OpowiadaniaGothic "Nowy Początek"

Opowiadania waszego autorstwa o dowolnej tematyce.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Rosh
Szukający drogi
Posty: 36
Rejestracja: 5 lat temu
Aura: Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone.
Kontakt:

Gothic "Nowy Początek"

Post autor: Rosh » 4 lat temu

W zachodnich lasach Faring mieścił się mały domek, gdzie mieszkała równie mała rodzina. Składała się z dwójki dzieci i dwójki rodziców. Nikt nie przypuszczał, że jeden z członków rodziny będzie decydował o losach setek ludzi. Właśnie tu zaczyna się przygoda.
ROZDZIAŁ PIERWSZY: Początek
Dopiero co słońce pojawiło się za gór, a Jory był już na nogach. Ubrał się prędko swoje ciuchy. Miał iść, bowiem tego dnia z ojcem na polowanie. Musiał, jednak najpierw wykonać prace, które są jego obowiązkami. Czyli przynieść drewno na opał, kilka wiaderek wody ze źródła leśnego oraz posprzątać swój pokój. Tak, więc, najpierw udał się po wodę. Do strumyczka miał może trzysta metrów. Po pięciu minutach już tam był. Często bywali tam ludzie, ale nie, aż tak wcześnie. W oddali było widać piękne lasy. Wyglądało, to tak jakby tańczyły na lekkim wiaterku. Nagle wzrok chłopca przykuła pewna grupa ludzi oddalona od niego może sto pięćdziesiąt metrów. Po ich wyglądzie można było stwierdzić, że są jakimiś zbirami. Nie spojrzeli nawet na Jory'go, który nabierał wodę. On zaś prędko wrócił do domu. Odłożył wiadro wody obok chatki i ruszył po drzewo do lasu. Zbieranie zajęło mu chwilkę. Pozostało mu tylko jedno, mianowicie posprzątać swój pokój. Wziął się, za to jak najszybciej. Był tak podekscytowany polowaniem, że nie myślał o niczym innym. Skończył kilka minut później. Od razu wparował do sypialni mamy i taty. Zerwał ojca z łóżka i powiedział z uśmiechem na twarzy:
- Tato wszystko zrobione możemy już ruszać na polowanie.
Jego tata uśmiechnął się. Stał jeszcze w piżamach, a Jory chciał już iść na polowanie.
- Poczekaj synu. Cierpliwość, to ważna cecha myśliwego. Daj mi się najpierw ubrać i coś zjeść.
Kilka minut później.
Wszyscy zjedli wspólnie śniadanie przyrządzone przez mamę Jory'ego i siostrę Elizabeth. Ojciec spojrzał na chłopaka i powiedział:
- Chcesz iść tak ubrany na łowy? Chyba żartujesz? Poczekaj tutaj chwilkę.
Wstał i poszedł do swojego pokoju. Porozglądał się i ze skrzyni, która stała zawsze przy ścianie wyciągnął małe skórzane ubranie. Było ono z czasów jak on chodził na polowania z ojcem. Wrócił do syna i podał mu ubranie.
- Przebierz się, a ja poczekam przed drzwiami.
Chłopak szybko przebrał się w swoim pokoju i poszedł do ojca. Gdy tylko się pojawił ruszyli bez słowa. Zmierzali do ruin oddalonych od domu około dwa kilometry. Było, to najlepsze miejsce do polowań. Dzień był dosyć ciepły. W lesie śpiewały ptaki. Umilając wędrownikom wyprawę. Po dwudziestu minutach byli na miejscu. Tata Jory'go rozbił obóz, a chłopa poleciał nazbierać drewna na opał. Siedzieli i gawędzili, aż do wieczora. Cóż dwunastolatek dostał łuk, którym co nieco umiał się już posługiwać. Oboje rozstawili się w innych miejscach i czekali na zwierzynę. Te oczekiwania nie trwały zbyt długo. Trzydzieści minut później z buszu wyłonił się dzik. Dwaj myśliwy nałożyli strzały na cięciwy. Prędko załadowali i wystrzelili prawie, że równo. Chłopak trafił w nogę, jednak jego ojciec prosto w głowę zwierza. Warchlak padł martwy na trawę. Zaraz go przeciągnęli do ruin. Rozpalili ognisko, obdarli ze skóry. Następnie mięso zaczęli smażyć, po czym smacznie go jeść. Połowę dzika zostawili, by zanieść go do domu. O trzeciej w nocy wyruszyli z powrotem. Trzysta metrów przed domem usłyszeli krzyk Beth, czyli mamy Jory'ego. Puścili zdobycz i szybko pobiegli do domku. Tam zobaczyli ośmiu łotrów, którzy dobierają się do kobiety. Ojciec chłopca wystrzelił z łuku strzałę zabijając jednego. W tamtej chwili wszyscy rzucili się na niego. Zdążył krzyknąć do swojego syna, aby uciekał. Jory bez chwili namysłu posłuchał ojca. Zaczął biegnąć, ile sił w nogach. Czterysta metrów od domu usłyszał krzyk umierającego ojca. Zatrzymał się na chwilę, ale nie na długo. Popatrzył na swój dom w oddali i ruszyła dalej. Biegł, ile sił w nogach. Zaczynało mu już brakować powietrza. W pewnej chwili stanął po czym zemdlał.
KONIEC Rozdziału pierwszego
PS. Proszę o szczerą opinię. Nie wiem czy będzie, się, to wam podobać. Dopiero zaczynam pisać opowiadania.

Viktorius
Błądzący na granicy światów
Posty: 22
Rejestracja: 4 lat temu
Aura: Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone.
Kontakt:

Post autor: Viktorius » 4 lat temu

Dobra, to zacznijmy.
W zachodnich lasach Faring mieścił się mały domek, gdzie mieszkała równie mała rodzina. Składała się z dwójki dzieci i dwójki rodziców. Nikt nie przypuszczał, że jeden z członków rodziny będzie decydował o losach setek ludzi. Właśnie tu zaczyna się przygoda.
Jeśli to jest prolog, to super krótki.
Czyli przynieść drewno na opał, kilka wiaderek wody...
potem
Odłożył wiadro wody obok chatki i ruszył po drzewo do lasu.

To kilka czy jedno? Rozumiem że chłopak mógł się speszyć widząc ich, ale nie ma o tym mowy. To najmniejszy problem akurat.
Często bywali tam ludzie, ale nie, aż tak wcześnie.
Nie wiem po co ten przecinek w środku.
- Tato wszystko zrobione możemy już ruszać na polowanie.
Jego tata uśmiechnął się. Stał jeszcze w piżamach, a Jory chciał już iść na polowanie.
Zamieniłbym na ''Jego ojciec''.
Kilka minut później.
Jak przerywnik w filmie.
Było, to najlepsze miejsce do polowań.
To było czy jest? Niepotrzebny przecinek.
Dzień był dosyć ciepły. W lesie śpiewały ptaki. Umilając wędrownikom wyprawę.
Kropki na przecinki.
Siedzieli i gawędzili, aż do wieczora.
Zatem po co tyle zabawy ze wstawianiem rano, żeby tylko se siedzieć i gadać? Skoro wieczorem polują to niech przyjdą wieczorem. No chyba że taki obóz typu: Ojciec z synem cały dzień.
Rozpalili ognisko, obdarli ze skóry.
Tutaj myślałem że to ognisko obdarli ze skóry...
Następnie mięso zaczęli smażyć, po czym smacznie go jeść.
Jak to jest smacznie jeść?

Do tego cały czas opisujesz w ilu metrach co się znajduje i czas.
Do strumyczka miał może trzysta metrów.
Po pięciu minutach już tam był
może sto pięćdziesiąt metrów.
Zbieranie zajęło mu chwilkę.
Skończył kilka minut później.
Kilka minut później.
około dwa kilometry.
Po dwudziestu minutach byli na miejscu.
Trzydzieści minut później
Trzysta metrów przed domem usłyszeli krzyk Beth
Czterysta metrów od domu usłyszał krzyk umierającego ojca
Tyle tych opisów jest w tak krótkim tekście ( Rozdziale ) jest strasznie rażąca. Spróbuj opisywać wszystko, sama akcja z wiaderkiem i zbieraniem drewna, mogła być długości całego twojego tekstu. Przeczytaj parę książek, albo jak coś piszesz, to otwórz sobie taką i zerkaj mniej więcej jak to wygląda.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Opowiadania”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość