Oglądasz profil – Edarin

Ta postać nie została jeszcze zaakceptowana
Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Edarin Atrohno
Rasa:
Nemorianin
Płeć:
Mężczyzna
Wiek:
736 lat
Wygląda na:
25 lat
Profesje:
Mag, Arystokrata, Artysta
Majątek:
Bogaty
Sława:
Rozpoznawalny

Aura

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Edarin
Grupy:
Martwe postacie:
Płeć gracza:
Mężczyzna

Skontaktuj się z Edarin

PW:
Wyślij prywatną wiadomość

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
2 tygodnie temu
Ostatnio aktywny:
5 dni temu
Liczba postów:
0
(0.00% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.00)

Połączone profile

Brak profili posiadających połączenia.

Atrybuty

Krzepa:wytrwały, odporny
Zwinność:zręczny, dokładny
Percepcja:dobry wzrok, dobry słuch, szczątkowy węch, szczątkowy smak, wyostrzone czucie, czuły zmysł magiczny
Umysł:bystry, błyskotliwy, b. silna wola
Prezencja:piękny, szarmancki, charyzmatyczny

Umiejętności

EtykietaEkspert
Wiedza tajemnaEkspert
TorturowanieBiegły
Pismo runiczneBiegły
Pisanie i czytanieBiegły
DemonologiaZaawansowany
Czytanie AurOpanowany
PrzetrwanieOpanowany
KreomagowanieOpanowany
JeździectwoOpanowany
PiekielnologiaOpanowany
Odnajdywanie portali/źródeł magiiOpanowany
ŚpiewOpanowany
RecytacjaOpanowany
PływaniePodstawowy
PolitykaPodstawowy
Gra na instrumencie liraPodstawowy
PoezjaPodstawowy
TaniecPodstawowy

Cechy Specjalne

Cechy rasoweRasowa
Regeneracja, Odporność na choroby, Mowa umysłu, Niematerialna powłoka

Magia: Inkantacje

OgniaEkspert
EmocjiAdept
EnergiiAdept
UmysłuAdept
PrzestrzeniCzeladnik

Przedmioty Magiczne

Mroczny

Charakter

Wygląd

Historia

Edarin urodził się w nemoriańskiej rodzinie arystokratycznej mającej dość spory majątek znajdujący się na równinach Drivii w pobliżu miasta Demara. Rodzice z pokolenia na pokolenie zawsze byli majętni, więc nie musieli pracować ale za to oddawali się sztuce i magii, gdzie na ich dworze od małego Edarin szkolił te dwie profesje. Od małego wykazywał niezwykłe zdolności magiczne oraz artystyczne zatem rodzice postanowili dać mu wolną rękę w wyborze czego dokładnie ma się uczyć. Jeśli chodzi o charakter Nemorianina to od najmłodszych lat odznaczał się wysoką charyzmą (większą niż u typowych przedstawicieli swej rasy) i posiadał wyraźne poczucie wyższości nad innymi. Rodzice dbając o jego rozwój artystyczny opłacali mu prywatnych nauczycieli muzyki oraz oratorów, którzy pomagali w szlifowaniu umiejętności młodego arystokraty, również jeśli chodzi o jego upodobanie do magii rodzice ze wszystkich sił starali mu się załatwiać jak najlepszych nauczycieli, z początku zaś sami go w tym fachu szkolili. Jako arystokrata od zawsze udzielał się na balach i spotkaniach wysoko urodzonych gdzie wszyscy byli niezmiernie zachwyceni erudycją i obyciem w towarzystwie młodego nemorianina, w ten sposób wykształcił w sobie przekonanie o własnej ponad przeciętności i utwierdził się w nim, to poczucie było nieprzeciętnie większe niż u przeciętnego przedstawiciela jego rasy. W wieku młodzieńczym jego życie opierało się tylko i wyłącznie na przebywaniu na salonach, sztuce oraz zgłębianiu magii u prywatnych nauczycieli. Edarin był niezwykle przystojny oraz potrafił doskonale władać językiem we właściwy sposób tak, żeby zawsze dostać to czego chciał, również jeśli chodzi o kobiety. Szarmancki, młody, bogaty, inteligenty mężczyzna był w stanie nie raz zawrócić nie jednej pannie w głowie, lecz młody arystokrata nie brał nigdy takich związków na poważnie, dla niego to była tylko zabawa, przecież nie będzie wiązał się na całe życie z kimś kogo uważał za gorszego od siebie. Za pomocą magii utrwalił swój wygląd ażeby wyglądać na około 25-cio latka. Edarin albowiem bardzo dbał o swój wygląd ubierając się w tylko najdroższe ubrania z najlepszych tkanin, perfumy były u niego obowiązkową codziennością, nie wyobrażał sobie życia bez zapachu wonnego kwiatu alkheim, którego zapach pobudzał jego artystyczne, wrażliwe zmysły. Edarinowi minęło około stu lat na tego typu zabawach aż zdarzyła się pewna rzecz, która zapoczątkowała początek jego stopniowej zmiany charakteru. Na pewnym balu u arystokraty Althasa, przyjaciela rodziny i podróżnika, Edarin zauważył niezwykłą piękność pochodzącą z obcych stron, która przybyła na bal razem z Althasem. Oczarowała go od pierwszego wejrzenia swą niezwykłą urodą, jasną karnacją, pięknymi długimi blond włosami, sposobem poruszania się, ubiorem,zapachem, krótko rzecz ujmując była dla niego kwintesencją kobiety z wysokich sfer, więc uznał, że nie spocznie póki dzisiaj jej nie oczaruje i nie skradnie jej cnoty. Edarin rozpoczął zaloty do nieznajomej damy, po wzajemnym przedstawieniu się Nemorianin od razu przeszedł do rzeczy recytował jej poezję, grał na harfie, drobnymi magicznymi sztuczkami starał się rozbawić nowo poznaną dziewke. Wszystko szło jak po maśle, dziewczyna dobrze się bawiła w jego towarzystwie nie była obojętna na flirt, aczkolwiek od samego początku wyczuwała wokół niego dziwną aurę, miała przeczucie, że to jest tylko i wyłącznie przybrana maska tego arystokraty, nie sądziła albowiem, że jest dobrym człowiekiem. Arystokrata wybiegł z ową damą za rękę na wzgórze nieopodal posiadłości Althasa i na tle zachodzącego słońca klęknął przed jej obliczem, wyznał dozgonną miłość i trzymając ją za rękę zaproponował pojechanie do jego posiadłości i spędzenie tam wspólnej upojnej nocy. Dziewczyna od samego początku przejrzała plan Edarina, na jego propozycje odpowiedziała bardzo stanowczo uzasadniając swą decyzję. Odpowiedź damy była jasna: - Nie ma mowy, od początku czułam w tobie zbyt dużą pewność siebie i przejrzałam twój plan, jeśli chciałbyś zdobyć moją rękę musiałbyś postarać się o wiele bardziej, cóż ty w swoim życiu osiągnąłeś aby móc sądzić, że taki ktoś jak ty jest w stanie zdobyć moją rękę? To że dzięki swoim rodzicom zawdzięczasz sobie fortunę i dobre wykształcenie to wcale nie znaczy, że masz zdolności aby osiągnąć cokolwiek zaczynając od zera, sądzę, że dalej jesteś jak krnąbrny nastolatek nie potrafiący poradzić sobie z samodzielnym zapięciem koszuli - odpowiedziała kobieta. Na te słowa Edarin stanął jak wryty był tak zszokowany całą sytuacją, że w jego sercu nawzajem mieszały się uczucia gniewu, smutku, wielkiego wstydu, żalu, niedowierzania przez to wszystko jego zachowanie stało się dość irracjonalne, w końcu po raz pierwszy w swoim stuletnim życiu nie dostał tego czego chciał, ten moment zdeterminował jego późniejszą życiową ścieżkę. Edarin nie wiedział jak ma się zachować w takiej sytuacji, zaczął plątać mu się język, jego uśmiech stał się bardzo sztuczny, w pewnym momencie stanął jak wryty, dziewczyna natomiast stała spokojnie i nie zważając na dziwne zachowanie Nemorianina odeszła bez słowa za to ze spojrzeniem, które mówiło, że nie ma sensu marnować dłużej czasu na takiego szaleńca i poszła dalej bawić się w posiadłości. Edarin, opadł na ziemię i klęczał tak w bezruchu na wzgórzu do samego rana rozmyślając nad tym co się właśnie stało. Rano na wzgórzu znalazł go Althas, wypytał o całą sytuację a Nemorianin mu wszystko wyśpiewał, pierwszy raz w życiu szczerze się cieszył, że może wygadać się komuś kto go w jakiejś części rozumie. Podróżnik do niego rzekł: - A więc już wiesz jak to jest. Prawdziwe życie to pasmo niepowodzeń i porażek, lecz właśnie to czyni nas lepszymi, wtedy możemy się naprawdę rozwijać, sądzę, że jesteś gotów. Porzuć swe dotychczasowe życie w tej zamkniętej przestrzeni dobrobytu, jesteś chyba najbardziej utalentowaną osobą jaką poznałem, znam pewnego czarownika pustelnika żyjącego w Mrocznej Puszczy, udaj się do niego po naukę magii, ponieważ ten starzec jest bardzo potężny, niech cię nie zniechęci jego charakter albowiem jest dość odpychający i niechętnie dzieli się swoją wiedzą, jednakże jeśli się wykażesz masz szansę zostać niesamowitym magiem, jeśli starczy ci odwagi ruszaj. Po tych słowach Althas odwinął swój płaszcz i szybkim krokiem opuścił wzgórze a następnie całą posiadłość. Edarin był zdruzgotany całą tą sytuacją lecz jego wewnętrzny duch zaczął dostrzegać jaki tak naprawdę jest słaby, gdy to spostrzegł otworzyła się przed nim nowa ścieżka i nowe możliwości. Doszedł do wniosku, że Althas miał rację, tylko poprzez życiowe trudności można się rozwijać, im coś jest bardziej potężne tym trudniej jest to opanować i jest do tego potrzebne wiele wyrzeczeń. Słowa przyjaciela rodziny całkowicie zmieniły Edarina i postanowił czym prędzej udać się do Mrocznej Doliny a następnie do Mrocznej Puszczy ażeby odszukać starca, o którym mówił Althas. Nemorianin wrócił do swojej posiadłości spakował najpotrzebniejsze rzeczy i nic nie wspominając o tym wszystkim swoim rodzicom zaprzęgł konia i opuścił rodzinne strony, równiny Drivii. Był gotowy na taki radykalny krok, ponieważ kierowało nim pragnienie potęgi, które stało się dla niego jego życiowym napędem. Po długiej podróży Edarin w końcu dotarł do Mrocznej Puszczy i rozpoczął poszukiwania pustelnika, nie było to łatwe albowiem na tych terenach żyło pełno agresywnej dzikiej zwierzyny oraz wszelkiego innego plugastwa, przed którymi Edarin musiał się bronić wykorzystując znajomość ofensywnych zaklęć kręgu ognia. Miało wiele dni, jeden po drugim a Nemorianin nie odnalazł nawet cienia starca, o którym wspominał Althas, musiał założyć obozowisko z jaskini, Edarin był nieugięty kierowało w nim pragnienie potęgi, żeby mógł udowodnić, że jest lepszy od innych. Nie był już w stanie określić ile czasu przebywa na tych terenach, może tydzień może miesiąc, nie wiadomo. Jednak po jakimś czasie codziennych walk o przeżycie z cienia wyszedł starzec ubrany w czarną, prostą szatę z kapturem, jego twarz była prawie całkowicie niewidoczna, spod kaptura wystawała tylko długa siwa gęsta broda, podszedł do niego i rzekł: Droga ku potędze jest kręta i wyboista, tylko poprzez trud i cierpienie można ją osiągnąć. To była pierwsza lekcja - powiedział pustelnik i zniknął wtapiając się w mgłę. Edarin nie wierząc własnym oczom zaczął krzyczeć za nim, aby go uczył, szukał go we mgle ale nikogo nie znalazł. Zaczął się zastanawiać co musiałby zrobić aby przywołać do siebie starca. Wpadł na pomysł zademonstrowania najpotężniejszych zaklęć jakich zna, co było dobrym tropem bo usłyszał głos starca, który mówił: Masz talent nemorianinie aczkolwiek jak na stulatka to nie jest to nic nadzwyczajnego, zmarnowałeś dużo czasu, nie mam zamiaru uczyć kogoś takiego jak ty, wracaj do swojej posiadłości i dalej oddawaj się rozpuście tego świata. Edarin znowu poczuł tak bardzo obce mu wcześniej uczucie, lecz przypomniał sobie słowa przyjaciela Althasa, przez co nie dał za wygraną i odparł starcowi, że nie odejdzie z tego miejsca i nawet jak przez kolejne sto lat miałby go szukać w tym przeklętym miejscu to wciąż będzie to robił ażeby tylko dowiedzieć się jaka będzie druga lekcja dana mu przez pustelnika. Na to starzec mu odrzekł: To właśnie była druga lekcja, nigdy nie dawaj za wygraną, twój cel jest zawsze najważniejszy nie ważne jakimi środkami do niego dojdziesz, wiem, że twoja rasa żyje bardzo długo także mamy wiele czasu na naukę, chodź młodzieńcze czas oszlifować twoje umiejętności. Po tych słowach pustelnik zmaterializował się obok Edarina i otworzył portal po czym obaj do niego weszli. W środku portalu mieścił się mały prywatny świat pustelnika pozwalający mu na oddawanie się w ciszy i skupieniu badaniem niezwykle potężnych zaklęć, również tych zapomnianych przez zwykłych śmiertelników. Przystąpili od razu do nauki starzec katował Edarina morderczo ciężkimi ćwiczeniami magii i ducha, żeby mógł opanować je na niewyobrażalnie wysokim poziomie. Życie obok starca było bardzo ciężkie dla Edarina ale przed oczami miał tylko jeden cel zyskanie potęgi tak wielkiej, że nikt w całej historii nie będzie mu w stanie dorównać, pragnienie to napędzało go do działania nie istniało nic oprócz jego celu. Mijały lata, dekady, sto lat a Edarin dalej uczył się u boku swego mistrza, starzec nie był wylewny nawet przez sto lat Nemorianin nie był w stanie niczego się o nim dowiedzieć, całymi latami poświęcali czas na trening i naukę, aż do perfekcji. Gdy minęło kolejne sto lat starzec nagle wyrzucił: Nauczyłem cię wszystkiego co uznaję za słuszne, podlałem nasiono twojego talentu, z którego rośnie wspaniały kwiat, gdy zakwitnie każdy będzie znał twoje imię Edarinie, idź w świat i pozwól swojej duszy pokazać się światu. Edarin opanował te poszczególne dziedziny magii, które starzec uznał, że doskonale wpasują się w jego charakter i temperament, nie mylił się bo to one właśnie zawsze szły mu najlepiej, a były to dziedzina emocji, dziedzina umysłu, dziedzina energii, przestrzeni oraz magia ognia. Już ponad trzystuletni Nemorianin nie mógł uwierzyć, że to koniec ale skoro jego mistrz uznał, że to koniec to musiał się z tym pogodzić, lecz miał do starca jedną jedyną prośbę, Edarin zapytał go czy mógłby w końcu wyjawić mu swoje imię, pustelnik zaśmiał sie i odpowiedział: Edarinie znasz je bardzo dobrze, i po tych słowach magiczna powłoka z twarzy starca zniknęła, Edarin nie wierzył własnym oczom, był to Althas. Cała struktura wewnątrz portalu zaczęła się walić i nagle obaj znowu znaleźli się w Mrocznej Puszczy. Czemu to zrobiłeś?! wykrzyczał Edarin do Althasa, i w tym samym momencie sylwetka maga zniknęła a Edarin znowu usłyszał w swojej głowie głos. Gdy dowiesz się o moim celu w tym samym czasie przyjdzie i zapłata, bywaj zdrów mój uczniu. Po tym Edarin wziął sobie do serca dawne słowa swojego mistrza i ruszył w podróż, która pomoże mu pogłębić jego umiejętności poprzez cierpienie. Udał się spowrotem w swoje rodzinne strony sądząc, że odnajdzie tam coś co przybliży go bardziej do swojego celu. Gdy dotarł do Demary wszedł do karczmy odpocząć po podróży, przy stoliku obok dostrzegł uczniów szkoły magicznej tego miasta, nie wzbudziło to w nim żadnych podejrzliwych uczuć w końcu to miejsce od setek lat było punktem spotkań młodzieńców chcących odreagować stresujące oraz wyczerpujące nauki magii, jednakże Edarina bardzo zaintrygowało to o czym owi uczniowie rozmawiali. Podobno magiczna szkoła w Demarze została założona na fundamentach jakiejś starożytnej szkoły parającej się demonologią i kontaktami z Piekłem. Rzekomo do tej pory w krętych podziemiach szkoły znajdują się stare magiczne księgi traktujące o diabelskich paktach, dzięki którym możliwe jest osiągnięcie wszystkiego czego można tylko sobie wymarzyć, albowiem dla Diabła nie ma rzeczy niemożliwych. Dla Edarina stało się jasne, zdał sobie sprawę, że jeśli to jest prawda jego cel jest już blisko, kto by przypuszczał, że coś takiego może znajdować się w takim bliskim dla jego samego miejscu, taka wiedza nie może wpaść w ręce kogokolwiek innego niż on sam, zdał sobie sprawę, że musi działać prędko. Edarin rzucił się na jakiegoś młodzieńca, przywarł go do ściany i  przyduszając go łokciem  żądał wyjawienia mu gdzie owa szkoła się znajduje i jak się dostać do podziemi. Wiedział, że jest to tylko plotka ale takich rzeczy nie można lekceważyć jeśli w grę wchodzi moc i władza. Po uzyskaniu potrzebnych mu informacji udał się czym prędzej do wcześniej wymienionego przybytku, zaślepiony żądzą potęgi wkroczył z impetem do budynku głównego i ku swojemu zaskoczeniu spotkał tam swojego nauczyciela z dzieciństwa, stało się dla niego jasne, że musi go zabić aby mógł rozwinąć się na swojej ścieżce cierpienia, nie zamieniając nawet słowa podpalił jego ciało od środka i w mgnieniu oka zwęglone szczątki jego dawnego nauczyciela leżały u jego stóp. Panika w szkole rozpętała się na dobre a Edarin widząc tylko próbujących uciec ze szkoły magii nowicjuszy, doszedł do wniosku, że piękne byłoby wykąpać się w ich cierpieniu, więc zaczął zabijać jednego po drugim, lecz w taki sposób aby był dla nich najbardziej dotkliwy. Wpływając na słabe, niedoświadczone umysły sprawił, że część młodzieńców zaczęła w morderczym szale szukać swoich najlepszych przyjaciół po czym dźgając ich ciało wyrzucali z siebie wszystkie żale jakie do nich mieli, albowiem każdy ma coś na sumieniu ale nie powie tego wprost nawet tej najbardziej zaufanej osobie, cała scena wyglądała jak wykorzystanie okazji do mordu. W momencie gdy odzyskiwali świadomość i widzieli jeziora krwi płynącej przez całą szkołę i gdy docierało do nich co zrobili, część młodzików zaczęło wymiotować przez widok martwych ciał ich dawnych kolegów, niemożebnie płakać, cierpieć tak mocno, że trudno sobie wyobrazić, część z nich nie mogąc znieść tego co zrobili popełniło samobójstwo, a ci którzy tego nie zrobili Edarin podpalił ich ciała, żeby płonęli w żarze swej zguby u boku najlepszych, już martwych, przyjaciół. I tak główny budynek szkoły magii wypełniło echo bólu i cierpienia, uczniowie leżeli martwi, jeden obok drugiego, jak wieprze w rzygach i krwii, bo dla Edarina tylko tym właśnie byli, chodzącym workiem odchodów, niewartym życia bo gdyby byli jego warci to mogliby się przed nim obronić. Niewielu spośród magicznych nowicjuszy odważyło stawić czoła Edarinowi, lecz było oczywiste to, że nie mają z nim szans, spotkał ich bardzo marny koniec. Wpływając na ich psychikę wprowadzał ich w fałszywe poczucie winy, że ta cała masakra to jest ich wina, że oni go tutaj sprowadzili, że to są właśnie skutki ich decyzji, młodzieńcy zostali, przez Edarina, popchnięci do samobójstwa ale nie mogli go popełnić przez magię umysłu Edarina, z każdą sekundą umysł uczniów psuł się coraz bardziej, Nemorianin sprawił, że chęć samobójstwa oraz chęć życia przeplatały się na wzajem w ich umysłach, doprowadzając do szaleństwa, następnie ich ciała zaczynały płonąć ogniem piekielnym trawiącym nie tyle ciało co umysł i duszę, wywołując spazmy jakich Edarin jeszcze nie widział, był dumny ze swojego dzieła. Gdy skończył swoje wymyślne tortury krzyki ustały, a w budynku głównym niemy chór śmierci zaczął swój występ, Edarin na stosach trupów zaczął pławić się jakże zimnych ale niezwykle majestatycznych i pięknych tkaninach bólu i cierpienia, owinąwszy się nimi zaczął tańczyć w deszczu śmierci niewinnych, słuchając ciszy. Edarin wiedział, że to było dobre i teraz już nie ma dla niego rzeczy niemożliwych, na jego szczęście przypomniał sobie, że na pewno wojskowi spieszą się aby go aresztować, musiał czym prędzej udać się do podziemi. Znalazłszy się w podziemiach szkoły wyczuł tam swoimi zmysłami niezwykle ciemną energie, był pewny, że znalazł to o czym mówiły plotki i nie mylił się zaraz za pomieszczeniem wyraźnie oddzielającym je od reszty podziemi było dane Edarinowi wyczuć, że z pewnością tam jest to czego szuka. Miejsce było zabezpieczone specjalną magiczną barierą lecz nie było to wyzwaniem dla Nemorianina, przeteleportował się w mgnieniu oka za ową żałośnie słabą barierę i jego oczom ukazała się stara księga magiczna z energią tak mroczną, że wydawała się mu palić martwym, ciemnym jak smoła ogniem. Natychmiast przystąpił do studiowania księgi, musiał się spieszyć albowiem lada moment zbrojni miasta mogliby mu przeszkodzić w jego planach. Z księgi dowiedział się, że zawierając pakt z Diabłem można w istocie osiągnąć wszystko co się tylko zamarzy odnalazł również pewną inkantację dzięki, której można stworzyć portal do piekła i spotkać się z samym Diabłem. Edarin nie wgłębiał się we wszystkie informacje zawarte w księdze, gdy tylko znalazł to czego potrzebował zaczął zbierać magiczną energię i inkantować zaklęcie pozwalające mu na podróż do samego Piekła. Stało się, zanim wojskowi byli w stanie dotrzeć do Edarina temu udało się stworzyć portal i w końcu znalazł się w tym miejscu, w którym marzenia się spełniają, w Piekle. Miejsce to było pełne aury strachu, gniewu oraz bólu zatem Edarin jako demon wcale nie czuł się tam jakoś źle. Natomiast niezwykły odór był dla niego bardzo wyczuwalny pomimo stępiałego węchu, pomyślał, że to musi być kolejna próba. Wyjałowiona ziemia, czarne góry idące aż po horyzont, krzyki potępionych a przede wszystkim niebo, tak bardzo różne od nieba Równin Maurat, prawie czarne z chmurami ognia, przyozdobione burzowymi piorunami z ubarwionej na szkarłat czystej energii zła, doprawdy to miejsce doprowadziłoby do rozpaczy niejednego śmiałka, lecz nie Edarina, w końcu był Nemorianinem, dla którego istniał tylko jego cel, zatem po czasie zadumy nad pięknem krajobrazów Edarin niezwłocznie ruszył w drogę licząc na to, że w końcu spotka tego, który da mu to czego on zażąda. Wałęsając się po piekielnych dolinach Nemorianinowi, w końcu ukazał się Diabeł w całym swoim majestacie i zapytał: - Po co wkroczyłeś do naszego królestwa nędzny robaku? Edarin z typową dla siebie pełną zaślepienia dumą i elegancją, że przybył tutaj aby zyskać potęgę od synów Piekła, że jest tutaj aby zawrzeć pakt a w zamian oferuje swoje usługi. Diabeł odparł: Ahaha! Skoro tak bardzo pragniesz potęgi dam ci ją, lecz aby ją dostać najpierw przez czterysta lat będziesz musiał mi służyć jako pachołek, będziesz zwykłym psem do bicia, nic nie znaczącym ścierwem, z którym będę mógł robić wszystko na co tylko będę miał ochotę, jeśli to wytrzymasz dam ci potęgę, której tak bardzo pragniesz, staniesz się wybitnie silny, gdy dobrze wykorzystasz dane mi przeze mnie umiejętności każdy kiedyś o tobie usłyszy Edarinie. Nemorianin niewiele myśląc zgodził się na pakt, myśl o potędze będzie mu dodawała sił przez te czterysta lat męczarni. Od tamtej pory los Edarina był nie do pozazdroszczenia, Diabeł bardzo często miał w zwyczaju zakuwać go w łańcuch na szyję i prowadzić jak psa przez całe piekło, traktując go przy tym jak zwierze, wystawiając na pośmiewisko innym Diabłom. Syn Piekła nie zdawał sobie sprawy z tego jak Edarin traktował całą sytuację, dla niego to była kolejna okazja aby poprzez cierpienie, uczucie, wstydu i hańby znaleźć się bliżej swojego celu, przez pobyt w piekle Nemorianin wykształcił w sobie coś bardzo nietypowego jak na przedstawiciela swojej rasy, a mianowicie przez cały pobyt w Piekle stał się o wiele bardziej wyczulony na odczuwanie negatywnych emocji o wiele bardziej niż przeciętny Nemorianin, te uczucia stały się mu bliższe aczkolwiek nie były na poziomie zwykłego człowieka, główną różnicą było to, że ból swojej duszy odczuwał niezmiernie jednak był on dla niego środkiem do ulepszenia siebie, więc mimo, że go czuł to był w pewnym sensie dla niego obojętny. Zwykle Edarin służył Diabłu jako zwykły służący w jego posiadłości. Pewnego dnia gdy Edarin wyszedł ze swoim piekielnym panem na zewnątrz, oczywiście jak mając w zwyczaju prowadząc go na łańcuchowej smyczy, Nemorianin zauważył Pokusę w towarzystwie innych Diabłów, wzrok Edarina i nieznanej mu Pokusy w pewnym momencie się spotkał, wyglądało to tak jakby ona robiła jakieś diabelskie konszachty. Minęło czterysta lat upokarzań i mordęgi, Diabeł zwolnił Edarina ze służby, napełnił jego magiczną duszę potężną mocą, Nemorianin nigdy czegoś takiego nie czuł, wydawało mu się jakby jego ciało zostało rozerwane i narodzone na nowo, silniejsze, magiczna energia zaczęła płynąć w każdej komórce jego ciała, nie mógł uwierzyć, że to koniec. Syn Piekła otworzył portal spowrotem na Alaranię. -Twoja służba dobiegła końca, dobrze się spisałeś, jak na kogoś takiego jak ty, wracaj skąd przyszedłeś i głoś chwałę mojego imienia, używaj danej ci przeze mnie mocy tak aby dowiedział się o mnie każdy, ruszaj!-rzekł Diabeł. Edarin wszedł do portalu i znalazł się w Demarze. Z czeluści piekła Diabeł rzekł sam do siebie: -Głupiec! Myślał, że stanie się pół bogiem, legendarnym czarodziejem, cóż za bezczelność! Dobrze, że pakt został zawarty w taki sposób, że nie sprecyzował ile ma dostać mocy. Hahaha! Miasto Demara już nie pamiętało czynów jakie wyrządził w przeszłości Edarin, postanowił wrócić do swojego rodzinnego domu, wypróbować swoją nową moc daną mu przez Piekło. Gdy dotarł do swojego dawnego domu rodzice widząc syna, nie byli zaskoczeni, ponieważ dawno temu Althus im wszystko wyjawił, nie wiedzieli natomiast o tym, że to właśnie Edarin jest odpowiedzialny za masakrę szkoły magicznej Demary czterysta lat temu, nie wiedzieli nic o jego nowych umiejętnościach ani o diabelskim pakcie, sądzili, że przez ten cały czas podróżował podobnie jak Althas. Planem Edarina było przejęcie posiadłości tylko dla siebie, potężną magią umysłu wywołał w swoich rodzicach strach, paniczny strach, powodując tym samym paraliż i w mgnieniu oka tworząc potężną kulę ognia zniszczył ich ziemskie powłoki zmuszając ich do powrotu w Otchłań. Wszystko stało się tak szybko, że rodzice Edarina nie byli w stanie jakkolwiek zareagować, Nemorianin uznał, że nie będą mu przez najbliższy czas potrzebni. Wychodząc z posiadłości wezwał całą służbę i obwołał się nowym Panem Dworu rodziny Atrohno. Zauważył jednak, że moc dana mu przez Diabła wcale nie jest tak wielka jaką sobie wyobrażał, owszem stał się dosyć potężny ale to nie było to. Osiadłszy na swoim dworze zaczął planować zemstę, w wolnych chwilach dalej szlifując swoje magiczne zdolności.

Posiadłość

Lokalizacja: Równiny Drivii
Dwór rodziny Athrono to posiadłość