[Karczma na przedmieściach] W sprawie duchowej spotkanie


Miasto kupców, szlachty i handlu. Położone w słonecznej części wybrzeża, stąd jego status Miasta Królewskiego. Znajduje się tu wiele dworów szlacheckich i oczywiście pałac króla.

Postprzez Assasello » Wt lut 05, 2013 8:59 pm

Duszna karczma nie wydawała się w pierwotnym zamyśle dobrym miejscem na spotkanie z przedstawicielem konkurencji, inaczej niebieskich, jak zwykle określał niebian Azali, zwąc przy tym swoją frakcję czerwonymi. Jednakże tkwiła w tym pewna pokrętna logika większego bezpieczeństwa dla jego siarczanych czterech liter. Wszak anioły co do czego potrafiły być bardziej narwane od najbardziej szalonych diabłów?
Zajrzał do drugiego w ciągu tego wieczoru kufla, w niesamowicie chrzczonym trunku dojrzał przybrane przez siebie na ten wieczór obliczę: mężczyznę o surowym spojrzeniu ciemnych oczu, niemal zwierzęcych zębach oraz twarzy niesamowicie opalonej przez słońce, ciemniej miejscami czerwonawej, sinej i spieczonej od żaru południa. Ubrany raczej typowo dla swej osoby, śmierdział siarką jeszcze mocniej niżeli w postaci diabła, a i ogon upchany w spodniach zachował się po przemianie. Lecz to właśnie z tego powodu formę zachowywał dość swobodnie nie bojąc się rozpoznania w ciemnej karczmie wypełnionej albo pijaną gawiedzią albo ludźmi zajętymi swymi małymi sprawami.
Napił się, wracając wspomnieniami do dni poprzednich.
***

Praca jak praca – tak mówił spanikowanemu synowi pewnego bogacza gdy przyjmował zlecenie na kolejną duszyczkę. Oczywiście, była to szczera prawda bez zbędnego kolorowania faktów. Wszak nie było to konieczne przed samym sobą, a opowiadanie o tego typu interesach mogło doprowadzić Assasello do zaszczytnej roli drapaczki jednego z większych zakapiorów. Drapaczki nie żyły długo.
Przyjął więc zaliczkę w złocie na uroczą duszę tatuśka, Alfreda Molkte coby go piekło mimo wszystko nie chciało – bo to taki porządny obywatel, niemal święty, nie mamy sposobu zabrać go, boimy się że nas nawróci. I gdyby na tym sprawa się zakończyła... Syn koniecznie chciał mu zagwarantować miejsce w niebie.
***

Prawnik westchnął wlepiając spojrzenie na puste krzesło przy swoim stoliku. Jeszcze wczoraj siedział tu pewien anioł na którego Azali wydał całą sakiewkę. To, że ów osobnik wraz ze swymi szemranymi interesami jeszcze nie upadł tak bardzo nie dziwiło diabła co fakt, że Pan trzyma w swych szeregach takiego pijaczynę. Jeszcze teraz w głowie słyszał ten bełkotliwy głos wyrażający prawdy absolutne: „Wieeesz, muszę się napisać przez w.. w... was! Gdybyś tyle się z diabłami zadawał, zrozumiałbyś...” Azali zaśmiał się w duchu wtedy jak i teraz.
Więc dostał na głowę, wedle informacji zapijaczonego anioła, delegata który miał sprawdzić czemu w piekle nie chce się tak znanej, nie mogącej żyć dłużej niż rok osobistości (której niestety autografu zwanego cyrografem nie posiadali), znanej ze swego umiłowania pijackich orgii, niesprawiedliwości, dręczenia podległych mu ludzi czy pokojówek. Tych ładniejszych. I tu być może był diabeł pogrzebany. Dobrze chociaż, że idąc tokiem rozumowania Azaliego, „skrzydlata moczymorda” skombinowała im spotkanie. Wszak trzeba załatwić komuś miejsce w niebie.
Drzwi karczmy otworzyły się, wilgotne, nocne powietrze na chwilę przypomniało diabłu jak śmierdzą ludzie, a w drzwiach pojawił się...

...śmierdzący tłuścioch miast docelowej osoby.
Niestety, pomimo długiego czasu oczekiwania oraz podłej jakości trunku (idać za tokiem myślenia wyznawców Pana, że cierpienie jest środkiem do celu) Azali nie zastał kontaktu, natomiast nabawił się niestrawności.
Niepyszny wyszedł z gospody.

Ciąg dalszy: Assasello
Avatar użytkownika
Assasello
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Mantus, Metatron, Rebe,
Rasa: Piekielny - Diabeł
Aura: Cynowa, silniejsza od przeciętnej aura, obdarzona topazową poświatą. Wydziela nieprzyjemny zapach siarki. Wokół niej rozlega się spokojna, głęboka melodia, przerywana jękami torturowanych osób, zawodzeniem wiatru oraz trzaskaniem płomieni. W dotyku jest twarda i lepka, a w smaku gorzka, acz pikantna.
Wygląd: Jeśli zbliżyć się do Azaliego na wystarczająca odległość zmysł węchu zacznie drażnić intensywna woń siarki szczypiąca w nos. Dopiero przyzywając się do siarki można poczuć właściwą diabłom woń. Czyli w sumie dla większości istot żaden. Diabli pot jest wyjątkowo intensywny i nieprzyjemny.
Sylwetki raczej chudej, acz jeśli rozebrać go do naga to zadziwić mogą ...
(Więcej)

Powrót do Serenaa

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron