ArturonNie ma to jak w domu…?

Arturon to duże i bardzo bogate miasto, powstało wiele wieków temu i od tamtej pory nie zostało dotknięte żadną wojną. Miasto utrzymuje się z handlu dalekomorskiego, można tu znaleźć wszystkie luksusowe towary z całego królestwa.
Moderator Strażnicy
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Davros
Błądzący na granicy światów
Posty: 24
Rejestracja: 2 lat temu
Aura: Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone.
Kontakt:

Re: Nie ma to jak w domu…?

Post autor: Davros » 2 lat temu

— To jest Berun, mistrz magii na moim dworze – odezwał się Rob, kiedy mężczyzna w długiej szacie wreszcie przebił się przez liczną szlachtę i urzędników. Ukłon, który złożył władcy był najwyżej symboliczny – zdecydowanie bliżej było temu do pełnego szacunku skinięcia głową komuś równemu sobie, niż czołobitnej poddańczości. Nie było się czemu dziwić, w końcu potężny mag – a Davros nie wątpił, że ten tutaj jest kimś takim – mógł z powodzeniem poradzić sobie z całą armią.
— Nie spodziewałam się, iż Wasza Wysokość skieruje do… — zaczęła Mamaria, jednak król jej przerwał.
— Jakże mógłbym powierzyć tę sprawę komuś mniej kompetentnemu? Chodzi przecież o jeden z największych rodów! — w jego głosie wręcz było słychać zdumienie. Jeśli w roli władcy był tak samo dobry jak w roli aktora, to nie trzeba było się obawiać o przyszłość Arturonu. — Ale spokojnie, wszystko przebiegnie szybko, nie ma się czego bać.
— Ja… Naprawdę dziękuję za ten gest — powiedziała naturianka powoli, niemniej z niegasnącą pewnością siebie. — Mistrzu, będę wdzięczna jeśli zaczniesz swą pracę.
— Oczywiście. — Głos maga był niski i chrapliwy – brzmiał, jakby mężczyzna przez kilka dni nie pił ani kropli wody. — Podaj mi swoją rękę, młoda damo.
Kiedy nimfa spełniła jego prośbę, chwycił ją za nadgarstek lewą dłonią, a prawą zaczął kreślić linie. Do wytyczenia niektórych używał jedynie opuszków, w przypadku innych były to nawet trzy palce. Niezależnie od sposobu, każda z nich zawisała nieruchomo w powietrzu, tworząc znaki.
Wszystko skończyło się po kilku minutach – gdy przed czarodziejem widniało już około stu mistycznych liter. Po zakończeniu ostatniej, wszystkie przez ułamek sekundy rozbłysły jaskrawoniebieskim, oślepiającym światłem, a potem zniknęły.
— Złóż przysięgę. Obiecaj, że wszystko co powiesz na temat swojego pochodzenia będzie prawdą.
– Przysięgam. W tej kwestii nie padnie ani jedno kłamstwo.
— Dobrze. — Mag wykonał jakiś niedbały gest, a po ramieni Mamarii zaczęła wspinać się struga białego światła.
— A teraz mów, dziecko.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Arturon”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość