[Zatopione Miasto] Na szlaku 3


Miasto zatopione pod pisakami pustyni. Niegdyś tętniące życiem, dziś opustoszone i zaniedbane. Nad murami tego miejsca zapanowała cisza i tylko nocami gdzieś miedzy domami można usłyszeć cichy szept wiatru.

Postprzez Mon-adhur » Cz sie 26, 2010 4:45 pm

Powrót do świadomości bolał cholernie. Ciemność wypełniała myśli a kiedy otworzył oko, ból wdarł się w jego ciało z siłą wodospadu zalewając wszystkie jego cząsteczki ciała. Poruszył nogami i jęknął z bólu za co się natychmiast skarcił w duchu. Myśli powróciły do ostatniego momentu który pamiętał. Pierwsze to zastanawiał się czy Daren zdążył uciec na górę i co z resztą? Myślami ogarnął swoje członki aby ocenić stan swojego ciała. Nie bardzo podniosło go to na duchu. Zamknął oko i jęknął ponownie. Był wściekły na siebie za swoją słabość, już teraz poszukał myślami miejsca na swoim ciele gdzie je naznaczy kolejną blizną aby pamiętać o tym. Poruszył spieczonymi wargami i zastanawiał się gdzie też może być jego ogromny bukłak, ale odpuścił sobie wysiłek myślowy. Powrócił do swoich towarzyszy, w jego umyśle pojawiały się ich twarze, nad każdym się zadumał czy aby żyją i czy aby są zdrowi? Nagle krew udeżyła mu do skroni "Emitel" wyszeptał.

Szangrin która cały czas wspólnie z Esmodeuszem leżeli w pobliżu Mon-adhura gwałtownie podniosła się na łapy i potruchtała do jego ciała. Obwąchała mu twarz i zaskomlała. Popatrzyła w stronę trzech duchów i pojąwszy od razu sytuację zmieniła się w widmowego wilka jednocześnie skacząc w ich stronę. Walki nie było. Szangrin powoli zbliżała się w ich stronę warcząc złowieszczo a duchy z respektem cofały się przed nią, aby w końcu ustąpić i odejść. Esmodeusz obszczekał oddalające się zjawy a potem razem powrócili do centaura. Szangrin usiadła nad jego ciałem i unosząc łeb zawyła przeciągle a wszystkie żyjące istoty w okolicy poczuły jak ich krew zatrzymała się na moment w żyłach.

Gdzieś w ciemnościach do jego obolałej głowy dotarło wycie. "Szangrin." pomyślał Mon-adhur. "Nie jest aż tak źle."
Być ostatnim ze swojego ludu brzmi dumnie... .
Avatar użytkownika
Mon-adhur
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Yorn,
Rasa: Centaur
Aura: Dosyć przeciętna aura o cynowej barwie i silnej, topazowej poświacie. Nie roznosi zapachu, ale za to słychać przy niej ciszę, przerywaną miarowym buczeniem. W smaku jest mdląco słodka, a w dotyku ostra.
Wygląd: Centaur, połączenie konia z torsem człowieka. Maść czarna. Siwe długie spadające na plecy włosy. Siatka tatuaży pokrywająca ludzki tors. Są ty symbole żywiołów. Pewna postawa, głęboki nieprzyjemny głos, pusty wzrok. Atletyczna budowa ludzkiego ciała.Uwagi: Jego oczy są pokryte bielmem. Od razu widać że bardzo słabo widzi. Bardziej spostrzegawczy zauważą że Szangrin użycza mu swojego wzroku.

Postprzez Elianan » Cz sie 26, 2010 9:22 pm

Starała się nie złapać feniksa zbyt mocno. Rozejrzała się jeszcze, czy wszyscy się uchwycili jego piór.
- Myślę, że druidzi mogliby bardzo pomóc Mon-adhurowi, chociaż on chyba wolałby podążyć w zupełnie innym kierunku... Emitiel mówiła, że udadzą się do Elisii? - skierowała pytanie do Darena.

Przyciągnęła jeszcze konia do ognistego ptaka - nie mogła zostawić go tu na pewną śmierć.
Avatar użytkownika
Elianan
Błądzący po drugiej stronie
 
Inne Postacie: Naeve, Ena,
Rasa: Człowiek (Łowczyni) Wilkołak
Aura: Jasna, chłodna, cynowa aura, o szafirowej poświacie. Wydziela zapach lasu i mokrej ziemi. W dotyku lepka i ostra. Ma łagodny smak
Wygląd: Elianan jest wysoka i dobrze zbudowana. Wychowywana na chłopca, ma męski chód i sposób poruszania się dlatego mimo kobiecej i ładnej twarzy mylona jest niekiedy z mężczyzną. Jasne włosy zaczesuje zazwyczaj w warkocz.

Postprzez Morko » Cz sie 26, 2010 11:57 pm

Morko choć nieufnie, ale jednak ujęła pióra feniksa. Dziadek przestrzegał ją przed magią teleportacji. Niezwykle sugestywnie opisał jej zwłaszcza te przypadki kiedy teleportacja została przeprowadzona niezbyt poprawnie. Czyli: "Trwałe rozczłonowanie ciała, zmiażdżenie na nieokreśloną (czytaj: dowolną) masę, palce na czole, oko w pięcie" - zaczęła wyliczać w myślach, a to ostanie chyba się jej nawet wymsknęło na głos. Większość tych przypadków-wypadków miało, jak się łatwo domyśleć, skutek śmiertelny. Chociaż... nie była pewna co do mężczyzny z okiem w pięcie... Zdaniem dziadka znacznie zabawniej było, gdy podróżowała grupa... Rozejrzała się po towarzyszach. Z psim ogonem jeszcze by się pogodziła, ale z kurzą nóżką! Zerknęła na feniksa.

Teraz miała taką minę jakby ktoś jej kazał zjeść zimne flaczki.
- To do Elisii - powiedziała niepewnie.


CIĄG DALSZY
Avatar użytkownika
Morko
Błądzący na granicy światów
 
Rasa: duch opiekuńczy
Aura: Bardzo silna cynowa aura o szmaragdowej poświacie. Słyszy się przy niej przyjazny ton przeplatany z licznymi odgłosami i zmysłowymi szeptami. Co jakiś czas następuje cisza, i słychać przy niej przytłumione buczenie i głęboką melodię. Aura roztacza nietypowy, trudny do zidentyfikowania zapach. W dotyku jest ona miękka i sztywna, a w smaku zaś kwaśna.
Wygląd: Ostatnio (tzn. od pół wieku) widywana najczęściej, jako trzydziestoletnia kobieta. Dość ładna. Wysoka i szczupła. O włosach czarnych z delikatnym fioletowym połyskiem, zwykle rozpuszczonych. Oczy błękitne okolone długimi, gęstymi rzęsami, raz figlarne i wesołe, to znów hipnotyzujące, ale zawsze budzące sympatię i zaufanie. Posiadanie takich oczu znacznie ułatwiało jej ... (Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Zatopione Miasto

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron