[podziemne ruiny] po drugiej stronie


Miasto zatopione pod pisakami pustyni. Niegdyś tętniące życiem, dziś opustoszone i zaniedbane. Nad murami tego miejsca zapanowała cisza i tylko nocami gdzieś miedzy domami można usłyszeć cichy szept wiatru.

Postprzez Rakhszasa » Pn lut 01, 2016 9:49 pm

Ciemność rozpraszało wątłe światło pochodni. Widać, są mroki, których zwykłe światło nie odpędzi. Dlatego Rakhszasa zmuszona była iść powoli, starannie badając dłonią ściany korytarza. Kamień był zimny, chropowaty. Pod stopami czarodziejka czuła chłód bijący od wiekowych, zapomnianych już ścieżek wykonanych z jakiegoś bogatego kruszcu - co to było? - chyba kamienie zbyt stare, aby Rakhszasa mogła znać ich nazwę.
Nareszcie dotarła do ruin, nareszcie była bliżej celu, o jeden dzień bliżej. Kilka lat studiowania cholernych, rozpadających się, zakurzonych ksiąg - po to, by wreszcie móc odnaleźć skrawek tej dawnej świetności, pozostałości po wielkim Imperium. Skarby były mało ważne. Jak, żyjąc na takim odludziu, miałyby jej się przydać? Tu chodziło o WIEDZĘ, zaspokojenie ciekawości, dotarcie do rozwikłania TAJEMNICY.
Na podniebieniu czuła już ten słodki smak zwycięstwa. Na podbrzuszu czuła przyjemne łaskotanie podniecenia. Oddychała coraz głębiej, z nieskrywaną satysfakcją zaciągając się ziemistym powietrzem starych ruin. W końcu zaczęła iść szybciej, z jednej strony czujnie, a z drugiej pobieżnie dotykając ściany korytarza. W końcu poczuła wyżłobienia w kamieniu, które byłaby ominęła. Skarciła się w duchu za lekkomyślność.
Na ścianie widniał jakiś napis... i mały symbol... Jakby kwiatu i drzewa...?
Czarodziejka nie była w stanie tego przeczytać, więc przekalkowała starannie te treści. Ruszyła dalej.
Korytarz zaczął się zwężać, i jakby... schodziła w dół? Ach, w tych ciemnościach ciężko było cokolwiek dojrzeć! Ponownie skarciła się w myślach za to, że nie przygotowała się należycie na tę wyprawę. Ale nie mogła zboczyć z drogi, wydawało jej się, że jest już tak niedaleko, że już tuż-tuż, że niemalże dotyka tajemnicy. Adrenalina pozwalała jej jeszcze iść kilka godzin, nim postanowiła się posilić.
Po tej krótkiej przerwie ze strachem zauważyła, że jej zapasy wody się kurczą. Mimo to, jej ciekawość i upór przeważyło na tym, że postanowiła iść dalej.
Tunel się rozszerzał, a Rakhszasa zauważyła na jego końcu nikłe światło. Tak, już jestem tak blisko!..., myślała podekscytowana.
Zaczęła biec. Z czasem zdołała usłyszeć szmer wody. Była podekscytowana i czuła się szczęśliwa. Mało tego, mogłaby zacząć skakać z radości, gdyby nie niski sufit i chęć znalezienia się w pobliżu wody.
Na końcu korytarza była sala o okrągłym kształcie. Pośrodku znajdował się pęknięty kamień, z pięknymi ornamentacjami. Wśród tych szczelin tryskało źródło z wodą, i właśnie to słyszała Rakhszasa.
To dziwne, ponieważ między szczelinami posadzki było mnóstwo wody, a jednak nie rozlewała się po pomieszczeniu. Co dziwne, biło od niej jasnoniebieskie światło. Dlatego wolała jej nie próbować...
Ostrożnie , do opróżnionej manierki nalała tej wody. Chciała ją później zbadać. Wtedy, podnosząc wzrok do góry, zauważyła taki sam symbol, na który natrafiła w korytarzu. Był on jednak dużo większy.
Rozejrzała się lepiej. z obu stron okrągłej sali znajdował się korytarz. Zanim pójdzie w któreś rozgałęzienie, przekalkuje ten symbol - postanowiła. Chciała też wykonać szkic sadzawki.
Podeszła do symbolu. Wyciągnęła już pergamin i pióro, już miała wykonać transkrypcję, kiedy...

- TO PORTAL! - wrzasnęła w pustą przestrzeń, czując nieprzyjemny skurcz w płucach - skutek uboczny teleportacji. Wypadła z impetem na drugą stronę, chwiejąc się przy tym. Upadła i uderzyła głową o mur, omiatając w pośpiechu przestrzeń. Nie była pewna, gdzie jest... od uderzenia straciła przytomność.
Avatar użytkownika
Rakhszasa
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Gwenfyvar, Gavin, Carmen, Atristan, Soreen, Raia,
Rasa: Czarodziej Opiekun (Strażnik)
Aura: Wyjątkowo silna aura z początku wydaje Ci się nie pasować do młodo wyglądającej czarodziejki, lecz w miarę upływu czasu jaki spędzasz na wczytaniu się z nią szybko odczuwasz, co nadaje tej emanacji siły i wyróżnia ją dość znacznie na tle innych, przeciętnych. Słyszysz zmysłowy szept, jakby ktoś był tuż obok, później przyśpieszony puls, który nagle zanika. Ułamek sekundy zdaje się trwać wieczność, cisza. Po niej pozostają tylko liczne i głośne krzyki zjaw i zawodzenia upiorów uwięzionych za gładką, lecz o niebezpiecznie ostrych krawędziach taflą srebra i barachitu, wyglądającą tak niepozornie. Na głównej palecie barw widnieją również rtęciowe plamki, a nad całością lśni przepiękna poświata w kolorze oszlifowanego ametystu. Wokół roznosi się delikatny i przyjemny zapach kadzideł oraz leśnego runa, który kłóci się momentami z ostrym smakiem, gdy ten dominujący, kwaśny posmak nieco ustępuje.
Wygląd: Ci, którzy mieli okazję widzieć Rakhszasę do dziś nie są pewni, czy nie była to jedynie nocna wizja. Jej wygląd jest... niecodzienny. Bardzo blada, mleczna cera z łatwością odbija zarówno złote promienie słońca, jak i srebrne smugi księżyca. Jest dość wysoka, bardzo smukła i zgrabna. Ma długie nogi, które przyozdobione są czarnymi wzorami henny, nad lewą stopą lśni ... (Więcej)

Postprzez Jon » Pn lut 01, 2016 11:05 pm

Pustynia Nanher to zdradliwe miejsce, a Jon już miał okazję się o tym przekonać, gdy był tu kiedyś ze swoim Nauczycielem. Osobnik ten nie żył już od jakiegoś czasu, jednak łowca zawsze będzie go pamiętał, bo zrobił on dla niego naprawdę dużo- wychował go i nauczył tego, co sam umiał i, mimo że mówił mu, iż wziął go ze sobą dlatego, że wyczuł w nim Mrocznego Łowcę, Jon czuł, że to nie był jedyny powód. Czuł to, jednak nie wiedział tego na pewno, bo nie zdążył go o to zapytać.
Wracając do tego, co dzieje się teraz: Jon, z racji tego, że doskwierała mu nuda, przyjął zlecenie od pewnego uczonego z Efne, które oferował mu dość sporą sumę za każdy zwój, który znajdzie w Zatopionym Mieście. Piekielnego, bardziej niż pieniądze, obchodziło to, że w końcu będzie miał coś do zrobienia i, przy okazji, odwiedzi niegościnny rejon Alaranii, bo miejscem, w którym znajduje się owo Miasto jest Pustynia Nanher. Oczywiście, łowca dusz poruszał się w powietrzu dzięki swoim skrzydłom i postanowił wybrać taki środek transportu chwilę po tym, gdy wszedł na Pustynię.

Dzięki swoim skrzydłom odległość od Efne do Zatopionego Miasta pokonał szybciej niż, gdyby miał całą drogę przejść pieszo, więc w okolicy ruin znalazł się tego samego dnia, którego wyruszył. Wyglądało na to, że niedługo zajdzie słońce i nastanie noc, która na pustyni była o wiele zimniejsza niż na równinach lub w lasach. Jon doświadczył tego na własnej skórze.
Miasto zasypane przez piaski pustyni widział tylko dwa razy w swoim życiu, więc teraz widzi je trzeci raz i po raz pierwszy będzie szukał w nim biblioteki lub jakichś archiwów, w których może znaleźć zwoje, o których mówił uczony. Łowca dusz zwilżył gardło chwilę po tym, jak wylądował w pobliżu ruin. Jego skrzydła znikły, a skóra przybrała normalny kolor.
Jon przekroczył zniszczone mury, które kiedyś chroniły miasto i zrobił kilka kroków do przodu, gdy nagle poczuł, że w pobliżu otwiera się portal. Posiadał wiedzę, która, w pewnym stopniu, pozwalała mu odnajdywać portale, więc ruszył w stronę miejsca, w którym wyczuł to magiczne przejście.
Gdy dotarł na miejsce, zauważył kobietę leżącą przy czymś, co wyglądało jak nieduży murek, a okazało się kawałkiem ściany, które pewnie kiedyś podtrzymywała dom. Piekielny ostrożnie podszedł bliżej nieprzytomnej i pozwolił sobie na przeczytanie jej aury. Następnie przykucnął obok i odwrócił ją tak, żeby plecami leżała na ziemi. Przyjrzał się jej i szybko stwierdził, że jest bardzo ładna. Przyłożył ucho do jej piersi, żeby sprawdzić, czy usłyszy bicie serca- usłyszał, a przy okazji dowiedział się, że ma miękkie i, prawdopodobnie, jędrne piersi. Na swoje usprawiedliwienie miał to, że musiał przyłożyć ucho trochę dokładniej, bo na początku nie usłyszał bicia jej serca. Zresztą... usprawiedliwiać mógł się tylko przed sobą, bo nikogo innego tu nie widział.
Nalał wody z manierki na swoją dłoń i szybko chlusnął nią na twarz czarodziejki, a gdy to nie pomogło, złapał jej barki i zaczął nią trząść.
- Obudź się, w końcu... — powiedział nieco podniesionym głosem, w trakcie tego, gdy próbował obudzić nieprzytomną.
- Nie wstawaj za szybko — powiedział, nadal trzymając jej barki, które po chwili puścił.
- Nic ci nie jest? - zapytał, gdy pradawna odzyskała przytomność i spojrzała na niego swoimi oczami o kolorze ciemnego fioletu. Gdyby chciała wstać, to zaoferuje jej pomocną dłoń.
Avatar użytkownika
Jon
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Samiel, Calathal, Cain, Vergil, Kelsier, Nessus, Fenrir, Malthael, Salazar, Constantin, Seviron,
Rasa: Łowca Dusz
Aura: Emanacja zachwyca swą mocno ponadprzeciętną siłą. Została podzielona na trzy barwy. Na dole żelazny odcień, patrząc wyżej, powoli zmienia się on w kobaltowy. Na samej górze zaś w turmalinowym blasku cudownie mieni się srebrna farba. Nagle słychać jęki torturowanych, błagania o litość, wyczuć przy tym można przytłaczający smród. Te głosy i zapach wywołują uczucie zagrożenia i niepokoju. Po chwili zmieniają się one w różne dźwięki, których nigdy wcześniej się nie słyszało. Towarzyszy temu wrażenie obecności czegoś obcego i nienastawionego zbyt przyjaźnie. Niespodziewanie wszystko mija, zastępuje to kakofonia najróżniejszych dźwięków. Jakieś głosy raz się pojawiają, by tuż po chwili zniknąć. Dodatkowo aura zmienia swą siłę i barwy z sekundy na sekundę. Po jakimś czasie to ustaje i głęboka, spokojna melodia niesie ulgę zmęczonym zmysłom. Nos zaś drażni nieprzyjemny zapach siarki. Powłoka w dotyku okazuje się twarda, nie do złamania. Często ukazuje swą elastyczność poprzez specyficzne ruchy podobne do tańca, w którym ujawnia także niebezpiecznie ostre krańce, lekko skryte pod aksamitnym puchem. W smaku lepi się i utrudnia otwieranie ust, niekiedy jednak zamiast tego, staje się sucha i wywołuje pragnienie.
Wygląd: NATURALNA FORMA:
W swojej naturalniej formie nie odstępuje zbytnio od pobratymców, ma czarną skórę i włosy, jego oczy robią się złotawe i mają pionowe źrenice, a z pleców wyrastają duże, nietoperze skrzydła. Może inny łowcy mają większą masę mięśniową, jednak Jon nie narzeka na swoją, najbardziej zbliżoną do atletycznej, budowę ciała, która jest widoczna zarówno ...
(Więcej)

Postprzez Rakhszasa » Wt lut 02, 2016 9:23 am

Rakhszasie wydawało się, jakby wynurzała się z ciemności. W chwili odzyskania przytomności, przez ułamek sekundy nie pamiętała kim jest i gdzie się znajduje. Zaczęła szybko, głęboko i gwałtownie oddychać, jej pierś cyklicznie opadała i unosiła się. Po kilku chwilach uspokoiła oddech i przypomniała sobie, co się stało.
Uderzyła nadgarstkiem o czoło.
- Cholera, byłam już tak blisko... - syknęła.
Wtedy uniosła głowę i zobaczyła nad sobą czarnowłosego mężczyznę, który jej się przypatrywał.
- Jak długo tu leżałam? - spytała, chwytając jego rękę i podnosząc się. Otrzepała sukienkę z pyłu, kurzu i piasku i rozejrzała się.
A więc podziemny pałac był jakoś połączony z inną częścią ruin Alarnii... Ciekawe, co łączyło tamto imperium z tym miejscem... To chyba pustynia Nanher? Albo jakieś inne gorące miejsce? Wnioskując po użytych kamieniach, jest to jakiś wyjątkowo ciepły klimat..., rozumowała.
Ignorując mężczyznę, powoli obracała się oglądając mury i kamienie. Nie zauważyła nigdzie tego symbolu, który okazał się jakimś starożytnym portalem.
Spojrzała na piekielnego uważnym wzrokiem.
- Kim jesteś?
Nie była pewna, co zrobić dalej. Chciała przeszukać ruiny tego miejsca, jednak nie wiedziała, czego szuka tu ten mężczyzna. Odzwyczaiła się od towarzystwa. Czyżby on też przybył tu w poszukiwaniu śladów przeszłości? Cóż, najprawdopodobniej był to jakiś rabuś, który miał nadzieję na znalezienie starożytnych skarbów. Jeśli to prawda, Rakh chętnie te skarby obejrzy. To może być dobry trop.
Avatar użytkownika
Rakhszasa
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Gwenfyvar, Gavin, Carmen, Atristan, Soreen, Raia,
Rasa: Czarodziej Opiekun (Strażnik)
Aura: Wyjątkowo silna aura z początku wydaje Ci się nie pasować do młodo wyglądającej czarodziejki, lecz w miarę upływu czasu jaki spędzasz na wczytaniu się z nią szybko odczuwasz, co nadaje tej emanacji siły i wyróżnia ją dość znacznie na tle innych, przeciętnych. Słyszysz zmysłowy szept, jakby ktoś był tuż obok, później przyśpieszony puls, który nagle zanika. Ułamek sekundy zdaje się trwać wieczność, cisza. Po niej pozostają tylko liczne i głośne krzyki zjaw i zawodzenia upiorów uwięzionych za gładką, lecz o niebezpiecznie ostrych krawędziach taflą srebra i barachitu, wyglądającą tak niepozornie. Na głównej palecie barw widnieją również rtęciowe plamki, a nad całością lśni przepiękna poświata w kolorze oszlifowanego ametystu. Wokół roznosi się delikatny i przyjemny zapach kadzideł oraz leśnego runa, który kłóci się momentami z ostrym smakiem, gdy ten dominujący, kwaśny posmak nieco ustępuje.
Wygląd: Ci, którzy mieli okazję widzieć Rakhszasę do dziś nie są pewni, czy nie była to jedynie nocna wizja. Jej wygląd jest... niecodzienny. Bardzo blada, mleczna cera z łatwością odbija zarówno złote promienie słońca, jak i srebrne smugi księżyca. Jest dość wysoka, bardzo smukła i zgrabna. Ma długie nogi, które przyozdobione są czarnymi wzorami henny, nad lewą stopą lśni ... (Więcej)

Postprzez Jon » Wt lut 02, 2016 3:06 pm

Otrzepał kolano i brzeg płaszcza z piasku. Dopiero po tym odpowiedział.
- Kilka minut, nie więcej. Znalazłem cię nieprzytomną, jak już tu przyszedłem, ale wiem, mniej więcej, kiedy wypadłaś z portalu — poinformował ją po chwili.
Już chciał zapytać o to, skąd się tu wzięła i kim w ogóle jest, gdy nieznajoma zaczęła ignorować jego obecność i zaczęła przyglądać się otoczeniu. Piekielny, przez chwilę, nawet sam zaczął podążać za wzrokiem pradawnej i przyglądać się temu, czemu przygląda się ona sama. W końcu chyba przypomniała sobie o tym, że nie jest tu sama i zapytała go o to, kim jest.
- Jestem Jon. Znajomy uczony z Efne "poprosił" mnie o to, żebym w Zatopionym Mieście poszukał archiwum albo biblioteki, w których mogę znaleźć zwoje opisujące historię tego tajemniczego miasta — odpowiedział. Domyślił się, że w pytaniu "kim jesteś?" kryło się też pytanie o to, co tu robi i po co wszedł na teren tego miasta, a przynajmniej tak mu się wydawało.
- Nie wiem, co sobie o mnie pomyślałaś... że jestem jakimś rabusiem, najemnikiem albo coś i może szukam tu skarbów. Nie chciałem czytać ci w myślach, więc mówię o tym na podstawie tego, co sam bym pomyślał. Owszem, szukam skarbów, jednak pod tym określeniem kryją się jakieś stare zapiski, dzienniki albo cokolwiek, co może zawierać informacje na temat tego miasta z czasów, w którym "żyło" — dodał po chwili. Jedyny powód, dla którego to powiedział był chyba taki, że chciał po prostu rozwiać jej wątpliwości związane z tym, co tu robi.
- Może teraz ty odpowiesz mi na kilka pytań? — zaproponował, ale, nawet gdyby czarodziejka odmówiła, to i tak miał zamiar je zadać.
- Po pierwsze: Ciekawi mnie to, gdzie otworzył się portal, który cię tu przeniósł, więc na początek może mi odpowiedzieć na to pytanie? Krótko mówiąc: Skąd się tu wzięłaś? — zapytał i było to dopiero pierwsze pytanie, które chciał zadać.
- Po drugie: Kim jesteś? — to pytanie zadał po tym, jak usłyszał odpowiedź na poprzednie.
- I po trzecie: Co tu robisz? Też czegoś szukasz tak, jak ja? — było to ostatnie pytanie, które, tak jak poprzednie, zadał po tym, gdy usłyszał odpowiedź na drugie. Musiał też ocenić to, jakie zagrożenie dla niego stwarza pradawna, gdyby miało dojść do walki między nimi. Jednak miał nadzieję na to, że do takiej walki nie dojdzie, bo nie chciał jej zranić albo zabijać, nie chciał też uszkodzić takiej ładnej twarzyczki lub innej części jej pięknego ciała.
Avatar użytkownika
Jon
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Samiel, Calathal, Cain, Vergil, Kelsier, Nessus, Fenrir, Malthael, Salazar, Constantin, Seviron,
Rasa: Łowca Dusz
Aura: Emanacja zachwyca swą mocno ponadprzeciętną siłą. Została podzielona na trzy barwy. Na dole żelazny odcień, patrząc wyżej, powoli zmienia się on w kobaltowy. Na samej górze zaś w turmalinowym blasku cudownie mieni się srebrna farba. Nagle słychać jęki torturowanych, błagania o litość, wyczuć przy tym można przytłaczający smród. Te głosy i zapach wywołują uczucie zagrożenia i niepokoju. Po chwili zmieniają się one w różne dźwięki, których nigdy wcześniej się nie słyszało. Towarzyszy temu wrażenie obecności czegoś obcego i nienastawionego zbyt przyjaźnie. Niespodziewanie wszystko mija, zastępuje to kakofonia najróżniejszych dźwięków. Jakieś głosy raz się pojawiają, by tuż po chwili zniknąć. Dodatkowo aura zmienia swą siłę i barwy z sekundy na sekundę. Po jakimś czasie to ustaje i głęboka, spokojna melodia niesie ulgę zmęczonym zmysłom. Nos zaś drażni nieprzyjemny zapach siarki. Powłoka w dotyku okazuje się twarda, nie do złamania. Często ukazuje swą elastyczność poprzez specyficzne ruchy podobne do tańca, w którym ujawnia także niebezpiecznie ostre krańce, lekko skryte pod aksamitnym puchem. W smaku lepi się i utrudnia otwieranie ust, niekiedy jednak zamiast tego, staje się sucha i wywołuje pragnienie.
Wygląd: NATURALNA FORMA:
W swojej naturalniej formie nie odstępuje zbytnio od pobratymców, ma czarną skórę i włosy, jego oczy robią się złotawe i mają pionowe źrenice, a z pleców wyrastają duże, nietoperze skrzydła. Może inny łowcy mają większą masę mięśniową, jednak Jon nie narzeka na swoją, najbardziej zbliżoną do atletycznej, budowę ciała, która jest widoczna zarówno ...
(Więcej)

Postprzez Rakhszasa » Wt lut 02, 2016 10:10 pm

Leżałam tylko kilka minut. Dobrze. Nie straciłam wiele czasu, pomyślała.
Po odpowiedzi piekielnego Rakh miała przynajmniej jakiś ogląd sytuacji. Jeśli jego, tak samo jak ją doprowadziły tutaj ślady starożytnej cywilizacji, być może razem są na dobrym tropie. Ta myśl sprawiła, że czarodziejka podekscytowała się. Zaczęła więc od odpowiadania na jego pytania.
- Portal znajdował się w miejscu znacznie oddalonym od tych ruin. Były to pozostałości po pałacu, znajdującym się w górach druidów. Dotknęłam symbolu, który był wyryty na jednej ze ścian. Nie miałam pojęcia, że to portal. Badałam starożytne korytarze. Szukam odpowiedzi na kilka pytań historii, a także jestem w trakcie poszukiwania... pewnego artefaktu.
- Jestem Strażnikiem. Czy raczej... byłam nim. Wychowałam się w lasach na północy Alarnii - odpowiedziała na drugie pytanie.
- Tak. I dziwię się, dokąd trafiłam. Byłeś tu dłużej niż ja. Powiedz mi, co zdołałeś znaleźć w tym miejscu? Gdzie jest biblioteka, o której mówisz? Skąd wiedziałeś o tym miejscu?
Avatar użytkownika
Rakhszasa
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Gwenfyvar, Gavin, Carmen, Atristan, Soreen, Raia,
Rasa: Czarodziej Opiekun (Strażnik)
Aura: Wyjątkowo silna aura z początku wydaje Ci się nie pasować do młodo wyglądającej czarodziejki, lecz w miarę upływu czasu jaki spędzasz na wczytaniu się z nią szybko odczuwasz, co nadaje tej emanacji siły i wyróżnia ją dość znacznie na tle innych, przeciętnych. Słyszysz zmysłowy szept, jakby ktoś był tuż obok, później przyśpieszony puls, który nagle zanika. Ułamek sekundy zdaje się trwać wieczność, cisza. Po niej pozostają tylko liczne i głośne krzyki zjaw i zawodzenia upiorów uwięzionych za gładką, lecz o niebezpiecznie ostrych krawędziach taflą srebra i barachitu, wyglądającą tak niepozornie. Na głównej palecie barw widnieją również rtęciowe plamki, a nad całością lśni przepiękna poświata w kolorze oszlifowanego ametystu. Wokół roznosi się delikatny i przyjemny zapach kadzideł oraz leśnego runa, który kłóci się momentami z ostrym smakiem, gdy ten dominujący, kwaśny posmak nieco ustępuje.
Wygląd: Ci, którzy mieli okazję widzieć Rakhszasę do dziś nie są pewni, czy nie była to jedynie nocna wizja. Jej wygląd jest... niecodzienny. Bardzo blada, mleczna cera z łatwością odbija zarówno złote promienie słońca, jak i srebrne smugi księżyca. Jest dość wysoka, bardzo smukła i zgrabna. Ma długie nogi, które przyozdobione są czarnymi wzorami henny, nad lewą stopą lśni ... (Więcej)

Postprzez Jon » Śr lut 03, 2016 4:59 pm

Góry Druidów rzeczywiście były znacznie oddalone od miejsca, w którym teraz się znajdują. Jon nie podejrzewał, że jakiejś miejsca w górach mogą być bezpośrednio połączone z Zatopionym Miastem, jednak okazało się, że tak jest; a to oznaczało, że ta sama cywilizacja odpowiada za budowę miejsca, o którym mówiła pradawna i za budowę miasta zatopionego przez piaski pustyni.
Piekielny spodziewał się, że czarodziejka zdradzi mu swoje imię, jednak tego nie zrobiła, więc postanowił, że sam się o to upomni.
- Nie zdradziłaś mi swojego imienia — powiedział spokojnie, licząc na to, że nieznajoma poprawi się i powie mu, jak ma na imię.
Minęła zaledwie chwila od tego, jak odpowiedziała na jego pytania i już zaczęła zadawać swoje.
- Wydaje mi się, że jesteś albo podejrzliwą, albo ciekawską osobą — odparł, gdy usłyszał pytania, które mu zadała. Nie powiedział, że nie odpowie na te pytania, mimo iż czuł się trochę tak, jakby był przesłuchiwany.
- Kto powiedział, że byłem tu dłużej niż ty? Kilka chwil po tym, jak tu dotarłem, poczułem, że w pobliżu otwiera się portal, więc ruszyłem w jego stronę i w taki sposób znalazłem cię właśnie tutaj. Nawet nie zdążyłem się tu rozejrzeć — odpowiedział na pierwsze pytanie. Nie miał nic przeciwko utrzymywaniu kontaktu wzrokowego, więc nawet nie odwracał swojego wzroku, gdy odpowiadał.
- Nie wiem, gdzie jest biblioteka albo inne miejsce, w którym znajdę te zwoje, bo najpierw muszę je odszukać, a, jak wcześniej wspomniałem, nie miałem kiedy rozejrzeć się po tych ruinach. O tym miejscu wiedziałem dlatego, że już tu kiedyś byłem, i to dwa razy. Co prawda, wtedy ograniczałem się tylko do tego, że podszedłem do murów, przyjrzałem się temu miejscu i poszedłem dalej, ale zapamiętałem lokalizację i teraz nie miałem problemów z trafieniem tutaj — odpowiedział na kolejne pytanie, które zadała mu pradawna. Następne sięgnął do torby i wyciągnął z niej bukłak z wodą, którą przystawił do ust i pociągnął z niej niedużych łyk.
- Miło by było, gdybyś powiedziała mi coś więcej na temat tego "pewnego artefaktu", którego szukasz, bo może moglibyśmy pomóc sobie w poszukiwaniach — zaproponował chwilę po tym, jak schował bukłak do torby. Spojrzał na nią nieco pytającym wzrokiem.
Avatar użytkownika
Jon
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Samiel, Calathal, Cain, Vergil, Kelsier, Nessus, Fenrir, Malthael, Salazar, Constantin, Seviron,
Rasa: Łowca Dusz
Aura: Emanacja zachwyca swą mocno ponadprzeciętną siłą. Została podzielona na trzy barwy. Na dole żelazny odcień, patrząc wyżej, powoli zmienia się on w kobaltowy. Na samej górze zaś w turmalinowym blasku cudownie mieni się srebrna farba. Nagle słychać jęki torturowanych, błagania o litość, wyczuć przy tym można przytłaczający smród. Te głosy i zapach wywołują uczucie zagrożenia i niepokoju. Po chwili zmieniają się one w różne dźwięki, których nigdy wcześniej się nie słyszało. Towarzyszy temu wrażenie obecności czegoś obcego i nienastawionego zbyt przyjaźnie. Niespodziewanie wszystko mija, zastępuje to kakofonia najróżniejszych dźwięków. Jakieś głosy raz się pojawiają, by tuż po chwili zniknąć. Dodatkowo aura zmienia swą siłę i barwy z sekundy na sekundę. Po jakimś czasie to ustaje i głęboka, spokojna melodia niesie ulgę zmęczonym zmysłom. Nos zaś drażni nieprzyjemny zapach siarki. Powłoka w dotyku okazuje się twarda, nie do złamania. Często ukazuje swą elastyczność poprzez specyficzne ruchy podobne do tańca, w którym ujawnia także niebezpiecznie ostre krańce, lekko skryte pod aksamitnym puchem. W smaku lepi się i utrudnia otwieranie ust, niekiedy jednak zamiast tego, staje się sucha i wywołuje pragnienie.
Wygląd: NATURALNA FORMA:
W swojej naturalniej formie nie odstępuje zbytnio od pobratymców, ma czarną skórę i włosy, jego oczy robią się złotawe i mają pionowe źrenice, a z pleców wyrastają duże, nietoperze skrzydła. Może inny łowcy mają większą masę mięśniową, jednak Jon nie narzeka na swoją, najbardziej zbliżoną do atletycznej, budowę ciała, która jest widoczna zarówno ...
(Więcej)

Postprzez Rakhszasa » Śr lut 03, 2016 10:20 pm

Rakhszasa przyjrzała się dokładnie Jonowi. Próbowała stwierdzić, czy to co mówił, jest prawdą. Wydawało jej się, że tak. Dlatego więc postanowiła, że powie mu kilka informacji. To nieco nierealne, ile szczęścia miała najpierw odnajdując ruiny w górach, a teraz partnera szukającego tego samego. Cieszyła się. Kiedy piekielny odpowiedział na jej pytania, z zalotnym uśmiechem powiedziała:
- Mam na imię Rakhszasa. Miło mi cię poznać.
Po tym od razu przeszła do opowiadania o przedmiocie, którego szuka. Mówiąc, przechadzała się swobodnie po korytarzu.
- Natrafiłam na ślady wspomnień o cywilizacji Artusów w kilku księgach, pozwolę sobie nie przytoczyć ich tytułów - zaczęła. - Tak trafiłam do Gór Dasso. Wszędzie wspomniany jest jakiś klejnot, coś... coś jak magia w wolnej postaci, zaklęta w krysztale. Znajdował się w kaplicy, w tamtych czasach była obiektem jakiegoś kultu... Ale nadal wiem za mało. Podobno miał niesamowite właściwości i jakby... własną świadomość...
Czarodziejka wypiła resztę wody z manierki. Zdenerwowała się faktem, iż nie zostało jej już wielu zapasów, a na pustyni nie będzie łatwo ją zdobyć. Po chwili ciszy kontynuowała:
- Żeby dotrzeć do... "tego czegoś", muszę znaleźć więcej informacji, przeszukać dokładnie tamte miejsca. Może jest więcej portali? W innych częściach Alarnii mogą być porozsiewane inne ruiny, połączone ze starożytnym królestwem. Jeśli sobie tego życzysz, możesz mi towarzyszyć przy badaniu tych korytarzy. Skoro mówisz, że jest tu jakaś biblioteka, to wspaniale się składa. Tam na pewno znajdę mnóstwo ciekawych zapisków.
Zawiesiła na nim wzrok, oczekując jego odpowiedzi na propozycję.
Avatar użytkownika
Rakhszasa
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Gwenfyvar, Gavin, Carmen, Atristan, Soreen, Raia,
Rasa: Czarodziej Opiekun (Strażnik)
Aura: Wyjątkowo silna aura z początku wydaje Ci się nie pasować do młodo wyglądającej czarodziejki, lecz w miarę upływu czasu jaki spędzasz na wczytaniu się z nią szybko odczuwasz, co nadaje tej emanacji siły i wyróżnia ją dość znacznie na tle innych, przeciętnych. Słyszysz zmysłowy szept, jakby ktoś był tuż obok, później przyśpieszony puls, który nagle zanika. Ułamek sekundy zdaje się trwać wieczność, cisza. Po niej pozostają tylko liczne i głośne krzyki zjaw i zawodzenia upiorów uwięzionych za gładką, lecz o niebezpiecznie ostrych krawędziach taflą srebra i barachitu, wyglądającą tak niepozornie. Na głównej palecie barw widnieją również rtęciowe plamki, a nad całością lśni przepiękna poświata w kolorze oszlifowanego ametystu. Wokół roznosi się delikatny i przyjemny zapach kadzideł oraz leśnego runa, który kłóci się momentami z ostrym smakiem, gdy ten dominujący, kwaśny posmak nieco ustępuje.
Wygląd: Ci, którzy mieli okazję widzieć Rakhszasę do dziś nie są pewni, czy nie była to jedynie nocna wizja. Jej wygląd jest... niecodzienny. Bardzo blada, mleczna cera z łatwością odbija zarówno złote promienie słońca, jak i srebrne smugi księżyca. Jest dość wysoka, bardzo smukła i zgrabna. Ma długie nogi, które przyozdobione są czarnymi wzorami henny, nad lewą stopą lśni ... (Więcej)

Postprzez Jon » Cz lut 04, 2016 4:42 pm

Wysłuchał tego, co ma do powiedzenia Rakhszasa. W przeciwieństwie do niej on stał w jednym miejscu i tylko wodził wzrokiem za czarodziejką, gdy ta przechodziła z jednego miejsca w drugie.
- Ciekawe... — wyrwało się z jego ust, gdy pradawna skończyła opowiadać o artefakcie, którego szuka.
- Zakładając, że on rzeczywiście istnieje, nie pomyślałaś o możliwości tego, że już ktoś mógł go odnaleźć i, ostatecznie, nie znajduje się on w miejscu, o którym wspominają zapiski, które już czytałaś? — zapytał po chwili. Przy jakichkolwiek poszukiwaniach należało rozważać każdą możliwość, bez różnicy czy była ona dobra dla osoby, która szuka przedmiotu, czy była zła. Przynajmniej on by tak zrobił, jednak nie każdy postępował tak, jak on, więc nie zdziwiłby się, gdyby czarodziejka nie pomyślała o tym, o czym powiedział jej przed chwilą.
- Prawdę mówiąc, to i tak mamy ten sam cel, jeśli chodzi o to miasto, więc możemy sobie towarzyszyć — powiedział, przystając na propozycję Rakhszasy.
- Szkoda, że nie wiem, gdzie dokładnie znajduje się ta biblioteka, bo to ułatwiłoby poszukiwania. Nie wiem też, jakie niebezpieczeństwa mogą się tu na nas czaić, bo takie ruiny mogą być domem dla różnorakich stworzeń. Jest też cień szansy, że spotkamy tu bandę rzezimieszków, których wcześniej wysłał mój znajomy z takim samym zadaniem jak to, które ja mam, jednak miał pewne obawy co do nich i do ich prawdomówności, więc wysłał tu mnie — odparł po chwili.
- Czyli, oprócz odnalezienia biblioteki i zapisków historycznych w niej mam też zająć się kilkuosobową grupką, która, prawdopodobnie, i tak chce okraść to miasto, a zapiski sprzedać przy okazji albo w ogóle ich nie szukać — dodał. Wolał o tym wspomnieć po to, żeby Rakhszasa nie była zaskoczona tym, że w pewnym momencie trafią na kogoś w tych ruinach. Ciekawiej będzie, gdy trafią na ciała tej grupy, bo wtedy będzie wiadomo, że w ruinach ukrywa się coś znacznie niebezpieczniejszego niż zwykli, najemni rabusie.
- To od czego zaczynamy? - zapytał w końcu. Co prawda, miał kilka pomysłów, jednak chciał znać zdanie osoby, z którą, jakby nie było, będzie współpracował.
Avatar użytkownika
Jon
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Samiel, Calathal, Cain, Vergil, Kelsier, Nessus, Fenrir, Malthael, Salazar, Constantin, Seviron,
Rasa: Łowca Dusz
Aura: Emanacja zachwyca swą mocno ponadprzeciętną siłą. Została podzielona na trzy barwy. Na dole żelazny odcień, patrząc wyżej, powoli zmienia się on w kobaltowy. Na samej górze zaś w turmalinowym blasku cudownie mieni się srebrna farba. Nagle słychać jęki torturowanych, błagania o litość, wyczuć przy tym można przytłaczający smród. Te głosy i zapach wywołują uczucie zagrożenia i niepokoju. Po chwili zmieniają się one w różne dźwięki, których nigdy wcześniej się nie słyszało. Towarzyszy temu wrażenie obecności czegoś obcego i nienastawionego zbyt przyjaźnie. Niespodziewanie wszystko mija, zastępuje to kakofonia najróżniejszych dźwięków. Jakieś głosy raz się pojawiają, by tuż po chwili zniknąć. Dodatkowo aura zmienia swą siłę i barwy z sekundy na sekundę. Po jakimś czasie to ustaje i głęboka, spokojna melodia niesie ulgę zmęczonym zmysłom. Nos zaś drażni nieprzyjemny zapach siarki. Powłoka w dotyku okazuje się twarda, nie do złamania. Często ukazuje swą elastyczność poprzez specyficzne ruchy podobne do tańca, w którym ujawnia także niebezpiecznie ostre krańce, lekko skryte pod aksamitnym puchem. W smaku lepi się i utrudnia otwieranie ust, niekiedy jednak zamiast tego, staje się sucha i wywołuje pragnienie.
Wygląd: NATURALNA FORMA:
W swojej naturalniej formie nie odstępuje zbytnio od pobratymców, ma czarną skórę i włosy, jego oczy robią się złotawe i mają pionowe źrenice, a z pleców wyrastają duże, nietoperze skrzydła. Może inny łowcy mają większą masę mięśniową, jednak Jon nie narzeka na swoją, najbardziej zbliżoną do atletycznej, budowę ciała, która jest widoczna zarówno ...
(Więcej)

Postprzez Rakhszasa » So lut 06, 2016 4:26 pm

- Cieszę się, że zgodziłeś mi się towarzyszyć. Spójrz, to ten symbol, który znalazłam w ruinach gór... - pokazała mu pergamin z przekalkowanym znakiem. - Nie wiem, co mógłby oznaczać. A co do kryształu... Nie wiem, czy jakikolwiek rabuś przeżyłby, gdyby chciał go dotknąć. Przynajmniej tak pisało w legendach... cóż, wiem, że mogą być mało prawdopodobne, ale to nie zmienia faktu, że skoro natrafiłam na ślady królestwa, jest duże prawdopodobieństwo, że na ślady tego artefaktu też natrafię! Nawet, jeśli go już nie ma, albo stracił część swoich mocy...
Czarodziejka zamyśliła się na chwilę. W końcu odpowiedziała Jonowi:
- Będziemy musieli przeszukać te ruiny. Spróbujmy znaleźć jakiś główny korytarz... Jak wszedłeś do tego miejsca? A co do ludzi, których możemy tu ewentualnie znaleźć, przesłuchamy i przegonimy z tego miejsca. Starożytna wiedza nie jest czymś, co może trafić w niepowołane ręce. Zwłaszcza, jeśli ktoś też chce znaleźć ten "kryształ"... Potężna moc często jest źle wykorzystywana. Nie mogę do tego dopuścić - powiedziała z determinacją. Schyliła się po pochodnię leżącą przy murze, która już wygasła. Rakhszasa rozpaliła ją na nowo za pomocą czarów. Ruszyła przodem, idąc w kierunku, z którego przybył Jon. Na ścianach dopatrywała się symboli, jednak jak dotąd niczego nie znalazła. Był to jednak dopiero początek podróży.
Avatar użytkownika
Rakhszasa
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Gwenfyvar, Gavin, Carmen, Atristan, Soreen, Raia,
Rasa: Czarodziej Opiekun (Strażnik)
Aura: Wyjątkowo silna aura z początku wydaje Ci się nie pasować do młodo wyglądającej czarodziejki, lecz w miarę upływu czasu jaki spędzasz na wczytaniu się z nią szybko odczuwasz, co nadaje tej emanacji siły i wyróżnia ją dość znacznie na tle innych, przeciętnych. Słyszysz zmysłowy szept, jakby ktoś był tuż obok, później przyśpieszony puls, który nagle zanika. Ułamek sekundy zdaje się trwać wieczność, cisza. Po niej pozostają tylko liczne i głośne krzyki zjaw i zawodzenia upiorów uwięzionych za gładką, lecz o niebezpiecznie ostrych krawędziach taflą srebra i barachitu, wyglądającą tak niepozornie. Na głównej palecie barw widnieją również rtęciowe plamki, a nad całością lśni przepiękna poświata w kolorze oszlifowanego ametystu. Wokół roznosi się delikatny i przyjemny zapach kadzideł oraz leśnego runa, który kłóci się momentami z ostrym smakiem, gdy ten dominujący, kwaśny posmak nieco ustępuje.
Wygląd: Ci, którzy mieli okazję widzieć Rakhszasę do dziś nie są pewni, czy nie była to jedynie nocna wizja. Jej wygląd jest... niecodzienny. Bardzo blada, mleczna cera z łatwością odbija zarówno złote promienie słońca, jak i srebrne smugi księżyca. Jest dość wysoka, bardzo smukła i zgrabna. Ma długie nogi, które przyozdobione są czarnymi wzorami henny, nad lewą stopą lśni ... (Więcej)

Postprzez Jon » N lut 07, 2016 5:04 pm

Przyjrzał się symbolowi, który pokazała mu pradawna. Przez chwilę w swojej pamięci szukał go, bo może było tak, że już gdzieś go widział; jednak okazało się, że tak nie było; albo po prostu tego nie pamiętał.
- Pierwszy raz widzę ten symbol, więc też nie wiem, co mógłby on oznaczać — powiedział do niej.
- W legendach... mało jest legend, które są prawdziwe, a w większości tylko jakaś jej część jest prawdą, często niewielka. Co do artefaktu, to zawsze istnieje możliwość, że na przestrzeni lat stracił jakąś część swojej mocy, chociaż jest to mało prawdopodobne, w końcu jest to artefakt — dopowiedział po chwili, a następnie oddał jej pergamin z symbolem, który pokazała mu wcześniej.

Z odezwaniem się poczekał, na to, aż Rakhszasa skończy mówić. Zdziwił się trochę tym, że chciała iść w stronę, z której przybył, bo korytarzem tym dotarliby do wyjścia z ruin, a przecież mieli je przeszukiwać, a nie opuszczać.
- Nie powinniśmy iść w drugą stronę...? - zapytał szybko.
- Gdy pójdziemy w stronę, z której przyszedłem, dotrzemy do wyjścia z ruin a, na razie, nie jest ono naszym celem — dodał po chwili.
Nie czekając na reakcję czarodziejki, złapał ją za ramię i odwrócił w drugą stronę, tak że teraz zwrócona była plecami do korytarza, z którego przyszedł Jon.
- Co do ewentualnego spotkania z rabusiami... to ja planuję ich zabić, bo pewnie i tak pierwsi sięgną po broń — powiedział po chwili.
- Zwłaszcza gdy domyślą się, że szukamy tu czegoś, czego oni szukają — dodał. Przez jego usta przebiegł uśmiech, który był naprawdę ledwo widoczny. Wydawać się mogło, że dla piekielnego, zabicie tej grupy rabusiów wcale nie jest głupim pomysłem i z chęcią to zrobi.
- Chodźmy. Nie traćmy czasu — powiedział do czarodziejki i uśmiechnął się do niej, a następnie ruszył w głąb Zatopionego Miasta. Podejrzewał, że wystarczy iść tym korytarzem i, po jakimś czasie, w końcu trafią na główny korytarz.
Avatar użytkownika
Jon
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Samiel, Calathal, Cain, Vergil, Kelsier, Nessus, Fenrir, Malthael, Salazar, Constantin, Seviron,
Rasa: Łowca Dusz
Aura: Emanacja zachwyca swą mocno ponadprzeciętną siłą. Została podzielona na trzy barwy. Na dole żelazny odcień, patrząc wyżej, powoli zmienia się on w kobaltowy. Na samej górze zaś w turmalinowym blasku cudownie mieni się srebrna farba. Nagle słychać jęki torturowanych, błagania o litość, wyczuć przy tym można przytłaczający smród. Te głosy i zapach wywołują uczucie zagrożenia i niepokoju. Po chwili zmieniają się one w różne dźwięki, których nigdy wcześniej się nie słyszało. Towarzyszy temu wrażenie obecności czegoś obcego i nienastawionego zbyt przyjaźnie. Niespodziewanie wszystko mija, zastępuje to kakofonia najróżniejszych dźwięków. Jakieś głosy raz się pojawiają, by tuż po chwili zniknąć. Dodatkowo aura zmienia swą siłę i barwy z sekundy na sekundę. Po jakimś czasie to ustaje i głęboka, spokojna melodia niesie ulgę zmęczonym zmysłom. Nos zaś drażni nieprzyjemny zapach siarki. Powłoka w dotyku okazuje się twarda, nie do złamania. Często ukazuje swą elastyczność poprzez specyficzne ruchy podobne do tańca, w którym ujawnia także niebezpiecznie ostre krańce, lekko skryte pod aksamitnym puchem. W smaku lepi się i utrudnia otwieranie ust, niekiedy jednak zamiast tego, staje się sucha i wywołuje pragnienie.
Wygląd: NATURALNA FORMA:
W swojej naturalniej formie nie odstępuje zbytnio od pobratymców, ma czarną skórę i włosy, jego oczy robią się złotawe i mają pionowe źrenice, a z pleców wyrastają duże, nietoperze skrzydła. Może inny łowcy mają większą masę mięśniową, jednak Jon nie narzeka na swoją, najbardziej zbliżoną do atletycznej, budowę ciała, która jest widoczna zarówno ...
(Więcej)

Postprzez Rakhszasa » Pn lut 08, 2016 6:51 pm

- Chciałam tylko zobaczyć, czy nie minąłeś jakichś znaków na ścianach korytarza - wyjaśniła szybko. Zaraz więc odwróciła się w stronę Jona i poszła z nim korytarzem w dół.
- Nie masz wrażenia, że schodzimy w dół? - powiedziała po chwili, a kamienie odpowiedziały jej echem. Zrobiło się ciemniej i chłodniej. W dodatku, niewygodnie było jej trzymać w jednej ręce pochodnię, a w drugiej kostur (który, o dziwo, nie chciał zająć się płomieniem w tamtych ruinach). Pomyślała, że jakiś inny rodzaj starożytnej magii zakłóca jego działanie. Nie zdążyła tego zbadać.
Zdziwiła się, kiedy zgasła jej pochodnia. Przystanęła i zaczęła zastanawiać się, czym to mogłoby być spowodowane.
- Cholera... - syknęła.
Spojrzała na Jona, a raczej tam, gdzie myślała, że znajduje się piekielny. Było ciemno.
Spróbowała rozpalić ogień na nowo, za pomocą magii, jak poprzednio. Jednak płomień zaraz zgasł.
- To samo stało się w ruinach gór druidów. Coś blokuje działanie magii... a przynajmniej magii istnienia. Weź to - podała mu pochodnię, jednocześnie próbując zlokalizować go dotykiem. Wymacała jego rękę i wcisnęła mu pochodnię do ręki.
- Gdzieś miałam krzesiwo... W górach niemagiczny ogień nie znikał ot tak - powiedziała, badając po omacku swój ekwipunek. W końcu znalazła, ale wypadły jej z rąk, więc z siarczystym przekleństwem opadła do podłogi i zaczęła go szukać.
- Jon... coś tu jest - powiedziała, czując jakieś dziwne wybrzuszenia na kamieniu.
Avatar użytkownika
Rakhszasa
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Gwenfyvar, Gavin, Carmen, Atristan, Soreen, Raia,
Rasa: Czarodziej Opiekun (Strażnik)
Aura: Wyjątkowo silna aura z początku wydaje Ci się nie pasować do młodo wyglądającej czarodziejki, lecz w miarę upływu czasu jaki spędzasz na wczytaniu się z nią szybko odczuwasz, co nadaje tej emanacji siły i wyróżnia ją dość znacznie na tle innych, przeciętnych. Słyszysz zmysłowy szept, jakby ktoś był tuż obok, później przyśpieszony puls, który nagle zanika. Ułamek sekundy zdaje się trwać wieczność, cisza. Po niej pozostają tylko liczne i głośne krzyki zjaw i zawodzenia upiorów uwięzionych za gładką, lecz o niebezpiecznie ostrych krawędziach taflą srebra i barachitu, wyglądającą tak niepozornie. Na głównej palecie barw widnieją również rtęciowe plamki, a nad całością lśni przepiękna poświata w kolorze oszlifowanego ametystu. Wokół roznosi się delikatny i przyjemny zapach kadzideł oraz leśnego runa, który kłóci się momentami z ostrym smakiem, gdy ten dominujący, kwaśny posmak nieco ustępuje.
Wygląd: Ci, którzy mieli okazję widzieć Rakhszasę do dziś nie są pewni, czy nie była to jedynie nocna wizja. Jej wygląd jest... niecodzienny. Bardzo blada, mleczna cera z łatwością odbija zarówno złote promienie słońca, jak i srebrne smugi księżyca. Jest dość wysoka, bardzo smukła i zgrabna. Ma długie nogi, które przyozdobione są czarnymi wzorami henny, nad lewą stopą lśni ... (Więcej)

Postprzez Jon » Wt lut 09, 2016 6:18 pm

- Nie minąłem, bo pamiętałbym je, gdybym jakieś omijał — odparł po chwili, tuż przed tym, jak obrócił ją w przeciwną stronę i skierował tak, żeby weszli w głąb ruin, a nie szli w stronę wyjścia.
- Odkąd przekroczyłem zniszczoną bramę miasta, byłem czujny i szukałem jakichkolwiek śladów tego, że ta grupa ludzi, o której już wspomniałem, dotarła tu przede mną, więc gdybym natrafił na jakieś znaki na ścianach albo coś podobnego, to pamiętałbym — dodał, gdy już zaczęli iść w przeciwną stronę niż lokalizacja wyjścia z ruin.
Po niedługiej chwili ruszyli w głąb ruin, a gdy pradawna zapytała go o to, czy ma wrażenie, że zaczęli schodzić w dół, Jon pokiwał głową, dając jej znać, że też mu się tak wydaje.
- Może nie blokuje każdej magii. Wydaje mi się, że odpowiednim zaklęciem magii chaosu będę w stanie rozpalić pochodnię — powiedział po chwili. Co prawda, miał przy sobie krzesiwo, jednak chciał sprawdzić, czy "aura" tych ruin albo coś innego, co blokuje magię, sprawia, że nie można tu używać każdej magii czy tylko określonych rodzajów.

Przyjął pochodnię od Rakhszasy, gdy mu ją podała.
- Może, jeśli nie jest blokowany każdy rodzaj magii, to ogień wywołany magią, która nie jest blokowana, po prostu nie zniknie. Warto to sprawdzić — powiedział do niej, a chwilę później poszukał w głowie zaklęcia magii chaosu, którym mógłby sprawić, że pochodnie zajmie się magicznym ogniem. Udało mu się je znaleźć w momencie, w którym towarzyszka powiedziała, że coś jest na podłodze.
- Nie ruszaj się... - powiedział cicho, jednak Rakh nie miała problemów z usłyszeniem tego.
- Zaraz spróbuję rozpalić pochodnię przy pomocy magii chaosu, jeśli się nie uda, to użyję zwykłego krzesiwa, które mam przy sobie — poinformował ją, dalej mówił ciszej niż normalnie, bo nie wiedział, na co dłonią trafiła czarodziejka.
Niedługo po tym, pochodnia zapaliła się magicznym płomieniem wywołanym przez magię chaosu, której użył piekielny.
- Przynajmniej już wiemy, że nie jest tu blokowany każdy rodzaj magii — powiedział i spojrzał w miejsce, w którym Rakhszasa coś wyczuła.
Avatar użytkownika
Jon
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Samiel, Calathal, Cain, Vergil, Kelsier, Nessus, Fenrir, Malthael, Salazar, Constantin, Seviron,
Rasa: Łowca Dusz
Aura: Emanacja zachwyca swą mocno ponadprzeciętną siłą. Została podzielona na trzy barwy. Na dole żelazny odcień, patrząc wyżej, powoli zmienia się on w kobaltowy. Na samej górze zaś w turmalinowym blasku cudownie mieni się srebrna farba. Nagle słychać jęki torturowanych, błagania o litość, wyczuć przy tym można przytłaczający smród. Te głosy i zapach wywołują uczucie zagrożenia i niepokoju. Po chwili zmieniają się one w różne dźwięki, których nigdy wcześniej się nie słyszało. Towarzyszy temu wrażenie obecności czegoś obcego i nienastawionego zbyt przyjaźnie. Niespodziewanie wszystko mija, zastępuje to kakofonia najróżniejszych dźwięków. Jakieś głosy raz się pojawiają, by tuż po chwili zniknąć. Dodatkowo aura zmienia swą siłę i barwy z sekundy na sekundę. Po jakimś czasie to ustaje i głęboka, spokojna melodia niesie ulgę zmęczonym zmysłom. Nos zaś drażni nieprzyjemny zapach siarki. Powłoka w dotyku okazuje się twarda, nie do złamania. Często ukazuje swą elastyczność poprzez specyficzne ruchy podobne do tańca, w którym ujawnia także niebezpiecznie ostre krańce, lekko skryte pod aksamitnym puchem. W smaku lepi się i utrudnia otwieranie ust, niekiedy jednak zamiast tego, staje się sucha i wywołuje pragnienie.
Wygląd: NATURALNA FORMA:
W swojej naturalniej formie nie odstępuje zbytnio od pobratymców, ma czarną skórę i włosy, jego oczy robią się złotawe i mają pionowe źrenice, a z pleców wyrastają duże, nietoperze skrzydła. Może inny łowcy mają większą masę mięśniową, jednak Jon nie narzeka na swoją, najbardziej zbliżoną do atletycznej, budowę ciała, która jest widoczna zarówno ...
(Więcej)

Postprzez Rakhszasa » Wt lut 09, 2016 9:06 pm

- Jeśli działa tu magia chaosu... hmm... W korytarzach górskich ruin nie wszędzie była blokowana magia istnienia. Śmiem domniemywać, że niektóre miejsca w tym królestwie będą pochłaniały daną dziedzinę magii. Czy to był jakiś rodzaj starożytnych prób? Nie wiem... musiałabym poszukać w Księdze... nie pamiętam, abym znalazła na ten temat wzmianki. Mam wielkie nadzieje, co do tej biblioteki.
Oczy aż jej błyszczały, kiedy na kolanach odgarniała kurz i skruszony kamień z symbolu, który mieli pod nogami.
- Poświeć mi tu pochodnią... no...!
Sukienka nieznośnie jej się podwijała i widać jej było nogi (a czasami i nawet nieco więcej), ale nie dbała o to. Kiedy widziała przed sobą jakiś cel, absolutnie nic nie mogło przeszkodzić jej ambicjom. W końcu wstała, odrzucając ruchem głowy falowane, gęste włosy z twarzy.
Z góry spoglądali na identyczny symbol, który przekalkowała w górach druidów.
Odwróciła się w stronę Jona i uśmiechnęła się triumfalnie z nieskrywaną satysfakcją. Aż biło od niej podniecenie i energia.
- Możemy się domyślać, że ten znak pojawia się w miejscach, w których tłumiona jest magia istnienia - powiedziała - ponieważ w miejscach, w których nie było tego symbolu, mój kostur nie gasł.
Postawiła w środku symbolu kostur, próbując wykonać jakieś zaklęcie. Zamiast tego, obraz na posadzce zajaśniał na chwilę niebieskim blaskiem, po czym znowu stracił kolor.
- Niebywałe... - niemalże wyszeptała Rakh. - Jon, co o tym myślisz? - spytała, nachylając się nad kamienną podłogą korytarza, Może to jakiś stary alfabet? - Sądzę, że nie powinniśmy się tu zatrzymywać na długo - powiedziała. - Nie damy rady teraz tego rozszyfrować... W każdym razie - dodała, rozglądając się po korytarz i zatrzymując swój wzrok na Jonym - to miejsce pełne jest jakiejś starożytnej magii. Jeśli to prawda, że klejnot jest jej źródłem, możemy być pewni, że on tu jeszcze jest. I, przede wszystkim, że istnieje.
Avatar użytkownika
Rakhszasa
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Gwenfyvar, Gavin, Carmen, Atristan, Soreen, Raia,
Rasa: Czarodziej Opiekun (Strażnik)
Aura: Wyjątkowo silna aura z początku wydaje Ci się nie pasować do młodo wyglądającej czarodziejki, lecz w miarę upływu czasu jaki spędzasz na wczytaniu się z nią szybko odczuwasz, co nadaje tej emanacji siły i wyróżnia ją dość znacznie na tle innych, przeciętnych. Słyszysz zmysłowy szept, jakby ktoś był tuż obok, później przyśpieszony puls, który nagle zanika. Ułamek sekundy zdaje się trwać wieczność, cisza. Po niej pozostają tylko liczne i głośne krzyki zjaw i zawodzenia upiorów uwięzionych za gładką, lecz o niebezpiecznie ostrych krawędziach taflą srebra i barachitu, wyglądającą tak niepozornie. Na głównej palecie barw widnieją również rtęciowe plamki, a nad całością lśni przepiękna poświata w kolorze oszlifowanego ametystu. Wokół roznosi się delikatny i przyjemny zapach kadzideł oraz leśnego runa, który kłóci się momentami z ostrym smakiem, gdy ten dominujący, kwaśny posmak nieco ustępuje.
Wygląd: Ci, którzy mieli okazję widzieć Rakhszasę do dziś nie są pewni, czy nie była to jedynie nocna wizja. Jej wygląd jest... niecodzienny. Bardzo blada, mleczna cera z łatwością odbija zarówno złote promienie słońca, jak i srebrne smugi księżyca. Jest dość wysoka, bardzo smukła i zgrabna. Ma długie nogi, które przyozdobione są czarnymi wzorami henny, nad lewą stopą lśni ... (Więcej)

Postprzez Jon » Śr lut 10, 2016 6:41 pm

- Może... ten artefakt blokuje przypadkowe rodzaje magii na określonych odległościach, a im bliżej miejsca, w którym się znajduje, tym więcej magii blokuje? Jeśli by tak było, to oznaczałoby to, że w pomieszczeniu, w którym się on znajduje, nie można używać żadnej magii — podzielił się swoimi domysłami z Rakhszasą. Wydawało mu się, że ona także powinna mieć takie domysły, jednak nigdy nie wiadomo, więc wolał się z nią podzielić tym, co na ten temat myśli.
- Jednak to musiałoby oznaczać, że artefakt ten znajduje się właśnie w tym miejscu... - dodał po chwili.
Zaczął świecić pochodnią w pobliżu czarodziejki, przy okazji nie byłby sobą, gdyby nie spojrzał na jej nogi, które odsłaniała podwijająca się sukienka. Raz lub dwa razy odsłoniła nawet coś więcej niż nogi. Oczywiście, przyglądał się też temu, co robi pradawna, bo było to równie ciekawe, jak miejsca, które odsłaniała jej sukienka. Wyglądało na to, że Rakh odsłoniła ten sam symbol, który znalazła wcześniej w Górach Druidów i przekalkowała go na pergamin, który pokazała mu nie tak dawno.

Zobaczył jej triumfalny uśmiech, a także wyczuł bijące od niej podniecenie i energię. Piekielny również się uśmiechnął. To wszystko było naprawdę ciekawe i im więcej czasu spędzał na pomaganiu czarodziejce w odkrywaniu tej tajemnicy, a także poszukiwaniach tajemniczego artefaktu, tym bardziej wydawało mu się, że ich wspólna podróż nie zakończy się w Zatopionym Mieście, oczywiście, jeśli ten artefakt nie znajduje się tutaj, co byłoby prawdopodobnie, jeśli jego wcześniejsza teoria jest prawdziwa.
Przyglądał się całej procedurze, którą wykonała Rakhszasa i wyglądało na to, że symbol ten rzeczywiście blokuje używanie magii istnienia.
- Wydaje mi się, że nie jest to jakiś bardzo stary alfabet, a znak, który dla ludu zamieszkującego kiedyś to miasto, jest symbolem magii istnienia lub coś podobnego. Może dla każdej magii mieli oni inny symbol... - powiedział po chwili namysłu. Wydawało mu się to prawdopodobne.
- Z drugiej strony, może być tak, że symbol ten mógł ogólnie oznaczać magię, tylko że wtedy musieliby takie symbole... nie wiem... jakoś zaklinać, aby blokowały określoną magię — dodał po chwili.
- Ale... najpierw poszukajmy biblioteki — zaproponował w końcu.
Avatar użytkownika
Jon
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Samiel, Calathal, Cain, Vergil, Kelsier, Nessus, Fenrir, Malthael, Salazar, Constantin, Seviron,
Rasa: Łowca Dusz
Aura: Emanacja zachwyca swą mocno ponadprzeciętną siłą. Została podzielona na trzy barwy. Na dole żelazny odcień, patrząc wyżej, powoli zmienia się on w kobaltowy. Na samej górze zaś w turmalinowym blasku cudownie mieni się srebrna farba. Nagle słychać jęki torturowanych, błagania o litość, wyczuć przy tym można przytłaczający smród. Te głosy i zapach wywołują uczucie zagrożenia i niepokoju. Po chwili zmieniają się one w różne dźwięki, których nigdy wcześniej się nie słyszało. Towarzyszy temu wrażenie obecności czegoś obcego i nienastawionego zbyt przyjaźnie. Niespodziewanie wszystko mija, zastępuje to kakofonia najróżniejszych dźwięków. Jakieś głosy raz się pojawiają, by tuż po chwili zniknąć. Dodatkowo aura zmienia swą siłę i barwy z sekundy na sekundę. Po jakimś czasie to ustaje i głęboka, spokojna melodia niesie ulgę zmęczonym zmysłom. Nos zaś drażni nieprzyjemny zapach siarki. Powłoka w dotyku okazuje się twarda, nie do złamania. Często ukazuje swą elastyczność poprzez specyficzne ruchy podobne do tańca, w którym ujawnia także niebezpiecznie ostre krańce, lekko skryte pod aksamitnym puchem. W smaku lepi się i utrudnia otwieranie ust, niekiedy jednak zamiast tego, staje się sucha i wywołuje pragnienie.
Wygląd: NATURALNA FORMA:
W swojej naturalniej formie nie odstępuje zbytnio od pobratymców, ma czarną skórę i włosy, jego oczy robią się złotawe i mają pionowe źrenice, a z pleców wyrastają duże, nietoperze skrzydła. Może inny łowcy mają większą masę mięśniową, jednak Jon nie narzeka na swoją, najbardziej zbliżoną do atletycznej, budowę ciała, która jest widoczna zarówno ...
(Więcej)

Postprzez Rakhszasa » Cz lut 11, 2016 12:24 am

Rakh skarciła się w myślach za przelotną myśl o tym, jak dobrze Jon wygląda, kiedy się uśmiecha. Nie lubiła, kiedy coś innego zaprzątało jej umysł, bo mogłaby wtedy przeoczyć coś niesamowicie ważnego. A wszystko, absolutnie wszystko co się teraz działo, miało dla niej najwyższą wagę.
Od chwili ucieczki z obszaru, w którym pełniła funkcję strażnika, zaczęła szukać innego zajęcia, aby móc jakoś przetrawić te zdarzenia. Przede wszystkim udało jej się skontaktować z innymi opiekunami i wyjawić kłamstwo swoich braci. Wszystko wróciło do normy. Rakhszasa czuła, że zaprowadziła porządek i ludzie są pod dobrą opieką, nareszcie. Ona zaś mogła opuścić tamtą społeczność, żeby zając się zagadkowymi zapiskami, które znalazła w księdze.
- Pierwszą rzeczą, na jaką się natknęłam, były zapiski w księdze pozostawionej mi przez innych czarodziejów w spadku. Była tam mowa o wielkich, wspaniałych miastach, połączonych ze sobą jakąś tajemniczą siłą... Powiem w skrócie. Była tam wskazówka, mówiąca o tym, że ich miejsce było tam, gdzie przy górach czuć mocną woń ziół. Z początku myślałam, że to Góry Dasso. Tam znalazłam inny ślad starych cywilizacji, pewne wrota... mniejsza. W końcu były w pobliżu pustyni Nanher, która, jak widać, jest jakoś z górami druidów połączona. Nie wiem, czy byłeś kiedykolwiek w mieście Thenderion. Tam aż można poczuć inny klimat, inną architekturę. Gdybym miała taką możliwość, rozkopałabym to miasto do fundamentów i poszukała starożytnych śladów - opowiadała, kiedy posuwali się dalej korytarzem. Od przyjemnego chłodu powoli robiło się zimniej. - Więcej powiem ci, jeśli bardziej ci zaufam. Nie wiesz nawet, kim jest ta cywilizacja. W zasadzie ja też nie wiem zbyt dużo. Mam nadzieję, że w tej bibliotece będzie pozostawionych sporo informacji na ten temat - powiedziała z determinacją.
Cóż, czarodziejkę cechowała duża bezpośredniość i szczerość. Mówiła niemalże wszystko, co myślała. Czasami bywała nietaktowna. ale przede wszystkim była charyzmatyczna. Nawet bardzo. Nie trudno było skupić się na tym, co mówi. Potrafiła poruczyć tłumy.

Idąc coraz dalej, usłyszeli stłumiony huk. Z sufitu posypał się skruszony kamień, wyglądający jak piasek.
- Cholera, co...
Znowu huk. Zatrzęsło korytarzem.
Avatar użytkownika
Rakhszasa
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Gwenfyvar, Gavin, Carmen, Atristan, Soreen, Raia,
Rasa: Czarodziej Opiekun (Strażnik)
Aura: Wyjątkowo silna aura z początku wydaje Ci się nie pasować do młodo wyglądającej czarodziejki, lecz w miarę upływu czasu jaki spędzasz na wczytaniu się z nią szybko odczuwasz, co nadaje tej emanacji siły i wyróżnia ją dość znacznie na tle innych, przeciętnych. Słyszysz zmysłowy szept, jakby ktoś był tuż obok, później przyśpieszony puls, który nagle zanika. Ułamek sekundy zdaje się trwać wieczność, cisza. Po niej pozostają tylko liczne i głośne krzyki zjaw i zawodzenia upiorów uwięzionych za gładką, lecz o niebezpiecznie ostrych krawędziach taflą srebra i barachitu, wyglądającą tak niepozornie. Na głównej palecie barw widnieją również rtęciowe plamki, a nad całością lśni przepiękna poświata w kolorze oszlifowanego ametystu. Wokół roznosi się delikatny i przyjemny zapach kadzideł oraz leśnego runa, który kłóci się momentami z ostrym smakiem, gdy ten dominujący, kwaśny posmak nieco ustępuje.
Wygląd: Ci, którzy mieli okazję widzieć Rakhszasę do dziś nie są pewni, czy nie była to jedynie nocna wizja. Jej wygląd jest... niecodzienny. Bardzo blada, mleczna cera z łatwością odbija zarówno złote promienie słońca, jak i srebrne smugi księżyca. Jest dość wysoka, bardzo smukła i zgrabna. Ma długie nogi, które przyozdobione są czarnymi wzorami henny, nad lewą stopą lśni ... (Więcej)

Następna strona

Powrót do Zatopione Miasto

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron