Rozlany atrament


Równina rozciągająca się od Gór Dasso, aż po Warownie Nandan -Ther, zamieszkała przez istoty wszelkiego rodzaju, jednak jej ogromne przestrzenie są przede wszystkim krainą dzikich koni, które galopują w bezkresie jej zieleni w poszukiwaniu swoich braci.

Postprzez Iskaler » So lut 24, 2018 5:48 pm

        Nagły dźwięk rozdarł powietrze. Kobiecy krzyk, niosący przez przestrzeń imię Iskalera. Tak nieprawdopodobne, że upadły aż znieruchomiał. Ten głos wydawał się mu tak znajomy, tak słodki, a jednak wbijający w serce setki cierni rozpaczy.

        Zanim zdążył otrząsnąć się z zaskoczenia (a nie było wiele rzeczy, które kiedykolwiek tak na niego wpłynęły, więc chwilę zajęło mu przystosowanie umysłu do nowego odczucia), zanim zdążył odwrócić się i przekonać, czy to nie jest tylko wytwór jego podrażnionej przez błogi spokój natury wyobraźni, leżał na trawie. Siła zderzenia - zarówno z drugim ciałem, jak i z materacem traw - na sekundę odebrała mu oddech, jednak kiedy tylko ten fragment wieczności przeminął, zaczął działać instynktownie - jak lalka w rękach lalkarza. Dla postronnego obserwatora nie minęła następna sekunda, a ten już zdążył wymierzyć cios i przeturlać się wraz z napastnikiem tak, że był on -"była ona", stwierdził z zaskoczeniem - przyszpilona przez niego do ziemi. Błyskawicznym ruchem wyciągnął schowany w pochwie na rękawie sztylet i przycisnął go do gardła kobiety.

        Za sobą usłyszał kroki, ale był pewien, że także z drugim napastnikiem sobie poradzi, przecież wystarczy tylko kolejny fragment minuty i jeden ruch nadgarstka, żeby osoba pod nim przestała stanowić jakiekolwiek zagrożenie. Coś jednak go powstrzymywało przed ostateczną decyzją.

        Kobieta znowu się odezwała. Znowu użyła głosu jego ukochanej z dawnych czasów.

        - Nie wiem, kim jesteś - warknął - ani jakich sztuczek używasz. Jeden ruch i przekonasz się, jak ostra jest ta klinga. - Na chwilę odsunął ją od gardła i niemal przystawił do oka kobiety.

        - A co do ciebie! - krzyknął w kierunku drugiej osoby, która pojawiła się na polanie. - Jeszcze jeden krok i zginiecie obie.

        Już dawno powinien je zabić. Zdawał sobie z tego sprawę. Ale musiał się przekonać, czy naprawdę słyszał Enid... I jak to było możliwe. W najgorszym wypadku tylko troszkę odwlecze nieunikniony los dwóch nieznajomych.
Avatar użytkownika
Iskaler
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Ritsel,
Rasa: Upadły Anioł
Aura: Umiarkowanie silna aura wyburzała już lekko pod wpływem czasu. Wyraża się jako intensywna mieszanka cyny i żelaza, które splątane ze sobą zdają się być nierozłączne. Jasna poświata z topazu dopełnia charakterystyki, tylko wzmacniając bijący od emanacji chłód. Nieprzyjemny ziąb i rozgoryczenie, którego nie potrafią wyciszyć śliczne miedziane wstęgi, jedynie chwilowo je łagodząc. Dźwięków nie uświadczysz tu żadnych, zamiast nich zmysły przytłoczy swąd palonych włosów. Słodycz miesza się tutaj z wyraźną pikanterią, lepiąc się uparcie do ust. Reszta z pewnością cię nie zaskoczy. Ostre brzegi grożą nieostrożnym wraz z niepodważalną twardością aury, a jej giętkość wymieszana z gładkością nie próbuje nawet zacierać wrażenia zagrożenia.
Wygląd: Iskaler jest piękny, jak przystało na byłego członka zastępów niebios. Ważne jednak jest tu słowo "były", gdyż dzięki temu w głowie nie pojawia się nam od razu jasnowłosy, wysoki anioł z promieniującą poświatą. Podczas upadku jego oczy zmieniły kolor na bardzo ciemny,niemal identyczny jak jego źrenice. Trzeba by było stanąć bardzo blisko niego i dopiero wtedy ... (Więcej)

Postprzez Adiraella » Cz mar 15, 2018 9:42 pm

Adi westchnęła, młoda chciała jej dopiec, najwyraźniej jakby miała mało swoich problemów, ale żeby panterę nazywać koteczkiem - toż to haniebne! Przewróciła oczami na dalsze zaczepki, gdyby to było takie proste… Ból był okropny, sama nie wiedziała, jakim cudem teraz nie przemieni się w panterę i tak przypadkowo nie zabiję dziewczyny. Ponadto usilne próby wyprowadzenia jej z równowagi zdawał się wspierać Aker, jej własny towarzysz. Nikomu nie wolno dziś ufać, w szczególności kotom.

        - Skąd wiesz, że się nie łaszę? Może to ty po prostu nie jesteś godna dostąpić tego zaszczytu? – prychnęła.

        Już chciała coś dodać, gdy poczuła coś takiego, jakby właśnie na żywca wyrywano jej rękę. Zacisnęła zęby tak mocno, że stróżka krwi poleciała jej z przegryzionej wargi. Nie mogła wykonać żadnego dziwnego ruchu, musiała to przezwyciężyć. Ból i strach w połączeniu dawały wybuchową mieszankę, szczególnie jak ktoś starał się to rozpaczliwie ukryć, zdusić w sobie. Niektórzy pewnie by mogli w tej chwili popełnić nawet samobójstwo. Jednakże zmiennokształtna była naprawdę silną kobietą, no i matką z córkami, które musiała odnaleźć - to właśnie pomagało jej wstawać każdego dnia.
        Coś niedobrego działo się również z Sevi; nauczona doświadczeniem Adira nie spytała, czasem lepiej nie wiedzieć. Westchnęła, gdy ta swoimi skrzydłami zgasiła ognisko. No wprost cudownie. Przynajmniej się pozbyła tej…

        - Aker! – krzyknęła, widząc, jak kot biegnie w stronę, w którą leciała fellarianka. Naciągnęła kaptur, jeszcze bardziej skrywając swoje uszy, a także poprawiła pelerynkę, by i ogon się schował, po czym ruszyła biegiem za tym wstrętnym kociskiem. "Co ja wyprawiam, powinnam zostawić go na łaskę Aniołów Śmierci, przeklęty zdrajca, chyba robię się zbyt miękka."

        Biegła co sił w nogach, gwałtownie jednak skręciła ku drzewom, słysząc wołanie. Była blisko, tak blisko swych potencjalnych oprawców, gotowych zadać jak najwięcej bólu i przy tym przytrzymać przy życiu, by nawet śmierć nie mogła tego zakończyć.

        - Cholera… - Zobaczyła jak mężczyzna przygniótł naturiankę do ziemi, wahała się, nie wiedziała, czy pozwolić tamtej umrzeć, czy ją ratować. Ostrożnie wyszła zza drzewa i pozornie pełna odwagi i dumy zaczęła podchodzić. "Muszę być szalona…", pomyślała, zirytowana tym wszystkim.

        Posłusznie stanęła, gdy upadły wydał rozkaz. Nagle poczuła, jak coś łaskocze ją w nogę. Aker. Idealny moment na wycieranie sierści w jej spodnie.

        - Sio, wstrętny kocie, sio – szepnęła.

        Kocur odszedł kawałek od swej pani, by być bliżej tamtej uroczej parki. Wtedy zaczął swoje śpiewy. Miauczał agresywnie i w niezwykle wnerwiający sposób. Pewnie chciał odwrócić uwagę reszty, by pomóc uciec Adi. Jednakże to w tej chwili nie miało sensu.
        Trzeba było czekać i grać w niebezpieczną grę - zależnie od tego, jak ułożą się sprawy. Choć już na początku miała wielkie utrudnienie - ręka. Walczyła z ochotą odcięcia jej sobie.
Avatar użytkownika
Adiraella
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Nefertiti, Amaranta, Izaura, Set, Azalia, Tean, Melodia,
Rasa: Panterołaczka
Aura: Emanacja ta wytwarza różne wrażenia. Mimo filigranowych części z jakich jest złożona to właśnie sieć tychże nakładających się cech sprawia, że jest tak silna, twarda. Gnie się tylko na własne kaprysy, nie ulegnie nikomu w żaden sposób , stąd też wielu w reakcji dotykowej wyczuwa gorzki posmak. Złożona jest z ostrych przecięć o gładkiej powłoce, która przylepia się do opuszków palców. Mimo niebezpieczeństwa jakie w niej panuje wcale nie piecze języka ostrymi smakami, wręcz przeciwnie. Jest łagodna, delikatna, a przede wszystkim chłodna. Mrozi policzki swoim żelaznym kolorytem, w którym zanurzone zostały barachitowe pręgi. Na tę kompozycję nakłada się odrobina srebrnego połysku, jednakże niknie on pod zbrudzoną płachtą szmaragdu. Poświata ta zamyka w sobie stonowane echo, ale nie jest w stanie wstrzymać świstów licznych głosów czy też śmiechu dzieci. Na sam koniec pozostawia po sobie bardzo mylące, ciepłe odczucie. Zapach zwierzęcego, dzikiego futra wielokrotnie kojarzy się z bezpieczeństwem jakie może podarować.
Wygląd: FORMA HYBRYDY:

Adira jest osóbką szczupłą, możliwe, iż nawet troszkę za bardzo. Dodatkowo posiada znaczną wysokość (1,9m). Przyzwyczajona do skradania się i szpiegowania porusza się delikatnie i cichutko niczym polujący kot. Przez to, iż pochodzi z dalekiej Północy, gdzie zazwyczaj bywa śnieżnie i zimno, posiada ona bardzo jasną skórę. Na ramionach nawet znajduje się ...
(Więcej)

Postprzez Sevi » Pt kwi 20, 2018 11:01 pm

        - To się połaś. Udowodnisz, że jesteś słodkim kotkiem, a ja postaram się nie zarazić pchłami. - Pomachała ręką niczym drapieżny kot, po czym zaśmiała się głośno. Sevi miała wrażenie, że kobieta tylko gra buntowniczą bandytkę, wówczas gdy jej prawdziwe wcielenie każe jej gonić ptaszki dla właściciela, aby ten ją pogłaskał w nagrodę po główce.
Natomiast Sevi… Sevi to zupełnie inna para trzewików. Impulsywna fellarianka z niewyparzonym językiem i Enid.

        A propos Enid, barbarzyński sztylet dostał nagłego bzika. Kobieta wyczuła coś, co zdawało się jej znajome. Coś bliskie, coś, czego nie mogła odnaleźć przez wiele lat. A teraz to coś oddalało się. Enid nie mogła na to pozwolić, a więc momentalnie przejęła kontrolę nad ciałem młodej fellarianki. Sevi oczywiście protestowała - co w takiej sytuacji pomyśli sobie Adiraella? Zapewne postara się zabić skrzydlatą wariatkę. Jednakże w tej chwili Enid to wcale nie obchodziło. Liczyła się każda sekunda, jedna chwila, w której to znajome coś zniknie.

        A Duch się nie myliła. Widząc anioła, zamarła na chwilę, żeby później z impetem rzucić się na niego z blaskiem dzikiej radości w oczach i zwalić mężczyznę z nóg. Krzyczała przy tym, że “wreszcie go widzi”, chociaż, tak szczerze, ten bełkot nie był do końca zrozumiały.
        - To ty! Mam cię! - mówiła w przypływie radości, kiedy nagle… Mężczyzna przewrócił ją na plecy i przygwoździł do podłoża. Stal, którą Enid czuła przy szyi, tylko pobudziła jej zmysły i dziki instynkt drapieżcy. Fellarianka, zamiast zareagować jak normalny człowiek, zaśmiała się głośno, co wystraszyło zwierzęta znajdujące się w okolicy.
Jak ona się cieszyła. Czerwień oczu Ducha migał jak dwa cudowne rubiny.  
        - Znowu bawimy się w bicie? Wiesz, że mężczyznom nie przystoi krzywdzić dam? - rzekła, starając się udawać świetną inaczej aktorkę. Niespodziewanie nastąpiła zmiana; Enid wykorzystała niewyobrażalnie długie nogi Sevi, po czym objęła mężczyznę nimi w pasie, niemal miażdżąc mu żebra, i przewróciła go z powrotem do pozycji początkowej. Tym razem ręce zablokowała mu jedną z rąk, sięgając kolanem do szyi mężczyzny. W razie jakiejkolwiek próby uwolnienia, biedak spowoduje, że ciężar ciała fellarianki przejdzie na kolano i zmiażdży mu krtań.
        - Kicia, przytrzymaj mu nogi! - rozkazała szybko, chwytając drugą dłoń mężczyzny, aby ją przytrzymać. - Kochanieńki, nie pamiętasz mnie? Jak możesz. Sławnej Enid? - zaśmiała się. Chciała tylko zobaczyć jego reakcję na określenie “sławna”. To był taki… mały test, który miał sprawdzić, czy to aby na pewno ten coś.
Avatar użytkownika
Sevi
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Jane, Isara, Camelia, Keira, Eliae, Quillithea, Loneyethe, Aureola, Rheyaen,
Rasa: Fellarianka
Aura: Dość silna emanacja o powierzchni barwy cynowej, oplecionej grubym żelaznym pasmem udekorowanym miedzianymi kształtami. Przypominają one najróżniejsze kwiaty. Na dole zaś jest wiele srebrzystych zarysów nieco przysłanianych przez kobaltowe kropeczki. Słychać przy niej zawodzenie wiatru i jeśli by się wsłuchać to również szept liści. Niespodziewanie zakłóca to kakofonia licznych dźwięków. Niesie ze sobą słodziutką miodową woń. Po dotknięciu powłoki, jeśli się to uda, można śmiało stwierdzić, iż jest całkiem twarda. Dzięki swej elastyczności ugina się i uparcie ucieka przed palcami, w ostateczności prezentuje ostre jak brzytwa krańce, by odstraszyć. U samej góry charakteryzuje się miłą gładkością, natomiast na dole występuje niemiła chropowatość. Przez to, iż w smaku mocno się lepi, czasem skleja wargi.
Wygląd: Sevi to bardzo wysoka dziewczyna (190 cm) o niesamowicie długich, zgrabnych nogach. Jest szczupła, z krągłościami tu i ówdzie. Niezwykle piękna twarz nieraz przyciągnęła uwagę mężczyzn w wiosce - ma delikatne rysy, nadające mimice niewinny wyraz. Oczy o ciemnym odcieniu zieleni podkreślają długie, ciemnobrązowe włosy, które dziewczyna bardzo często spina w kucyk. A mimo to i ... (Więcej)
Uwagi: Dzierżąc Demoniczne Ostrze może zatracić się podczas walki, jeśli trwa ona dość długo. Wtedy też duch sztyletu jest w stanie przejąć nad nią całkowitą kontrolę. Wtedy Sevi to nie ... (Więcej)

Postprzez Iskaler » Cz cze 21, 2018 6:53 pm

Anioł nie wątpił, że osoba za jego plecami posłucha polecenia. Czego się jednak nie spodziewał - kobieta pod nim zaśmiała się prosto w jego  twarz i wykorzysta to, że nie używał pełni swojej siły do przyszpilenia jej do ziemi. Może i był upadłym, ale nie lubił marnować swoich umiejętności na zwykłych mieszkańców tego świata. Powrót do poprzedniej pozycji nie był tym, czego mógł oczekiwać, ale tak się stało. Kolano na jego krtani utrudniało oddychanie, słysząc jednak, jak ta szalona kobieta woła do swojej towarzyszki na „kicia”, spojrzał w bok.

„Proszę, proszę, kogo my tu mamy?”, pomyślał, od razu rozpoznając zwierzołaka. Biorąc pod uwagę, na czym tropie był od samego początku wyprawy, wiedział, że to jej szuka.

- Enid… - wyszeptał upadły, a w jego tonie pobrzmiewały niebezpieczne nuty, złości i coś, co powinno być przestrogą dla wszystkich.
Wymówienie tego imienia pozostawiło w jego ustach pewną gorycz, jednak wystarczyło, aby zainteresować odpowiednią osobę. Wykorzystał to. Zmniejszenie siły nacisku na nadgarstki było niemal niedostrzegalne, więc na to nie mógł liczyć, jeśli nie chciał zrobić krzywdy kobiecie, a naprawdę, chciało mu się użerać z tłumaczeniem przełożonemu powodów takiego zachowania tak, jak psu trawę żryć.
Zamachnął się nogami. Był szybszy niż reakcja panterołaczki. Cios trafił w bok kobiety, która się zachwiała i tym samym umożliwiła mu uwolnienie się. W następnej sekundzie już trzymał ją za włosy, klęczącą na miękkiej trawie, z kolejnym sztyletem już w ręku, znowu przy szyi jego ofiary. Tym razem nie był on już tylko lekko przytrzymany, nie. Tym razem cienka strużka krwi spłynęła w dół błyszczącego w promieniach słońca ostrza.

- Enid nie żyje – znowu posłużył się szeptem, tym razem zwodniczo słodkim. Mocniej zacisnął palce na włosach kobiety. Zagwizdał przeciągle, dwa razy.

Za kilka chwil banda patałachów, którą był zmuszony prowadzić, powinna pojawić się na polanie. Nawet oni nie byli aż tak głupi, żeby zapomnieć, co oznacza ten sygnał.

Zwierzyna była na wyciągnięcie ręki. Nie łudził się, że i jego towarzyszki rozpoznają pewny przekaz w tym dźwięku, ale nie mógł powstrzymać ciekawości tego, czy jednak ta, której nie trzymał, będzie na tyle lekkomyślna, żeby teraz uciec. Zawsze mogło jej nie zależeć na życiu osoby w jego uścisku, jednak powinna zdawać sobie sprawę, że nawet zaczynając w takiej pozycji, byłby w stanie ją złapać.

Zwierzyna była już w potrzasku. Wystarczyło chwilę zaczekać…
Avatar użytkownika
Iskaler
Zbłąkana Dusza
 
Inne Postacie: Ritsel,
Rasa: Upadły Anioł
Aura: Umiarkowanie silna aura wyburzała już lekko pod wpływem czasu. Wyraża się jako intensywna mieszanka cyny i żelaza, które splątane ze sobą zdają się być nierozłączne. Jasna poświata z topazu dopełnia charakterystyki, tylko wzmacniając bijący od emanacji chłód. Nieprzyjemny ziąb i rozgoryczenie, którego nie potrafią wyciszyć śliczne miedziane wstęgi, jedynie chwilowo je łagodząc. Dźwięków nie uświadczysz tu żadnych, zamiast nich zmysły przytłoczy swąd palonych włosów. Słodycz miesza się tutaj z wyraźną pikanterią, lepiąc się uparcie do ust. Reszta z pewnością cię nie zaskoczy. Ostre brzegi grożą nieostrożnym wraz z niepodważalną twardością aury, a jej giętkość wymieszana z gładkością nie próbuje nawet zacierać wrażenia zagrożenia.
Wygląd: Iskaler jest piękny, jak przystało na byłego członka zastępów niebios. Ważne jednak jest tu słowo "były", gdyż dzięki temu w głowie nie pojawia się nam od razu jasnowłosy, wysoki anioł z promieniującą poświatą. Podczas upadku jego oczy zmieniły kolor na bardzo ciemny,niemal identyczny jak jego źrenice. Trzeba by było stanąć bardzo blisko niego i dopiero wtedy ... (Więcej)

Postprzez Adiraella » Pt lip 20, 2018 11:58 pm

- Nie mam żadnych pcheł – prychnęła niezadowolona Adi, przecież o siebie dbała, czemu zawsze wszyscy myślą, że jak zmiennokształtna/y to musi mieć pchły?! – I jak już mówiłam, nie jesteś tego godna, a ja nie muszę niczego udowadniać – zachichotała wrednie.

Mimo swej oschłej i zimnej postawy to nawet uznała, że fajnie tak się nieco poprzekomarzać z kimś, kto nie życzy jej rychłej śmierci. Niestety nie mogła długo nacieszyć się spokojem, w końcu się zjawili. To było nieuniknione, ale panterołaczce kompletnie nie odpowiadał czas, miejsce i okoliczności. Chciała pomóc fellariance, ale ta jakby stała się kimś innym i… jej zachowanie wskazywało na to, iż znała upadłego, a to ci dopiero…

Na razie nie mogła nic zrobić, nie mogła sobie pozwolić na śmierć, najpierw musiała odnaleźć córki, sprawdzić, czy są całe i zdrowe i dopiero wtedy będzie gotowa na wszystko. Wtem naturiance udało się powstrzymać piekielnego. Adi podbiegła co sił w swych panterzych łapach i wręcz skoczyła na jego nogi, unieruchamiając je. Jednakże coś jej nie pasowało, fellarianka mówiła o sobie jako Enid, a przecież miała na imię Sevi… Chociaż wcześniej coś wspominała o sztylecie i… Zmiennokształtna wysunęła wnioski, ale na razie i tak lepiej było pomóc temu czemuś niż z tym walczyć. Niestety Adira nie zdążyła przybrać jak najlepszej pozycji do unieruchomienia upadłego i się im wyrwał. Ponadto robił teraz krzywdę Sevi, to znaczy Enid, to znaczy…no!

- Duch… - pomyślała zmiennokształtna, słysząc, że ta cala Enid nie żyję, dobrze, przypuszczała coś gorszego, jakiegoś demona czy coś, choć niektóre duchy również bywały bardzo groźne – Zostaw ją! – krzyknęła rozkazującym głosem, choć jej nerwy wariowały, dobrze wiedziała, że upadły wezwał posiłki.

Widząc, iż to nie skutkuje, zrzuciła z siebie ubranie, dosłownie rozebrała się do naga w trybie błyskawicznym. Wcale nie chciała, by się gapili na jej nagie ciało wręcz emanujące bielą. Rzuciła ubrania na jedną stertę obok siebie i zaczęła się przemieniać w postać w pełni zwierzęcą. Stanęła na czterech łapach, a jej skórę zaczęła porastać gruba i gęsta, biała sierść w czarne cętki. Wyglądała bardzo puchato, większość dzieci by teraz chciała taką panterkę przytulić, ale ona ryknęła, niczym lew albo i nawet lepiej. Skupiła tym na sobie uwagę i korzystając z tego momentu, skoczyła na skrzydlatego, przewracając go. Ustawiła się tak, by Sevi wylądowała na jej grzbiecie, natomiast w biegu zdążyła jeszcze chwycić w zęby swoje rzeczy. Zaczęła uciekać, tylko to mogła w tej chwili zrobić. On miał skrzydła, ale jeśli wbiegnie gdzieś w leśną gęstwinę, nie będzie mu tak łatwo.

Tak też zrobiła, między drzewami znalazła starą, leśną ziemiankę, była całkiem spora i nawet miała drewniane drzwi, tak obrośnięte, że wciąż nie dowierzała, iż jakimś cudem udało jej się to spostrzec. Do środka najpierw wrzuciła fellariankę, później swoje rzeczy, a na koniec sama wskoczyła.

Wewnątrz dopiero przybrała ludzką postać i szybko się okryła peleryną, powoli zakładając wszystko. Na chwilę odwróciła się do naturianki plecami, lepiej już pokazać tyłek niż jeszcze bardziej intymne części ciała z przodu.
Przez jej krótkie włosy i ów obrót doskonale widać było ogromny tatuaż na jej plecach przedstawiający uskrzydloną czaszkę, jednak nie było czasu na dłuższe podziwianie. Panterka szybko się ubrała i nakazała Sevi czy Enid, czy innemu czortowi, którego chyba uratowała (bo kto ją tam wie…) kompletną ciszę. Nie znała magii iluzji, więc nie mogła ukryć ich aur, ale mogły, choć nie ułatwiać odnalezienia im ich za pomocą innych zmysłów jak choćby słuchu.
Na całe szczęście ten hałaśliwy, miauczący paskuda gdzieś sobie poszedł, przynajmniej ich nie zdradzi, a przynajmniej Adi miała taką nadzieję.

- Ugh… - zagryzła wargi z bólu, chwytając swą dłoń z całych sił. Było to tak silne, że z jej ust popłynęła strużka krwi, a na ręce powstały siniaki.
Avatar użytkownika
Adiraella
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Nefertiti, Amaranta, Izaura, Set, Azalia, Tean, Melodia,
Rasa: Panterołaczka
Aura: Emanacja ta wytwarza różne wrażenia. Mimo filigranowych części z jakich jest złożona to właśnie sieć tychże nakładających się cech sprawia, że jest tak silna, twarda. Gnie się tylko na własne kaprysy, nie ulegnie nikomu w żaden sposób , stąd też wielu w reakcji dotykowej wyczuwa gorzki posmak. Złożona jest z ostrych przecięć o gładkiej powłoce, która przylepia się do opuszków palców. Mimo niebezpieczeństwa jakie w niej panuje wcale nie piecze języka ostrymi smakami, wręcz przeciwnie. Jest łagodna, delikatna, a przede wszystkim chłodna. Mrozi policzki swoim żelaznym kolorytem, w którym zanurzone zostały barachitowe pręgi. Na tę kompozycję nakłada się odrobina srebrnego połysku, jednakże niknie on pod zbrudzoną płachtą szmaragdu. Poświata ta zamyka w sobie stonowane echo, ale nie jest w stanie wstrzymać świstów licznych głosów czy też śmiechu dzieci. Na sam koniec pozostawia po sobie bardzo mylące, ciepłe odczucie. Zapach zwierzęcego, dzikiego futra wielokrotnie kojarzy się z bezpieczeństwem jakie może podarować.
Wygląd: FORMA HYBRYDY:

Adira jest osóbką szczupłą, możliwe, iż nawet troszkę za bardzo. Dodatkowo posiada znaczną wysokość (1,9m). Przyzwyczajona do skradania się i szpiegowania porusza się delikatnie i cichutko niczym polujący kot. Przez to, iż pochodzi z dalekiej Północy, gdzie zazwyczaj bywa śnieżnie i zimno, posiada ona bardzo jasną skórę. Na ramionach nawet znajduje się ...
(Więcej)

Postprzez Sevi » So lis 17, 2018 2:39 pm

        Sevi nawet nie próbowała walczyć; mimo że Duch całkiem przejął kontrolę nad jej ciałem, fellarianka doskonale słyszała i widziała, co działo się dookoła niej. Kobieta była zbyt ciekawa rozwoju wydarzeń. Kimże jest tajemniczy anioł? Dlaczego Enid go zna, dlaczego on…?
        - On cię znał, Enid - rzekła Sevi, po czym syknęła z bólu, czując ciepłą krew, spływającą po jej szyi. - To moje ciało. Dbaj o nie!
        - Daj spokój, Truskaweczko. Taka mała rana nas nie zaboli… - odparła Duch, ściągając na siebie uwagę osób znajdujących się w pobliżu. Mimo swoich słów, Enid sama spoglądała na zakrwawione ostrze, próbując odsunąć się od niego. Duch nie była głupia; jeśli zginie Sevi, klątwa pochłonie ją jak wszystkie wcześniejsze ofiary. Wtedy sztylet będzie musiał trafić do kogoś innego, a nie kwestionujmy faktu, że tylko fellarianka była w stanie wytrzymać z Enid. Dzięki temu umarła mogła na spokojnie przejmować jej ciało, nie bojąc się o stan psychiczny swojej właścicielki.
Właśnie. Sztylet!
        Enid spróbowała się ruszyć, jednakże anioł trzymał ją mocno, a każdy kolejny ruch skutkował coraz bardziej niebezpiecznym zbliżeniem z ostrzem. Mężczyzna zagwizdał. Duch zawarczała groźnie, jak ten piesek, którego właśnie tak się przywołuje, po czym wyszczerzyła ząbki.
        - Poddaję się. - Fellarianka podniosła ręce, zamykając w tym samym czasie oczy. Kiedy tylko otworzyła je z powrotem, znów można było w nich dostrzec przepiękną zieleń naturiańskich traw. - Enid żyje - rzekła cichutko, nie kierując tej wiadomości do nikogo szczególnego. Sevi czuła, że musi to powiedzieć. Duch nie trafiła ani do nieba, ani do piekła. A skoro została na tym świecie, oznacza, że jeszcze żyje, ale w miejscu zwanym “pomiędzy”.
        Atak panterołaczki był znacznie szybszy niż można było się spodziewać; kobieta naskoczyła na anioła agresywnie, co sprawiło, że mężczyzna został zmuszony do wypuszczenia Sevi, aby móc się obronić. Naturianka pisnęła cicho, czując, że sztylet przy gwałtownym odsunięciu jej osoby zadrasnął porządnie jej ramię. Niespodziewanie fellarianka znalazła się na grzbiecie Adiraelli. W pędzie naturianka szybko zauważyła brak czegoś.
        - Sztylet! - krzyknęła, oglądając się za siebie. Musiała go upuścić. W takich chwilach przekleństwo, jakim jest obdarzona Sevi, okazuje się bardzo przydatne. - Enid, wróć! - Sztylet, gdziekolwiek by nie został porzucony, zawsze znajdzie się w magiczny sposób z powrotem w dłoni swojej właścicielki. Tak też się stało; ostrze uniosło się nad ziemię i z impetem ruszyło za fellarianką. Jednakże Enid nie byłaby sobą, gdyby nie zrobiła czegoś głupiego. A mianowicie, utworzyła takie warunki, aby Sevi złapała sztylet za ostrze i ponownie się skaleczyła przy tym.
        - Nie cierpię cię. - W odpowiedzi, usłyszała chichot Ducha.
        - Zgłodniałam.

        W ziemiance Sevi usiadła w kącie, opierając się o ścianę i obserwując panterołaczkę. Zmiennokształtna zaczęła się pospiesznie ubierać. Fellarianka westchnęła, urywając kawałek swojej długiej (i tak już doszczętnie podartej) spódnicy i owijając ranę na szyi oraz ramieniu. Po tym fellarianka chwyciła sztylet, postawiła go przed sobą i zapytała:
        - Kim był ten mężczyzna? - Dla normalnego człowieka ta scena zapewne wyglądałaby dziwnie, gdyby nie fakt, że Enid faktycznie odezwała się bez użycia telepatii.
        - Iskaler! Znam go, ja go znam, weźcie mnie do niego! - krzyczała Duch. - Pamiętam go… Kicia, co ty masz na plecach?
W tej chwili także Sevi zwróciła uwagę na kobietę i jej tatuaż. Fellarianka wyczekiwała odpowiedzi, jednakże nie było na nią czasu.
Ich schronienie zostało odkryte przez kompanów aniołka. Sevi momentalnie chwyciła za sztylet i stanęła w pozycji gotowej do walki.
        - Iskalerze. Pokonam cię! - powiedziała ni do siebie, ni do wrogów. To była obietnica. Kimkolwiek był ten mężczyzna, znał Enid. "Dobrze więc; niech do niej dołączy."
Avatar użytkownika
Sevi
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Jane, Isara, Camelia, Keira, Eliae, Quillithea, Loneyethe, Aureola, Rheyaen,
Rasa: Fellarianka
Aura: Dość silna emanacja o powierzchni barwy cynowej, oplecionej grubym żelaznym pasmem udekorowanym miedzianymi kształtami. Przypominają one najróżniejsze kwiaty. Na dole zaś jest wiele srebrzystych zarysów nieco przysłanianych przez kobaltowe kropeczki. Słychać przy niej zawodzenie wiatru i jeśli by się wsłuchać to również szept liści. Niespodziewanie zakłóca to kakofonia licznych dźwięków. Niesie ze sobą słodziutką miodową woń. Po dotknięciu powłoki, jeśli się to uda, można śmiało stwierdzić, iż jest całkiem twarda. Dzięki swej elastyczności ugina się i uparcie ucieka przed palcami, w ostateczności prezentuje ostre jak brzytwa krańce, by odstraszyć. U samej góry charakteryzuje się miłą gładkością, natomiast na dole występuje niemiła chropowatość. Przez to, iż w smaku mocno się lepi, czasem skleja wargi.
Wygląd: Sevi to bardzo wysoka dziewczyna (190 cm) o niesamowicie długich, zgrabnych nogach. Jest szczupła, z krągłościami tu i ówdzie. Niezwykle piękna twarz nieraz przyciągnęła uwagę mężczyzn w wiosce - ma delikatne rysy, nadające mimice niewinny wyraz. Oczy o ciemnym odcieniu zieleni podkreślają długie, ciemnobrązowe włosy, które dziewczyna bardzo często spina w kucyk. A mimo to i ... (Więcej)
Uwagi: Dzierżąc Demoniczne Ostrze może zatracić się podczas walki, jeśli trwa ona dość długo. Wtedy też duch sztyletu jest w stanie przejąć nad nią całkowitą kontrolę. Wtedy Sevi to nie ... (Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Równina Maurat

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron