Zatopione Miasto[Brama miasta] Zwiad

Miasto zatopione pod pisakami pustyni. Niegdyś tętniące życiem, dziś opustoszone i zaniedbane. Nad murami tego miejsca zapanowała cisza i tylko nocami gdzieś miedzy domami można usłyszeć cichy szept wiatru.
Zablokowany
Daren
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
Posty: 79
Rejestracja: 9 lat temu
Inne Postacie: Laurendile, Aldriel
Aura: Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone.
Kontakt:

[Brama miasta] Zwiad

Post autor: Daren » 9 lat temu

Daren długie godziny wędrował przez palące piaski pustyni, aż w końcu na jego oczach, jakby spod ziemi wyrosło wielkie miasto. Chłopak przetarł oczy, spodziewając się, że jest to coś w stylu fatamorgany, lecz budowle i zarys murów był jak najbardziej autentyczny. Elf napił się jeszcze kilka łyków wody ze swego bukłaku, po czym, na tyle ile pozwalał mu piasek, popędził przed siebie. Zastał zrujnowane i zaniedbane miasto. "Co tu zaszło?!" - dociekał w myślach. "Wojna? Zaraza? Strach? Kto tu przedtem mieszkał?". Młodzian nie mógł nadziwić się temu miejscu. Podszedł do jednej ze ścian muru i położył nań dłoń. Poczuł chłód kamienia wdzierający się mu pod skórę, pomimo upału. Cienia zresztą było tutaj pod dostatkiem... Nagle usłyszał za sobą dziwny dźwięk, jakby odgłos trzaskających płomieni. Jego oczom ukazał się dużych rozmiarów, półprzezroczysty jeleń o czerwonoczarnej poświacie.
- Kanotis... - wyszeptał młodzieniec. Pustynny jeleń puścił się pędem przed siebie i rozmył po kilkunastu krokach w powietrzu. Daren nigdy nie widział tych stworzeń. Może i przez to, że nie bywał na pustyni... Oszołomiony wyglądem ducha stał tak przez kilka jeszcze chwil, jakby przybity gwoździami do desek...

Laurendile
Szukający drogi
Posty: 30
Rejestracja: 9 lat temu
Inne Postacie: Daren, Aldriel
Aura: Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone.
Kontakt:

Post autor: Laurendile » 9 lat temu

Słychać było trzask, po czym nieduża istotka ze skrzydłami wyleciała z jednego z budynków w tumanach kurzu. Za nią pędziły co najmniej cztery ghule, chcące ją najprawdopodobniej zjeść. Laurendile pędziła ile mogła, lecz po chwili poczuła, że opuszczają ją siły. Zatoczyła się w powietrzu, po czym upadła na gorący pustynny piasek. Ghule były coraz bliżej niej, aż w końcu zauważyły jeszcze elfa. Oblizując się podeszły bliżej pradawnego i lada moment rozpoczęły atak.

Daren
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
Posty: 79
Rejestracja: 9 lat temu
Inne Postacie: Laurendile, Aldriel
Aura: Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone.
Kontakt:

Post autor: Daren » 9 lat temu

Chłopak zobaczył jak zgraja dziwacznych stworów biegnie w jego stronę.
- Czy ghule nie powinny żyć na cmentarzach? Albo tam gdzie nie ma MNIE?! - zadał sobie pytanie retoryczne, naciągając cięciwę łuku. Pierwsza strzała przeszyła brzuch jednego z potworów. Reszta była zbyt blisko, by strzelać do nich z łuku. Chłopak wyciągnął więc z pochwy miecz i czekał na maszkary. Pierwszy ghul w napadzie wściekłości począł biec na oślep, prosto na Darena. Młodzieniec wykonał płytkie cięcie swym ostrzem, by przeciąć lewy bok stwora. Nie było czasu na dalszą walkę. Przebiegł opodal nieumarłych, pochwycił prawie martwą wróżkę i włożył ją do torby, po czym pobiegł w kierunku obozowiska.

Ciąg dalszy: Daren i Laurendile

Zablokowany

Wróć do „Zatopione Miasto”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość