[Pola na uboczu wioski]Podróż bez celu


Mała wioska położona na Równinach Andurii. Mieszka tutaj niewiele osób, bardzo spokojne miejsce mimo iż odwiedzane przez wielu podróżnych.
Moderator Strażnicy

Postprzez Sena » N kwi 08, 2012 10:45 pm

Wężowata nacierała plecy, dając rozmówcy czas do namysłu. Wyglądało to trochę dziwnie, gdy usiłowała dokładnie rozprowadzić oliwkę. Jakby sama próbowała wyłamać sobie bark. Ponieważ nie słyszała zbyt dobrze, leżąc musiała wykręcać głowę pod dziwnym kątem, by widzieć twarz mężczyzny. Gdy ten rzucił mieszkiem, zaskakująco szybko uniosła się na łokciu i obróciła, by chwycić woreczek w locie. Ruch widziała. I to doskonale. Wyjęła jedną z monet i obracała ją przez chwilę w palcach, badając fakturę. Powąchała ją nawet i posmakowała z ciekawości.
- Nie znam takich pieniędzy. Nie przyjmę. - Syknęła przez zęby i odrzuciła trzos właścicielowi. Nie mogła nawet stwierdzić, z czego zaoferowane pieniądze były zrobione, nie rozróżniała kolorów. Ostentacyjnie ułożyła się wygodniej i zamknęła buteleczkę z oliwką. Była łasa na pieniądze, ale kiedyś już nacięła się przyjmując obce jej waluty. Nie zamierzała popełnić tego błędu ponownie. Ziewnęła, prezentując równiutkie zęby i absolutny brak zainteresowania. Jeśli kupcowi zależało na dobrej truciźnie, powinien coś wymyślić. A trucizny miała najlepsze. Działanie wszystkich, jakie mogła zaoferować znała na sobie. Mogło wydawać się to dziwne, ale gdy zmieniała skład jakiejś, aplikowała ją samej sobie. Zaraz po testach na innych. I tak była odporna na tyle trucizn, że zwykłe dawki nie mogły jej zabić. A w ten sposób zwiększała swoją odporność i mogła przygotować niemal doskonałe receptury.
Avatar użytkownika
Sena
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Finua,
Rasa: Zmiennokształtny
Aura: Żelazna aura o przeciętnej sile i bursztynowej poświacie. Wokół niej nie słychać żadnego dźwięku. Towarzyszy jej zapach mokrej ziemi i sierści. W dotyku jest giętka a w smaku ostro-słona.
Wygląd: Sana jest wysoka na trochę ponad pięć i pół stopy oraz szczupła z proporcjonalną figurą i delikatnie zarysowanymi mięśniami. Nie przekłada się to
jednak na siłę, można raczej stwierdzić, że o ile ćwiczyła, robiła to raczej dla wyglądu, niż sprawności fizycznej. Twarz o dość łagodnych rysach, okala
burza czarnych loków. Jej oczy można określić jako bursztynowe ...
(Więcej)

Postprzez Anakles » Pn kwi 09, 2012 2:18 pm

Westchnął, pochylając się po mieszek z pieniędzmi - nie był niestety tak zręczny jak zmiennokształtna i zwykle nie potrafił złapać przedmiotu w locie. Musiał poczekać, aż grawitacja ściągnie przedmiot na ziemię, gdzie nie mógł już wymsknąć mu się z palców, ni przemieścić się w inną stronę. Następnie schował mieszek ponownie za pas, myśląc gorączkowo co jeszcze mógłby zaoferować zmiennokształtnej za niechcianą truciznę. Wiedział, iż przekonanie jej, że monety są w rzeczywistości cenniejsze niż tutejsza waluta graniczy z cudem. Podczas ich krótkiej konwersacji dowiedział się o niej więcej, niżby chciała. Po jej słowach poznał, iż trudniła się sprzedażą trucizn od całkiem dawna - wszak od razu podała mu wszelkie potrzebne informacje, dzięki którym ich konwersacja mogłaby trwać dłużej - a oznaczało to, że jest niesamowicie oporna na przyjmowanie wszelkiej podejrzanej waluty. Równie dobrze mógłby przekonywać kogokolwiek z wysokich rodów do wyjątkowo niekorzystnej dla nich transakcji. Jednak gdy się nad tym zastanowił, odkrył, że dzięki temu otworzyła się dla niego dotąd zamknięta szczelnie furtka.
- W takim razie nie mam chyba niczego co mógłbym zaoferować - powiedział, nie potrafiąc ukryć złośliwego uśmiechu jaki natychmiast wykwitł na jego twarzy.
W tej sytuacji nie tracił niczego na coś niepotrzebnego mu - w tym momencie - nie odkrywając tym samym swych prawdziwych zamiarów. O ile oczywiście zmiennokształtna nie zdecyduje się zabić swego niedoszłego klienta za stracony czas.
Avatar użytkownika
Anakles
Szukający drogi
 
Rasa: Nemorian
Aura: Dość silna aura o cynowej barwie i rubinowej poświacie. Wydziela nietypowy, ciężki do rozpoznania zapach. Wywołuje w głowie dziwne dźwięki i głosy, powoduje również wrażenie czegoś obcego i niezidentyfikowanego. Towarzyszą jej także krzyki agonii i rumor spadających głazów. W dotyku dość twarda i sztywna, a w smaku słona.
Wygląd: Wysoki, przystojny mężczyzna z kruczoczarnymi włosami do ramion. Ponieważ wychowywał się jako arystokrata, porusza się z wyższością, zadzierając
wysoko głowę, przeświadczony, iż jest lepszy od innych. Ubiera się
zawsze w wytworne ubranie, najczęściej jest to skórzana, czarna kurtka, spodnie w tym samym kolorze oraz wysokie, sznurowane buty do kolan. Nosi
także ...
(Więcej)

Postprzez Sena » Cz kwi 12, 2012 4:56 pm

Mężczyzna miał szczęście, że Sena, choćby chciała, nie była w stanie dostrzec niuansów mimiki. Ludzkie twarze dzieliły się dla niej na - agresywne, zadowolone i niewidoczne. Z czego tych ostatnich było najwięcej. Właściwie, jeśli czyjaś wyraźna mina nie zmieniała się przez chwilę, również stawała się szarą plamą. Za to słowa usłyszała. Co również było dla niej wyczynem. Spojrzała na niedoszłego nabywcę trucizny i na ułamek sekundy wysunęła język przez wargi. Kilkakrotnie. Prawdopodobnie nawet drgał przez chwilkę.
- Wyjaśśśnij mi jedno... Gssie tsszzeba mieć rossum, aby chcieśś cośś kupiśś ssa obsse monety? - Zmiennokształtna wyglądała idealnie spokojnie. Była wręcz podejrzanie nieruchoma. Powoli robiła się głodna. Zanim została zatrzymana, zamierzała pójść do wioski i dorwać jakiegoś solidnie utoczonego szczurka, albo nawet królika. Ale teraz, gdy już się położyła, niezbyt miała ochotę wstawać. Znów w mgnieniu oka wysunęła i schowała język, który mógł nawet wydawać się rozdwojony. A prawie na pewno przed chwilą nie miała tak ciemnej oprawy oczu. Ani wzoru łusek na powiekach.
Avatar użytkownika
Sena
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Finua,
Rasa: Zmiennokształtny
Aura: Żelazna aura o przeciętnej sile i bursztynowej poświacie. Wokół niej nie słychać żadnego dźwięku. Towarzyszy jej zapach mokrej ziemi i sierści. W dotyku jest giętka a w smaku ostro-słona.
Wygląd: Sana jest wysoka na trochę ponad pięć i pół stopy oraz szczupła z proporcjonalną figurą i delikatnie zarysowanymi mięśniami. Nie przekłada się to
jednak na siłę, można raczej stwierdzić, że o ile ćwiczyła, robiła to raczej dla wyglądu, niż sprawności fizycznej. Twarz o dość łagodnych rysach, okala
burza czarnych loków. Jej oczy można określić jako bursztynowe ...
(Więcej)

Postprzez Anakles » Cz kwi 12, 2012 7:13 pm

Mimo iż od początku rozmowy czuł , że nie jest traktowany jako ktoś szczególnie wysokiej rangi na osobistym rankingu inteligentnych ludzi kobiety, poczuł się dotknięty jej wypowiedzią. Jego duma, która urosła do monstrualnych wręcz rozmiarów, poprzez wszystkie lata spędzone w Otchłani, gdy wszyscy wokół przekonywali go o jego wielkości, wyraźnie dała o sobie znać. O ile potrafił znieść zauważalne lekceważenie - co prawda niezbyt wielkie - o tyle nie mógł już znieść podważania jego inteligencji, powiedzianej mu prosto w twarz. Wszak cena, która zaoferował była aż zbyt wielka za niewielką buteleczkę trucizny, a to, iż kobieta tego nie dostrzegała, nie stanowiło jeszcze pretekstu do wytykania jego - nieistniejącej przecież - głupoty. Ta uboga, durna zmiennokształtna nie wiedziała nawet jaki majątek przepuściła parę minut temu. Czuł żar, gorejący w całym jego ciele i chcący wydostać się na zewnątrz, w formie gniewu. Zacisnął pięści i powiedział, nie spuszczając wzroku z kobiety:
- Tak się składa, iż przybyłem niedawno, z bardzo daleka. I uwierz mi, nie miałem możliwości nabycia tutejszej waluty, nie myśląc o tym, gdyż tak naprawdę nie chciałem kupić od ciebie tej trucizny.
Wyciągnął do połowy miecz z pochwy, zmierzając w jej stronę. Zapomniał już o zagrożeniu, jakie czuł podczas całej rozmowy ze zmiennokształtną - liczyła się wyłącznie zemsta, gdyż tego właśnie został nauczony podczas lat spędzonych w Otchłani. Nikt nie mógł podważać jego inteligencji, patrząc mu w oczy - gdyby zechciał ją podważać za plecami, wysłałby do niego płatnych zabójców - a nie mógł już dłużej nadwyrężać i tak już dużej cierpliwości. Ta kobieta musiała ponieść karę za swe słowa.
Avatar użytkownika
Anakles
Szukający drogi
 
Rasa: Nemorian
Aura: Dość silna aura o cynowej barwie i rubinowej poświacie. Wydziela nietypowy, ciężki do rozpoznania zapach. Wywołuje w głowie dziwne dźwięki i głosy, powoduje również wrażenie czegoś obcego i niezidentyfikowanego. Towarzyszą jej także krzyki agonii i rumor spadających głazów. W dotyku dość twarda i sztywna, a w smaku słona.
Wygląd: Wysoki, przystojny mężczyzna z kruczoczarnymi włosami do ramion. Ponieważ wychowywał się jako arystokrata, porusza się z wyższością, zadzierając
wysoko głowę, przeświadczony, iż jest lepszy od innych. Ubiera się
zawsze w wytworne ubranie, najczęściej jest to skórzana, czarna kurtka, spodnie w tym samym kolorze oraz wysokie, sznurowane buty do kolan. Nosi
także ...
(Więcej)

Postprzez Sena » Cz kwi 12, 2012 7:56 pm

Wcześniej Sena była po prostu lekko niezadowolona z powodu pustego żołądka. Jednak w takich chwilach przywoływała całą skrywaną w sobie wściekłość, żal i chęć zemsty za wszystko. Zagrożenie w postaci miecza tylko przyspieszyło cały proces. W jednej chwili leżała na ziemi nieco znudzona kobieta.
- Biedassssstwo... - W następnej niemal całkowicie czarny wąż unosił łeb niemal na wysokość pasa mężczyzny. Gadzina długością prawie dorównywała wzrostem swojemu ludzkiemu odpowiednikowi. Bez wahania rozłożyła pokaźny kaptur i zaprezentowała zęby jadowe. W takich momentach żałowała, że nie potrafiła pluć jadem. Był cenny, oczywiście. Ale, gdyby mogła, rozprawiłaby się w każdym wojem w ciągu sekund. Z drugiej strony nie mogła sobie przypomnieć nikogo, kto przeżyłby jej ukąszenie. Prawdopodobnie dlatego, że potem zajmowała ofiarę sztyletami.
W każdym razie w chwili obecnej ustawiła wygodniej ciało i zakołysała lekko łbem, sycząc wściekle. Nie miała ochoty marnować czegoś tak wartościowego jak jej jad. Liczyła, że wystarczająco zastraszy przeciwnika. Uniosła na chwilkę nieco bardziej przednią część ciała, przypominając, że aktualnie była dużym, jadowitym gadem. Do tego wygrzanym w słońcu, więc szybkim. Gdyby mężczyzna zaatakował, miała zamiar zrobić jeden unik, zanurkować pod mieczem i ukąsić. A potem udać się na z góry upatrzone pozycje i cisnąć sztyletem, lub zaczekać, aż ofiara zacznie się dusić.
Avatar użytkownika
Sena
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Finua,
Rasa: Zmiennokształtny
Aura: Żelazna aura o przeciętnej sile i bursztynowej poświacie. Wokół niej nie słychać żadnego dźwięku. Towarzyszy jej zapach mokrej ziemi i sierści. W dotyku jest giętka a w smaku ostro-słona.
Wygląd: Sana jest wysoka na trochę ponad pięć i pół stopy oraz szczupła z proporcjonalną figurą i delikatnie zarysowanymi mięśniami. Nie przekłada się to
jednak na siłę, można raczej stwierdzić, że o ile ćwiczyła, robiła to raczej dla wyglądu, niż sprawności fizycznej. Twarz o dość łagodnych rysach, okala
burza czarnych loków. Jej oczy można określić jako bursztynowe ...
(Więcej)

Postprzez Anakles » Śr kwi 18, 2012 7:06 pm

Nawet zmiana kobiety w węża nie zmniejszyła jego złości i nie przywróciła mu zdrowego rozsądku. Ktoś myślący normalnie, ktoś nie ogarnięty dzikim szałem, zastanowiłby się i zrezygnował z ataku, lecz on od kiedy tylko pamiętał, nie potrafił ogarnąć swej wściekłości. Był to jeden z największych problemów, jakie sprawiały, iż nadal zmniejszano do minimum jego udział w rozmowach o finansach. Co prawda formalnie stanowił głowę rodu i powinien być obecny na wszelkich spotkaniach, dotyczących rzeczy ważnych dla Karronleyów, lecz krewni niezwykle często wysyłali go z dala od domu, byleby tylko nie zmarnował ich majątku pochopną decyzją. Później jedynie streszczali mu spotkania. Streszczali! Czy nie rozumieli, iż to tylko podsycało jego złość? Trzymali go wciąż na smyczy, sądząc, że nie dostrzega tego prostego faktu, nie wierząc w jego siły, jego możliwości. Dawali mu jedynie proste sprawy, jakie można było załatwić na papierze lub też takie, które nie mogły doprowadzić go do szału. Był to jeden z powodów jaki przyczynił się do jego ucieczki, lecz nie jedyny. O nie, aż za dużo ich posiadał. Ucieczka w jego przypadku stanowiła rzecz konieczną i niezbędną do jego dalszej egzystencji. Może wyeliminuje tu nareszcie swe największe wady? Nie, to raczej niemożliwe, pomyślał.
Pamięć o wydarzeniach hańbiących go, jedynie dorzuciła dodatkowe węgle do i tak już zbyt rozpalonego pieca. Nie zmieni swej decyzji, choćby zmiennokształtna zmieniła się w smoka.
Avatar użytkownika
Anakles
Szukający drogi
 
Rasa: Nemorian
Aura: Dość silna aura o cynowej barwie i rubinowej poświacie. Wydziela nietypowy, ciężki do rozpoznania zapach. Wywołuje w głowie dziwne dźwięki i głosy, powoduje również wrażenie czegoś obcego i niezidentyfikowanego. Towarzyszą jej także krzyki agonii i rumor spadających głazów. W dotyku dość twarda i sztywna, a w smaku słona.
Wygląd: Wysoki, przystojny mężczyzna z kruczoczarnymi włosami do ramion. Ponieważ wychowywał się jako arystokrata, porusza się z wyższością, zadzierając
wysoko głowę, przeświadczony, iż jest lepszy od innych. Ubiera się
zawsze w wytworne ubranie, najczęściej jest to skórzana, czarna kurtka, spodnie w tym samym kolorze oraz wysokie, sznurowane buty do kolan. Nosi
także ...
(Więcej)

Postprzez Sena » Pn kwi 23, 2012 8:22 pm

Kobra kołysała się przez chwilę na boki, jakby była dziwnym odbiciem lustrzanym mężczyzny. Każde drgnięcie miecza, czy przesunięcie nogi powodowało ruch węża. Przez cały czas miała rozłożony kaptur i syczała ostrzegawczo. Bez przerwy oceniała przeciwnika, wyrzucając czasem łeb w bok, lub przód i oceniając reakcje. Szybko doszła do wniosku, że miecz nie był mu tak obcy, jak Sena by chciała. Trafiłaby z pewnością, ale pozostawało pytanie, czy sama nie została przerąbana mieczem na pół. Dlatego gdy już miała zaatakować i poczęstować przybysza solidną porcją jadu... złożyła kaptur i czmychnęła w trawę.
Po prawdzie gad tych rozmiarów rzucał się nieco w oczy, ale była wygrzana, mogła więc poruszać się dość szybko. Plan był prosty: oddalić się nieco, zmienić formę i wiać. W końcu nikt nie powiedział, że płatny zabójca musi być odważny, ani tym bardziej narażać życia bez powodu. Ostatecznie, gdyby mężczyzna ją dogonił, zamierzała doprowadzić do walki w zwarciu i potraktować go sztyletem albo kropelką jadu, którą wciąż czuła na języku. Nie miała tylko pojęcia, co będzie, jeśli nie zdąży uchylić się przed ciosem, albo okaże się, że przeciwnik ma jakieś zapasowe asy w rękawie.
Avatar użytkownika
Sena
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Finua,
Rasa: Zmiennokształtny
Aura: Żelazna aura o przeciętnej sile i bursztynowej poświacie. Wokół niej nie słychać żadnego dźwięku. Towarzyszy jej zapach mokrej ziemi i sierści. W dotyku jest giętka a w smaku ostro-słona.
Wygląd: Sana jest wysoka na trochę ponad pięć i pół stopy oraz szczupła z proporcjonalną figurą i delikatnie zarysowanymi mięśniami. Nie przekłada się to
jednak na siłę, można raczej stwierdzić, że o ile ćwiczyła, robiła to raczej dla wyglądu, niż sprawności fizycznej. Twarz o dość łagodnych rysach, okala
burza czarnych loków. Jej oczy można określić jako bursztynowe ...
(Więcej)

Postprzez Anakles » Wt kwi 24, 2012 9:24 pm

Gdy kobra uciekła w krzaki, nie podążył za nią od razu, lecz przystanął na chwilę, dysząc ciężko i pozwolił sobie na odpoczynek. Jeśli chciałby walczyć ze zmiennokształtną nadal, nie byłoby to zbyt mądrym posunięciem, gdyż jej szybkość doprawdy wprawiała go zdumienie. Jednak zmęczenie po kilkuminutowej walce przeważyło - nigdy nie odznaczał się dużą wytrzymałością, toteż mógł wygrywać tylko krótkie starcia.Schował miecz do pochwy i przysiadł na kamieniu, przeklinając swą słabość. W tej chwili pragnął jedynie napić się jakiegokolwiek napoju - najlepiej wina, lecz nie byłby wybredny, gdyby ktoś podał mu kubek wody. Czy naprawdę nie posiadał choć krzty umiejętności planowania? Wszak uczył się tyle lat od swych nauczycieli, a nadal popełniał tak głupie i oczywiste błędy! Jak można było nie przewidzieć, iż jakikolwiek napój przyda mu się w tej nowej krainie? O czym myślał gdy uciekał z Otchłani? A tak...sądził, że znajdzie się w jakimś ogromnym mieście, na wzór tych z jego ojczyzny. Gdyby tak się stało zdobycie napoju byłoby kwestią paru minut, lecz niestety los postanowił zadrwić z niego, wysyłając go do dziury zabitej dechami, gdzie zdobycie czegokolwiek wiązało się z niemożliwym.
Krótki odpoczynek sprawił, iż przestał tak dotkliwie odczuwać pragnienie, a jego złość zmalała. Mógł teraz nareszcie zacząć używać swego intelektu w pogoni za zmiennokształtną, toteż gdy tylko ruszył za nią w pogoń, począł na nowo konstruować zaklęcie zadawania bólu.
Avatar użytkownika
Anakles
Szukający drogi
 
Rasa: Nemorian
Aura: Dość silna aura o cynowej barwie i rubinowej poświacie. Wydziela nietypowy, ciężki do rozpoznania zapach. Wywołuje w głowie dziwne dźwięki i głosy, powoduje również wrażenie czegoś obcego i niezidentyfikowanego. Towarzyszą jej także krzyki agonii i rumor spadających głazów. W dotyku dość twarda i sztywna, a w smaku słona.
Wygląd: Wysoki, przystojny mężczyzna z kruczoczarnymi włosami do ramion. Ponieważ wychowywał się jako arystokrata, porusza się z wyższością, zadzierając
wysoko głowę, przeświadczony, iż jest lepszy od innych. Ubiera się
zawsze w wytworne ubranie, najczęściej jest to skórzana, czarna kurtka, spodnie w tym samym kolorze oraz wysokie, sznurowane buty do kolan. Nosi
także ...
(Więcej)

Postprzez Sena » Pt kwi 27, 2012 6:12 am

Wąż zaszył się w dość gęstych zaroślach, w miejscu, w którym z trudem zmieściłby się człowiek. Ale za to prawie na pewno nie byłby w stanie tam wejść. Przynajmniej bez łamania całego mnóstwa gałęzi. Przekonana o bezpieczeństwu swojej kryjówki, Sena zmusiła się do uspokojenia i zmiany w człowieka. Parę gałęzi poruszyło się przy tym niebezpiecznie mocno, co tylko zwiększyło czujność kobiety. Wyjęła sztylet z drobniutkimi dziurkami wzdłuż ostrza i położyła go sobie na kolanach. Zaraz potem zaczęła przeszukiwać swoje zapasy trucizn, aż znalazła fiolkę zawierającą paraliżujący specyfik. Odcięła jeszcze kawałek bawełnianej nici i zabrała się za szykowanie swojej broni. Na dłoń upuściła kilka kropli mętnej cieczy i nasączyła nią zwinięty sznurek.
Odczekała chwilkę, węsząc w powietrzu i starając się wyczuć drgania ziemi. Gdyby nie była niemal głucha oraz ślepa, mogłaby znacznie skuteczniej wypatrywać zagrożenia w takim miejscu. Miała tylko nadzieję, że mężczyzna, który chciał ją rozpłatać, nie zacznie nagle ciąć na kawałki ochraniających jej gałęzi. Po prawdzie krzaki mogły zamaskować ją dość dobrze, ale też w pewnym sensie więziły ją. Mogła oczywiście przedzierać się w ludzkiej formie, ale zajęłoby to mnóstwo czasu. Pozostawała więc jeszcze postać węża.
Bez dalszego namysłu zmiennokształtna chwyciła koniec nasączonej trucizną nitki i zaczęła przewlekać ją przez otworki w klindze sztyletu. Nie przeszkadzał jej nawet fakt, że nie widziała ani cienkiego sznurka, ani dziurek w ostrzu. Z pewną wprawą wyszukiwała kolejnych otworów palcami i przeciskała trzymaną w drugiej dłoni nitkę. Nie zamierzała zabić niedawnego rozmówcy. Chciała jedynie go pozbawić go władzy w kończynach, aby mogła go spokojnie unieruchomić i potem wypytać. Jakoś nie podobała jej się cała ta sytuacja i spotkanie nie wyglądało na przypadkowe. Gdyby tylko wiedziała, że jej przeciwnik nie był człowiekiem, zwiększyłaby ilość trucizny. Tak dla pewności. Sena nerwowo oblizała wargi szybkim ruchem i wyszczerzyła paskudnie zęby, gdy poczuła, że nadal była dostatecznie wzburzona, by koniuszek języka został rozdwojony.
Avatar użytkownika
Sena
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Finua,
Rasa: Zmiennokształtny
Aura: Żelazna aura o przeciętnej sile i bursztynowej poświacie. Wokół niej nie słychać żadnego dźwięku. Towarzyszy jej zapach mokrej ziemi i sierści. W dotyku jest giętka a w smaku ostro-słona.
Wygląd: Sana jest wysoka na trochę ponad pięć i pół stopy oraz szczupła z proporcjonalną figurą i delikatnie zarysowanymi mięśniami. Nie przekłada się to
jednak na siłę, można raczej stwierdzić, że o ile ćwiczyła, robiła to raczej dla wyglądu, niż sprawności fizycznej. Twarz o dość łagodnych rysach, okala
burza czarnych loków. Jej oczy można określić jako bursztynowe ...
(Więcej)

Postprzez Anakles » Pt kwi 27, 2012 7:34 pm

Biegł przed siebie, podążając szlakiem, jaki wytyczył przechodzący wcześniej wąż. Choć normalna istota czy nawet demon z pewnością nie zauważyłaby nawet wąskiego i niezbyt głębokiego rowu, który został wytyczony ledwie parę minut wcześniej, on, na tej akurat płaszczyźnie mógł pochwalić się niezwykłą wręcz wprawą. Od zawsze potrafił dostrzec rzeczy, niezauważone przez innych - zarówno kruczki w dokumentach, jak i tego typu ślady. To właśnie sprawiło, iż mimo wszystkich swych wad nie został pewnej nocy zamordowany, dzięki czemu jego młodszy brat przejąłby ród.
Przystanął gwałtownie, gdy znalazł się na terenie gęsto porośniętym zaroślami. Tu bowiem ślad tracił na ostrości, by po chwili stać się szerszy i głębszy niż wcześniej, jakby gadowi przybyło wagi, a demon wolał zachować pewną ostrożność - nie znał przecież wszystkich zagrań zmiennokształtnej, wolał też niepotrzebnie nie ryzykować swego życia. Cała złość opadła z niego podczas biegu, sprawiając, iż umysł jego nareszcie mógł pracować w pełni swych możliwości. Gdyby zmiennokształtna zaatakowała go z zaskoczenia zawsze posiadał też zaklęcie zadawania bólu, które skonstruował podczas biegu, wytyczając symbol na grząskim podłożu, które pozostawiało ślad kroków. Wyjął miecz z pochwy, czekając na ewentualny ruch gada, czy kobiety - nie wiedział bowiem jaką formę przyjęła - i wypatrując jej wśród zarośli, gdyby zdradziła swą obecność.
- No dalej, pokaż się - mruknął pod nosem, przybierając pozycję do lepszego zadania ciosu.
Avatar użytkownika
Anakles
Szukający drogi
 
Rasa: Nemorian
Aura: Dość silna aura o cynowej barwie i rubinowej poświacie. Wydziela nietypowy, ciężki do rozpoznania zapach. Wywołuje w głowie dziwne dźwięki i głosy, powoduje również wrażenie czegoś obcego i niezidentyfikowanego. Towarzyszą jej także krzyki agonii i rumor spadających głazów. W dotyku dość twarda i sztywna, a w smaku słona.
Wygląd: Wysoki, przystojny mężczyzna z kruczoczarnymi włosami do ramion. Ponieważ wychowywał się jako arystokrata, porusza się z wyższością, zadzierając
wysoko głowę, przeświadczony, iż jest lepszy od innych. Ubiera się
zawsze w wytworne ubranie, najczęściej jest to skórzana, czarna kurtka, spodnie w tym samym kolorze oraz wysokie, sznurowane buty do kolan. Nosi
także ...
(Więcej)

Postprzez Sena » So kwi 28, 2012 7:00 am

Gdy tylko Sena wyczuła drgania ziemi, zaczęła się rozglądać. Z powodu takiego, a nie innego gruntu, pewna była zbliżania się przeciwnika dopiero, gdy stał tuż obok niej. Miała jednak szczęście. Stał tyłem. Pełzanie jak najdłużej przez te przeklęte krzaki opłaciło się. Szybkimi ruchami dokończyła przygotowywanie sztyletu i schowała go do pochwy, po czym znów zmieniła formę i zaczęła szukać jak najkrótszej drogi, która pozwoliłaby jej znaleźć się za przeciwnikiem. Gdy tylko znalazła się na ścieżce, wyjęła po cichu zatrutą broń i znieruchomiała, czekając na jakikolwiek ruch mężczyzny. Bez tego jej rzut był dość niepewny. Uznała jednak szybko, że nie mogła czekać, aż jej cel ją zauważy i będzie próbował robić unik, albo zaatakować. Stała blisko, nawet bardzo blisko. Rzuciła więc sztyletem, chcąc trafić w ramię. W końcu chciała, aby człowiek przeżył. Widziała, że ostrze poleciało dalej, nie była tylko pewna, czy zupełnie ominęło cel, czy może udało jej się chociaż zadrasnąć przeciwnika. Niestety w takim wypadku dawca trucizny i tak byłaby zbyt mała. Wężowata nie zastanawiała się więc nad niczym, a tylko obróciła na pięcie i rzuciła do ucieczki. Po prawdzie niezbyt pewnie czuła się z taką ilością kończyn, przynajmniej po przemianach, ale zmiana kształtu była wycieńczająca, zaś kobieta chciała jeszcze odzyskać swój kaftan, który zostawiła na drodze, gdzie leżała.
Avatar użytkownika
Sena
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Finua,
Rasa: Zmiennokształtny
Aura: Żelazna aura o przeciętnej sile i bursztynowej poświacie. Wokół niej nie słychać żadnego dźwięku. Towarzyszy jej zapach mokrej ziemi i sierści. W dotyku jest giętka a w smaku ostro-słona.
Wygląd: Sana jest wysoka na trochę ponad pięć i pół stopy oraz szczupła z proporcjonalną figurą i delikatnie zarysowanymi mięśniami. Nie przekłada się to
jednak na siłę, można raczej stwierdzić, że o ile ćwiczyła, robiła to raczej dla wyglądu, niż sprawności fizycznej. Twarz o dość łagodnych rysach, okala
burza czarnych loków. Jej oczy można określić jako bursztynowe ...
(Więcej)

Postprzez Anakles » Śr maja 02, 2012 12:31 pm

Zobaczył nóż o sekundę za późno, przez co nie zdążył już wykonać uniku. Jednak na jego szczęście zmiennokształtna nie rzuciła sztyletem idealnie, dzięki czemu lekkie przesunięcie ciała w bok sprawiło, iż broń ledwie zadrasnęła jego ramię. Chciał natychmiast rzucić się w pogoń za kobietą, widział bowiem, że ta po niezbyt udanym rzucie próbuje uciec, lecz nie przewidział, iż do rany przedostała się mała dawka trucizny. Zdał sobie z tego sprawę dopiero gdy zaczął biec. Nawet gdy był mały, klasyfikował się raczej do szybszych niźli wolniejszych osób, a w miarę zdobywania kolejnych lat, jego umiejętności wzrosły. Doszło nawet do tego, iż wyprzedzał wszystkich z jego otoczenia i choć do mistrza nie mógł się nawet porównywać, to był dosyć szybki. Teraz jednak odległość między nim, a zwykłą kobietą zwiększała się coraz bardziej, mimo ciągłych prób przyśpieszenia. Czy tylko mu się zdawało, czy jego ruchy stały się wolniejsze? Nie zaprzestał jednak pościgu, bowiem upór jego, tak samo jak i duma podczas wszystkich lat spędzonych w Otchłani już dawno przestał być policzalny jakąkolwiek miarą.
Avatar użytkownika
Anakles
Szukający drogi
 
Rasa: Nemorian
Aura: Dość silna aura o cynowej barwie i rubinowej poświacie. Wydziela nietypowy, ciężki do rozpoznania zapach. Wywołuje w głowie dziwne dźwięki i głosy, powoduje również wrażenie czegoś obcego i niezidentyfikowanego. Towarzyszą jej także krzyki agonii i rumor spadających głazów. W dotyku dość twarda i sztywna, a w smaku słona.
Wygląd: Wysoki, przystojny mężczyzna z kruczoczarnymi włosami do ramion. Ponieważ wychowywał się jako arystokrata, porusza się z wyższością, zadzierając
wysoko głowę, przeświadczony, iż jest lepszy od innych. Ubiera się
zawsze w wytworne ubranie, najczęściej jest to skórzana, czarna kurtka, spodnie w tym samym kolorze oraz wysokie, sznurowane buty do kolan. Nosi
także ...
(Więcej)

Postprzez Sena » Śr maja 02, 2012 1:09 pm

Sena zerknęła przez ramię podczas biegu i omal nie wybuchnęła śmiechem. Mężczyzna był od niej znacznie wolniejszy dzięki truciźnie. Po prawdzie przez to omal nie wpadła na drzewo, ale zdążyła odskoczyć w bok. Zaraz potem wyszukała ścieżkę, która pozwoliłaby jej okrążyć przeciwnika i znaleźć swój sztylet. Broń była dla niej zbyt cenna, by tak po prostu ją zostawić.
- Cośśś wolny jesteśśśś, kochasssssiu! - Zawołała przez ramię i puściła się biegiem między krzakami, zawracając po sporym łuku. Szybko wypatrzyła błysk metalu w zaroślach. Upadła na kolana przy krzewach i sięgnęła ręką, by odzyskać klingę. Jednym okiem pilnowała pozycji swojego przeciwnika, by zdążyć wstać i uniknąć ciosu. Pochwycenia się nie bała. Wszystko wskazywało na to, że mężczyzna miał odporność podobną do małego kotka, skoro lekkie zadrapanie dawało takie efekty. Wężowata była pewna, że trucizny będzie za mało, jeśli ostrze nie wejdzie w ciało przynajmniej do połowy. A tu taka niespodzianka. Wszystko szło idealnie. Wystarczyło trzymać się na dystans, aż nogi odmówią mężczyźnie posłuszeństwa i padnie jak długi. Ewentualnie poprawić cios. Teraz, gdy był w ruchu, stanowił dla Seny wprost idealny cel. Kobieta musiała wsunąć ramię po sam bark w zarośla a i tak ledwie dotykała rękojeści. Wreszcie zdołała zaczepić palcem o uchwyt sztyletu i przyciągnąć go nieco. Wystarczyło już tylko złapać broń pewniej i uciec.
Avatar użytkownika
Sena
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Finua,
Rasa: Zmiennokształtny
Aura: Żelazna aura o przeciętnej sile i bursztynowej poświacie. Wokół niej nie słychać żadnego dźwięku. Towarzyszy jej zapach mokrej ziemi i sierści. W dotyku jest giętka a w smaku ostro-słona.
Wygląd: Sana jest wysoka na trochę ponad pięć i pół stopy oraz szczupła z proporcjonalną figurą i delikatnie zarysowanymi mięśniami. Nie przekłada się to
jednak na siłę, można raczej stwierdzić, że o ile ćwiczyła, robiła to raczej dla wyglądu, niż sprawności fizycznej. Twarz o dość łagodnych rysach, okala
burza czarnych loków. Jej oczy można określić jako bursztynowe ...
(Więcej)

Postprzez Anakles » Śr maja 02, 2012 5:00 pm

Ucieszył się, gdy kobieta zatrzymała się, sądził bowiem, iż nareszcie ją dogoni. Nie miał żadnego planu, co zrobi, kiedy nareszcie do niej dotrze, lecz nie widział w tym żadnego problemu. Jedynym wyjściem, jakie widział, było zabicie jej, nie czuł też z tym jakiegokolwiek problemu - wszak świat nie ucierpi z powodu braku jednej zmiennokształtnej. Lecz z każdym krokiem czuł, iż jego mięśnie coraz mniej go słuchają, coraz wolniej się poruszają. Zacisnął jednak zęby, chcąc koniecznie dopaść kobietę i skrócić jej życie. Rana irytowała go bardziej niż jakiekolwiek zadrapanie w jego życiu, eksplodując żywym ogniu przy każdym poruszeniu, toteż wcześniejszy gniew wrócił ze zdwojoną siłą, a całe opanowanie i zaklęcie ponownie oddaliły się poza granicę osiągalnych dla niego rzeczy. Jakiej też trucizny użyła kobieta, iż czuł takie skutki? A może był to tylko efekt uboczny, a prawdziwy skrywał się w innym szczególe?
Pozostawił jednak te rozmyślania na później, zobaczył bowiem, iż zmiennokształtna podniosła się, trzymając w dłoni kolejny sztylet. Spróbował przyśpieszyć, lecz mięśnie coraz bardziej odmawiały posłuszeństwa. W połowie kolejnego kroku jego noga zatrzymała się i nie poruszyła się już dalej, przez co stracił równowagę i upadł jak długi na ziemię. Spróbował się podnieść, lecz udało mu się jedynie podźwignąć na klęczki. Przed sobą dojrzał zmiennokształtną i krzyknął, nie mogąc w inny sposób dać upustu swemu gniewu:
- Co mi zrobiłaś?!
Avatar użytkownika
Anakles
Szukający drogi
 
Rasa: Nemorian
Aura: Dość silna aura o cynowej barwie i rubinowej poświacie. Wydziela nietypowy, ciężki do rozpoznania zapach. Wywołuje w głowie dziwne dźwięki i głosy, powoduje również wrażenie czegoś obcego i niezidentyfikowanego. Towarzyszą jej także krzyki agonii i rumor spadających głazów. W dotyku dość twarda i sztywna, a w smaku słona.
Wygląd: Wysoki, przystojny mężczyzna z kruczoczarnymi włosami do ramion. Ponieważ wychowywał się jako arystokrata, porusza się z wyższością, zadzierając
wysoko głowę, przeświadczony, iż jest lepszy od innych. Ubiera się
zawsze w wytworne ubranie, najczęściej jest to skórzana, czarna kurtka, spodnie w tym samym kolorze oraz wysokie, sznurowane buty do kolan. Nosi
także ...
(Więcej)

Postprzez Sena » Śr maja 02, 2012 9:32 pm

- Ssssgadnij, ssssskarbie. - Sena wysyczała z okrutnym uśmiechem na twarzy. Zatruty sztylet schowała do pochwy i oblizała usta szybkim ruchem w dość niepokojący sposób. Podeszła do mężczyzny od boku i bez zbędnych precedensów kopnęła go w brzuch, po czym bezczelnie usiadła mu na plecach i wykręciła ręce, uniemożliwiając wyrwanie się czy obronę. Zaraz potem pochyliła się nisko nad ofiarą i szybkim ruchem języka polizała jej ucho.
- Kim jessssteśśś i szszszego chceszsz? - Syknęła cicho, nie zmieniając pozycji. Jedyną zmianą było to, ze oba nadgarstki przeciwnika przyciskała mu do pleców jedną ręką, a drugą przyłożyła mu sztylet do szyi. - Dlaszszego próbowałeśśś mnie ssabiśś? Kto sssi sssapłasssił?
Wężowata zaczęła czubkiem ostrza wędrować od ucha do ust mężczyzny, zaciskając lekko zęby na małżowinie. Miała doskonałą świadomość, że takie zachowanie musiało być denerwujące jak zabawa kota z myszą. Szczególnie, że tak konkretna mysz niemal nie była w stanie drgnąć z powodu trucizny.
- Jak będzieszsz gszszeszszny to mosssse sssię pussssczę wolno... - Zmiennokształtna syknęła gwałtownie coś niezrozumiałego i przycisnęła czubek ostrza nieco mocniej do policzka leżącego, wyraźnie czymś rozdrażniona. - Jak będziesssss... gszszeszny... gszeszny! Grzeszny! Diabli! Grzeczny! To mosze... może! Sssię... Się... Cię! Pussssscę wolno!
Najwyraźniej powodem rozdrażnienia wężowatej była nie do końca jasna wypowiedź, z której zdała sobie sprawę dopiero po fakcie. W takich chwilach nienawidziła swojego odruchu syczenia. Przez coś takiego mogły powstać nieporozumienia.
Avatar użytkownika
Sena
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Finua,
Rasa: Zmiennokształtny
Aura: Żelazna aura o przeciętnej sile i bursztynowej poświacie. Wokół niej nie słychać żadnego dźwięku. Towarzyszy jej zapach mokrej ziemi i sierści. W dotyku jest giętka a w smaku ostro-słona.
Wygląd: Sana jest wysoka na trochę ponad pięć i pół stopy oraz szczupła z proporcjonalną figurą i delikatnie zarysowanymi mięśniami. Nie przekłada się to
jednak na siłę, można raczej stwierdzić, że o ile ćwiczyła, robiła to raczej dla wyglądu, niż sprawności fizycznej. Twarz o dość łagodnych rysach, okala
burza czarnych loków. Jej oczy można określić jako bursztynowe ...
(Więcej)

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Grydania

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron