Nie ma to jak w domu…?


Arturon to duże i bardzo bogate miasto, powstało wiele wieków temu i od tamtej pory nie zostało dotknięte żadną wojną. Miasto utrzymuje się z handlu dalekomorskiego, można tu znaleźć wszystkie luksusowe towary z całego królestwa.
Moderator Strażnicy

Postprzez Davros » Pt cze 02, 2017 3:38 pm

— To jest Berun, mistrz magii na moim dworze – odezwał się Rob, kiedy mężczyzna w długiej szacie wreszcie przebił się przez liczną szlachtę i urzędników. Ukłon, który złożył władcy był najwyżej symboliczny – zdecydowanie bliżej było temu do pełnego szacunku skinięcia głową komuś równemu sobie, niż czołobitnej poddańczości. Nie było się czemu dziwić, w końcu potężny mag – a Davros nie wątpił, że ten tutaj jest kimś takim – mógł z powodzeniem poradzić sobie z całą armią.
— Nie spodziewałam się, iż Wasza Wysokość skieruje do… — zaczęła Mamaria, jednak król jej przerwał.
— Jakże mógłbym powierzyć tę sprawę komuś mniej kompetentnemu? Chodzi przecież o jeden z największych rodów! — w jego głosie wręcz było słychać zdumienie. Jeśli w roli władcy był tak samo dobry jak w roli aktora, to nie trzeba było się obawiać o przyszłość Arturonu. — Ale spokojnie, wszystko przebiegnie szybko, nie ma się czego bać.
— Ja… Naprawdę dziękuję za ten gest — powiedziała naturianka powoli, niemniej z niegasnącą pewnością siebie. — Mistrzu, będę wdzięczna jeśli zaczniesz swą pracę.
— Oczywiście. — Głos maga był niski i chrapliwy – brzmiał, jakby mężczyzna przez kilka dni nie pił ani kropli wody. — Podaj mi swoją rękę, młoda damo.
Kiedy nimfa spełniła jego prośbę, chwycił ją za nadgarstek lewą dłonią, a prawą zaczął kreślić linie. Do wytyczenia niektórych używał jedynie opuszków, w przypadku innych były to nawet trzy palce. Niezależnie od sposobu, każda z nich zawisała nieruchomo w powietrzu, tworząc znaki.
Wszystko skończyło się po kilku minutach – gdy przed czarodziejem widniało już około stu mistycznych liter. Po zakończeniu ostatniej, wszystkie przez ułamek sekundy rozbłysły jaskrawoniebieskim, oślepiającym światłem, a potem zniknęły.
— Złóż przysięgę. Obiecaj, że wszystko co powiesz na temat swojego pochodzenia będzie prawdą.
– Przysięgam. W tej kwestii nie padnie ani jedno kłamstwo.
— Dobrze. — Mag wykonał jakiś niedbały gest, a po ramieni Mamarii zaczęła wspinać się struga białego światła.
— A teraz mów, dziecko.
Avatar użytkownika
Davros
Błądzący na granicy światów
 
Rasa: Przemieniony
Aura: Bardzo silna, ciemna emanacja uderza w zmysły podmuchem gorącego powietrza, sypiąc wokoło iskrami. Ametystowa poświata w połączeniu z dźwiękiem trzaskających płomieni i nieznośnym gorącem sprawia, że aura wygląda, jakby płonęła fioletowym ogniem. Jest to jednak tylko poblask, gdyż jej powierzchnia jest w głównej mierze pokryta żelazną farbą, przeplecioną gdzieniegdzie cynowymi pasmami. Tu i ówdzie, jakby dla urozmaicenia, ktoś chlapnął kilka kropli farby srebrnej i o kolorze rtęci. Po chwili słuchać echo czyichś słów i odległe dźwięki muzyki mącące w głowie i wywołujące uczucie spadania. Nietypowy, trudny do zidentyfikowania zapach emanacji ginie w zetknięciu z jej gorzkim, chociaż łagodnym smakiem. Jej powierzchnia jest twarda i ostra, niczym klinga miecza. Złudzenie burzy niespodziewana giętkość aury i jej szorstkość, przerywana jedynie niewielkimi gładkimi plamami.
Wygląd: Nie jest najprzystojniejszym mężczyzną pod słońcem. Wręcz przeciwnie, zalicza się raczej do końcowej części listy, biorącej pod uwagę ten aspekt fizyczności.
Nic z tego, iż posiada dobrze zbudowane, atletyczne ciało, skoro prawie całe poznaczone jest znakami po dawnych ranach. Twarz możnaby nawet określić jako arystokratyczną i przykuwającą uwagę, ale kilka blizn szpeci ...
(Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Arturon

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Bing [Bot] i 1 gość

cron