Kurhany Świętej Krwi[Kopiec nieopodal ruin] Historia pewnej krwi

W Smoczej Przełęczy znajdują się kurhany, w których pochowani są Królowie z Rodu Świętej Krwi, polegli w Wielkiej Wojnie jaka, w w dawnych czasach pochłonęła miliony mieszkańców Alaranii, to właśnie w tej wojnie Zostały zniszczone Nemeria i całe Środkowe Królestwo. Legendy mówią, że królowie pochowani zostali wraz ze swoimi insygniami władzy i kosztownościami, co sprowadza do tego miejsca wielu poszukiwaczy skarbów. Jednak aura otaczająca to niezwykłe miejsce nie pozwala bezcześcić grobów dawnych władców, każdy kto kiedykolwiek próbował zniszczyć spowite mgłą kurhany zginał niechybną śmiercią...
Awatar użytkownika
Galanoth
Zsyłający Sny
Posty: 328
Rejestracja: 8 lat temu
Inne Postacie: Arven, Lucan
Lokalizacja: Miasto Tajemnic
Aura: Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone.
Kontakt:

Re: [Kopiec nieopodal ruin] Historia pewnej krwi

Post autor: Galanoth » 5 lat temu

Galanoth przyjrzał się prostokątnej wnęce prowadzącej do mauzoleum. Spodziewał się innego wejścia, zbudowanego klasycznie według założeń pochówków Północnych Elfów. Na dalekich polach zimowych terenów groby przypominają kwadratowe kopce osaczone wszędobylskim lodem. Śnieg pokrywał ściany i płytkie, mało wyjątkowe ozdoby. Brama natomiast, pochłonięta magią ognia, jarzy się w przyjemny dla oka sposób, odciągając mróz od metalowych łączeń zawiasów bądź kołatki. Wejście prowadzi tedy do ciasnego korytarza, z obydwu stron wysadzanego rzeźbami i historiami, biografią Elfów pochowanych. Zwykle są to wytwory opowiadające o dobrych stronach ich żywota, o uczynkach i zasługach wobec Północy. Degeneraci i złoczyńcy byli zakopywani poza murami miast, w ustalonym od niego oddaleniu. Wspomnienia nijak pasowały do grobu, który bądź co bądź należał do przodków z gałęzi rodu Galanotha. Mężczyzna zaczepił się palcami o blat podłoża i powoli pochylił się nad dziurą. Stopniowo jego sylwetka znikała w niezbadanej próżni krypty. Ziąb wiejący wraz z ładunkami zimnego powietrza towarzyszył oddechowi Galanotha. Mało co dostrzegał dookoła siebie, z ledwością widział czubek własnego nosa. Dlatego też ucieszył się, gdy Sealtiel wróciła do niego z pochodniami przygotowanymi do rozpalenia. Tonąc w ciemnicy otworu, rycerz skinął głową w akcie podziękowania, odbierając dwa paliki.
- Nie powinnaś myśleć o tkaninach ani o sukniach. - Galanoth uśmiechnął się promiennie - Jesteś ubrana w książęcy płaszcz, czegóż potrzebować od życia?
Doprawdy, nie pojmował czasem zachowania kobiet, może dlatego tak bardzo ich potrzebował.
Założę się, że właśnie ratujesz nam życie, Sealtiel. Gdyby nie twoja pomoc...
Galanoth zamilkł w ułamku sekundy. Na jego miejscu pojawił się żar z podpalonej pochodni ściskanej w dłoni.
... zapewne brodzilibyśmy jak ślepi.
Ostatnio edytowane przez Tilia 5 lat temu, edytowano łącznie 1 raz.
Powód: proszę, pisz po polsku i czytaj ze zrozumieniem to, co napisałeś. Część zdań nie ma sensu...

Awatar użytkownika
Sealtiel
Błądzący na granicy światów
Posty: 20
Rejestracja: 5 lat temu
Aura: Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone.
Kontakt:

Post autor: Sealtiel » 5 lat temu

Policzki anielicy skąpały się na moment w różu uroczego rumieńca. Dziewczyna, skłoniła się lekko, przepraszająco. Rycerz zapewne miał całkowitą rację i swoje kobiece zachwyty nad pięknem materiałów i rozmaitości sukien powinna zostawić dla siebie. Choć ubiór potrafiła i niejednokrotnie dobierała tak, by cieszyć męskie oko, panowie nie musieli znać szczegółów jej odzienia. Być może jedyne krawiec był w stanie znieść wywód o wyższości jedwabiu nad lnianą tkaniną. Czy rycerz, który swe ciało skrywa w ciężkiej zbroi wie jak przyjemny w dotyku może być prawdziwy jedwab? Kiedyś do wioski, którą się opiekowała przybywali najrozmaitsi handlarze. Sprzedawali perfumy, biżuterię, tkaniny, stroje i poduszki. Wszystkie panie zawsze znajdowały coś dla siebie, z czasem i ją, która starała się stać z boku, namówiły do udziału w pełnym zachwytów, ochów i achów wybieraniu i mierzeniu śliczności...

Ponownie jej wzrok padł na ciemną otchłań grobowca. Nieprzyjemny chłód wypełzał z wnęki niczym niewidzialne węże i nawet stojąc kilka kroków od szczeliny czuła go pod materiałem prowizorycznych bucików. Wzdrygnęła się, lecz nie z zimna, a przez nieprzyjemne wrażenia, jakie wywarła na niej odsłonięta krypta na odludziu takim jak to. Jakby tego było mało, za chwilę, prawdopodobnie, zejdą do niej oboje, a tam już nie do końca wiadomo, co może się zdarzyć.

- Gdyby nie ja, sam zebrałbyś patyki na pochodnie i gdybyś musiał, to do rozpalenia ognia użyłbyś własnej peleryny, którą łaskawie mnie okryłeś... - Samotny rycerz taki jak on na pewno wprawiony był w takich poszukiwaniach... - Nad takimi błahostkami nie ma sensu się rozwodzić, szczególnie, jeśli nie wiemy, co czeka nas dalej... - spojrzała mu prosto w oczy - ...a jeśli spotka nas coś niebezpiecznego, Panie, mam tylko nadzieję, że nie będę ciężarem.

Awatar użytkownika
Pani Losu
Urzeczywistniający Marzenia
Posty: 580
Rejestracja: 9 lat temu
Aura: Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone.
Kontakt:

Post autor: Pani Losu » 5 lat temu

Anielica, wraz z potężnym elfem-rycerzem zdecydowali się w końcu zejść do krypty, chroniąc się przed ciemnością i chłodem wątłym, złotawym światłem prowizorycznej pochodni. Mimo ognia, panujący w krypcie ziąb był dotkliwy, niemalże mroził krew w żyłach, jednak nie tak skutecznie, jak wszechobecny, wiekowy zapach śmierci. Nie zważając na niedogodności, Galanoth wydawał się wysoce zafascynowany wnętrzem mauzoleum. Przyglądał się tajemniczym płaskorzeźbom, raz po raz tłumacząc coś Sealtiel, która jednak nie odzywała się zbyt często. Czuła coś dziwnego i przejmującego, ziejącego z trzewi krypty. Niestety zanim zdecydowała się powiedzieć o tym elfowi, wokół rozległ się przeraźliwy, rozdzierający uszy krzyk rozpaczy, jakoby matka nawoływała dawno nieżyjące dziecko. Dźwięk ten kompletnie zamroczył anielicę, przytępił jej wszystkie zmysły tak, że nawet nie zauważyła, iż pochodnia zgasła. Zerwał się okropny, lodowaty wicher i Sealtiel nie wiedziała już, czy stoi, czy leci, czy jest przytomna, czy też nie. Coś zabierało ją z mauzoleum, nie chciało, żeby tam była. Anielicy udało się wydusić z siebie imię elfa, który jej towarzyszył, ale nie otrzymała odpowiedzi. Znalazła się w zupełnie innym miejscu...

Zablokowany

Wróć do „Kurhany Świętej Krwi”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość