Szepczący LasZacznijmy wszystko od nowa...

Utopijna kraina druidów, zwierząt i wszystkich baśniowych istnień. Miejsce przyjazne dla każdego stworzenia. Ogromny las położony w górskiej dolinie, gdzie nic nie jest takie jak się wydaje.
Awatar użytkownika
Nathanea
Szukający drogi
Posty: 41
Rejestracja: 4 lat temu
Inne Postacie: Semirian, Verfnir, Ariatte, Anetheron, Namalia
Aura: Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone.
Kontakt:

Re: Zacznijmy wszystko od nowa...

Post autor: Nathanea » 2 tygodnie temu

Odetchnęła z ulgą widząc, że nieufność nieznajomego stopniowo malała. Poczuła się bardziej śmiała, gdy tylko rycerz zdjął dłoń z rękojeści miecza. Mimo tego postawiła swą stopę o krok w tył, gdy ten zaczął kierować się w jej stronę. Był to odruch bezwarunkowy. Tak naprawdę sama nie wiedziała, dlaczego tak postąpiła. Przecież nie miała powodów, by nie ufać nowo przybyłemu. To znaczy miała, w końcu to obca osoba, ale z jej, ograniczonego, punktu widzenia nie musiała bać się kogoś, kto nie rzuca w nią ognistymi kulami całkowicie bez powodu.
Pierwsze wrażenie, jakie wywarła na wampirzycy twarz nieznajomego było dość nietypowe, to jest: Nathanea stwierdziła, że rycerz ma lekko kobiece lico. Jednak lico to nie raziło swoją kobiecością. Zazwyczaj mówi się o mężczyźnie, że jest przystojny. W tym przypadku pierwszym określeniem, jakie przyszło krwiopijczyni na myśl to... ładny. Tak, ten mężczyzna był po prostu ładny i zadbany. Mimo tego wyżej wspomniana przeczuwała, że nie jest to byle kto. Nie ktoś, kto jest obiektem drwin ze strony rówieśników. Wyglądał jak zaradny, potrafiący machać mieczem wojownik. Bez wątpienia swą prezencją wzbudzał respekt. Co się spodobało wampirzycy? Na pewno jego zainteresowanie zaistniałą sytuacją. Odkąd pojawiła się w tym lesie nie spotkała jeszcze nikogo, kto swoim zachowaniem wyrażałby choć odrobinę zdrowego rozsądku. A ten stojący tutaj wydawał się być inny... jakby bardziej rozgarnięty. No i te włosy. Tak, dla Nate miały idealny kolor i długość... Ale to już na marginesie.
- Nie, nie napadł mnie... - Na twarzy wampirki wyraźnie zawitało zmieszanie. Zaczęła uciekać wzrokiem od nieznajomego, po czym chwyciła się jedną ręką za przedramię drugiej i spojrzała w ziemię. - Chyba go przeraziłam i próbował się przede mną bronić...
Uniosła twarz i spojrzała wojownikowi w oczy. Na jej facjacie pojawił się lekki uśmiech, sprawiający wrażenie tłumaczącego właścicielkę słowami: "Ona jest niewinna!". W tym momencie Jorge wyraźnie mógł dostrzec odbijające blask księżyca kły i krwistoczerwone ślepia poszkodowanej istoty. Jednak gdy ten ponownie próbował się zbliżyć, Nate znów odruchowo cofnęła się w tył. Nie wiedziała dlaczego, ale nie miała kontroli nad ciałem. To działo się samo, jak gdyby mózg dziewczyny przejmował stery i starał się bronić od kontaktu fizycznego na swoje, jakże banalne, sposoby.
- Naprawdę, dziękuję. Jeśli to nie jest kłopot, skorzystam z pomocy. Obudziłam się tutaj jakiś czas temu. Jedyne co pamiętam to błysk i... ból głowy. - Gdy nieznajomy przedstawił swe imię Nathanea skinęła lekko głową. - A ja nazywam się...
Krwiopijczyni urwała, jak gdyby coś nagle odebrało jej mowę. Nagle na jej twarzy pojawił się wyraz zdradzający przerażenie i smutek.
- O nie... - Złapała się za głowę dłonią, powoli podeszła pod drzewo i oparła się o nie drugą ręką. - Ja... - Pokręciła nerwowo głową, lecz zaraz tego pożałowała. Syknęła z bólu, odruchowo łapiąc się obiema dłońmi za czoło. Straciła równowagę i upadła prosto na swe mięśnie siedzenia. Odczuła mocny ból na całym ciele, które cały czas było mocno wrażliwe na tego typu nieprzyjemności. Na jej ubrudzonej twarzy pojawił się żałosny grymas niezadowolenia, bezradności i zrezygnowania.
- Nie pamiętam, jak się nazywam. - skwitowała po chwili ciszy.

Awatar użytkownika
Jorge
Szukający Snów
Posty: 181
Rejestracja: 4 lat temu
Inne Postacie: Sanaya, Dżari, Skowronek, Yastre, Tioyoa, Kinalali, Widugast, Ijumara, Nikolaus, Kaikomi, Rael, Mniszek, Mitra, Rianell, Sadik, Maximilaan, Rammi
Aura: Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone.
Kontakt:

Post autor: Jorge » 2 tygodnie temu

        Dziewczyna odsunęła się od niego, więc Jorge już nie próbował zmniejszać odległości między nimi - doszedł do wniosku, że musiała się go bać albo co najmniej być ostrożna. Trudno jej się dziwić, była sam na sam z uzbrojonym mężczyzną, który może i zachowywał się łagodnie i deklarował chęć pomocy i troskę, ale to mogły być pozory, byle tylko się do niej zbliżyć i zrobić krzywdę… Mógł zapewniać, że nie miał nic złego na celu, ale kto by w coś takiego uwierzył? Żaden bandyta nie przyznałby się do swoich zamiarów.
        ”Dlaczego ja jej nadal nie wierzę?”, zastanawiał się Jorge, gdy dziewczyna zapewniła po raz kolejny, że tamten jegomość nie chciał jej skrzywdzić. Może łatwiej byłoby mu dać wiarę jej słowom, gdyby mówiąc to nie była tak strasznie zmieszana i nie uciekała wzrokiem. Ale cóż, nie naciskał - nie zwykł ponawiać swoich propozycji ani pytań. Już miał się wycofać i zmienić szybko temat, ale nagle ona wysunęła nową hipotezę - że niby tamten blondyn się jej bał. To zaskoczyło szermierza - aż lekko uniósł brew w niedowierzaniu. W sporo wymówek mógł uwierzyć, ale nie w to, że ktoś mógłby bać się jej - delikatnej, uroczej dziewczyny… ”O proszę…”, pomyślał jednak, gdy podniosła na niego wzrok i dostrzegł, że wcale taka niewinna nie była. Jego oczy delikatnie się zwęziły - widać było, że nabrał nieco czujności. Ręce jednak nadal trzymał swobodnie, nie łapał za broń. Widział jej czerwone tęczówki, dostrzegł również kły i domyślił się, że ma do czynienia z wampirzycą - w końcu niedawno obcował z tą rasą… I przez tamte doświadczenia nie reagował na nią paniką ani agresją. Wiedział, że nie wszyscy przedstawiciele jej gatunku byli źli - potrafili się zachować, nie zawsze polowali na ludzi, czasami pożywiali się za obopólną zgodą. Owszem, byli szybcy i silni, mogłaby więc próbować go napaść, ale niestety straciła już efekt zaskoczenia, który by jej na to pozwolił - teraz na pewno nie poddałby się jej bez walki. Ale nie wierzył w to, że próbowałaby go zaatakować - cofała się przed nim jakby nadal była przerażona jego obecnością.
        Zaproponował jej pomoc, a gdy zastrzegła, że nie chce sprawiać kłopotu, uspokajająco potaknął ruchem głowy - nie zaproponowałby czegoś, co byłoby mu nie w smak i tak naprawdę wolałby usłyszeć odmowę. Nawet teraz, gdy wiedział jakiej była rasy, nie zamierzał jej tu zostawiać.
        I nagle powoli wszystko zaczęło zaskakiwać, choć z początku Jorge był zaniepokojony tym jak zachowywał się dziewczyna. Dukała, wyglądała na przerażoną, zataczała się - w pierwszej chwili skojarzyło mu się to z przypadłością, która go nękała, ale szybko odrzucił te podejrzenia, bo z tego co wiedział bym ewenementem ze swoją padaczką. Ona była raczej… przestraszona. Oszołomiona. Jorge odruchowo się do niej zbliżył by ją asekurować, chociaż wampirzyca za każdym razem się przed nim cofała. Aż w końcu wyznała, co ją tak przeraziło. Szermierz westchnął i spojrzał na nią współczującym wzrokiem. Chwilę milczał, by dać jej czas na próbę uspokojenia się samodzielnie.
        - Spokojnie, może to nic złego - odezwał się w końcu. - To może być chwilowe. Jesteś poobijana, boli cię głowa - możliwe że się uderzyłaś i przez to dopadła cię amnezja, ale to powinno minąć z czasem. Może za kilka dni albo za kilka godzin. Pozwolisz, że zapytam: nic nie pamiętasz? Żadnych wspomnień, osób? Znajomości miejsc, historii, jakiś umiejętności? Nie martw się imieniem, obejdziemy się jakoś bez niego… Możemy coś wymyślić tymczasowego, może jakąś ksywkę? - zaproponował nieco weselszym tonem, by dziewczyna nie była taka załamana. Wiedział, że to nie jest coś, z czego można żartować, liczył się z tym, że ona może nigdy nie odzyskać pamięci, ale on osobiście nie był w stanie nic zrobić. Zaopiekuje się nią, zabierze ze sobą do zakonu i być może tam jej pomogą. Albo chociaż będą wiedzieli gdzie ją zaprowadzić, by mogła odzyskać utracone wspomnienia.
        - Potrzebujesz chwili? - upewnił się, na wypadek gdyby wampirzyca potrzebowała samotności, by uspokoić emocje i myśli.

Awatar użytkownika
Nathanea
Szukający drogi
Posty: 41
Rejestracja: 4 lat temu
Inne Postacie: Semirian, Verfnir, Ariatte, Anetheron, Namalia
Aura: Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone.
Kontakt:

Post autor: Nathanea » 6 dni temu

Pomimo chaosu, jaki panował w tej chwili w jej głowie, starała się zapanować nad wichurą swych myśli. Tak, Jorge mógł mieć racje. To mógł być tylko chwilowy zanik pamięci. Przecież mocno uderzyła się w głowę, jej ciało było w opłakanym stanie, a ona sama nadal jest w lekkim szoku, połączonym z niedowierzaniem w to, co wokół niej ma miejsce. Być może potrzebuje tylko chwili na odpoczynek. Kilka godzin na dojście do siebie i poukładanie sobie wszystkiego w głowie. To wszystko działo się zbyt szybko. Najpierw utrata przytomności i uderzenie w głaz. Potem dziwnie zachowujący się mroczny elf. Diabeł. Bohaterski młodzieniec, finalnie wrogo do niej nastawiony przez to, kim jest. To zbyt dużo jak na kogoś, kto nawet nie wie, w jaki sposób znalazł się tu, gdzie właśnie siedzi. Wampirzyca pomasowała głowę obiema dłońmi, po czym skierowała swój wzrok wyżej, na rycerza. Kręciła przecząco głową na wszystko, o co jegomość wypytywał. Mimo wszelkich starań włożonych w próby przypomnienia sobie czegokolwiek, Nathanea nie była w stanie znaleźć niczego w swojej pamięci. Była tam ogromna luka, w tym momencie wydająca się nie do zapełnienia.
- Nie, myślę, że nie mamy czasu - odpowiedziała nowo poznanemu na pytanie, znów powstając i próbując zachować równowagę. Istotnie, potrzebowała czasu, by to wszystko sobie poukładać, ale nie zamierzała tego robić pod gołym niebem w samym środku lasu. W dodatku ledwo żyjąc. Cały czas miała wrażenie, że ten diabeł ją obserwuje i gdy tylko będzie ku temu dobra okazja, wyskoczy zza drzewa i rozerwie ją na strzępy.
- Przed chwilą, razem z tamtym chłopakiem, uciekaliśmy przed jakimś demonem. Był tam też jakiś elf. Zajęli się sobą, ale nie wiem na jak długo - wyjaśniła, już pewnie stojąc przed Jorgem. Chciałaby również, by było wiadomo, jak się do niej zwracać. Zaproponowanie ksywki było dobrym pomysłem, jednak wampirzyca nie miała pomysłu, jakie to przezwisko chciałaby sobie wybrać. Przecież pseudonimy otrzymuje się od rówieśników, gdy ci zauważą w tobie jakąś ciekawą cechę charakteru, wyglądu lub nawet wychwycą zabawny akcent w imieniu albo nazwisku. - Mów do mnie tak, jak tylko przyjdzie ci do głowy - odpowiedziała łagodnie. - Nie mam pojęcia kim jestem i jak się zachowywałam przed utratą pamięci, więc trudno mi jest siebie określić. Jeśli nie masz nic przeciwko, to chciałabym już ruszać. Mam dość tego miejsca.
Wampirzycy marzył się ciepły pokój z kominkiem i wygodne łóżko, jednak domyślała się, że na chwilę obecną nie ma nawet co liczyć na takie rarytasy. Z drugiej strony była bardzo ciekawa, gdzie zabierze ją Jorge.
- I jeszcze jedno... Bardzo chcę mi się pić - to ostatnie powiedziała już nieco speszona. Obawiała się, że jej towarzysz domyśli się, o co chodzi i zbyt pochopnie zareaguje. Nie była pewna, czy to pragnienie można było ugasić jedynie krwią. Póki była w stanie, to chciała spróbować rozwiązać ten problem w inny sposób. Przecież nie rzuci się na swoją jedyną deskę ratunku i nie wgryzie się jej w szyję. Nawet, gdyby jej się to udało, to prawdopodobnie zostałaby pozbawiona głowy szybciej niż pamięci.

Awatar użytkownika
Jorge
Szukający Snów
Posty: 181
Rejestracja: 4 lat temu
Inne Postacie: Sanaya, Dżari, Skowronek, Yastre, Tioyoa, Kinalali, Widugast, Ijumara, Nikolaus, Kaikomi, Rael, Mniszek, Mitra, Rianell, Sadik, Maximilaan, Rammi
Aura: Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone. Tutaj będzie aura, chwilowo wyłączone.
Kontakt:

Post autor: Jorge » 5 dni temu

        - Oczywiście - zgodził się łagodnie szermierz. Skoro wolała wziąć się w garść, jemu w to graj, też wolał już się ruszyć z tego lasu. Nie by się bał, ale jednak perspektywa dotarcia do zakonu bardzo go kusiła ciepłą kolacją, łóżkiem, a może nawet kąpielą.
        - Tym bardziej powinniśmy ruszać - przytaknął na wieść o piekielnym i całej reszcie potencjalnych nieszczęść, które mogły im się zaraz zwalić na głowę. Powoli postąpił kilka kroków w stronę swojego wierzchowca, by dać dziewczynie sygnał, że jak dla niego mogli już ruszać. Widać było, że w jego ruchach brakowało nerwowości - pewność siebie mocno go trzymała.
        - To pozwolisz, że będę cię nazywał Bella? - podłapał momentalnie, gdy wampirzyca oddała mu inicjatywę z wyborem ksywki. Ton głosu miał pogodny, przyjazny, nawet gdyby miał to być podryw to raczej niewinny. Powiedział jej oczywisty komplement, bo naprawdę uważał ją za piękną dziewczynę. To, że jego raczej nie ruszała… cóż, urodę mógł w każdym razie docenić.
        - Ruszajmy - przytaknął, gdy wampirzyca znowu go ponagliła. Uprzejmie jednak zwrócił na nią uwagę, gdy zagaiła do niego z ostatnią prośbą. Wyglądał jednak na lekko zszokowanego, gdy ta przyznała się do swojego pragnienia - szerzej otworzył oczy i lekko odchylił głowę do tyłu, jakby tak naprawdę chciał się cofnąć, ale ostatecznie dał radę utrzymać się w miejscu.
        - Och… - mruknął, prostując się i stając normalnie. Nie bał się jej, bo gdyby zamierzała posilić się na nim, nie ostrzegała go i nie była taka skrępowana. Był po prostu zaskoczony, że tak od razu przyznała się do swojego pragnienia. I, cóż, nie za bardzo wiedział w pierwszej chwili jak jej pomóc. Zaraz jednak odzyskał rezon. Odetchnął, zaczesał dłonią włosy do tyłu i wtedy spojrzał na nią, gotowy by odpowiedzieć.
        - Ponoć alkohol może na chwilę zaspokoić pragnienie - zaczął, przypominając sobie to wszystko, czego nauczył się od braci Gemellich. - Ale to na pewno nie ugasi go na dłużej niż do rana… - odetchnął, bo właśnie miał zadać dość trudne dla niego pytanie. - Pozwól, że zapytam. Jak u ciebie wygląda kwestia picia zwierzęcej krwi?
        Szermierz nie był zwolennikiem udawania i półsłówek (o ile nie był to element flirtu), dlatego choć mogło się to wydawać dziwne dla postronnych, wolał wprost zapytać wampirzycę czy pożywia się tylko na ludziach, czy też może jest mniej wybredna. A jeśli jednak trzymała ścisłą dietę, cóż… Wtedy będzie się martwił.
        - Na przekąskę mogę się podzielić tym… - dodał, cofając się do swojego wierzchowca i trochę po omacku wyciągając z sakwy butelkę wina, którą zaraz zaoferował wampirzycy. Była napoczęta, ale brakowało w niej ledwie kilku łyków. Smak trunku wybitnie odpowiadał gustom szermierza - czerwone wytrawne wino, taninowe, z wyraźnym aromatem wiśni i dymno-słodowej nuty, jakby dojrzewało w beczce po koniaku.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Szepczący Las”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość