Oglądasz profil – Jasper

Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Jasper ab'Vander
Rasa:
Nieumarły (Upiór)
Płeć:
Nieokreślono
Wiek:
0 lat
Wygląda na:
0 lat
Profesje:
Majątek:
Sława:

Aura

Przeciętna aura, o barwie cynowo-złotej i poświacie w kolorze topazu. Wokół niej słychać jedynie ciszę, co jakiś czas przeciętą miarowym buczeniem. Chodźby nie wiadomo jak się wysilać przy jej wąchaniu, nie wyczuje się żadnego zapachu. Przez jej niebywałą giętkość, dosyć trudno ją dotknąć, a w smaku jest słodka.

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Jasper
Grupy:
Martwe postacie:

Skontaktuj się z Jasper

PW:
Wyślij prywatną wiadomość

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
9 lat temu
Ostatnio aktywny:
-
Liczba postów:
66
(0.08% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.02)
Najaktywniejszy na forum:
Opuszczone Królestwo
(Posty: 19 / 28.79% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
[Stare Zamczysko] Główna sala.
(Posty: 9 / 13.64% wszystkich postów użytkownika)

Połączone profile

Brak profili posiadających połączenia.

Atrybuty

Krzepa:słaby, chuderlawy
Zwinność:bardzo zręczny, błyskawiczny, precyzyjny
Percepcja:wyostrzony wzrok, dobry słuch, kiepski węch, przytępiony smak, przytępione czucie, wyczulony na magię
Umysł:bystry, ineligentny, silna wola
Prezencja:nieokrzesany, zbędna materia

Umiejętności

Podstawowy

Cechy Specjalne

TeleportacjaZaleta
To tu... To tam...
Postać EterycznaZaleta
Jak nazwa wskazuje.
Postać MaterialnaZaleta
Jak nazwa wskazuje.
LatanieZaleta
Jak każdy duch...
Mowa UmysłówZaleta
Telepatia.

Magia: Intuicyjna

PustkiMistrz
IstnieniaMistrz

Przedmioty Magiczne

Mroczny

Charakter

Jestem błaznem — to wszystko... Bardzo humorzasty ze mnie typ. Moje ironiczne podejście do życia może być czasem nawet szkodliwe dla żywych. Cel uświęca środki, ale nie nazwiesz mnie chyba bezdusznym łajdakiem? Jako kapryśny wytwór zaświatów powinienem być całkowicie samolubny i reprezentować uosobienie socjopatii. Tak oczywiście nie jest. Trzeba być oryginalnym, prawda?

Wygląd

Jak się błazen ubiera? A co, to wy nie widzieliście nigdy pajaca? Preferuje czarne buty typowe dla tego fachu z dzwoneczkami na długich zawiniętych czubach lub trzewiki o srebrnych klamrach. Nosi białe rajtuzy wpuszczone w obuwie, wystające spod płaszcza, którego poły sięgają aż do kolan. Na głowie, dumnie jak korona, umiejscowiona jest potężna czapka z pięcioma rogami i nieodłącznym dzwonkiem na końcu każdego. Twarz ma zawsze zakrytą maską o charakterystycznym, szerokim, wrednym uśmiechu. Zresztą, czy można by odróżnić twarz z wieloma warstwami makijażu, która na dodatek zawsze zastyga w tym charakterystycznym grymasie, od maski? Niemalże cały ubiór ozdobiony jest 'kopniętą szachownicą' czyli prostymi słowy — dwukolorowymi rąbami. Jasper zazwyczaj występuje w kolorach bieli z czernią lub w czerni ze szkarłatem.

Historia

Arlekin przechadzał się tanecznym krokiem po salach wypełnionych złotem, klejnotami, kosztownie zdobioną bronią i innymi badziewiami, które każdy by chciał mieć, ale nie wiadomo w sumie po co. Szlachetne metale nie śmiały wydać żadnego dźwięku, gdy po nich stąpał. Co chwila skarbiec wypełniała seria chichotów, którymi echo wtórowało upiorowi, kiedy to znalazł co ładniejsze świecidełko i chował je do kieszeni swojego kraciastego płaszcza. Dzwoneczki uwieszone na rogach jego czapki starały się milczeć, jak to im właściciel nakazał. Jasper przystanął przed ogromnym zwierciadłem. Zlustrował swoje rozmazane odbicie od góry do dołu. Obrócił się wokół własnej osi kilka razy, oglądając z każdej strony. Krytycznie spojrzał na trzewiki, rajtuzy, wygładził poły płaszcza, poprawił przekrzywioną czapkę i białą maskę o szyderczym uśmiechu.
- Idealnie...
W tym momencie za ramiona pochwyciło go dwóch krasnoludów, a kolejnych czterech wyrosło jak spod ziemi. Wszyscy uzbrojeni w toporzyska lub halabardy, przyodziani w lśniące zbroje straży pałacowej.
- Mamy cię! Teraz to już na pewno trafisz do kata przeklęty złodzieju! - huknął nań kapitan straży.
- Ale panowie... No panowie... Ja tu mieszkam! - zachichotał arlekin i zniknął.

Ludzie się często nudzą, prawda? Dobra, nie chodzi mi tylko o ludzi, bo to by był rasizm, ale z pewnością są jedną z bardziej marudnych ras. Jako upiór pałętając się po pustkowiach otchłani, też się nudzę. Mam do tego prawo! Śmiertelni mają łatwiej, bo w ostatecznie zakończą żywot i będzie spokój, ale ja? Mnie jedynie można na powrót wykopać do domu, tam na dół. Każdy demon znalazł sobie jakieś zajęcie, głównie nękają wszystko i wszystkich, żeby ostatecznie zawładnąć światem czy coś równie głupiego. Proszę was... Litości... Ileż można!? Z tej też przyczyny wymyśliłem pewną alternatywę. Chcecie o tym posłuchać? Pewnie nie, ale ci u góry kazali mi to opisać i podać powody mojego sposobu postępowania, więc troszkę wam o tym potruję...

Jestem upiorem, ale nie zakładajcie z góry, że jestem zły. W sumie mógłbym się pochwalić dokonaniami w dziedzinie rozwoju gospodarki opartej na grupach poszukiwaczy przygód, ale... Ale to jedno z drugiego wynika. Na co dzień kradnę. Po prostu podprowadzam wszystko, co nie waży więcej niż człowiek i nie jest warte mniej niż większa wioska. Emm... Złoty pomnik przed ratuszem był wyjątkiem. Nie zabieram nic biednym, oj nie, ale też zazwyczaj im nic nie daję. Rozumiecie już, w czym rzecz? Gromadzę te góry kosztowności i upycham w jakimś zatęchłym grobowcu, zamczysku czy też jaskini. Potem wciskam tam liczne pułapki, pseudoklątwy, a najlepiej smoka. Porozsiewam troszkę plotek, zapisuję garstkę informacji w księgach to tu, to tam. Następnie już tylko oglądam, jak grupy najemników starają się znaleźć ten skarb. Jacy to stają się boscy i wspaniali, jeśli im się uda. Problem w tym, że czasami są strasznie niekompetentni i muszę im pomagać, wprost prowadzić za rączkę... Myśleliście, że te wszystkie skarby, krypty, zaginione lochy naprawdę zostały wybudowane setki lat temu? Oczywiście są wyjątki, ale gdyby tak było, to na ile czasu starczyłoby zabawy tym wszystkim spragnionym chwały rycerzykom? Tydzień? Miesiąc?

A sposób, w jaki zdobywam pieniądze na tę całą zabawę to już tylko kwestia formalności. Jeśli ktoś skończy ze sztyletem wbitym między żebra, to tylko z powodu przypadku, tudzież konieczności lub wyjątkowej problematyki zagadnienia.