[Wyspa] Pierwszy śnieg.


Bajkowe wybrzeże Oceanu Jadeitów. Jego nazwa wzięła się od koloru jakim promieniuje. Znajdziesz tu plaże ze złotym piaskiem, palmy i rajskie ogrody. Palące słońce rekompensuje cudowna morska bryza.

Postprzez Callisto » N sty 06, 2019 3:40 pm

- Oni są obrzydliwi.
- Wiem, już mówiłeś.
- Jak zgniłe mięso.
- Podejrzewam, że tym właśnie są. Wybacz smoku, ale nie mam czasu na pogaduszki.

        Thor z niesmakiem wciąż oblizywał pysk, krzywiąc się, jakby coś stanęło mu w gardle i najwyraźniej ani myśląc brać dalej udział w walce. Callisto wiedziała jednak, że basior po prostu zdaje sobie sprawę, że poradzą sobie sami, a tych, którzy atakowali jego, po prostu tratował, ubijając wielkimi łapami czaszki, aż nie pękły pod jego ciężarem. Półelfka ledwie opanowywała rozbawienie, wciąż czując w głowie wilcze niezadowolenie.
Sama oszczędzała strzały, przynajmniej na tych, którzy byli blisko burty. Strzelała tylko, gdy widziała, że będzie mogła odzyskać bełt, w innych wypadkach dobiegała, z nieprzyjemną łatwością i mlaśnięciem ładując nóż aż po rękojeść w głowy potworów.
- Obrzydliwe – mruknęła, mimowolnie powtarzając po przyjacielu.
Kolejne dwie pokraki skoczyły w jej kierunku. Jednego odepchnęła kopniakiem, drugiemu wycinając dziurę w potylicy, jednak gdy obróciła się za pierwszym napastnikiem, ten znajdował się podejrzanie blisko medyka, który znalazł się nagle za jej plecami. Złapał Kvasira, przyciskając go do ściany i półelfka nie traciła czasu na dobieganie do nich z nożem. Skoczyła tylko w bok, w biegu naciągając łuk i posłała strzałę wprost w głowę potwora. Musiała tylko zmienić kąt, by nie przeszyć drzewcem również medyka. Krew i maź chlusnęła na twarz mężczyzny. Dobiegła do niego akurat, gdy odrzucał martwe ciało na bok. Uśmiechnęła się na wyrazy wdzięczności.
- Panno – poprawiła Kvasira i puściła do niego oko.
Na prośbę skinęła tylko głową, zakładając łuk na powrót na plecy i zbiegając lekko po schodach. Jej głos Rossa nie zatrzymał, mało kogo słuchała. Poczekała tylko aż panowie się dogadają, zerkając na nich przez ramię, po czym ruszyła przodem ze sztyletem w dłoni.
        Razem z Kelsierem u boku pozbyli się pozostałych potworów zalegających pod pokładem. Wąski korytarz działał na ich korzyść i gdy szli przodem mogli zabić wszystko, co wyskakiwało na ich drogę, także do Kvasira nie docierały tym razem nawet strzępy padających martwo stworów. Półeflka zaś przekraczała zwłoki i szła dalej, stopniowo oczyszczając kajuty i korytarze. Przy okazji zwiedziła sobie statek.
Najgorzej było w ładowni. Mrowie poczwar znalazło tam większą przestrzeń i mnogość kryjówek, dlatego rudowłosa kazała medykowi iść po swoje leki, podczas gdy ona z kocurem oczyszczą ostatnie pomieszczenie. Gdy było już po wszystkim, Callisto wytarła nóż o jakąś szmatę i schowała go do pochwy, rozglądając się po ładowni. Z ciekawości zerknęła na towar wieziony Kaprysem i wyszczerzyła się wesoło, spoglądając na Kelsiera.
- Od wyboru do koloru.

        Na pokład wyszła odziana w długi płaszcz, sięgający jej aż za kostki. Pozornie cienki, ze sztywnej brązowej skóry, w rzeczywistości podszyty futrem z szynszyli, co ukazywało się gdy łomotały poły niezapiętej odzieży. Ogromny kaptur spoczywał jeszcze na plecach elfki, przykrywając częściowo kołczan i uwidaczniając tylko pęk strzał, gotowych do natychmiastowego wyjęcia. Poza nim i łukiem widać było też rękojeść miecza – elfka najwyraźniej miała ze sobą już cały swój arsenał, bo i przy biodrach przytroczonych było więcej ostrzy niż zazwyczaj. Buty złodziejka miała lekko rozsznurowane, by zmieściły się tam dodatkowe ciepłe skarpety, sięgające nieco ponad cholewę. Pierwsze płatki śniegu spadały na rozrzucone na ramionach i kapturze rude loki, które przyjemnie dla oka komponowały się z szarawobiałym puchem.
- Pozwoliłam sobie pożyczyć jeden z płaszczy. Jak nie zakrwawię, to oddam – uśmiechnęła się kątem ust, mijając Ijumarę i zmierzając w stronę drepczącego wzdłuż bandy wilkora.
- LĄD!
- Tak, wiem. Nareszcie!
- Co, znudziły ci się przygody na dużej wodzie?
- Zdecydowanie.
- Już nigdy więcej nie wsiądę na żadną łódkę, nawet dla ciebie Kelpie. Ani mi się waż!
- Thor, skarbie, zdajesz sobie sprawę, że jeszcze musimy jakoś wrócić na kontynent?
- …

Półelfka zaśmiała się wesoło i zgrabnie przeskoczyła bandę, lądując na wiszącej na wysokości niewielkiej łódce. Basior chwilę krążył niepewnie z opuszczonym łbem, łypiąc nieufnie na „jeszcze mniejszą łupinę”, ale w końcu i on zasadził potężny skok, sprawiając, że szalupa zachwiała się, przyprawiając Thora o gardłowy warkot, a jednego z marynarzy o większy strach w oczach na widok wilkora niż wcześniejszych potworów.
- Na ląd! – zawyrokowała rudowłosa po kapitańsku, szczerząc się wesoło do szybko opuszczającego łódź mężczyzny.

        Basior nie wytrzymał i wyskoczył z szalupy jeszcze dobry kawałek od brzegu, pędząc w dzikich podskokach w stronę plaży a później lądując pyskiem w śniegu, który pokrywał piasek, brnąc przez niego niczym lodołamacz. Kelpie podśmiewała się pod nosem, ale oczy jej błyszczały na widok spowitych białym puchem drzew, ciągnących się przez wyspę jak okiem sięgnąć. Za nimi górowały szczyty, których wierzchy były tak wysokie, że znikały w chmurach. Z tych zaś niezmiennie prószył biały śnieg, topniejąc powoli na policzkach i rzęsach zadzierającej głowę dziewczyny.
- Panienka nie wyskakuje, jak ten wilk, zaraz dociągnę łódź – rzucił marynarz, spoglądając jeszcze z lękiem na basiora, ale ten leżał ukontentowany na plaży, z pyskiem pokrytym stertą śniegu.
- Podoba mi się ten biały puch.
- Mi też. Chociaż bez tego płaszcza bym zamarzła.

        Chłopak wyskoczył z łodzi i z pomocą innego dociągnęli szalupę do brzegu tak, że Callisto stanęła na plaży już suchą nogą. Razem z nią zostało kilku marynarzy, by zgodnie z rozkazami odszukać źródło pitnej wody, ale teraz jeszcze pomagali wypchnąć łódź z powrotem na głębszą wodę. Rudowłosa zaś ignorowała zarówno mężczyzn, jak i tarzającego się w śniegu basiora.
- Kelpie?
- Nie atakuj
– rzuciła ostrym tonem, wiedząc, jak basior reagował na zagrożenia.
Oczywiście miała rację i wilk zerwał się na równe nogi, opuszczając łeb, tuląc uszy do karku i warcząc gardłowo, podczas gdy sierść jeżyła mu się na grzbiecie. Callisto była pewna, że to wystraszyło towarzyszących im marynarzy bardziej niż to, na co spoglądała dziewczyna.
Na brzegu bowiem, poza śniegiem, powitało ich dziecko. Elficki chłopczyk, widocznie młody, jednak wzrostem dorównujący niemal Rashess, która stała z lekko rozłożonymi na boki rękami, by pokazać, że nie stanowi zagrożenia. Dzieciak dzierżył bowiem w dłoniach łuk i strzały.
- Niech nikt nie atakuje! – rozkazała surowo, a na ton jej głosu chłopak natychmiast podniósł łuk. Naciągnął cięciwę jednak równo z rudowłosą, która błyskawicznie sięgnęła po swoją broń. Stali teraz naprzeciw siebie, mierząc do siebie nawzajem w czystym przejawie impasu.
- Gelyn! – krzyknął elf, strzelając spojrzeniem po wszystkich wokoło.
- Ffrind – odparła Callisto donośnym głosem.
- Co on powiedział?
Kelpie potrząsnęła głową, słysząc pytanie zarówno mentalne od Thora, jak i wykrzyknięte przez któregoś z marynarzy.
- Nie ruszać się! – syknęła ponownie i spojrzała na wahającego się elfa. Ten zaś mierzył na zmianę w nią i w mężczyznę, który się odezwał.
- Nid ydym yn elynion.
- Pwy ydych chi?
– odkrzyknął młodzik, robiąc krok w przód.
- Ni fyddwn ni'n eich brifo – mówiła głośno, po czym powoli poluzowała cięciwę. Młodzik nie spuszczał z niej oczu.
- Co robisz? Zastrzel go!
Jeden z marynarzy zrobił krok w stronę chłopaka, sięgając po nóż i to był błąd. Callisto zaklęła i pchnęła go w bok, a w tym samym momencie strzała przeszyła miejsce, w którym przed chwilą stał. Rudowłosa i młodzik naciągnęli łuki w tym samym momencie, ale Rashess była szybsza. Strzała przebiła pierś młodego elfa nim ten zdążył wypuścić kolejny pocisk. Chłopak powoli zluzował cięciwę i spojrzał w dół, zdziwiony widokiem drzewca tkwiącego w jego sercu, po czym podniósł wzrok na zbolałą twarz Kelpie.
- Gadewch i mi – szepnęła.
- Rwy'n maddau – odpowiedział chłopak.
Później jego oczy zamknęły się powoli i elf osunął się na ziemię. Łuczniczka nie patrzyła już, jak śnieg powoli barwi się na czerwono, tylko doskoczyła do marynarza i nie bacząc na to, że Ijumara jest już z nimi na lądzie, przywaliła mu pięścią w szczękę. Facet cofnął się o krok, spoglądając zaskoczony na dziewczynę, podczas gdy ta przywaliła mu z drugiej strony.
- Co robisz wariatko, odbiło ci?!
- Powinnam była pozwolić mu cię zastrzelić! Przez ciebie ten chłopak nie żyje – warknęła, zadzierając głowę, by spojrzeć na wyższego od niej mężczyznę. Z jej oczu ział chłód. – I jeśli jego ludzie postanowią nas teraz zaatakować, to będzie twoja wina – syknęła i odepchnęła go od siebie, ruszając wściekła w stronę Thora. Dopiero wtedy spostrzegła kapitan statku i pozostałych. Ramiona opadły jej bezradnie, a złość opuściła oblicze, pozostawiając tylko beznamiętną maskę, kryjącą żal rozrywający jej serce.
Avatar użytkownika
Callisto
Zsyłający Sny
 
Inne Postacie: Leila, Avellana, Sonea, Mathias, Emma, Cat, Lexi, Maia, Ananke, Eva, Rakel, Lena, Rain, Kimiko, Kiki, Astarte, Segen, Mimosa, Dayanara, Yuki,
Ranga: Obrazek
Rasa: Półelf (leśny - po matce), półczłowiek (po ojcu)
Aura: Emanacja nie zachwyca siłą, ponieważ nie jest ona zbyt duża, nawet nie przeciętna, tylko słaba. Już z oddali z łatwością można wyróżnić spore żelazne plamy na jej powłoce zdające się pokrywać ją całkowicie. Jednakże tu i ówdzie widnieją również barachitowe ślady, a na szczycie ktoś rozsypał odrobinę miedzianego pyłku. Całość otula jasne szmaragdowe światło sprawiające, iż aura olśniewa swym blaskiem. Nie słychać żadnych dźwięków, jednakże można poczuć przyjemną i delikatną woń lasu. Powierzchnia jest bardzo elastyczna, gnie się na różne strony i grozi swymi niezwykle ostrymi zakończeniami, gdy tylko ktoś skuszony jej niebywałą aksamitnością ośmieli się podejść zbyt blisko. W smaku lepi się niemiłosiernie, skleja wargi, od czasu do czasu w najmniej spodziewanym momencie robi się sucha tak bardzo, że wywołuje pragnienie.
Wygląd: Niewysoka, raptem 168 cm wzrostu, postać w płaszczu podróżnym zapiętym luźno na klamrę przy szyi i kapturze na głowie, rzucającym cień na prawie całą twarz. To pierwsze wrażenie jakie sprawia Callisto. Stara się nie rzucać w oczy. Znacząco spiczaste uszy ukrywa zazwyczaj pod kurtyną gęstych, płomiennie czerwonych włosów, które w tym stroju stanowią jej jedyny element ... (Więcej)

Postprzez Kelsier » Pt sty 11, 2019 10:05 pm

Rozprawili się z potworami na pokładzie, jednak nie oznaczało to końca kłopotów i walki z nimi. Kotołak został przydzielony do niedużej grupki, która zeszła pod pokład i zajęła się wszystkimi stworzeniami, które znalazły się właśnie tam. Szedł z przodu, tuż obok Callisto – zabijali wszystkie potwory, na które się natknęli i, które ich zaatakowały, przy okazji mogli też sprawdzić szkody, jakie wyrządzili ryboludzie. W ładowni, do której dotarli na końcu, znaleźli największą grupę poczwar, jednak ich także się pozbyli. Później, gdy już zrobiło się spokojniej, Kelsier na własnej skórze poczuł, że powietrze nagle zrobiło się zimniejsze. Idąc za przykładem Callisto, także znalazł sobie jakieś cieplejsze ubranie.
Buty i spodnie miał te same, jednak – gdy już wyszedł na pokład – górną część jego ciała chroniła skórzana kurtka podszyta wewnątrz futrem zapewniającym ciału ciepło i z kapturem, który w środku także miał futro, jednak wyglądało ono na cieńsze niż to niżej. Rękawy dobrze przylegały do ciała, jednak przez ocieplenie nie robiły tego tak bezpośrednio, jak zwykła skórzana kurta, dlatego też nie podkreślały niczego. Miał jeszcze do wyboru dłuższy i podobnie ocieplony płaszcz, jednak wydawało mu się, że krótsza kurtka bardziej do niego pasuje. Mógłby nawet zapytać Ijumarę lub Callisto o ich zdanie i o to, czy sądzą, że lepiej wyglądałby w dłuższym płaszczu niż w tej kurtce, jednak… ubranie to nosi przecież po to, żeby było mu ciepło, a nie po to, żeby dobrze wyglądać. Dlatego też zrezygnował z takiego pomysłu.
Szybko zauważył zmianę otoczenia i to, że dopłynęli do wyspy, a niebezpieczne skały zostawili za sobą. Sama wyspa też była dość ciekawa, bo nawet teraz było widać, iż jest ona pokryta śniegiem i możliwe, że spadnie go jeszcze więcej, bo jego płatki unosiły się w powietrzu, powoli spadając na pokład „Kaprysu”, wodę, wyspę i także na członków załogi statku.

Kotołak pokręcił się jeszcze chwilę po statku, jakby upewniając się, że na pewno pozbyli się zagrożenia ze strony tamtych ryboludzi. Dopiero po tym, jak się upewnił, był gotów na to, żeby zająć miejsce w łódce robiącej zresztą drugi kurs w stronę lądu. Nie wiedział, co działo się na brzegu wyspy, bo gdy zauważył tam zamieszanie, to sytuacja tamta już trwała. Widział, jak naprzeciw Callisto i Thora stoi jakaś niska postać, chociaż dopiero na plaży mógł poczuć napięcie związane z całą sytuacją – gdy już łódka przybiła do plaży, a on mógł z niej wysiąść i dołączyć do pozostałych. Chociaż… wtedy i tak było już po jakiejkolwiek akcji, mimo to napięcie i tak wzrosło, a gdy podszedł bliżej Callisto, mógł zobaczyć dlaczego. Stało się coś, co sprawiło, że musieli zabić tego chłopca. Oczywiście, widział też, jak rudowłosa rusza w stronę jednego z marynarzy i zaczyna go bić. Wątpił, żeby zrobiła to bez powodu, więc mężczyzna musiał zrobić coś, co sprawiło, że dziewczyna zareagowała właśnie w ten sposób. Z tego, co powiedziała, także mógł wyciągnąć kilka informacji i dowiedzieć się też, dlaczego pobiła tego marynarza.
Chciał coś powiedzieć, jednak ostatecznie pozostał cichy, po prostu stojąc gdzieś z boku i obserwując sytuację, analizując ją i także przygotowując różne scenariusze, dołączając do nich różnorakie niebezpieczeństwa, na które może się tu natknął. Źle zaczęli i chociaż była to wina wyłącznie jednej osoby, to cała grupa może zostać uznana za wrogą przez tych, którzy zamieszkują wyspę, a wtedy będą musieli się bronić i zabijać mieszkańców. Nie znali ich liczebności, nie wiedzieli, jaką bronią dysponują i nie wiedzieli też, czy wśród nich są osoby posługujące się magią, którą także mogliby walczyć. Niewiedza związana z potencjalnymi przeciwnikami nie jest czymś dobrym. Co prawda, Kelsier liczył na to, że mimo wszystko, nie będą musieli z nimi walczyć… jednak na scenariusz związany z walką także trzeba być przygotowanym.
         – Nieciekawie się zaczęło – odparł cicho, co mogło oznaczać, że mówił wyłącznie do siebie. Ewentualnie wyrażał swe myśli na głos i nie przejmował się tym, że oprócz niego może ktoś jeszcze je usłyszy.
Nie spodobał mu się też podejrzany szelest, który dotarł do jego uszu chwilę później, jednak to równie dobrze mogłoby być jakieś zwierzę… albo ktoś, kto towarzyszył temu chłopakowi i teraz zerwał się, żeby pobiec do miejsca, w którym mieszkali i poinformować pozostałych o tym, co się stało. Kelsier stał w miejscu, zamyślił się trochę i czekał też na jakiś rozkaz do wymarszu lub coś podobnego. Wydawało mu się, że powinna go wydać Ijumara – mimo wszystko, ona była kapitanem na statku i także kapitanem własnej załogi, która powinna jej słuchać nawet na lądzie.
Avatar użytkownika
Kelsier
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Samiel, Calathal, Cain, Vergil, Jon, Nessus, Fenrir, Malthael, Salazar, Constantin, Seviron, Nimroth,
Rasa: Kotołak
Aura: To jeszcze bardzo świeża, aczkolwiek niebywale żwawa aura. Na zmianę to wciąż przemieszczają się i zakleszczają barwy cyny, żelaza czy też barachitu, a wszystko to pod otoczką dyskretnej poświaty koloru obsydianu. Jest ona bardzo cienka, jakby w każdej chwili mogła się jeszcze zmienić. Pulsuje adrenaliną roznosząc dalekie echo oraz pachnie przyjemnym, kocim futrem. Każda próba ucisku kończy się głębokim wklęśnięciem unikając przy tym szybko i sprawnie czytelnika, który z pewnością doceniłby twardość emanacji. Wypełniona ostrymi krawędziami i gładkich bokach smakuje niebywale łagodnie. Na języku poczuć można również gorzkość czy też lepkość dzięki czemu uzyskuje miano tajemniczej.
Wygląd: Kotołak to wysoki, mierzący sobie niewiele ponad 6 stóp, mężczyzna, który wygląda nieco młodziej, niż wskazywałby na to jego wiek, a przez to też trudniej jest stwierdzić, iż niedługo dobije czterdziestu lat. Jego sylwetka ma typowe cechy sylwetki kotołaków- Kelsier jest szczupły, prężny i zwinny, a przy tym dobrze zbudowany, umięśniony i przystojny. Nietypowy kolor jego ... (Więcej)


Powrót do Jadeitowe Wybrzeże

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron