EkradonNa tropie tajemnicy

Warowne miasto położone u podnóża gór, otoczone grubymi murami i basztami, jego bramy zdobią dwa ogromne posagi gryfów. Miasto słynie z handlu, pięknych karczm i ogromnej armi. Armi niezwykłej, bo składającej się z wojowników i gryfów. Od setek lat ekradończycy udomawiają gryfy, które później służą w ich armi, stacjonującej w górach poza miastem.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Iaskel
Szukający drogi
Posty: 28
Rejestracja: 10 miesiące temu
Aura: Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone.
Kontakt:

Na tropie tajemnicy

Post autor: Iaskel » 3 tygodnie temu

Poprzednia część przygody


- Nie, nic mi nie jest. Rana nie jest taka duża.
Iaskel zastanawiał się, jak właściwie udało mu się przetrwać tyle lat samotnej wędrówki po Szepczącym Lesie. Całkiem zapomniał, że mógł w tym momencie użyć magii leczącej! Teraz już zajmowała się tym Silea.
- Trochę piecze, jak po oparzeniu. Bo to w sumie było oparzenie – zauważył Iaskel. Ból nie był silny, raczej uporczywy i irytujący. Na szczęście zelżał po nałożeniu opatrunku i zastosowaniu przez Sileę magii. - Mam za swoje, bo zapomniałem się uchylić. Drobiazg, doprawdy – dodał z ironią.
- Będę, spokojnie – odpowiedział na następne pytanie towarzyszki i na dowód prawdziwości swoich słów wspiął się na konia. Przez chwilę bał się, że znowu utknie i będzie musiał prosić o pomoc, a - paradoksalnie - proszenie o nią Silei, którą znał zdawało mu się bardziej upokarzające, niż w przypadku Hessana, którego dopiero co poznał. Jakimś cudem udało mu się usiąść w siodle, choć rana lekko zapiekła, kiedy chwytał wodze.
Głupi , usłyszał za sobą.
Iaskel obejrzał się na Ennisa. Nie był do końca pewien, czy kirpi próbował mu przekazać, żeby bardziej na siebie uważał, czy pragnął jedynie wyrazić swoje mało pochlebne zdanie o stanie umysłu Iaskela, stającego w polu rażenia własnych zaklęć.
- Ależ masz absolutną rację – zgodził się i, na tym kończąc na dzisiaj samokrytykę, zwrócił się do driady: - Możemy jechać?
Kiedy już wsiadła na konia i ruszyła, Iaskel zadał jej pytanie, nad którym sam zastanawiał się, od kiedy postanowili jechać do Ekradonu.
- Dokąd chcesz się udać, jak będziemy w Ekradonie? Znasz to miasto? Ja jeszcze w nim nie byłem. Myślałem, że może zatrzymamy się w jakiejś karczmie i popytamy, czy coś niezwykłego nie działo się w mieście albo okolicach.
Im dłużej mówił, tym gorszy wydawał mu się ten pomysł. W dalszym ciągu w zatłoczonych miejscach czuł się nieswojo i nie był mistrzem konwersacji z obcymi. Nie wiedział, czy będzie potrafił nakierować rozmówcę na interesujące ich wieści bez zdradzania zbyt wiele o tym, co im się przydarzyło. W takim wypadku...
- Pod warunkiem, że to ty będziesz rozmawiać – uzupełnił. - Chyba, że masz pomysł, gdzie jeszcze możemy się udać po przybyciu do miasta.
Reszta podróży minęła im już spokojnie. Po jakimś czasie zaczęli mijać należące do Ekradonu wioski, aż w końcu znaleźli się pod bramami miasta.
- Domki o glinianych dachówkach. Na tym zaczyna się i kończy moja wiedza o Ekradonie – wyznał Iaskel. - Ostatnio, jak byłem w tych stronach, to omijałem miasto. Nie wiem nawet, w którą stronę będzie jakaś karczma.
Poprowadził konia (albo koń jego) po jednej z uliczek miasta. Nie uszli daleko, kiedy natknęli się na zbiegowisko ludzi. Wiele osób mówiło coś podniesionym tonem, słychać też było skargi na ból wypowiadane piskliwym (choć niewątpliwie należącym do mężczyzny) głosem, a do uszu podróżujących doszedł pojedynczy okrzyk:
- Medyka!

Awatar użytkownika
Silea
Błądzący na granicy światów
Posty: 13
Rejestracja: 8 miesiące temu
Aura: Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone.
Kontakt:

Post autor: Silea » 2 tygodnie temu

Choć Silea nadal nie była do końca przekonana, Iaskel najwyraźniej nie ucierpiał na tyle poważnie, by się tym dłużej martwić. Czym prędzej wsiadła na konia i ruszyła za elfem.
- Oczywiście, mogę rozmawiać, to nie problem – odparła szybko, po czym zastanowiła się nad skierowanym w jej stronę pytaniem. – Zdaje się, że byłam kiedyś w okolicach, może nawet na przedmieściach, ale nie znam Ekradonu aż tak dobrze… – Potarła brodę w zamyśleniu. – Popytanie w gospodach i karczmach wydaje się najlogiczniejsze, bo mało kto o bieżących wydarzeniach wie więcej niż słuchający opowieści wędrowców barmani i stali bywalcy. Warto spróbować. Martwi mnie tylko to, że w naszej sytuacji to oczywiste posunięcie. Jeśli za zniknięciem Hessana faktycznie ktoś stoi, mógł to przewidzieć i się jakoś zabezpieczyć przed niechcianym pościgiem. Z drugiej strony możemy popytać w bardziej podejrzanych miejscach, ale wiąże się to z większym ryzykiem i koniecznością przygotowania się, co zabierze nam cenny czas.
Ich dalsza podróż obyła się już bez żadnej niespodzianki. Matka Natura najwyraźniej uznała, że dostarczono im wystarczająco dużo przeżyć jak na jeden dzień i przez resztę drogi czuwała nad nimi – a tak przynajmniej podejrzewała Silea, której Matka nadal jawiła się jako ideał, mimo że rudowłosa zrezygnowania z kultywowania większości tradycji driad i posługiwała się magią nie tyle w zgodzie z naturą, co narzucając jej swoją wolę.
Uśmiechnęła się lekko, słysząc słowa Iaskela, gdy wjeżdżali do miasta.
- To prawda, słyną z glinianych wyrobów, chyba nawet mam w domu jakąś wazę, którą tu wyprodukowano. Słyszałam też o dobrze wyszkolonym, dosiadającym gryfów wojsku. I spokojnie, założę się, że wystarczy jechać głównymi ulicami miasta, by prędzej czy później natknąć się na jakąś gospodę. W końcu zależy im na klientach, więc pewnie otwierają się w takich miejscach, w które łatwo trafić.
Nawet jeśli Silea chciała powiedzieć coś jeszcze, nigdy nie opuściło to jej ust. Najpierw usłyszała hałas, a zaraz potem dostrzegła zbiegowisko. Zastanawiając się, co takiego mogło się stać i czy ma to jakiś związek ze wcześniejszym zniknięciem Hessana, zapytała stojącą najbliżej kobietę:
- Co tu się dzieje? Ktoś jest chory albo ranny?
Ostatnio edytowane przez Silea 3 dni temu, edytowano łącznie 1 raz.

Awatar użytkownika
Iaskel
Szukający drogi
Posty: 28
Rejestracja: 10 miesiące temu
Aura: Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone.
Kontakt:

Post autor: Iaskel » 1 tydzień temu

- Chciałabyś odwiedzić bardziej... podejrzane miejsca? - zapytał Iaskel z przestrachem. Przed tą wyprawą przygotowywał się na niebezpieczeństwa, jakie go czekają na Mglistych Bagnach i po drodze. Był nawet gotów – o ile można być gotowym – na walkę z zamieszkującymi bagna nieumarłymi, ale na pewno nie na zwiedzanie zaułków Ekradonu. Bardzo, ale to bardzo nie miał ochoty na podobne przygody.
- Jakie miejsca? Bywałaś już w takich? Będziesz wiedziała, jak się zachować, z kim rozmawiać, a od kogo trzymać się z daleka? - pytał trochę drżącym głosem. Potem odetchnął głęboko, zapominając o swoim kojącym amulecie. - Pew... pewnie masz rację. Poznaję po tym, że nie mam chęci się tam wybierać. Nikt nie obiecywał, że będzie bezpiecznie, ale przecież my też nie jesteśmy bezbronni.
To prawda, dopiero co ćwiczyli atak i obronę, chociaż nie było wiadomo, czy akurat to im się do czegoś przyda. Może w takim mieście walczyło się inaczej? Zresztą, dlaczego zaraz ma dochodzić do walki? Może tym razem im się poszczęści? Iaskel postanowił sam przed sobą udawać, że w to wierzy.
- A tak, gryfy. Nie wiem, czy na coś im to się tu przydaje, w środku lasu, ale pewnie wyglądają widowiskowo. Nie, żebym miał ochotę dosiadać gryfa. Już jazda konna wydaje mi się dostateczną przygodą.
Umilkł, nasłuchując jakiegoś złośliwego komentarza Blanki. Ta jednak milczała. Z początku elf zupełnie poważnie obawiał się, że ogłuchła i miał ochotę zagadnąć ją, aby się upewnić, potem jednak zrezygnował z tego pomysłu. Nie będzie jej drażnił, kiedy zdarzyła się chwila spokoju. Lękliwy charakter Iaskela obejmował też lęk przed szczególnie złośliwymi uwagami, nawet, jeśli były wygłaszane przez konia, na którym jechał.
- To może rzeczywiście najpierw poszukajmy tej karczmy – zaproponował. - Odpoczniemy, posilimy się i posłuchamy, o czym się mówi. Potem jakoś dowiemy się więcej o tych... podejrzanych miejscach.

Zapytana przez Sileę kobieta odwróciła się w jej stronę.
- Dokładnie to nie wiem, ale chyba się pobili. Tamci, o! – Z początku nie było widać, na kogo wskazywała, ale po chwili, między głowami gapiów dało się dojrzeć dwójkę, o którą chodziło. Chudy, blady mężczyzna o odstających uszach i blond włosach leżał na ziemi i trzymał się jedną dłonią za haczykowaty nos, z którego obficie krwawił, drugą przykładał nad brwią – poza okrągłym sińcem musiał tam mieć też rozcięcie, bo spod tej dłoni też ciekła krew.
- Wariatka... bandytka... pomocy... Napadła mnie! - jęczał. Stała nad nim wysoka, dosyć dobrze umięśniona kobieta o ciemnobrązowych, prostych włosach i ładnych, szaroniebieskich oczach, które jednak w tej chwili patrzyły na mężczyznę z wściekłością.
- Ja go napadłam? - odezwał się wysoki głos, niemal nie pasujący do takiej postury. - Próbował mnie okraść. No, to mu nie dałam. Nauczy się nie napadać uczciwych ludzi.
Iaskel popatrzył na oboje. Pytanie, które z nich było w tym momencie ofiarą, a które winowajcą zdawało się zbyt filozoficzne na obecną chwilę. Bardziej pilne wydawało się w tym momencie to, czy powinni mieszać się w całą sprawę. Kobieta wyglądała dosyć groźnie – kto wie, jak zareaguje na ich interwencję? Po chwili wręcz krzyknął na siebie w myślach. "Na Prasmoka, jesteś medykiem! Masz leczyć! Bierz się do roboty!" Pośpiesznie pogrzebał w swojej torbie i wyciągnął potrzebne bandaże i specyfiki.
- Przepraszam – powiedział niepewnie, bo tłum wciąż blokował mu przejście do rannego. - Przepraszam, jestem medykiem – powiedział nieco bardziej stanowczo, ale ludzie wciąż tłoczyli się, mówili coś jeden przez drugiego i nie za bardzo zwracali na niego uwagę.

Awatar użytkownika
Silea
Błądzący na granicy światów
Posty: 13
Rejestracja: 8 miesiące temu
Aura: Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone.
Kontakt:

Post autor: Silea » 3 dni temu

Uśmiechnęła się blado.
- Spokojnie, mnie też się to zbytnio nie widzi. – Pokręciła głową. – Sama wolę o takowych miejscach słuchać aniżeli odwiedzać je osobiście. Zrobimy to tylko w ostateczności, gdy wyczerpią się już pozostałe opcje – zapewniła.
Bary odwiedzane przez klientelę o nienajlepszej reputacji czy boczne, ciemne uliczki... Nigdy ją do nich nie ciągnęło, ale była gotowa zrobić wszystko, by odkryć sekret zniknięcia towarzysza Iaskela. Nie zamierzała jednak narażać swojego przyjaciela na niebezpieczeństwo. Musiała znaleźć jakiś złoty środek.
- Gryf na pewno dostarczyłby... jeszcze więcej wrażeń niż koń, to prawda – zaśmiała się.

***

Silea popatrzyła w stronę wskazaną przez kobietę. Skrzywiła się lekko. Nie wyglądało to najlepiej. Jeśli ani mężczyzna, ani stojąca nad nim kobieta nie kłamali, trochę winne obecnego stanu rzeczy było każde z nich. Driada wiedziała to i w żadnym wypadku nie pochwalała kradzieży, ale jeszcze bardziej potępiała takie rozwiązywanie sprawy. Gardziła przemocą i szczerze wątpiła, że to wszystko było potrzebne. Ktoś z posturą tej kobiety pewnie mógłby szybko unieszkodliwić złodziejaszka, nie sięgając po aż tak brutalne metody. Silei zdecydowanie się to nie podobało.
Pewnie dlatego na ogół kulturalna driada postanowiła choćby rozpychać się łokciami, byle dotrzeć jak najbliżej rannego. Czarę goryczy przelała bierność tłumu gapiów i ignorowanie jej przyjaciela. Przecież chciał pomóc, a oni mu nie pozwalali! Z punktu widzenia Silei takie zachowanie było nawet gorsze niż to, że działania wysokiej, nieznajomej kobiety wyszły "trochę" poza samoobronę.
Chwyciła Iaskela za rękę i bezpardonowo szturchnęła najbliżej stojącą osobę. I znowu, gdy nie doczekała się reakcji.
- Co jest? – mruknął nieco wyższy od niej mężczyzna.
- Przepraszam szanownego pana, ale trzeba go opatrzyć – Wskazała głową krwawiącego mężczyznę, po czym ruszyła dalej, raz za razem powtarzając przeprosiny i ciągnąc za sobą biednego Iaskela – o ile ten nie wyswobodził się wcześniej z jej uścisku, Silea puściła jego przegub dopiero po dotarciu na miejsce.
- Nie wykluczam, że zrobił pani coś złego i jak najbardziej nie popieram kradzieży – zaczęła oficjalnie – lecz myślę, że wymaga on opieki medycznej.
Zbliżyła się do mężczyzny i nachyliła się nad nim.
- Może pan usiąść?

ODPOWIEDZ

Wróć do „Ekradon”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość