Oglądasz profil – Nira

Ta postać nie została jeszcze zaakceptowana
Awatar użytkownika

Ogólne

Godność:
Nira Moford
Rasa:
Anurai
Płeć:
Kobieta
Wiek:
15 lat
Wygląda na:
15 lat
Profesje:
Artysta
Majątek:
Dostatni
Sława:
Znany

Aura

Informacje o graczu

Nazwa użytkownika:
Nira
Grupy:

Skontaktuj się z Nira

Pola kontaktu widoczne tylko dla zalogowanych użytkowników.

Statystyki użytkownika

Rejestracja:
2 miesiące temu
Ostatnio aktywny:
43 sekundy temu
Liczba postów:
0
(0.00% wszystkich postów / średnio dziennie: 0.00)

Połączone profile


Atrybuty

Krzepa:niezbyt silny, niezbyt wytrwały, wrażliwy
Zwinność:powolny
Percepcja:czuły słuch, wyostrzony węch
Umysł:przeciętny
Prezencja:Ładny

Umiejętności

Pisanie i CzytanieOpanowany
Podążała szlakiem, czarnym, malowanym, niósł ją ku powieściom, słowom pochowanym; nigdy dość nie miała, własne ścieżki słała, nawet kiedy szeptem, trumna ją wołała.
PoezjaOpanowany
Cisza jej za głośna na dźwięk nieistnienia; krzyk jej zaś za cichy w obliczu cierpienia; łzy nie pomieściły ogromu emocji; Słowa więc uplotła ze swojej ciemności.
KaligrafiaOpanowany
Świat ten zbyt ohydny, brzydotą skażone; Niech więc to, co pisze, będzie ocalone
RecytacjaOpanowany
Pióro ponad mieczem, co więc ze słowami? Czy w nich nadzieje też pokładać mamy? Czy jakiekolwiek zdanie, czule wyszeptane, jest w stanie powstrzymać losy nam nadane?
Mechanizmy (zegary)Opanowany
Co gdyby duszę oddać za zegar bijący? Czy zmieniłoby się to, do czego dążę? I tak z każdym ruchem w miejscu pozostaje; Odliczać do końca moich dni zostaje.
ZielarstwoOpanowany
Oh zielona Matko, czemuś to zrobiła; Dzieci tak cudowne i liczne narodziła; Teraz twoje dzieci na nas są skazane; Oh Matko Naturo, czy nie wstyd ci wcale?
Filozofia (Pesymizm)Opanowany
Ucieczka była długa, żmudna i męcząca; Teraz jestem zmęczona, bezsilna, śpiąca; Pewnie bym w sen wieczny serce swe oddała; Gdybym zmierzchu swego nie zaakceptowała.
Targowanie sięPodstawowy
Chcieć by chcieli chcieć to co chcesz, by chcieli; Ta ochota chciwych od bogatych dzieli.
GotowaniePodstawowy
Szklanka słonych łez, garść życia goryczki; szczypta desperacji i smutku pół łyżki.

Cechy Specjalne

Dziedzictwo HarenidkiRasowa
Jako czystej krwi Harenidka, Nira urodziła się z licznymi darami przekazywanymi przez jej przodków z pokolenia na pokolenie. Potrafi się porozumieć z zwierzętami i roślinami, choć te spoza miasta mają dla niej akcent godny wioski zza drugiej strony kontynentu. Szczęście, które zdaje się podążać za przedstawicielami króliczej rasy, zdawało się ominąć ją z jakiegoś powodu, ale pozostałe umiejętności, takie jak zmiana rozmiaru czy instynkt przetrwania, działają u niej bez zarzutu. Jeżeli kiedyś przyjdzie czas na to, by zdobyła ona swoje własne potomstwo, to bez względu na to z kim się zwiąże, dzieci jej będą harenidami tak jak ona.
Depresja wysokofunkcjonującaSkaza
Jako dziecko zbyt spostrzegawcze jak na swój wiek, odkryła ona prawdę o losie jej rodziny i tym, jak są traktowani przez innych. Świadomość ta sprawiła, iż z biegiem lat ciężar negatywnych emocji stawał się coraz większy, aż w końcu jej psychika nie była w stanie dłużej tego wytrzymać. Od tamtej pory świat stał się szary, a czerpanie przyjemności z codziennych zajęć stało się nadzwyczaj trudne w obliczu tego, jak bezcelowa ów tymczasowa radość byłaby wobec nieuniknionego potępienia ze strony społeczeństwa. Nadzieja stała się ledwie kolejną baśnią, niby istniejąca ale fałszywa, a dziecięce marzenia stały się stratą czasu. Pierwotnie stan ten pozbawił ją niemal całkowicie zdolności do uczestniczenia w życiu rodzinnym, ale z pomocą demona, który ją opętał, nauczyła się ona żyć mimo tego, iż każdy oddech tylko przypominał jej o końcu, a każdy krok pchał ją tylko ku pozbawionemu celu horyzontowi. Nauczyła się jak chować się pod pustym uśmiechem gdy sytuacja tego wymagała, a gdy mogła, dzieliła się ze światem swoją bezsilnością, odnajdując jeżeli nie ulgę, to towarzystwo w swojej melancholii
Częściowy AlbinizmSkaza
Klątwa, zły omen czy wrodzona choroba - jakkolwiek tego nie nazwać, Nira częściowo odziedziczyła po ojcu jego białe futro i czerwone oczy, nawet jeśli na jej włosy i końcówki uszu wkradł się czarny kolor po matce. Przez to jest ona zmuszona unikać bezpośredniego słońca, a społeczeństwo dookoła niej uważa ją za kolejny dowód na to, że członków jej rodziny trzeba potępiać lub unikać.
Opętanie (Demon - Abelas)Klątwa
Jej matka, Morticia, w obawie że straci na zawsze swoją córkę w szponach depresji, doprowadziła do tego aby Nirę opętał demon. Demon ten, zwany Abelas, jest starym bytem, który już od dawien dawna błądził po Alaranii i pasożytował na istotach żywych. Jego wybranym pożywieniem są negatywne emocje, głównie tragedie, smutek i inne powiązane boleści istot żywych. Nira stała się jego naczyniem, a jego obecność, choć sama w sobie nie miała właściwości leczniczych, dała jej kogoś, kto zawsze będzie u jej boku. Sam demon, co by móc dalej rozkoszować się ucztą jaką był umysł Niry, pomógł jej wrócić do życia codziennego, co by nie stracić za wcześnie tak obfitej uczty. Z czasem zaczął też namawiać ją do tego, by odnajdywała i otaczała się tego typu emocjami, bez względu na to skąd pochodziły, w zamian ofiarowując jej magię, dzięki której jest ona w stanie kontrolować swoją krew. Z podobnego powodu zażądał od niej, by tragiczną miłość swojej siostry ukoronowała śmiercią jej niedoszłego chłopaka, a w zamian dał jej kły, dzięki którym jest ona w stanie odnawiać zasoby swojej krwi poprzez picie krwi innych istot. Wszystkie te zdolności i umiejętności są częścią demona, nie Niry, i mogą być w każdej chwili kontrolowane, odebrane lub obrócone przeciwko niej i jej bliskim, jeżeli kiedykolwiek Abelas tego sobie zażyczy.

Magia: Źródło

StrukturyCzeladnik
(Krew, tylko własna)
MocyCzeladnik
(Krew, tylko własna)

Przedmioty Magiczne

Mroczny

Charakter

Opinie postaci
Co postać lubi, kocha?
Czego postać nie lubi, nienawidzi?
Co postać sądzi o miłości, religii, magii, nielegalnych rozrywkach, konfliktach, wojnie, walce itp.?
Postrzeganie
Jak postać postrzega siebie samą?
Jak inne osoby ją postrzegają?
Czy postać zdaje sobie sprawy ze swoich wad i zalet?
Czy potrafi się przyznać do błędów?
Cele życiowe
Co jest największym koszmarem postaci?
Co jest jej największym marzeniem, nadzieją, czego pragnie?
Co ją motywuje?
Czy jest coś, czego postać nigdy by nie zrobiła?
Pozostałe
Jakie ma poczucie humoru?
Czy ma jakieś hobby?
Jak się relaksuje, odpoczywa?

Wygląd

Wygląd fizyczny
Jak wysoka jest postać?
Jaka jest jej budowa?
Jaki ma kolor skóry, włosów, oczu?
Czy postać ma jakieś znaki szczególne (blizny, tatuaże itp.)?
Jaka wydaje się być postać na pierwszy rzut oka (przyjazna, wroga, zgorzkniała itp.)?
Jak brzmi jej głos?
Jak się porusza? Niedbale, powolnie, czy z gracją itp.

Historia

„Być znaczy istnieć,
Żyć znaczy płakać,
Przeżyć znaczy krwawić,
Dożyć znaczy sprawić,
aby ktoś Był,
aby ktoś Żył,
aby ktoś Przeżył,
aby ktoś Dożył.”
~Autor i data nieznane


~~~
Wprowadzenie – Zaprzeczenie
Czasy przed narodzinami Niry
~~~



Rodzina Moford można było kiedyś opisać na wiele sposobów.

Sławni, gdyż swoimi zegarkami przyciągają klientów nawet spoza półwyspu, gdzie leżała Mahira, ich miasto.

Bogaci, gdyż byli w stanie żyć w przepychu w swoim domostwie nad taflą wody Ivi, otoczonym ogrodem niewiele mniejszym od szlacheckiego dworku.

Szanowani, ponieważ niż nie było w stanie skazić tak nienagannej historii, jaką otoczyli się Florentyna i Ikar.

Wiele od tego czasu się zmieniło, ale rodzina wciąż trzymała się razem, na dobre i na złe
(pieniądze i sława malały z każdym dniem, a los zdawał się wyśmiewać ich na każdym kroku)

Ich pierworodny syn, Fįœ, przejął zdolności rodziców i był cudownym zegarmistrzem, nawet gdy klienci przestali przychodzić
(Szepty o białym futrze i czerwonych oczach unosiły się w powietrzu, gdziekolwiek by się nie udał, maskując i tak ledwo wyczuwalny zapach krwi, który zaczął go otaczać)

Znalazł on cudowną żonę, Morticie, a połączyła ich miłość i więzy małżeńskie, aż nietrudno było przymrużyć oczy na ekscentryzm Harenidki.
(Sklep z ziołami gdzie złe duchy kryły się w cieniach, a prowadziła go kobieta, która nie kryła fascynacji makabrą)

Nawet mieli pierwszą wnuczkę, Arine, oczko w głowie, któremu poświęcili cały swój pozostały wolny czas.
(Nieopanowana i nieposkromiona, pełna energii i ruchliwa, nie było wątpliwości, iż wpakuje i siebie i swoją rodzinę w nie lada tarapaty)

Wkrótce miało przyjść na świat kolejne dziecko, którego obecność bez wątpienia rozświetli kolejne dni.
(Strach było myśleć, co tym razem będzie nie tak, czym tym razem ich nazwisko zostanie splamione)

Doprawdy, idealna była z nich rodzina.
(Udało im się okłamać tylko siebie)


~~~
Rozdział Pierwszy – Gniew
Czasy do piątego roku życia Niry
~~~


Nira, od samych początków swojego istnienia, otoczona była przez bezkres miłości.

Czuły głos jej matki, szept upleciony z pajęczej nici i otulony promieniem słońca, był jej pierwszym świadomym wspomnieniem, które zawsze sprawiało, iż biegła znaleźć Morticie ją wyściskać. Czerń i makabra, którymi jej matka tak kochała się otaczać, stały się przez to nieodłącznie powiązane z poczuciem ciepła i bezpieczeństwa.

Moment, kiedy to jej ojciec wziął ją po raz pierwszy na kolana w jego pracowni i zaczął opowiadać o tym co robi także był dla niej bezcenny. To właśnie przez ten dzień tradycją stało się, iż zawsze odwiedza pracownię przed snem, co by jego cierpliwy głos tłumaczący niezliczone elementy zegarów i ich funkcje zbliżył ją w objęcia krainy snów.

Jej o dwa lata starsza siostra także była zawsze obok, gotowa złapać ją gdy upadła czy też otrzeć łzy gdy się skaleczyła, była niczym anioł stróż zawsze czuwający nad nią. Każdy dzień u jej boku był przepełniony śmiechem i zabawą, a deszcze i smutki bardzo szybko odchodziły w niepamięć. Wspólne zabawy lalkami nigdy się nie nudziły, bujna wyobraźnia Arin zawsze bowiem prowadziła ją przez cuda i widy których sama by nie wymyśliła.

Nawet dziadek i babcia byli nieodłącznym źródłem dobroci od samego początku jej życia. Ikar zawsze obdarzał ją słodyczami i gotował jej ulubione smakołyki, gdy tylko tego chciała, w czasie gdy Florentyna spędziła liczne godziny na tym, aby nauczyć ją o świecie poprzez opowieści i bajki.

Wszystkie te pozytywne emocje sprawiały, iż Nira chciała, aby każdy dzień trwał wiecznie, zarazem nie mogąc się doczekać kolejnego poranka. Rodzinne pikniki w ogrodzie, wypady na miasto, nauka u boku siostry pod czujnym okiem rodziców i dziadków, te i wiele innych wydarzeń utwierdziły młodą harenidkę w przekonaniu, iż jej rodzina była dla niej wszystkim.

Czemu więc, w obliczu czegoś tak cudownego, świat dookoła nich zdawał się tak okropny?

Nira była spokojnym dzieckiem, cichym więc w porównaniu do swojej siostry, ale uwielbiała słuchać i była spostrzegawcza. Słyszała więc szepty, które zawsze otaczały jej rodzinę gdy byli poza domem. Inni harenidzi, a nawet członkowie innych ras, wytykali ich palcami i omijali ich na ulicach szerokim łukiem, a niektóre sklepy wręcz trzaskały drzwiami gdy tylko przechodzili obok. Gdy czasami nie mogła spać, dane było jej podsłuchać rozmowy rodziców i dziadków, gdzie motywem przewodnim były niemal zawsze kwestia coraz to trudniejsza sytuacja społeczna rodziny. Owszem, rodzice bardzo wcześnie wytłumaczyli jej i siostrze, iż wielu ludzi nie widzi ich w dobrym świetle z powodu byle przesądów, ale były to słowa mówione do dzieci, uproszczone i złagodzone. Między dorosłymi, gdy myśleli, iż słowa ich nie dosięgną młodocianych uszu, obraz przez nich malowany przedstawiał o wiele drastyczniejszą sytuację. Błędne koło, gdzie ich już zszargana opinia publiczna sprawiało, iż coraz łatwiej było, aby plotki i bezpodstawne domysły oczerniały ich w oczach pozostałych mieszkańców miasta.

Nawet gdy zaczęła być tego świadoma, dziecięca naiwność sprawiła, iż wciąż próbowała witać wszystkich z uśmiechem czy podbiegać do innych dzieci, by spróbować się z nimi pobawić. Lecz wiara w to, iż będzie lepiej słabła z każdym krzywym spojrzeniem, którym jej odpowiedziano i z każdym dniem, kiedy to inne dzieci uciekały od niej, obrażały ją lub odciągane były od niej przez swych rodziców. Z początku rodziło to w niej zmartwienie i smutek, lecz im bardziej zarówno ona jak i jej rodzina byli traktowani w ten sposób, tym bardziej emocje te przekuły się w gorycz i gniew. Od tego czasu Nira nie uśmiechała się już do ludzi spoza jej rodziny i nie próbowała się bawić z innymi dziećmi. Zamknęła serce na obcych, biorąc przykład ze swojej mamy i dając im jedynie nieprzyjemną ciszę i przeszywające lodem spojrzenia. Zamiast tego zaczęła spędzać tyle czasu, ile mogła w domu, z dala od tych, którymi zaczyna gardzić.


~~~
Rozdział Drugi – Negocjacja
Czasy od piątego do dziesiątego roku życia Niry
~~~


Kolejne miesiące były coraz trudniejsze. Świat zdawał się uparcie rzucać jej coraz to kolejne problemy i zmartwienia pod nogi, sprawiając, iż coraz ciężej było Nirze cieszyć się z dni tak, jak miało to miejsce gdy była jeszcze małym króliczkiem.

Próbowała cieszyć się z dnia, gdy matka po raz pierwszy zabrała ją ze sobą do swojego sklepu z ziołami, by pomogła przy obsłudze klientów. Tylko nieliczni klienci zdawali się mili i akurat gdy oni przychodzili, Morticia prosiła Nirę by ta coś sprawdziła na tyłach sklepu, więc nigdy nie miała z nimi zbyt dużego kontaktu. Pozostali byli albo obojętni, albo też patrzyli na jej białe futro z politowaniem, jakby była to choroba odziedziczona po ojcu. Na całe szczęście wszyscy obcy, którzy mieli o wiele gorsze maniery i podejście do jej rodziny nie zbliżali się nawet do sklepu, więc obyło się bez incydentów, ale sama świadomość tego, iż sklep, nad którym jej mama pracuje całymi godzinami, jest traktowany w ten sposób sprawiał, iż Nira była przepełniona frustracją.

Ciężko też było się cieszyć z chwil spędzonych z tatą. Pewnego dnia zachorował, a od tamtego czasu coś było nie tak. Jego włosy zaczęły nabierać czerwieni, dom zdawał się zamieszkały przez nową osobę, której nikt nie widział, a rodzice i dziadkowie nie chcieli powiedzieć czemu. Mówili, że jest za młoda, że kiedyś jej powiedzą, żeby się nie martwiła. Ale ona się martwiła, bo co jeśli jej tato znów zachoruje? Jej siostra przysięgła, że dowie się, co się dzieje, ale jak dotąd jeszcze nic nie odkryła, a wynikająca z tego niepewność zżerała Nirę od środka i odbierała przyjemność nawet z nauki o kolejnych elementach zegara.

Dziadek i Babcia coraz częściej patrzyli na nią kątem oka jakby w obawie. Może myśleli, że zachoruje tak jak ojciec? Może obwiniali ją o to, co się działo z domem? Może zrobiła coś nie tak i przestali ją kochać? Nie mogła dowiedzieć się, co złego zrobiła, bo za każdym razem gdy pytała, oni z całych sił zaprzeczali, twierdząc, iż nic złego nie zrobiła i że wszystko jest dobrze. A mimo to miała wrażenie, iż z każdym dniem coraz częściej pilnowali ją w każdej godzinie dnia, okazjonalnie nawet przechodząc obok jej pokoju w środku nocy. W pewnym momencie przestała ich o to pytać, zamiast tego próbując nie zwracać uwagi na to, jak ich obecność przestała przynosić jej to samo ciepło, co kiedyś, zamiast tego czując się niczym zwierzę spłoszone w kąt.

Arin, mimo iż wciąż dbała o Nirę i spędzała z nią dużo czasu, to jednak coraz częściej wpadała w kłopoty, zamartwiając swoją młodszą siostrę i pogarszając zarazem i tak już kruchą reputację rodziny. Pewien chłopiec rzucił w Nirę kamieniem, a w zamian Arin potłukła go tak mocno, że złamała mu rękę i nos. Od tamtego czasu wszystkie inne dzieci, harenidzi czy nie, zaczęły ją unikać jak plagę w obawie przez jej starszą siostrą. To i inne incydenty, połączone z wręcz nadnaturalną tendencją Arin do nabijania sobie siniaków sprawiło, iż do wcześniejszych plotek dołączyły zarzuty, jakoby rodzice Arin i Niry zaniedbywali swoje obowiązki, źle je wychowywali, a nawet znęcali się nad nimi. Były to bezpodstawne słowa, ale sam fakt ich istnienia był kolejną kroplą w już i tak przepełnionym goryczką sercu Niry. Przez co nawet gdy Arin zaciągała ją do swojego pokoju, gdzie czekała na nie istna armia lalek, ciężko było jej wykrzesać dawny, szczery entuzjazm.

Ciężar narastał z każdym momentem, który przypominał jej o tym wszystkim, dzień po dniu, tydzień po tygodniu, aż w końcu jej młody umysł załamał się pod ciężarem. Ostatecznym impulsem było coś praktycznie nie mającego znaczenia, Nira pod okiem swojej mamy rozczesywać swoje futro na początek dnia, ale szczotka w jej rękach natknęła na kołtun, którego nie potrafiła rozczesać. Frustracja zagotowała się aż w końcu wybuchła, a Nira, mimo swoich starań, by być wiecznie spokojna jak swoja mama, zalała się łzami i wydawała z siebie lament godny zjawy. Nieważne ile przytulasów dostała, ile czułych słów usłyszała, łzy zdawały się nie mieć końca, a głos jej ucichł dopiero gdy sobie zdarła gardło, a ból głowy przyćmił wszystko inne. Resztę dnia spędziła na szlochaniu w objęciach swojej matki, niezdolna do sformułowania słów.

Kolejne tygodnie Nira była ledwie widmem siebie, pozbawiona apetytu i obojętna na to co działo się dookoła. Żadna ilość słów, łakoci czy prób powrotu do poprzedniej, wesołej codzienności nie zdawała się działać. Młoda harenidka straciła wiarę w to, że będzie lepiej, zamiast tego była pewna, iż każdy dzień przynosi coraz to gorsze rzeczy i odbiera wszelką radość, jaką znajdzie. W obliczu tak mrocznej wizji swojego życia cieszenie się czymkolwiek zdawało się ledwie stratą czasu. Nie stawiała oporu, gdy ojciec zabierał ją do warsztatu lub gdy Arin próbowała bawić się z nią lalkami, lecz nie wykazywała ona zaangażowania. Dni zlały się w nic nie znaczącą rutynę, a atmosfera w domu mocno podupadła. Matka zabrała ją po raz kolejny do swojego sklepu z ziołami, lecz zamiast powrócić po zamknięciu sklepu prosto do domu, matka kazała jej zamknąć oczy i zakryć uszy. Nie wiedząc czemu, ale ufając swojej mamie, tak zrobiła, a gdy matka pozwoliła jej otworzyć oczy, zobaczyła ona iż znalazły się w nieznanej dla niej piwnicy. Jedynym źródłem światła był blask czarnej świecy między nią a matką, mrok skutecznie ukrywający pozostałe tajemnice tego miejsca. Po chwili ciszy Morticia wyjaśniła co się dzieje, jej głos cichy lecz ciężki od emocji skrywających się za nim.

Morticia pragnęła pomóc Nirze. Pragnęła zobaczyć znów uśmiech na twarzy swej córki. Nira rozumiała to, nawet jeśli nie była w stanie nic z tym zrobić. Bardzo chciała przestać się martwić. Chciała znów powrócić do dni, gdy każda chwila spędzona z rodziną była nie przyćmionym przez smutek szczęściem. Obydwie czuły się bezsilne, pozbawione nadziei iż to, czego pragną, będzie możliwe.

Starsza z harenidek zdradziła powód, czemu o tym mówi. Odkryła rąbek tajemnicy, którą choć aktywnie nie ukrywała, to jednak nie zdradziła otwarcie przed kimkolwiek z rodziny. Opowiedziała o istotach bez ciała pragnących fizyczności. Duszach bez naczynia łaknących przynależności. Bytach zza tego świata gotowych dać wszystko, ale i zdolnych wszystko odebrać. Zdradziła iż taki los spotkał jej ojca i zaoferowała ten sam los swojej córce. Morticia nie mogła bowiem naprawić świata, którego oblicze złamało jej córkę, ale mogła zaoferować wsparcie bytu, który żył nie pomimo, a w dzięki emocjom którym Nira samotnie nie podołała. Ledwo zdobyła tę istotę, przyznając się iż ten prawdopodobnie celowo dał się złapać, mając nadzieje na zdobycie żywiciela. Ryzyko nie było niskie, ale Morticia chciała zobaczyć uśmiech Niry choć raz jeszcze, dlatego też spytała swoją córkę czy ta jej ufa, a ona odpowiedziała twierdząco, wciąż bowiem kochała swoją matkę, nawet jeśli trzymająca ją depresja nie pozwoliła jej cieszyć się ów uczuciem.

Tego dnia Morticia powróciła do domu z Nirą która zdawała się patrzeć w pustą przestrzeń gdzie nikogo nie było i nasłuchiwać nawet gdy dookoła panowała absolutna cisza. Z początku to była jedyna zmiana. Z czasem jednak Nira odzyskała apetyt i energię, nawet jeśli widać było w jej oczach iż nie odzyska już swojego dziecięcego entuzjazmu i niewinności. Uśmiechała się i śmiała, może nie tak jak kiedyś, ale widać było iż ciężar zalegający na jej sercu jeżeli nie zniknął, to przynajmniej zelżał. Rzeczywistość oczywiście była nieco inna - smutek i strach i obawy wciąż były w niej tak mocne jak wcześniej, a i nadziei nie miała na to, że kiedyś świat nie będzie przeciw jej rodzinie. To, co się zmieniło, to jej podejście, które pozwoliło jej iść naprzód mimo tego. Była to zasługa demona, którego głos zaczął jej towarzyszyć i którego to forma okazjonalnie pojawiała się tylko dla jej oczu. Abelas, tak bowiem miał na imię nauczył ją jak żyć z tymi emocjami, jak spojrzeć na świat pogrążony w beznadziei i mimo wszystko iść przed siebie.

Znowu odwiedzała z uśmiechem warsztat ojca, by móc zasnąć na jego kolanach gdy ten składał i rozkładał zegary. Z energią pomagała matce zarówno w domu jak i w sklepie z ziołami, udając że nie widzi oznak tego jak ktoś zaczyna próbować dyskretnie rozmawiać o nabyciu konkretnego demona od Morticii. Dziadek i babcia, choć wciąż widocznie zmartwieni o nią, to jednak z ulgą zaczęli spędzać z nią czas czy to w kuchni, czy w ogrodzie czy w pokoju gościnnym. Arin zdawała się podekscytowana tym że jej siostra czuła się lepiej, a zabawa lalkami stała się znów miła, nawet jeśli Nira wymyślała mroczniejsze scenariusze niż kiedyś.

To jednak, co się zmieniło, to że Nira zaczęła samodzielnie wychodzić poza dom rodzinny. Rodzicom mówiła że to były ledwie niewinne spacery. I faktycznie, część czasu chodziła po mieście, mijając harenidów i inne rasy i chłonęła ich pogardę, to jak unikali ją na ulicy czy nawet szepty i plotki które zdawały się wiecznie otaczać całą jej rodzinę. Sam cel jej spacerów nie był jednak losowy a wyznaczony przez głód demona, bowiem zaczęła potajemnie chodzić na cmentarze, szczególnie kiedy kogoś chowano lub gdy nadchodził czas żałoby. Zaczęła odwiedzać plac, gdzie dokonywano egzekucji, bez mrugnięcia okiem patrząc jak kolejne osoby traciły głowę na oczach licznej publiki. Zaczęła nawet szwędać się po ciemniejszych uliczkach, okazjonalnie znajdując chorujących biednych i głodujące zwierzęta, obserwując ich cierpienie i bezsilność.

Ojciec jakimś cudem dowiedział się o tym, że chodziła na publiczne egzekucje i zakazał jej tego, tłumacząc swoje obawy o jej bezpieczeństwo, gdyż nigdy nie wiadomo było kogo takie widowisko mogło sprowadzić. W odpowiedzi na to Nira posłuchała ojca, ale nie w sposób, jaki ten oczekiwał. Z pomocą Abelasa, przyszła ona następnego dnia na śniadanie z szkarłatnymi pasemkami w jej czarnych włosach, bez wątpienia nawiązanie do istoty zalegającej w jej ojcu. Po śniadaniu oznajmiła tacie, iż nie będzie musiał się martwić o jej bezpieczeństwo, albowiem ktoś zawsze nad nią czuwa. Tato definitywnie chciał się o to kłócić, ale Morticia, znając potrzeby demona w Nirze, przekonała go by ustąpił. Arin zaś, widząc podobne zmiany w Nirze jak w ojcu, zaczęła domagać się informacji, jednak żadnej nie uzyskała, Nira bowiem tłumaczyła iż to nie tylko jej sekret, więc nie może go wyjawić.


~~~
Rozdział trzeci – Depresja
Czasy od dziesiątego do piętnastego roku życia Niry
~~~


Lata po powiązaniu z Abelasem mijały bez większych problemów. Od tamtego czasu, w zaciszu swojego pokoju lub gdy tylko matka była obecna, Nira zaczęła trenować swoją zdolność kontroli nad własną krwią którą ofiarował jej demon. W zamian za ten dar, demon oczekiwał jedynie , aby poświęciła kilka godzin każdego dnia na zgłębianiu poezji i prozy o motywach depresji i fatalizmu. To właśnie przez to jej pokój, kiedyś ledwie pokój małej dziewczynki, stał się z biegiem miesięcy mini biblioteką, przepełnioną księgami i manuskryptami które udało jej się pozyskać samotnie lub z pomocą matki. Rodzina, mimo społecznego wykluczenia, wciąż była szczęśliwa i trzymała się razem. Nira, całkowicie zaadaptowana do swojego nowego żywota, była ledwie kolejnym wyrzutkiem rodu Morford. Gdy nie była w domu, zawsze znaleźć ją można było tam, gdzie ludzie płakali bądź umierali. Zaczęto nawet mówić, że to łzy i śmierć zjawiają się tam, gdzie ona jest, a nie na odwrót. O ironio to tylko sprawiło iż była jeszcze bardziej bezpieczna niż kiedyś, ci bowiem którzy nie wierzyli w zabobony jedynie żalili się nad losem harenidki i jej rodziny, zaś ci o wiele bardziej łatwowierni omijali ją szerokim łukiem, nie chcąc skończyć po drugiej stronie widzianej przez nich ‘klątwy’.

Jej poszukiwanie melancholii w imieniu zamieszkującego ją demona przyniosło sporo nieoczekiwanych okazji i momentów. Jej częste wizyty na cmentarzu sprawiły że zaczęła poznawać zarówno lokalnych grabarzy, jak i tych, którzy przychodzili często odwiedzić groby swoich bliskich. Niektórzy z nich, wbrew jej niesławie, znaleźli w niej przyjemną towarzyszkę rozmów, która nie uciekała od brutalnej rzeczywistości, gdzie śmierć jest nieuniknionym zakończeniem. W jednym z niezbyt popularnych barów odkryła kącik poezji, gdzie zagubieni artyści oraz złamane serca próbowały przelać swoją goryczkę w słowa. Tam zyskała pierwszych znajomych niezwiązanych z siostrą czy rodziną, przychodząc od czasu do czasu by posłuchać cudzych żali, a po pewnym czasie nawet przekuć swoje własne w tekst. Nie była uzdolniona artystycznie, ale nie było wątpliwości iż głos jej i tekst który plotła były obciążone szczerym żalem.

Ta mroczna sielanka mogłaby trwać jeszcze przez wiele lat, gdyby nie to, co zaczęło się dziać ze starszą siostrą Niry. Arin bowiem zdradziła swojej siostrze, iż zauroczył ją jeden z jej przyjaciół, harenid o imieniu Qifrey, z którymi nieraz to rozrabia po mieście. Sam fakt nie byłby problematyczny, gdyby nie to, że chłopak podobno traktował ją bardziej jak kolejnego kolegę niż potencjalną romantyczną opcje, jakby zupełnie nie był w stanie zauważyć że należy ona do płci pięknej. Słysząc użalanie starszej siostry, Nira mogła zaoferować tylko swoje przeczucia, albowiem sama nie miała oczywiście doświadczenia w sprawach sercowych. Według niej, to mogło skończyć się tylko tragedią i Arin powinna zaakceptować porażkę póki jej serce jeszcze nie jest zupełnie złamane. Niestety Arin była nie dość że pewna siebie to jeszcze uparta i mimo słów młodszej siostry przez kolejne dni i tygodnie próbowała zwrócić na siebie uwagę chłopaka, który najwyraźniej nic sobie nie robił z jej zalotów, o ile je w ogóle zauważał.

Nira nie chciała, by siostra cierpiała, dlatego też postanowiła odwdzięczyć się za lata, podczas których to Arin opiekowała się nią i postanowiła iż powstrzyma ten nieudany związek nim dojdzie do tragedii. Abelas na całe szczęście zaoferował jej rozwiązanie, nietypowe choć bez wątpienia skuteczne. Uznał on, że najlepiej będzie zastąpić jedną tragedię drugą, Arin bowiem nie będzie miała złamanego serca przez Qifreya, jeżeli serce chłopaka zatrzyma się nim zdoła ją całkiem odtrącić. Nira wahała się tylko przez chwile, lecz uznała, iż to wciąż będzie lepsze niż gdyby nie ingerowała. Przynajmniej gdyby chłopak umarł, to jej siostra nie winiłaby siebie samej za niespełnioną miłość.

Aby ułatwić proces pozbawienia chłopca żywota, Abelas postanowił obdarzyć Nirę nowymi darami, w zamian domagając się jedynie obietnicy iż chłopiec dokona żywota z jej ręki. Jej usta zyskały kły podobne do tych wampirzych, którymi mogła pić krew innych by odnowić swoje własne zasoby, a poza kontrolą własnej krwi zyskała ona także możliwość utwardzania tejże w twardą, krystaliczną substancję. Obydwie te rzeczy uczyniły jej o wiele zdolniejszą zarówno do bronienia się przed zagrożeniem jak i tworzenia takowego zagrożenia dla innych.

Uzbrojona w nowe narzędzia, Nira starała się być tam gdzie on, zazwyczaj korzystając z wymówki że chciała spróbować spędzić więczej czasu z siostrą i poznać jej znajomych, których dawniej raczej unikała. Przez pierwsze tygodnie planowała i knuła, zapamiętując miejsca spotkań, trasy którymi często przechodził sam lub w grupie, a także dowiadując się jak najwięcej o swoim celu. Qifrey był synem miejskiego archiwisty i zmarłej już tkaczki, w wyniku czego dużo czasu spędzał poza domem w towarzystie Arin i reszty łobuzów, którzy to przyciągają się nawzajem swoją tendencją do wpadania w tarapaty. Z szarym futrem i błękitnymi oczami, jego główną cechą charakterystyczną były jego szaro-białe włosy oraz fakt iż uczył się on magii rytualnej z księgi na którą to ‘natrafił’ w okolicznościach których nie chce nikomu tłumaczyć. Z pomocą węgla czy innego przyrządu do pisania tworzył on kręgi i wzory na różnych przedmiotach, sprawiając iż zwykłe buty pozwalały skakać wyżej, a kamień wydawał z siebie upiorne zawodzenie.

Cała zgraja, z Qifreyem na czele i Arin u jego boku lubiła wędrować po mieście, szczególnie tam, gdzie dorośli mówili że nie wolno. Od ruin nieodnowionych jeszcze budynków które zawaliły się w pożarze, po kanały miejskie, gdzie powietrze było stęchłe a każda ścieżka tylko prowadziła do kolejnego rozwidlenia. Oczywiście pałętają się też po ulicach miasta, parkach i zaułkach, szukając kolejnych ciekawych miejsc do spotkań lub czegoś do zabicia czasu. Nira, choć kompletnie niezainteresowana tym stylem życia, starała się być częścią grupy, choć jej ponure i brutalne spojrzenie na świat zazwyczaj było przydatne tylko wtedy, gdy napotykali kolejny opuszczony dom, gdzie jej zdolność snucia coraz to bardziej makabrycznych scenariuszy tworzyła prawdziwie niezapomniane chwile.

Gdy tylko jej miejsce w grupie stało się niepodważalne, zaczęła próbować ukrócić żywot Qifreya. Próbować, albowiem odkryła iż chłopak miał wręcz nadnaturalne szczęście, wszystkie jej próby bowiem kończyły się albo kompletną porażką albo były powstrzymywane przez innych w grupie, jak choćby jej siostrę. To, co robiła, nigdy nie było oczywiste. Czasami z pomocą strumienia krwi osłabiła filar w miejscu, gdzie Quifrey miał stać, tylko po to by ten przeszedł na bok akurat w momencie, który pozwolił mu uniknąć śmierci. Innym razem próbowała wytrącić go z równowagi by spadł z dachu, ale Arin, wiecznie zapatrzona w niego, zdołała go złapać nim do tego doszło. Bez względu na to jak bezpośrednia czy też nie była jej próba, zawsze działo się coś co w ostatniej chwili ratowało jego skórę, lub znalazł się ktoś kto dawał radę ocalić go przed snem wiecznym.

Jej skupienie na Qifreyu, niestety, zostało zauważone, zarówno przez innych jak i przez samego harenida, lecz ku jej (nie)szczęsciu, wszyscy łącznie z nim źle zrozumieli jej zamiary, albowiem myśleli że patrzyła na niego tak wnikliwie bo była w nim zauroczona! Jej przewroty oczami i chłodne zaprzeczenia zostały odebrane jako brak odwagi i ku szoku Niry, w przeciągu kolejnych tygodni Qifrey zaczął zapraszać ją na… randki! Z początku stawiała opór, słowny a nawet fizyczny, lecz chłopak zdawał się tępy pod względem zrozumienia kobiet, uznał bowiem że ona tylko zgrywa niedostępną i kontynuował swoje starania. W końcu jednak Nira zaakceptowała tą ironię losu, każda taka randka bowiem była kolejną okazją by spróbować zakończyć historię młodzieńca, choć nie cieszyła się z tego iż Arin była w pełni świadoma tych schadzek, często bowiem były one tematem rozmów i plotek z resztą zgrai Qifreya. Niestety, ktokolwiek nad tym młodzieńcem czuwał, zdawał się wciąż być obecny, albowiem każda z coraz to bardziej drastycznych, absurdalnych i coraz to bardziej skomplikowanych prób Niry zdawała się nie działać W tym tempie zaczynała się obawiać że prędzej dopadnie go starość, niż ona sama, a niedola którą odczuła na tą myśl sprawiała iż demon wewnątrz niej wcale nie narzekał na ten rozwój sytuacji..


~~~
Rozdział Czwarty – Akceptacja
Czasy obecne
~~~