Oglądasz profil – Liam

Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Liam
Rasa:
Nemorianin
Płeć:
Mężczyzna
Wiek:
58 lat
Wygląda na:
19 lat
Profesje:
Inna
Majątek:
Zamożny
Sława:
Nieznany

Aura

Dla słabych bądź niecierpliwych wydawać by się mogło, iż nie ma tu żadnej aury, jedynie bezkresna pustka, w której obliczu to żywe istoty zaczynają odczuwać głęboko zakorzeniony lęk przed niebytem. Nieliczni, którzy będą na tyle silni lub fortunni, by móc zajrzeć poza narzuconą przez krew jednorożca iluzję, natychmiast poczują coś równie niezwykłego co przerażającego. Nieludzka wręcz potęga oraz blask porównywalny do słońca natychmiast odbiera dech słabym, powalając ich na kolana w świecie realnym. Ci, którzy zdołają przetrwać siłę tej emanacji, będą mogli nacieszyć swój zmysł magiczny połyskującą niczym wypolerowane ostrze aurą, która wydaje się zaskakująco realna, jakby była elementem świata rzeczywistego. Mało tego, wszystkie cechy tejże są klarowne i uporządkowane, niczym posortowane księgi w bibliotece, gdzie każdy szczegół ma swoje miejsce i nie wpływa na resztę doznań. Złota barwa, choć zajmuje pierwszy plan, jest niczym pojedyncza warstwa farby, spod której przebija żelazny kolor o miejscowych kobaltowych przebarwieniach oraz platynowej głębi, która wyblakła od upływu czasu. Obsydianowa poświata, intensywna i głęboka niczym ciemność Otchłani, równie dobrze mogłaby być smołą, gdyby nie ledwo widoczny turmalinowy poblask. Jednolity ton, niczym pomruk ogromnego potwora, jest równie donośny co wszechobecny, a mimo to łatwo wyłapać rozbrzmiewajace w tle dźwięki. Szepty przeplatają się z muzyką balową, na jeszcze dalszym planie rozbrzmiewają niemożliwe do zaklasyfikowania dźwięki, ogłaszające obecność czegoś nie z tego świata. Zapach przywodzi na myśl taniec między parą, gdzie obydwie strony są sobie na równi. Odór znany tylko demonom, a innym przypominającym zarazem wszystko, jak i nic, przeplata się z niemożliwą do pomylenia wonią monet, za którą czai się równie metaliczny aromat przelanej krwi. Pod naciskiem twarda niczym skała i ostra niczym brzytwa, lecz gdy dotknięta ostrożnie zadziwia swoimi walorami. Giętka niczym pęd winorośli i delikatna jak najdroższy aksamit. Mało tego, choć zdaje się lepić do palców, to pozostawia po sobie suchość. W smaku niczym wytrawne, egzotyczne wino, które docenią tylko smakosze, gorzka bowiem do bólu i parzy delikatnie w język swą ostrością. Po dłuższej chwili wszechobecny chłód towarzyszący tej aurze zaczyna być niemożliwy do zniesienia, bezlitośnie atakując zmysły tych, co odważyli się za długo być wystawionym na magiczną emanację.

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Liam
Grupy:
Płeć gracza:
Kobieta

Skontaktuj się z Liam

Pola kontaktu widoczne tylko dla zalogowanych użytkowników.

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
1 rok temu
Ostatnio aktywny:
3 tygodnie temu
Liczba postów:
14
(0.02% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.04)
Najaktywniejszy na forum:
Rubidia
(Posty: 13 / 92.86% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
[Posiadłość Alfonsa Goyi] Nie puść farby
(Posty: 13 / 92.86% wszystkich postów użytkownika)

Połączone profile


Atrybuty

Krzepa:silny, wytrwały, odporny
Zwinność:bardzo zręczny, bardzo szybki, precyzyjny
Percepcja:dobry wzrok, dobry słuch, pozbawiony smaku, wyostrzone czucie, czuły zmysł magiczny
Umysł:bystry, ineligentny, Żelazna wola
Prezencja:piękny, arytokratyczny, władczy

Umiejętności

JeździectwoEkspert
SzermierkaEkspert
UnikiEkspert
EtykietaEkspert
Wiedza tajemnaEkspert
Walka wręczEkspert
Nikt by go o to nie posądził i niech tak zostanie. Poza tym nie chodzi tu o jakieś rynsztokowe lanie się po mordach, a o to, że nie potrzebuje ostrza by ulać komuś krwi.
Załatwianie spraw/ludziEkspert
Zbyt niedookreślone? Bo ma zbyt wiele znaczeń, a przekaz jeden: Liam wykonuje rozkazy.
PrawoEkspert
Gdyby pofatygował się oficjalnie zapisać na studia, które i tak robił, posiadałby teraz dyplom oraz tytuł mecenasa.
Czytanie aurBiegły
Zdobywanie informacjiBiegły
Brzmi ładniej, niż wydobywanie informacji... z ludzi.
AnatomiaBiegły
DemonologiaBiegły
SkrytobójstwoBiegły
ZarządzanieBiegły
Liam jest znany jako prawa ręka Alfonsa i tak traktowany.
Hodowla koniZaawansowany
Czytanie i pisanieZaawansowany
TaniecZaawansowany
Niespodzianka.
PolitykaOpanowany
JęzykiOpanowany
Jego ojczystym językiem jest czarna mowa, jednak we wspólnym mówi tak samo biegle, jedynie z drobnymi naleciałościami akcentu. Poza tym mówi w elfickim oraz w ojczystym języku Alfonsa.
PowożenieOpanowany
Fach wyuczony na potrzeby prywatnych spotkań, na których nawet woźnica jest zbędny.

Cechy Specjalne

RegeneracjaRasowa
Powierzchowne rany goją się na nim dosłownie na oczach, na te poważniejsze potrzeba chwili, a głębsze cięcie czy rana magiczna może wymusić nawet kilkudniową rekonwalenscencję. Jego ciało wyleczy jednak większość ran, chociaż mało prawdopodobne jest, by na wzór rasowych nemorian poradziło sobie z odhodowaniem utraconej kończyny.
PedantUłomność
Liam jest porządny, zawsze schludny i przesadnie dokładny, jak również bardzo niechętny by to zmieniać, nawet jeśli bawi to osoby z jego otoczenia. Nie znaczy to wcale, że brudnej pracy się nie podejmuje, a jedynie że tego nie znosi i lepiej zejść mu wówczas z drogi. Jednak dzięki temu nikt nigdy nie dostrzeże nawet najmniejszej plamki krwi na mankiecie czy stójce koszuli, co docenia jego szef, nawet jeśli z rozbawieniem obserwuje demona poprawiającego mimochodem układ książki na półce. Podobnie, pałętający się po rezydencji, biały długowłosy kocur, zostawiający wszędzie sierść, zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Ale przynajmniej strój mężczyzny znów jest nienaganny.
MieszaniecSkaza
Ludzkie geny matki sprawiły, że jego ciało jest jedynym jakie posiada, to znaczy nie ma niematerialnej postaci, która pozwoliłaby mu na odrodzenie się w Otchłanii, więc ucięcie łba nawet zwykłym mieczem będzie dla niego końcem.

Magia: Inkantacje

IstnieniaEkspert
PrzestrzeniAdept
DemonówAdept

Przedmioty Magiczne

Fiolka z krwią pegazaZaklęty
Nie tylko kryje aurę Liama przed najsilniejszymi nawet magami, ale udaremnia każdą próbę zlokalizowania nemorianina. Jednocześnie łączy życie nemorianina z rodem Goya. Fiolka ma minimalne rozmiary i Liam nosi ją na łańcuszku na szyi. Całość biżuterii zabezpieczona jest dodatkowym zaklęciem przed utraceniem.

Charakter

Demon otwiera się na innych z ogromnym trudem i niechęcią. Nawet ludzie, którzy znają go od lat, powiedzą, że nie znają go wcale. Znajomych ani tym bardziej przyjaciół zdaje się nie mieć, służba wie o nim tyle, ile sama zaobserwuje, nim przyłapią ich nienaturalnie zielone oczy, a kochanka wie, że ma się nie interesować. Jedynym przyjacielem jest mu Goya, a ta relacja i tak wymyka się definicjom. 
Nemorianin rzadko ma własne zdanie, którego musiałby bronić lub przekonywać do niego innych. Tu pasuje mu raczej określenie służbisty, który wykonuje polecenia bez szemrania i nie zastanawia się nad nimi. Jego własne opinie, nawet jeśli takowe posiada, nie mają tu najmniejszego znaczenia. Haczyk polega na tym, że jest tylko jedna osoba, której polecenia wykonuje. Nawet współpracując z innymi ludźmi Goyi i wspólnie uznając pewne działania za konieczne, Liam wciąż myśli o tym, jako o zdaniu tej jednej najważniejszej dla niego osoby. I wtedy też pojawia się druga strona medalu.
Demon przekona każdego do tego, czego chce. To, że prawie nigdy nie działa we własnym interesie nie ma tutaj znaczenia. Strachem lub odpowiednim argumentem przekona nawet najmniej sprzyjającą mu osobę. Dyskutować nie lubi i na przywódcę się nie nadaje, ale i tak większość ludzi robi to, co karze. Proszenia niestety nie opanował.
Liam jest małomówny. Jeśli już słychać jak mówi, to znaczy, że jest w stajni. Przy koniach może siedzieć całymi wieczorami, a te przywykły do czarnej mowy, witając demona przyjaźniej niż jakikolwiek człowiek. Poza tym demon odzywa się półsłówkami, polecenia przyjmuje skinieniem głowy, dezaprobatę wyraża spojrzeniem, a pochwał nie wyraża wcale. Pytania zadaje rzadko, odpowiedzi udziela jeszcze rzadziej. Innymi słowy mruk. Diabli wiedzą, czy ma poczucie humoru, a jeśli tak to jakie, bo śmieje się za niego Alfonso, którego dla odmiany bawi sporo. I jeśli już ktoś, to właśnie Goya prędzej otrzyma demoni uśmiech, nawet jeśli krzywy i ironiczny.
Jeśli chodzi o Alfonsa, Liam jest mu bezwzględnie oddany. Wykona każdy rozkaz, nie podważając w żaden sposób decyzji szefa. Jeśli ma wątpliwości to tylko w kwestiach rzeczowych i organizacyjnych, by wola Goyi była spełniona w najdrobniejszym szczególe. Alfonso może i jest mafiozem, ale nie jest nieomylny i często słucha bardziej doświadczonego od siebie demona. Doradcę ma swojego, to osobna sprawa, ale Liama traktuje z taką samą specyficzną sympatią jak ten darzy jego. Złośliwi nazywają demona mafijnym ogarem, życzliwi (których można policzyć na palcach jednej ręki) przysposobionym synem lub bratem Alfonsa, w zależności od tego czy są świadomi prawdziwego wieku nemorianina czy też nie.
Wolnego czasu Liam nie ma zbyt wiele, więc konno jeździ w nocy, wtedy przynajmniej słońce nie utrudnia życia. Za dnia znaleźć go można w bibliotece, jeśli nie stoi cieniem za swoim szefem.
Nie znosi wody - czy to deszczu czy tak uwielbianego przez wszystkich morza. Woda służy zmywaniu z siebie brudu, a nie dokładaniu kolejnego. Jest pedantycznie dokładny, co oznacza zarówno idealny ład w jego otoczeniu i osobie, niechęć to bałaganu wokół, ale też precyzję słowa - należy zwrócić uwagę, na co dokładnie się z demonem umawia, bo wytknie najmniejszy błąd w rozumowaniu.
Nie lubi głupoty i niepotrzebnego zajmowania mu czasu. Wyraża się zwięźle i tego samego oczekuje, co wyjaśnia dlaczego trudno się z nim rozmawia. Nigdy nie łamie danego słowa, ale bardzo rzadko cokolwiek obiecuje. Nie ufa nikomu poza Alfonsem i nie wierzy na słowo. Wyznaje zasadę, że jeśli chcesz, by coś było zrobione dobrze, zrób to sam. W przeciwnym wypadku, by być absolutnie pewnym, że coś zostanie zrobione poprawnie, sprawdza to po kimś aż do najdrobniejszych detali.
Porusza się spokojnie, ale długi krok sprawia że niektórzy muszą pilnować by dotrzymać mu tempa. Nie gestykuluje, nie wykonuje gwałtownych ruchów i nie podnosi głosu. Ten ma zaś dość niski, będący kolejnym kontrastem dla młodej aparycji. Liam nie zwraca na siebie specjalnej uwagi, ale sama jego małomówność sprawia, że gdy już się odezwie, inni milkną zaskoczeni lub zwyczajnie ciekawi.

Wygląd

Liam wygląda jak każdy inny nemorianin i tylko to pozwoliło przetrwać mu w Otchłani. Wysoki na sążeń i pół stopy (ok. 193 cm), góruje nad większością ludzi. Chodzi wyprostowany, chociaż z lekko pochyloną głową, kryjąc oczy przed światłem, przez co z daleka mężczyzna wygląda jakby wiecznie łypał na innych spode łba. Wystarczy jednak podejść do niego na kilka kroków, by naprawdę zmusić Liama do opuszczenia głowy lub wzroku na rozmówcę. Wzrost mężczyzny wpływa też dobrze na jego sylwetkę, pozwalając proporcjonalnie szerszym ramionom i klatce łagodnie przejść w wąską talię i szczupłe biodra. Do tego długie ręce i dłonie z palcami jak u pianisty oraz długie nogi. Wszystko to skrupulatnie skryte pod materiałem. Liam nie świeci ciałem. Mimo spędzenia kilkudziesięciu lat na Łusce, wciąż szczerze nie znosi słońca i tylko poczucie smaku powstrzymuje go od chodzenia w kurtce z kapturem. Ubiera się bowiem zawsze schludnie i, zdaniem innych, elegancko, a jego zdaniem - po prostu nie jak kloszard. Lata temu zasmakował w tradycyjnych strojach Eravallańskich i nawet po przeniesieniu się do środkowej Alaranii wciąż podtrzymuje swoje zwyczaje. 
Koszula ze stójką zamiast kołnierzyka i szamerunkiem zamiast zwyczajnego rzędu guzików. Kurtki i płaszcze w podobnym stylu. Nawet jeśli jakiś element garderoby odbiega od pozostałych to koszuli z kołnierzykiem się u niego nie spotka. Pedantyzm Liama wymagałby zapięcia jej na ostatni guzik, a wówczas nic, tylko się od razu powiesić. Mogą sobie o nim mówić, że sztywniak, ale nawet on nie toleruje nic pod szyją, więc odpadają również krawaty, fulary czy nie daj losie żaboty. Spodnie nosi proste, z czarnej bawełny, bez paska, chyba że nosi broń. Na nogach sztyblety ze skórzaną podeszwą. O ile stukot obcasów może być onieśmielający, Liam zazwyczaj woli poruszać się bezgłośnie. Czasem zaś wymaga tego jego praca. Kompletu dopełniają cienkie skórzane rękawiczki, oczywiście czarne. Tych posiada niezliczoną ilość, więc znajdą się i takie nie sięgające nadgarstka, ot by nie brudzić rąk.
Twarz ma piękną. Jako młody demon wciąż wygląda jak ludzki młodzieniec i czasem nawet mordercze spojrzenie nie zniechęca kobiet do prób zapoznania się z przystojnym nieznajomym. Obcięte krótko (jak na nemorianina) włosy odsłaniają kwadratową szczękę, wydatne kości policzkowe i prosty nos, kosmykami opadając na czoło i grube brwi. Spod tychże spoglądają zaś duże błyszczące oczy o niemożliwie wręcz zielonych tęczówkach. Nieważne jak Liam łypie i mruży oczy, te wciąż przyciągają wzrok, odmawiając mu ludzkiego wyglądu. Podobnie pełne usta byłyby może bardziej kuszące, gdyby nie naturalnie opadające kąciki, które sprawiają, że nawet przy rozluźnionej twarzy demon wygląda na niezadowolonego. Jemu to nie przeszkadza, a przynajmniej mniej widać uśmiech, jeśli już takowy jakimś cudem się pojawi.
Jest okrutnie blady, nawet na twarzy, która na zdrowy rozsądek powinna złapać chociaż trochę słońca. Ale nie. Alabastrowa cera jest równie charakterystyczna jak czernidło wokół oczu. Liam długo wzbraniał się przed takim rozwiązaniem, ale w końcu weszło mu w nawyk przeciągnięcie po powiekach czarnym smarowidłem, by nie oślepnąć kompletnie w ciągu dnia. Poza tym skórę ma nieskazitelną, gdy ciało samo leczy każde obrażenia.

Historia

Z jego historii interesuje wszystkich tylko to, co nemorianin w ogóle robi na tym planie oraz skąd jego ślepe posłuszeństwo wobec lokalnego mafioza. Pozwolę sobie jednak przybliżyć tylko tę pierwszą część, jako że druga wynika między innymi z tego, że się o tym nie mówi.
Nie jest nemorianinem, jest mieszańcem. Wypomni mu to każdy arystokrata z Otchłani, o ile uzna, że w ogóle warto na kundla strzępić język. Syn Alexandra de Foix i jakiejś Alarianki, której imienia nie zna nawet Liam. Ojciec o nie nie dbał, a matka zmarła przy porodzie. Starszy demon zainteresował się synem tylko i wyłącznie dlatego, że nie miał żadnych innych dzieci, a na bezrybiu i rak ryba. Liam przez pierwsze 30 lat swojego życia wychowywał się więc w Otchłani jako Elijah de Foix. Niechętnie pielęgnowany na dziedzica, otaczany był tylko przez służbę i nauczycieli, ojca widując rzadko, gdyż ten próbował uratować swoje nazwisko na inny sposób. Wzięcie za żonę nemorianki z dobrego rodu i spłodzenie „lepszego” syna załatwiłoby sprawę i zmazało błędy młodości. Alexandrowi chwilę to zajęło, gdyż plotki robiły swoje i nazwisko traciło na znaczeniu z każdym rokiem, w którym mieszaniec przebywał na dworach. Wystarczyło więc, by nowa małżonka de Foix urodziła, a Alexander nie czekał już nawet na pełnoletniość nowonarodzonego syna, tylko od razu nasłał zabójcę na bękarta.
Elijah nie był jednak w ciemię bity, a ciążąca nad nim od urodzenia zła sława tylko kształtowała umysł dorastającego demona, który coraz lepiej zdawał sobie sprawę z własnej sytuacji. Gdy tylko pojawiła się na dworze macocha, chłopak kombinował jak przetrwać. Niestety walka nie wchodziła w grę, chyba że gotów byłby walczyć z całą Otchłanią, gdy ojciec będzie nasyłał na niego ludzi od brudnej roboty. Ucieczką gardziła duma chłopaka, ale wyboru nie miał. Pozostawało pytanie, gdzie uciec. To, oraz błąd w założeniach, że ojciec wstrzyma się z prezentacją „nowego dziedzica” chociaż do czasu aż ten osiągnie pełnoletniość. Mrzonki. Ledwo dzieciak przeżył newralgiczny czas po porodzie, a Elijah musiał już salwować się tak pogardzaną przez siebie ucieczką z dworu, pozostawiając po sobie parę ciał. Piekielnych. Kolejne błędne założenie młodego arystokraty. Spodziewając się nemorian, chłopak zawarł kilka kosztownych układów w piekle, ale w momencie w którym niedoszli kamraci pojawili się u niego z nowymi rozkazami, musiał raptownie zmieniać plany. Dosłownie.
Alarania mu się nie spodobała. Było tu za gorąco, za jasno i zbyt gwarnie. Nie miał też o niej żadnego pojęcia, podejmując kolejne, fatalne w skutkach decyzje. Tak jak zawsze był spokojny, tak pierwsze lata na tym rażącym światłem padole spędził przechodząc z jednego napadu szału do drugiego. Ze względu na raczej oziębły charakter chłopaka ów szał przejawiał się raczej w ilości pozostawionych za sobą ciał niż faktycznej ekspresji, ale to wystarczyło, by popełnić kilka błędów. Jeden jednak wyszedł mu na dobre.
Alfonso Goya.
20-letniego wówczas mężczyznę Liam poznał w Dalivad, gdzie Alfonso studiował prawo, a gdy ich losy związały się wskutek pewnego wydarzenia, o którym być może kiedyś będzie nam dane posłuchać, demon przeprowadził się razem z nim do Rubidii. To właśnie Al przechrzcił nemorianina z Elijah na Liama, argumentując, że jak odcinać korzenie to po całości.
Chociaż obaj ukończyli studia prawnicze, Liam swoim zwyczajem nie pofatygował się by się na nie zapisać. Dziwny świstek, o który zabiegali ludzie był mu zbędny i demon towarzyszył Alfonsowi dla własnej, dziwnie pojętej rozrywki, jako wolny słuchacz. Goya zaś otrzymał dyplom i zrobił aplikację sędziowską, by później rozwinąć swoją mafijną sieć pod jedną z najlepszych przykrywek. Najciemniej pod latarnią, jak to mówią.
Podczas gdy Liama nie imał się czas, Alfonso zdążył się ożenić i nieźle postarzeć, co przyjaciel wypomina mu ze szczerą powagą, zmuszając do minimalnej aktywności fizycznej („nim będzie trzeba ci stołek do konia podstawiać”). Niestety dorobił się również córki, która teraz czternastoletnia, jest oczkiem w głowie ojca i czystym koszmarem Liama. Demon stara się ignorować plączącego się pod nogami człowieka równie podstępnego, co jej matka, skupiając się na pomaganiu Alfonsowi w rozwijaniu jego imperium, oraz roztaczając opiekę nad całą rodziną Goya.

Posiadłość

Lokalizacja: Rubidia, rezydencja Alfonsa Goyi
Okazała dwuskrzydłowa i trzypiętrowa posiadłość na zachodnim krańcu Rubidii, pomiędzy lasem a morzem. Do rezydencji prowadzi z miasta jedna droga dla powozów konnych i jeźdźców, ale pieszo można byłoby dojść plażą pod skarpę, na szczycie której rozpoczyna się już strzeżony teren Goyi, widoczny po zadbanym trawniku. W oddali widać tył posiadłości, która przodem zwrócona do głównej drogi prezentuje się raczej surowo, ale na tyłach szczyci się kwiatowymi ogrodami, fontannami i kamiennymi ławeczkami przycupniętymi w cieniu nielicznych drzew. Rezydencja zbudowana zgodnie z zamysłem Alfonsa posiada również potężne patio, niewidoczne z zewnątrz, pozwalające na cieszenie się promieniami słońca i zapachem kwiatów bez wychodzenia poza mury budynku.
  • Najnowsze posty napisane przez: Liam
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Data
  • [Posiadłość Alfonsa Goyi] Nie puść farby
            Nikt nawet nie zwrócił uwagi na ograniczony entuzjazm malarki względem potraw. Posiłek był raptem pretekstem do spotkania i nadrobienia zaległości, jakie powstały w ciągu dnia, gdy każdy z domowników ży…
    25 Odpowiedzi
    1302 Odsłony
    Ostatni post 3 tygodnie temu Wyświetl najnowszy post
  • [Posiadłość Alfonsa Goyi] Nie puść farby
            Ostateczna kapitulacja malarki, nawet jeśli złożona z wielką łaską, spotkała się z milczącą aprobatą sędziego. Po pierwsze, nawykł do posłuszeństwa. Po drugie nikt w tym domu nie chciał rozczarować seño…
    25 Odpowiedzi
    1302 Odsłony
    Ostatni post 1 miesiąc temu Wyświetl najnowszy post
  • [Posiadłość Alfonsa Goyi] Nie puść farby
            Odkąd artystka pojawiła się w posiadłości, wywoływała nieco więcej zamieszania niż sądziła i niż przywykł do tego Liam. Niby niewymagająca, ale jednocześnie wyjątkowo absorbująca swoim sposobem bycia, c…
    25 Odpowiedzi
    1302 Odsłony
    Ostatni post 2 miesiące temu Wyświetl najnowszy post