Zacznijmy wszystko od nowa...


Utopijna kraina druidów, zwierząt i wszystkich baśniowych istnień. Miejsce przyjazne dla każdego stworzenia. Ogromny las położony w górskiej dolinie, gdzie nic nie jest takie jak się wydaje.

Postprzez Nathanea » Pn sty 28, 2019 10:24 pm

Na początku spoglądając w przestrzeń nieco wyżej, niż sięgał przeciętny człowiek, można było spostrzec lekkie rozmycia. Przypominały one trochę fatę morgana. Z czasem jednak zaczęły formować się w wyraźny, owalny kształt. Kształt ten był okręgiem, którego środek z każdą sekundą stawał się coraz bardziej ciemniejszy. Krawędzie natomiast przybierały niebieską barwę, a miejscami można było zobaczyć lekkie wyładowania atmosferyczne. Każdemu z nich towarzyszył dźwięk delikatnego trzasku, przypominający łamanie średniej wielkości gałęzi. Gdy portal wreszcie nasycił się odpowiednią ilością magii, kolorem przypominał już bardziej granat, a wszystko wewnątrz niego oblewało się niesamowitą czernią. Pozostał w takiej postaci przez parę minut, po czym nagle zaczął buchać magią, jak gdyby nazbierał jej w sobie zbyt dużo, a teraz próbował uwolnić jej nadmiar. Wraz z każdym takim buchnięciem wylatywały z niego wiązki czystej energii, rozjaśniając tym samym pobliskie drzewa. Wystraszone ptaki wzbiły się z drzew i odleciały stadem w sobie znanym kierunku. Każde zwierzę w najbliższym otoczeniu portalu uciekło, obawiając się tej dziwnej anomalii. To wszystko trwało zaledwie kilka chwil, gdy w końcu wraz z jednym z tych dziwnych wyładowań z portalu wyleciała kobieta. Na jej nieszczęście w pobliżu znajdował się dość pokaźnych rozmiarów głaz, w który uderzyła tylną częścią swej głowy. Tracąc przytomność natychmiastowo osunęła się po nim, po czym uderzyła czołem w jeszcze jeden, już mniejszy kamień (można do było unieść jedną ręką, przy użyciu trochę siły), a następnie zwaliła się twarzą w błoto...

Obudziła się. W pierwszej chwili poczuła w ustach smak mokrej, lepkiej ziemi. Spróbowała ją wypluć, jednak z marnym skutkiem, gdyż ziemia ta znajdowała się na całej jej twarzy, a nawet wokół niej. Ilekroć tylko udawało jej się pozbyć odrobinę tego przekleństwa, to kolejna porcja intensywnie wlatywała do buzi, by uprzykrzyć życie wampirzycy. Ta z kolei odczuwała ból w całym swym ciele i dobrze wiedziała, że próba powstania jest totalnie bez sensu. Zaraz stwierdziła, że dobrze by było, gdyby chociaż udało jej się dźwignąć i oprzeć dłońmi o grunt. Mając serdecznie dosyć wszechogarniającego ją błota postanowiła tak zrobić. Zaparła się parą swych rąk o brudną ziemię, po czym z trudem uniosła się w górę. Przez pierwsze kilka sekund walczyła z samą sobą, by nie poddać się wysiłkowi i nie chlusnąć ponownie w ten cały bajzel pod nią. Coś jednak ostrzegało ją przed tym. Nie wiedziała dokładnie co. Może instynkt, może intuicja...
W końcu udało jej się wymacać głaz, który w głównej mierze doprowadził ją do tego stanu. Oparła się o niego plecami, sycząc z bólu. Upadek narobił jej wielu siniaków, a w dodatku nie była pewna, czy aby na pewno niczego sobie nie złamała. Dopiero teraz wpadła na pomysł przetarcia oczu. Zrobiła to niezbyt czystymi dłońmi, jednak w tej sytuacji nie zamierzała po omacku szukać większej kałuży, by być w stanie obmyć dłonie z błota. Rozejrzała się dookoła i z przerażeniem stwierdziła, że nie wie, gdzie się znajduje. Wokół było pełno drzew, ich korony jasno rozświetlała pełnia księżyca, a ona sama siedziała na małej polanie z głazem na środku. Zobaczyła również ten mniejszy kamień, który rozbił jej czoło. Był pokryty krwią i wampirzyca szybko zorientowała się, że była to jej krew. Odruchowo potarła się po czole z zamiarem upewnienia się, czy aby na pewno to ona przydzwoniła w ten wredny element martwej natury, ale zaraz tego pożałowała. Ból, który przeszył jej skroń na początku zaowocował mroczkami przed oczami, a później wszystko, co znajdowało się w zasięgu wzroku zaczęło zanikać w ciemności. Krwiopijczyni jednak zorientowała się, co jest grane i siłą woli powstrzymała omdlenie. Gdy już udało jej się dojść do siebie zorientowała się, że niczego nie pamięta. Nie, to nie jest przesada. Nie pamiętała NICZEGO. Nawet swojego imienia. Nie wiedziała kim jest, skąd jest, ani dlaczego się tu znalazła. Nie pamiętała nawet swoich rodziców! Z przerażeniem jednak dostrzegła, że jej skóra jest mocno blada, co świadczyło o utracie dużej ilości krwi. Potrzebowała szybkiej pomocy, a w środku tego lasu nie była w stanie stwierdzić nawet tego, w którą stronę powinna się udać. Na domiar złego czuła się mocno spragniona. To ostatnie jednak okazało się najmniejszym problemem, gdyż niedaleko niej od ulewy stopniowo powiększała się kałuża. Nie zastanawiała się nad tym długo. Gdy tylko ją zobaczyła postanowiła spróbować się podnieść. Przytrzymała się głazu, po czym z całych swych sił fizycznych i psychicznych zmusiła się do powstania i oparcia się o kamień plecami. Pomimo tak pozornie prostej czynności dyszała ciężko. Wydawało jej się, że przebiegła ze trzy mile. Jednak szkoda jej było marnować czasu. Widok kałuży dodał jej motywacji i już po paru sekundach stawiała swe pierwsze, niepewne i chwiejne kroki. Każdy z nich wiązał się z bólem prawie w każdej części ciała, jednak nie był to ból, którego nie dało się znieść dla zaspokojenia pragnienia. Niestety. W połowie drogi wampirzyca poślizgnęła się i ze spazmem cierpienia ponownie znalazła się twarzą w błocie. Pomimo, tym razem silniejszej, męki nie dawała za wygraną. Podparła się swymi rękoma i zaczęła czołgać w stronę wody. Gdy już do niej dotarła bez namysłu zaczęła napełniać nią obie dłonie, a następnie z nich pić. Piła tak łapczywie, jakby nie robiła tego przez całe wieki. Ta czynność całkowicie ją pochłonęła. Zapomniała o bólu, pustce w głowie, jaka nastała po zderzeniu się z kamieniem, a nawet całym świecie. Nawet nie zorientowałaby się, gdyby ktoś znalazł się tuż za nią...
Avatar użytkownika
Nathanea
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Semirian, Verfnir, Ariatte, Anetheron,
Rasa: Wampir
Aura: Na bladej powłoce cynowej barwy odnaleźć można barachitowe zbliznowacenia. Pod szmaragdową płachtą bucha silny zapach świeżej krwi zanurzonej u podłoża leśnej runy. W dotyku zaskakująco twarda, przyjemnie gładka, charakteryzuje się zdolnością do wyginania i łatwością do pozostawiania ran po ostro zakończonych wybrzuszeniach. W smaku intensywnie kwaśna, uparcie lepi się do podniebienia, a także i gorzki posmak pozostawia po sobie ślad.
Wygląd: Po twarzy Nate na pewno nie można wywnioskować, że jest "czarnym charakterem", wręcz przeciwnie. Łagodne rysy, piękny uśmiech i pogodne spojrzenie utwierdzają w przekonaniu, że jeśli w tej dziewczynie drzemie zło, to wyjątkowo głęboko. Przez jej sercową i gładką (podobnie jak reszta jej ciała) twarz aż lekko za ramiona spływają blond włosy, zakrywając częściowo ... (Więcej)

Postprzez Khaldunus » Wt sty 29, 2019 8:02 pm

Suche gałązki delikatnie trzaskały pod stopami mrocznego elfa, który w milczeniu wędrował między drzewami. Khaldunus choć o wiele bardziej wolał swą prawdziwą, majestatyczną formę, tym razem (ku swojemu niezadowoleniu), musiał pozostawać w tej żałosnej postaci. Dlaczego? Cóż, ostatnio doszły go słuchy, że gdzieś w Szepczącym Lesie widziano jakiegoś piekielnego... Trudno stwierdzić, czy diabła, pokusę, upadłego anioła, czy coś innego, jego źródło nie było w tej kwestii zbyt dokładne. Tak czy inaczej, Khaldunus postanowił to sprawdzić. Nigdy nie mógł przepuścić okazji do bliższego zapoznania się z kimś z Piekła czy Otchłani.
Jak to się ma do jego obecnej, żałosnej sytuacji? Ano, Khaldunus wiedział, że większość stworzeń reaguje dość... nerwowo na niego w jego prawdziwej, majestatycznej formie. Nie zamierzał ryzykować, że piekielny, pragnąc zachować anonimowość, ukryje się tak dobrze, że smok będzie zmuszony spalić cały Szepczący Las, aby go znaleźć. To byłoby zbyt czasochłonne i nudne, jak na jego gust.
Z tej to właśnie przyczyny, między drzewami określonymi światłem księżyca, przemykał się we względnej ciszy, mroczny elf. Nie próbował się skradać, licząc, że wyglądając tak niegroźnie, łatwiej skłoni każdego piekielnego do nawiązania kontaktu. W końcu, który diabeł oparłby się pokusie potorturowania bezbronnego mrocznego elfa, który nawet nie stara się zachować ostrożności?
Jego uwagę przykuł ruch między drzewami. Khaldunus zatrzymał się i zamarł w miejscu, obserwując z uwagą, jak coś... jakaś kobieta, choć okropnie sponiewierana... czołga się po ziemi w stronę kałuży. Wyglądała ohydnie. Ubłocona, zakrwawiona, blada jak sama śmierć. Tyle przynajmniej zdołał dostrzec nie zbliżając się do niej. Przez to całe błoto nie potrafił stwierdzić, jakiej rasy jest kobieta, a nigdy nie był mistrzem w czytaniu aur. Postanowił mimo wszystko podejść bliżej. W końcu to mogła być pokusa... bardzo zaniedbana, ale mimo wszystko szansa na to zawsze istniała.
Zbliżył się i stanął tuż za plecami nieznajomej, obserwując z pogardą, jak ta pije. Żeby doprowadzić się do takiego stanu... on NIGDY by na coś takiego sobie nie pozwolił.
Zabawne było to, że nieznajoma wydawała się całkowicie nieświadoma jego obecności, choć wcale nie starł się jej ukrywać. Postanowił to wykorzystać i trochę się zabawić.
- Ciężka noc, co? - odezwał się nieoczekiwanie. Uwielbiał zaskakiwać innych. Obserwowanie jak się wzdrygają, czy wręcz podskakują ze strachu... Nic nie bawiło go bardziej.
Avatar użytkownika
Khaldunus
Zbłąkana Dusza
 
Rasa: Smok
Aura: Aurę tę zdążyła już przykryć gruba warstwa kurzu, którego pochodzenie nie jest do końca pewne i nastręcza pytania czy aby był on powiązany jedynie z wiekiem aury czy może czymś więcej. Gdyby jednak udało ci się wzrokiem przebić przez bezbarwną i matową powłokę, dostrzegłbyś stare złoto dostojnie lśniące pod delikatnym topazowym blaskiem. Twarde łuski ze szlachetnego kruszcu uplecione misternie wraz z drobnymi łącznikami z cyny, tworzą giętką i gładką kolczugę chroniącą właściciela ostrymi brzegami drobnych płytek. W powietrzu unosi się wiele zapachów trudnych do jednoznacznego zidentyfikowania, a doznania są na tyle intensywne, że niemal nie zauważysz zupełnego bezdźwięku otulającego otoczenie. Smak aury byłby zaś słodkawy, zmieszany z nutami goryczy, które silnie lepiłyby się do ust i języka. Wpierw jednak musiałbyś pozbyć się zalegającego wokół pyły zasnuwającego emanację, to zaś nie jest zadanie dla żółtodzioba.
Wygląd: W SMOCZEJ POSTACI
To szczupły, aczkolwiek umięśniony gad o twardych, krwistoczerwonych łuskach. Posiada parę ogromnych, nietoperzowych skrzydeł rozpiętych na cienkich, kościanych palcach, cztery łapy zakończone szponami, oraz paszczę pełną zabójczych zębów. Jego ogon jest długi, biczowaty, i silny, zakończony "grotem". Oczy są koloru czystego złota, a ich źrenice ...
(Więcej)
Uwagi: Posiada bransoletę, która ukrywa jego aurę w elfiej postaci.

Postprzez Nathanea » Cz sty 31, 2019 9:47 pm

I rzeczywiście. Była tak pochłonięta piciem wody z kałuży, że nie usłyszała jak nieznana jej osoba podchodzi i staje tuż za nią. Dopiero gdy do jej uszu dotarł dźwięk wypowiadanych przez nią słów odwróciła się gwałtownie i zapominając o bólu odepchnęła się rękoma w tył, boleśnie upadając przy tym na swoje cztery litery. Pomimo tego była jeszcze w zbyt wielkim szoku, by zwrócić uwagę na ten ból. Wlepiła swoje szkarłatne ślepia w twarz przybysza, zdradzając nie strach, a jedynie wielkie zdziwienie. Mogło to wydawać się dziwne mrocznemu elfowi, jednak wampirka nie wykazywała oznak przerażenia. Faktem było, że po utracie pamięci nie była świadoma tego, do czego zdolni są ludzie i inne istoty tego świata. Dlatego też nie zdawała sobie sprawy, ba, nawet nie dopuszczała do siebie myśli, że ten ktoś mógłby mieć zamiar zrobienia jej krzywdy.
- Właściwie to... jestem tu od kilku chwil... - odpowiedziała nieznajomemu na pytanie, ukazując przy tym parę jasnych i wydawałoby się odbijających światło księżyca kłów. W jej łamiącym się głosie wyraźnie dało się wyczuć wyczerpanie i niepewność. Nagle przypomniała sobie, że to co powiedziała nie było do końca prawdą. Od kilku chwil jest przytomna, ale przecież uderzyła w kamień znacznie wcześniej. - A może i trochę dłużej... - spuściła na chwilę wzrok, po czym znów spojrzała na twarz obcego. Nate od razu sklasyfikowała go jako mrocznego elfa. Wydawał się jej przystojny. Od razu zwróciła uwagę na jego kolor włosów i oczu. Te drugie zainspirowały ją najbardziej. Nie wiedziała dlaczego, ale coś jej przypominały. Gdy w nie spoglądała była pewna, że gdzieś je już widziała.
Dopiero po chwili dotarło do niej, że ubrudzone ciało dalej promieniuje bólem. Nagle zrozumiała, że żałośnie próbuje utrzymać się w pozycji pół siedzącej, a obcy elf przygląda się nieporadnej i ubłoconej istocie, która wygląda, jakby całe tygodnie tarzała się razem ze świniami w pomyjach. Krwiopijczyni zdecydowała się na próbę powstania. Przynajmniej w ten sposób mogła choć trochę bardziej godnie prezentować się przed elfem. Z niemałym wysiłkiem i bólem podparła się rękoma i za pomocą kilku chwiejnych i niepewnych ruchów stanęła na nogi. Zgarbiona, jakby nie mogąc się wyprostować chwyciła za swe prawe ramię, jednocześnie odwracając się do nieznajomego.
- Nie wiem, gdzie się znajduję. Straciłam dużo krwi i nie czuję się najlepiej. Pomożesz mi? - wytłumaczyła częściowo zaistniałą sytuację i zapytała błagalnym tonem. Nawet nie przyszło jej do głowy, by się przedstawić. Bo niby jak mogłaby to zrobić? Przecież straciła pamięć i nie znała swojego imienia. Nie znała też dobrych manier, przez co od razu przeszła do rzeczy, nawet nie próbując udawać, że interesuje ją, kim jest obcy elf.
Avatar użytkownika
Nathanea
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Semirian, Verfnir, Ariatte, Anetheron,
Rasa: Wampir
Aura: Na bladej powłoce cynowej barwy odnaleźć można barachitowe zbliznowacenia. Pod szmaragdową płachtą bucha silny zapach świeżej krwi zanurzonej u podłoża leśnej runy. W dotyku zaskakująco twarda, przyjemnie gładka, charakteryzuje się zdolnością do wyginania i łatwością do pozostawiania ran po ostro zakończonych wybrzuszeniach. W smaku intensywnie kwaśna, uparcie lepi się do podniebienia, a także i gorzki posmak pozostawia po sobie ślad.
Wygląd: Po twarzy Nate na pewno nie można wywnioskować, że jest "czarnym charakterem", wręcz przeciwnie. Łagodne rysy, piękny uśmiech i pogodne spojrzenie utwierdzają w przekonaniu, że jeśli w tej dziewczynie drzemie zło, to wyjątkowo głęboko. Przez jej sercową i gładką (podobnie jak reszta jej ciała) twarz aż lekko za ramiona spływają blond włosy, zakrywając częściowo ... (Więcej)

Postprzez Khaldunus » Pt lut 01, 2019 11:12 pm

Obserwował w milczeniu, jak kobieta odwraca się i upada, po czym wbija w niego spojrzenie charakterystycznych czerwonych oczu. To, oraz jej blada cera i ostre kły, które błysnęły, gdy przemówiły, uświadomiły Khaldunusowi, że ma do czynienia z  wampirzycą. Nie poświęcał tym nieumarłym uwagi, chyba, że któryś z nich wszedł mu w drogę; po cóż miałby zaprzątać swój umysł myśleniem o istotach nieskończenie od niego słabszych?
Uniósł lewą brew, słuchając tego, co wampirzyca ma mu do powiedzenia. Jego uwagę zwróciło jej wahanie; najwyraźniej nie była pewna, jak długo tu jest, a to, w połączeniu z krwią pokrywającą jej głowę i leżący obok kamień kazały mu podejrzewać, że kobieta najprawdopodobniej straciła pamięć. Czy całkowicie czy częściowo, i na jak długo... tego nie wiedział. Przeanalizował w myślach całą sytuację, ale nie przychodziło mu do głowy, jak mógłby wykorzystać okoliczności na swoją korzyść.
Skinął ostatecznie potakująco głową, i przyglądał się, jak wampirzyca nieporadnie się podnosi, ostatecznie stając przed nim zgarbiona. Nie próbował jej pomóc, bo po co? To ona co najwyżej może pomóc jemu, jeśli Khaldunus uzna, że jest tego godna.
Spoglądał na nią z pogardą w krwistoczerwonych oczach; jej naiwność go zdumiewała. Ot tak prosi zupełnie obcą osobę o pomoc, nawet nie pytając jej o imię? Nie przyszło jej do głowy, że to może być niebezpieczne? Nawet nie pomyślała o zachowaniu podstawowych środków ostrożności, na przykład o odsunięciu się? Smok nie mógł pojąć, jak można zachowywać się tak głupio. Ma szczęście, że nie jest diabłem i nie rzuca się na wszystko, co się rusza.
- Nie - odparł obojętnym tonem na jej prośbę. Nie zamierzał pomagać istocie niższej, ani zaprzątać sobie nią głowy. Nie była piekielnym, a to mu wystarczyło; nie będzie więcej na nią tracić swego czasu.
A skoro o piekielnych mowa... Raptem w lesie rozległ się czyjś przerażony krzyk, który urwał się gwałtownie, a zamiast niego rozległ się dziki śmiech. Po chwili ciszy znów rozległy się wrzaski, tym razem wyrażające okrutny ból. Khaldunus, który już odwracał się, by odejść, zamarł w miejscu, próbując zlokalizować źródło dźwięków. Wyglądało na to, że jednak jakiś piekielny naprawdę tu był, a sądząc po odgłosach, doskonale się bawił.
Avatar użytkownika
Khaldunus
Zbłąkana Dusza
 
Rasa: Smok
Aura: Aurę tę zdążyła już przykryć gruba warstwa kurzu, którego pochodzenie nie jest do końca pewne i nastręcza pytania czy aby był on powiązany jedynie z wiekiem aury czy może czymś więcej. Gdyby jednak udało ci się wzrokiem przebić przez bezbarwną i matową powłokę, dostrzegłbyś stare złoto dostojnie lśniące pod delikatnym topazowym blaskiem. Twarde łuski ze szlachetnego kruszcu uplecione misternie wraz z drobnymi łącznikami z cyny, tworzą giętką i gładką kolczugę chroniącą właściciela ostrymi brzegami drobnych płytek. W powietrzu unosi się wiele zapachów trudnych do jednoznacznego zidentyfikowania, a doznania są na tyle intensywne, że niemal nie zauważysz zupełnego bezdźwięku otulającego otoczenie. Smak aury byłby zaś słodkawy, zmieszany z nutami goryczy, które silnie lepiłyby się do ust i języka. Wpierw jednak musiałbyś pozbyć się zalegającego wokół pyły zasnuwającego emanację, to zaś nie jest zadanie dla żółtodzioba.
Wygląd: W SMOCZEJ POSTACI
To szczupły, aczkolwiek umięśniony gad o twardych, krwistoczerwonych łuskach. Posiada parę ogromnych, nietoperzowych skrzydeł rozpiętych na cienkich, kościanych palcach, cztery łapy zakończone szponami, oraz paszczę pełną zabójczych zębów. Jego ogon jest długi, biczowaty, i silny, zakończony "grotem". Oczy są koloru czystego złota, a ich źrenice ...
(Więcej)
Uwagi: Posiada bransoletę, która ukrywa jego aurę w elfiej postaci.

Postprzez Will » So lut 09, 2019 7:51 pm

- Dobrze, zrobię wszystko co w mojej mocy – Obiecał młodzieniec, po czym upił spory łyk dębowego piwa. Rozmawiał właśnie z pulchnym człowiekiem, który był bogatym właścicielem ziemskim z okolic Elfridanii. Aktualnie rozmawiali w jednej z gospód tegoż miasta. Dyskutowali o nagrodzie za pozbycie się piekielnego monstrum, które nęka cały Szepczący Las, do którego należy tartak magnata. Zaś mężczyzna siedzący naprzeciw chłopaka, za rozwiązanie problemu, zaoferował bajeczną sumę stu srebrnych orłów. Łasy na pieniądze dwudziestolatek, zgodził się wykonać zlecenie bez żadnej wiedzy o istotach z Piekła. To nie może być trudne, a setka srebrników piechotą nie chodzi – pomyślał, podczas gdy godził się na pewną śmierć.
Podniósł się z drewnianej ławy i sięgnął przez stół, ażeby podać dłoń możnowładcy.
- Świetnie się robi z panem interesy, panie Williamie. - Powiedział oligarcha, odwzajemniając uścisk.

Schylając się nad leśną ściółką, wyciągnął z jednej z wielu kieszeni płaszcza, mały błyszczący przedmiot. To była regulowana, magiczna lupa, którą kupił za pieniądze należące do odziedziczonego majątku. Największa część była soczewką obramowaną mosiężną oprawą. Niżej znajdowała się wierzbowa rękojeść. Spojrzał przez okular. Ujrzał on nieregularny odcisk stopy.
Nie należał on do ludzi przesądnych, lecz uważał on, że ślad zostawiło nie zwierzę, a człowiek bez butów, czyli taki niecywilizowany. Na odcisku znalazł również lekki posmak aury; było czuć od niej siarką. To oznaczało, że odnalazł piekielnego.
- Niezbyt trudne. - Mruknął pod nosem i podążył za śladami potwora.
Niedługo później, wpadł do dziury wykopanej ziemi. Nie zauważył jej, bo była zasłonięta liśćmi, więc krzyknął, gdy stracił grunt pod nogami. Kiedy poczuł ból uderzenia o glebę, rozległ się zgrzytliwy rechot. Chwilę później spojrzał w górę, zobaczył czerwoną głowę z wystającą zeń parą rogów.
- A jednak warto było bawić się z tobą w podchody! - Wykrzyknął diabeł.
Avatar użytkownika
Will
Zbłąkana Dusza
 
Rasa: Alarianin
Aura: Nieznana.
Wygląd: Stoi przed tobą wysoki, bo posiadający wzrost jednego sążnia, przystojny dwudziestoletni młodzieniec. Jest on dosyć szczupły, ale nie widać tego przez to, że często nosi gruby płaszcz z wieloma kieszeniami.Ma on ciemnobrązowe włosy obcięte na kształt donicy. Jego piwne tęczówki ostrożnie oglądają otoczenie jednocześnie nie wyrażając żadnych emocji. Na co dzień nosi ... (Więcej)

Postprzez Nathanea » Pn lut 11, 2019 8:51 pm

Na przeczącą odpowiedź nieznajomego zwężyła powieki i wbiła w niego gadzi wzrok. Nie spotkał ją zawód. Nie nastawiała się na otrzymanie pomocy z jego strony, ale jednocześnie nie sądziła, że będzie w stanie z taką łatwością i obojętnością zostawić ją samej sobie. A co jeśli wcale nie zamierzał jej zostawić? Może tak naprawdę ten elf chce wykorzystać okazje do zrobienia jej krzywdy?
Powoli i ostrożnie zbliżyła się do głazu, opierając się o niego plecami. Była odwrócona bezpośrednio w stronę mężczyzny, ale nie spoglądała na niego. Zamiast tego patrzyła się w górę, w gwiazdy.
- Więc po co tu jesteś? - zapytała z taką samą obojętnością, jaką potraktował ją jej rozmówca. - Zgaduję, że nie przyszedłeś tutaj popatrzeć się na ranną i samotną kobietę? - po tych słowach skierowała swój wzrok na elfa. Zaczęła zastanawiać się, czy to aby nie on odpowiada za to wszystko. Może to był jakiś nikczemny plan, którego ona była częścią? Nie było jej jednak dane dowiedzieć się o niczym, co tak bardzo ją interesowało. Na początku myślała, że jej się przesłyszało. Że to mózg płata jej figle, przez co zaczyna słyszeć głosy. Przecież po takim uderzeniu głową w kamień to było możliwe. Po chwili znów to samo. Najpierw rechot, a potem drugi wrzask. Dźwięki te dobiegały do uszu kobiety gdzieś spośród gęstych drzew. Tym razem była pewna, że to nie wytwór jej wyobraźni, gdyż nawet elf zamarł w bezruchu. Wampirzyca przyjrzała mu się, jakby oczekując reakcji na całe zajście. Mężczyzna nie wydawał się być zaskoczonym zaistniałą sytuacją. Czekał, najwidoczniej na kolejny znak od ofiary prawdopodobnego ataku.
- Widzę, że nie bardzo cię obchodzę, więc pozwolisz, że pójdę sprawdzić, co tam się wyrabia. - kobieta z trudem postawiła się do pionu i ponownie garbiąc i zataczając się zaczęła kierować swój krok w stronę, z której dobiegały wrzaski. Gdy ruszyła ponownie usłyszała krzyk. Tym razem wychwyciła w nim nie tylko przerażenie, ale również zaskoczenie. Zaskoczyło ją to, że jest w stanie tak dobrze rozpoznawać dobiegające ją dźwięki. Właściwie dopiero teraz spostrzegła, że również jej zmysł wzroku sprawuje się całkiem nieźle w panującym wokół mroku.
Wiedziała, że to co robi grzeszy niewyobrażalną głupotą. Przecież całe jej ciało jest stłuczone i obolałe, przez co ledwo trzyma się na nogach. W dodatku zawroty głowy sprawiały, że musiała opierać się o każde napotkane drzewo. Mimo tego musiała sprawdzić, co się dzieje. Znajdowała się zbyt blisko wydarzeń, które właśnie miały miejsce w tym lesie. Nawet gdyby teraz zignorowała wrzaski, to gdzie miałaby się udać? Nie wie nawet, w którą stronę powinna iść, by trafić do najbliższego miasta. Chciała czy nie, była teraz zdana jedynie na siebie i łaskę nieznajomego, który jak do tej pory nie wyrażał chęci pomocy. Dlatego też... do dzieła! - wampirka kierowała się w kierunku źrodła dźwięków, bez względu na to, co robił w tym czasie mroczny elf.
Avatar użytkownika
Nathanea
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Semirian, Verfnir, Ariatte, Anetheron,
Rasa: Wampir
Aura: Na bladej powłoce cynowej barwy odnaleźć można barachitowe zbliznowacenia. Pod szmaragdową płachtą bucha silny zapach świeżej krwi zanurzonej u podłoża leśnej runy. W dotyku zaskakująco twarda, przyjemnie gładka, charakteryzuje się zdolnością do wyginania i łatwością do pozostawiania ran po ostro zakończonych wybrzuszeniach. W smaku intensywnie kwaśna, uparcie lepi się do podniebienia, a także i gorzki posmak pozostawia po sobie ślad.
Wygląd: Po twarzy Nate na pewno nie można wywnioskować, że jest "czarnym charakterem", wręcz przeciwnie. Łagodne rysy, piękny uśmiech i pogodne spojrzenie utwierdzają w przekonaniu, że jeśli w tej dziewczynie drzemie zło, to wyjątkowo głęboko. Przez jej sercową i gładką (podobnie jak reszta jej ciała) twarz aż lekko za ramiona spływają blond włosy, zakrywając częściowo ... (Więcej)


Powrót do Szepczący Las

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron