Oglądasz profil – Martcan

Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Martcan
Rasa:
Smokołak
Płeć:
Nieokreślono
Wiek:
16 lat
Wygląda na:
0 lat
Profesje:
Majątek:
Sława:

Aura

Średniej siły emanacja jest oplatana srebrną nicią przyozdobioną o kobaltowe wstęgi, na tle cynowego odcieniu pokrywającego większości całą powierzchnię wygląda to nadzwyczajnie. Szmaragdowe światło otula całość swym przyjaznym blaskiem. Nieodłącznie towarzyszy jej wesoła melodia wywołująca uczucie spokoju i błogości. Niesie ze sobą woń mokrej ziemi. Powłoka twarda całkiem, dość odporna na zarysowania, dodatkowo gnie się łatwo, prezentując ostre zarysy, wyróżniające się wśród owej gładkości. W smaku zaś lepka usiłuje skleić wargi.

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Martcan
Wiek:
20
Grupy:
Inne Postacie:
Vladamere
Martwe postacie:
Płeć gracza:
Kobieta

Skontaktuj się z Martcan

PW:
Wyślij prywatną wiadomość

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
4 lat temu
Ostatnio aktywny:
3 lat temu
Liczba postów:
35
(0.04% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.02)
Najaktywniejszy na forum:
Rzeka Motyli
(Posty: 18 / 51.43% wszystkich postów użytkownika)
Najaktywniejszy w temacie:
[Rzeka Motyli] To będzie dobry dzień!
(Posty: 18 / 51.43% wszystkich postów użytkownika)

Połączone profile


Atrybuty

Krzepa:raczej silny, raczej wytrwały
Zwinność:zręczny, szybki
Percepcja:dobry wzrok, czuły słuch, wyostrzony węch, czuły zmysł magiczny
Umysł:pojętny, błyskotliwy, silna wola
Prezencja:piękny, godny

Umiejętności

SkrytobójstwoPodstawowy
Często musiała podejmować okrutne decyzje, jednak dla tych, którym bardziej współczuła, okazywała litość w formie szybkiego zgonu.
PoligotyzmPodstawowy
Podczas swej wędrówki po świecie, miała czas by uczyć się nowych słów.
CzytaniePodstawowy
Aidan często kupował księgi, czasami mu je podkradała.
PisaniePodstawowy
Pisać nauczyła się sama, zawsze patrzała na ręce przyjaciela.

Cechy Specjalne

LatanieZaleta
Rzadko używa swoich skrzydeł, nieużywane są trzymane pomiędzy wymiarami.
Zionięcie ogniemFenomen
Ogień wydychany z jej płuc ma kolor błękitu.
TeleportacjaZaleta
Może przemieszczać się na małe odległości, w zależności od tego, czy jest to położenie usadowione wyżej lub niżej.
Zmiana formyZaleta
Zmienia elfi wygląd na smokołaczy, działa to też w drugą stronę.

Magia: Intuicyjna

DobraUczeń

Przedmioty Magiczne

EldunariTajemny
Jest to kamień o niebieskawej barwie, Martcan nigdy nie otrzymała odpowiedzi skąd Aidan go wytrzasnął, jedyne co wiedziała to to, że jest nośnikiem czystej energii, to ona poczęła od dnia połączenia się z jej sercem, utrzymywać właściciela przy życiu. Kamień czasami ukazuje wyraźne emocje posiadacza, w gniewie jest czerwony, lecz w spoczynku niebieski. Każdy, kto go dotykał, zazwyczaj czubek, czuł dziwne uczucie mrowienia. Kamień umożliwia jej korzystanie oraz czerpanie z jego wnętrza magii.

Charakter

Martcan jest często zamknięta w sobie, nigdy nie odzywa się do ludzi, których nie zna. Ma już w zwyczaju ostrożność, dopiero kiedy minie kilka dni, gdzieś dwa może trzy, to dopiero wtedy się odzywa, w innym wypadku rozmówca może sam mówić a ona tylko pokazywać dziwne gesty.

Jest bardzo wytrzymała psychicznie, nie raz była obiektem drwin lub czegoś gorszego. Dla tego nigdy zbyt szybko nie daje się sprowokować, zazwyczaj próbuje rozdzielić kłócących się lub se patrzy z dala.
Czasami jest dziwna, gdyż lubi sobie popatrzeć na burdy lub jak ktoś umiera. Sama się zastanawiała, czemu tak jest. Czasami jej się też zdarza być jak anioł stróż, pomaga innym lub opiekuje się nimi.
Często, póki kogoś nie pozna, jest ponura i, jakby bez życia, jednak z dnia na dzień jest coraz lepiej, aż w miarę możliwości próbuje utrzymać choćby delikatny uśmiech.
Jej lękiem jest strach o Aidana, od kiedy się rozdzielili, nawet przez chwilkę nie dostrzegła jego charakterystycznej szaty, bądź wcale nie słyszała jego kroków. Martcan przez jego brak czuje się taka samotna, jednak, zamiast chcieć poznawać nowe osoby, to stroni od nich, boi się nieznanego.
Być może to przez to, że jeżeli już kogoś bardzo polubi, to nie da go skrzywdzić.

Wygląd

Martcan jest smokołakiem niewiele większym od dorosłego człowieka, posiada delikatnie długi i smukły pysk. Jej białka są koloru głębokiej czerni, natomiast źrenice są niczym złoto z dodatkiem czerwono — pomarańczowych kółeczek. Na kanalikach łzowych powstały długie czarne nitki wyglądające niczym czarne źródło czarnych łez, jej długie rogi są zakrzywione w dół. Posiada długie uszy.

Jej łuski są koloru czysto krwistym, jedynie tarczki od szyi do krańca ogona są żółtawe. Posiada skrzydła, które ukrywa za zasłoną magii by nie przeszkadzały, gdy jest na ziemi.
Posiada długie paznokcie w kolorze świeżej krwi, dość długi ogon, który od jej ciała jest nieco dłuższy. Posiada w równych odstępach paski, od dwóch kropek na głowie po tułów.
Czasami, kiedy jest zła, jej oczy ulegają zmianie. Źrenice zaokrąglają się, by potem połączyć się z mrokiem białek ocznych, po tym jej wzrok na krótki czas jest pusty, lecz dość szybko pojawiają się w nich czerwone płomyki, lśniące niczym żar ognia.

Elfia forma:
Jako elf jest średniego wzrostu, krępej budowy. Jej twarz jest lekko okrągła, jej oczy wcale się nie zmieniają, wciąż zachowują czarne białka i złote tęczówki. Posiada dość długie brązowe włosy, o kręconych zakończeniach. Ma średniej długości elfie uszy, a jeżeli chodzi o sylwetkę, to nie jest ani za drobna, ani zbyt okrągła. Usta ma nieco sinawe, jakby ktoś ją uderzył.
Posiada długie, czerwonawe paznokcie. Nosi długą pół przeźroczystą tunikę, która niemal szoruje końcówkami po ziemi. Tunika posiada pozłacane ornamenty, także pas, którym się oplata w talii. Nosi bardzo krótkie niebieskawe spodenki, lekko potargane na końcu.
Jednak elfiej postaci zbytnio nie lubi, dlatego najczęściej jest w swojej smokołaczej formie.

Historia

Życie tej istotki było prawie normalne, tak jak to w kręgu życia bywa, przyszła na świat miała zwykłą rodzinę, najzwyklejsze nudne życie. Pewnego dnia, kiedy pokłóciła się z rodzicami, uciekła z domu, miała tylko długi szlafrok i nic poza tym.
Las, który był blisko wioski, był jedyną rzeczą, którą lubiła najbardziej, stare drzewa zawsze jej słuchały, a małe istotki nigdy od niej nie uciekały. Czuła, że las jest jej domem, tego dnia, kiedy uciekła z domu, las wydawał się martwy. Nie było żadnych żywych istot, księżyc był skryty za czarnymi chmurami.
Wiedziała, że po prostu musiała wtedy zawrócić, jednak nawet kiedy rozum mówił, że ma zawrócić, to serce wciąż miało za złe swoim rodzicom. Na środku lasu rosła ogromna stara wierzba, miała ogromne i długie korzenie. W połowie drogi do szczytu znajdowało się rozwidlenie gałęzi, było tam delikatne wgłębienie, do którego lubiła sobie wejść. Wgłębienie dodatkowo osłaniało ją przed zimnym wiatrem, co pozwalało jej się wyciszyć, czasem nawet zdrzemnąć.
Jednak dziś oka nie zmrużyła, nie mogła się pozbyć dziwnego uczucia zmieszanego ze strachem. Kiedy myślała, że zaśnie, usłyszała hałas. Nie byle jaki, były to bowiem krzyki ludzi ścigające coś, jednak kiedy zobaczyła, co gonią ludzie to miała zmieszane uczucia.
Z jednej strony mu współczuła a z innej nie, był dla niej dziwny, nosił długą fioletowy szatę, która, kiedy mknął przez las, falowała pięknym kolorem. Czuła się, jakby czas był zwolniony, mogła dostrzec długie czarne szpony, brązowe włosy oraz delikatny zarost, ale to oczy. Tak to oczy sprawiły ten wieczór niezapomniany, były bowiem fioletowe, lśniły w mroku niczym diamenty, posiadał kocią źrenicę.
Nie wiedziała czemu, wtedy wychyliła się, po prostu wyszła ze swojej małej norki, by pokazać mu szczelinę w drzewie, myślała wtedy, że taki człowiek jak on nie zmieści się tam, jakież było jej zdziwienie, kiedy bezproblemowo wszedł wąskim przejściem. Obydwoje mieli szczęście, żadne z nich nie zostało przyłapane na gorącym uczynku.
Wtedy to poznała Aidana, człowieka o niektórych cechach wyglądu smoka, który dał jej tę dziwną rzecz, która po dziś dzień tkwi w jej piersi. Był to kryształ, stworzony i umocniony magią. O słabym niebieskawym światełku, kiedy mężczyzna podarował jej klejnot w jej małe rączki, mogła jedynie podziękować. Powiedział jej, by wróciła do domu, by nie pokazywać tego klejnotu rodzinie.
Kiedy szła tak przez las z powrotem do domu, czuła jak fioletowe oczy patrzą za nią. Nie wiedziała, że kryształ scali się z nią, po prostu dosłownie przebił jej serce. Jednak nie by zabić, lecz by móc mieć właściciela, tak zwanego nosiciela. Najpierw myślała, że go zgubiła, jednak z czasem dostrzegła dziwne zmiany cielesne. Rosła szybciej, jej ciało wydłużało się, na głowie pojawiły się zalążki rogów.
Rodzina, kiedy odkryła, że coś z nią nie tak, po prostu wygnano ją z rodzinnego domu. Sama tułała się, zaczęły jej wypadać włosy z głowy, można by rzec, że wręcz kępami wypadały.
Dwa tygodnie szwendała się bez celu, by kolejny raz ujrzeć Aidana. On się jej nie bał, nie widział wtedy w bezwłosej i bezłuskiej kreaturze potwora, widział w niej piękno, mimo iż nie była wtedy w pełni uformowana.
Aidan przez długi czas był jej jedynym towarzyszem, nigdy nie zadawała mu pytań, on sam wszystko chętnie opowiadał. Czuła się przy nim bardzo pewnie, pewniej niż z własną rodziną. To on ją nauczył jak żyć w nowym ciele, nauczył ją kilka małych sztuczek przede wszystkim teleportacji.
Czasami nudne wieczory uprzyjemniało przesiadywanie przed kominkiem, kiedy to razem se nucili piosenki i pili ciepłe kakao. Kiedy jej postać uformowała się w pełni, zaczęły się pojawiać kłopoty. Dziewczyna nie panowała nad niektórymi instynktami, przez co musieli czasami zmieniać swoje miejsce zamieszkania.
Z czasem na szczęście one znikły, jednak pozostawiły trwały ślad, który chciała wykorzystać, jako zemsta na swoich byłych bliskich. Kiedy była pełnia, udała się w stare rodzinne strony. By pod okowami ciemności spalić nędzny dom, wraz z nędznymi elfami, które tam mieszkały. Dziwnym trafem było, iż odkryła, że jej krew zmienia barwy, raz bywała srebrna, czasem czarna niczym smoła, a kiedy indziej była normalna. To wtedy odkryła, że ta krew ma niezwykłe właściwości, wolała je jednak ukryć, z dala od wścibskich oczu.
Minęło od tamtego czasu sześć lat, podróżując po świecie Martcan, bo tak chciała się nazwać, trafiła do dziwnego dla niej miejsca, niestety bez Aidana, gdyż pewnego pechowo dnia zostali nakryci przez tak zwane prawo. Martcan wiedziała, że ta rozłąka będzie bolesna, jednak była dobrej myśli, iż znajdzie swojego przyjaciela, na razie chciała już tylko odpocząć.