[Zastygły Pazur] Historia Otwarta


Przełęcz dzieląca Góry Dasso i Góry Druidów. Po obu jej stronach, znajdują się ogromne, tajemnicze, wykute w sakle posągi smoków, strzegące tej górskiej przełęczy.

Postprzez Gersen » Śr kwi 06, 2011 9:27 pm

Karczma, gospoda, lub zajazd - wszystko zależne od tego, kto akurat w niej przebywa, a przebywa zwykle osób niemało. Ułożona nieopodal osławionej przełęczy karczma musi być częstym miejscem odwiedzin wędrowców, badaczy, jak i zwykłych, zaciekawionych turystów. Nie powala elegancją czy dostojnym jadłem, ale można przyznać jej jedno - doskonale dobrano jej nazwę. Owa odnosi się z pewnością do wykutych w skałach smoków, jednak i oddaje sens architektury budynku. Zbudowany z kamiennych kloców połączonych swego rodzaju masą, która utrzymuje to wszystko przy sobie, zbity i twardy budynek, który z pewnością przetrwał już wiele. Pomimo takiego projektu, posiada w sobie dozę drapieżności. Spowodowane to być może skośnym dachem, wykrzywionym zauważalnie w lewo, lub też oknami w kształcie trójkątów równobocznych. Wewnątrz nie było inaczej, drewniana podłoga i umeblowanie w parze z delikatnym oświetleniem świec i zapachem lawendy, tworzyły przyjazny nastrój i pozory domowego zacisza. Szczupły i pomarszczony dziadek, który prowadził karczmę wraz z niewielką kwiaciarnią, był niezwykle uprzejmy. Od czasu swego postoju w tym miejscu, Gersen zdążył zauważyć, że mężczyzna każdego wieczoru, już po zakończeniu pracy, zabiera jeden kwiat z magazynu i daje go swojej wybrance. Ten właśnie widok zdefiniował pojęcie mężczyzny na temat "szczęśliwej starości". Kilka tygodni spędzonych pod tym dachem, a owo małżeństwo traktuje Gersena niczym członka rodziny. Temu z kolei to nie przeszkadza... W końcu ma jadło, nocleg i przede wszystkim ogrom wina za pół ceny.
That is not dead which can eternal lie, and with strange aeons even death may die.
Avatar użytkownika
Gersen
Kroczący w Snach
 
Nagrody:
Rasa: Czlowiek
Aura: Niezwykle słaba, praktycznie niewyczuwalna aura o żelaznej barwie i szmaragdowej poświacie. Wydziela trudny do zidentyfikowania zapach.W dotyku jest giętka i twarda a w smaku gorzka i ostra zarazem.
Wygląd: Mijające lata wpłynęły na aparycję Gersena. Swoje zrobiła także mroźna pogoda. Skóra stała się sucha, a na twarz wpełzły zauważalne zmarszczki. Bujną
czuprynę zastąpiła krótka, bardziej praktyczna fryzura. Oczy brązowe, głębokie. Spokojne, ale też bijące nieziemskim chłodem. Zupełnie jakby przejęły aurę
lodowych pustkowi. Od kącika ust pionowo w dół ...
(Więcej)

Postprzez Aravel » Śr kwi 06, 2011 10:42 pm

Do karczmy przyszedł wysoki mężczyzna z zasłoniętą przez kaptur twarzą. Był cały przemoczony, tak jakby niedawno szedł kilka godzin w deszczu oraz cały trząsł się ze zmęczenia. Kiedy przedzierał się przez tłum w poszukiwaniu wolnego miejsca siedzącego, światło ze świec odbijało się od ostrza jego miecza wiszącego na jego plecach. Czuł się jakby szukał tego miejsca kilka minut, a zajęło to krócej, ale znalazł w końcu wolne krzesło i usiadł spokojnie, odsłaniając twarz pełną blizn i z wiszącym na niej zmęczeniem. Aravel siedząc oddychał głęboko, wyczekując odwiedzin kelnerki, która po chwili przyszła. Mężczyzna nie jadł nic od dwóch dni, więc zamówił spory kawał upieczonego mięsa i kufel piwa. Położył wyjęte z sakwy pieniądze na stół, a zadowolona kelnerka odeszła z dziwnym uśmiechem. Po dwóch lub trzech minutach dostał swoje zamówienie i zaczął się pożywiać oglądając tłum ludzi, lecz nie widział nikogo jakoś bardzo rozpoznawalnego.
Avatar użytkownika
Aravel
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Varnaell,
Rasa: Człowiek
Aura: Raczej słaba aura o żelaznej barwie i bursztynowej poświacie. Wokół niej nie słychać żadnego dźwięku. Wydziela woń metalu oraz zapach świeżo wyprawionej skóry. W dotyku jest twarda i szorstka a w smaku ostra.
Wygląd: Wysoki na 180 cm brunet o piwnych oczach. Dobrze zbudowany,umięśniony. Ubiera się w skórzane stroje z częściami metalowego uzbrojenia czyli nagolennikami, rękawicami i naramiennikiem. Przy sobie nosi dwa miecze jeden w pochwie przy pasie drugi na plecach przymocowany mocno na dwa sznury.Jego całe ciało pokryte jest bliznami od ran ciętych.

Postprzez Gersen » Śr kwi 06, 2011 11:06 pm

Gersen zajmował się właśnie córką miejscowego rybaka, której to ambicje znacznie przewyższały małą wioskę na druidzkim szlaku i rybną dietę serwowaną przez ojczulka. Widząc człeka o nietypowych dla regionu rysach i akcencie, niemalże natychmiastowo wyczuła swoją szansę. Tajemnicza sakwa, z którą ów mężczyzna nie mógł się rozstać, tylko rozbudzała jej ciekawość, ten znów nie zamierzał nie korzystać z kobiecych wdzięków, które młoda kobieta prawie dosłownie wyrzucała przed siebie. Otwarte drzwi i strumień chłodnego, powietrza, które wniósł przybysz, ostudziły nieco jej entuzjazm. Natychmiast zsunęła ręce mężczyzny spoczywające dotąd na jej symetrycznych piersiach i zeskoczyła na ławkę obok. Niezły refleks. Pewnikiem obawia się ojca - szybko przeanalizował sytuację Gersen. Zaiste, stary rybak Morhen także często tu bywał, by wymienić swoje ryby na piwo, lub inne dobra. Porządny chłop, lecz zmysłu praktycznego w zasadzie nie posiadał. Młoda panna natomiast obserwowała dziwnego człowieka. Za jej przykładem podążył i pan Arhe, który widząc połyskujące ostrze miecza tajemniczego gościa, nieco się podirytował, że jego straszaki leżą spokojnie w pokoju na piętrze. Na szczęście zawsze ma przy sobie kilka niespodzianek. Przechodząca nieopodal kelnerka o prawdopodobnie najbardziej bajecznych, lokowanych włosach jakie świat widział, utraciła z tacy dzban wina obleczony w charakterystyczny kosz. Gersen szybko przechylił zdobycz, by wlać do gardła kwaśnawe wino. Szybki rzut oka na salę i już wiedział, że uwaga wszystkich gości spoczęła na wyjątkowym jegomościu. Ciszę spowodowaną podejrzliwymi spojrzeniami, przerwał żartobliwym hasłem.
- Szanowny panie, mógłby pan ściągnąć ten złom z pleców, bo od tego tylko kręgosłup się krzywi, a to strasznie nieprzyjemne podobnież jest!
Do nieco ironicznego powitania mężczyzna dołączył wyciągniętą w górę dłoń, która miała prawdopodobnie zwiastować wzniesiony toast. Po sali rozeszło się kilka stłumionych śmiechów, a każdy wrócił do swojego wcześniejszego zajęcia, czym było przeważnie picie lub kłótnie polityczne. Ewentualnie klepanie po tyłku wspomnianej wcześniej kelnerki. Nawet sam Gersen nie zwrócił przez chwilę uwagi na gościa, gdyż jego towarzyszka wyraźnie odzyskała chęć do zabawy...
That is not dead which can eternal lie, and with strange aeons even death may die.
Avatar użytkownika
Gersen
Kroczący w Snach
 
Nagrody:
Rasa: Czlowiek
Aura: Niezwykle słaba, praktycznie niewyczuwalna aura o żelaznej barwie i szmaragdowej poświacie. Wydziela trudny do zidentyfikowania zapach.W dotyku jest giętka i twarda a w smaku gorzka i ostra zarazem.
Wygląd: Mijające lata wpłynęły na aparycję Gersena. Swoje zrobiła także mroźna pogoda. Skóra stała się sucha, a na twarz wpełzły zauważalne zmarszczki. Bujną
czuprynę zastąpiła krótka, bardziej praktyczna fryzura. Oczy brązowe, głębokie. Spokojne, ale też bijące nieziemskim chłodem. Zupełnie jakby przejęły aurę
lodowych pustkowi. Od kącika ust pionowo w dół ...
(Więcej)

Postprzez Vigdis » Śr kwi 06, 2011 11:49 pm

Siedziała w gospodzie, nad pustą już miską, dłuższą chwilę. Wybrała takie miejsce, aby mieć za plecami ścianę z drewnianych bali. Równocześnie zastanawiała się nad kolejnym ruchem. Obecnie jej sakiewkę obciążał dość przyjemny ciężar złotych monet, które niedawno dostała od zleceniodawcy. Fakt, że ów człowiek wymógł na niej spotkanie na pustkowiu u podnóża Gór Druidów, gdzie miała przekazać mu informacje, był uciążliwy, ale zysk go jak najbardziej niwelował. Zysk, na który składały się pieniądze, jak i to czego się dowiedziała, choć może w sposób niekonwencjonalny i po części wbrew woli mężczyzny. Bynajmniej nie miało jej to spędzać snu z powiek. Pozostało jej przemyśleć, co dalej. Handel informacjami jest intratny, ale towar którym obracała szybko stawał się nieświeży, niestety.
Vigdis zaczęła nawiązywać kontakt mentalny z swym współpracownikiem, była pewna, że zdoła je odpowiednio wykorzystać. Prawie skończyła, gdy rozproszyło ją wejście kolejnego gościa – trudno, tyle co zdążyła przekazać powinno wystarczyć. Obrzuciła niechętnym wzrokiem nieznajomego, na którym chwilowo skoncentrowała się powszechna uwaga karczmy. Uśmiechnęła się krzywo słysząc słowa mężczyzny chwilowo niezajętego wdziękami młodej dziewczyny. Zaczęła się bawić cienką obrączką, ciekawa czy też nowo przybyły jakkolwiek zareaguje na wypowiedź.
Avatar użytkownika
Vigdis
Zbłąkana Dusza
 
Rasa: Człowiek
Aura: Dość słaba aura o żelaznej barwie i obsydianowej poświacie. Wokół niej nie słychać żadnego dźwięku. Wydziela metaliczny zapach oraz woń wyprawionej skóry. W dotyku jest giętka i ostra a w smaku gorzka.
Wygląd: Vigdis nie jest ani piękna, ani brzydka, przede wszystkim jest przeciętna. Można by było ją w tłumie przeoczyć (co po prawdzie nie zdarza się się tak rzadko), gdyby nie wyróżniał ją wzrost, pozwalający jej dorównać mężczyznom oraz zawsze wyprostowana, wręcz dumna postawa ciała. Charakterystyczne są również ostre, ale regularne rysy, nieco trójkątnej twarzy. Zaś spod ... (Więcej)

Postprzez Aravel » Cz kwi 07, 2011 6:25 am

Spojrzał na człowieka, który odezwał się do niego w sposób ironiczny, żartobliwy, a jednak Aravel nie był tak skory do żartów i odparł mu na to:
- Miecz zdejmuje tylko do walki... no i  do snu - to drugie powiedział z lekkim uśmiechem przez kufel piwa i po dokończeniu zdania wypił całą zawartość kufla odkładając go i pusty talerz na stół. Mężczyzna w pewnym momencie wstał oglądając ciągle gości tej jakże zacnej karczmy. Zdjął płaszcz i precyzyjnie rzucił nim na wieszak stojący w rogu, dopiero teraz mężczyzna pokazał się cały. Wyglądał na dobrze zbudowanego, a jego samego ekwipunku by się człowiek przestraszył, gdyż nosił on na sobie około 30 kg żelastwa, takiego jak noże i dwa miecze: jeden na plecach, drugi w pochwie przy pasku. Od razu po tym jak płaszcz zawisł na wieszaku, mężczyzna usiadł oglądając bez przerwy gości, ponieważ w każdym widział potencjalnego wroga po tym co spotkało go w Kryształowym Królestwie.
Avatar użytkownika
Aravel
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Varnaell,
Rasa: Człowiek
Aura: Raczej słaba aura o żelaznej barwie i bursztynowej poświacie. Wokół niej nie słychać żadnego dźwięku. Wydziela woń metalu oraz zapach świeżo wyprawionej skóry. W dotyku jest twarda i szorstka a w smaku ostra.
Wygląd: Wysoki na 180 cm brunet o piwnych oczach. Dobrze zbudowany,umięśniony. Ubiera się w skórzane stroje z częściami metalowego uzbrojenia czyli nagolennikami, rękawicami i naramiennikiem. Przy sobie nosi dwa miecze jeden w pochwie przy pasie drugi na plecach przymocowany mocno na dwa sznury.Jego całe ciało pokryte jest bliznami od ran ciętych.

Postprzez Gersen » Cz kwi 07, 2011 7:47 pm

Mimo, iż przydrożna karczma przyciągała zwykle dwa typy podróżnych, lokalne pijaczyny i spiskowców wszelakiej maści, zdarzali się także osobnicy nudni i oschli. Jeden z takich nadętych bałwanów siedział teraz niedaleko Gersena. Rozmowa z takimi typami zawsze niezwykle bawiła mężczyznę, gdyż większość z nich miała głęboko osadzony kompleks niższości, nadrabiając to poprzez ostentacyjne pokazywanie swojej siły - jak na przykład niemalże przybite do swego miejsca miecze. Arhe przeciągnął wzrokiem po sali, spiskowców było zdecydowanie zbyt mało, lub dobrze się kamuflowali. Jednak nieokrzesany gość był, i to dokładnie taki, jak przedstawiają go stereotypy. Mężczyzna nie byłby sobą, gdyby nie pociągnął tej rozmowy dalej.
- A dokąd to pan maruda zmierza, co? Chętnie dołączyłbym się do podróży, czas zniknąć z tego miejsca. W towarzystwie tak ogromnych mieczy czułbym się spokojny!
Mówiąc to ściągnął brwi, a mocno wymęczona przez mróz skóra, zmarszczyła się w kącikach oczu, sprytnie dodając do przemowy nieco powagi, pozostawało oczekiwać na odpowiedź nowo przybyłego dziwaka. W międzyczasie zauważył jak panna, która przed momentem okazywała mu znacznie więcej sympatii, zaczęła się wycofywać do karczemnej lady, wyczuwała nadchodzące kłopoty, a w ferworze walki jej nienaganne lico mogło ucierpieć, co ostatecznie pozbawiłoby ją nadziei na wyrwanie się z tej okolicy. W międzyczasie Gersen podniósł wino do poziomu oczu i spróbował znaleźć szparę pomiędzy ułożonym z wikliny wzorkiem, by oszacować pozostałą mu w butli ilość wina.
That is not dead which can eternal lie, and with strange aeons even death may die.
Avatar użytkownika
Gersen
Kroczący w Snach
 
Nagrody:
Rasa: Czlowiek
Aura: Niezwykle słaba, praktycznie niewyczuwalna aura o żelaznej barwie i szmaragdowej poświacie. Wydziela trudny do zidentyfikowania zapach.W dotyku jest giętka i twarda a w smaku gorzka i ostra zarazem.
Wygląd: Mijające lata wpłynęły na aparycję Gersena. Swoje zrobiła także mroźna pogoda. Skóra stała się sucha, a na twarz wpełzły zauważalne zmarszczki. Bujną
czuprynę zastąpiła krótka, bardziej praktyczna fryzura. Oczy brązowe, głębokie. Spokojne, ale też bijące nieziemskim chłodem. Zupełnie jakby przejęły aurę
lodowych pustkowi. Od kącika ust pionowo w dół ...
(Więcej)

Postprzez Aravel » Cz kwi 07, 2011 9:22 pm

Czuł się już wypoczęty i najedzony, więc postanowił opuścić jakże specyficzny zajazd. Wziął swoje rzeczy, choć jedyną rzeczą, którą miał wziąć, był płaszcz wiszący na wieszaku. Opuszczając karczmę obejrzał jeszcze raz ludzi znajdujących się w niej i widział, że pomimo pozorów wyglądu budynku, towarzystwo było sympatyczne. Kiedy stał już koło wyjścia, puścił oczko pięknej kelnerce, która się przy tym zaczerwieniła, a mężczyzna wyszedł otwierając skrzypiące drzwi. Po wyjściu z karczmy jakieś pięćdziesiąt metrów dalej spojrzał jeszcze raz na to osobliwe miejsce, i choć był tu bardzo krótko, postanowił że jeszcze kiedyś tu wróci.

Ciąg dalszy: Aravel
Avatar użytkownika
Aravel
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Varnaell,
Rasa: Człowiek
Aura: Raczej słaba aura o żelaznej barwie i bursztynowej poświacie. Wokół niej nie słychać żadnego dźwięku. Wydziela woń metalu oraz zapach świeżo wyprawionej skóry. W dotyku jest twarda i szorstka a w smaku ostra.
Wygląd: Wysoki na 180 cm brunet o piwnych oczach. Dobrze zbudowany,umięśniony. Ubiera się w skórzane stroje z częściami metalowego uzbrojenia czyli nagolennikami, rękawicami i naramiennikiem. Przy sobie nosi dwa miecze jeden w pochwie przy pasie drugi na plecach przymocowany mocno na dwa sznury.Jego całe ciało pokryte jest bliznami od ran ciętych.

Postprzez Gersen » N kwi 10, 2011 6:25 pm

Gersen spokojnie oglądał, jak drugi mężczyzna zupełnie bez słowa opuszcza karczmę. Siedział tak jeszcze przez chwilę, zastanawiając się, co mogło być powodem takiej arogancji. Mam nadzieję, że jest zwyczajnie głupi, bo ignorowania nie przeboleję- przemknęło przez myśl łotrowi, gdzieś pomiędzy parą młodych, kobiecych piersi, a wychwyceniem kolejnego dzbana z winem. Odpuścił sobie plan podążenia za dziwnym typem... zwyczajnie, z czystego braku chęci, nazywanego czasami lenistwem. Kolejny tydzień spędzony w karczmie. Gdyby zatrzymał się tutaj nie dłużej niż na dwa dni, już byłby na miejscu. Decyzja była oczywista, trzeba było ruszać. Podjęcie tej decyzji było natomiast bardzo trudne - powód został już wspomniany. Mimo wszystko, Arhe ostatecznie wziął się w garść i postanowił, iż rano opuści karczmę. Jeszcze tylko ten jeden, ostatni wieczór...
That is not dead which can eternal lie, and with strange aeons even death may die.
Avatar użytkownika
Gersen
Kroczący w Snach
 
Nagrody:
Rasa: Czlowiek
Aura: Niezwykle słaba, praktycznie niewyczuwalna aura o żelaznej barwie i szmaragdowej poświacie. Wydziela trudny do zidentyfikowania zapach.W dotyku jest giętka i twarda a w smaku gorzka i ostra zarazem.
Wygląd: Mijające lata wpłynęły na aparycję Gersena. Swoje zrobiła także mroźna pogoda. Skóra stała się sucha, a na twarz wpełzły zauważalne zmarszczki. Bujną
czuprynę zastąpiła krótka, bardziej praktyczna fryzura. Oczy brązowe, głębokie. Spokojne, ale też bijące nieziemskim chłodem. Zupełnie jakby przejęły aurę
lodowych pustkowi. Od kącika ust pionowo w dół ...
(Więcej)


Powrót do Smocza Przełęcz

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron