[Miasto] Z Dawnych Czasów Nowego Początki


Arturon to duże i bardzo bogate miasto, powstało wiele wieków temu i od tamtej pory nie zostało dotknięte żadną wojną. Miasto utrzymuje się z handlu dalekomorskiego, można tu znaleźć wszystkie luksusowe towary z całego królestwa.
Moderator Strażnicy

Postprzez Shreya » Pn sie 20, 2012 8:13 pm

Shreya nie zamierzała odpowiadać na pytanie mężczyzny. Zamiast tego drążyła:
 - Nie miałeś żadnych skrupułów? Co czułeś? Nie było ci szkoda tego dziecka?
 Chciała wiedzieć czy jemu również było ciężko. Czy można udźwignąć taki ciężar? A jeśli tak, to w jaki sposób, by nie zatracić siebie?
 - A jak zabiłeś swojego ojca...? Co wtedy czułeś?
 Odebranie życia zupełnie obcej osobie jest pewnie dużo łatwiejsze niż zabicie bliskiego. O ile dla Szayela istnieje jeszcze takie określenie jak "ktoś bliski".
 Shreya przyglądała się twarzy mężczyzny. Był dla niej jedną wielką zagadką. Cieszyła się, gdy reagował w jakiś sposób na jej słowa. Najdrobniejszy gest, nawet uniesienie brwi, sprawiał jej ogromną satysfakcję. Chciała go poznać, zrozumieć.
Avatar użytkownika
Shreya
Szukający drogi
 
Rasa: Pradawna, Czarodziejka
Aura: Silna, srebrno- rtęciowa aura pachnąca świecami, starymi księgami, pergaminem i palonym kadzidłem. Posiada słodko- kwaśny posmak i szmaragdową poświatę. Cechuje się miękkością, ale nie można śmiało powiedzieć, że jest giętka, raczej w tej kwestii sprawa prezentuje się połowicznie. Charakteryzuje się ostrymi krawędziami i aksamitnością, sporadycznie można odnieść wrażenie lepkości. Wokół niej słychać zawodzenia wiatru i liczne podmuchy, a także echo czyichś głosów czy muzykę słyszaną z bardzo daleka. Przebywając w jej pobliżu doznaje się uczucia spadania.
Wygląd: Shreya ma dlugie, czarne, splatane, krecone wlosy, kontrastujace z jej blada skora. W miodowych oczach, okolonych dlugimi, gestymi rzesami,
czesto widac blask, szczegolnie, gdy niedaleko znajduje sie Szayel. W tych cudownych momentach lekko pyzata twarzyczka nabiera kolorow, a
ladnie skrojone usta rozciagaja sie w szerokim usmiechu. Nosek jest niewielki, prosty, delikatnie zadarty w gore, ...
(Więcej)

Postprzez Szayel » Wt sie 21, 2012 3:24 am

- Szkoda? – powtórzył zaskoczony i właśnie miał odpowiedzieć, że ani o drobinkę, gdy przypomniał sobie tamten moment. Wydarzenie sprzed tylu lat. Ciemne pomieszczenie, stół, zakrwawione ciało. Emocje, krzyk i płacz. Wzrok umierającego dziecka, następnie drżenie rąk, ale zarazem fascynację. Świadomość przekroczenia pewnej bariery. Nim jednak wspomnienia zdążyły wzbudzić w nim jakieś głębsze uczucia powstrzymał się.
   Rzucił kobiecie chłodne spojrzenie. Jakim prawem zadawała mu takie pytania? Starała się odkryć jego słaby punkt? Ponownie wywlec na wierzch te słabe, śmiertelne emocje, których tak długo się wyzbywał?
   - Wszystko co czynię, czynię w poszukiwaniu perfekcji. Czystej i nieskalanej doskonałości. Śmierć jest drogą, którą muszą przejść wszyscy śmiertelnicy. Ja wyniosłem się ponad nią. Przeżyłem ją wielokroć. Kiedy stanę się bytem absolutnym stworzę świat idealny.
   Uśmiechnął się do kobiety.
   - Więc nie ma znaczenia, czy kogoś zabiję, czy też nie. Oszczędzam im w ten sposób cierpienia tego świata, zapewniając świetlaną przyszłość w moim nowym, wspaniałym świecie.
Szayel
 
   Ten gracz nie stworzył jeszcze postaci.

Postprzez Shreya » Wt sie 21, 2012 9:25 pm

Shreya słuchała z uwagą. Chłonęła każde słowo wypowiedziane przez mężczyznę. Wszystko co mówił Szayel przyjmowała bez zastrzeżeń. Już dawno stwierdziła, że będzie mu ufać, wierzyć, że cokolwiek robi, musi mieć ważny ku temu powód.
 Nazwał siebie zbawicielem, twórcą nowego, lepszego świata. Skoro tak, to postanowiła mu pomóc. Pewnie nie spotkał się ze zrozumieniem. Dlatego własnie ona będzie go wspierać.
 - Rozumiem. - pokiwała głową z namysłem. - Jeżeli mogę ci się do czegokolwiek przydać...
 Tylko czy Szayel potrzebuje kogoś takiego jak ona? Czy jest w stanie mu w czymkolwiek pomóc?
 Poczuła się nagle bardzo senna, więc potarła dłonią oczy. Już zamierzała się wycofać do pokoju, kiedy przyszło jej coś do głowy. Ponownie przyjrzała się Pelagiusowi. Czy rzeczywiście był taki silny? Czy na pewno pozbył się wszystkich emocji?
 - Nie czujesz się czasem... samotny?
 Nie wątpiła, że jest inny od wszystkich istot. Wiedziała, że jest specjalny. A jednak miała wrażenie, że zachował jakąś cząstkę człowieczeństwa.
Avatar użytkownika
Shreya
Szukający drogi
 
Rasa: Pradawna, Czarodziejka
Aura: Silna, srebrno- rtęciowa aura pachnąca świecami, starymi księgami, pergaminem i palonym kadzidłem. Posiada słodko- kwaśny posmak i szmaragdową poświatę. Cechuje się miękkością, ale nie można śmiało powiedzieć, że jest giętka, raczej w tej kwestii sprawa prezentuje się połowicznie. Charakteryzuje się ostrymi krawędziami i aksamitnością, sporadycznie można odnieść wrażenie lepkości. Wokół niej słychać zawodzenia wiatru i liczne podmuchy, a także echo czyichś głosów czy muzykę słyszaną z bardzo daleka. Przebywając w jej pobliżu doznaje się uczucia spadania.
Wygląd: Shreya ma dlugie, czarne, splatane, krecone wlosy, kontrastujace z jej blada skora. W miodowych oczach, okolonych dlugimi, gestymi rzesami,
czesto widac blask, szczegolnie, gdy niedaleko znajduje sie Szayel. W tych cudownych momentach lekko pyzata twarzyczka nabiera kolorow, a
ladnie skrojone usta rozciagaja sie w szerokim usmiechu. Nosek jest niewielki, prosty, delikatnie zadarty w gore, ...
(Więcej)

Postprzez Szayel » Wt sie 21, 2012 10:44 pm

- Każdy ma pewną rolę do odegrania – odparł beznamiętnie, utkwiwszy spojrzenie w tylko sobie znanym miejscu  – Naturalnie jednych przeznaczenie wybiera do wielkich rzeczy, innych zaś do tych mniej ważnych. Aczkolwiek nawet najpotężniejsza wieża może runąć, gdy podkopie się jej filary.
   Drugie pytanie sprawiło, że spiął nieznacznie brwi. Nie lubił, gdy ktoś zadawał mu pytania tej natury. Pokazywały tylko słabość…kruchość – żałość. Wzbudzały emocje, których dawno się wyzbył.
   - Żyję tysiąc lat. Jestem nieśmiertelny. Mam większe zmartwienia niż trywialne pojęcie samotności. Wybrane jednostki zawsze kroczyły samotnie pośród niezrozumienia gorszych.
   Odwrócił głowę, schodząc po schodach w dół.
   - Wyśpij się dobrze – rzekł na odchodne, machnąwszy lekceważąco dłonią – Albo spotkaj się ostatni raz ze swymi rodzicami. Rób, co chcesz. Jutro rano wyruszasz ze mną do mojego wymiaru.
  Po tych słowach rozpłynął się w ciemności niczym upiór.
Szayel
 
   Ten gracz nie stworzył jeszcze postaci.

Postprzez Shreya » Śr sie 22, 2012 12:25 am

Shreya jeszcze chwilę stała zapatrzona w ciemność. Syknęła cicho i wróciła do pokoju.
 Nie odpowiedział na pytanie. Zastanowiła się. Właściwie on nie odpowiadał w ogóle na pytania! Zawsze jakoś je zręcznie omijał. Bał się otworzyć?
 Padła na łóżko. Nie zamierzała spotkać się z rodzicami. W momencie odebrania życia Keirowi zerwała z przeszłością. Czuła wielki ciężar. Prawdopodobnie nigdy nie pozbędzie się tego poczucia winy.
 Nakryła twarz poduszką. Czuła się rozdarta. Powinna cierpieć, ukarać siebie w jakiś sposób. Powinna opuścić Szayela. To byłaby najsroższa dla niej kara. Ale czy wtedy śmierć Keira nie pójdzie na marne? Zabrakło jej tchu, więc oderwała poduszkę od twarzy i zaczerpnęła powietrza.
 Czuła, jakby jej ciało płonęło. Rozbolała ją głowa. Podeszła do okna i otworzyła je na oścież. Chłodne powietrze natychmiast wpadło do pokoju.
 Wciąż nie mogła uwierzyć, że tyle rzeczy się dziś wydarzyło. Poznała Szayela, zabiła Keira...
 Walnęła pięścią w futrynę okna. Było jej bardzo ciężko. Nienawidziła siebie.
 Wróciła z powrotem na łóżko. Myślała o rodzinie. Czy to dobrze, że się z nimi nie pożegnała? Jak w ogóle miałaby to zrobić?
 Nawet nie zauważyła, kiedy usnęła.
Avatar użytkownika
Shreya
Szukający drogi
 
Rasa: Pradawna, Czarodziejka
Aura: Silna, srebrno- rtęciowa aura pachnąca świecami, starymi księgami, pergaminem i palonym kadzidłem. Posiada słodko- kwaśny posmak i szmaragdową poświatę. Cechuje się miękkością, ale nie można śmiało powiedzieć, że jest giętka, raczej w tej kwestii sprawa prezentuje się połowicznie. Charakteryzuje się ostrymi krawędziami i aksamitnością, sporadycznie można odnieść wrażenie lepkości. Wokół niej słychać zawodzenia wiatru i liczne podmuchy, a także echo czyichś głosów czy muzykę słyszaną z bardzo daleka. Przebywając w jej pobliżu doznaje się uczucia spadania.
Wygląd: Shreya ma dlugie, czarne, splatane, krecone wlosy, kontrastujace z jej blada skora. W miodowych oczach, okolonych dlugimi, gestymi rzesami,
czesto widac blask, szczegolnie, gdy niedaleko znajduje sie Szayel. W tych cudownych momentach lekko pyzata twarzyczka nabiera kolorow, a
ladnie skrojone usta rozciagaja sie w szerokim usmiechu. Nosek jest niewielki, prosty, delikatnie zadarty w gore, ...
(Więcej)

Postprzez Szayel » Cz sie 23, 2012 9:04 pm

(Skok czasowy do ranka)

Słońce dopiero co wstawało, gdy Szayel ponownie wyłonił się z mrocznego obłoku tuż przed drzwiami pokoju, w którym spała Shreya. Delikatnie, ledwo co zauważalne, ale jednak worki pod oczami Czarodzieja zdradzały nieprzespaną noc. Miał do załatwienia parę ważnych rzeczy, przez co nie mógł sobie pozwolić na odpoczynek. I tak spędził w Arturon zbyt dużo czasu. Najwyższa pora opuścić to miejsce.
   Nawet nie pukając wszedł do pomieszczenia. Zastał Shreyę pogrążoną we śnie. Pradawna nawet nie zmieniła odzienia. Najwyraźniej sen przyszedł po nią szybciej niż się spodziewała.
   - Shreya – rzekł beznamiętnie, podchodząc do okna i zamykając je – Wstawaj. Zaraz opuszczamy to miejsce.
   Zerknął ku niej. Wciąż spała. Za pomocą magii dotknął jej policzka, na co otworzyła zamroczone oczy.
   - No, w końcu – mruknął pod nosem, odwracając wzrok – Zaraz opuszczamy Arturon. Radzę ci się pośpieszyć.
Szayel
 
   Ten gracz nie stworzył jeszcze postaci.

Postprzez Shreya » Cz sie 23, 2012 10:59 pm

Poczuła dotyk na policzku. Powoli otworzyła oczy. Dopiero świtało.
 Czuła się bardzo zmęczona. Najchętniej zagrzebałaby się głęboko w pościeli i przespała cały kolejny dzień.
 Po chwili zorientowała się, że nie jest w pokoju sama.
 Szayel...
 Nadal nie mogła uwierzyć w to co się zdarzyło. Wspomnienia wczorajszego dnia przyprawiały ją o mocny ból głowy. Ciepła krew Keira wsiąkająca w jej suknie, ściekająca po jej dłoniach.
 Nigdy by nie pomyślała, że jej życie potoczy się w ten sposób. To wszystko wydarzyło się tak szybko!
 Uniosła się na łóżku. Wstając, zachwiała się lekko i złapała za poręcz. Nie wiedziała czy zawroty głowy są efektem niewyspania czy fatalnego stanu psychicznego.
 Poprawiła zmiętą suknię. Nie miała teraz raczej czasu na kąpiel i doprowadzenie się do porządku, więc tylko przeczesała palcami włosy.
 - Jestem gotowa.
 Peszyła ją obecność Czarodzieja. Jak mogła się przygotować do odejścia, w momencie, gdy stał w "jej" pokoju?
 Zastanowiła się jak wygląda wymiar Szayela. Jak będzie wyglądało odtąd jej życie?
Avatar użytkownika
Shreya
Szukający drogi
 
Rasa: Pradawna, Czarodziejka
Aura: Silna, srebrno- rtęciowa aura pachnąca świecami, starymi księgami, pergaminem i palonym kadzidłem. Posiada słodko- kwaśny posmak i szmaragdową poświatę. Cechuje się miękkością, ale nie można śmiało powiedzieć, że jest giętka, raczej w tej kwestii sprawa prezentuje się połowicznie. Charakteryzuje się ostrymi krawędziami i aksamitnością, sporadycznie można odnieść wrażenie lepkości. Wokół niej słychać zawodzenia wiatru i liczne podmuchy, a także echo czyichś głosów czy muzykę słyszaną z bardzo daleka. Przebywając w jej pobliżu doznaje się uczucia spadania.
Wygląd: Shreya ma dlugie, czarne, splatane, krecone wlosy, kontrastujace z jej blada skora. W miodowych oczach, okolonych dlugimi, gestymi rzesami,
czesto widac blask, szczegolnie, gdy niedaleko znajduje sie Szayel. W tych cudownych momentach lekko pyzata twarzyczka nabiera kolorow, a
ladnie skrojone usta rozciagaja sie w szerokim usmiechu. Nosek jest niewielki, prosty, delikatnie zadarty w gore, ...
(Więcej)

Postprzez Szayel » Pt sie 24, 2012 12:32 am

Zerknął na Shreyę zamrugawszy oczami ze zdziwienia. Cóż za zapał – przebiegło mu przez myśl z nutką rozbawienia.
   - Przyszedłem cię tylko obudzić – wyjaśnił ze spokojem, przyglądając się, jak Shreya wstaje z łóżka i omal co nie upada – Aż tak nie musisz się śpieszyć. Mamy nieco czasu. Zjemy śniadanie wraz z Nerrsosem i dopiero wtedy opuścimy Alaranię. Jadalnia znajduje się na dole na samym końcu długiego korytarza po prawo.
    Umilkł marszcząc brwi. Zastanawiał się czy zapytać kobietę o to, jak się czuje, lecz zrezygnował z tego pomysłu. Nie było jego zadaniem jej rozpieszczać. Stanowiła narzędzie do osiągnięcia sukcesu. Tak. Tylko to.
   - To ja cię zostawiam – odparł beznamiętnie opuszczając pomieszczenie.
   Zszedł na dół mijając kucharza, który właśnie opuszczał jadalnię. Zastał w niej siedzącego już przy stole Nerrsosa. Starzec miał na sobie śnieżnobiały szlafrok i popijając herbatę z porcelanowej filiżanki czytał grubą księgę ustawioną na specjalnym stojaku. Długi stół zastawiony był wyśmienitymi daniami i chociaż w posiadłości przebywały tylko trzy osoby, nie licząc służby stojącej właśnie pod ścianą niczym posągi, to razem można było naliczyć z dwadzieścia krzeseł. Rzeźbiony w białym marmurze kominek strzelał wesoło płomykami, zapraszając do odpoczynku.
     - Dziś odchodzisz? – spytał jakby nigdy nic Nerrsos nie zerkając znad księgi
     - Tak, po śniadaniu – odpowiedział zajmując swoje miejsce i przyglądając się z kamiennym wyrazem dziesiątkom potraw. Nie przepadał za spożywaniem pokarmu. Wydawało mu się to takie…ludzkie. Śmiertelne.
   Nalał sobie wina do kielicha.
   - Wino z rana? – zaśmiał się pod nosem Nerrsos, ale szybko spoważniał – Więc poczekajmy na twoją towarzyszkę.
Szayel
 
   Ten gracz nie stworzył jeszcze postaci.

Postprzez Shreya » Pt sie 24, 2012 2:21 am

Została w pokoju sama. Shreya odetchnęła z ulgą i opadła ciężko na łóżko. Czyli ma jeszcze trochę czasu, zapewne wystarczająco dużo na szybką kąpiel. Zmęczenie dawało się we znaki, więc jej procesy myślowe były nieco spowolnione. Co i rusz, miała wrażenie, że jej świadomość odpływa, a ona sama traci kontakt z rzeczywistością. Cóż, Shreya nigdy nie była rannym ptaszkiem.
 Zebrała siły, uniosła się i wolnym krokiem skierowała do łazienki.
 Wyszła po niedługim czasie. Znalazła czysty szlafrok, którym ciasno się owinęła. Będzie musiała znaleźć jakieś ubranie. Suknia nie nadawała się już do noszenia. Była zbyt przesiąknięta zapachem śmierci.
 Kobieta czuła się o wiele lepiej. Mimo to, nadal miała wrażenie, że jej ciało lepi się od krwi. Spojrzała na swoją rękę. Rana na przedramieniu już się zasklepiła, pozostawiając po sobie ledwo widoczną bliznę.
 Shreya skierowała się w stronę jadalni.
 Tylko... gdzie to było?
 Nie mogła sobie przypomnieć, gdzie kazał jej się skierować Szayel. Wysilała pamięć, lecz jedyne co zapamiętała to jego wyjście z pokoju.
 Co on takiego mówił?
 Błądziła po posiadłości, przechodząc długimi korytarzami, mijając szeregi drzwi. Zapewne przyglądałaby się wystrojowi domu, gdyby nie to, że w tym momencie kompletnie nie miała nastroju na zwiedzanie. Marzyła tylko o tym, by jak najszybciej znaleźć Szayela. Bała się, że Czarodziej opuści Arturon bez niej.
 Po jakimś czasie, być może całkiem niedługim, czarnowłosa dotarła wreszcie do jadalni. Zajrzała niepewnie do pomieszczenia, a następnie weszła, nagle zawstydzona swoim ubiorem.
 - Dzień dobry...
 Starała się nadać głosowi ton optymistyczny i lekki, w rzeczywistości, niestety, jej powitanie zabrzmiało niemal jak kondolencje.
Avatar użytkownika
Shreya
Szukający drogi
 
Rasa: Pradawna, Czarodziejka
Aura: Silna, srebrno- rtęciowa aura pachnąca świecami, starymi księgami, pergaminem i palonym kadzidłem. Posiada słodko- kwaśny posmak i szmaragdową poświatę. Cechuje się miękkością, ale nie można śmiało powiedzieć, że jest giętka, raczej w tej kwestii sprawa prezentuje się połowicznie. Charakteryzuje się ostrymi krawędziami i aksamitnością, sporadycznie można odnieść wrażenie lepkości. Wokół niej słychać zawodzenia wiatru i liczne podmuchy, a także echo czyichś głosów czy muzykę słyszaną z bardzo daleka. Przebywając w jej pobliżu doznaje się uczucia spadania.
Wygląd: Shreya ma dlugie, czarne, splatane, krecone wlosy, kontrastujace z jej blada skora. W miodowych oczach, okolonych dlugimi, gestymi rzesami,
czesto widac blask, szczegolnie, gdy niedaleko znajduje sie Szayel. W tych cudownych momentach lekko pyzata twarzyczka nabiera kolorow, a
ladnie skrojone usta rozciagaja sie w szerokim usmiechu. Nosek jest niewielki, prosty, delikatnie zadarty w gore, ...
(Więcej)

Postprzez Pani Losu » So wrz 01, 2012 4:22 pm

Nagle Shreya znowu straciła równowagę. Oparła się dłonią o futrynę, pochylając się do przodu i próbując opanować zawroty głowy. To pewnie z tego niewyspania, przemknęło jej przez głowę. Paskudna słabość.
Jednak czerwono-czarne plamki ani myślały znikać z jej umysłu. Wręcz przeciwnie - cały widok się rozmazał przed oczami czarodziejki, jak na jakiejś olbrzymiej karuzeli.
Musiała przyklęknąć, żeby się nie wywrócić. Dlaczego akurat teraz?
Chwilę później straciła przytomność, a gdy ją odzyskała, znajdowała się zupełnie gdzie indziej. Bez Szayela. W szlafroku...

[Ciąg dalszy: Shreya]
Avatar użytkownika
Pani Losu
Urzeczywistniający Marzenia
 
Rasa:
Aura: Nieznana.
Wygląd:

Poprzednia strona

Powrót do Arturon

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron