Oglądasz profil – Xerox

Ta postać nie została jeszcze zaakceptowana
Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Xerox Ar'Dahara
Rasa:
Przemieniony
Płeć:
Nieokreślono
Wiek:
900 lat
Wygląda na:
0 lat
Profesje:
Majątek:
Sława:

Aura

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Xerox
Wiek:
49
Grupy:
Inne Postacie:
Marcus, Dahaka
Martwe postacie:
Płeć gracza:
Mężczyzna

Skontaktuj się z Xerox

PW:
Wyślij prywatną wiadomość

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
9 lat temu
Ostatnio aktywny:
4 lat temu
Liczba postów:
14
(0.02% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.00)
Najaktywniejszy na forum:
Opuszczone Królestwo
(Posty: 8 / 57.14% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
[Opuszczona Kamienica nr. 118] Powrót
(Posty: 5 / 35.71% wszystkich postów użytkownika)

Podpis

[url=http://th08.deviantart.com/fs30/300W/f/2008/095/4/6/EscapeFromtheUniverse_by_PhantomFan.jpg]Aganos[/url]

Połączone profile


Atrybuty

Krzepa:stalowe mięśnie, niezłomny, wytrzymały
Zwinność:zręczny, szybki
Percepcja:dobry wzrok, dobry słuch, wyostrzony zmysł magiczny
Umysł:pojętny, ineligentny, Żelazna wola
Prezencja:brzydki, nieokrzesany, charyzmatyczny

Umiejętności

JeździectwoMistrz
Usadowiwszy się na najbliższym pagórku, z dala od zgiełku bitwy walnej, począł szykować pióro ku kolejnej wojaży. Arturos Białą Pięść wprawiał młodego kronikarza w zachwyt za każdym razem, gdy na czele kampanii stawał i swych wrogów miażdżył bezlitośnie. Przeciętny laik nijak zrozumieć nie mógł natchnienia artysty, gdzie każda przelana kropla krwi nadawała dziełu inspiracji kolejnych pokoleń. Zdobywca! Pogromca! Wielki! W ten sposób miano go tytułować w przyszłości. Wtem jednak dźwięki świętowania pewnego (dla nich) zwycięstwa przyćmiły dęcia w wojenne rogi. Zdziwienie i przerażenie dostrzec mógł na twarzach wszelakich istot tu zgromadzonych. Zamiast skleconych naprędce piechociarzy, młody wódz stawić czoła tak zwanym Diabłom z Deverii. Będący w zdecydowanej mniejszości jeźdźcy (w zależności od źródła przewaga liczebna przeciwnika wynosiła 11 - 17:1) błyskawicznie ustawili się w szyku, wznosząc lance ku górze, głośno przy tym wygrażając niebu. Tygiel różnych ras z delikatną przewagą piekielnych, wygnanych ze swoich krain, zbierał się w tej elitarnej formacji, której zła sława sięgała nie tylko tego świata. Z pogardą spoglądali w twarz śmierci, a ich spowite mrokiem oblicza gardziły śmiałkom rzucającym im wyzwanie. Napełniwszy serca swych ofiar strachem poczęli galopować w wprost na nich, jednocześnie zachowując między sobą dystans z powodu ulewy pod postacią strzał. Ku przerażeniu żołdaków mających przyjąć na swe nędzne truchła pierwsze uderzenie, jeźdźcy zadawali się zupełnie ignorować wszelakie rany postrzałowe. Z ich perspektywy nie ponosili żadnych strat. Tylne szeregi kawalerii poczęły odskakiwać na lewo, zaś pozostali utworzyli mobilną ścianę lanc, posyłając w zaświaty całe zastępy dusz. Po wytraceniu impetu sięgnęli po swój ulubiony oręż (od Ostrza Dusz głównodowodzącego po sławetne Młoty Zagłady SIlvena van Dairdrotha) i kontynuowali swe dzieło zniszczenia. Żaden jednak nie padł na powoli przesiąkającą krwią ziemię z przyczyn innych niźli śmierć swa bądź też wierzchowca. Gdy tylko róg zabrzmiał, natychmiast wycofali się na odległość pozwalającą wykonać kolejną szarżę, zaś nieprzygotowana do ataku z zaskoczenia lewa flanka została wzięta z zaskoczenia przez tych wojowników, którzy wcześniej odskoczyli na tę stronę. Tego typu manewry prowadzono do skutku, zaś o zmierzchu głowę Arturosa na szczycie swej lancy umieścił Xerox. Heroiczne zwycięstwo! ~ Limen z Tarlos, Jeźdźcy zza światów, wersja skrócona.
ŁowiectwoMistrz
Profesja doskonale znana i powszechnie spotykania na równi z ladacznicami. Jedynie jednostkom chlejącym na umór nie uda się dostrzec człeków zacnych, ganiających te swoje wiwerny po bagiennych zadupiach, tudzież ziemi przeklętej. Śmiać się demonowi chciało, gdy obserwował próby upolowania czegoś ambitniejszego niźli przeciętny kicacz - morderca zza Siedmiogórogrodu. Zwierz drapieżny to i nogę uszczknie, po czym powróci do nory na wieczerzę i wieczne marudzenie z nadmiaru kłaków. Gdyby jednak odpowiednio wcześnie wyśledzić to wielkie zagrożenie, po czym zakraść się niczym młody rycerz do swej królewny na chwilę przed turniejem, los łaski więcej okazać by mógł. Do tego umieć strzelać z łuku lepiej od przeciętnego bywalca lokalnej tawerny i wspaniałe trofeum z uszu zabójcy należy do nas. Xerox dalece wykracza poza ramy przeciętnego myśliwego. Dorwać się do bestii każdy potrafi, ale istot teoretycznie myślących to nie ma komu. Problematyczność leży w powstrzymaniu się od ucięcia pustego łba celu, wszakże pyskaczy dostatek.
Czytanie AurBiegły
Stary Riordan swego czasu snuł filozoficzne tezy odnośnie wnikliwego studiowania emanacji każdej żywej istotki. Nawet najmniejsza myszka swą posiadała, przez co wkroczenie do świata aur bla bla bla. Osobistościom wnikliwie badające ów aspekt magii zagadnienie to może wydawać się interesujące, ale spójrzmy prawdzie w oczy, przeciętnego zbrojnego kształcącego się w czarownictwie niewiele to obchodzi. Przemienionego obchodziły jedynie wyniki - część praktyczna tejże umiejętności. Dyrdymały panów w okularach unikał niczym ognia piekielnego. Szkolił się rzeczowo, prosta zasada: barwa żelaza - wojownik, zapach siarki - piekielny, tępa w dotyku - idiota, kwaśne w smaku - bacz na słowa, niewychowany demonie. Prosta pamięciówka połączona z wyczuleniem na magię po przemianie, nic skomplikowanego. Nie należy oceniać książki po okładce, ale aura część prawdy powiedzieć może.
KowalstwoBiegły
Czym za młodu skorupka nasiąknie tym i do tysiąclecia kowalstwem trącić pewnikiem będzie. Xerox wywodzi się z prostej rodziny chłopskiej, gdzie szlajanie się za potworami czy też walne bitki z diabelstwami znane są jedynie z plotek tawernianej gawiedzi. Z pokolenia na pokolenie rodzina cnym fachem parająca się, toteż obróbka żelaza i jak i rzadszych materiałów wielu tajemnic przed nimi nie kryje. Legenda głosi, iż pradziad wojownika o wdzięcznym imieniu Ciesław i ze smoczych łusek zbroję wykonał. Pomniejszy księciunio ponoć płakał ze szczęścia, gdy w ferworze bitwy pięć pocisków z broni palnej odbił. Robota perfekcyjnie wykonana i sama w sobie kosztowna, toteż wynagrodzenie pozwoliło na zakup materiałów i pobudowanie nowego domostwa oraz modernizację całego gospodarstwa. A może to jednak tajemniczo zaginione złoto ze skarbca królewskiego. Prawda jak zawsze gdzieś po środku szlajać się musi, a opowiastka kolejne metamorfozy przechodzić pośród coraz to kolejnych potomków.
KucharstwoOpanowany
Człekowi prostemu żyć się odechciewało, gdy dowódca zarządzał całodniowy, forsowny marsz. Nogi jak z waty, kiszki marsza grają, a gardło suche niczym Pustynia Nanher. Nic tylko czekać na uwieńczenie piętnastogodzinnej katorgi specjałami szeregowego Spałczywała. Ów miernota krzty talentu do gotowania nie miała, toteż omal nie doszło do buntu z powodu tygodni bez posiłku nawet na miernym poziomie. Na szczęście do akcji wkroczył wkurwiony wręcz zdolniacha, z kupy gruzu i sterty liści pichcący potrawy warte dziesiątek ruenów. Kucharzyna kop w rzyć dostała i miejsca fachowcowi ustąpiła, co tylko renomy mu przysporzyło. Przełożony wręcz żołd mu podniósł w celach motywacyjnych oraz zapłaty za dodatkowe obowiązki. Odsuwając jednak sprawy czysto militarne na dalszy plan, umiejętności związane z przygotowaniem posiłku są wręcz niezbędne. Większość tawern oferuje kał w panierce zamiast normalnego jedzenia, a w trasie nie zawsze dane jest gdziekolwiek i takowych luksusowych dóbr nabyć. Wieści gminne niosą, iż gotujący facet zyskuje na atrakcyjności. Motywujący argument.
BestiologiaMistrz
Więc powiadasz, że widziałeś przerośniętego niedźwiedziołaka? Musisz być naprawdę wprawnym wojem, skoro jeszcze żyjesz, nieszczerze. A co jeśli natrafisz na hydrę? Będziesz odcinał im głowy do czasu sądu ostatecznego? O bazyliszkach waszmość słyszał? Nie? Trolla ubił? Też nie? To może behemoth? Co, dziesięciu masz na koncie? Dupa z ciebie, a nie łowca, występuje tylko jeden osobnik. Ludzie i nieludzie często wrzodem na dupie i da się na tym zarobić, z bestiami jest nieco gorzej. Sama ilość ras przewyższa liczbę rodów Elisii, a to dopiero wierzchołek góry lodowej. Doliczyć podkategorie: a to Cętkowany Niedźwiedź Leniwy z Gór Blash-jakiś-tam, gdzie indziej Śnieżak Pospolity, Kuroliszek, Dziabąg Nervitus z Otchłani - wystarczy zakupić dobrą księgę, tam opisują wszystko z tego jak i innych wymiarów. Nie ma takowej w sklepach? Złóżcie zamówienie u porządnych łowców, co za problem?
EtykietaPodstawowy
Prędzej czy później każdego z nas czeka nader ciężka próba, poddająca całokształt naszych umiejętności na niezwykle ciężką próbę. Dla Xeroxa istnieją wyzwania znacząco przekraczające walkę z pięcioma smokami czy też czterema jeźdźcami apokalipsy - eleganckie przyjęcie wśród wyższych sfer. Demon zaliczany jest do grona nieokrzesanych mężczyzn, dla których etykieta nierzadko schodziła na dalszy plan. Wulgarny język najczęściej dostosowany do rozmówcy, spożywanie posiłku samymi rękoma zamiast sztućcami, znajdzie się tego sporo. Jednak elastycznym należy być, toteż w razie potrzeby jest w stanie zachowywać się niczym najprawdziwszy arystokrata. W tych rzadkich momentach potrafi stać się prawdziwym przeciwieństwem samego siebie.
PoliglotyzmBiegły
Jak na znamienitego podróżnika oraz pisarza przystało, znajomość wielu języków stanowiła podstawę komunikacji w naprawdę różnorodnych społeczeństwach. Zachodnia Marchia pustynnych elfów charakteryzowała się językiem zgoła odmiennym niźli Demony z Dartnesu (autorskie określenie na inny wymiar). Ciężko jest jednoznacznie stwierdzić, iloma dokładnie włada. Oprócz wyżej wspomnianych włada dialektem ze swych zachodnich stron (jeśli za punkt orientacyjny uznać Środkową Alaranię) a i piekielnym naubliża. Niby prosty łowca, a jednak wykształcony. Czyżby ewenement na skalę największej tawerny w Arturonie?
Walka w zwarciuMistrz
Wielki wojownik, niezwyciężony generał, miecz przeznaczenia - dobra, dość tych dyrdymał. Xerox żadnym jedynym legendarnym nie jest, a swe umiejętności zawdzięcza licznym treningom. Całość na dobre zaczęła się w wieku osiemnastu lat, gdy zaciągną się do Legionów. Ci wyszkolili szczyla, by miał choć cień szansy na przetrwanie pierwszej bitwy, co jakoś mu się udało. Cały posiniaczony i z ciężką raną przedramienia, ale zwycięski i co najważniejsze żywy. Z czasem władał ostrzem na równi z pełnymi butlami gorzałki, co tylko zwiększało wartość bojową młodzieńca. Jednak nie samym ostrzem nicpoń żył, obuchy przeciwko opancerzonemu rycerstwu lepiej się sprawdzały niźli miecz jednoręczny. Wszakże po kiego wała męczyć się z pchnięciami, skoro można z marszu przydzwonić w czachę i po kłopocie? Z czasem walczył głównie jako kawalerzysta, toteż opanował władanie bronią drzewcową niemalże do perfekcji. Jednak mistrza rozpoznać można jedynie wtedy, gdy w szranki staje bez uzbrojenia. Mawiają, że jeszcze nikt nie wstał po prawym sierpowym doprawionym cudownym eliksirem zwanym wódą.
UnikiBiegły
Dziani w ciężką zbroję płytową rycerze to mają dobrze, jedynie maszerować przed siebie i machać mieczem na prawo i lewo, ot wielka filozofia. Lekkozbrojni mają dużo gorzej, zwłaszcza gdy przyjdzie mierzyć się z takowymi puszkami w zwarciu. W ferworze bitwy nie zawsze jest jak manewrować, przez co zabawa w ciuciubabkę odpada. Wtedy pozostaje tylko i wyłącznie improwizacja: parować uderzenia, unikać, liczyć na cud. Ścierając się z rozmaitymi bestiami które ma do zaoferowania ten świat również wypada mieć się na baczności. Ugryzienie przez smokopodobne dziwadło ponoć boli naprawdę mocno. Przemieniony uczył się tej umiejętności na własną rękę, głównie biorąc to na wyczucie. Wziął sobie do serca prostą radę: nie daj się trafić. Brzmi prosto, wykonać ciężej.
Taktyka i dowodzenieBiegły
Dziesiątki lat spędzonych na udziale w różnorodnych kampaniach wojennych oprócz samych umiejętności fechtunku pozwoliły na zaznajomienie się z arkanami dowodzenia. Naprzód! Trzymać szyk! Stać! Po łyku gorzałki i biegiem na wroga! Przerabiał to wystarczająco wiele razy i zapewne na tym się nie skończy. Począwszy od legionu, do falang i klasycznego klinu, po krąg strzelecki - widział zdecydowaną większość możliwych ustawień, niekoniecznie z perspektywy przeciętnego żołnierza. Jako osobistość zaliczająca się do cnego grona weteranów, wypracowanie pozycji w wojsku nie stanowi większego problemu. Już nieraz udowadniał, na co go stać. Ma się rozumieć, na słowo niewielu da mu wiarę, wszakże taka ufna mordka z Przemienionego, toteż gotów jest powtórzyć tę sztukę na oczach kolejnych zleceniodawców. Kwestia odpowiedniego wynagrodzenia, wszakże najemnik.
ŁucznictwoBiegły
Naciągać! Cel! Ognia! Za łucznictwo wziął się krótko przed podróżą na ziemie położone na południe od Środkowej Alaranii. Ogromne stepy, gdzie użyteczność ciężkozbrojnej jazdy maleje w obliczu koczowniczych, lekko wyposażonych oddziałów. Chan zaciągał do swej armii przede wszystkim mobilne drużyny, toteż musząc nawiązać w miarę równą walkę, przemieniony sięgnął po broń dystansową. Wyszkolić się w niej to żaden większy problem, nauczycieli dostatek. Gorzej z wykonaniem w trakcie galopu, ale nie byłby sobą, gdyby od razu się poddał. Dysponując ogromem czasu i licznymi celami, po paru miesiącach zwykł trafiać mniej więcej tam gdzie zamierzał.
PisarstwoMistrz
Zaczęło się zgoła niewinnie, wpierw pisał pamiętniki odkąd tylko wstąpił do legionów. Notował w nich głównie obserwacje oraz odczucia względem coraz to nowszych doświadczeń, nic nadzwyczajnego. Z biegiem lat spisywał wręcz całe kroniki z wojen, w których brał udział. Żadnych przekłamań, czarno na białym z własnej perspektywy oraz przesłanek temu towarzyszących. Oddzielał jednak własne wnioski od faktów i nie do końca wiarygodnych twierdzeń. W końcu ewoluowało to do książki, by następnie przerodzić się w całą serię. Nieco rozgłosu mu przyniosły, niczym biznesmen odnalazł niszę na rynku, przypadkowo. Z tym jak z wojaczką, skoro radość sprawia i się opłaca, to dlaczego tego nie wykorzystać? Nawet dzisiaj, widząc jedno ze swoich dzieł idzie uśmiechając się pod nosem. W pełni przetłumaczone i tak daleko zawędrowało od miejsca gdzie powstało, ciekawe. W razie wolnego czasu zawsze coś naskrobie, ostatnio nawet i w wierszach zaczął gustować. Miejscami zbyt wulgarne, ale każdy ma swój własny styl.

Cechy Specjalne

StrachZaleta
Strach - Przemienionemu nie można odmówić olbrzymiej renomy, którą zyskał za sprawą uczestnictwa w pokaźnej liczbie konfliktów. Z uwagi na najemnicze podejście do sprawy, często znajdował się pod banderami oddziałów uważanych za elitarne. Samo to nie napawa przeciwnej strony optymizmem, wszakże zetknięcie się nawet z dziesięcioosobowym oddziałem Diabłów z Deverii dobrze skończyć się nie mogło. W przypadku proporcji typu jednego do trzech z przewagą po stronie przeciwnej ci z reguły szans nie mają. Żeby wymienić wszystkie formacje, leksykon pewnikiem powstać musi. Statusem weterana demon poszczycić się może, a to nie koniec wojskowej kariery. Wielu zwykło mawiać, iż przeklętym jest. Może coś w tym jest, tyle dziesięcioleci na polach bitew i nadal ma się naprawdę dobrze. Śmierć póki co się go nie ima, co długowiecznych wcale nie pociesza. doświadczony i piekielnie niebezpieczny, pewnikiem jeden z jeźdźców apokalipsy! Sługa Szatana, nieumarły pomiot, boski gniew - nasłuchał się tego i to sporo, gdybanie prostej gawiedzi i żółtodziobów co po pierwszej bitwie za panów wojny uważać się zwykli, tfu! Samą swą obecnością i mroczną prezencją wzbudza strach, nie ma w tym żadnej magii.

Magia: Inkantacje

OgniaAdept
PowietrzaAdept
DemonówAdept
ŻyciaUczeń

Przedmioty Magiczne

Mroczny

Charakter

Wygląd

Historia