Oglądasz profil – Turre

Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Aetheturearr’kneight "Turre" aep Kavearitaithäparrisana
Rasa:
Czarodziej
Płeć:
Mężczyzna
Wiek:
48 lat
Wygląda na:
20 lat
Profesje:
Wędrowiec
Majątek:
Dostatni
Sława:
Rozpoznawalny

Aura

Ta aura jest bez wątpienia silna, przez co ciężko nie zwrócić na niej uwagi. O dziwo, po próbie zidentyfikowania natury tej siły, obserwatora czeka niespodzianka, ponieważ wprawne oko zauważy, iż ta emanacja jest znacznie osłabiona przez obcą magię, przez co prawdziwy potencjał tejże jest niemożliwy do określenia. Delikatnie zmatowiona powierzchnia wciąż jest w stanie oślepić swym blaskiem, nawet jeśli ten osłabł już wraz z upływem lat. Pomimo tego zarówno cynowa barwa jak i obecne na niej srebrne pasma są tak intensywne jak to mogło być możliwe dla zmysłów tych, co postanowili zbadać ów emanacje. Łatwo zauważyć też ciągłą obecność szafirowej poświaty, prezentującej się niczym dobrze dopasowany płaszcz na ciele prawowitego właściciela. Z początku bezkresna i całkowita cisza, wobec której nawet oddech i rytmiczne bicie serca zdają się nadzwyczaj hałaśliwe, bardzo szybko zanika, a na jej miejsce wciska się intensywny trzask płomieni oraz ledwo słyszalny szept, delikatny i zmysłowy. Odgłosy ognia zdają się nosić ze sobą wszechobecne gorąco, w czasie gdy słowa, których nie sposób zidentyfikować, budzą pierwotny i niezwykle fizyczny ogień pasji nawet w istotach których to biologia nie pozwala na uczucie podniecenia. Charakterystyczny zapach starej książki atakuje nozdrza i nie odpuszcza ani na moment, nawet wtedy gdy zaczyna mu towarzyszyć ostra woń świeżo palonego kadzidła i dymu zapalonych świec. Nadprzeciętna twarda, a zarazem giętka i elastyczna aura dumnie prezentuje zarówno swoje ostre jak brzytwa krawędzie oraz przyjemnie gładką powierzchnię dla każdego, kto odważy się jej dotknąć. Na tych, co są odważni i językiem zaatakują tę aurę, czeka trzymający się języka smak. Mowa tu mianowicie o łagodnej kwaskowatości, na tyle intensywnej, by pobudzić zmysły, ale zarazem wystarczająco delikatnej, by nie przytłoczyć istot o wrażliwym języku. Dookoła tej aury panuje ciepło letniego dnia, w którego towarzystwie można by spędzić cały dzień i wciąż nie mieć dość go dość. Z jakiegoś dziwnego powodu przez cały czas obserwowania tej aury ma się poczucie bliskiej obecności licznych zwierząt wszelakiej maści.

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Turre
Grupy:

Skontaktuj się z Turre

Pola kontaktu widoczne tylko dla zalogowanych użytkowników.

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
2 miesiące temu
Ostatnio aktywny:
9 godziny temu
Liczba postów:
4
(0.00% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.06)
Najaktywniejszy na forum:
Księga Boskich Praw
(Posty: 2 / 50.00% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
Jeśli cel przyświeca, sposób musi się znaleźć.
(Posty: 2 / 50.00% wszystkich postów użytkownika)

Połączone profile


Atrybuty

Krzepa:raczej silny, wytrwały
Zwinność:zręczny, dokładny
Percepcja:wyostrzony smak, wyczulony na magię
Umysł:niezwykle bystry, błyskotliwy, silna wola
Prezencja:Ładny

Umiejętności

Jazda konnaBiegły
Podczas swoich podróży Turre wielokrotnie wsiadał na koński grzbiet. Potrafi jeździć i wykonywać łatwe akrobacje. Niskie przeszkody nie stanowią dla niego wyzwania.
FizykaZaawansowany
Dzięki studiom Turre potrafi przewidzieć dokładnie większość zdarzeń fizycznych dookoła niego. Potrfi je też obliczyć, choć zazwyczaj nie widzi takiej potrzeby.
PoliglotyzmZaawansowany
Zna podstawy wielu języków, dzięki którym potrafi zrozumieć również te, których się nie uczył.
Ars amandiZaawansowany
W miłości jest taktowny i wprawny. Potrafi uwieść każdego, kto uwodzić się pozwala i rzadko kiedy któraś ze stron tego żałuje.
GotowanieZaawansowany
Z prostych składników umie przyrządzić ucztę, choć często zbyt ostrą dla większości osób. Rzadko wspomaga się magią, dodając iluzję smaku.
MatematykaZaawansowany
Liczyć nauczył go już czarodziej Mavenrod. Umiejętność tę rozwijał podczas studiów.
TaniecOpanowany
Zna kilka tańców dworskich, a dzięki słuchowi muzycznemu dobrze radzi sobie improwizując zarówno na balach, jak i na ogniskach.
Czytanie aurOpanowany
Zaczyna odczuwać czyjąś aurę, gdy zdecyduje się mu przyjrzeć. Jednak musi się wysilić, żeby odczytać ją w pełni.
PrzetrwanieOpanowany
Umie przeżyć w lesie, w mieście i w drodze bez pomocy innych. Lepiej radzi sobie w miastach, gdzie zarabia ulicznymi pokazami iluzji, albo pomagając w kuźniach, ale w dziczy też nie zginie.
PowożenieOpanowany
Nauczył się powozić, ponieważ często podróżował z kupcami na ich wozach, pomagając im w prowadzeniu.
ŚpiewOpanowany
Ma przyjemny głos. Zna wiele pieśni z całej Alaranii, a niekiedy tworzy własne.
Czytanie i pisanieOpanowany
CerowaniePodstawowy
MetaloplastykaPodstawowy
Z pomocą magii zdobi metalowe przedmioty topiąc je. Zawsze jednak tylko pomaga kowalom, sam więc niczego raczej by nie stworzył.
Szeroka wiedzaPodstawowy
Turre posiadł wiele innych umiejętności, których jednak nie zgłębiał.
TkactwoPodstawowy
Tkania nauczyła go wieśniaczka, z którą wdał się w romans. Potrafi stworzyć materiał i proste wzory. Tkanie go odpręża, więc często korzysta z krosien w domach partnerów.
FilozofiaPodstawowy
Historia sztukiPodstawowy

Cechy Specjalne

Królewna ŚnieżkaZaleta
Gdziekolwiek Turre zatrzyma się na dłużej, pojawiają się zwierzęta, zarówno udomowione, bezdomne jak i dzikie. Rzadko zdarzają się poranki, kiedy czarodziej budzi się bez jakiegoś futrzaka na brzuchu. Dzięki temu ma towarzystwo, a w nocy jest mu cieplej. Co ciekawe, przy Turrem zwierzęta nie walczą i nie polują na siebie nawzajem. Takie sytuacje zdarzały się od urodzenia czarodzieja, a ich powodów nikt nie zgłębiał.
Mocna głowaZaleta
Dużo trunków trzeba, by Turre się upił. Zazwyczaj, gdy większość leży pod stołem, czarodziej śpiewa nad nimi podchmielony.
Klątwa ograniczeniaWada
Turre, w skutek nałożonej na niego klątwy, nie może wykonywać swobodnie większych czarów, ani używać magii bez przerw. Jeśli to zrobi, na jego rękach pojawiają się rany w kształcie run, dostaje gorączki i bólu głowy. Siła tych dolegliwości jest proporcjonalna do ilości użytej magii.

Magia: Intuicyjna

PustkiEkspert
Turre tworzy iluzje bezwiednie niemal cały czas. Nie znaczy to jednak, że nie umie ich kontrolować - jeśli zignorować ograniczającą go klątwę, czarodziej potrafi stworzyć spore iluzje, oddziałujące na wiele zmysłów jednocześnie. Magii tej używa również do maskowania swojej aury, a niekiedy nawet w sytuacjach tak trywialnych, jak gotowanie. Posługuje się nią intuicyjnie, skupiając się na wyobrażeniu i myśląc o urzeczywistnieniu go.
OgniaCzeladnik
Potrafi walczyć z pomocą tego kręgu, choć najczęściej wykorzystuje go przy dorywczych pracach u kowali, bądź płatnerzy. Tak jak w przypadku kręgu pustki, nauczył się wywoływać porządane efekty zapamiętując odczucie, gdy używa magii pod wpływem emocji i dzięki pomocy swojego mistrza. W kontrolowaniu płomieni albo temperatury przedmiotów pomaga sobie drobymi ruchami rąk, bądź cichym śpiewem.
EmocjiNowicjusz
Turre nie jest do końca świadom swojej umiejętności wpływania na cudze emocje. Po prostu niekiedy w jego otoczeniu spory ucichają, ludzie łagodnieją, a rozmowy schodzą na przyjemne tematy. Oczywiście, jeśli czarodziej ma gorszy humor, może on się udzielić osobom wokół niego. Wpływanie na innych zdarza się Turremu rzadko, a siła tego wpływu bywa różna.

Przedmioty Magiczne

Mroczny

Charakter

	Turre jest wesoły i pozytywnie nastawiony do świata, co da się odczuć zanim jeszcze powie pierwsze słowo. Nie używa przemocy, choć rozumie, że w świecie w którym żyje walka jest przydatną umiejętnością, mogącą uratować życie. Dlatego nikogo nie stara się nawrócić na swój światopogląd. Nie jest niepoważny, ani naiwny, zdaje sobie sprawę z otaczającego go zła, jednak woli je zwalczać pomagając innym i przeżywając swoje życie bez krzywdzenia otaczających go osób. Jest otwarty i rozmowny, a także szczery, choć gdy ktoś wypytuje go o przeszłość, mówi zwięźle, nie zdradzając więcej niż musi, by odpowiedzieć na pytanie. Często prawi komplementy obcym, jest grzeczny i stara się rozweselić każdego rozmówcę. Zwykle potrafi pocieszyć, mimo że sam tak nie uważa. Nigdy się nie przechwala, mimo wielu umiejętności i talentów, ale większość rzeczy przychodzi mu z łatwością, więc nie rozumie, że inni mogą mieć z tym problemy, co doprowadza niekiedy do konfliktów. Kiedy ma gorszy humor poważnieje, choć nadal jest miły, jeśli nikt mu się nie narzuca.
Choć wychowywany był naukami o Prasmoku, po podróżach zaczął wierzyć w nieuosobioną siłę wyższą, ale modlitwy do niej traktuje tylko jako sposób na uporządkowanie myśli. Uwielbia poznawać wierzenia innych, zachwyca się tradycjami i świątyniami, ale nikomu nie udało się jeszcze przekonać go do swojej jedynej słusznej wersji prawdy.
Jego podejście do miłości jest dość nietypowe – uważa, że jest to piękny kwiat, o który trzeba dbać, ale w końcu przekwitnie. Nim to się stanie najlepiej go ściąć, by w pamięci pozostał w pełnym rozkwicie. W efekcie, jeśli ktoś mu się spodoba, Turre stara się o względy tej osoby, przedstawiając się od najlepszej strony. Później relacja staje się zażyła i intensywna, a nim ten etap przeminie, zabity przez codzienność i przyzwyczajenie, mężczyzna odchodzi.
Turre jest dość opanowany, co musiał wypracować ze względu na intuicyjny sposób używania magii. Kiedy coś go zdenerwuje, usilnie stara się uspokoić, choć na jego szczęście trudno wyprowadzić go z równowagi. Nie przejmuje się obelgami, ponieważ nie uważa, że cudze zdanie powinno mieć na niego wpływ. Na dodatek z większością wyzwisk się zgadza, choć nie sądzi, by bycie łachudrą czy obszarpańcem było złe. Z sytuacji mogących wywołać negatywne emocje, stara się wybrnąć bezkonfliktowo. Kiedy jednak mimo wszystko zacznie odczuwać złość, smutek, strach, wydaje się oschły i zamknięty, ponieważ nie chce stracić kontroli nad magią, którą włada.
Lubi kupować ładne i ciekawe przedmioty, mimo że później zwykle gubi je albo rozdaje. Uwielbia śpiewać, często wymyślając historie na poczekaniu, i słuchać śpiewu, bądź opowieści innych, chwaląc za starania, a nie tylko za efekty, oraz doradzając na przyszłość, choć nie wszyscy są mu za to wdzięczni. Odczuwa typową dla czarodziejów rządzę wiedzy i nie przepuści okazji do nauczenia się czegoś, czy to w teorii, czy w praktyce.

Wygląd

	Turre jest wysoki, szczupły lub nawet chudy i deliktnie umięśniony. Sprawia wrażenie bardzo kruchego, choć w rzeczywistości nie do końca tak jest. Oprócz magicznych blizn na przedramionach, ma też niemal zawsze kilka normalnych, bo szwendający się po mieście dziwak zostaje czasem celem muszących się wyładować mieszkańców. Zazwyczaj chodzi trochę bokiem, przez noszoną na ramieniu dużą torbę z całym jego dobytkiem. Na co dzień nie przemieszcza się zbyt szybko, ponieważ rzadko musi dokądś dojść, ale jeśli okoliczności zmuszą go do pośpiechu, przemyka między ludźmi nie dotykając ich nawet w największym tłumie i wyszukuje najlepszą ścieżkę, nie mając oporów przed przebieganiem po beczkach, skrzynkach czy parapetach.
Najczęściej nosi koszulę w mocnym kolorze i czarną bądź szarą kamizelkę, szaro-zielone szarawary, a w zimniejsze dni wysokie wiązane buty. Na to narzuca wzorzyste chusty, do których przypina niekiedy brosze albo przywiązuje wisiorki. Krótko mówiąc – jego strój przedstawia efekt połączenia wyuczonej przez jego mistrza elegancji z zamiłowaniem Turrego do targów. Do pasa zawsze przypięty ma nóż.
Jego skóra ma nieco ziemisty odcień, a wszelka opalenizna nie utrzymuje się długo. Ma czarne, kędzierzawe włosy, których długość stale się zmienia, bo jeśli jakiś kosmyk zacznie denerwować właściciela, szybko zostanie przycięty. Brwi ma mocne i proste, oczy ciemne, błyszczące, otoczone gęstymi rzęsami i dość głęboko osadzone, a usta kształtne i przez większość czasu delikatnie uśmiechnięte.
Niemal zawsze mężczyznę otaczają iluzje, odzwierciedlające jego obecny nastrój. Przyjmują różnorakie formy – od światełek, przez zwierzęta i rośliny, aż po fantazyjne wzory. W nocy nad głową Turrego unoszą się symboliczne wizualizacje snów, choć często rozmyte i blade.

Historia

	- Turre... - młoda kobieta owinęła się dokładniej kołdrą i spojrzała na czarodzieja spod kasztanowych loków - właściwie, dlaczego nigdy o sobie nie mówisz?
- Bo nie lubię. - odpowiedział krótko mężczyzna, po czym spojrzał na jej wykrzywioną w nieco dziecinnym grymasie twarz. Wstał naciągając koszulę, podszedł do okna i zapytał dość cicho.
- Co chciałabyś wiedzieć?
- Wszystko! - zaśmiała się kobieta. Turre tylko westchnął głęboko.
- Dobrze... Moją matką jest czarodziejka Meardith, która opiekowała się mną przez dziewięć lat. Później się znudziła, z resztą przeszkadzałem jej w interesach. Oddała mnie mistrzowi Mavenrodowi, który po trzech stuleciach samotności, nagle zaczął szukać ucznia i to dość rozpaczliwie. Jednak Meardith nie zastanawiała się nad tym zbyt długo i odeszła ze sporą sumą na otarcie łez. - Turre uśmiechnął się lekko, po raz pierwszy od początku opowieści.
- Ale dlaczego ten Maved... cośtam szukał ucznia? - zapytała kobieta, widocznie zafascynowana historią.
- Okazało się, że odkrył jakąś pradawną przepowiednię i wyliczył datę ostatecznej walki dobra ze złem i postanowił wytrenować sobie sojusznika. Potem żałował pochopnej decyzji o przyjęciu mnie, bo Meardith zapomniała mu powiedzieć, że magią posługuję się tylko intuicyjnie, a wszystkie próby zmienienia tego stanu rzeczy kończyły się fiaskiem. Mavenrod trochę się wściekał, szukał mojej matki, która jednak zatarła za sobą wszystkie ślady. W końcu zaczął uczyć mnie panowania nad iluzjami, które tworzyłem od zawsze, tak jak teraz. - trącił lawendową falę, która na chwilę stała się materialna. - Później Mavenrod zaczął rozwijać moją znajomość kręgu ognia, którego wykorzystania wcześniej uczyła mnie Meardith. Wszystko w miarę się układało, do momentu, w którym mistrz zdradził mi powód, dla którego szukał ucznia. Zaczął szkolić mnie w walce magią, nie specjalnie przejmując się moimi protestami. Przez to nasze relacje pogorszyły się znacznie i z chłodnych stały się lodowate. Szaleniec zaczął się do mnie zwracać imieniem i nazwiskiem, chociaż trzeba mu przyznać, że szybko się ich nauczył.
- Masz nazwisko? - przerwała mu kobieta.
- Oczywiście. Jestem czarodziejem, nie mogę nazywać się po prostu Turre. Jestem Aetheturearr’kneight aep Kavearitaithäparrisana. - ukłonił się nieco teatralnie. - Meardith wykazała się niezwykłym poczuciem humoru. I zamiłowaniem do utrudniania ludziom życia... Od Mavenroda odszedłem, gdy kazał mi zabić swojego sługę. Przemoc zawsze mnie odpychała, a na myśl o zabiciu kogoś zrobiło mi się słabo. Powiedziałem więc mistrzowi, że odchodzę znaleźć nowego nauczyciela, ale on zdążył zwariować na punkcie tej swojej wywróżonej wojny. Stwierdził, że najwyraźniej opuszczam go, by dołączyć do sił zła, czy coś takiego. Nałożył na mnie klątwę, bym nie mógł walczyć. - mimowolnie przesunął palcami po bliznach na przedramieniu. - Nic groźnego, ale dosyć nieprzyjemna. Przez dobrych kilka lat nie mogłem się przyzwyczaić i niemal regularnie doprowadzałem do otwierania się ran... Po odejściu od mistrza, mając uraz do czarodziejów, udałem się do Zamku Czarodziejek, by tam się uczyć. Nie przekroczyłem nawet progu, bo w drzwiach wytłumaczono mi, że tam nie pasuję. Zacząłem więc żyć między ludźmi i gdy tylko dowiedziałem się o istnieniu uniwersytetów, złożyłem podanie na zajęcia z filozofii w Et Iris. Wyrzucono mnie po roku za nieuważanie na zajęciach, czego zupełnie nie rozumiałem, bo na egzaminach osiągałem najlepsze wyniki. Wytłumaczono mi to dokładniej po roku studiów historii sztuki w Efne. Okazało się, że moje zachowanie przeszkadza innym uczniom i, co najgorsze, prowadzącemu. Moim ostatnim podejściem do klasycznej edukacji był młody kierunek na młodej uczelni - Studium Praw Rządzących Światem, Przewidywanie... Przewidywanie ich Efektów i Obliczanie Wszystkiego co da się Obliczyć. Stamtąd również mnie wyrzucono, ale naukę dokończyłem, pomagając koledze. Po tych doświadczeniach postanowiłem poszukiwać wiedzy praktycznej i zacząłem wędrować. Nadal z resztą nie skończyłem. Jeżdżę, gdzie mnie oczy poniosą, śpię na ulicach, o ile ktoś mnie nie zaprosi, urządzam pokazy iluzji. Jeśli potrzebuję więcej pieniędzy zatrudniam się u kowala, czy płatnerza. Kiedyś zwędrowałem do Elisii. Po drodze do stolicy minąłem świeże ruiny w miejscu, gdzie stała niegdyś wieża Mavenroda. Zatrzymałem się tam, żeby wypytać ludzi co się stało. Jego podczaszy opowiedział, że gdy dzień tej ostatecznej bitwy minął niezauważony przez nikogo, mistrz wygonił całą służbę, którą otaczał się po moim odejściu. Potem zaczął podobno prace nad zaklęciem, które miało rozłożyć całą ożywioną przyrodę w energię, która uformuje się w nowy świat. Coś jednak nie wyszło, bo wysadził wieżę i samego siebie. Kontynuowałem podróż do stolicy Elisii, nie przestając się zastanawiać, czy śmierć Mavenroda zdjęła klątwę, którą na mnie nałożył. Nie znalazłem lepszego sposobu, niż rzucenie jakiegoś czaru. Jako że znudziły mi się drobne iluzje, stworzyłem na małym placu las, oddziałujący na wszystkie zmysły i szczegółowy. Z kolejnych dni pamiętam niewiele. Okazało się, że klątwa zdziczała. Wcześniej po większym czarze, na przedramionach otwierały się rany. Wtedy również się otworzyły. Do tego dostałem gorączki i zawrotów głowy, która bolała mnie na dodatek, jak gdyby ktoś wbijał mi sopel przez ucho. Pałętałem się po mieście w malignie przez pół tygodnia. Później pewien elficki arystokrata znalazł mnie na środku traktu, przyjął do swojego domu i najął medyka. Dzięki niemu wyzdrowiałem, chwilę też zostałem jako jego gość, ale później poczułem, że czas ruszyć dalej. I ruszyłem... - długo milczał, patrząc na zachmurzone niebo za oknem. Potem odwrócił się, jakby przypominając sobie o obecności kobiety. Kiedy na nią spojrzał, od razu uśmiechnął się i poprosił jednocześnie łagodnie i stanowczo. - Nie rozmawiajmy już o tym. - Ona skinęła głową, sięgnęła po dzwonek i wezwała służbę.
- Myślę, że śniadanie poprawi ci nastrój. - stwierdziła patrząc na przygnębionego czarodzieja.
  • Najnowsze posty napisane przez: Turre
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Data