Meot[Gospoda "Srebrny Wąż"]Spotkanie

Królewskie miasto, nad którym piecze sprawuje król Terezjusz, a jego siedzibą jest ogromny w swych rozmiarach pałac budowany przez wieki, który rozrasta się nawet dzisiaj. Kiedyś był to po prostu szeroki, płaski budynek o dwóch piętrach i smutnych, szarych ścianach. Postanowiono jednak dobudować wieże z wąskimi oknami, a pałac otoczyć pnącą roślinnością. Tak więc dzisiaj Pałac Królewski Meot nie straszy już szarością. Dzięki posadzeniu przy murach winorośli, bluszczy i innych pnących rośli budynek wygląda zupełnie inaczej. Zwłaszcza, kiedy winobluszcze zmieniają kolor liści, czy kiedy kwitną oplatające okna powoje.
Awatar użytkownika
Aphrael
Szukający Snów
Posty: 183
Rejestracja: 13 lat temu
Rasa: Czarodziejka
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Aphrael »

        Przyglądała się, jak mężczyzna chowa miecz z niezwykłą wręcz dbałością. Chyba naprawdę lubił ten oręż. Skórzana pochwa stłumiła odrobinę niebieski poblask, który ciekawił Czarodziejkę. Miecz musiał być magiczny - lub zaczarowany - skoro roztaczał taką poświatę. Nie zamierzała jednak wypytywać o niego Elfa.
        Galanoth odezwał się dopiero po chwili. Mówił spokojnym, chłodnym tonem, zupełnie pozbawionym emocji. To musiało być coś poważnego, skoro tak skrzętnie skrywał swoje uczucia. Spojrzał na nią. Jego słowa bynajmniej jej nie uspokoiły, wręcz przeciwnie, była jeszcze bardziej zaniepokojona. Coraz mniej jej się to podobało - jeśli to, co mówił Elf było prawdą, to miała we władaniu część mocy nekromanty. Poczuła, jakby miała w sobie coś obcego. To coś, część mocy, było teraz w niej i czy jej się to podobało, czy nie, było ona cząstką osoby Czarodziejki.

        Odetchnęła i otworzyła usta, ale do głowy nie wpadło jej nic sensownego, co mogłaby powiedzieć, więc czym prędzej je zamknęła. Wygrzebała się spod ciepłej kołdry i usiadła, spuszczając nogi na drewnianą podłogę. Przeciągnęła się. W zadziwiająco szybkim czasie odzyskała siły. Usiadła wygodnie i spojrzała na Elfa.
- Chcesz mi powiedzieć, że przejęłam część mocy Draco...tego nekromanty? - powiedziała, powoli kręcąc głową. Westchnęła. Nie pomyślała, jakie mogą być skutki ich poczynań. Teraz miała za swoje.
        Spojrzała na swoje palce, w których nieświadomie mięła skraj kołdry. Nie mogła nic poradzić na to, że jej organizm przyjął piętno, rozumiała to - ale rozumienie nie oznacza akceptacji. Musiała przyjąć to do wiadomości, choć nie miała na to najmniejszej ochoty.
- Jak długo byłam nieprzytomna? - spytała, nie podnosząc wzroku. - Czy miasto jest już bezpieczne?
"Piękne rzeczy wypracować można dzięki długiej i uciążliwej nauce, złe natomiast owocują same bez trudu." Demokryt z Abdery
Awatar użytkownika
Galanoth
Zsyłający Sny
Posty: 328
Rejestracja: 13 lat temu
Rasa: Lodowy Elf
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Galanoth »

-Tak, przejęłaś ją. Oczywiście nie całą. Tak wielka dawka nieprzygotowanej energii rozsadziłaby cię od środka i zapewne wysłała w inny świat.
Galanoth jakby uśmiechnął się, cicho zaśmiał. Widać ma dziwne poczucie humoru, a wizja takiej śmierci przepełnia go jedynie dziecięcym wigorem. Siedząc bezwładnie na miękkim fotelu, spoglądając na rozleniwioną Aphrael, oraz bębniąc palcami po prawym udzie, wydawał się być obojętny na cały świat. Bynajmniej nie tracił przy tym na aparycji. Drobne ślady po walce w postaci zadrapań i okrwawionych miejsc jedynie dodawały mu męskości i łobuzerstwa odstraszającego niepożądanych gości.
- Ale spokojnie, wszystkim się już zająłem. To, co czyniło z niego złą istotę, spadło na mnie.
Ponownie popukał się po prawej piersi.
- To, czy ktoś zostanie ów mocą splugawiony, czy też nie, zależy od rasy i woli. Normalny człowiek łatwo by się poddał sile, Chochlik zginął na miejscu, ale Elf czy też Ty, Czarodziejko, na spokojnie wytrzymuje ładunek energii i jest w stanie żyć dalej, nawet lepiej niż kiedyś. Wcale nie musisz się przejmować nowym doświadczeniem.
Wziął głęboki wdech, spuścił ramiona wzdłuż oparcia fotela.
- Może tylko na początku odczujesz szczypanie w klatkę piersiową, biust i jego okolice, ale to raczej wszystko. I nie, nie zaglądałem tam.
Czyżby znów pokusił się o drobny uśmieszek na pół-żartem, pół-serio?
- Spałaś mniej więcej półtorej godziny. Od dwóch miasto jest całkiem bezpieczne, wszystkie zagrożenia sprawnie usunięto. Sir Hernibald kazał mi podziękować ci za ocalenie Meot. Jesteś tutaj mile widziana jako bohaterka miasta. Czyli chyba cię nawet polubił. Z resztą nie tylko On. Strażnicy byli pod wielkim wrażeniem, że ktoś taki kruchy i poraniony zdołał jeszcze wykrzesać coś z siebie na polu walki. Paru nawet próbowało się z tobą zaręczyć, ale wygoniłem towarzystwo.
Awatar użytkownika
Aphrael
Szukający Snów
Posty: 183
Rejestracja: 13 lat temu
Rasa: Czarodziejka
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Aphrael »

        Perspektywa śmierci poprzez rozsadzenie przez magię nie wydała jej się równie zabawna, jak Elfowi. Obojgu dostało się coś "w spadku" po nekromancie; oboje zostali napiętnowani, ale ich piętna miały różną naturę. Mężczyzna próbował ją przekonać, że nie należy przejmować się ową mocą - i sama się zdziwiła, gdyż mu się to udało. Była całkowicie spokojna i odprężona. Kiedy opowiadał o skutkach, czy też efektach ubocznych tego, że miała piętno, przewróciła oczami, a na jej twarzy pojawił się rozbawiony uśmiech. Poczuła zadowolenie, że miasto było bezpieczne, że udało im się zapobiec zbliżającej się ku niemu katastrofie. Podniosło ją to na duchu. Zanurzyła się w rozmyślaniach, z których wyrwała ją wieść o zaręczynach. Nie mogła powstrzymać melodyjnego, radosnego śmiechu. Zdarzyło jej się złamać kilka serc, ale zawsze takie sytuacje ogromnie ją bawiły. Teraz tym śmiechem wyrzuciła z siebie wszystkie emocje, które przeżywała w ciągu ostatnich godzin, które kłębiły się w jej umyśle i sercu, nie dając jej spokoju. Poczuła się tak lekko, zniknęły wszystkie jej problemy. Na razie. Jakoś szczególnie za nimi nie tęskniła.

        Po chwili uspokoiła się, choć uśmiech nie zszedł z jej twarzy. Przeciągnęła się jeszcze raz i pogłaskała swego szynszyla, ktory zwinął się w kłębek obok niej i wyglądał jak kulka niebieskiego futerka. Ciekawe, gdzie był, kiedy walczyliśmy w podziemiach - przemknęło jej przez myśl. Zmyślne zwierzątko. Wiedziało, gdzie mnie szukać - spojrzała na Silka czuło, ale pupil nie zwrócił na to uwagi, zajęty drzemką, chwilą wytchnienia. Jego właścicielka była bezpieczna, mógł więc wreszcie spać spokojnie.

        Oderwała wzrok od zwierzaka i ponownie spojrzała na swego towarzysza.
- A ty? Nie spałeś? - spytała. Prawdopodobnie był zmęczony tak, jak ona półtorej godziny temu. Czy czuwał przy niej przez cały czas? To byłoby niesprawiedliwe, przecież miał takie samo prawo do wypoczynku, jak i ona.
"Piękne rzeczy wypracować można dzięki długiej i uciążliwej nauce, złe natomiast owocują same bez trudu." Demokryt z Abdery
Awatar użytkownika
Galanoth
Zsyłający Sny
Posty: 328
Rejestracja: 13 lat temu
Rasa: Lodowy Elf
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Galanoth »

Odwzajemnił melodyjny śmiech wyszczerzeniem zębów i delikatnym naruszeniem kącików warg. Prychnął cichutko, jakby westchnął, głową kompletnie spoczął na oparciu fotela. Wyglądał teraz jak mistrz zbrodni ukryty w ciemnościach wykupionego pokoju. Spod cienia kąta wyglądały wyłącznie drobne elementy zbroi, oczy świecące życiem i włosy koloru białego, może platynowego blondu. Elf, gorączkując się obserwowaniem Aphrael, poruszył lekko lewą dłonią, ułożył ją na prawym kolanie, lecz ta... zawisła w powietrzu. Dopiero teraz Czarodziejka mogła zauważyć ptasią, kruczą sylwetkę stojącą na nodze wojownika. Volatil wyglądał na zadowolonego, bo znów jego pan głaszcze go i w miarę dobrze traktuje. W dodatku z ciepłej dłoni wyrwały się na wolność ulubione ziarenka zwierzaka, dlatego ten tylko zaklekotał dziobkiem i zaczął jeść kolejne łupinki przysmaku. W międzyczasie Galanoth kontynuował przyjemną rozmówkę z bohaterską heroiną.
- W mojej naturze nie leży spanie, kiedy na łóżku leży kobieta. Takie już mam przyzwyczajenie zmuszające do działania, więc przez cały czas siedziałem tutaj, zjadłem kolację, trochę ochłonąłem po wszystkim.
Zamknął na moment oczy po prostu odpływając. Przypomniał sobie świeżą bułeczkę, którą niedawno zjadł wraz z ciepłym mlekiem i stosem pieczonych ziemniaczków.
- Chyba powinienem ci wyjaśnić, Czarodziejko, że nie jestem zwykłym podróżnikiem. Specjalizuję się w polowaniu na groźne bestie, które zagrażają Alaranii. Tylko błagam... nie nazywaj mnie łowcą. To godzi w mój honor... i sumienie.
Awatar użytkownika
Aphrael
Szukający Snów
Posty: 183
Rejestracja: 13 lat temu
Rasa: Czarodziejka
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Aphrael »

        Spojrzała na ptaka. Czuła taką radość, że była skłonna polubić Volatila mimo, iż nie lubiła kruków. Oswojone wydawały być się dobrymi towarzyszami podróży; przed oczami miała żywy tego dowód. Galanoth darzył widoczną sympatią ptaka, więc być może osądziła zbyt pochopnie i z góry oceniła zwierzę.

        Kiedy Elf skończył mówić, skinęła głową.
- Łowca to osoba, która zabija albo dla rozrywki, albo dla zysku. Nigdy dla ochrony innych - powiedziała łagodnym głosem. - Myślę, że lepszym określeniem będzie... - zamyśliła się. - Obrońca - stwierdziła w końcu i uśmiechnęła się. - Bo robisz to nie dla siebie, ale dla innych. Obrońca - powtórzyła, bo nazwa, czy też może tytuł, bardzo przypadł jej do gustu.

- I tak... przez całe życie? Podróżujesz po Alaranii, zwalczając wszelakie niebezpieczeństwa? - spytała Elfa, a w jej głosie słychać było ciekawość. Poczuła ogromną chęć bliższego poznania Elfa - w końcu przeżyli wspólnie nie lada przygodę, przydałoby się, by wiedzieli coś o sobie nawzajem. Nie wiedziała o nim prawie nic, wiec zamierzała lekko pociągnąć go za język. Lubiła wiedzieć choć o trochę o wszystkim, co ją otaczało.
"Piękne rzeczy wypracować można dzięki długiej i uciążliwej nauce, złe natomiast owocują same bez trudu." Demokryt z Abdery
Awatar użytkownika
Galanoth
Zsyłający Sny
Posty: 328
Rejestracja: 13 lat temu
Rasa: Lodowy Elf
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Galanoth »

Obrońca... tak, to pasowało Galanothowi. "Obrońca" brzmi dumnie, "Obrońca" pasuje do uciśnionych. "Obrońca" nie pyta o zapłatę, tylko o drogę do potwora. "Obrońca" nie wymaga cudów. "Obrońca" sam nim jest.
Elf podświadomie uśmiechnął się. Tytuł nadany przez Aphrael bardzo mu się spodobał. Teraz już wie jak chce się nazywać przez zastraszaną bestiami gawiedź.
Ale czy popularność i rozpoznawalność faktycznie jest dla niego? Przecież obiecał sobie tajemnice i skromność, cnotę wierności własnych myśli i upodobań. Jest mnichem, nie królem.
Choć oczywiście krew szlachecką zdecydowanie ma.
- Przez całe życie nie. Trochę mi zajęło uczenie się fachu wojskowego. Komendy, trzymanie broni, wykorzystywanie jej, jeździectwo czy nawet tajniki magii... Ale jeśli chodzi ci o to, czy tylko tym się zajmuję, to tak, masz rację. Nie robię niczego innego jak tylko podróżuję z jednego końca Alaranii na drugi. Po drodze usuwam istoty, które wdały się we znaki spokojnym mieścinom. Jeśli zaś chodzi o sprawę wymierzania sprawiedliwości to muszę przyznać, że jest to trudne. Czasami nie wie się kto zawinił: czy mieszkańcy, czy potwór. Nie raz wybierałem między racją ludu, a krwiożerczej niby bestii. Na ogół trzeba wtedy sięgać po naprawdę niekonwencjonalne metody działania oraz przekonywania do siebie... że jednak miecz, który trzyma się w ręku faktycznie jest prawdziwy i zaraz zabije nikczemnego oszusta, kłamcę czy innego szarlatana. Podejrzewam jednak, że wcześniej nie spotkałaś się z profesją... Obrońcy ? - wymówił ostatnie słówko ze słyszalnym zadowoleniem - Tylko z jakimiś podrzędnymi łowcami?
Awatar użytkownika
Aphrael
Szukający Snów
Posty: 183
Rejestracja: 13 lat temu
Rasa: Czarodziejka
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Aphrael »

Położyła się na brzuchu, zgięte łokcie kładąc na kołdrze. Podbródek oparła o dłonie zaciśnięte w pięści. Cały czas patrzyła na swego rozmówcę.
-Jest niewiele osób, które poświęcają życie, by bezinteresownie pomagać innym. Większość robi to albo dla zysku, albo dla sławy - stwierdziła. - Albo dla obu tych rzeczy. Owym 'bohaterom' nie zależ na sprawiedliwości, tylko na własnych korzyściach płynących z zabijania istot, które ludzie nazywają krwiożerczymi potworami. To zwykli mordercy - powiedziała twardym tonem, który nie pasował do lekko zamglonego, zamyślonego spojrzenia jej zielonych oczu.
Milczała chwilę, machając zgiętymi w kolanach nogami.
- Nie, nigdy nie spotkałam kogoś podobnego do ciebie, Obrońcy - potwierdziła po chwili. - Można powiedzieć, że jesteście rasą wymierającą - dodała z łobuzerskim uśmiechem, a jej wzrok znów stał się bystry jak wcześniej. Uważnie badała nim osobę Elfa, zarówno jego wygląd zewnętrzny, jak i zachowanie.
- Dlaczego to robisz? - spytała. - Uważasz to za... hm... powołanie, czy po prostu lubisz swoją robotę?
Nagle uświadomiła sobie, że wykonuje prace podobną do Elfa. Czarodziejka jeździła po Alaranii, ucząc się, lecząc chorych i pomagając potrzebującym. Nie umiała sprecyzować, jakie były jej motywy. Może po prostu nie miała nic innego do roboty? Niee, to nie to...
"Piękne rzeczy wypracować można dzięki długiej i uciążliwej nauce, złe natomiast owocują same bez trudu." Demokryt z Abdery
Awatar użytkownika
Galanoth
Zsyłający Sny
Posty: 328
Rejestracja: 13 lat temu
Rasa: Lodowy Elf
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Galanoth »

Życie kieruje poczynaniami człowieka. Chcąc tego czy nie zawsze wybierze swoją rację, egoistyczną. Zadowalanie własnych pragnień, stawianie ich nad wszystkie inne to postawa dość dobrze znana w obecnych czasach Alaranii. To samo można powiedzieć o uszczęśliwianiu innych osób. Jeśli ktoś pokroju Aphrael lub Galanotha podróżuje po wielu krainach pomagając innym, bo tak postanowił i takie właśnie zachowanie uważa za dobre, to czy jest to egocentryczne, jeśli czerpie z tego wielką radość i satysfakcję? Poniekąd tak. Gdyby zaprzestał działania stałby się kimś zupełnie obcym, nieznanym. Nie wynikłoby z tego nic dobrego.
- Nienawidzę uczucia wbijania ostrza miecza w obce ciało - odezwał się spod białej kaskady włosów - Jeszcze gorsze jest potem czyszczenie broni z krwi, substancji i różnych cieczy... Moim powołaniem jest zdecydowanie prowadzenie pokoju i wymierzanie sprawiedliwości. Nie jestem żadnym urzędnikiem, by babrać się w dokumentach, grawerach i listach, tylko rycerzem, który ma tarczę, miecz i trochę inteligencji, aby przetrwać. Nienawidzę zabijania, ale w dobie obecnej tylko to skutkuje. Szkoda tylko, że na ogół po śmierci nikt nie próbuje się poprawić.
Mówił jakby z wielkim sarkazmem i ironią w głosie.
- Ogółem jest mi z tym dobrze. Nie narzekam na brak przygód, zajęć i zadań. Zawsze się coś znajdzie. Nawet tutaj. To jakiś Drakolisz do zabicia, raz dama w potrzebie, co to zemdlała z nadmiaru mocy...
Pominął wzmiankę o przedłużaniu rodu ginących gatunków.
- Tyle że byłbym nikim, gdyby nie pomoc innych, w tym także ciebie, Aphrael. Dziękuję ci za czas, poświęcenie i siły, jakie włożyłaś. Odciągnięcie uwagi nekromanty musiało cię kosztować sporo strachu i odwagi.
Awatar użytkownika
Aphrael
Szukający Snów
Posty: 183
Rejestracja: 13 lat temu
Rasa: Czarodziejka
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Aphrael »

        Elf już wcześniej wydawał się być niezwyczajną osobą, lecz w miarę poznawania go Aphrael czuła coraz większą ciekawość. Rycerz, który nie cierpi zabijania? Fakt, kilka razy natknęła się na takie sytuacje - paradoksalnie to żołnierze byli ludźmi najbardziej kochającymi pokój - ale Galanoth wydawał jej się tak nadzwyczajnie sprawiedliwy. Niewiele było osób, którym tak bardzo zależało na prawdzie.

        Nigdy nie słyszała, by ktoś mówił z sarkazmem i ironią tak swobodnie, obracając poważne sprawy w żarty z taką łatwością. Roześmiała się cicho. Nie była dumna ze swego omdlenia, ale nie miała wpływu na bieg wydarzeń. Nie słyszała w tonie Elfa jakichkolwiek wymówek, osądziła więc, że była to jedynie niewinna uwaga, którą nie należy zaprzątać sobie głowy.
- Wcale nie uważam, że byłbyś nikim - powiedziała. - "Jesteś sobą. Nikim mniej, nikim więcej. I twoje ja jest twoim największym skarbem" - uśmiechnęła się do Elfa. Zamachała zgiętymi w kolanach nogami. - To cytat - dodała po chwili. Doskonale pamiętała, kto to powiedział, ale nie chciała dzielić się tymi wspomnieniami z Pradawnym, o którym nie wiedziała zbyt wiele. Tym bardziej, że były to słowa skierowane bezpośrednio do niej. Po chwili milczenia podjęła:

- Odciągnięcie uwagi Dracolicha wymagało ode mnie przede wszystkim zachowania zimnej krwi. Pogodzenia się ze śmiercią, która, jak myślałam, miała wkrótce nadejść - jej głos był trochę cichszy niż poprzednio, w oczach pojawiła się jakby melancholia, kiedy przypomniały jej się chwile spędzone twarzą w twarz z nekromantom. Nigdy nie zapomni tej przygody w podziemiach.
"Piękne rzeczy wypracować można dzięki długiej i uciążliwej nauce, złe natomiast owocują same bez trudu." Demokryt z Abdery
Awatar użytkownika
Galanoth
Zsyłający Sny
Posty: 328
Rejestracja: 13 lat temu
Rasa: Lodowy Elf
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Galanoth »

Elf z pozoru wyglądał na znudzonego. Lewą ręką podpierał głowę zmęczoną walką w podziemiach. Przez wpół zamknięte oczy obserwował rozkoszną Czarodziejkę. Wyglądała jak dziewczynka ciesząca się z samego łóżka, leżenia na nim czy siedzenia. Między zębami Aphrael wojownik doszukał się srebrzących diamencików, śladów czerwonego języka wodzącego po ustach wszędzie tam, gdzie biegł damski głos. Galanoth spoglądał właśnie tam, na twarzyczkę heroiny odważnej na tyle, by móc powstrzymać potężny atak Drakolisza. Przemieniony nekromanta nie jest prostym przeciwnikiem, którego można pokonać byle czarem lub ostrzem. Do jego unicestwienia potrzebny jest talent, umiejętności, siły i magia nierzadko wplątana runami w miecz, pancerz... rytuały.
Białowłosy poruszył się na fotelu jakby ciśnięty nieprzyjemnym ładunkiem błyskawicy. Podniósł spokojnie kolana wraz z udami, następnie ponownie usiadł goszcząc się na nowo. Na twarzy Elfa zajaśniał sympatyczny uśmiech. Wywołał go cytat Aphrael oraz jej beztroskie zachowanie. Nie przypominała surowej właścicielki sił magicznych, tylko kogoś zupełnie innego. Lepszego. Ciekawszego.

-Z tego co wiem nekromanci właśnie zimną krew uwielbiają. Przydaje im się do ożywiania wątłych, starych zwłok. Cieszę się jednak, że jesteś tutaj. Nie pożałowałbym zemsty, gdybym tylko zobaczył cię padającą martwą.
W jego głosie również można było odczuć melancholię i powrót wspomnieniami do przeszłości. W dodatku oczy rycerza wydawały się chłodne i pozbawione energii. Mimo to - przyciągały.
-To chyba czas, abym już dał ci spokój. Jesteś zmęczona i przyda ci się odpoczynek. Przyjęcie na siebie ciosów maga oraz jego cząstki energii to nie lada wyczyn dla Pradawnej. Pozwól więc, że po prostu... odejdę. Czeka mnie jeszcze długa droga, Alarania nie jest zgoła mała jak nam się Maluczkim wydaje...
Awatar użytkownika
Aphrael
Szukający Snów
Posty: 183
Rejestracja: 13 lat temu
Rasa: Czarodziejka
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Aphrael »

Dopiero po chwili ocknęła się z zamyślenia. Wygoniła ponure myśli z umysłu i skupiła się na teraźniejszości.

- Gdzie się udasz? - spytała. - Masz jakiś konkretny cel, do którego dążysz? - usiadła, ciągle spoglądając na Elfa przenikliwymi, zielonymi oczami. Odgarnęła włosy, które przesłoniły jej jedno oko i teraz czarne kosmyki spływały po prawym ramieniu Czarodziejki. Nie wiedziała, dlaczego, ale sądziła, że Galanoth wiedzie żywot podobny do niej; ona nie miała żadnego konkretnego celu swej wędrówki. Skarciła się w myślach. Dopowiadała sobie rzeczy, których nie mówił, wierzyła w swoje domysły, które nie miały żadnych realnych podstaw.

- Poza tym,ja się wyspałam. Jeśli wierzyć twoim słowom, a ja wierzę, to czuwałeś przez cały czas - dodała po krótkiej chwili milczenia. - I kto tu bardziej potrzebuje odpoczynku? - w jej głosie słychać było lekki sarkazm. Nie mogła jednak nie odwzajemnić sympatycznego uśmiechu Elfa. Po chwili zorientowała się, że z trudem przyszłoby jej odwrócenie wzroku - jego oczy jakby ją hipnotyzowały, przyciągały. Miały ładny, piwny kolor. Zamrugała gwałtownie, zdając sobie sprawę, że od dłuższej chwili wpatruje się w rycerza, nie mówiąc ani słowa. Szybko spuściła wzrok i zapatrzyła się na podłogę.

        Pomyślała, że mieszkańcy Meot będą nieweseli, że ich bohater odejdzie w ciszy jeszcze tej samej nocy. Jutro w mieście będzie wrzało - Czarodziejka też zastanawiała się nad szybkim zniknięciem z tych okolic. Nie lubiła zbytnio tłumów, a wiele ludzi zgromadzi się pod karczmą jeszcze przed południem, jak sądziła. Plotki rozejdą się z szybkością błyskawicy i już niedługo zacznie się dowiadywać dziwnych rzeczy o sobie i swej przygodzie, które wymyślą ludzie pragnący być w centrum uwagi, opowiedzieć najbardziej zadziwiającą historię, którą inni będą podawać za prawdę.
"Piękne rzeczy wypracować można dzięki długiej i uciążliwej nauce, złe natomiast owocują same bez trudu." Demokryt z Abdery
Awatar użytkownika
Galanoth
Zsyłający Sny
Posty: 328
Rejestracja: 13 lat temu
Rasa: Lodowy Elf
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Galanoth »

W oczach Elfa zagrzmiała burza emocji. Zainteresowanie i ciekawość mieszały się wraz z mało widocznym zmęczeniem, utrapieniem i brakiem sensu życia. Galanoth mało kiedy miał dosyć własnej egzystencji. Na ogół otwarty oraz radosny, lecz stoicko spokojny, nie wszczynał awantur z resztą Alaranii.
Co innego, gdy kłócił się z własnym ciałem; sercem i rozumem. Obydwa metaforyczne miejsca walczyły ze sobą o panowanie. Kazały działać sprzecznie, ryzykownie... cały czas. Elf czasem miał tego dosyć. Życie rycerza-Obrońcy nie jest wcale usłane różami ani też przelewaną krwią ofiar. Życie rycerza-Obrońcy to wyzwanie postawione samemu sobie. To test mający wskazać jak ktoś potrafi być silny, wolny... niezależny i sprawiedliwy.
Wszystkie ów cechy dostrzegł w postaci Aphrael. Kobieta nie ruszała się z miejsca. Tkwiła w martwym punkcie komentując wszystko, co On powiedział. Podobało mu się to. Miała ikrę i co najważniejsze nie należała do osób ograniczonych zbędnymi balastami wiedzy. Owszem, Czarodziejka jest mądra i krzepka, lecz nie wyobraża sobie zbyt wiele. Zachowuje dystans do siebie, jak i do własnych możliwości spłacanych skromnością do rozmiarów główki szpilki.

Wojownik nagle wstał, złapał się za mocarny pas wetknięty między górną a dolną częścią zbroi. Przy niej wisiało sześć mieszków różnego rodzaju. Pociągnięciem ostrego zakończenia rękawiczki odciął najmniejszy z nich. Worek położył z łoskotem na szafce nocnej przy której leżał opróżniony kubek po mleku i część wykupionego chleba. Galanoth spojrzał wtedy na Aphrael i uśmiechając się kącikami ust, odpowiedział:

-Moim celem jest Alarania. Wszędzie znajdę zajęcie. Zło jest szerokie i potężne jak sama kraina. Chyba nie ma już takiego miejsca, gdzie by go nie było...
Pominął metafizyczne wyobrażenia raju, ludzkich serc czy domowego ogniska.
-I masz rację, czuwałem przy tobie cały czas. Taka moja rola. Jestem Obrońcą, a Obrońca nie śpi. On ma patrzeć i pilnować, by takim damom jak tobie żadna krzywda się nie dzieje.
Nie zważając na podejrzane spuszczanie wzroku Czarodziejki dodał:
-Chyba, że masz wobec mnie jakiś sprzeciw... wtedy cię wysłucham.
Awatar użytkownika
Aphrael
Szukający Snów
Posty: 183
Rejestracja: 13 lat temu
Rasa: Czarodziejka
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Aphrael »

        Przez chwilę siedziała bez ruchu, gdy w pokoju panowało milczenie. Kiedy Elf wstał, podniosła wzrok i bacznie mu się przyglądała. Zobaczyła w jego oczach taką burzę emocji, że zakręciło jej się w głowie. Jakby walczyły ze sobą dwie strony jego ja. Co wywołało u niego tak silne emocje?

        Mężczyzna odciął jeden z woreczków przyczepionych do jego pasa i położył na stoliku. Zaciekawiło ją to, ale nie dała po sobie tego poznać. Wpatrywała się w Elfa, próbując domyślić się, co zamierza zrobić. Na próżno. Sprawiał wrażenie lodowato spokojnego i pewnego siebie, ale wiedziała, że pod tą maską statyczności kryje się burza emocji. Spojrzał na nią i uśmiechnął się lekko. Wysłuchała go, po czym przemówiła:
- Dziękuję, że strzegłeś mnie tej nocy - powiedziała. Sama by sobie pewnie nie poradziła. - Twoja pomoc była nieoceniona - odetchnęła i mówiła dalej:

- Cóż mogę powiedzieć? - spytała. - Skoro twierdzisz, że jesteś gotowy na dalszą podróż, to nie będę się wtrącać - uśmiechnęła się wesoło. Jej niepewność zniknęła; nie myliła się co do Elfa. Jej domysły były prawdziwe, jak zwykle zresztą, chociaż nie wiedziała, dlaczego tak się dzieje. Można powiedzieć, że posiadała pewien rodzaj instynktu, który połączony z obserwacją i uważnym słuchaniem pozwalał jej zgadywać rzeczy, które nie zostały jednoznacznie wypowiedziane.

- Tak jak powiedziałeś, zło jest wszędzie. Gdzie więc się udasz? - powiedziała. Ona... jeszcze nie zastanawiała się nad tym, gdzie pojechać. Może na Wybrzeże Cienia? Dawno jej tam nie było. - Ja chyba podążę w kierunku Serenay - stwierdziła bez żadnego szczególnego powodu.
"Piękne rzeczy wypracować można dzięki długiej i uciążliwej nauce, złe natomiast owocują same bez trudu." Demokryt z Abdery
Awatar użytkownika
Galanoth
Zsyłający Sny
Posty: 328
Rejestracja: 13 lat temu
Rasa: Lodowy Elf
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Galanoth »

Woreczek wypchany po brzegi monetami zabrzęczał radośnie. Galanoth na początku w ogóle nie tykał pieniędzy. Prawdę mówiąc ani on ani też właściciel oberży nie pomyślał o uiszczeniu opłaty za długi nocleg w Srebrnym Wężu. Rycerz chcąc zachować swój czysty honor w spokoju, pokazać się ponownie z dobrej strony - niekoniecznie rozpalonej rozdawaniem mieszków na lewo i prawo - uśmiechnął się subtelnie zadowolony z własnego uczynku. Zapłacił bowiem znacznie więcej niż trzeba było, lecz opieka ze strony starszego mężczyzny, smak jadła oraz jakość wyposażenia gospody... wszystko to przerastało wyobrażenie Elfa. Zdziwił się i został zaskoczony pozytywnie. Postanowił więc wynagrodzić to oberżyście pozostawiając sowity napitek wygrzebany z niedawno odwiedzonego nekropolis. To dziwne, ale opuszczone miejsca zawsze były, są i będą wypchane wieloma bogactwami.

Rycerz Thelas skoncentrował wzrok na twarzy Aphrael. Czarodziejka wyglądała na spokojną i cichą, lecz w jej głosie doszukał się elementów podniecenia, dokonywania ważnych wyborów i zakłopotania. Mężczyzna miał prawo nie wiedzieć w jaki sposób Pradawna wybiera między dostępnymi opcjami. Sam natomiast dawno opracował rewelacyjną taktykę doboru własnych pragnień do istniejącej sytuacji. Nie było to coś jednak bardzo przemyślanego. Ot, działał na ślepo - zgodnie z własnym instynktem przetrwania.

-Hm... mam multum opcji do wyboru.
Sięgnął prawą ręką na plecy, poprawił tarczę umocowaną do nich.
-Chciałbym zaszyć się na jakiś czas na zielonych stepach Alaranii. Kto wie, może nawet zerwać parę ładnych kwiatów i wręczyć je urodziwej damie królewskiej... - bujał w obłokach - Przeszedłem powtórnie wybrzeże i powiem szczerze mam ochotę odpocząć od wody, morza, piasku... tego miasta.
Zakończył znaczącym spojrzeniem i szerszym uśmiechem. Ot, miał jeszcze coś do dodania.
-Jeśli chcesz mogę towarzyszyć ci do równin pod Fargoth. Drivia wydaje się być spokojnym regionem, ale zawsze przyda się pomocna dłoń, hm?
Awatar użytkownika
Aphrael
Szukający Snów
Posty: 183
Rejestracja: 13 lat temu
Rasa: Czarodziejka
Profesje:
Kontakt:

Post autor: Aphrael »

        Zastanowiła się nad propozycją rycerza. W sumie, czemu nie? Mimo, że nie groziło jej żadne niebezpieczeństwo, towarzysz podróży byłby bardzo mile widziany. Uświadomiła sobie, ze miała już serdecznie dość samotnych wędrówek, które były przecież całym jej życiem. Dawno nie spotkała kogoś, z kim mogłaby po prostu porozmawiać. Ludzie bali się jej mocy, albo byli wdzięczni za pomoc, jednak nigdy nie byli szczególnie smutni, kiedy ruszała w dalszą podróż. Była samotna, mimo że często otaczał ją tłum.

        Z Elfem mogła porozmawiać szczerze, tak po prostu. Był pierwszą taką osobą od ilu? Kilkudziesięciu lat? Nie pamiętała, kiedy ostatnio rozmawiała z kimś, kto choć w najmniejszym stopniu ją rozumiał. Miała niejasne przeczucie, że poznała kogoś takiego niedawno, ale nic sobie nie przypominała.

- Zaiste, podróż u boku przyjaciela byłaby naprawdę ciekawa, nawet jeśli nie trwałaby zbyt długo - uśmiechnęła się.
- Ale daj mi chwilę, żebym doprowadziła się do porządku - dodała. Spojrzała krytycznie a swoje włosy. - Chcę zmyć z siebie brud podziemi - wyjaśniła, podnosząc się. - Nie zajmie mi to wiele czasu - obiecała.

        Podeszła do drzwi i wyszła na korytarz. Natknęła się na młodą dziewczynę, zapewne córkę karczmarza. Poprosiła ją o wskazanie drogi to łaźni i odetchnęła, gdy dowiedziała się, że takowa istnieje - wybrała dobrą gospodę na postój. Poprosiła także, żeby ktoś przyniósł jej rzeczy, które zostały przy siodle konia. Dziewczyna nie odezwała się ani słowem, ale pobiegła schodami w dół, wiec Aphrael odeszła w kierunku przez nią wskazanym. Dochodziła do drzwi, gdy dogonił ją chłopiec stajenny i dał jej jej torby. Podziękowała mu i weszła do łaźni.

        Łaźnia okazała się być niewielkim pokoikiem, na którego środku stała duża drewniana balia wypełniona ciepławą wodą. Na półkach piętrzyły się stosy szorstkich, szarych ręczników. Czarodziejka wzięła jeden z czystych i czym prędzej zanurzyła się w wodzie. Gdyby była sama, z pewnością delektowałaby się tą kąpielom, lecz teraz szybko się umyła. Wyszła z wody i pstryknęła palcami. Jej włosy wyschły. Ubrała się w zielone, dosyć przylegające do ciała spodnie i bluzkę w tym samym kolorze, a także wysokie buty. Splotła sobie warkocz, jaki dość często nosiły wszelkiego rodzaju księżne, pomagając sobie magią tak, że kosmyki układały się, jak chciała. Oceniła efekt na zadowalający i szybko wróciła do swojego pokoju.

        Uchyliła drzwi na tyle, żeby wejść i zamknęła je za sobą. Poprawiła torby na ramieniu i spojrzała na Elfa.
- Jestem gotowa - oświadczyła z uśmiechem. - Możemy wyruszyć natychmiast.
Założyła na ramiona płaszcz i wyszła, a z nią Galanoth. Nie minęło dużo czasu, a znaleźli się za murami, podążając na północ.

Ciąg Dalszy
"Piękne rzeczy wypracować można dzięki długiej i uciążliwej nauce, złe natomiast owocują same bez trudu." Demokryt z Abdery
Zablokowany

Wróć do „Meot”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości