Ocean Jadeitów[Na Oceanie Jadeitów] Niejeden rekin sobie życzy, by dorodna szprotka wiodła go na smyczy.

Gdzie okiem sięgnąć turkusowa woda plącze się i zlewa z błękitnym niebem. Fale i wiatr szumią w tonie oceanu, na którego dnie znajdują się wręcz nieskończone pokłady jadeitu. Dom syren i trytonów, który skrywa skarby, zatopionych pirackich statków. Delfiny wyskakujące nad wodę. Ryby mieniące się wszystkimi kolorami tęczy. I księżyc, który każdego dnia odbija się w tafli jadeitowych luster.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Kitt
Zbłąkana Dusza
Posty: 2
Rejestracja: 2 miesiące temu
Rasa: Tryton
Profesje: Kupiec , Przemytnik , Kolekcjoner
Kontakt:

[Na Oceanie Jadeitów] Niejeden rekin sobie życzy, by dorodna szprotka wiodła go na smyczy.

Post autor: Kitt »

To był dobry dzień dla Kitta.

Z naciskiem na to, iż ‘był’, a nie ‘jest’. Czas przeszły miał tutaj bardzo ważne znaczenie, obecne okoliczności były bowiem… wysoce nieoptymalne. Plany, które już tydzień temu tryton zaczął wprowadzać w życie, nagle stały pod znakiem zapytania, podobnie zresztą jak to, co się z nim stanie. Nawet w najlepszym wypadku koszty tej afery, choć nieznaczne w porównaniu do finansów przepływających przez podlegające mu jednostki, oznaczałyby tygodnie, jeśli nie miesiące opóźnień. Mógłby spróbować wycofać swoje niedawne inwestycje i z tego co by w ten sposób uzyskał spróbować naprawić szkody, ale to by oznaczało kilkumiesięczny krok w tył oraz utratę wiarygodności, co tylko zrujnowałoby go na dłuższą metę.

Jakie inne opcje miał związku z tym? Upłynnienie choćby skrawka jego kolekcji nie wchodziło w grę, to na pewno. Może nie wszystko, co miał było unikatem, ale nawet te przedmioty, które nie były jedyne w swoim rodzaju, kosztowały go więcej czasu i wysiłku, niż by uzyskał przy pośpiesznej sprzedaży. Inną alternatywą było kontynuowanie dotychczasowego planu, tyle że z nieco agresywniejszą dyplomacją. Wcześniej zakładał, że pięć procent wystarczy, i nadal by wystarczyło, ale to dopiero po roku pozwoliłoby mu odzyskać to co dotychczas stracił. Umowa ze zmiennym procentem na okres jej trwania? Mógłby spróbować to wyjaśnić tym, że na samym początku zainteresowanie towarami będzie niskie, ale czy to by wystarczyło?

- Te, paniusia, orientuj się!

Krzyk był donośny i skutecznie wyrwał go z zamyślenia. Choć Kitt nie był ucieszony obelgą, to jednak nie miał czasu narzekać. Ledwie zdążył przechylić głowę w prawo, kiedy to niemal pusta butelka wina przeleciała przez powietrze, rozbijając się o maszt w miejscu, gdzie do niedawna była jego łepetyna. Odłamki musnęły jego ciało, w tym także powieki, które instynktownie zamknął. Czuł ból, a także krew, która zaczęła sączyć się z nowo zdobytych ran. Gdy tylko wiedział, że nie leci w jego kierunku kolejna improwizowana broń miotana, otworzył oczy i ocenił swój stan. Czy się wykrwawi w wyniku zdobytych ran? Nie, ale nie oznaczało to że był zadowolony z tego, iż został zaatakowany swoją własnością.


- Wino importowane z Anaraa, rocznik z końca poprzedniej ery, fermentowane w beczkach z drewna kształtowanego przez driady, trzymane w butelce z czystego Primatervetium, a wy pijecie to jak wodę, a butlą nieomal zabiliście osobę, za którą chcecie zdobyć okup. - Czy Kitt był spokojny? Oczywiście, że nie, ale jeśli miał być szczery, to nie sądził, aby okazywanie strachu o własny żywot byłoby dobrym pomysłem w jego sytuacji. - Lepiej byście uczynili gdybyście zagarnęli je dla siebie i sprzedali po powrocie na ląd. Nie, żeby ktokolwiek był w stanie zapłacić wam pełną wartość, ale nawet ułamek ceny starczyłby wam na miesiące biesiady z winem bardziej adekwatnym do waszych preferencji.

Momentalnie nastała cisza dookoła trytona… cóż, względna cisza, ocean bowiem na którym byli wciąż rzucał falami, co by te uderzyć mogły z impetem w bok potężnego statku, na którym to działa się ta sytuacja. Ów piękna jednostka morska była ciekawym połączeniem statku handlowego z luksusowym statkiem. Drewno pokrywała jaskrawa farba oraz złote zdobienia, przy czym nie był to jedynie złoty kolor, a faktyczne złoto wkomponowane przy pomocy magii w drewnianą powierzchnię. Ładownia statku pełna była towarów wszelakich, od standardowych produktów eksportowych Arrantalis takich jak złoto czy srebro po wyroby wszelakie, od zwykłych tkanin po wyroby alchemiczne. Tymczasem pasażerska część statku oferowała zdobienia godne królewskiej willi, piękne obrazy oraz… trupy.

Dziesiątki martwych marynarzy, ich ciała wciąż trwające w bezruchu jednakowo w przejściach oraz kajutach, a wśród nich kapitan tej cudownej jednostki, którego zwłoki wciąż krwawiły na mapę Oceanu Jadeitów. Jeszcze godzinę temu ci marynarze dbali o to by statek pozostał na kursie, a Kitt wraz z kapitanem dyskutowali nad tym czy warto będzie płynąć prosto w burzę, którą widać było na horyzoncie, a teraz? Teraz przy życiu pozostał tylko tryton, ale nawet to, czy będzie dalej żył, było pod wielkim znakiem zapytania. Już od pół godziny był poza wodą, ręce i tors związane sznurem bezpośrednio do jednego z kilku masztów utrzymujących żagle tego statku wysoko w górze. Pół biedy gdyby mógł przyjąć ludzką formę, ale ci, którzy dopuścili się morderstwa pracującej dla niego załogi, zagrozili mu, iż przemiana w ludzką formę zostanie uznana za próbę ucieczki, a próba ucieczki byłaby równoznaczna ze śmiercią.

Jak w ogóle doszło do tego? Magia, a jakżeby inaczej. Kitt nigdy nie sądził, że spotka się z grupą ludzi władających magią, którzy potrafią bez statku przemierzać ocean. Wyglądali jak zwykli rabusie, których spotkać można w każdej ciemnej uliczce w nawet najbardziej zapyziałym mieście Alaranii, ale to jak potrafili z nudów miotać magią dla samego faktu miotania magią, pokazywało, iż do zwykłych rabusiów im było daleko.

- Słyszeliście panienkę? Myśli, że jak się nie zesrał ze strachu, to może nam kit wciskać!

- A jak mówi prawdę to co? Z oczu mu patrzy mądrze, więc raczej nie kłamałby wiedząc, że władamy magią. Jedno zaklęcie z arkan umysłu i miałby przekichane w końcu!

- To wtedy jesteśmy bogaci, a jak zdobędziemy okup za niego, to podwójnie będziemy, bo takie drogie wino trzyma, to znaczy, że pewnie dziany. Arystokrata może?

- Chyba cię matka nie upuściła wystarczająco mocno głową w dół gdy cię zobaczyła… To tryton, pół ryba! Oni ze szlachtą mają tyle wspólnego co ty z kobietami. Pewnie dorobił się na zbieraniu świecidełek z oceanu.

- Co ty wiesz o kobietach? Matki własnej na oczy nie widziałeś!

- Przynajmniej w przeciwieństwie do ciebie nie muszę żyć ze świadomością, że moja jest główną atrakcją turystyczną w Maurii!

Około dziesiątka użytkowników magii zaczęła kłócić się między sobą, a ich debaty obracały się wokół hierarchii społecznej w Alaranii, zasadach dziedziczenia majątku, kulturze trytonów oraz tym, kto czyją matkę przeleciał. Kitt był zadowolony z tego stanu rzeczy, byli bowiem skupieni na czymś innym niż on sam, więc nie groziła mu dalsza szkoda fizyczna. Oczywiście było też kilku magicznych piratów skrywających się pod pokładem i w kajutach, ale ci już od dłuższego czasu nie dali o sobie znać, prawdopodobnie odnaleźli bowiem jego komnatę i zaczęli korzystać z luksusów, które były tam oferowane.

“Obyśmy natrafili na jeden ze statków należących do przedsiębiorstw mi podlegających by móc ustalić sprawę tego całego okupu, w przeciwnym wypadku może się okazać, iż nie przeżyje czekania na ratunek. Żadna śmierć nie jest dobra, ale takowa śmierć bez wątpienia byłaby jedną z bardziej… nieadekwatnych.”
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ocean Jadeitów”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość