[Zatopione Miasto] Na szlaku 3


Miasto zatopione pod pisakami pustyni. Niegdyś tętniące życiem, dziś opustoszone i zaniedbane. Nad murami tego miejsca zapanowała cisza i tylko nocami gdzieś miedzy domami można usłyszeć cichy szept wiatru.

Postprzez Mon-adhur » Pt sie 20, 2010 8:21 am

Mon-adhur uśmiechnął się w stronę Morko lecz szybko ukrył ten grymas.
- Jeżeli chcesz Morko. Ktoś kto zna się na leczeniu... hmmm.. zawsze jest mile widziany. -
Odwrócił się w stronę towarzyszy i podszedł na skraj schodów. Popatrzył w dół i potarł zarośniętą twarz.
- Co o tym myślisz Szangrin? -
Wilczyca zjeżyła sierść w odpowiedzi i nerwowo węszyła powietrze. Esmodeusz kręcił się wokoło nóg centaura. Stary westchnął, po czym zrobił pierwszy krok.
- Cóż to czego szukam może równie dobrze znaleźć się tutaj.... . -
Nie dokończył zdania gdyż stopień nadwątlony czasem i pracowitością lotnych piasków pękł z suchym trzaskiem pod jego kopytem. Schody okazały się być niezbyt długie ale kolumna stojąca na ich wprost dostatecznie twarda. Mon-adhur podniósł się szybko na kopyta. I dosłownie w ostatniej chwili uchylił przed ciosem. Pomieszczenie wydawało się być wnętrzem jakiejś starej świątyni. Lecz uwagę centaura przyciągnęła bardziej gromada szkieletów uzbrojonych w miecze lub tasaki. Szkieleci wojownik właśnie zamierzał się do następnego ciosu... .
Być ostatnim ze swojego ludu brzmi dumnie... .
Avatar użytkownika
Mon-adhur
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Yorn,
Rasa: Centaur
Aura: Dosyć przeciętna aura o cynowej barwie i silnej, topazowej poświacie. Nie roznosi zapachu, ale za to słychać przy niej ciszę, przerywaną miarowym buczeniem. W smaku jest mdląco słodka, a w dotyku ostra.
Wygląd: Centaur, połączenie konia z torsem człowieka. Maść czarna. Siwe długie spadające na plecy włosy. Siatka tatuaży pokrywająca ludzki tors. Są ty symbole żywiołów. Pewna postawa, głęboki nieprzyjemny głos, pusty wzrok. Atletyczna budowa ludzkiego ciała.Uwagi: Jego oczy są pokryte bielmem. Od razu widać że bardzo słabo widzi. Bardziej spostrzegawczy zauważą że Szangrin użycza mu swojego wzroku.

Postprzez Daren » Pt sie 20, 2010 12:40 pm

Chłopak poszedł za Mon-Adhurem i omal nie upadł, gdy centaur wierzgnął. Elf prędko spojrzał na schody i zobaczył grupkę szkieletów.
- No to ładnie... - rzekł półgłosem i wymierzył do jednego z łuku. Strzelił w oczodół, ale nic wielkiego się nie stało. Postanowił wrócić do mniej wyszukanych sposobów walki. Złapał za jakiś większy kamień, którym dałoby się bez problemu rzucić i uczynił to. Rzucił w jednego kościotrupa, a tak dokładniej to w jego klatkę żebrową. Szkielet rozsypał się na drobne kawałeczki. Nagle, kątem oka Daren spostrzegł ghule wyłażące z jednego z zakamarków. Prędko wyjął łuk i począł szyć do nich z ów broni. Szkielety zostawił swym towarzyszom. Powietrze było przecinane co jakiś czas świstem lecącej strzały. Pierwszy ghul został trafiony w czoło. Drugi, trzema strzałami w brzuch, a trzeci w krtań. Reszta była już zbyt blisko, by strzelać do nich z łuku, toteż młodzieniec począł walczyć z nimi mieczem.
Avatar użytkownika
Daren
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
 
Inne Postacie: Laurendile, Aldriel,
Rasa: Elf
Aura: Dość silna, matowo-cynowa aura, o szmaragdowej poświacie. Roztacza wokół siebie delikatny zapach lasu. Bije od niej niesamowite ciepło. Manifestuje się pojedynczym, głębokim tonem, lekko buczącym, w który wpleciona jest delikatna melodia elfich pieśni. Jest niezwykle aksamitna w dotyku, w smaku zaś słodka
Wygląd: Wysoki młodzieniec o błękitnych oczach i długich blond włosach. Jego cera jest całkiem jasna, tylko kolor wokół oczu sprawia, iż chłopak wygląda jakby
się nie wyspał, albo coś brał. Zamiłowanie do konnej jazdy i kilku sportów sprawiło, że Daren nabrał trochę mięśni. Nie są one jednak widoczne, gdy
chłopak ma na sobie ubrania.
Uwagi: Wiedzcie, że jeśli jest na to czas i miejsce, oraz gdy Daren ma wenę i instrument nikt ani nic nie oderwie go od grania, więc nawet nie próbujcie ;)

Postprzez Mon-adhur » Pt sie 20, 2010 4:02 pm

Mon-adhur widząc że sytuacja staje się niewesoła skupił swą moc wokoło siebie. i wykrzyknął głosem niecierpiącym sprzeciwu.
- Na górę chłopcze! Zmykaj na górę! -
Gdy Elf znalazł się w połowie schodów szkielet ciął centaura w twarz swoim pordzewiałym tasakiem. Ból był potworny kiedy lewe oko starego zamieniało się w nieprzydatną papkę. W efekcie tego paskudnego zdarzenia Mon-adhur uwolnił zaklęcie prawie go nie kontrolując. Błysnęło a huk dobiegł ułamek sekundy później. Masywny gmach zakopany w połowie w piasku poruszył się w posadach a jego kopuła dachu powoli, majestatycznie runęła w dół grzebiąc wszytko i wszystkich którzy znajdowali się wewnątrz. Centaur dziękując Bogom Wiatru i Deszczu za to że ani Szangrin ani Esmodeusz nie zdążyli wejść za nim runął na schody pod ciosami kamiennego gruzu. Zapadła cisza a pył powoli opadał. Z pomiędzy gruzu zalegającego miejsce gdzie znajdowały się schody wystawało wytatuowane ramię wciąż dzierżące "Strażnika". Esmodeusz zawył żałośnie a Szangrin rzuciła się na stertę gruzu próbując łapami odrzucać kamienne odłamki. Po okolicy wciąż pełgały blaski dogasającego zaklęcia.
Być ostatnim ze swojego ludu brzmi dumnie... .
Avatar użytkownika
Mon-adhur
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Yorn,
Rasa: Centaur
Aura: Dosyć przeciętna aura o cynowej barwie i silnej, topazowej poświacie. Nie roznosi zapachu, ale za to słychać przy niej ciszę, przerywaną miarowym buczeniem. W smaku jest mdląco słodka, a w dotyku ostra.
Wygląd: Centaur, połączenie konia z torsem człowieka. Maść czarna. Siwe długie spadające na plecy włosy. Siatka tatuaży pokrywająca ludzki tors. Są ty symbole żywiołów. Pewna postawa, głęboki nieprzyjemny głos, pusty wzrok. Atletyczna budowa ludzkiego ciała.Uwagi: Jego oczy są pokryte bielmem. Od razu widać że bardzo słabo widzi. Bardziej spostrzegawczy zauważą że Szangrin użycza mu swojego wzroku.

Postprzez Morko » Pt sie 20, 2010 10:19 pm

Morko pobiegła na gruzowisko śladem Szangrin. Ujrzała tam, wystające spod gruzu, ramię Mon-Adhura. Odruchowo ujęła go za nadgarstek, sprawdzając, czy jest tętno. Żył. Za pomocą magii dowiedziała się, że stracił przytomność, ale nie była pewna, jak poważnie jest ranny. A w właściwie to nie była dobrych myśli...
- Trzeba go natychmiast wyciągnąć  zanim się udusi - krzyknęła do pozostałych. Zagryzła zęby i sama zaczęła odrzucać kawałki gruzu.
Avatar użytkownika
Morko
Błądzący na granicy światów
 
Rasa: duch opiekuńczy
Aura: Bardzo silna cynowa aura o szmaragdowej poświacie. Słyszy się przy niej przyjazny ton przeplatany z licznymi odgłosami i zmysłowymi szeptami. Co jakiś czas następuje cisza, i słychać przy niej przytłumione buczenie i głęboką melodię. Aura roztacza nietypowy, trudny do zidentyfikowania zapach. W dotyku jest ona miękka i sztywna, a w smaku zaś kwaśna.
Wygląd: Ostatnio (tzn. od pół wieku) widywana najczęściej, jako trzydziestoletnia kobieta. Dość ładna. Wysoka i szczupła. O włosach czarnych z delikatnym fioletowym połyskiem, zwykle rozpuszczonych. Oczy błękitne okolone długimi, gęstymi rzęsami, raz figlarne i wesołe, to znów hipnotyzujące, ale zawsze budzące sympatię i zaufanie. Posiadanie takich oczu znacznie ułatwiało jej ... (Więcej)

Postprzez Shreder » Pt sie 20, 2010 11:27 pm

Nie odpowiadał na pytanie Centaura gdyż odpowiedział wcześniej, a żadnych innych powodów przybycia tutaj nie miał. Gdy Ci gdzieś odeszli stał jeszcze chwilkę do chwili usłyszenia szczęku metalu. Nim podszedł do reszty świątynia była zawalona. Podszedł jak najszybciej do gruzów. Ci to zawsze się wpakują... Za pomocą magii powietrza podniósł w ułamku sekundy wszystkie gruzy i odłożył w odległe miejsce. Teraz nie pozostało mu nic innego jak dobijanie ghuli i roztrzaskanie szkieletów... gdyż niektóre mogły by narobić nadal szkód, na szczęście zadanie było łatwe.
Avatar użytkownika
Shreder
Zbłąkana Dusza
 
Rasa: Feniks
Aura: Nieznana.
Wygląd: Mierzący nieco poniżej jednego pręta Feniks ma czerwoną skórę i ogniste ubarwienie piór. Ma lekko czerwonej barwy oczy i długi ogon. Jego ostre jak brzytwa pazury i ostry, jastrzębi dziub są groźnym narzędziem w rękach Shredera.Uwagi: Ukrywa się, ponieważ jest ostatnim członkiem swojego rodu.

Postprzez Daren » So sie 21, 2010 5:36 pm

Chłopak posłuchał polecenia Mon-Adhura i pobiegł w z powrotem. Nie zdążył jednak do końca wyjść ze świątyni i jej gruzy przywaliły mu obydwie nogi. Syknął z bólu, lecz po chwili Shreder uniósł kamienie i Daren mógł odetchnąć z ulgą. Nogi jednak nie były zbytnio zdatne do użytkowania, w szczególności, iż były chyba połamane.
- Idźmy z tego przeklętego miejsca... - rzekł półgłosem. - Zanim wszyscy poginiemy przez klątwę, która ciąży nad tym miastem... - dodał po chwili. W sumie to nie miał racji? Radował go jedynie fakt, że nic nie stało się jego instrumentowi. Och, co by on począł, gdyby jego lutnia roztrzaskała się na milion malutkich drzazg?
Avatar użytkownika
Daren
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
 
Inne Postacie: Laurendile, Aldriel,
Rasa: Elf
Aura: Dość silna, matowo-cynowa aura, o szmaragdowej poświacie. Roztacza wokół siebie delikatny zapach lasu. Bije od niej niesamowite ciepło. Manifestuje się pojedynczym, głębokim tonem, lekko buczącym, w który wpleciona jest delikatna melodia elfich pieśni. Jest niezwykle aksamitna w dotyku, w smaku zaś słodka
Wygląd: Wysoki młodzieniec o błękitnych oczach i długich blond włosach. Jego cera jest całkiem jasna, tylko kolor wokół oczu sprawia, iż chłopak wygląda jakby
się nie wyspał, albo coś brał. Zamiłowanie do konnej jazdy i kilku sportów sprawiło, że Daren nabrał trochę mięśni. Nie są one jednak widoczne, gdy
chłopak ma na sobie ubrania.
Uwagi: Wiedzcie, że jeśli jest na to czas i miejsce, oraz gdy Daren ma wenę i instrument nikt ani nic nie oderwie go od grania, więc nawet nie próbujcie ;)

Postprzez Elianan » Wt sie 24, 2010 2:43 pm

Elianan zaczęła przeszukiwać torbę w poszukiwaniu ziół, które mogłyby być pomocne w zaistniałej sytuacji. Widziała, że Morko zajęła się Mon-adhurem, ona miała więc czas na znalezienie właściwych ziół. Nie znalazła jednak nic poza ziołami uśmierzającymi ból.
Sądząc, że coś przeoczyła, wysypała zawartość torebki na piasek i zaczęła gorączkowo przetrząsać zawartość. Nie rozumiała - zioła powinny być na swoim miejscu. Nie korzystała z nich przecież, nawet nie musiała uzupełniać zapasów w ostatniej wiosce.
A jednak ziół nie było.
Chwyciła te, które działały uśmierzająco i podbiegła do pół mężczyzny-pół konia.
- Co z nim? - zapytała Morko.
Avatar użytkownika
Elianan
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Naeve, Ena,
Rasa: Człowiek (Łowczyni) Wilkołak
Aura: Jasna, chłodna, cynowa aura, o szafirowej poświacie. Wydziela zapach lasu i mokrej ziemi. W dotyku lepka i ostra. Ma łagodny smak
Wygląd: Elianan jest wysoka i dobrze zbudowana. Wychowywana na chłopca, ma męski chód i sposób poruszania się dlatego mimo kobiecej i ładnej twarzy mylona jest niekiedy z mężczyzną. Jasne włosy zaczesuje zazwyczaj w warkocz.

Postprzez Morko » Śr sie 25, 2010 5:20 pm

Mon-Adhur wciąż nie odzyskiwał przytomności. Za pomocą dłoni i magii, Morko, delikatnie badała jego ciało w poszukiwaniu obrażeń. Nie chciała nic robić na siłę. Widziała zbyt wielu umierających. Większość walczyła ze śmiercią do samego końca. Ale zdarzali się i tacy, którzy czekali. Centaur najwyraźniej chciał umrzeć... Tak przynajmniej jej się wydawało.

Usłyszała pytanie Elianan. Nie wiedziała co jej odpowiedzieć, dziewczyna już i tak była zdenerwowana, pokręciła więc tylko głową. Po chwili zwróciła się do niej:
- Te zioła na razie bardziej przydadzą się Darenowi - rzekła zachrypniętym głosem, odsyłając dziewczynę do elfa. - I niech nie próbuje wstawać póki go nie obejrzę.

Skupiła się na leżącym przed nią centaurem. Zignorowała na razie trzy złamane żebra. Jego lewe oko przepadło. Nie mogła nic tu poradzić. Magicznie zatamowała krwawienie z rany na twarzy i zabrała się za jej oczyszczanie. Cięcie było brzydkie i głębokie, ale nie uszkodziło kości. Po godzinie rana była zszyta, a opatrunek założony. Zdezynfekowała i opatrzyła kolejne mniejsze, i większe rozcięcia na ciele centaura. W tym czasie stan Mon-adhur'a nie wiele się zmienił. Jego ciało nadal było skrajnie wyczerpane. Zaklęcie, które rzucił było potężne i to ono najwyraźniej tak osłabiło maga.

Morko podniosła się. I podeszła teraz do Darena. Jedna noga elfa rzeczywiście nie zginała się w kolanie. Ale nie było to złamanie. Prawdopodobnie upadek bądź też spadający kamień wybił mu rzepkę. Z pomocą Elianan od razu nastawiła zwichnięcie. Ale noga i tak musiała zostać unieruchomiona.
- Za chwilę kolano spuchnie. Wciągu kilku najbliższych dni będę się starała wspomagać gojenie magią, ale w tym czasie nie wolno ci tej nogi nadwyrężać. Jazda konna nie wskazana. Jeśli już to tylko po damsku z obiema nogami razem, ale i wtedy ktoś będzie ci musiał pomóc wsiąść na konia i zsiąść.

Po założeniu Darenowi prowizorycznych łupek, usiadła w pobliżu centaura, gdzie pozostałości muru dawały nieco cienia. Usnęła natychmiast.
Avatar użytkownika
Morko
Błądzący na granicy światów
 
Rasa: duch opiekuńczy
Aura: Bardzo silna cynowa aura o szmaragdowej poświacie. Słyszy się przy niej przyjazny ton przeplatany z licznymi odgłosami i zmysłowymi szeptami. Co jakiś czas następuje cisza, i słychać przy niej przytłumione buczenie i głęboką melodię. Aura roztacza nietypowy, trudny do zidentyfikowania zapach. W dotyku jest ona miękka i sztywna, a w smaku zaś kwaśna.
Wygląd: Ostatnio (tzn. od pół wieku) widywana najczęściej, jako trzydziestoletnia kobieta. Dość ładna. Wysoka i szczupła. O włosach czarnych z delikatnym fioletowym połyskiem, zwykle rozpuszczonych. Oczy błękitne okolone długimi, gęstymi rzęsami, raz figlarne i wesołe, to znów hipnotyzujące, ale zawsze budzące sympatię i zaufanie. Posiadanie takich oczu znacznie ułatwiało jej ... (Więcej)

Postprzez Elianan » Śr sie 25, 2010 6:06 pm

Korzystając z ciemności, jakie wkrótce zapadły, Elianan rozebrała się i złożyła starannie swoje rzeczy. Zamiana w wilka nadal była dla niej czymś nowym i nie wiedziała, czy bez pomocy Mon-adhura uda się jej przejść pomyślnie przemianę.
Jednak musiała zaryzykować - łuk, mimo, że celnie strzelała, nie przyniósłby wiele pożytku, za to w postaci wilka mogłaby patrolować teren i ostrzec towarzyszy na czas.
Odeszła kilka kroków.
Oddychała powoli starając się obudzić swą wilczą naturę.

Przemykała po Zatopionym Mieście niezauważona przez nikogo. Po niedługim czasie przywykła do zapachów tam panujących, teraz więc bez trudu wychwytywała jakiekolwiek zmiany, zwłaszcza, gdy zbliżała się do towarzyszy.
Mimo obecności feniksa i bezpieczeństwa, jakie im zapewniał, cieszyła się, że noc minęła spokojnie.

Już w ludzkiej postaci rozejrzała się po okolicy. Powinni się stąd wynieść i to jak najszybciej. Nie wiedziała, czego szukał czarodziej, ale jej zdaniem nie było to warte życia ich wszystkich.
Jednak bez wiedzy, jaką posiadał pół mężczyzna-pół człowiek na temat pustyni będzie im znacznie trudniej wydostać się z tego miejsca niż sądziła, kiedy jeszcze Mon-adhur był przytomny.
Z cichym westchnieniem zajęła się przygotowywaniem ziół dla Darena i, jak miała nadzieję, także dla czarodzieja.
Avatar użytkownika
Elianan
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Naeve, Ena,
Rasa: Człowiek (Łowczyni) Wilkołak
Aura: Jasna, chłodna, cynowa aura, o szafirowej poświacie. Wydziela zapach lasu i mokrej ziemi. W dotyku lepka i ostra. Ma łagodny smak
Wygląd: Elianan jest wysoka i dobrze zbudowana. Wychowywana na chłopca, ma męski chód i sposób poruszania się dlatego mimo kobiecej i ładnej twarzy mylona jest niekiedy z mężczyzną. Jasne włosy zaczesuje zazwyczaj w warkocz.

Postprzez Daren » Śr sie 25, 2010 7:45 pm

Chłopak syknął, gdy Morko nastawiała mu kolano. Wysłuchał jej diagnozy, po czym usiadł spokojnie z wyprostowaną nogą. Nie mógł jeździć konno ani nadwyrężać nogi... "Cholera... I w co ja się wpakowałem?!" - pomyślał, po czym prędko zadał pytanie, a właściwie pytania:
- Co teraz zrobimy? Będziemy czekali w tym mieście aż te potwory nas pozarzynają?! To jakiś obłęd... - po skończonym krótkim acz treściwym monologu, chłopak położył się i przymknął oczy. Wziął głęboki wdech, po czym napił się wody ze swojego bukłaku. Wstał i dokładnie przyjrzał się każdemu z osobna. Gdy zobaczył Mon-Adhura, odszukał myślami Szangrin i zadał jej pytanie: "Myślisz, że z tego wyjdzie?" - Daren lubił Mon-Adhura. Nie sądził, że centaur mógł tak łatwo poddać się urokowi śmierci. Po chwili usłyszał głośne zawodzenie.
Avatar użytkownika
Daren
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
 
Inne Postacie: Laurendile, Aldriel,
Rasa: Elf
Aura: Dość silna, matowo-cynowa aura, o szmaragdowej poświacie. Roztacza wokół siebie delikatny zapach lasu. Bije od niej niesamowite ciepło. Manifestuje się pojedynczym, głębokim tonem, lekko buczącym, w który wpleciona jest delikatna melodia elfich pieśni. Jest niezwykle aksamitna w dotyku, w smaku zaś słodka
Wygląd: Wysoki młodzieniec o błękitnych oczach i długich blond włosach. Jego cera jest całkiem jasna, tylko kolor wokół oczu sprawia, iż chłopak wygląda jakby
się nie wyspał, albo coś brał. Zamiłowanie do konnej jazdy i kilku sportów sprawiło, że Daren nabrał trochę mięśni. Nie są one jednak widoczne, gdy
chłopak ma na sobie ubrania.
Uwagi: Wiedzcie, że jeśli jest na to czas i miejsce, oraz gdy Daren ma wenę i instrument nikt ani nic nie oderwie go od grania, więc nawet nie próbujcie ;)

Postprzez Elianan » Śr sie 25, 2010 9:32 pm

Elianan chwyciła łuk i podniosła się szybko. Zawodzenie dochodziło z południa i tam też skierowała wzrok.
- Myślę, że powinniśmy się pośpieszyć. Nie wiem, czego Mon-adhur szukał i wątpię by to znalazł, ale nie sądzę by chciał, abyśmy wszyscy te poszukiwania przypłacili życiem - ton jej głosu i stanowczość w nim zawarta zaskoczyły ją samą. - Najpierw jednak musimy się zastanowić, jak go - wskazała głową centaura - stąd zabrać.
Po chwili opuściła łuk. Może to wiatr wył w ruinach? Nie wiedziała, wolałaby jednak nie musieć się przekonać.

Musieli zbudować nosze. Nie wiedziała z czego, ale tylko tak mogli stąd zabrać pół mężczyznę-pół konia. Zaczęła się rozglądać po okolicy, spokojnie analizując możliwości. Nie było ich wiele, ale jakaś będzie musiała się znaleźć - nie zostawią tutaj przecież czarodzieja na pewną śmierć...
Avatar użytkownika
Elianan
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Naeve, Ena,
Rasa: Człowiek (Łowczyni) Wilkołak
Aura: Jasna, chłodna, cynowa aura, o szafirowej poświacie. Wydziela zapach lasu i mokrej ziemi. W dotyku lepka i ostra. Ma łagodny smak
Wygląd: Elianan jest wysoka i dobrze zbudowana. Wychowywana na chłopca, ma męski chód i sposób poruszania się dlatego mimo kobiecej i ładnej twarzy mylona jest niekiedy z mężczyzną. Jasne włosy zaczesuje zazwyczaj w warkocz.

Postprzez Daren » Śr sie 25, 2010 10:24 pm

O nie... To nie był wiatr... To byłoby zbyt łatwe. Daren uświadomił sobie to, co ich spotkało, gdy zza rogu jednego z walącego się budynków wyszły trzy blade jak ściany kobiety w śnieżnobiałych sukniach i kruczoczarnych włosach. Między ich zawodzeniami dało się usłyszeć nawoływanie Mon-Adhura.
- Zakryjcie mu uszy! - wykrzyknął elf. W sumie sam nie wiedział, po co to robił, gdyż mimo niesprawnej nogi rzucił się do centaura i osobiście zatkał jego uszy. - To białe damy... Ale to nie może być jeszcze koniec! - chłopak uciskał silnie uszy Mon-Adhura tak, by nie odebrały zawodzeń duchów. Czoło Darena oblał pot i na chwilę przestał myśleć o swoim kolanie.
- Cholera... Wynośmy się stąd, jeśli nie chcemy zostać pożywką dla tutejszych ghuli. Shreder podnosił jakimś sposobem gruzy świątyni, może podniesie i Mon-Adhura? - w jego głosie słychać było nieskrywaną nadzieję. Sam panicznie bał się tego miejsca, ale zostawienie wszystkich tutaj przebywających nie wchodziło w grę. "Czy on umrze? Czy ja zginę? Och, losie, czemu jesteś dla nas taki niełaskawy?!" - myślał i w pocie czoła próbował znaleźć jakikolwiek sposób, by wynieść stąd starego centaura.
Avatar użytkownika
Daren
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
 
Inne Postacie: Laurendile, Aldriel,
Rasa: Elf
Aura: Dość silna, matowo-cynowa aura, o szmaragdowej poświacie. Roztacza wokół siebie delikatny zapach lasu. Bije od niej niesamowite ciepło. Manifestuje się pojedynczym, głębokim tonem, lekko buczącym, w który wpleciona jest delikatna melodia elfich pieśni. Jest niezwykle aksamitna w dotyku, w smaku zaś słodka
Wygląd: Wysoki młodzieniec o błękitnych oczach i długich blond włosach. Jego cera jest całkiem jasna, tylko kolor wokół oczu sprawia, iż chłopak wygląda jakby
się nie wyspał, albo coś brał. Zamiłowanie do konnej jazdy i kilku sportów sprawiło, że Daren nabrał trochę mięśni. Nie są one jednak widoczne, gdy
chłopak ma na sobie ubrania.
Uwagi: Wiedzcie, że jeśli jest na to czas i miejsce, oraz gdy Daren ma wenę i instrument nikt ani nic nie oderwie go od grania, więc nawet nie próbujcie ;)

Postprzez Morko » Śr sie 25, 2010 10:53 pm

Poderwała się na nogi nie bardzo wiedząc co ją zbudziło. Pomyślała, że to może Szangrin, ale jej wzrok zaraz napotkał Elianan z łukiem i w pełnej gotowości. I w jednej chwili włosy na karku się jej zjeżyły. Na moment znieruchomiała wystraszona. Ale nic się nie działo. Jeszcze.

Pomysł Darena wydał się doskonały.
- Feniksie? Dasz radę przetransportować centaura przynajmniej poza obręb miasta? - zwróciła się wyczekująco w stronę ptaka. - Jeśli nie to w tym gruzowisku znajdą się pewnie ze dwie odpowiednie belki - odpowiedziała Elianan. - Wtedy można by między nimi rozpiąć koce bądź płaszcze. Problem w tym, że Mon-adhur sporo waży... Nie wiem czy jeden koń go pociągnie.

Ledwie skończyła a jej oczom ukazały się blade widma zawodzących kobiet.
Avatar użytkownika
Morko
Błądzący na granicy światów
 
Rasa: duch opiekuńczy
Aura: Bardzo silna cynowa aura o szmaragdowej poświacie. Słyszy się przy niej przyjazny ton przeplatany z licznymi odgłosami i zmysłowymi szeptami. Co jakiś czas następuje cisza, i słychać przy niej przytłumione buczenie i głęboką melodię. Aura roztacza nietypowy, trudny do zidentyfikowania zapach. W dotyku jest ona miękka i sztywna, a w smaku zaś kwaśna.
Wygląd: Ostatnio (tzn. od pół wieku) widywana najczęściej, jako trzydziestoletnia kobieta. Dość ładna. Wysoka i szczupła. O włosach czarnych z delikatnym fioletowym połyskiem, zwykle rozpuszczonych. Oczy błękitne okolone długimi, gęstymi rzęsami, raz figlarne i wesołe, to znów hipnotyzujące, ale zawsze budzące sympatię i zaufanie. Posiadanie takich oczu znacznie ułatwiało jej ... (Więcej)

Postprzez Elianan » Śr sie 25, 2010 11:16 pm

Nie sądziła, aby coś groziło komukolwiek poza pół mężczyzną-pół koniem - Daren wyraźnie krzyknął, aby zakryć uszy Mon-adhurowi. Może więc chodzi o to - myślała, przypatrując się kobietom - że czarodziej jest bliski śmierci? Odgoniła te myśli od siebie.
Nie wierzyła także, aby jej łuk mógł coś w tej sprawie zdziałać. Na wszelki wypadek wystrzeliła jedną strzałę, która mimo, iż trafiła jedną ze zjaw w szyję nie wyrządziła jej żadnej szkody, przenikając przez niematerialne ciało i wbijając się w piasek nieco dalej.
Kobiety nieprzerwanie przyzywały czarodzieja do siebie, zbliżając się do niego coraz bliżej i nic sobie nie robiąc z ich obecności.

Łuk Mon-adhura! Przecież wspominał o tym, że przynosił koniec tak żywym jak i nieśmiertelnym. Z drugiej strony, ona nigdy nie była wrażliwa na magię, a co tu dopiero mówić o kontrolowaniu jej? Poza tym - myślała gorączkowo - łuk to coś... bliskiego. Osobistego. Gdyby wzięła łuk czarodzieja to tak, jakby sięgnęła do jego najskrytszych pragnień i wyciągnęła je na światło dzienne. Jeśli jednak tego nie zrobi...
Powziąwszy decyzję ruszyła pędem do łuku czarodzieja i chwyciła go.
To dla jego dobra, robię to dla jego dobra. Zadziałaj, proszę, proszę, proszę - myślała napinając cięciwę i z niedowierzaniem obserwując ognistą strzałę formującą się pod jej palcami. Dziękuję.
Avatar użytkownika
Elianan
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Naeve, Ena,
Rasa: Człowiek (Łowczyni) Wilkołak
Aura: Jasna, chłodna, cynowa aura, o szafirowej poświacie. Wydziela zapach lasu i mokrej ziemi. W dotyku lepka i ostra. Ma łagodny smak
Wygląd: Elianan jest wysoka i dobrze zbudowana. Wychowywana na chłopca, ma męski chód i sposób poruszania się dlatego mimo kobiecej i ładnej twarzy mylona jest niekiedy z mężczyzną. Jasne włosy zaczesuje zazwyczaj w warkocz.

Postprzez Shreder » Cz sie 26, 2010 11:20 am

Skończył dobijanie resztek nieumarłych. Po tej czynności przyglądał się Morko podczas opatrywania reszty. Podczas wejścia na scenę "bladych pań", jak to mówiono na jego wyspie zaniepokoił się nieco.
- Wszyscy do mnie i złapcie mnie za pióra.- krzykną dosyć głośno. Tylko mi ich nie wyrwijcie.- pomyślał. Teleportuje nas z tąd.
Z boku wyskoczyło kilku szkieletów z pikami które zostały mocno wbite w ciało Feniksa. Wręcz ze stoickim spokojem odwrócił się do nich i przypalił ich... po czym zamienił się w kupkę... popiołu. Po chwili odrodził się jakby nigdy nic.
- Już!- krzykną bardzo głośno widząc zdziwienie na oczach reszty. Jak mnie złapiecie pomyślcie o jakimś miejscu a tam zostaniemy teleportowani wszyscy.
W tym samym czasie przyciągną za pomocą magii powietrza Centaura i Elfa tak blisko, aby stykali się z nim. Sam nie znał wielu miejsc a aby uzdrowić Centaura musiał mieć nieco spokoju gdyż na pustyni... łzy leczące natychmiast wysychały nawet w nocy.
Avatar użytkownika
Shreder
Zbłąkana Dusza
 
Rasa: Feniks
Aura: Nieznana.
Wygląd: Mierzący nieco poniżej jednego pręta Feniks ma czerwoną skórę i ogniste ubarwienie piór. Ma lekko czerwonej barwy oczy i długi ogon. Jego ostre jak brzytwa pazury i ostry, jastrzębi dziub są groźnym narzędziem w rękach Shredera.Uwagi: Ukrywa się, ponieważ jest ostatnim członkiem swojego rodu.

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Zatopione Miasto

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron