Oglądasz profil – Melody

Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Melody Serafine Angelic
Rasa:
Upadły Anioł
Płeć:
Nieokreślono
Wiek:
19 lat
Wygląda na:
0 lat
Profesje:
Majątek:
Sława:

Aura

Cynowa, przeciętnej siły aura o ametystowej poświacie. Wydziela zapach palonych włosów. Wokół nie słychać żadnego dźwięku. W dotyku jest giętka, gładka i lepka, w smaku natomiast słodka.

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Melody
Grupy:
Martwe postacie:
Lokalizacja:
Mrągowo

Skontaktuj się z Melody

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
7 lat temu
Ostatnio aktywny:
6 lat temu
Liczba postów:
23
(0.03% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.01)
Najaktywniejszy na forum:
Valladon
(Posty: 9 / 39.13% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
[ Ulice Valladonu ] Nowa znajomość
(Posty: 9 / 39.13% wszystkich postów użytkownika)

Połączone profile


Atrybuty

Krzepa:wytrwały, delikatny
Zwinność:zręczny, szybki, precyzyjny
Percepcja:wyostrzony wzrok, czuły słuch, wyostrzony smak, wyostrzone czucie
Umysł:bystry, błyskotliwy, silna wola
Prezencja:piękny, charyzmatyczny

Umiejętności

ŁucznictwoBiegły
JeździectwoOpanowany
ŚpiewBiegły
KrawiectwoOpanowany
Gra na istrumencie (harfa)Biegły
SzpiegowanieOpanowany
Rysunek, szkicOpanowany
AktorstwoMistrz

Cechy Specjalne

LatanieDar
Wręcz '
Klątwa
Klątwa
Klątwa
Klątwa
RegeneracjaDar
Regeneruje swoją energię, gdy wraca na Niebiosa. (teraz nieaktualne)
Mowa zwierzęcaZaleta
Rozumie mowę zwierzęcą, potrafi porozumiewać się ze zwierzętami lądowymi.

Magia:

Nowicjusz

Przedmioty Magiczne

Zesłański gwizdekZaklęty
Perłowy gwizdek, za pomocą którego przy Melody pojawia się Flavia.
Pył z rogu jednorożcaZaklęty
Dzięki niemu Mel zawsze wygląda olśniewająco.

Charakter

Melody jest spokojną, wrażliwą i delikatną dziewczyną. Z powodu dawnej harmonii w jej życiu nie potrafi po prostu żyć inaczej. Swoją uprzejmość oraz dobro zawdzięcza cechami dawnego anioła, jakim była. Melody ciągle wpaja sobie wiadomość o tym, że jest upadłym aniołem, a nie ''niewolnicą'' Pana jak wcześniej. Wie, kiedy zachować powagę, a kiedy parsknąć śmiechem. Smutnym wyrazem swojej twarzy odpycha od siebie większość ''wesołków''. Jest trochę arogancka, ale ukazuje tę wadę, dopiero gdy bardziej ją poznasz. Melly to dusza towarzystwa, ale z niewiadomych powodów zawsze jest sama. Nie ma przyjaciół. Odważna, posłuszna, rozsądna. Jest też nerwowa, ale łatwo się nie poddaje. Silna psychicznie, nie obchodzi ją, co o niej mówią. Niecierpliwa i wybredna, niezdecydowana. Nie lubi, gdy ktoś jej dyktuje, co ma robić, z tych też powodów nie nadawała się na anioła.

Wygląd

Anielica jest dość silna, fizycznie, jak i psychicznie. Melody nie porusza się zbyt szybko, rzadko, kiedy biega. Zdecydowanie woli latać. Każde słowo wypowiada ze swoim specjalnym, specyficznym akcentem. Ubiera się w krótkie, poszarpane suknie. Najczęściej są one fiołkowo-beżowe z nutką bieli. Aby nie eksponować swoich (brzydkich- jak uważa) nóg zakłada czarne, maskujące podkolanówki. Niestety, z czasem się one znosiły i podziurawiły. Lubi nosić czarne kozaki i ogólnie wysokie buty. Sama szyje swoje stroje, z powodu wielu zadań i obowiązków nie ma czasu na szycie nowych kreacji, więc chodzi w tym samym przez długi czas. Melly ma 178 cm wzrostu, co świadczy o tym, że jest dość wysoka. Jej oczy są perłowo-szare, lecz wieczorami zmieniają się w złote jak rozpalone ognisko. Włosy w odcieniu ciemnej czekolady nigdy nie były spięte, bowiem anielica uwielbia uczucie tańczących na wietrze włosów. Ma bladą cerę, w świetle natomiast skóra ma delikatną liliową barwę. Twarz jest delikatnie wykończona łagodnymi krawędziami. Duże usta praktycznie nie różnią się od koloru skóry — są bladosine. Drobny nosek i pudrowo- różowe policzki dodają twarzyczce Melody dziecięcej niewinności. Figura dziewczyny jest zgrabna i smukła, z wyjątkiem jej dość dużych ud, które są jej kompleksem. Skrzydła są pierzaste i zszarzałe.

Historia

To była zimna noc. W powietrzu unosiła się woń gnijących jesiennych liści. Spadło już troszkę śniegu, więc całe miasto zostało przykryte białą poszewką. Pod drzwi Cordelii Angelic, ktoś podstawił mały, pleciony koszyk. Z koszyka wydobywał się rozdrażniony krzyk osieroconego niemowlaka. Cordelia wiedziała, że to powinna — zabrała niemowlę z zimnego, nieznanego świata, a zaniosła do Niebios, bo uważała, że to tam znajdzie się odpowiednie miejsce dla dziewczynki. I tak też się stało. Mała Melody, bo tak ją nazwano z powodu jej brzmiącego, jak melodyjka głosu, również wyczuła, że w Niebiosach ma swój świat. Od najmłodszych lat musiała walczyć o swoje. Wszechmogący Pan stał się jej ojcem, jak i szefem. A prawdziwymi rodzicami Melody byli przecież aniołowie. Jako mała dziewczynka musiała zmierzyć się z powagą sytuacji, nie mogąc go zawieść. To sprawiło, że Serafina nigdy nie mogła mieć prawdziwego dzieciństwa. Melly dorastała, a wraz z tym obowiązki wzrastały. Pan wiedział, jaką zdolną anielicą jest. Została poddana wielu morderczym treningom, naukom. To bardzo męczyło dziewczynę, z wiekiem coraz bardziej buntowała się przeciwko światu, w jakim żyje.
Gdy uciekła na świat ludzi i chodziła po targu, napotkała kobietę, która miała śnieżnobiałego jednorożca ze złotym rogiem. Jednorożec szarpał się, gdy ją zobaczył.
- Spokojnie, nie wierć się... - wyszeptała aksamitnym głosem.
Jednorożec uspokoił się. Tak właśnie dziewczyna poznała jedną ze swoich umiejętności — mowę ze zwierzętami. Coś zaczęło niepokoić stworzenie, rozglądało się nerwowo. To dało Melly do zrozumienia, że powinna się ukryć. Zanurkowała w krzakach, dokładnie przyglądając się zaistniałej sytuacji. Do klatki z koniem podeszła kobieta, ukryta pod kapturem znoszonej peleryny. Jednorożec zaczął się rzucać, rżeć żałośnie. Melody była bezsilna, nie mogła ryzykować ujawnieniem się, bo przecież w dalszym ciągu musiała się ukrywać, żyjąc na ziemi. Nie mogła patrzeć na męczarnie stworzenia. Wyskoczyła z krzaków.
- Co chcesz za niego? - spojrzała smutnie na jednorożca, beżowym płaszczem ukrywając skrzydła. Dla Melly było to szczerze obojętne. Wyrzuciła sakwę pełną monet, swoją broń i najcenniejszą biżuterię na ziemię, po czym uwolniła jednorożca, uciekając z nim w nieznane.
- Chodź ze mną, muszę coś z tym zrobić. - delikatnie dotknęła zwilżonych chrap klaczy, po czym pstryknięciem palców i po dłuższym skupieniu znalazła się w pałacu Niebios.
- Ojcze...- stanęła przed tronem. - Nie chcę tak dalej żyć. Rzucam to. Wokół niej zebrało się zbiorowisko, krzyczące i wrzeszczące.
Melody poczuła się strasznie, lecz była dumna z tego, że sprzeciwiła się Stworzycielowi. Łzy napływały do jej oczu i ześlizgiwały się po zaróżowionych policzkach. Były to łzy nie smutku, lecz wielkiej złości. Do dziewczyny podbiegła kruczoczarna anielica, podając jej perłowy przedmiot.
- Weź. I odejdź wraz ze swoim nowym przyjacielem. - wycedziła przez zęby. - Gdy tylko zagwiżdżesz, jednorożec zjawi się przed Tobą. Melly nie zastanawiając się ani chwilę, przyjęła prezent, wskoczyła na klacz, po czym opuściła salę. Wzięła to, co wziąć powinna, po czym opuściła niebiosa, krusząc talizman, tym samym uniemożliwiając swój powrót do tamtego świata.
Postanowiła zatrzymać zwierze nazywając je Flavia. W jednej chwili całe życie Mel zmieniło kierunek.

I tak zaczęła się historia anielicy i jej bajecznego konia, istoty, która sprzeciwiła się swojemu światu, rodzinie i dobru... Wyrzekającej się swojego pochodzenia i domu, dumnej z bycia na tyle odważną, by jednym zdaniem stracić wszystko, co miała.