[Lewendell] Wyjść za próg


Spokojna równina zamieszkana głównie przez pokojowo nastawione elfy i ludzi. To właśnie na niej znajduje się słynne Jezioro Czarodziejek i zamek, w którym się spotykają. Na równinie położone jest również osławione królestwo Nandan- Theru. To harmonijna kraina rzek, jezior i lasów.

Postprzez Daro » Pt lut 15, 2019 12:43 am

,,A ty co sobie myślisz?! Że ja wiedziałam od początku, że jesteś wampirem?”
       - TAK!
       Przecież tego nie ukrywał.  
,,Że od tak zaproponowałam ci swoją krew?”
       - Tak!
No bo czemu nie?
,,Pomyśl, czy to nie byłoby dziwne?”
       - Nie?
       Choć gdyby się zastanowić…
,,Kto o zdrowych zmysłach daje się gryźć wampirowi?”
       Dobre pytanie.
,,To nie romans z książki.”
       Że co? Książki?
,,To boli, można umrzeć.”
       Ale nie trzeba.
,,I nie kłam mi tutaj, że obiecałam ci krew. Myślałam, że jesteś elfem i chciałam ci dać normalne jedzenie, a ty się na mnie rzuciłeś z zębami.”
       To twoja wina jak nie odróżniasz wampira od elfa! Gdzie trzeba chować oczy, żeby nie odróżniać tego co nawet dla niego było oczywiste? No i czym miał jeść!? Normalna jest krew! Fuj serek!
,,I wcale nie jestem niemiła.”
       Akurat!
       Prychnął cichutko, ale chyba rozumiał jej wzburzenie. Skoro nie domyśliła się od razu to teraz mogła być skołowana. Ale to jej wina.
       Żeby to podkreślić wsadził sobie palce do ust i ukazał jej wymownie ostre kiełki, te same, które musiała już przecież widzieć. Myślała, że elfy też je mają? A gdzie tam! Może Darcio nie był wyedukowany, ale znał przynajmniej dwie wyraźnie różnice między sobą a szpiczastouchymi do gryzienia - nie mieli kłów (za to mięciutkie szyje) i byli węźsi. Trodno było znaleźć prawdziwego elfa o darciowej budowie, bo on był szeroki w ramionach, a oni to z reguły takie tyczki. Chociaż to był raczej wyjątkowy przykład - ostatecznie Rio był bardzo elficki z ciała, choć miał okrągłe uszy, i bywały muskularne elfy. Więc ostatecznie tylko te kły wyróżniały. Choć nie, chwila! Jakże mógłby zapomnieć!
       - Effy żyją. Są ciepłe. - Mruknął, by uświadomić człowieczkę jak bardzo się pomyliła. - Nie mieć zęba. - Wskazał jeszcze raz swoje kły. - Elfy inne niż ja. - Podsumował dobitnie, choć ostatecznie jego lekcja była nadzwyczaj krótka. Ale nie był dobry w słownym opisywaniu. Chętniej dałby się jej dotknąć, by sama poczuła chłód jego skóry, a potem jeszcze przyprowadził jej długouchego do porównania. Praktyka zawsze dawała więcej!
       W sumie Daro był sfrustrowany, że nie może teraz przynieść jej elfa i pokazać. Dręczyło go to całe niedomówienie i fakt, że dziewczyna jakoś mu nie ufa. Nie ufała też w sprawie krwi. Ale żeby jej udowodnić musiałby jej pokazać… a na to nie chciała się zgodzić. Zmusić ją? Jeśli się napije, ale nic jej nie zrobi to będzie musiała przyznać mu rację! Ale czy nie boli? Trochę chyba boli… nie tak bardzo, ale mogłaby mieć mu to za złe.         Więc…
       Patrzył na nią to prosząco, to z irytacją, zniecierpliwieniem i uległością. Najważniejsze jednak, że się nie ruszał. Nie chciał jej znowu spłoszyć.
Ostatecznie w jednym się z nią zgadzał - nie znali się. Czyli jeśli się poznają to mu zaufa? Da mu się nap…
Nie?
CZEMU NIE!?
       Na słowo przyjaźń podniósł się ochoczo, lecz po następnych słowach zawahał się.
       Nie prosić o gryzienie? Ale jak to? Przecież… przecież!… Ach, tak bardzo nie rozumiał! Dlaczego nie mogła dać się raz udziabać i zobaczyć, że to nie takie straszne! Chciał jej spróbować, to dla krwi tu zostawał!…
       Nie, chwila.
       Nie dla krwi.
       Jak wcześniej złapał się za głowę nie wiedząc co myśleć, tak teraz powoli odsunął ręce od czaszki i powoli zamrugał.
       Nie przyszedł tutaj dla krwi.
       Przyszedł do człowieczki. I chciał…chciał się zaprzyjaźnić. Dawno już nikt o tym nie wspomniał. Ale tak. Tak! To byłoby miłe!
       A ugryzie się kogoś innego.
       Popatrzył na nią uważnie, potem z rosnącą wdzięcznością. Uśmiechnął się nieco niepewnie, bo sytuacja nadal była dla niego nowa, ale gdy doczołgał się do niej (szedł na kolanach chcąc być blisko ziemi) wyciągnął pazurzastą rękę.
       - Zgoda! - Oznajmił i wyszczerzył się nieco szerzej. Miał nadzieję, że to dobry początek. Że to będzie początek. Że Tarla nie będzie się go tak bała. Że go dotknie (i zrozumie, że mówił prawdę!). Że będzie do niego jeszcze dużo mówiła. Urocza człowieczka.
       Nie wiedząc co robić dalej usiadł na ziemi obok niej i czekał. Już się trochę popanoszył w tym domu, ale teraz zdawał się na dziewczynę. Niech powie mu co ma robić. Przynajmniej póki między nimi nie było wszystko wyjaśnione nie chciał podpadać jej bardziej. Ruszać jej rzeczy, straszyć jej… trochę nawet obawiał się wstać, żeby nad nią nie wisieć. Długo co prawda stan ślepego posłuszeństwa nie mógł u niego trwać, ale ostatecznie tej nocy chciał być grzeczny jak dawno nie był. Był gotów się postarać!
       - Wampiry… mają zamki. - Mruknął po chwili. - Dużo mroku. Mają banki. Wszystko ciemne. Mają… dużo. Ale nie dają dotykać. Wampiry brzydkie. - Teraz to on podparł głowę na kolanach. - Bracia mili. Bracia są dobrzy! Ymm… zwierzoludzie mili. Lubić ich! - Oznajmił i zmienił pozycję rozciągając nogi na podłodze. Odchylił się lekko do tyłu.
       Chyba był już zmęczony przez słońce.
Avatar użytkownika
Daro
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Kana, Funtka, Mansun, Lucy, Maka, Noa, Kito, Nutria, Kuna, Lotta, Rosa, Vinny,
Rasa: Wampir czystej krwi
Aura: Ta dość charakterna emanacja przywita cię intensywnym blaskiem topazu. Jego soczyste promienie połyskują wokół i mrugają, odbijając się w gładkich cynowych strugach. Emanacja ze swoimi okruchami srebra i subtelnymi smużkami żelaza z chęcią wyjdzie ci naprzeciw, by zaraz zawahać się cóż dalej powinna uczynić. Zastanawia się dobrą chwilę, wije i plącze, jakby ze sobą walczyła czy przytulić się czy może skryć. Jej niedecyzyjność przerwie donośna kakofonia dźwięków, która ją odrobinę speszy, pewnie jak i ciebie. Odda ona doskonale natłok emocji i pomysłów kłębiących się gdzieś za aurą, w umyśle jej właściciela. Zawtórują im uderzenia młota oraz kilka cichszych grzmotów, po których nastanie cisza, powodująca podobny zamęt jak wcześniejszy chaos. Zapach krwi, jest tutaj wyraźny i rozchodzi się w powietrzu swoim słodko-metalicznym aromatem, jasno mówiąc z kim masz do czynienia. Do tego czasu aura powinna już się namyślić i przyzwyczaić do ciebie, jeśli oczywiście nie masz złych zamiarów. Nawet da ci się pogłaskać, po swoich giętkich pętlach. Wiele w nich tępawych zagięć, uważaj jednak na jedną uparcie ostrą krawędź odstającą od reszty. W dotyku jest szorstka, co ciekawie komponuje się z jej pikantnym smakiem połączonym ze słodyczą, które wraz z całą emanacją przylgną do ciebie, klejąc się niemiłosiernie. Chyba zostałeś uznany za przyjaciela. Wtedy też korzystając z bliskości, dziabną cię twarde zębiska emanacji. Ale nie bój się, to zwykłe powitanie. Skoro jesteś przyjacielem chyba nie zrobią ci krzywdy.
Wygląd:
OGÓLNIE

Gdyby nie wieczna niedbałość każdego ruchu i gestu, czy bezwstydnie niechlujna postawa, Daro mógłby robić naprawdę pozytywne wrażenie przez pierwsze pięć sekund spotkania. Tak jednak od razu widać, że ma się do czynienia z kimś nie maczającym w kulturze żadnej części swojego ciała. A ciało to jest całkiem niczego sobie. Oczywiście o ile nie ...
(Więcej)
Uwagi: ❦ Chwilowo podróżuje bez braci.
❦ Mówi w sposób mało poprawny.
❦ Przez przedmiot zaklęty w jego ciele (Różę) czasami zmienia się jego wygląd:
❧ Kiedy jest opity i w ...
(Więcej)

Postprzez Tarla » Pn lut 18, 2019 8:05 pm

        Tarla przyglądała się z bezpiecznej odległości jego dłuższym niż u zwykłych ludzi, ostrym kłom. Gdyby mogła porównać je do jakiś znanym jej istotom, to pewnie postawiłaby tutaj na uderzające podobieństwo do kocich kiełków. Z tym, że ludziom nie zdarzają się tak długie kły. Nawet elfom - z tego co wiedziała. No, ale na swoją obronę miała argument taki, że nigdy w życiu nie widziała elfa na oczy, a wampira dopiero pierwszy raz. Dlatego chciała jakoś go uspokoić, bo bardzo się tą pomyłką młody wampirek podirytował. Ale przynajmniej to w jakiś sposób załagodziło sytuację i teraz przejęty tłumaczeniem jej różnic anatomicznych i fizjonomicznych dzielących obie długouche rasy, miejmy nadzieję zrezygnował z dalszych podchodów, a nawet może zapomniał?
        Dziewczyna kurczyła się pod ścianą jak mogła napierając na nią plecami. Nie chciała go w żaden sposób prowokować, bo i tak był już wystarczająco dużym kłębkiem nerwów toczącym się po podłodze i nie trzeba było dokładać mu jeszcze więcej powodów do wybuchu irytacji, których był pełny niczym czynny wulkan magmy. Milczała widząc jak chłopak syczy i toczy wewnętrzny bój sam ze sobą. Może to głupie, ale pomyślała, że na ostateczny wynik tej bitwy miała duży wpływ jego samotność.
        Czekała aż zdecyduje o swoim i jej przyszłości, a nawet śmiało można rzecz: o ich przyszłości. Bo jeśli okaże się wobec Tarli nie godzien jej zaufania, to trudno byłoby mieć nadzieję, że młoda dziewczyna będzie wiązała z nim jakiekolwiek plany. Przez nadwyrężenie tegoż zaufania rozumiała przede wszystkim nietykalność swojej krwi. To jej własność i ma zostać w jej żyłach, chyba, że kiedyś zdecyduje inaczej.
        Jednocześnie zauważyła jak mocno zmieniło się podejście Daro do niej i zmiana ta była na tyle ważna, że zdecydowała się jakoś to utrwalić. Może przez dłuższą znajomość. Na gładkiej twarzy dziewczynki pojawił się rumiany uśmiech, łagodne dotknięcie jego ręki miała nadzieję pokazać mu, że jest delikatną istotką, nie do gryzienia. Przy okazji potwierdziła tezę Daro, że jest chłodny. Dziwne, że wcześniej tego nie zauważyła, ale byli na dworze, a przy obecnej pogodzie i jej zdarzały się zimne jak lód ręce, czy stopy. To przecież nie mogło oznaczać, że była krwiopijczynią.
        Póki co nie zaprzątała sobie głowy prawdziwą naturą Daro i tym co będzie jeśli przyciśnie go głód, czy raczej pragnienie, Wolała jednak myśleć o mieszkańcach Lewendell i o ich bezpieczeństwie, dlatego tym bardziej chciała się stąd wynieść - i wynieść stąd niezbyt proszonego gościa. Nie podejrzewała, żeby było to trudne do zrealizowania, ale wolała żeby poszedł z nią z własnej woli.
        Sunąc palcami po jego chłodnej dłoni obróciła ją wewnętrzną stroną do góry i patrząc na nią ze wzrokiem skierowanym w dół podjęła ten trudny dla Daro temat.
        - Rano wyruszam w podróż... I chciałabym żebyś poszedł ze mną. Tutaj nie jest bezpiecznie dla ciebie, a dla mnie nie jest bezpiecznie tam na zewnątrz. Chciałabym abyś mi towarzyszył. Będziemy rozmawiać, może przy mnie nauczysz się mówić płynnie wspólną mową. Nauczysz się trochę jak się zachowywać wśród ludzi i nie zwracać na siebie tyle uwagi - podniosła spojrzenie zielonych oczu na jego fryz. Uśmiechnęła się na ten widok i podniosła rękę ostrożnie kładąc ją na jego jeszcze wilgotnej czuprynie i poczochrała go po niej w sympatycznym geście. - Z tym kolorem wyglądasz bardzo fajnie. Trzeba by tylko popracować nad ubiorem i ogólnie wyglądem i będziesz całkiem przystojnym chłopakiem.
        Troszkę sama nie wiedziała co mówi, ale może cud się zdarzy i Daro uda się jeszcze "wyjść na ludzi". Z niemałą pomocą Tarli, ale taki podopieczny może okazać się prawdziwym skarbem.
        - Co ty na to? - zapytała cofając rękę i wlepiając w niego wyczekujące spojrzenie wyrazistych oczu. - Wyruszymy przed świtem w stronę Elfidrani. Chciałabym żebyś poszedł ze mną, naprawdę.
        Chciała brzmieć jakby naprawdę tak było, ale po części trochę nadal się go obawiała, ale nie mogła go tutaj zostawić. Lewendell to nie miejsca dla takiego drapieżcy, a sumienie Tarli nie pozwoliłaby jej zasnąć, gdyby go tutaj zostawiła. Tutaj, pośród jej bliskich i przyjaciół. Więc tak jakby nie miała wielkiego wyboru. Musiała go stąd zabrać ze sobą. A co dalej? To się okaże.
Avatar użytkownika
Tarla
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Marvel, Eleanael, Night, Norion, Peter,
Rasa: człowiek
Aura: Jak rześki zefirek aura ta mknie przez pola ku lasom, choć zatrzymuje się i zaraz zawraca, by wykonywać swoje tańce na mniejszej przestrzeni. Lekka, zwiewna i mało widoczna, choć swoje już widziała, przesiąknięta jest dziecięcą beztroską - szmaragdowa i roześmiana wzbija w powietrze złotawy pył, lśniący od słońca, by dalej krążyć nad morzem barachitowych trawek. Choć sama emanuje spokojnym cynkiem małego miasteczka, a niesie wraz z sobą zapach gospodarstwa i dobrego jedzenia, tęsknie zerka za horyzont jakby znajdowało się tam coś co uczyli ją lepszą, piękniejszą i jeszcze bardziej zaradną. Być może faktycznie zdaje się mało wyrazista, lecz za to przyjazna i ciepła - potrafi każdego ugłaskać i namówić do wspólnej zabawy! Rozkosznie miękka jak piasek i nieco szorstkawa, tępymi krańcami zaczepia figlarnie, a i potrafi utulić. Kojarzy się ze słodką śmietanką, kefirem co musi być odpowiednio kwaśny, a ma w sobie też posmak ostrego oscypka - i wszystko to razem wyjątkowo dobrze smakuje!
Wygląd: Tarla nie ma jakiegoś stałego ubioru. Ubiera się właściwie tak jak podyktuje jej pogoda, albo warunki pracy jakich aktualnie się podejmuje. Stara się aby jej odzież była zawsze czysta, albo przynajmniej świeża udsuwając na dalszy plan takie szczegóły jak pomniejsze rozdarcia, czy wygniecenie tkanin. Mimo to dba o swój wizerunek zewnętrzny na tyle ile pozwala jej czas i grubość ... (Więcej)

Postprzez Daro » Pt lut 22, 2019 2:55 pm

        Chyba działało. Musiało działać, bo człowieczka się uspokajała. Nie, więcej! - Uśmiechnęła się!
Widząc taki gest, miał zamiar go odwzajemnić, ale zamarł, gdy chwyciła jego dłoń. Był bardzo podatny na dotyk w tych okolicach i nie wiedzieć czemu wprawiało go to w stan lekkiego odrętwienia. Tym bardziej, że dziewczyna zamiast zwyczajnie jego łapę uścisnąć wykonała potem ruch dużo mniej naturalny i tym mocniej zacinający wampirka. Patrzył bezrozumnie na rękę i sunące po niej delikatne paluszki. Bardzo, bardzo przyjemne.
       Teraz to on a go uspokajała, do tego stopnia, że nie ruszyłby się nawet jakby musiał. Chciał żeby ćwierkała i głaskała dalej, pazurzastą kończynę zdolną do rozszarpywania na kawałeczki… co się nawinie. Ale teraz palce ani drgnęły, byle niewinna pieszczota mogła trwać dalej.
Miało to ten minus, że rozanielony Darcio charakteryzował się skupieniem parowego obłoczka i nijak nie załapywał co się do niego mówi. Szczęściem Tarla mówiła wolno i sporo powtarzała, więc kiedy zarejestrował coś więcej niż samą melodię słów był w stanie odnaleźć się (jakoś) w jej wypowiedzi.
       Coś o mowie, coś o zachowaniu… coś…
       Kiedy dotknęła jego głowy oprzytomniał. Mlasnął leciutko i wyszczerzył się aprobująco, bardzo dobrze czując się w dotykowym systemie komunikacji. W zasadzie niewerbalna jej część z reguły bardziej mu podchodziła i więcej dawała, a dzisiaj już mocno nawysilał się interpretując te wszystkie sylaby zbite w jakiś logiczny ciąg znaczeniowy. Pfe!
       Ale skoro oprzytomniał to i słyszał. A zdania były proste i rzeczowe - więc zrozumiał.
       Zrozumiał, że jest fajny i może być przystojnym chłopakiem. Choć to było trochę dziwne bo ładny i przystojny miał być Rio, a nie on. Po co mu w zasadzie ,,przystojność”? Jeżeli to Rio się tym zwykle zajmuje to jak on ma sobie z tym poradzić? Tego nawet się nie je! To już chyba wolałby być silny i szybki… o mądrości to nawet nie marzył.
       Pojął też, że Tarla ma dla niego jakieś polecenie - chce wyruszyć. STOP. Przed świtem. STOP. W stronę elfich drani. Lubił elfy. A jak dranie to pewnie będzie mógł ich podziabać!
       Ucieszony kiwnął głową i w zasadzie już uznał się za towarzysza świergotki. No bo skoro chciała żeby poszedł to czemu miał nie iść? Lubił tę człowieczkę! Wspominała coś o rozmowach… i miło trzymała ręce. Była przyjemna. Więc miło będzie z nią trochę połazić. Choć nie wiedział, że ona łazi…

       Jeszcze nie zorientował się, że planował przecież zostać w mieście. Ostatecznie ta człowieczka już w jakiś sposób mu przychylna była lepsza niż całe chmary wrogich ludzików. Nawet jeżeli nie mieli wideł. Nic dziwnego nie widział także w wyjściu dziewczyny za mury ani zabrania go ze sobą, choć dużo to o nim nie wiedziała. Nie znała też jego planów.
       Na szczęście nie kłopotało go to teraz i wszystko uznawał za naturalną kolej… czegoś. Nie miał pojęcia czego.

       Klęknął ciut bliżej niej i przyjrzał się jej twarzyczce. Potem popatrzył po ciele, głównie ramionach. Dał się owionąć aurze i cofnął się w zamyśleniu
       Nie wyglądała na zbyt silną. Ani doświadczoną w podróży czy walkach. W zasadzie była młoda i nijaka, ale perspektywa łażenia z nią bardzo mu się podobała. Założył jednak, że będzie musiał robić za tego, co rozwala przeszkody. Niby Riosik i Aim też wyglądali co najmniej cherlawo, a potrafili rozwalić dębowe wrota gołymi pięściami, ale ostatecznie to były wampiry. To rasa, u której wygląd często nie poświadczał możliwości ciała. Poza tym aury ich były twarde, a Tarli mięciutka i zwiewna. Nie kojarzyła się z rozbijaniem drzwi. Nie, na pewno była delikatna.

       Dotknął ostrożnie jej ramienia jakby chcąc się upewnić czy nie chowa tam mięśni ze stali. Ale choć nieźle zbudowana jak na tak młodą istotkę płci wrażliwej (w międzyczasie zrezygnował z pomysłu mianowania jej chłopcem) to nadal nie były to bicepsy, które mogłyby odstraszyć… kogokolwiek.
A więc ustalone! On będzie siłą drużyny, a ona głową. Tak, na pewno o to chodziło. Mruknął zadowolony z własnych procesów myślowych i szybkiego wnioskowania. Będzie zabawnie! Tylko gdzie trzecia osoba? Ta od głupich wybryków?

       Chwilowo zignorowawszy temat rozciągnął się na tarlowych kolankach, by przeczekać do świtu.
Avatar użytkownika
Daro
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Kana, Funtka, Mansun, Lucy, Maka, Noa, Kito, Nutria, Kuna, Lotta, Rosa, Vinny,
Rasa: Wampir czystej krwi
Aura: Ta dość charakterna emanacja przywita cię intensywnym blaskiem topazu. Jego soczyste promienie połyskują wokół i mrugają, odbijając się w gładkich cynowych strugach. Emanacja ze swoimi okruchami srebra i subtelnymi smużkami żelaza z chęcią wyjdzie ci naprzeciw, by zaraz zawahać się cóż dalej powinna uczynić. Zastanawia się dobrą chwilę, wije i plącze, jakby ze sobą walczyła czy przytulić się czy może skryć. Jej niedecyzyjność przerwie donośna kakofonia dźwięków, która ją odrobinę speszy, pewnie jak i ciebie. Odda ona doskonale natłok emocji i pomysłów kłębiących się gdzieś za aurą, w umyśle jej właściciela. Zawtórują im uderzenia młota oraz kilka cichszych grzmotów, po których nastanie cisza, powodująca podobny zamęt jak wcześniejszy chaos. Zapach krwi, jest tutaj wyraźny i rozchodzi się w powietrzu swoim słodko-metalicznym aromatem, jasno mówiąc z kim masz do czynienia. Do tego czasu aura powinna już się namyślić i przyzwyczaić do ciebie, jeśli oczywiście nie masz złych zamiarów. Nawet da ci się pogłaskać, po swoich giętkich pętlach. Wiele w nich tępawych zagięć, uważaj jednak na jedną uparcie ostrą krawędź odstającą od reszty. W dotyku jest szorstka, co ciekawie komponuje się z jej pikantnym smakiem połączonym ze słodyczą, które wraz z całą emanacją przylgną do ciebie, klejąc się niemiłosiernie. Chyba zostałeś uznany za przyjaciela. Wtedy też korzystając z bliskości, dziabną cię twarde zębiska emanacji. Ale nie bój się, to zwykłe powitanie. Skoro jesteś przyjacielem chyba nie zrobią ci krzywdy.
Wygląd:
OGÓLNIE

Gdyby nie wieczna niedbałość każdego ruchu i gestu, czy bezwstydnie niechlujna postawa, Daro mógłby robić naprawdę pozytywne wrażenie przez pierwsze pięć sekund spotkania. Tak jednak od razu widać, że ma się do czynienia z kimś nie maczającym w kulturze żadnej części swojego ciała. A ciało to jest całkiem niczego sobie. Oczywiście o ile nie ...
(Więcej)
Uwagi: ❦ Chwilowo podróżuje bez braci.
❦ Mówi w sposób mało poprawny.
❦ Przez przedmiot zaklęty w jego ciele (Różę) czasami zmienia się jego wygląd:
❧ Kiedy jest opity i w ...
(Więcej)

Postprzez Tarla » Pt mar 01, 2019 11:30 pm

        Wyobrażenie Tarli o wampirach trochę zdruzgotał Daro. W całości. Intelektualnie i zewnętrznie. Krótko mówiąc: legendy kłamały. Albo jej trafił się tzw. biały kruk. Nie był to jednak okaz którym trzeba było się chwalić. Nie dzisiaj. Nie jutro, ale za trochę więcej... lat, będzie miał może tyle manier co krasnolud. O ile będzie to jakiś zdziczały krasnolud. Biorąc pod uwagę umiejętności Tarli, która sama nie dorastała dworskim damom do pięt, raczej niewiele miała mu do zaoferowania, jednakże był niej duży zapas potencjału do odkrycia, z tym, że dziewka nigdy nie pragnęła kręcić się pośród "wyższych sfer". Wolała swoje proste życie, nie ograniczone bezsensownymi zasadami. Ale jakieś podstawowe trzeba znać i przestrzegać i te właśnie zamierzała wpoić wampirkowi do nieużywanej główki.
        Zbliżenie się do niej jego osoby naruszyło już dzisiaj nadwyrężoną przestrzeń osobistą. Popatrzyła na niego spod długich rzęs analizując chwilę, kiedy chłopak znieruchomiał przymykając oczy jakby zapadał w jakiś dziwny trans. Nie miała pojęcia co robi i czemu służy to dziwne zachowanie, nie śmiała nawet mrugnąć powieką, co by go nie spłoszyć, sama ciekawa, czy kiedyś zbudzi się sam, czy będzie mu musiała w tym pomóc. Nie wiedziała co zaszło, kiedy chłopak na nowo otworzył oczy i cofnął się lekko. Po minie wyglądał na zmieszanego, jakby zobaczył coś zupełnie odwrotnego do zamierzonego zobaczenia.
        - Co to było? - nie wytrzymała i musiała zapytać. Z czystej ciekawości, bo w zasadzie nic się nie stało. Może wampir kontaktował się z kimś telepatycznie? Kto wie te wampiry. Jej egzemplarz mógł posiadać jeszcze wiele ciekawych sekretów do odkrycia. Tarla chciała poznać wszystkie tajniki jego rasy i nie mogła trafić lepiej, bo Daro bezrefleksyjnie wygada jej każdy sekret. Takie było założenie, ale jak będzie? To się okaże.
        Ale to co chłopak uczynił potem całkowicie ją zdziwiło. Nie zdążyła w porę zareagować grzecznym unikiem i kiedy jego chłodna dłoń  dotknęła jej ramienia było już za późno. Zastygła w bezruchu analizując naprędce jego zamiary, bowiem nie przywykła do takich gestów. Na szczęście okazało się, że Daro zachowywał umiar w swojej ciekawości i zostawił jej rękę w spokoju, ale towarzyszyła temu konsternacja o którą nie zamierzała nawet pytać. Speszona, ale trochę bardziej spokojna poprawiła rękaw koszuli i uniosła ręce ziewając przeciągle, czując zmęczenie tymi wszystkimi wydarzeniami z dzisiejszego wieczora.
        Daro chyba instynktownie załapał co się święci i zanim zdążyła się podnieść, wykorzystał chwilę, kiedy siedziała na podłodze i umościł sobie głowę na jej kolanach. Tarla zamrugała wpatrzona w profil jego twarzy i zamknięte oczy. A to cwaniak - pomyślała rozbawiona wewnętrznie. Niestety nie było opcji żeby zasnęła w takiej pozycji. Dlatego trochę niechętnie, ale zmuszona sytuacją, podniosła rękoma jego głowę i wysunęła spod niej swoje nogi. Już nic nie mówiąc podniosła się i zajęła kanapę owijając się szczelnie narzutą. Patrzyła jeszcze chwilę na falujące płomienie w kominku, które rozkosznie ukołysały ją do snu.


        Tarla nauczona była wstawać wcześnie rano. Taki już miała nastrojony zegar biologiczny, ale tym razem sen miała na tyle niespokojny, że obudziła się dużo wcześniej. Wcześniej, czyli w sam raz, bo chciała opuścić miasto zanim na ulice wyjdą pierwsi mieszkańcy.
        Przeciągnęła się na kanapie i poszukała wzrokiem Daro, który pewnie nie spał. Czy w ogóle wampiry potrzebowały snu? Chyba tylko w dzień, a to komplikuje jej plan. No właśnie! Dzień, czyli słońce.
        - Niech to! - zaklęła pod nosem. Zupełnie zapomniała o legendarnej klątwie wampirów, związanej ze światłem. Tu się sprawa rypła na całej długości. - Błagam, powiedz, że wstręt wampirów do światła to tylko mit - zwróciła się do różowowłosego z nadzieją, że odpowie twierdząco.
Avatar użytkownika
Tarla
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Marvel, Eleanael, Night, Norion, Peter,
Rasa: człowiek
Aura: Jak rześki zefirek aura ta mknie przez pola ku lasom, choć zatrzymuje się i zaraz zawraca, by wykonywać swoje tańce na mniejszej przestrzeni. Lekka, zwiewna i mało widoczna, choć swoje już widziała, przesiąknięta jest dziecięcą beztroską - szmaragdowa i roześmiana wzbija w powietrze złotawy pył, lśniący od słońca, by dalej krążyć nad morzem barachitowych trawek. Choć sama emanuje spokojnym cynkiem małego miasteczka, a niesie wraz z sobą zapach gospodarstwa i dobrego jedzenia, tęsknie zerka za horyzont jakby znajdowało się tam coś co uczyli ją lepszą, piękniejszą i jeszcze bardziej zaradną. Być może faktycznie zdaje się mało wyrazista, lecz za to przyjazna i ciepła - potrafi każdego ugłaskać i namówić do wspólnej zabawy! Rozkosznie miękka jak piasek i nieco szorstkawa, tępymi krańcami zaczepia figlarnie, a i potrafi utulić. Kojarzy się ze słodką śmietanką, kefirem co musi być odpowiednio kwaśny, a ma w sobie też posmak ostrego oscypka - i wszystko to razem wyjątkowo dobrze smakuje!
Wygląd: Tarla nie ma jakiegoś stałego ubioru. Ubiera się właściwie tak jak podyktuje jej pogoda, albo warunki pracy jakich aktualnie się podejmuje. Stara się aby jej odzież była zawsze czysta, albo przynajmniej świeża udsuwając na dalszy plan takie szczegóły jak pomniejsze rozdarcia, czy wygniecenie tkanin. Mimo to dba o swój wizerunek zewnętrzny na tyle ile pozwala jej czas i grubość ... (Więcej)

Postprzez Daro » Pn mar 04, 2019 5:45 pm

        Czy Daro był oswojony? Ciężko powiedzieć, chociaż w tej chwili zachowywał się jak całkiem przywykłe do ludzi stworzonko. Ni kot ni wydra, coś na kształt wampirka. Dawał się głaskać (wręcz to aprobował!) wykonywał proste sztuczki, ale niewątpliwie był humorzasty. Liczyło się to czego on chciał i niewiele ponad to rejestrował jego prosty umysł.
       Teraz na przykład przyszedł czas na sen.
       Darcio najchętniej przeleżałby noc tam, gdzie już się ułożył - na nogach dziewczyny. Jednak to, że dla niego była to wygodna pozycja nie znaczyło, że Tarla będzie w stanie spać na siedząco. A nie była. Musiała więc zrzucić z siebie różowokudły czerep raz a stanowczo. Była przy tym jednak na tyle delikatna, że chłopak nie stawiał oporu, tylko z lekkim żalem dał odejść swojemu ludzkiemu siennikowi gdzieś w głąb salonu.
       O, kanapa!
       W sumie dobry pomysł.
       Wstał i ruszył śladami gospodyni, która już zwinęła się kokoniasto na wylubianym przez Darcia meblu. Uważnie otaksował poczwarkę i jej leże, zastawiając się gdzie by dał radę się wcisnąć. Między nią a oparcie? Za mało miejsca. Z drugiej strony… też nie. To może na niej? Przez dłuższą chwilę rozważał właśnie tę opcję. Ale to mogło się nie udać. Różnica w ich masie byłaby zbyt odczuwalna dla będącej pod spodem dziewczyny. Co innego, gdyby to on spał na dole - ciężar Tarli w ogóle by mu nie przeszkadzał i oboje mogliby wtedy dzielić się kanapą.         Obudzić ją i pochwalić się błyskotliwym rozwiązaniem?
       Powisiał nad nią, powisiał, powzdychał - aż w końcu uznał, że nie ma ochoty gadać i tłumaczyć zawiłości swojego geniuszu, a podłoga ostatecznie wygląda nie tak źle.
       Na niej się w końcu ułożył - niby tuż obok Tarli, a tak że oboje nie mogli się dostrzec.
       Z resztą trudno by było z zamkniętymi oczami.

       Spał spokojnie i mocno, jak to zwykle kiedy odsypiał słoneczne wędrówki. Szczęściem, wczorajszego dnia było raczej pochmurno, więc kiedy porą bardzo wczesną dziewczyna już zaczynała się budzić - Daro także był na to gotowy. Inaczej pewnie nie uzyskałaby od niego żadnej odpowiedzi, nawet jakby przez przypadek na niego nadepnęła.
       Teraz wystarczył lekki szmer nad prawym uchem krwiopijcy, by ten otworzył szeroko ślepia i odwrócił się w stronę kanapy. Łypnął na z nagła spanikowaną dziewczynę i powoli przetrawiał jej pytanie.
       Czyli wiedziała!
       - Nie mit, prawda. - Odparł jak na oczywistość i usiadł bez przeciągania się. Dopiero gdy niespiesznie stanął na nogi, uniósł ręce ku górze i wydał z siebie zadowolony pomruk. Podrapał się jeszcze po głowie i w sumie… już był gotowy do drogi.

       Nie spodziewał się jednak, że ruszą ot tak, z miejsca. Zwykle ludzikowie (a nawet jego bracia) potrzebowali chwili aby się wyłuskać z kryjówki i ruszać na podbój okolicznych wsi - pakowali się, czesali, przebierali… Tarla pewnie też będzie robiła coś takiego? Niby wieczorem szamotała się przy plecaku, ale kto ją tam wie jak wygląda jej poranna toaleta.
       Nie czując absolutnie żadnej presji czy pośpiechu, Daro z wolna doszurał do stołu i usiadł na krześle w oczekiwaniu na dziewczynę. Jakoś nie wpadło mu do głowy, by rozwinąć temat związany ze słońcem i wampirami. Odpowiedział w końcu w pełni poprawnie, przyznając przy okazji, że zna słówko ,,mit”. Nie domyślił się, że wcale nie jest dla Tarli oczywistością, że on funkcjonuje nieco inaczej niż jego pobratymcy - w końcu mogła to obserwować. A o ileż wszystko było jaśniejsze gdy widziane, a nie tłumaczone?

       Zaczął zastanawiać się nad tym co zdobędzie na posiłek w ciągu wyprawy i jaka też będzie pogoda… będą ptaszki? Lubił ptaszki. Miał nadzieję, że będzie ich dużo. Były kolorowe lub w kamuflarzu i wydawały zabawne odgłosy. Lub ładne. Tak jak Tarla. Ciekawe czy dzisiaj dużo będzie ćwierkać. Mogłaby. No i ilu spotkają ludzików na drodze. Miał ochotę na krew młodej niewiasty… dojrzałej już, ale bezdzietnej - takie mają mniej obowiązków i dobrze smakują.
       Ech, ciekawe czy Tarla do mu jakąś ukąsić?
Avatar użytkownika
Daro
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Kana, Funtka, Mansun, Lucy, Maka, Noa, Kito, Nutria, Kuna, Lotta, Rosa, Vinny,
Rasa: Wampir czystej krwi
Aura: Ta dość charakterna emanacja przywita cię intensywnym blaskiem topazu. Jego soczyste promienie połyskują wokół i mrugają, odbijając się w gładkich cynowych strugach. Emanacja ze swoimi okruchami srebra i subtelnymi smużkami żelaza z chęcią wyjdzie ci naprzeciw, by zaraz zawahać się cóż dalej powinna uczynić. Zastanawia się dobrą chwilę, wije i plącze, jakby ze sobą walczyła czy przytulić się czy może skryć. Jej niedecyzyjność przerwie donośna kakofonia dźwięków, która ją odrobinę speszy, pewnie jak i ciebie. Odda ona doskonale natłok emocji i pomysłów kłębiących się gdzieś za aurą, w umyśle jej właściciela. Zawtórują im uderzenia młota oraz kilka cichszych grzmotów, po których nastanie cisza, powodująca podobny zamęt jak wcześniejszy chaos. Zapach krwi, jest tutaj wyraźny i rozchodzi się w powietrzu swoim słodko-metalicznym aromatem, jasno mówiąc z kim masz do czynienia. Do tego czasu aura powinna już się namyślić i przyzwyczaić do ciebie, jeśli oczywiście nie masz złych zamiarów. Nawet da ci się pogłaskać, po swoich giętkich pętlach. Wiele w nich tępawych zagięć, uważaj jednak na jedną uparcie ostrą krawędź odstającą od reszty. W dotyku jest szorstka, co ciekawie komponuje się z jej pikantnym smakiem połączonym ze słodyczą, które wraz z całą emanacją przylgną do ciebie, klejąc się niemiłosiernie. Chyba zostałeś uznany za przyjaciela. Wtedy też korzystając z bliskości, dziabną cię twarde zębiska emanacji. Ale nie bój się, to zwykłe powitanie. Skoro jesteś przyjacielem chyba nie zrobią ci krzywdy.
Wygląd:
OGÓLNIE

Gdyby nie wieczna niedbałość każdego ruchu i gestu, czy bezwstydnie niechlujna postawa, Daro mógłby robić naprawdę pozytywne wrażenie przez pierwsze pięć sekund spotkania. Tak jednak od razu widać, że ma się do czynienia z kimś nie maczającym w kulturze żadnej części swojego ciała. A ciało to jest całkiem niczego sobie. Oczywiście o ile nie ...
(Więcej)
Uwagi: ❦ Chwilowo podróżuje bez braci.
❦ Mówi w sposób mało poprawny.
❦ Przez przedmiot zaklęty w jego ciele (Różę) czasami zmienia się jego wygląd:
❧ Kiedy jest opity i w ...
(Więcej)

Postprzez Tarla » Śr mar 13, 2019 2:59 am

        Miała trochę problemów z zaśnięciem, a to głównie przez takiego jednego, co nie potrafił zrozumieć, że wałęsanie się po mieszkaniu w środku nocy i wszystkie czynności towarzyszące temu są tak jakby dwa razy głośniejsze niż za dnia. A już w szczególności, kiedy ktoś ostentacyjnie i bez jakiegokolwiek starania o zachowanie choćby pozornej ciszy, staje jej nad głową i wzdycha tak głośno, że aż poczuła jego oddech na policzku. Wręcz czuła jego wzrok na sobie. Był tak oczywisty i ostentacyjny, że trudno było o tym nie myśleć. Była ciekawa co kombinuje, jednakże jakimś cudem udało się jej zatrzymać rozpędzony korowód pytań i zachować milczenie z resztkami pozorów zaśnięcia. Mogła tylko domyślać się o co mu chodziło i po co te podchody, ale jakoś nie widziało się jej zapraszać do siebie pod kołdrę nawet najłagodniejszego z łagodnych wampirów. Wtedy na pewno by nie zmrużyła oka.
        Uchyliła powieki, kiedy szuranie wreszcie ucichło. Skończyło się pod jej kanapą, tam gdzie było w miarę blisko, przytulnie dzięki dotykowi żółto-pomarańczowego ogniska w kominku. Nie widziała go, ale słyszała jego oddech. Ostrożnie, bo ryzykując zmarnowaniem resztek spokojnej nocy, a więc znając konsekwencje, wychyliła się trochę ku brzegowi kanapy, by spojrzeć z góry na zwiniętego chłopca. Jak pies... Pomyślała i doszła do wniosku, że źle jej z tym jak go potraktowała. Biedak bez sprzeciwu dał się tak potraktować przez nią. Z poczuciem winy, ale i mocnym postanowieniem, że nie dopuści, żeby to się znowu powtórzyło, ułożyła głowę na ręce i zamknęła oczy, a senność i zmęczenie szybko przeniosło ją nad ocean marzeń sennych.

        Rankiem dowiedziała się o kolejnej trudności, którą nie tak łatwo im będzie pokonać. Pomasowała obiema rękoma skronie i stwierdziła, że znajdą jakieś rozwiązanie. Może grube ubranie? Albo będą się rozdzielać o świcie, ona będzie pruła za dnia, a on ją doganiał w nocy. Wieczorami mogli by się spotykać i gawędzić trochę zanim jedno z nich zaśnie.
        - Muszę się odświeżyć, poczekaj tutaj i niczego nie ruszaj - poprosiła i ziewnęła zasłaniając usta ręką. Bardziej z przyzwyczajenia, niż ze znajomości etykiety. Może opłukując twarz lodowatą wodą coś jej przyjdzie do głowy. Coś, czyli jakiś genialny sposób na to jak nie spopielić swojego nowego znajomego. Wstała z kanapy i poszła do łazienki. Tam zastała istne pobojowisko. Przyglądała się temu widokowi z mętlikiem w głowie. Powinna była teraz zawrócić i zawołać Daro, żeby posprzątał po sobie, ale ostatecznie machnęła na to ręką, dochodząc do wniosku, że to byłaby tylko strata czasu. Zamknęła drzwi za sobą i na wszelki wypadek oparła o nie krzesło, gdyby jednak Daro nie rozumiał, że dziewczynki potrzebują nieco więcej intymności od chłopców. Zaśmiała się w duchu, gdy przypomniała sobie jak sama kiedyś ganiała z gołą pupą po plaży zanim nie zwrócono jej uwagi, że tak nie wypada. Trudno. Obyczaje, to obyczaje. Trzeba było dać Daro dobry przykład. Ale żeby chłopak się nie nudził, przed zamknięciem się w łazience wybrała dla niego nowe ubrania o rozmiar większe od poprzednich i dała mu je żeby się przebrał.
        Po porannej toalecie, trwającej relatywnie krótko (ale dla Daro mogącej ciągnąć się w nieskończoność) wróciła do salonu i poszukała wzrokiem swojego plecaka. Miała tam wszystko już uszykowane, więc wystarczyło ubrać buty, ciepły sweter, płaszcz i wyjść za próg.
        - Gotowy? - zadała retoryczne pytanie. Bardziej do siebie, gdyż wciąż miała wrażenie, że o czymś zapomniała. Czegoś nie spakowała. Albo nie przemyślała. Wyglądała na podekscytowaną, lecz tylko powierzchownie. W głębi duszy była przerażona i nie była pewna, czy to dobra decyzja. Nawet pod pretekstem wyprowadzenia krwiożerczego wampira jak najdalej od bliskich było jakby drugoplanowym usprawiedliwieniem. Jej wahanie zaznaczyło się w długim zastygnięciu przy otwartych drzwiach z oczami utkwionymi w ciepłej otulinie czterech ścian pozostawionych bez właściciela. Wiedziała, że powinna zostawić notkę w ratuszu w sprawie opuszczenia lokalu, ale szczerze miała to w nosie. Nienawidziła biurokracji i teraz raz w życiu chciała rozegrać to po swojemu zostawiając swój majątek bez tłumaczenia komukolwiek swoich zamiarów.
        Jeszcze raz poprawiła pas plecaka przewieszonego przez jedno ramię i popatrzyła na swojego kompana, co miał jej posłużyć za przewodnika.
        - No to w drogę - szepnęła zamykając drzwi pustego mieszkania i poszła przodem cicho stąpając po drewnianych stopniach. Nie miało to jakiegokolwiek sensu, gdyż stara konstrukcja schodów nie odpuściłaby skrzypienia nawet zbłąkanej myszce, ale przyzwyczajenie, przyzwyczajeniem, w dodatku jakiś taki wewnętrzny strach, jakby uciekała z więzienia, powodował, że nie chciała żeby ktokolwiek zobaczył ją wymykającą się w miasta.
        Tarla wzięła za rękę Daro i pociągnęła go zdecydowanie w wąską uliczkę, która okazała się początkiem zawiłego skrótu do zachodniej bramy miasta, przy której świeciły się dwie duże pochodnie, a wartę przy zamkniętej bramie pełnił dobrze jej znany człowiek. To nie ułatwiało sprawy. Pomimo, że nie była tu więźniem i miała prawo wyjść z miasta, bała się co też jej znajomy o niej pomyśli, albo co gorsza: zacznie zadawać niewygodne pytania. Strach, że robi źle zaczynał przejmować nad nią kontrolę. Miała to wymalowane na twarzy, która teraz była bliźniaczo podobna - czyli blada - wampirowi.
        Człowiek stojący na straży to Joah. Były obiekt westchnień nastolatki. Jej pierwsza miłość, niestety, albo stety, nieodwzajemniona. Tarla czuła już na sobie jego spojrzenie, a na bladych ze strachu policzkach zakwitły różowe rumieńce, których na szczęście nie widać w ciemności, nawet w świetle pochodni. Dziewczyna poprawiła chwyt na ręce wampira i popatrzyła krótko na niego. Krótko, co by jego wampirzy wzrok nie dostrzegł oczywistych symptomów zawstydzenia, czyli wypieków na gładkich policzkach.
        - To Joah. Znam go. Nic się nie martw. Nie zatrzyma nas - zaznaczyła, co by wampir przypadkiem zanadto nie wziął sobie do serca roli jej ochroniarza. Dopóki sama jest w stanie dokopać delikwentowi, nie zamierza prosić Daro o pomoc. A Joah był przyjacielem. Tak przynajmniej uważała.

        - Tarla? Co ty tu robisz tak wcześnie? Kto to jest? - zapytał bardzo zdziwiony młodzieniec. Jego uroda rzeczywiście mogła wydawać się Daro nawet ponadprzeciętnie... ładna. Dla Tarli, to był chodzący ideał. No, ale już zdążyła się wyleczyć z tego zauroczenia. Praca skutecznie odwróciła jej uwagę od nastoletnich romansów.
        - Cześć, Joah. To mój kuzyn, nazywa się Daro. Idziemy do jego matki zanieść jej lekarstwa. Źle się czuje i potrzebuje opieki. Czas nas goni, dlatego ruszyliśmy wcześniej.
        Wytłumaczyła "odrobinę" zmyślając, a Joah wyglądał jakby w to uwierzył. Bo dlaczego miałby nie uwierzyć Tarli? O ile dobrze ją znał, to wiedział, że była godna zaufania, miła i prawdomówna. Była prawdomówna, ale w tym konkretnym przypadku musiała trochę ubrudzić się kłamstewkiem, jednakże robiła to w szczytnym celu i tylko to ją usprawiedliwiało.
        Młodzieniec kiwnął głową i bez słowa wypuścił parę z miasta, na odchodne rzucając tylko przelotne spojrzenie chłopakowi, którego Tarla trzymała za rękę.

        Ledwie kilkanaście kroków po zamknięciu za nimi bramy z Tarli jakby uszło całe powietrze i poczuła się jakby nogi zaraz miały się pod nią ugiąć. Puściła rękę Daro zatrzymując się i wzięła głęboki wdech żeby się uspokoić.
        - To minie. Po prostu... - rzuciła spojrzenie wampirowi. - Trochę się boję.
Avatar użytkownika
Tarla
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Marvel, Eleanael, Night, Norion, Peter,
Rasa: człowiek
Aura: Jak rześki zefirek aura ta mknie przez pola ku lasom, choć zatrzymuje się i zaraz zawraca, by wykonywać swoje tańce na mniejszej przestrzeni. Lekka, zwiewna i mało widoczna, choć swoje już widziała, przesiąknięta jest dziecięcą beztroską - szmaragdowa i roześmiana wzbija w powietrze złotawy pył, lśniący od słońca, by dalej krążyć nad morzem barachitowych trawek. Choć sama emanuje spokojnym cynkiem małego miasteczka, a niesie wraz z sobą zapach gospodarstwa i dobrego jedzenia, tęsknie zerka za horyzont jakby znajdowało się tam coś co uczyli ją lepszą, piękniejszą i jeszcze bardziej zaradną. Być może faktycznie zdaje się mało wyrazista, lecz za to przyjazna i ciepła - potrafi każdego ugłaskać i namówić do wspólnej zabawy! Rozkosznie miękka jak piasek i nieco szorstkawa, tępymi krańcami zaczepia figlarnie, a i potrafi utulić. Kojarzy się ze słodką śmietanką, kefirem co musi być odpowiednio kwaśny, a ma w sobie też posmak ostrego oscypka - i wszystko to razem wyjątkowo dobrze smakuje!
Wygląd: Tarla nie ma jakiegoś stałego ubioru. Ubiera się właściwie tak jak podyktuje jej pogoda, albo warunki pracy jakich aktualnie się podejmuje. Stara się aby jej odzież była zawsze czysta, albo przynajmniej świeża udsuwając na dalszy plan takie szczegóły jak pomniejsze rozdarcia, czy wygniecenie tkanin. Mimo to dba o swój wizerunek zewnętrzny na tyle ile pozwala jej czas i grubość ... (Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Równiny Theryjskie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron