Oglądasz profil – Anat

W tej karcie postaci zostały wprowadzone zmiany i wymagają one ponownej akceptacji
Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Anat Naiza
Rasa:
Wampir
Płeć:
Nieokreślono
Wiek:
223 lat
Wygląda na:
0 lat
Profesje:
Majątek:
Sława:

Aura

Silna aura, o poświacie szafirowo – obsydianowej. Aura ma kolor cynowy. Wydziela zapach świeżej krwi, w ustach zaś czuć metalowy posmak. W dotyku jest miękka, elastyczna, lepka i ostra. W smaku zaś gorzka i łagodna. Wydziela również ciepło, jest jasna i żywa.

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Anat
Wiek:
24
Grupy:
Inne Postacie:
Assiya
Martwe postacie:
Płeć gracza:
Kobieta

Skontaktuj się z Anat

PW:
Wyślij prywatną wiadomość

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
7 lat temu
Ostatnio aktywny:
3 tygodnie temu
Liczba postów:
186
(0.22% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.07)
Najaktywniejszy na forum:
Ekradon
(Posty: 15 / 8.06% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
[las w pobliżu miasta] Moje gardło to nie bufet
(Posty: 15 / 8.06% wszystkich postów użytkownika)

Podpis

"Pod stołem siedział Greebo i mył się językiem. Od czasu do czasu mu się odbijało.
Wampiry wstawały z martwych, z grobów i z krypt, ale nigdy nie zdołały tego dokonać z kota. "

Połączone profile


Atrybuty

Krzepa:silny, wytrwały
Zwinność:zręczny, bardzo szybki, dokładny
Percepcja:wyostrzony wzrok, wyostrzony węch, przytępiony smak, wyostrzone czucie
Umysł:pojętny, ineligentny
Prezencja:piękny, przekonywujący

Umiejętności

PolowanieBiegły
PrzetrwanieOpanowany
Skrandanie sięBiegły
TropienieOpanowany
KrawiectwoOpanowany
Władanie bronią (sztylet)Podstawowy
UnikiPodstawowy
ŚpiewOpanowany
GotowanieOpanowany
AktorstwwoPodstawowy
CzytaniePodstawowy

Cechy Specjalne

RegeneracjaDar
Jej rany zasklepiają się o wiele szybciej niż u przeciętnych stworzeń.
PrzemianaDar
W razie potrzeby może przybrać postać kruka.
WampiryzmDar
Cechy wynikające z rasy, m.in. odżywia się krwią, jest wrażliwa na srebro, światło słoneczne i czosnek.
Odporność na LykantropieZaleta
(Loteria) Postaci nie straszna jest lykantropia.

Magia:

Nowicjusz

Przedmioty Magiczne

MedalionZaklęty
Złoty otwierany medalion wielkości około jednego palca, misternie grawerowany we florystyczny wzór, permanentnie zamknięty. Pozwala Anat chodzić w świetle slonecznym, ale jest to dla niej męczące.

Charakter

Jest pragmatyczką; wychowano ją tak aby stąpała twardo po ziemi i unikała

marnotrawstwa. Jest rodzinna, w pewnym sensie, gdyby jeszcze miała żyjącą rodzinę, to bardzo by ją sobie ceniła, kiedyś to był jej cel -
założyć rodzinę, dziś postrzega to raczej jako nieosiągalne marzenie z przeszłości.
W związku latami bycia wampirem, ma lekko skrzywioną psychikę, jej sumienie jest w zaniku, nadmiarem empatii też nie grzeszy.Z zasady jest
prawdomówna, ale jeśli zajdzie taka potrzeba, będzie kłamała jak z nut. Jest bezpośrednia i nieczuła, ale to wcale nie znaczy, iż nie odczuwa
żadnych emocji.
Nigdy nie płacze nad przysłowiowym ''rozlanym mlekiem'', jest świadoma że nawet najbardziej gorzkie łzy nie zmienią tego, co już się zdarzyło.
Jest całkiem inteligentna, o ile uzna, że coś ją obchodzi, ale całkiem sporo spraw zbywa po prostu wzruszeniem ramion. Decyzje podejmuje
często pod wpływem kaprysu i jak coś sobie postanowi, to się tego zwykle trzyma i dość trudno jej to wyperswadować.
Jest uparta, wierna swoim ideałom. Rzadko coś obiecuje, ale jeśli już da komuś swoje słowo, można na nim polegać, Anat zrobi co będzie mogła,
by tego słowa dotrzymać. Z pewnością jest staroświecka, to po części przez jej upór, po części przez wiek.
Odkąd jeszcze jako człowiek spadła z czterech sążni praktycznie się zabijając, ma lęk wysokości

Wygląd

Jest szczupła i niska, ot pięć stóp wzrostu. Wygląda na młodo, została przemieniona w wieku 19 lat, ale przypadkowy przechodzień powiedziałby, 

że ma jakieś szesnaście. Wąskie ramiona, spory biust, wąska, krótka talia i szerokie biodra sprawiają, że z przedstawicielem płci przeciwnej mógłby
pomylić ją tylko ktoś praktycznie ślepy. Ma drobne dłonie o długich palcach.
Jej niemal szkarłatne loki sięgają do pasa.Twarz ma w kształcie serca, a na tle jej mlecznej cery wyraźnie odcinają się krwistoczerwone usta i
jednolicie czarne oczy, w których nie w sposób jest odróżnić tęczówkę od źrenicy, no chyba, że z bliska przy ostrym świetle, i które otoczone są
równie czarnymi, długimi rzęsami. Dzięki swojej dziewczęcej, niewinnej urodzie, często przez nieznajomych jest postrzegana jako bezbronna.
Porusza się z kocią gracją. Na szyi nosi złoty medalion wielkości około jednego palca z którym pod żadnym pozorem się nie rozstaje.

Historia

Anat urodziła się w wiosce znajdującej się na wschód od Menaos. Miała oboje rodziców i dwóch starszych braci. Wiodła spokojne życie, 
najbardziej ekscytującym jego momentem miało być zamążpójście, którego jak każda dziewczyna wyczekiwała. Dni schodziły jej na takich
czynnościach jak karmienie kur, szycie i łatanie ubrań, noszenie wody, gotowanie oraz noszenie obiadu braciom i ojcu na pole.
Gdy minęła jej szesnasta wiosna, wciąż byłą panną. Żaden z chłopców nie ośmielił się do tej pory poprosić o jej rękę. Dziewczyna podejrzewała
że to dlatego iż wszyscy obawiali się jej ojca, który był trochę zbyt troskliwy.
Tego właśnie roku, latem, do opuszczonego dworku na wzgórzu wprowadził się nowy właściciel. Wszyscy zastanawiali się, kim jest młody panicz,
który późnym wieczorem wjechał konno do wioski. Anat zawsze była prostolinijna i następnego dnia gdy zrobiła już wszystko co do niej należało
poszła prosto do tamtego dworku. Jednak krzywo oszacowała odległość, przez co, gdy tam dotarła było już po zachodzie słońca. Gdy zapukała
drzwi nie otworzył służący, tylko ów młodzieniec, który jechał konno. Był przystojny. Wysoki brunet z piwnymi oczyma i włosami związanymi w
kucyk. Na jej pytanie dlaczego przybył akurat tu, odpowiedział, że szukał spokoju, po czym zaproponował ze ją odprowadzi z powrotem do
domu. Anat z ulgą przystała, gdyż bała się wracać samej nocą przez las, choć , wbrew jej woli, jej policzki pokryły się rumieńcem.
Nazajutrz wieczór, aż otworzyła usta ze zdumienia, gdy z zachodem słońca Aleksiej Naiza, bo tak się szlachcic nazywał, stanął w progu jej
domu i z uśmiechem na ustach zaproponował spacer. Zgodziła się. To był miły spacer. Chodzili wzdłuż drogi i rozmawiali o wszystkim i o niczym. I
chociaż on używał tak wyszukanego języka, że musiał jej niektóre słowa tłumaczyć, to bardzo dobrze im się bardzo dobrze rozmawiało.
W końcu podobne spacery stały się codziennością, choć chodzili w różne miejsca, nawet jej ojciec nie miał nic przeciwko aby na nie chodziła, w
końcu Aleksiej był lordem, szlachcie się nie odmawia. Jedyna przerwa była gdy zimą była zamieć i nie dało się wyjść z domów. Z czasem nabrała
nawet podobnej maniery mówienia jak on.
Anat choć nie była wykształcona, była spostrzegawcza i umiała łączyć ze sobą fakty. Dlatego też, już po miesiącu zdała sobie sprawę, iż jest on
wampirem, potworem z opowieści. Inni z wioski jakoś nie zdawali sobie z tego sprawy. Zresztą nie szukali jego towarzystwa, starsi byli
przekonani, że dopóki szlachcic nic od nich nie chce, należy zostawić go w spokoju. Jego spacery z Anat traktowali jako przejaw młodzieńczego
szaleństwa, w końcu Aleksiej nie wyglądał na więcej niż dwadzieścia pięć lat. On zaś wydawał się rad z takiego nastawienia chłopów.
Bez ogródek przedstawiła swoje podejrzenia Aleksiejowi podczas jednego ze spacerów. Od razu zaprzeczył i zaczął się śmiać, że wygaduje
głupoty, ale był to sztuczny śmiech i dopytując się, w końcu przymusiła go do przyznania się. Nie bała się go, zdążyła już mu zaufać. Zresztą
gdyby chciał ją pogryźć, już dawno by to zrobił, spędzali ze sobą, sam na sam, każdy wieczór. Chociaż gdyby dowiedziała się o tym miesiąc
wcześniej, przy pierwszym spotkaniu, najpewniej uciekłaby z wrzaskiem, kiedy zaproponował jej, że odprowadzi ją do domu.” Nieumarłych należy
się bać bardziej niż wilków czy niedźwiedzi.” - mówiły historie z dzieciństwa.
Sam Aleksiej wyglądał jakby mu ulżyło na widok jej reakcji, jak przyznał zdawał sobie sprawę tę to wyjdzie na jaw, ale spodziewał się raczej tej
wersji z wrzaskiem i paniką niż jej pełnej satysfakcji miny z odgadnięcia jego sekretu. Od tego momentu rozmowy zbaczały na temat wampiryzmu
równie łatwo, jak schodziły na temat pogody.
Pewnego wiosennego dnia, po około dwóch latach znajomości, jak co wieczór wybrali się na spacer. Chodzili wzdłuż wyschniętego koryta rzeki.
W którejś chwili Anat zaczęła biec, gdyż zobaczyła w oddali most, Aleksiej również pobiegł, ale jej nie wyprzedził. Most wyglądał na stary i
dawno nieużywany, pomimo tego weszła na niego chcąc przejść na drugą stronę. Gdy była mniej więcej w połowie, zawołała Aleksieja, ten
jednak nie ruszył się z miejsca i poprosił ją, aby była ostrożna i zawróciła. Zaśmiała się w głos i podskoczyła, aby udowodnić, że most utrzyma jej
ciężar. Gdy tylko jej stopy ponownie dotknęły zbutwiałego drewna, deska pękła. Spadała krótko, ale uderzyła z trzaskiem na gołą skałę. Zalała ją
fala bólu, z trudem oddychała. Ledwo zauważyła, gdy u jej boku pojawił się wampir. Coś robił, nie wiedziała co, nie mogła się skupić na niczym
poza bólem. W końcu nadeszła ciemność.
Obudziła się leżąc na łóżku. Tuż obok łóżka siedział Aleksiej. Gdy zauważył że się ocknęła nie odezwał się, zamiast tego rozciął sobie nadgarstek
i przytkał jej do ust. Instynktownie zaczęła spijać spływającą ciecz przytrzymując jego rękę. Po chwili ją wyszarpnął i przyłożył do rany palce
drugiej, aby zatrzymać krwotok. Dopiero teraz zdała sobie sprawę jak bardzo byłą spragniona, usiadła i spojrzała na Aleksieja zdezorientowana.
Ten zaczął jej wyjaśniać, że spadła z czterech sążni i przemiana w wampira była jedynym sposobem na uratowanie jej. Chwilę potem wyznał jej
miłość i poprosił o rękę. Zgodziła się, od jakiegoś czasu wiedziała, że była w nim zakochana, choć się do tego nie przyznawała. Nie miał
pierścionka, zamiast niego podarował jej złoty medalion na łańcuszku. Potem wytłumaczył jej, że muszą opuścić to miasto, gdyż spała cały dzień
i nawet jeżeli mieszkańcy nie wiedzą o nim wiele to prędzej czy później dojdą do wniosku że ją zabił, co wcale nie odbiegało, aż tak od
prawdy.Opuścili więc pośpiesznie dworek i pobiegli do lasu. Wędrowali prawie całą noc, nie odzywając się do siebie ani słowem. Dopiero godzinę
przed świtem zatrzymali się niedaleko pewnej jaskini. Aleksiej stwierdził że powinni móc się tam schronić w dzień. Słyszał, że mało kto się
zapuszczał w okolice jaskini, podobno miała pewną moc. Przykazał jej nie wchodzić, on sam miał tam wejść i sprawdzić czy rzekoma moc może
być szkodliwa.
Po wejściu do jaskini, po zaledwie kilku krokach w głąb zamarł wpół kroku i upadł. Gdy po paru minutach wciąż się nie ruszył, Anat nie wytrzymała
i podbiegła do niego. Nic się jej nie stało, a Aleksiej leżał bez ducha. Łzy zaczęły jej spływać po policzkach. Po paru chwilach pojawiła się przed
dziewczyną zjawa, mówiąc że wiele lat temu na jaskinię, w której umierała, jej wróg nałożył klątwę, która uwięziła jej duszę do czasu, aż
pierwsza osoba nie wejdzie do niej. Siła klątwy była tak duża, że zwykłego człowieka by to zabiło, ale jako że hrabia był wampirem i na dodatek,
jak uznała zjawa, dość potężnym, wprowadziło go to śpiączkę na tysiąc lat. Po tym zjawa znikła jak się pojawiła.
Od tego czasu Anat zamieszkała w jaskini w dzień trwając u boku Aleksieja lub śpiąc, w nocy polując na zwierzęta leśne i nielicznych
zbłądzonych wędrowców; z mijającym czasem coraz lepiej sobie z tym radziła. Moc medalionu odkryła przypadkiem, gdy zapomniała się i zanim
udało jej się dotrzeć do jaskini dosięgły ją pierwsze promienie słońca. Tak spędziła trochę ponad dwieście lat, które to liczyła skrupulatnie,
odliczając czas do obudzenia się narzeczonego.
Pewnym przełomem było gdy do jaskini trafiła młoda kotka. To wyrwało Anat z pewnego rodzaju transu: pożywić się, wrócić do jaskini przed
wschodem przeczekać dzień i tak w kółko. Uznała że w sumie nie musi czekać cały czas w jaskini, w końcu Aleksiej obudzi się dopiero za
sześćset wiosen, może przez, na przykład, najbliższe sto lat podróżować, uczyć się, zyskać wartości jako jego przyszła żona.
Jak postanowiła, tak zrobiła. Włosy ścięła sztyletem wyciągniętym z pochwy u boku Aleksieja , tak aby sięgały tylko do pasa. Zniszczoną suknie
postarała się doprowadzić do jakiego takiego porządku piorąc ją w pobliskim strumyku z plam po krwi, ale z faktem, że była cała postrzępiona nie
była w stanie nic zrobić bez nici. Gdy uznała, że doprowadziła się do akceptowalnego stanu, wyruszyła biorąc ze sobą jedynie swój medalion i
sztylet Aleksieja. Kotka poszła za nią sama.