Historia Świata


Ogromna księga w której opisany jest świat Alraranii, wszystko co dotyczy świata materialnego, miast i państwo. Można znaleźć tu opis miar obowiązujących na kontynencie, kalendarza, czy waluty, a także opis genezy powstania świata i jego historii.

Historia Świata

Postprzez Niara » Pn lut 08, 2010 9:19 pm

Spis Treści


Rozdział I: Genesis

Rozdział II: Historia Starożytna




Rozdział I: Genesis


Początek


        Na Początku wszystko było jednym, a jedno było wszystkim. Nie było Chaosu, ni też Harmonii. Czas nie istniał - wszystko trwało w zawieszeniu, niezmienne. Nie było wtedy przestrzeni ni kierunków. Góra była dołem, a dół górą. To, co wtedy trwało to Czysta Moc – Energia Życia, Pierwotna Energia, która wypełniała cały Wszechświat. Energia, która była całym Wszechświatem - kolejnego pośród niezliczonej liczby innych, różnorodnych Uniwersów zawieszonych gdzieś w bezbrzeżnych przepaściach Eteru.

Narodziny Ducha


        Stało się tak, że do owego nie uformowanego jeszcze Wszechświata przybył Prasmok: Praojciec, a zarazem Pramatka wszystkiego, co jest nam znane, a także tego, co nieznane. Wędrowiec, który zwiedził niezliczone liczby Wszechświatów, przemierzając bezbrzeżne przestrzenie Eteru. Właśnie wówczas zrodził się Czas – odmierzany miarowym biciem smoczego serca.

        Prasmok, który dość miał już swych podróży, postanowił spocząć w tym właśnie miejscu przepełnionym bezgraniczną wręcz mocą. Ułożył się więc do długiego odpoczynku, podczas którego śnił o wszystkich miejscach które do tej pory zwiedził. Nie były to jednak zwykłe sny. Marzenia istoty tak potężnej jak On, w miejscu przepełnionym tak ogromną mocą nie mogły przejść bez echa.

        Snute przez niego myśli z czasem oddzieliły się od jego Ja i zaczęły żyć własnym życiem. Tak narodziły się Duchy Początku - byty zrodzone z jego myśli, pragnień, doświadczeń, oraz Czystej Mocy.

W ten oto sposób narodził się Świat Ducha.
- Powrót -


Narodziny Materii


        Duchy żyły karmiąc się przez eony sennymi marzeniami swego stwórcy. Rosły w siłę i inteligencję, aż w końcu – po czasie przekraczającym pojmowanie nawet długowiecznych istot – zapragnęły one również doświadczyć wszystkich tych cudów. Duchy nie mogły podróżować między światami, bowiem ich istnienie związane było ściśle z śniącym Prasmokiem. Miast, więc próbować przenieść się do innego uniwersum, postanowiły stworzyć nowy świat tutaj, a ciało ich ojca posłużyło im jako miejsca na jego wzniesienie. Będąc jednak wytworami wyobraźni Prasmoka oraz istotami zrodzonymi z Surowej Mocy, pozostawały zbyt słabe by móc ją okiełznać. Mogły korzystać jedynie z własnych zasobów energii i musiały przybrać bardziej cielesną postać, a nie wszystkie chciały się tak poświęcać. Kilku jednakże zechciało.

        Duch Początku, nazwany później przez ludzi – „Ksersis” – wywodził się ze snów o gorącym ogniu, który płoną jasno w świadomości Prasmoka nadając jasność jego myślom. Zmienił więc istotę własnego ja i stał się wiecznym, nieustającym płomieniem. Ognistą burzą, żarem większym niż tysiące słońc z odległych Wszechświatów. Stał się dawcą ciepła jak i burzą zniszczenia.

        Inny Duch, któremu nadano imię – „Jadyon” – był echem szumu odległych oceanów, których fale uderzały o brzegi świadomości Prasmoka. Jego ciało zmieniło się, więc w żywioł wody. Stał się wodną otchłanią, bezbrzeżnym morzem, w którym utonąć mogłyby całe światy, grzmiącym wodospadem oraz spokojnym strumieniem, u którego każdy mógł zaspokoić pragnienie.

        ”Yeadir” – kolejny z Duchów Początku - zakochał się w rozległych przestworzach, w wolności, którą ze sobą niosły. W wyciu wichrów i trąb powietrzny. Jego ciało przybrało, więc formę wiatru, kotłującego się powietrza, potężnego huraganu mogące zmieść wszystko z powierzchni, lecz również i łagodnej bryzy przynoszącej ulgę w upalne dni. Stał się powietrzem, którym oddychały istoty stąpające po ziemi.

        Duch nazwany ”Zanuum” zmienił się natomiast w nieustępliwą skałę i miękką ziemię zarazem, na której mogły zostać wzniesione wspaniałe rzeczy i która równie wiele rzeczy mogła pochłonąć. Stał się spokojnym brzmieniem, miarowym biciem serca ziemi. Miejscem dla roślin i innych istot.

        By spełnić swe pragnienia o świecie, w którym mogłyby się toczyć nowe historie Ci czterej Władcy Żywiołów oddali część własnego ja. Zanuum z swego ciała, na twardej łusce uformował miękką ziemię, na której mogło wyróść życie, oraz strzeliste, twarde góry, które w swym wnętrzu kryły surowce mogące posłużyć do budowy większych rzeczy. Yeadir tchnął swym dechem, otulając powierzchnię ziemi powietrzem, tak by życie miało, czym oddychać. Jadyon wypełnił swym ciałem doliny tworząc morza i oceany, niosąc ze sobą życie a Ksersis przekazał swój płomień ogrzewając jego ciepłem ziemię, wodę i wiatr, tak by życie mogło przetrwać.

        Te cztery duchy początku, przez wzgląd na przybranie fizycznej formy przestało być tym, czym było. Dlatego nie zaliczają się już do grona duchów początku, lecz nazwane zostały bogami. I choć wiele z swych mocy przekazały światu, to ich ciała wciąż spoczywają gdzieś pośród przestrzeni ducha, gdzie cztery pierwotne żywioły tworzą cztery osobne światy. Z czasem również i inne Duchy zmieniły swe ciała i tworząc nowe elementy świata i stając się nowymi bogami. Ale o tym innym razem.

Tak oto powstał świat Materii.
- Powrót -


Świat Magii


        Pozostałe duchy nie chcą przybierać tak materialnych form jak Władcy Żywiołów, lecz wciąż pragnąc kształtować świat, zawiązały przymierze. Każdy z nich oddał część własnej mocy, którą nagromadził przez eony swego trwania. Moc, którą wyzwoliły opadła na świat przenikając go na wskroś, oraz wypełniając wszystkie jego przestrzenie. Moc, której użyczyły duchy była różna od Surowej Energii. Panować nad nią można było, bowiem dzięki silnej woli. A dzięki jej użyciu, można było nadawać kształt materii.

Tak oto powstał świat Magii
- Powrót -


Pierwotni


        Mając nowe narzędzie Duchy Początku zajęły się kształtowaniem świata, na wzór wszystkich opowieści, ze wszystkich światów, które zwiedził Praojciec. Stąd też nasz świat jest połączonym odbiciem tysięcy innych Wszechświatów stopionych jedną wizją. Odbiciem, gdzie swoje miejsce znajduje zarówno Dobro jak i Zło.

        Gdy świat przybrał już swą formę na kształt innych Wszechświatów - gdy rośliny i stworzenia wypełniły jego powierzchnię, część z Duchów Początków, zapragnęła na nim zamieszkać. Korzystając z zgromadzonej mocy, przyoblekli materialne ciała, które ukształtowali na podobieństwo Prasmoka od którego wzięły początek i zstąpili na jego powierzchnię jako Pierwsze Smoki, zwane również Pierwotnymi.
- Powrót -


Zniszczenie


        Pierwotni żyli na łusce ciesząc się z fizycznych ciał i możliwości przeżycia własnych doświadczeń. Chłonęły otaczający ich świat oraz tworzyły nowe cudowne rzeczy, a każdy z nich upodabniał się do rzeczy, które najbardziej ich fascynowały. Łuski tych, które ukochały ziemię z czasem przybrały jej kolor, pazury zaś zmieniły się w zdolne do kopania. Tych, których zafascynował ogień, łuski przybrały ognistoczerwoną barwę, a one same zyskały zdolność ziania ogniem. Smoki stały się więc niezwykle różnorodne.

        Z czasem poznały również, co to miłość. Poczęły płodzić swe dzieci, których liczba szybko zaczęła rosnąć w setki i tysiące. Rosnąca liczba smoków, wraz z ich długowiecznością, którą były obdarzone sprawiła, iż z czasem świat stał się dla nich zbyt ciasny. Coraz to częściej zaczęło dochodzić do sporów o wolną przestrzeń, a także różnorodnych poglądów na temat wizji przyszłości świata, po którym stąpały. Aż pewnego dnia, rozwścieczony gniewem smok, którego imię zostało wymazane z historii, zamordował swego brata. Nastały mroczne czasy Wojny Smoków, gdy te wybijały się tysiącami, zabijając swoich braci i siostry, a echa nienawiści, która wtedy trawiła świat przetrwały do dziś – żaden smok nie ufa drugiemu.

        Potężne smoki rozdzierały pazurami świat, po którym przetaczały się magiczne burze wywołane ich starciami. Wojna rozdzierała ciało Prasmoka, który począł budzić się z swego głębokiego snu. Duchy Początku, które czerpały siłę z jego marzeń osłabły, a nad światem zawisło widmo zagłady.

        Pierwotni widząc do czego doprowadziła ich wojna, zstąpili głęboko pod ziemię, oplatając swymi cielskami ciało Prasmoka. Bicie ich serc zespoliło się z biciem serca ich Ojca. Z ich gardeł dobyła się głęboka pieśń, tak złożona i skomplikowana, iż wykracza to poza pojmowanie nawet największych umysłów. Pieśń ta ukołysała na powrót do snu Prasmoka. Wraz z nim w letarg zapadły również i potomkowie Pierwotnych, którzy mieli się wybudzić dopiero długo, długo potem. Pierwotni zaś, po kres dni śpiewać będą kołysankę dla swego Ojca. Gdyby bowiem przebudził się on któregoś dnia, jego senne marzenie - świat który znamy przestałby istnieć.
- Powrót -


Odrodzenie


        Ziemia była martwa, a smoki spały pogrążone w letargu w głębokich pieczarach, które na wiele wieków stały się domem tej rasy. Wiele gatunków zwierząt i roślin znikło bezpowrotnie z powierzchni Alaranii. Duchy początku były natomiast osłabione i nie miały sił by odbudować krainy. Przez wiele lat ziemia pozostawała więc jałowa i grasowały po nich krwiożercze, ponure stwory, przesiąknięte chaosem wojny.

        Dopiero wiele wieków później, jeden z Duchów Początków odnalazł sposób by uleczyć krwawiącą wciąż ziemię. Poświęcił własne ,,ja", zstępując na powierzchnię świata i stapiając się z nim. Stał się tym samym samą naturą, a rany jej zadane były jego ranami. Cierpiał przez to ogromnie i to cierpienie później go odmieniło, lecz z czasem zdołał uleczyć rany, a ziemia znów zatętniła życiem. Duch ten nazwany został Matką Naturą i po dziś dzień wypełnia wszystkie istoty żywe zamieszkujące Alaranię, będąc ich częścią.
- Powrót -


Narodziny Przodków


        Pozostałe Duchy widząc poświęcenie jednego ze swych braci, zebrały resztki sił i stworzyły nowe istoty: Przodków. Istoty stworzone z ich wyobraźni, będące kwintesencją ich sztuki, czerpiące to, co najlepsze z doświadczeń, jakie zebrał Prasmok. Przodkowie byli długowieczni, mądrzy, potrafili władać magią na poziomie niemalże dorównującym im stwórcom. Byli silni i zręczni. Oraz piękni. Duchy początku miały nadzieję, że ich nowy twór okaże się rozważniejszy od ich braci.

        Duchy początku zmęczone tym czynem odeszły, aby spocząć u boku swojego twórcy, na powrót czerpiąc energię z jego marzeń, a zarazem obserwując rozkwitający świat. My zaś, po dziś dzień możemy oglądać ich wspaniałe ciała, na ciemnym, nocnym niebie. Jednakże… nie wszystkie tak postąpiły. Część z nich została, by czuwać nad losem świata.

        Te, które pozostały, nazwane zostały bogami. Bowiem ich wpływ na świat nie zniknął wraz z pojawieniem się Przodków, lecz trwał nadal. Bogowie od czasu, do czasu mieszali się w sprawy Przodków, a z czasem swą siłę zaczęli czerpać z ich marzeń. Lecz opowieść o nich to już inna historia.

        Tak oto kończy się Genesis – wraz z odejściem naszych stwórców – Duchów Początku - i pojawieniem się naszych przodków, oraz bogów. Nasz świat to wytwór wyobraźni Prasmoka na którego łuskach żyjemy i który pewnego dnia wreszcie się obudzi, a z końcem jego snu przestaniemy istnieć i My.
- Powrót -



Rozdział II: Historia Starożytna

Środkowe Królestwo


        Niewiele wiadomo o czasach przed założeniem Środkowego Królestwa, bowiem niewiele zapisków przetrwało z tamtego okresu. Jedynie najstarsze poematy wspominają o tym okresie i nie mamy żadnej pewności, że z czasem nie zostały zmodyfikowane i ubarwione przez kolejnych ich odtwórców.

        Starożytna Alarania była dziką, niebezpieczną krainą. Nieliczne, rzadko porozrzucane po kontynencie warowne miasta-państwa zamieszkiwane były przez lud Przodków – wspólnych ojców elfów, ludzi i czarodziei. Otoczone wysokimi murami i bronione magią osady pozwalały na prowadzenie dość bezpiecznego i spokojnego życia ich mieszkańcom z dala od włóczących się po dziczy bestii. Miasta-państwa rządzone były przez Lordów, a każdy z nich władał potężna magią. Magią, która broniła miast.

        Raz na pięć lat wszyscy lordowie rządzący miastami-państwami zbierali się w Nemerii na zgromadzeniu, by omówić wspólne plany, przy czym największą władzę miały trzy rody rządzące największymi z miast-państw: rządzący Nemerią ród Weocenów, panujący w Aldirze ród Urkegunów oraz sprawujący pieczę nad Mari ród Jiivenów. Układ ten sprawował się dobrze, dopóki do władzy nie doszedł Heokit Weocen. Pragnąc władzy absolutnej, otruł Leosa Urkegupsena. Widząc to, pozostali lordowie na długie lata wycofali się z obrad, zamykając się w swoich miastach-państwach, zaś panujący wówczas Neuser Jiivein stanął do magicznego pojedynku z trucicielem. Walka zakończyła się śmiercią obu władców.

        Wnuk lorda Leosa – Archentar próbował na powrót przywrócić stary układ, jednakże nieufni lordowie nie zgodzili się na to. Archentar powołał więc armię i siłą zjednoczył miasta państwa rozsiane od Gór Druidów po Morze Cienia i ustanowił Królestwo Środka na terenach dzisiejszego Opuszczonego Królestwa, Wschodnich Pustkowi i Pustyni Nanher. Nemeria została stolicą nowo powstałego państwa. Wybudowany został tam wspaniały pałac z księżycowego kamienia, z którego to przez długie lata swą władzę sprawowali Królowie Nemerczycy.

        Rządy pierwszego władcy Zjednoczonego Królestwa nie były jednak łatwe, bowiem nie wszystkie miasta były zadowolone z centralizacji. Mimo to, przez długie lata panował pokój. Nowy król mógł zając się reformami wewnątrz państwa. Zjednoczonym Środkowym Królestwem nieprzerwanie rządziło 8 królów, potomków Archentara. Jednak królestwo to musiało upaść…
- Powrót -


Upadek Środkowego Królestwa – Wielka Wojna


        Niestety królestwo to w końcu musiało upaść. Przodkowie rozpierzchli się po całym świecie i podzielili na trzy nacje, a ich ogromna wiedza zaginęła gdzieś na przestrzeni dziejów. Ruiny jego potężnych miast możemy podziwiać do dziś, chodź nie są to bezpieczne wycieczki, bo stare zamczyska zamieszkują duchy.

        Pierwszym wydarzeniem, które zapowiadało schyłek imperium był wewnętrzny rozłam ideologiczny. Przodkowie w tamtych czasach wykorzystywali przyrodę i magię jak tylko się dało. Nie wszystkim jednak taka polityka przypadła do gustu. Grupa opozycjonistów otwarcie sprzeciwiała się takiej praktyce, wieszcząc, iż natura w końcu sprzeciwi się i ześle na wszystkich karę. Spór ów przerodziłby się zapewne w otwartą wojnę, gdyby nie to, iż przeciwnicy postanowili opuścić kraj i ruszyć na wschód w poszukiwaniu miejsca gdzie mogliby żyć w zgodzie z naturą. Przodkowie Ci stali się później elfami.

        Niedługo potem sprawdziły się czarne wizje elfów. Piątka najbardziej biegłych w arkanach sztuki Przodków, próbowała rozewrzeć bramy czasu w miejscu znanym dzisiaj jako Piaski Czasu. Przecenili oni jednak swoje siły i nie zdołali zapanować nad mocami wywołanymi rytuałem. Wyrwana spod kontroli magia eksplodowała odbijając się echem po całym świecie i kilku pobliskich planach. Magiczna eksplozja na zawsze rozerwała uporządkowaną dotąd strukturę czasu sprawiając, iż od tamtego okresu czas płynie chaotycznie. Wywołana przez to potężna burza spustoszyła cały kontynent i zmiotła z powierzchni ziemi sporą część królestwa przeistaczając ją w znaną nam dzisiaj Pustynię Nanher, a samych jej twórców pogrzebała pod tonami piasku. Ziemie wokół miejsca rytuału, nigdy już nie odzyskały swego dawnego blasku i zapewne będę już na zawsze blizną wyrytą na ziemi, która będzie nam przypominać o tym strasznym czynie wywołanym przez naszych przodków.

        Wydarzenie to doprowadziło do kolejnego czynnika, który przysporzył się do upadku Królestwa. Po niepowodzeniu Czarodziejów, ludzie niewładający magią stracili do nich zaufanie a wręcz zaczęli ich obwiniać za wszystkie plagi. Tak wybuchła wojna domowa, która spustoszyła pozostałą część królestwa. W wyniku wojny większość, Czarodziejów została zabita w walce, lub powieszona, a Ci nieliczni, którzy zdołali przeżyć musieli uciekać. Część z nich uciekła w dalekie krainy i do dziś żywią pogardę dla potomków ludzi, kilku jednak zostało by z ukrycia sprawować pieczę nad rodzajem ludzkim, bowiem w głębi swych serc przeczuwali, co ma nastąpić.

        Ostatnim zdarzeniem, które przypieczętowało los królestwa był najazd potworów z północy. Wyczerpani po wewnętrznym konflikcie ludzie nie mogli się oprzeć ich potędze i zostali zmasakrowani. Zapewne zostali by zgnębieni do końca, a Aralania pogrążyłaby się na zawsze w ciemności gdyby nie poświęcenie Czarodziejów. Przeprowadzając potężny rytuał i poświęcając własne życie otworzyli wrota do innego wymiaru, które wessały wszystkie „potwory” i uwięziły je tam na wieki. Z rzadka tylko, niektórym udawało się i udaje dzisiaj przedrzeć przez zasłonę, która oddziela nasz świat od ich. Tak powstało Piekło i diabły. Dusze Czarodziejów trafiły zaś do innego świata, którego magiczne moce ich wskrzesiły. Tak powstali archaniołowie. Następni ludzie po śmierci utworzyli aniołów, a duchy światłości już tam były. Zaś serce świata stało się Najwyższym.

        Ludzie rozproszyli się po świecie i z czasem założyli nowe osady i miasta, oraz rozmnożyli się na powrót, nigdy już jednak nie odzyskali dawnej potęgi i wiedzy. Ich życia skróciły się i zmizerniały. Niektórzy z nich wciąż starają się odzyskać dawną wiedzę i zostają magami, chodź są zaledwie cieniem dawnych Czarodziejów.
- Powrót -


Ucieczka i Wielki Powrót Elfów


        Jak głoszą najstarsze elfie poematy, elfy i ludzie byli ongiś jedną rasą. Jednakże eony temu ich drogi rozeszły się i podążyły innymi ścieżkami, a elfy zdecydowanie lepiej wyszły na tej rozłące, bowiem ich ród lepiej zniósł piętno wieków, które upłynęły od tamtego czasu.

        Wieki temu, grupa ludzi-elfów wyruszyła z Alarani na daleki wschód pod przywództwem Gwiledtha Maebrenara. Po wielomiesięcznej i wyczerpującej podróży przez Bezkresne Pustkowia (znajdują się one na wschód, za Równiną Maurat), dotarli do żyznej krainy, porośniętej przez ogromne drzewa. Tam założyli swój dom i rozwinęli swą kulturę, żyjąc z dala od wojen i niepokojów w krainie pełnej spokoju i miłości.

        Pewnego dnia jednak z nieba spadła jedna z łusek smoka świata, której uderzenie zniszczyło krainę elfów. Ci, którzy przeżyli, zmuszeni zostali do opuszczenia swej ojczyzny. Pamiętali oni o kraju swego pochodzenia, jednakże nie wszyscy byli chętni do powrotu, wciąż pamiętając powody, z których z niego uciekli. W końcu podzielili się na cztery grupy i ruszyli w cztery strony świata, szukając nowej krainy. Ci, którzy zdecydowali się powrócić do Środkowej Alarani, założyli nowe państwo – nazwane później Kryształowym Królestwem.
- Powrót -


Zakon Czarodziejów


        Wojna domowa zmusiła potężnych Czarodziejów do ucieczki, udali się oni na wybrzeże Morza Cienia, gdzie wsiedli na okręty, po czym pożeglowali daleko na północny wschód, w stronę bezkresnych oceanów. Po wielu tygodniach żeglugi, gdzieś pośród bezmiaru błękitnych wód, mocą swojej magii wydobyli z morskich odmętów skalistą wyspę, by uczynić z niej swój nowy dom. Otoczyli ją magicznymi mgłami, w których mieli błądzić nieproszeni goście, a wody wokół wyspy najeżyli ostrymi niczym smocze zęby skałami, na których mieli roztrzaskiwać się wszyscy, którzy pragnęliby wedrzeć się do ich nowej ojczyzny.

        Ziemia początkowo była całkiem naga, lecz Czarodzieje szybko zmienili ją w piękna, urodzajną krainę, porośniętą baśniowymi roślinami i zamieszkaną przez fantastyczne istoty, jakich tylko zapragnęły ich dusze. Pośrodku wyspy wznieśli wspaniałą twierdzę z błyszczącego magicznego kamienia, o wielu strzelistych wieżach, w których zamieszkali. W samym centrum swej siedziby wznieśli budowlę wspanialszą niż wszystko inne, co świat widział - wieżę sięgającą samych chmur. Z okien na jej szczycie można było oglądać odległe ziemie – nawet daleki kontynent Alaranii.

        Bezpieczni w swej enklawie, z dala od wojennych zawieruch i kataklizmów przetaczających się przez resztę świata długowieczni Czarodzieje poświęcili się badaniu magii i natury świata, doskonaląc swą sztukę i doprowadzając ją do prawdziwego mistrzostwa. Odkrywając coraz to nowe obszary wiedzy, w końcu spostrzegli, iż ich misja nigdy nie będzie mieć końca.

        Nie wszystkim jednak to wystarczało. Część tęskniła do dawnych czasów, gdy mogli stąpać po ziemi o wiele większej niż wyspa, która chodź z czasem w miarę potrzeb się powiększała, to jednak daleko jej było do ogromu kontynentu, który porzucili. Pragnęli znów podziwiać cuda stworzone przez matkę naturę, a nie tylko wytwory swej wyobraźni. W końcu ich tęsknota sprawiła, że część Czarodziejów postanowiła powrócić do swego dziedzictwa. Zbudowali – za pomocą magii rzecz jasna – magiczny statek, zdolny szybować w chmurach i powrócili nim na kontynent.

        Wylądowali w Szczytach Fellarionu, gdzie za pomocą magii ukryli pod ziemią swój powietrzny okręt, a sami zeszli z gór, by ponownie stąpać pomiędzy ludźmi, uprzednio jednak obiecali sobie, iż co sto lat będą zbierać się u podnóża gór by wymieniać się zdobytymi informacjami. W tym celu zbudowali u podnóża dwóch gór, klasztor z czarnej skały, który mogły dostrzec tylko oczy pragnące wiedzy. Czarodzieje szybko zorientowali się jak ludzie nisko upadli po ich odejściu, dostrzegli też wiele niebezpieczeństw czyhających na ich braci. Podczas pierwszego zebrania, zgodnie uznali, iż ludzie potrzebują ich opieki, jeśli mają przetrwać najbliższe tysiąclecia. Ci, którzy zgodzili się podjąć misji ochrony ludzi założyli zakon Strażników Ludzkości, reszta zaś ruszyła w świat by samotnie zajmować się tylko sobie znanymi celami. Tak oto czarodzieje powrócili i zamieszkali znów na kontynencie Alarani.
- Powrót -


Prawdziwie Żywa Natura


        Wyrwana spod kontroli magia Pięciu czarodziejów-przodków wybuchła i spustoszyła większą część znanego kontynentu, przetaczając się po nim niczym nawałnica i zabierając ze sobą setki istnień. Jednakże moce rozpętane przez krąg nie były tylko niszczycielskie. Pewna ich cześć zamiast unicestwiać powołała do życia nowe istnienia.

        Pierwsza fala potężnej magii, która przedarła się przez potężne Góry Dasso, już osłabiona spłynęła między pradawną puszczę rosnącą po ich drugiej stronie. Drzewa ją porastające okazały się silniejsze niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Ich gałęzie wzięły w objęcia moc wyzwoloną przez czarodziejów, wchłaniając ją w siebie, a przez swe korzenie przekazując ziemi. Magia zmieszana z życiem, powołała do istnienia byt, zwany matką naturą – quasi-świadomość, która mieszka w każdym drzewie, trawie czy kawałku skały. Świadomość ta z czasem zrodziła nowe dzieci – Naturian, którzy ukochali ponad wszystko swoją matkę - ziemię. Z czasem świadomość zaczęła rozszerzać swe wpływy sięgając coraz dalej, tak, iż w dzisiejszych czasach przedstawicieli matki natury można spotkać wszędzie tam, gdzie panuje przyroda.

        Druga fala magii uderzyła z całą swoja siła w zachodnia część szczytów Fellarionu i spłynęła wraz z wodospadami prosto w obcięcia ogromnego Jeziora Łez Rapsodii. Rozprysła się również na inne strony świata, a jeden z jej promieni uderzył wprost w dzisiejsza Wyspę Syren, położoną z dala do ludzkiej cywilizacji. Tam w głębinach jeziora jak i Morza Cienia magia wniknęła we wszelkie istniejące już byty dając im świadomość, a z czasem rozwinęła w nich inteligencję i uczucia. Tak powstali znani nam dzisiaj Aquarianie.
- Powrót -


Ci, którzy nie znają życia ni śmierci


        Po ustaniu Wielkiej Wojny ludzie powoli zaczęli się podnosić z upadku. Znów sięgnęli po magię, którą wcześniej odrzucili. Po pogromie Czarodziejów niewiele jednak przetrwało wiedzy o tej Sztuce. Znów musiano uczyć się od podstaw, jak operować tą przepełniającą świat siłą i pomimo wielkich starań, ludzkość nigdy już nie miała odzyskać swej dawnej potęgi.

        Rozdarcie struktury czasu, sprawiło, że ludzie podobnie jak wiele istot, które były niewystarczająco silne, zaczęli się starzeć, a ich ciała umierać. Magowie panicznie szukali sposobu by oprzeć się jego zgubnemu wpływowi, a Ci, którzy okazali się nadzwyczaj wytrwali w tych poszukiwaniach odkryli drogę, która, miała przywrócić im upragnioną długowieczność, a zarazem zesłać klątwę straszniejszą niż wszystkie inne.

        Mroczne rytuały, które odprawili magowie zdołały wyrwać ich spod władzy śmierci, lecz jednocześnie spaczyły ich dusze. Z dnia na dzień serca nieumarłych magów były zatruwane przez sekrety czarnej magii, którą posiedli. Prosty lud, chcąc również otrzymać dar długowieczności zwrócili się do nich o pomoc. Lecz Ci odmówili im, pragnąc zachować swe tajemnice i potęgę dla siebie, a gdy lud w gniewie zwrócił się przeciw nim, rozpętał się nowy konflikt, w którym nekromanci korzystając z swej nowo nabytej wiedzy ożywili ciała zabitych, by te mogły im służyć i bronić ich tajemnic przez całą wieczność.

        Nekromanci, byli jednakże w owych czasach zbyt nieliczni, by nawet przy pomocy swych mrocznych mocy wygrać otwarty konflikt z ludzkością. Wojna – chodź niezwykle krwawa - szybko się skończyła, a Ci z magów, którzy przetrwali byli zmuszeni ukryć się w starych kryptach, głębokich, wilgotnych jaskiniach - miejscach, do których zwykli ludzie się nie zapuszczali. Tam przez wieki mogli badać mroczną wiedzę, a ciemność stała się ich najdroższą przyjaciółką.
- Powrót -


Szkarłat Krwi


        Zdarzyło się, iż pewnego dnia, już po upadku Środkowego Królestwa, Morgoth wielki wojownik stanął u wrót śmierci, otrzymawszy śmiertelną ranę od miecza szlachcica. Przechodzący tamtędy potężny nekromanta Sar'hen, dostrzegł leżące wojownika w kałuży krwi i zbliżył się do niego, by jak zawsze obserwować śmierć. Ten błagał go o życie, a znający czyny wojownika mag, wiedział, iż ten byłby potężnym sługą. Na nic mu jednak było kolejne stworzenie pokroju ożywieńca, potrzebował inteligentnego poddanego. Dał mu, więc życie, którego ten tak pragnął, jednakże uzależnił go od własnej krwi.

        Wszystko z początku szło dobrze, gdy pierwszy wampir powoli przyzwyczajał się do swojej nowej postaci. Nekromanta przeliczył się jednak, głód krwi, którym obarczył swego sługę rósł w miarę upływających nocy, aż w końcu ten zabił swego pana wypijając z niego krew do dna. Wraz z jego krwią zyskał moc przekazywania swego ‘daru’ innym, lecz także i strach przed światłem. A ułamek srebrnego miecza, którym został zabity i który na zawsze pozostał w jego trzewiach, sprawił, że wampiry stały się podatne na ten metal.

        Moc, którą zyskał dzięki magii płynącej w jego żyłach, sprawiła, iż wampiry stały się najpotężniejszymi z nieumarłych zaraz obok nekromantów.
- Powrót -


Zmiennokształtni i Wędrówka Dusz


        Nie do końca wiadomo jest, kiedy dokładnie powstali pierwsi zmiennokształtni, wiadomo natomiast, że w stosunku do innych ras są jednymi z najmłodszych. Od czasów upadku Środkowego królestwa ród ludzki, stawał się z każdym pokoleniem coraz to słabszy. Aż pewnego dnia, podczas pewnej pełni – jak głoszą legendy przekazywane sobie przez klany wilkołaków – zdarzyło się tak, że w tym samym czasie narodziło się ludzkie dziecko i wilcze szczenię tuż obok siebie, a kaprys magii sprawił, że dusza wilka miast do szczenięcia trafiła do ludzkiego dziecka, łącząc się z ludzką i tworząc istotę o dwoistej naturze.

        Od tamtego razu, zdarzyło się więcej takich przypadków, a do ludzkich ciał trafiły dusze nie tylko wilków, lecz i innych zwierząt. Najbardziej obciążone są koty, których dusze bardzo często są uwalniane podczas narodzin i zamiast trafiać do swojego ciała wnikają w nowo narodzonego człowieka obdarzając go zwierzęcymi przymiotami.
- Powrót -


Upadek Otchłani i Czasy Cienia


        Za dawnych czasów, tak odległych, że nawet smoki ich nie pamiętają, Otchłań była piękną krainą przesyconą życiem i magią, a różnorodność istot tam zamieszkujących była przeogromna. Jednakże chciwość i próżność jednych z nich doprowadziła do upadku tej wspaniałej krainy. Nemorianie, bowiem to o nich tutaj mowa, byli mistrzami w posługiwaniu się Sztuką Magiczną. Ich potęga była tak wielka, iż samym wysiłkiem swej woli potrafili przenosić góry. Jednakże nie zważali przy tym na konsekwencje swoich czynów.

        Struktura magii – pod wpływem nierozważnego korzystania z niej - z roku na rok stawała się coraz to bardziej niestabilna, aż w końcu załamała się całkowicie. Tego dnia, gdy to się wydarzyło, narodziło się nowe, straszne oblicze Otchłani – takie, jakie znamy po dzień dzisiejszy – nieprzyjazne, chaotyczne, pełne mroku. Magiczne burze, które się rozpętały zniszczyły cały świat, zabijając wszystko i wszystkich oprócz tych najsilniejszych. Z całej tej różnorodności, która zamieszkiwała tą krainę przetrwały tylko najbardziej twarde i brutalne istoty.

        Od czasów upadku, większość inteligentnych bytów, którym w jakiś sposób udało się przetrwać próbuje się wyrwać z objęć tej przeklętej ziemi, nie bacząc przy tym na cenę, jaką przyszłoby zapłacić – stąd też czasem świat obiega wieść o kolejnej inwazji demonów, chcących wszelkimi sposobami wyrwać ludziom kawałek ziemi.

        Nemorianie jednakże nie przejęli się zbytnio swoimi czynami. Zamknęli się w odległej części otchłani, otoczyli magicznymi barierami chroniącymi ich przed burzami, które sami rozpętali i żyją tam do dzisiaj, dalej nieodpowiedzialnie korzystając z magii, spełniając każdy swój kaprys i niwecząc tym samym szansę, na zaleczenie się ran, które uczynili.
- Powrót -

Powrót do Wielka Księga Alaranii

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron