upragnione jajko.

- Przechowaj to jajko gdziekolwiek, z powodu magii w nim drzemiącej nie rozbije się. Teraz odpocznij i wracaj do domu, by uratować ukochaną.
Półelf dokładnie tak więc uczynił. Po kolejnym tygodniu wędrówki przez góry a później podróży do rodzinnego dworu w końcu powrócił do rodziny i opowiedział im o swoim sukcesie oraz pokazał zdobyte Jajko. Po trzydniowym odpoczynku natychmiast ruszył do Xan-lovar, by znów spotkać ukochaną i raz na zawsze uwolnić ją ze szponów ojca. Gdy tylko dotarł na miejsce ruszył do posiadłości rodu Alkhalizad. W drodze do Bram spotkał swoją ukochaną, Kadrieh, która niezmiernie się ucieszyła, widząc go. Rzuciła się chłopakowi na szyję we łzach, a on przytulił ją równie wzruszony. Ukradkiem pokazał jej również zawartość przyniesionego Jedwabnego worka. Gdy dziewczyna ujrzała jajko feniksa burzowego, stanęła jak wryta. - oto mój prezent ślubny dla ciebie i symbol mej nieskończonej miłości niczym żywot istoty, która z jajka tego się wykluje, powiedział Dagnor z miłością, zanim ruszył w stronę gabinetu ojca dziewczyny. Regent domu słysząc, kto przybył, zdziwił się niemało, Dagnorowi pozostało bowiem jeszcze dwa miesiące według umowy. Gdy młodzieniec więc wszedł do jego gabinetu, uśmiechnął się ciepło, choć nieszczerze i bez zbędnych ceregieli wprost spytał co Półelf przyniósł. Dagnor, zamiast jednak odpowiedzieć, jedynie wyciągnął jedwabny worek, w którym przechowywał Jajko i podał go mężczyźnie. Ojciec Kadrieh przed rozwiązaniem worka miał na twarzy mały, szyderczy uśmieszek. Znikł on jednak natychmiastowo, zastąpiony głębokim szokiem gdy zobaczył on jego zawartość. Mężczyzna przez chwilę utrzymywał ten oto wyraz na twarzy, zanim runął do tyłu. Dagnor był jednak na taką ewentualność gotowy i szybko pochwycił jajko, by nie uderzyło ono przypadkiem w posadzkę, nie wątpił w słowa feniksa, lecz wolał nie wypróbowywać wytrzymałości jajka. Regent rodu leżał w tym czasie na posadzce, mając płytki oddech. Momentalnie w całym pałacu rozległy się alarmy, po których do gabinetu wpadli medycy oraz żona i oczywiście pierworodna mężczyzny. Po szybkich oględzinach okazało się, że mężczyzna z powodu szoku doznał zawału serca i został błyskawicznie przetransportowany do sali Szpitalnej. W tym czasie matka, pełniąca obowiązki regentki rodowej w razie niedyspozycji męża podpisała dokument stwierdzający, iż małżeństwo jej córki z sułtanem jest już nieważne. Po krótkiej chwili i rozmowie z Kadrieh pobłogosławiła również jej małżeństwo z Dagnorem. Matka, dla której szczęście Kadrieh było o wiele ważniejsze niż polityka, finanse czy jakiekolwiek inne korzyści błyskawicznie rozpoczęła przygotowania do ślubu, by w razie ewentualnego powrotu męża na krzesło regenckie nie było już możliwości odwołania uroczystości. Parę tygodni później, gdy Regent Domu poczuł się trochę lepiej, jego zaufani współpracownicy przekazali mu nowiny. Wstrząsnęło nim to na tyle, iż jego stan zdrowia znów drastycznie się pogorszył I tym razem pomimo wielu prób nie udało się już Medyka tego cofnąć. Ojciec Kadrieh, Yassin Alkhalizad zmarł tydzień po tym jak dowiedział się o ostatecznym ślubie swojej córki.
Pomimo Prędko rozpoczętych przygotowanie dopięcie wszystkiego na ostatni Guzik trwało ponad rok. W końcu gdy Dagnor miał 26, a Kadrieh 24 lata małżeństwo zostało sfinalizowane. Wesele młodych odbyło się w Irrasil Z powodu dostępności większej sali balowej, lecz i muzyka, jedzenie i tradycje weselne zostały zaczerpnięte z krain obydwu nowożeńców. Miesiąc miodowy Dagnor i Kadrieh odbyli rejs po Oceanie Jadeitów. Po powrocie do rodzinnego dworu i obchodzie dwudziestych piątych urodzin Kadrieh małżeństwo ruszyło w upragnioną podróż dookoła świata, by nie tylko zwiedzać, ale również, by wspólnie występować i nawiązywać znajomości.
Tak minęło ponad 20 lat. Dagnor i Kadrieh zwiedzili Alaranię wzdłuż i przesz występując zarówno w małych gospodach jak i karczmach jak i na dworach szlachciców, arystokratów oraz w pałacach i zamkach wielu władców. Poznali podczas swoich licznych podróży kulturę i obyczaje wielu ludów i ras oraz wiele bardzo wpływowych osób. Brali zapłatę za występowanie jedynie od tych pochodzących z najwyższych sfer, a zważywszy na ich majątki, takowa nigdy nie była zbyt wygórowana. Poznali również wiele lokalnych mitów i legend, o których później pisali pieśni tym samym rozsławiając wcześniej wielu nieznane legendy w całej Alaranii. Pomimo tego, iż muzyczna kariera małżeństwa szła pełną parą zawsze w sezonie letnim oraz zimowym zjeżdżali na miesiąc do rodziny. Na stałe do Irrasil wrócili jednak dopiero by świętować pięćdziesiątkę Dagnora a niedługo później również siedemdziesiątkę piątkę jego matki; Jashi. Małżeństwo zamieszkało w dworze rodzinnym na kolejne 15 lat, by wesprzeć rodziców Dagnora w zarządzaniu rodem. Matka jego bowiem miała już swoje lata, a ojciec pomimo bycia elfem również słabł z dnia na dzień. Spowodowane było to klątwa rzucona na niego przez czarodziejkę, której względy wiele lat temu odrzucił.
Dagnor i Kadrieh zajęli się, więc obowiązkami rodowymi chodząc na bankiety i przyjęcia, prowadząc działalność charytatywną dla biednych dzieci, inwestując we wszelakie biznesy i konsekwentnie zwiększając fortunę rodową oraz, jak wcześniejsi Regenci rodu występując na scenie. Nie porzucili oni jednak w pełni swej kariery międzynarodowej, wyjeżdżając w sezonie letnim i koncertując w wielu krainach. Gdy Dagnor miał 57 lat nastąpiła pierwsza większa tragedia w jego życiu, babcia ze strony matki, Geisha Natsami, zmarła we śnie ze starości. Półelf, którego z babką łączyły mocne więzy uczuciowe, nie mógł sobie długo poradzić z jej śmiercią. Odwołał wszelkie koncerty i zamknął się w sobie. Dopiero jego żona po wielu tygodniach prób dostania się do niego i płaczu wyciągnęła Dagnora Z objęć smutku i pomogła mu powoli powrócić do swojego dawnego ja.
Parę lat później, podczas których życie toczyło się dość zwyczajnie nadeszła smutna nowina dla Kadrieh. Jej matka bowiem, po paru miesiącach zmagania się z zapaleniem płuc po wyjątkowo ciężkiej fazie choroby odeszła w zaświaty. Dagnor, który doskonale pamiętam, jak czuł się po utracie członka rodziny, wspierał żonę na wszelkie możliwe sposoby. Była ona jednak osobą o silniejszej osobowości niż jej mąż i pomimo iż przeżyła śmierć matki, bardzo ciężko nie pozwoliła, by jej smutek przesłonił całkowicie teraźniejszość.
By przez chwilę uwolnić się od smutku, małżeństwo znów ruszyło w podróż dookoła świata, odnawiając stare znajomości i występując na największych bankietach i balach Królewskich. Osobistości z najwyższych sfer wręcz licytowały się o Występy duetu. Gdy Dagnor w końcu dobił 75 lat on i jego żona znów powrócili w rodzinne strony, by uczcić to, i niedługo później setne urodziny jego matki w gronie rodzinnym. Po roku, podczas którego Dagnor razem z żoną znów pełnili obowiązki regentów rodowych, nadszedł w końcu dla nich wielki dzień, pięćdziesiąta rocznica ich ślubu. Z tej okazji urządzili oni ogromną uroczystość, na którą zaprosili poznane przez wiele lat podróży osobistości ze wszelkich możliwych krain i nawet o różnym statusie społecznym. Szlachcice, arystokraci, władcy i władczynie mieszały się w sali balowej z prostymi muzykami, karczmarzami i mieszczanami. Bankiet trwał całe pięć dni, po których małżonkowie odnawiali siły przez około tydzień. Kolejne trzy lata minęły we względnym spokoju i znów… Śmierć zapukała do dworu rodzinnego. Tym razem przyszła ona po matkę Dagnora, Jashi, która w wieku 104 lat odeszła we śnie. Kadrieh, która nie chciała dopuścić, by mąż znów popadł w odmęty smutku, rychło umówiła go na terapię do uzdrowicielki umysłu, która pomogłaby mu uporać się ze stratą Rodzicielki. Sama również starała się, jak mogła, aby pomóc mężowi ruszyć dalej. Gdy Dagnor się pozbierał po stracie Żona, by pomóc mu w zapomnieniu o negatywnych emocjach, zabrała go w podróż dookoła wielkiej pustyni słońca. Odwiedzali różne krainy położone na jej terenie przez rok, występując znów jako duet na scenie, wracając do regularnych koncertów.
Po roku przepełnionym występami powrócili do Irrasil, by uczcić osiemdziesiąte urodziny Dagnora z jego ojcem i dziadkiem od strony matki, Dargorelem. Krótko po swoich urodzinach Półelf stwierdził, iż chce powrócić do samych początków swej kariery i jak za dawnych lat dać koncert solowy w karczmie złota kaczka, w której miał swój debiut jako piętnastolatek.

Towarzysz

Imię:Tragoudi
Gatunek:Gil Karmazynowy
Płeć:Samiec
Wiek:60 lat

Wierny przyjaciel Dagnora, gil Karmazynowy Tragoudi, został ofiarowany śpiewakowi 60 lat temu jako dar wdzięczności i uznania. Dwudziestoletni wówczas Dagnor został zaproszony na Dwór eravallskiego cesarza i przyszłej cesarzowej, w roli głównego muzyka, który miał zapewnić władcom ich wymarzone i niezapomniane wesele. Po tym jak Dagnor grał prawie bez przerwy podczas wesela trwającego dwa dni i dwie noce, sprawiając, iż parkiet nigdy nie świecił pustkami, wdzięczność i uznanie dla umiejętności wokalnych i muzycznych elfa teraz już oficjalnie dwóch najważniejszych osób w Eravallii była ogromna. Przede wszystkim cesarzowa, która przed usłyszeniem śpiewaka była co najmniej sceptyczna do pomysłu zapraszania artysty z zagranicy, nawet syna wybitnego i znanego w całej Alaranii barda Dargosa.  Chcąc więc tym bardziej okazać swoją wdzięczność i zapewne również zadośćuczynić za wątpliwości, które miała, o których Dagnor ma się rozumieć, nic nie wiedział, podarowała muzykowi bardzo symboliczny, jak i jeden z najcenniejszych podarunków w  kulturze Erawallii. Świeżo wyklute pisklę gila karmazynowego z cesarskiej hodowli tych ptaków.
Gile karmazynowe są z reguły bardzo cenionymi ptakami, z powodu pięknego, barwnego upierzenia i bardzo melodyjnego śpiewu. Ich umiejętność zapamiętywania i bezbłędnego powtarzania wszelkich odgłosów zasłyszanych z otoczenia, i przede wszystkim, używanie ich w trafnych momentach, jest również przez wielu bardzo ceniona. Są to istoty potrafiące żywić się magią, dzięki której zyskują żywszy kolor i większy połysk piór oraz niesamowitą długowieczność, potrafią przeżyć nawet i kilkaset lat.
Gile karmazynowe z hodowli cesarskiej w Erawallii są jednak jeszcze bardziej wyjątkowe niż osobniki żyjące na wolności. Śpiew gili z hodowli cesarskiej bowiem, poza niesamowita melodyjnością i wręcz hipnotyzującym pięknem, dodatkowo uzdrawia drobne rany i uszkodzenia fizyczne. Tę dodatkową umiejętność, ptaki, według badaczy posiadły dzięki temu, iż są one jak najwcześniej karmione magią. Już od pierwszych dni gila, gdy jeszcze jest pisklęciem, urozmaica się jego dietę energią magiczną. Wchłanianie dużej ilości takowej energii wpływa oczywiście również na umysł tych ptaków, czyniąc je bardzo inteligentnymi. Ich wyższa inteligencja sprawia, iż są wręcz niemożliwe do schwytania, nie mówiąc już o zabiciu, dla jakichkolwiek drapieżników na tyle nierozważnych, by spróbować ataku.
Gil Dagnora, Tragoudi, był dokładnie jak jego pobratymcy z hodowli karmiony magiczną energią od pierwszych dni, dzięki temu, iż matka Dagnora na co dzień używała sztuk magicznych. Posiadł on więc te same umiejętności, co gile żyjące na cesarskim dworze. Tragoudi jest jednak większy od swoich pobratymców, rozmiarem i wagą bardziej przypominając bażanta. Dzięki posiadanej w sobie magii jest on również prawie cały czerwony, jedynie jego kuper jest czarny, a ogon gila mieni się różnymi odcieniami czerwieni. Przez wszystkie lata, podczas których towarzyszył swemu panu w występach, nauczył się on mowy wspólnej na tyle, by rozumieć i odpowiadać na polecenia oraz by swoimi możliwościami naśladowczymi również zabawiać publiczność. Gil zna również melodie najczęściej grywanych przez Dagnora utworów i nierzadko dołącza się do śpiewania przede wszystkim w refrenach.
  • Najnowsze posty napisane przez: Dagnor
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Data
  • [Karczma w Irrasil] Zagraj ze mną, nieznajomy
    - proszę państwa, wielki to dla mnie zaszczyt i uznanie występować przed tak zacnym towarzystwem - wykrzyknął szlachcic który przedstawił się jako Nelka. Dagnor oczywiście zrozumiał iż jest to pseudonim a po wy…
    7 Odpowiedzi
    915 Odsłony
    Ostatni post 8 miesiące temu Wyświetl najnowszy post
  • [Karczma w Irrasil] Zagraj ze mną, nieznajomy
    Po rzuceniu swojej oferty w ciszę, która teraz zapadła w karczmie Dagnor przez chwilę patrzył wyczekująco na publiczność zgromadzoną w sali. Już po zaledwie chwili jednak w ciszy dało się usłyszeć dźwięk odsuwa…
    7 Odpowiedzi
    915 Odsłony
    Ostatni post 9 miesiące temu Wyświetl najnowszy post