Miasto, ah miasto!


Podczas Wielkiej Wojny Aeria została zrównana z ziemią, jedyne co po niej pozostało to sterta gruzów. Zanim Wielka Armia dotarła do miasta Król ewakuował ludność w góry, sam zaś zginą broniąc bram miasta. Po wojnie Aerczycy postanowili odbudować miasto, dziś na jego gruzach powstała Nowa Aeria - piękne, przyjazne, nowe miasto, niesplamione jeszcze żadną wojną.

Postprzez Mari » So maja 27, 2017 11:55 am

Marielka wpatrywała się we wszystkie te nadzwyczajne rasy, wytrzeszczyła oczy, widząc centaura, sama była pół kobietą, pół rybą, ale pól kobiety, pół konia jeszcze w życiu nie widziała, aż rozdziawiła usta ze zdziwienia. Widok licha natomiast ją nieco obrzydził, a właściwie bardziej zirytował.

- Ough… To coś jest martwe? To znaczy, że w razie czego trzeba to zabić jeszcze raz? Chwila… można żyć po śmierci! – syrena dopiero się zorientowała i zaniepokoiła, iż może mieć dodatkową robotę z umarlakami powracającymi do żywych… Aczkolwiek z drugiej strony zamyśliła się nad możliwością przemiany martwych syren i trytonów w żywe martwe pół ryby. Przez moment rozważała możliwość ożywienia jej zamordowanych rodziców, ale stwierdziła, iż być może wyrwałaby ich z jakiegoś raju czy czegoś w tym stylu.

W każdym razie naturianka, póki co porzuciła swe przemyślenia i wróciła do spraw znacznie bardziej przyziemnych, takich jak wybór kierunku, w którym wraz z całą trójką się udadzą. Stała w miejscu i patrzyła na każdy budynek, wyszukując wzrokiem najdrobniejsze szczegóły. Musieli być w dzielnicy zamieszkiwanej głównie przez elfy, ponieważ wszędzie dało się odnaleźć wyrzeźbione z niesamowitą precyzją motywy przedstawiające roślinne wzory czy zwierzęta.
Zauważyła „Dom Pasterza” i wpadła na pomysł, że dobrze by było się gdzieś zakwaterować na czas zwiedzania. Miała tylko drobny problem z pieniędzmi, a dokładniej ich brakiem.

- Drim może się zatrzymamy tam – wskazała na owo miejsce – Czy tam można płacić tylko pieniędzmi? Bo ja ich w sumie nie mam…
- Co się martwisz Marielko – wróżka podleciała nieco bliżej swojej przyjaciółki i wyjaśniła swój pomysł — zara jakiemuś miejscowemu z głową w chmurach podwędzę sakiewkę!
- W sumie… A nie miałaś przypadkiem od naszej ostatniej ofi… Od tamtego mężczyzny jakichś pieniędzy?
- No może miałam…no… - próbowała się wykręcić wróżka.
- Lilian! Źle bym się czuła, okradając niewinnego człowieka, a tamtemu już się to na nic nie przyda, nie bądź zachłanna.
- No dobra – skrzydlata wyjęła ze swej torby drobniutki woreczek z monetami i wręczyła syrence, która z pomocą magii przywróciła to do naturalnych rozmiarów.
- Drim, jednak coś mamy w razie czego, problem zażegnany – powiedziała wesoło białowłosa.

Po chwili, gdy dziewczyna spostrzegła targowisko po prawej stronie, już doskonale wiedziała gdzie pójdą, w jej oczach pojawił się wyraźny błysk ekscytacji i już chciała jak najszybciej załatwić sprawę z zakwaterowaniem, by móc, choć popatrzeć na te wszystkie skarby ciekawe i ciekawsze! Po lewej natomiast wszystko było bardziej masywne, ciężkie z małą ilością zdobień, co należało do cech charakterystycznych dzielnicy ludzkiej, co oznaczało, iż ta oraz elfia muszą się gdzieś tutaj łączyć.
- Już zdecydowałam, najpierw zakwaterowanie, a później muszę zobaczyć to targowisko, po prostu muszę! – podskoczyła z radości, odrobinę za wysoko, bo przypadkowo użyła magii powietrza i o mały włos się nie wywróciła przy spadaniu, ale kompletnie to zignorowała.

– Na pewno tam znajdziemy coś ciekawego dla każdego z nas.

Zanim jednak ruszyła, wysłuchała telepatycznych słów chochlika. Zamyśliła się nieco i nieznacznie skrzywiła. Naturianin ciągle nakręcał tygrysołaka na to odnalezienie sposobu na stanie się człowiekiem, a przecież to nie jest jakaś straszna choroba, Drim może tak żyć, gdyby tylko to zaakceptował może nawet zauważyłby zalety. Ludzie są słabi, żyją krótko, nie mają w sobie nic niezwykłego, Marielka nie rozumiała zmiennokształtnego, przecież gdyby to ją przemieniono z człowieka w tygrysołaczke czy syrenę, czy jakąś inną rasę cieszyłaby się, że jest wyjątkowa. Człowiek nie poradzi sobie z dzikim zwierzęciem bez broni, człowiek nie pozna cudów dna morza bez możliwości oddychania pod taflą wody. Natomiast chęć odzyskania głosu należała już do znacznie bardziej logicznych, dlatego właśnie dziewczynka skinęła głową w stronę chochlika, że się zgadza, aczkolwiek na razie nie mówiła o niechęci co do znalezienia leku na tygrysołactwo. Natomiast na to, co dodał Oko, Mari westchnęła i przewróciła oczami, ah jak ta dwójka się musi uwielbiać.




Cała czwórka weszła do wcześniej wspomnianego Domu Pasterza. W środku panował półmrok, rozpraszany przez światła świec co nadawało temu miejsca czegoś w rodzaju przytulności. Ściany były z kamienia od dołu do połowy, a wyżej już z drewna. Wisiały na nich wyszywane herby prawdopodobnie na pamiątkę przyjazdu tutaj dumnych przedstawicieli szlacheckich rodzin. Z sufitu na nieco zakurzonym, szarym łańcuchu zwisał drewniany żyrandol ze świecami. Jedna z nich zgasła, ale gospodarz już nadchodził z długim patykiem, na którego czubki tańcował ognisty płomyk, który miał za chwile przejść na zgaszony knot. Wokół stało wiele stolików, a przy nich bardzo różne postacie, jedne wyglądały jak zbiry spod ciemnej gwiazdy, inne jak z baśni, najciekawsze, że tych normalnych ludzi czy elfów praktycznie wcale nie było, no może poza gospodarzem, aczkolwiek nawet jego domniemana partnerka miała spiczaste uszy, co wskazywało na jej przynależność do elfiej rasy. W roznoszeniu jadła oprócz właściciela i kobiety pomagał młody chłopak, prawdopodobnie ich syn, półelf o średnio spiczastych uszach. W samym centrum stał kominek, dający przyjemne ciepło a nad nim jakieś bibeloty.
Za ladą zaś postawioną nieco na lewym uboczu krzątała się lekko naburmuszona mroczna elfka i wycierała kieliszki, czekając, aż ktoś odważy się zamówić coś z tej znacznej kolekcji trunków na półkach tuż za nią. Po prawej natomiast widniały drewniane schody na górę, gdzie prawdopodobnie znajdowały się pokoje, w których podróżni mogli odpocząć po męczącej wędrówce.
Wróżka skryła się pod włosami syrenki, gdy tylko odczuła na sobie wzrok podejrzanego mężczyzny, ślepego na jedno oko z rozległą blizną na twarzy, z miną jakby miał ochotę kogoś zamordować. Tupnęła nogą na ramie dziewczyny, by jej go wskazać, ale ona stwierdziła, że nie mają na niego żadnych podstaw do wyeliminowania go ze społeczeństwa, ku niezadowoleniu małej naturianki. Marielka ostrożnie i powoli ruszyła w stronę mrocznej elfki stojącej za ladą.

- Dzień dobry! Ja… My chcielibyśmy pokój…
- Małżeństwo? – spytała z krzywą miną.
- Oh nie, nie, nie – zarumieniła się dziewczyna – My podróżujemy razem wraz z naszymi przyjaciółmi, Lili i Oko – wskazała na skrzydlatą na swym ramieniu i na Oko, chciała coś jeszcze dodać, ale spiczastoucha jej przerwała.
- Na jak długo się zatrzymujecie?
- Ojej… Hmm może spędzimy tu dobę, albo dwie – zastanowiła się.
- To będzie 70 ruenów za dobę, a 140 za dwie – stwierdziła oschle.
- Mhm – białowłosa wygrzebała z sakiewki pieniądze, miała szczęście, tamten morderca musiał być całkiem bogaty. Po zapłaceniu jeszcze sporo zostało.

Następnie spiczastoucha zawołała chłopca, imieniem Konstanty, który pośpiesznie przybył i nakazała mu zaprowadzić całą czwórkę do pokoju. Weszli na górę, było tam wejście na jeszcze jedno piętro, jednak ich pokój najwyraźniej miał być gdzieś tu. Prawie na końcu korytarza po prawej stronie, Konstanty otworzył drzwi kluczem i wręczył go syrenie.

- Oto państwa pokój, życzę miłego pobytu.

W pomieszczeniu była para łóżek, balia za parawanem oraz stara szafa, a tuż przy drzwiach długa komoda z ciemnego drewna. Po chwili przyszła mroczna elfka, trzymając małe łóżeczka niczym dla lalek by chochlik i wróżka również mili gdzie spać, postawiła je na komodzie właśnie i bez słowa wyszła.

- No to co… Odpoczniemy, a później targ? Czy może najpierw coś zjemy? – spytała wskakująca na łóżko Marielka.
Avatar użytkownika
Mari
Szukający drogi
 
Nagrody: Obrazek
Inne Postacie: Esmeralda, Sechmet, Luna, Antar, Rozalie, Aurea, Delia, Mari, Nadeya, Nimfea, Anastasja, Xenja, Yrin, Zira,
Uwagi administracji: Użytkowniczka ma prawo posiadać w sumie 10 kont, z czego jeden slot, jest slotem dodatkowym, otrzymanym jako nagroda, za długie i sumienne wykonywanie pracy moderatora.
Rasa: Syrena
Aura: Aura ta nabiera niebywale lśniących i wszelkich odcieni srebra. Szczególnie charakterystyczne są w niej różnorodne blaski, często kojarzone z miedzią, barachitem czy też cyną, a wszystko to otoczone skrupulatną oraz twardą poświatą w kolorze obsydianu. Ugina się pod każdym ciężarem, a gładkie granulki zatapiają myśli w dalekich wyobrażeniach morskiego piachu. Rozprasza się wokół, uniesiony gęstą cieczą, ale szybko skupia w całość dzięki czemu tnie łatwo, ale bezboleśnie. Uwagę początkowo zwraca jednak szeptem sporych liści w kształcę serc wodnych lilii, które pod wpływem wiatru rozpraszają kręgi na tafli wody. One zaś przemawiają figlarnym szmerem wydobywając z siebie liczne głosy czy też przyjemne brzęczenie z głębi oceanu. Pachnie słodko niewinnością miodu, kwiatami witającymi brzegi, ale wzbudza drżenie gorzkim choć łagodnym smakiem wodorostów.
Wygląd: Patrząc na naturiankę nie można powiedzieć, że to morderczyni. Wygląda raczej na osóbkę delikatną, którą mogłaby skrzywdzić najmniejsza drobnostka. Posiada bardzo bladą skórą, cóż się dziwić jak większość życia spędziła pod wodą, dodatkowo o jej sylwetce można powiedzieć, iż jest nieco zbyt chuda. Natomiast wzrost ma przeciętny, ani za wysoka, ani za niska. Gdy ... (Więcej)

Postprzez Drim » N cze 04, 2017 9:29 pm

        Tygrysołak tuż po tym, gdy dał Mari wybór, postanowił, że w milczeniu będzie zachwycał się tym miejscem i wszystkim, co się tu znajduje. Oczywiście, w pierwszej kolejności trzeba było zachwycić się syreną, która jak dotąd wiedziała, co chce robić i jak to rozplanować. Z tego też powodu zmiennokształtny kiwał głową na tak, gdy tylko Marielka wypowiadała kolejne mądrze ułożone plany.

        Drobna niby-sprzeczka z wróżką na temat tego, czyje monety wydadzą na nocleg, była nawet zabawna. To znaczy urocza w oczach Drima. Oko w międzyczasie latał tak, by głowa zmiennokształtnego zasłaniała wróżkę, co by świat z jego perspektywy był piękniejszy. I tak też czynił przez najbliższy czas, bo chochlik to z niego wyjątkowo uparty.

        W końcu syrena zakończyła planowanie tego, co zrobią i w jakiej kolejności. Dała przy tym upust emocjom, podskakując jak dziecko. Napędzane magią powietrza. Kilka osób aż spojrzało, co się dzieje, że panienka prawie zaczęła latać, a Drimilianos westchnął.

- Dobrrrze, dobrrrze. Idźmy, póki jeszcze nie odleciałaś w przestworza. - Zaśmiał się pod nosem, gdy tylko skończył wypowiadać to zdanie do swojej rybiej towarzyszki.

“Jak już, to mam nadzieje, że wraz z nią odleci ten skrzat udający wróżkę” - Dodał Oko, który tym razem zachował te telepatyczne słowa dla siebie, gdyż nie miał ochoty na zabawę ze zdenerwowaną skrzydlatą istotką.






        Tygrysołak, choć nie był pewny, czy to miejsce będzie odpowiednie, to jednak po przekroczeniu progu docenił Dom Pasterza. Widoki ładne, towarzystwo różnorodne, a i nikt nie patrzył na nich szczególnie spode łba. Najpiękniejsze było jednak to, że przy obecnej różnorodności, nikt nie zauważył niczego dziwnego w syrenie, Tygrysołaku, chochliku i wróżce wchodzących razem do tego miejsca.

“Możnaby było zamieszkać. Chyba…”

        Drim pozwolił, by towarzyszka załatwiła wszystko z właścicielami tego miejsca. Stał dwa kroki za Mari, spokojnie przysłuchując się temu, jak załatwia im miejsce do odpoczynku. Oko także się rozglądał, tyle że on szukał czegokolwiek, co by było ważne. A że nic nie znalazł, to zaczął z pogardą wpatrywać się, w co niektórych gości tego lokalu, bowiem dyskretnie wyczytywał co niektóre niezabezpieczone myśli.

        Załatwianie pokoju nie trwało długo. Młody chłopak zaprowadził ich na górę i wskazał pomieszczenie. Nim się rozgościli, zostały doniesione miejsca do spania dla mniejszej nie-pary, co wywołało nagły wybuch telepatycznych krzyków Chochlika.

“Czy ja jej wyglądam, jakbym nie miał godności?! Prędzej będę spał obok wróżki niż w tym czymś!” - Wykrzyczał, gdy tylko mroczna elfka była poza zasięgiem.

        Ów wybuch wywołał inny. Zmiennokształtny zaczął się śmiać, przez co aż przewrócił się na łóżko, do którego podszedł sekundy temu. Uśmiał się do łez, a gdy skończył, to aż musiał otrzeć policzki. Oko, do którego dotarł, o co wykrakał, zapobiegawczo użył magii umysłu, by zablokować zdolność mowy wróżki. Ostatnie, czego chciał, to więcej upokorzenia.

- Ja teraz nie wstanę. Głosuje na odpoczynek, a po odpoczynku jedzenie. Choć coś czuje, że wkrótce, będziemy mieli przedstawienie, którego nie wolno przegapić! - Mówił do Mari, wskazując w międzyczasie na wróżkę i chochlika, wiedząc, że będzie wesoło. - Ah, jak ja dawno nie byłem na cywilizowanym, autentycznym łóżku. Dołączysz do mnie, czy tak będziesz torturować swoje nogi? - Spytał, w międzyczasie rozkładając się wygodnie. Z głową opartą o poduszki, zostawił trochę miejsca po swojej prawej, co by syrena nie musiała go przesuwać. Wciąż jednak obserwował bacznie Oko i Liliannę, nie mogąc się doczekać co te dwa, wiecznie kłócące się diabełki wymyślą.
Avatar użytkownika
Drim
Szukający drogi
 
Nagrody: Obrazek
Inne Postacie: Lullasy, Hyiaxinthe, Urzaklabina, Evangeline, Avarralie, Siyne, Violetine, Fonos, Krakenia, Toffee, Elion,
Rasa: Tygrysołak od siedemnastego (17) roku życia, dawniej człowiek.
Aura: Aura ta charakteryzuje się raczej średnią siłą, jednakże nadrabia to niezwykle twardą powłoką, która ugina się na wszystkie strony prezentując nieświadomie swe tępe krańce zabarwione na kobaltowo. Nie są one w stanie wyrządzić krzywdy. Ponadto odstrasza okropną chropowatością. U góry całej powierzchni przyjmuje srebrny odcień, natomiast na dole, przechodzi on w żelazny. Emanacja niesie ze sobą zapach mokrej sierści, można wciąż odróżnić coraz bardziej zanikający smród ludzkiego potu. Znienacka pojawiają się niepokojące dźwięki w postaci krzyków agonii wywołujących strach. Towarzyszy temu poczucie straty przepełniające czytającego smutkiem. Przechodzi to jednak wraz z rozbłyskiem szmaragdowego światła, uspokajającego swą przyjemną kolorystyką. Nieznośnie wręcz lepi się do podniebienia, uniemożliwiając otwarcie ust, w celu ugaszenia pragnienia, spowodowanego przez jej pikantność parzącą w język.
Wygląd: Drim z jednej strony wygląda niczym przeciętny tygrys skrzyżowany z istotą humanoidalną, o ile można powiedzieć, iż takie coś kiedykolwiek będzie czymś przeciętnym. Nie oznacza to jednak, że nie posiada, na swój sposób, charakterystycznego wyglądu. To, co łatwo zauważyć, to fakt, iż przebywa on wiecznie w formie leżącej gdzieś pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem, ze ... (Więcej)

Postprzez Mari » Pn cze 05, 2017 10:40 pm

Podobnie jak tygrysołak Marielka również została zarażona śmiechem. Wkurzenie chochlika było tak wielkie i urocze, że aż absurdalne. Wróżka już szykowała się do jakiegoś sprytnego ataku słownego co by wystawić na poważną próbę cierpliwość Oka. Już otworzyła usta i powiedziała coś naprawdę mocnego, ale… nie wydała żadnego dźwięku. Początkowo próbowała bezskutecznie krzyczeć i latała po całym pokoju przerażona.

- Nie, nie, nie! Nie chce być niemową jak ten idiota! – krzyczała w myślach – Chwila… ten idiota… - spojrzała na niego złowrogo i pytająco podejrzewając, iż maczał w tym palce – To ty! Chce znów mówić! Na pewno słyszysz moje myśli, ich nie zablokujesz! Będę w nich KRZZYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYCZEĆ! KRZYCZEĆ, KRZYCZEĆ I JESZCZE RAZ KRZYCZEĆ! ODDAWAJ MÓJ GŁOS Z POWROTEM TY CIOŁKU MATOŁKU, ZWIĘDŁY FIOŁKU! – oj, gdyby mogła użyć głosu już dawno zdarłaby sobie gardło. W tym jednak momencie jedynie czerwona na buzi niczym dorodny pomidor ostro gestykulowała rękami pokazując w stronę towarzysza Drima niecenzuralne gesty.

Marielka już wiele razy widziała podobne wybuchy furii jej przyjaciółki, ale w niemej wersji było znacznie zabawniej. Oczywiście była gotowa pomóc wróżce, ale wiedziała, że w przypadku nerwów dziewczyna musi po prostu to wykrzyczeć i dopiero wtedy ochłonie. Teraz jednak pozbawiona tej możliwości przypominała bulgoczący eliksir gotowy w każdej chwili wybuchnąć. Syrenka wierzyła, że Lilianna jakoś sobie poradzi z tą całą złością, więc się nie wtrącała.

- W porządku, oh w to przedstawienie nie wątpię, spójrz tylko na nich, są jak woda i ogień a jak się spotkają, będzie dym, oj będzie – zachichotała i nieco nieśmiało weszła ostrożnie na łóżko, kładąc się na nim obok tygrysa – Jakie miękkie… Pod wodą jest w sumie podobnie, a jednak mocno inaczej. U nas łóżka są z wodorostów i przypominają nieco tutejsze legowiska ptaków w powiększonej formie. Takich domów gdzie nocują obcy, też za bardzo nie ma… Przynajmniej nigdy się nie natknęłam. Pewnie myślisz skąd, wiedziałam jak wszystko tu załatwić? Lilka. Dużo rzeczy o tym lądowym świecie wiem od niej. Gdyby nie ta mała nerwuska… Pewnie bym tu przepadła – mówiła do Drima zapominając o sporej sprzeczce między drobnymi naturianinami.

Tymczasem wróżka i chochlik toczyli bój na spojrzenia, aż w końcu zirytowana skrzydlata używając magii powietrza, podniosła łóżko przeznaczone dla Oka i cisnęła nim prosto w niego. Nie dbała o to, że może go zabić takim ciężarem, chciała po prostu przerwać jego zaklęcie, a zabójstwo również wchodziło w grę. Trafiła co prawda w swoją ofiarę, ale tylko na tyle, by powalić go na podłogę. Zdenerwowana śmignęła do niego na dół i usiadła mu na klatce piersiowej. Założyła rękę na rękę i wielce obrażona czekała na zwrócenie jej mowy.

- Chce znów mówić albo cię zabije i to w jak najbardziej upokarzający i niegodny sposób. Zawsze mogę usiąść ci na twarzy, chyba to nie jest za fajny sposób na odejście z tego świata, co? Więc lepiej się słuchaj gamoniu.

Tymczasem syrenka zajęta była wpatrywaniem się w błękitne oczy Drima. Mimowolnie się uśmiechała przy tym. Na jej policzkach widniał różowiutki rumieniec, leżała w jednym łóżku z facetem. Nic nie robili, aczkolwiek to wciąż ją onieśmielało.

- Tak sobie myślę, że jak skończymy tutaj wszystko oglądać i zwiedzać… to ruszamy na głębiny? Oczywiście stworzyłabym ci bańkę z tlenem i bym ci pokazała tyle niesamowitych miejsc i zapomnianych skarbów leżących na dnie… Oh… - Marielka zrozumiała, że bardzo odpływa w przyszłość – To znaczy, jeśli chcesz… bo koty ponoć nie lubią wody…
Avatar użytkownika
Mari
Szukający drogi
 
Nagrody: Obrazek
Inne Postacie: Esmeralda, Sechmet, Luna, Antar, Rozalie, Aurea, Delia, Mari, Nadeya, Nimfea, Anastasja, Xenja, Yrin, Zira,
Uwagi administracji: Użytkowniczka ma prawo posiadać w sumie 10 kont, z czego jeden slot, jest slotem dodatkowym, otrzymanym jako nagroda, za długie i sumienne wykonywanie pracy moderatora.
Rasa: Syrena
Aura: Aura ta nabiera niebywale lśniących i wszelkich odcieni srebra. Szczególnie charakterystyczne są w niej różnorodne blaski, często kojarzone z miedzią, barachitem czy też cyną, a wszystko to otoczone skrupulatną oraz twardą poświatą w kolorze obsydianu. Ugina się pod każdym ciężarem, a gładkie granulki zatapiają myśli w dalekich wyobrażeniach morskiego piachu. Rozprasza się wokół, uniesiony gęstą cieczą, ale szybko skupia w całość dzięki czemu tnie łatwo, ale bezboleśnie. Uwagę początkowo zwraca jednak szeptem sporych liści w kształcę serc wodnych lilii, które pod wpływem wiatru rozpraszają kręgi na tafli wody. One zaś przemawiają figlarnym szmerem wydobywając z siebie liczne głosy czy też przyjemne brzęczenie z głębi oceanu. Pachnie słodko niewinnością miodu, kwiatami witającymi brzegi, ale wzbudza drżenie gorzkim choć łagodnym smakiem wodorostów.
Wygląd: Patrząc na naturiankę nie można powiedzieć, że to morderczyni. Wygląda raczej na osóbkę delikatną, którą mogłaby skrzywdzić najmniejsza drobnostka. Posiada bardzo bladą skórą, cóż się dziwić jak większość życia spędziła pod wodą, dodatkowo o jej sylwetce można powiedzieć, iż jest nieco zbyt chuda. Natomiast wzrost ma przeciętny, ani za wysoka, ani za niska. Gdy ... (Więcej)

Postprzez Drim » Pn sie 07, 2017 7:44 pm

        Drimilianos wysłuchał Marielkę dzielnie i uważnie. Jego oczy przy tym nieustannie wpatrywały się w nią. No poza momentem, kiedy mucha usiadła mu na nosie, ale to nie trwało długo. W każdym razie przytakiwał, gdy syrena opowiadała to o łóżkach syren, to o tym, co wróżka dla niej zrobiła. Chciał w końcu, by wiedziała, że ją rozumie, ale nie chciał przerywać jej.

        Gdy zaczęła wybiegać w przyszłość, westchnął, co prawie brzmiało jak mruczenie.

- Nie prrrzeszkadza mi to. Kto wie, może właśnie prrrzewidujesz naszą prrrzyszłość? - Po chwili namysłu, już bez mruczenia, zaczął mówić dalej. - A co do tego, czy chcę, to jak najbardziej. Może jakiś podwodny, zaginiony artefakt pomógłby z moją przypadłością. Żebym chociaż nauczył się zmieniać postać. Wiesz, bycie ogromnym futrzakiem ma swoje wady. - Uśmiechnął się, chcąc usprawiedliwić w ten sposób swoje słowa.

- Póki co jednak musimy oglądać i zwiedzać miasto, w końcu sama tak powiedziałaś. Wyruszymy, gdy tylko tamta dwójka skończy amory?

        Spojrzał w stronę dwójki, która właśnie była na podłodze. Marielka groziła, groziła i groziła, a Oko rozmasowywał, obolałe po zderzeniu z łóżeczkiem dla lalek, czoło.

“Niech ci będzie. Oddam ci głos.”

Pstryknął, a Liliana poczuła, że już nie blokuje nic jej zdolności mowy.

“Nie powiedziałem jednak, że to będzie twój głos” - Zaśmiał się złowieszczo, poprzez telepatię oczywiście. Wtedy też wróżka przemówiła. Tyle że nie mówiła z własnej woli, bowiem kolejny czar chochlika sprawił, iż mówiła wszystko, czego na pewno nie chciałaby powiedzieć.

- Ojej, mój najdroższy! - Uleciało z ust naturianki, która była zdana na łaskę magii umysłu chochlika, któremu nadepnęła na odcisk. - Przepraszam cię za to! To było niechcący! Wejdź w moje objęcia, pocałuję to paskudne bubu i będzie lepiej. - W tym momencie było jasne, że Oku życie niemiłe. Zmusić kogoś takiego jak ona do czegoś takiego to wyrok śmierci. W najlepszym wypadku. Przynajmniej nadal miała pełną władzę nad resztą ciała. Póki co...
Avatar użytkownika
Drim
Szukający drogi
 
Nagrody: Obrazek
Inne Postacie: Lullasy, Hyiaxinthe, Urzaklabina, Evangeline, Avarralie, Siyne, Violetine, Fonos, Krakenia, Toffee, Elion,
Rasa: Tygrysołak od siedemnastego (17) roku życia, dawniej człowiek.
Aura: Aura ta charakteryzuje się raczej średnią siłą, jednakże nadrabia to niezwykle twardą powłoką, która ugina się na wszystkie strony prezentując nieświadomie swe tępe krańce zabarwione na kobaltowo. Nie są one w stanie wyrządzić krzywdy. Ponadto odstrasza okropną chropowatością. U góry całej powierzchni przyjmuje srebrny odcień, natomiast na dole, przechodzi on w żelazny. Emanacja niesie ze sobą zapach mokrej sierści, można wciąż odróżnić coraz bardziej zanikający smród ludzkiego potu. Znienacka pojawiają się niepokojące dźwięki w postaci krzyków agonii wywołujących strach. Towarzyszy temu poczucie straty przepełniające czytającego smutkiem. Przechodzi to jednak wraz z rozbłyskiem szmaragdowego światła, uspokajającego swą przyjemną kolorystyką. Nieznośnie wręcz lepi się do podniebienia, uniemożliwiając otwarcie ust, w celu ugaszenia pragnienia, spowodowanego przez jej pikantność parzącą w język.
Wygląd: Drim z jednej strony wygląda niczym przeciętny tygrys skrzyżowany z istotą humanoidalną, o ile można powiedzieć, iż takie coś kiedykolwiek będzie czymś przeciętnym. Nie oznacza to jednak, że nie posiada, na swój sposób, charakterystycznego wyglądu. To, co łatwo zauważyć, to fakt, iż przebywa on wiecznie w formie leżącej gdzieś pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem, ze ... (Więcej)

Postprzez Mari » Wt sie 22, 2017 3:12 pm

Marielka słysząc hybrydę mruczenia i wzdychania nieco się zawstydziła, może za dużo gadała, za bardzo rozmarzyła się na jawie? W każdym razie to było ciekawe, zazwyczaj jej policzki nie przybierały różanych barw, jedynie przy tym tygrysołaku, cóż takiego w sobie miał, czym ją tak onieśmielał? Nie panował nieco nad swą zwierzęcą częścią, ale był miły. W dodatku nie tylko w sensie charakteru, ale także odnosząc się do jego futerka, które można by głaskać i głaskać, a jeszcze da się pogadać.
Uśmiechnęła się od ucha do ucha na słowa zmiennokształtnego.

- Kto wie! A wiesz, że to – zdjęła bransoletkę – znalazłam właśnie pod wodą? W sensie sama nadałam temu kształt taki jak widzisz, ale naturalnie to nad wodą jest kosą, a pod trójzębem, niesamowite, nie? Mówię ci, tam jest tyle skarbów, byle wiedzieć gdzie szukać, a przy syrence zdobycie bogactwa masz jak w banku – zachichotała. – Rozumiem cię, mi też by było ciężko, gdybym od czasu do czasu nie mogła zmienić ogona na parę nóg, może kiedyś to było mi zbędne, ale teraz… Oj ciężko. Myślę, że znajdziemy coś, co ci pomoże – zamyśliła się moment. – W sumie zamierzam zobaczyć targowisko, jest opcja, że tam też byśmy coś znaleźli – gdy skończyła mówić, zerknęła na wróżkę i chochlika.

To już nie były zaczepki czy nieco wredne droczenie się, oni byli w stanie wojny, gotowi wydrapać sobie oczy. Syrena bała się czy ta karczma w ogóle wytrzyma ich zagrywki. Próbowała ich trochę rozdzielić, ale nie należała do wąskiego grona cudotwórców.
Tymczasem Lili miała na twarzy wypisany triumf nad wstrętnym chochlikiem. Nawet nie podejrzewała, co dla niej szykuje, wyśmiewała się jeszcze z niego, że tak oberwał. Uśmiechała się szeroko odkąd wspomniał, że odda jej głos, jednak to, co dodał skutecznie zmyło jej obecny wyraz twarzy.
Najpierw nastąpił szok i niedowierzanie. Wróżka nie mogła zrozumieć jak dzieje się to, że jej własny głos mówi takie obrzydlistwa wbrew niej. Potem zrozumiała i rzuciła gniewne spojrzenie Oku. Oj, marny jego los. Próbowała najpierw jakoś, jakkolwiek by to brzmiało, zamknąć swoje usta, ale nie bardzo mogła, więc rzuciła się na wstrętnego naturianina. Zaczęła go szarpać i drapać, i bić, i kopać, i wszystko, co przychodziło jej do głowy, a mogło sprawić ból.

- Oj niedobrze - stwierdziła Marielka i złapała wróżkę, próbując odciągnąć. Dopiero teraz przekonała się, ile siły drzemie w tak małej istotce. Miała do wyboru unieść albo ich dwoje w szaleńczej bitwie, albo zrobić przypadkiem krzywdę Lilce od mocniejszego chwytu. Puściła więc, ale nie odpuściła.

Wystarczyło nieco czarów marów i już nad głowami niziołkowatych naturian zjawiła się lewitująca kropla wody, która spadła na skrzydlatą i fioletowego, zostali przemoczeni do suchej nitki, a przynajmniej Lili, bo ona, chociaż miała ubrania. Aczkolwiek w kwestii skrzydeł oboje oberwali po równo, bo z mokrymi raczej ciężko latać, chyba że ktoś zna odpowiednią dziedzinę do tego. Lilianna znała.
Skorzystała z tego i odleciała jak najdalej od jej oprawcy, bo ona przecież tylko się broniła, to nie tak, że rzuciła się na niego ze swoimi pazurami.

- Dosyć tego maluchy – oj tak, Mari specjalnie użyła tego sformułowania, poświęcając się też, by mogli skierować swoją złość na kogoś innego, niż na siebie nawzajem. – Ja chce chwili spokoju, a wy, czy wam się to podoba, czy nie, macie zakopać topór wojenny – podeszła do jednej z szuflad, pogrzebała i znalazła sznurek, chwyciła chochlika i wróżkę za ręce i im je do siebie przywiązała. Wiedziała jednak, że z tym sobie łatwo poradzą, więc wymyśliła nieco ryzykowny sposób. Zmieniła strukturę sznurka tak, że stał się on metalowy i przez to niemożliwy do zdjęcia. Jak to im nie pomoże dojść do zgody, to nic tego nie zrobi. Po tym białowłosa padła na łóżko i dopiero teraz zrozumiała, że… to jest jedno łóżko. Dla niej i Drima. Zbladła, choć równocześnie jej policzki się zaróżowiły.
Avatar użytkownika
Mari
Szukający drogi
 
Nagrody: Obrazek
Inne Postacie: Esmeralda, Sechmet, Luna, Antar, Rozalie, Aurea, Delia, Mari, Nadeya, Nimfea, Anastasja, Xenja, Yrin, Zira,
Uwagi administracji: Użytkowniczka ma prawo posiadać w sumie 10 kont, z czego jeden slot, jest slotem dodatkowym, otrzymanym jako nagroda, za długie i sumienne wykonywanie pracy moderatora.
Rasa: Syrena
Aura: Aura ta nabiera niebywale lśniących i wszelkich odcieni srebra. Szczególnie charakterystyczne są w niej różnorodne blaski, często kojarzone z miedzią, barachitem czy też cyną, a wszystko to otoczone skrupulatną oraz twardą poświatą w kolorze obsydianu. Ugina się pod każdym ciężarem, a gładkie granulki zatapiają myśli w dalekich wyobrażeniach morskiego piachu. Rozprasza się wokół, uniesiony gęstą cieczą, ale szybko skupia w całość dzięki czemu tnie łatwo, ale bezboleśnie. Uwagę początkowo zwraca jednak szeptem sporych liści w kształcę serc wodnych lilii, które pod wpływem wiatru rozpraszają kręgi na tafli wody. One zaś przemawiają figlarnym szmerem wydobywając z siebie liczne głosy czy też przyjemne brzęczenie z głębi oceanu. Pachnie słodko niewinnością miodu, kwiatami witającymi brzegi, ale wzbudza drżenie gorzkim choć łagodnym smakiem wodorostów.
Wygląd: Patrząc na naturiankę nie można powiedzieć, że to morderczyni. Wygląda raczej na osóbkę delikatną, którą mogłaby skrzywdzić najmniejsza drobnostka. Posiada bardzo bladą skórą, cóż się dziwić jak większość życia spędziła pod wodą, dodatkowo o jej sylwetce można powiedzieć, iż jest nieco zbyt chuda. Natomiast wzrost ma przeciętny, ani za wysoka, ani za niska. Gdy ... (Więcej)

Postprzez Drim » Wt wrz 19, 2017 8:22 pm

- Kto wie, może ktoś akurat sprzedawał będzie artefakt, który dla niego będzie bezużyteczny, a dla nas zbawczy? - Prorokował Drim po wspomnieniu targu przez Marielkę. Zmiennokształtny już marzył o rzeczach, które zrobi w ludzkiej postaci. Wśród nich było ogolenie się czy inne, ludzkie błahostki, za którymi szczerze tęsknił.

        Chwilę później nastała wojna chochliko-wróżkowa. Zapowiadało się na rzeź, do czasu, gdy syrena użyła magii wody, by ostudzić zapał obydwu. Wróżka niestety wciąż miała chrapkę na krwistą jatkę, zresztą chochlik też. Z tego też powodu Naturianka użyła środków nadzwyczajnych, związując na czas nieokreślony ręce malutkich towarzyszy.

- Jak dla mnie sprawa załatwiona. Świetna rrrobota, rrrybko - Pogłaskał ją po zarumienionym policzku. Trochę przy tym posmyrał ją pazurami, na szczęście delikatnie. - Ale jak dla mnie to starczy lenistwa. Idziemy, póki jeszcze jest dzień i targowisko pełne sprzedawców. - Wstał, po czym ruszył w stronę wyjścia. I dotarło do niego wtedy coś strasznego.

- … Zaraz… Płaszcz! - Dopiero do niego dotarło, że nie miał go przy sobie odkąd wylecieli z portalu, czyli pewnie podczas teleportacji spadł z niego i jest gdzieś w ogrodach. - Zaraz wracam!

        Wybiegł wpierw z pomieszczenia, a później z budynku, na czworaka oczywiście. Dało się słyszeć krzyki zaszokowanych i uciekających z drogi zmiennokształtnego istot zarówno w trakcie drogi do ogrodów, jak i w drodze powrotnej. I choć trwało to chwilę, to nie naczekała się Marielka długo, bowiem w końcu w drzwiach stał, już ubrany i stojący jak człowiek, Drimilianos.

- To… Panie prrrzodem? - uśmiechnął się, uchylając drzwi szerzej dla syrenki.

        Tymczasem na linii Oko-Lilianna trwał spokój. Przynajmniej dla osób postronnych. Bowiem w ich głowach trwały szykowania do krwawej zemsty. Mari bowiem zapobiegła dalszym walkom między chochlikiem i wróżką, ale za cenę tego, że to ona została nowym celem ich gniewu.

“Proponuje układ. Dopóki jesteśmy na łasce tych pseudo kajdan, robimy wszystko, by Mari gorzko pożałowała swojej decyzji. Do tego czasu między nami będzie przyj….przynajmniej brak gniewu. Dobrze?” - Zaproponował chochlik, którego twarz była czerwona od gniewu i niezręczności obecnej sytuacji.
Avatar użytkownika
Drim
Szukający drogi
 
Nagrody: Obrazek
Inne Postacie: Lullasy, Hyiaxinthe, Urzaklabina, Evangeline, Avarralie, Siyne, Violetine, Fonos, Krakenia, Toffee, Elion,
Rasa: Tygrysołak od siedemnastego (17) roku życia, dawniej człowiek.
Aura: Aura ta charakteryzuje się raczej średnią siłą, jednakże nadrabia to niezwykle twardą powłoką, która ugina się na wszystkie strony prezentując nieświadomie swe tępe krańce zabarwione na kobaltowo. Nie są one w stanie wyrządzić krzywdy. Ponadto odstrasza okropną chropowatością. U góry całej powierzchni przyjmuje srebrny odcień, natomiast na dole, przechodzi on w żelazny. Emanacja niesie ze sobą zapach mokrej sierści, można wciąż odróżnić coraz bardziej zanikający smród ludzkiego potu. Znienacka pojawiają się niepokojące dźwięki w postaci krzyków agonii wywołujących strach. Towarzyszy temu poczucie straty przepełniające czytającego smutkiem. Przechodzi to jednak wraz z rozbłyskiem szmaragdowego światła, uspokajającego swą przyjemną kolorystyką. Nieznośnie wręcz lepi się do podniebienia, uniemożliwiając otwarcie ust, w celu ugaszenia pragnienia, spowodowanego przez jej pikantność parzącą w język.
Wygląd: Drim z jednej strony wygląda niczym przeciętny tygrys skrzyżowany z istotą humanoidalną, o ile można powiedzieć, iż takie coś kiedykolwiek będzie czymś przeciętnym. Nie oznacza to jednak, że nie posiada, na swój sposób, charakterystycznego wyglądu. To, co łatwo zauważyć, to fakt, iż przebywa on wiecznie w formie leżącej gdzieś pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem, ze ... (Więcej)

Postprzez Mari » N wrz 24, 2017 5:40 pm

Marielka uśmiechnęła się do Drima, uradowana jego pochwałą. Choć było to dość niekonwencjonalne załagodzenie konfliktu. Na dodatek jeszcze delikatnie pogłaskał ją po policzku, to było takie słodkie i urocze…

- W porządku! Hmm? Coś się stało? – spojrzała zdziwiona na zmartwionego nagle tygrysołaka. Nawet nie przypuszczała, że to dla płaszcza wybiegnie z budynku, jakby co najmniej ktoś ważny dla niego umierał. Przy okazji wywołał też trochę krzyków wśród przechodniów. Syrenka doskonale to słyszała i aż zaniemówiła.

Czekała chwilę, niedługą, bo jednak to, że biegł na czterech łapach, znacząco wszystko przyśpieszyło. Wrócił z odzyskanym płaszczem co przypomniało zaś naturiance coś istotnego, futro futrem, ale on był bez niego całkowicie nagi jakby nie patrzeć. Wywołało to kolejny rumieniec. Mimo to przezwycięża zawstydzenie, choć z trudem.

- Dobrze, a wasza dwójka niech tu zostanie i zacznie zakopywać topór wojenny! – pomachała wróżce i chochlikowi, po czym wyszła, a za nią zmiennokształtny.

Gdy tylko drzwi zostały zamknięte para naturian rozpoczęła spiskować. Na początku Lilianna niechętnie spoglądała na chochlika wnerwiona, tym, iż nie może uciec od niego gdzieś daleko.

- Zgoda. Mam tylko jedno wymaganie, bez przesady, Mari to jednak moja przyjaciółka, ma przeżyć. To… jakieś pomysły na początek? – uśmiechnęła się diabelsko.

Tymczasem Drim i Mari przechadzali się już po targowisku, było całkiem blisko ich chwilowej kwatery, więc mieli dużo czasu na przeglądanie różności na tutejszych straganach. Było tu chyba wszystko. Od warzyw i owoców, egzotycznych i typowych, przez ubrania dla pięknych dam i zamożnych mężczyzn, aż do wielu rupieci magicznych, dziwnych, przydatnych lub bezużytecznych, których zadaniem było stać i ładnie wyglądać.
Syrenka nie mogła oderwać oczu od tych wszystkich cudeniek w każdym możliwym kolorze. Uśmiech i zachwyt nie schodził jej z twarzy. Te suknie były piękne, ale jakieś takie sztywne i niepraktyczne, chociaż… Kusiły swym wyglądem. Wtem jej wzrok przykuło stoisko z biżuterią, bo nie tylko smoki kochają świecidełka. Przy nich jej prosta, złota bransoletka była jakaś taka byle jaka. Owszem, cenniejsza na pewno, ale nie pod względem prezencji. No, a gdyby tak dodać jedną, dwie ewentualnie pięć? Musiałoby to wyglądać naprawdę zjawiskowo.

- Whoa! – zakrzyknęła i pobiegła w stronę innego stoiska, prawie lecąc na swych płetwiastych skrzydłach wspomaganych magią. Nawet nie zauważyła, iż tygrys musi za nią biegać, by dziewczyny nie zgubić w tłumie.

Tym razem znalazła sprzedawcę różnych dziwnych rzeczy, być może magicznych, nie miała pojęcia, co do czego służy, bowiem wszystko tu wyglądało naprawdę dziwacznie! Ponadto sprzedawca idealnie wpasowywał się w ten nietypowy klimat. Miał jasnobrązową szatę z kapturem, skrywającym twarz i długą do ziemi czarną brodę.

- W czym mogę służyć pięknej panience? – spytał ochrypłym głosem, nie brzmiał on zbyt przyjaźnie.

Dopiero teraz nieco się opanowała. I postanowiła zachować czujność, bo kto wie jakie zamiary, ma ten podejrzany typ.

- A… Może coś zdejmującego klątwy? Jakby to powiedzieć… by z pół-zwierzaka być znów człowiekiem?
- Widzę panienka ma wysokie wymagania – wydał z siebie pomruk, przypominający chichot. — Tak, być może coś tu mam. Jednakże takie klątwy są niebywale mocne i zależy, w jaki sposób ma działać lekarstwo. Powiedz panienko, kim jest osoba, której chcesz pomóc? Bo nie wydaje mi się, byś to miała być ty…
- No cóż, za chwilę przyjdzie, chyba troszkę nie mógł nadążyć – spojrzała za siebie, na szczęście Drim był już praktycznie tuż obok.

Gdy tylko przyszedł, wyjaśniła mu, że znaleźli kogoś, kto może mu pomóc. Na pewno będzie zachwycony możliwością uzdrowienia jego przypadłości tylko… Mari zastanawiała się, czy to na pewno dobry pomysł. Wszystko jednak miało się dopiero okazać.
Avatar użytkownika
Mari
Szukający drogi
 
Nagrody: Obrazek
Inne Postacie: Esmeralda, Sechmet, Luna, Antar, Rozalie, Aurea, Delia, Mari, Nadeya, Nimfea, Anastasja, Xenja, Yrin, Zira,
Uwagi administracji: Użytkowniczka ma prawo posiadać w sumie 10 kont, z czego jeden slot, jest slotem dodatkowym, otrzymanym jako nagroda, za długie i sumienne wykonywanie pracy moderatora.
Rasa: Syrena
Aura: Aura ta nabiera niebywale lśniących i wszelkich odcieni srebra. Szczególnie charakterystyczne są w niej różnorodne blaski, często kojarzone z miedzią, barachitem czy też cyną, a wszystko to otoczone skrupulatną oraz twardą poświatą w kolorze obsydianu. Ugina się pod każdym ciężarem, a gładkie granulki zatapiają myśli w dalekich wyobrażeniach morskiego piachu. Rozprasza się wokół, uniesiony gęstą cieczą, ale szybko skupia w całość dzięki czemu tnie łatwo, ale bezboleśnie. Uwagę początkowo zwraca jednak szeptem sporych liści w kształcę serc wodnych lilii, które pod wpływem wiatru rozpraszają kręgi na tafli wody. One zaś przemawiają figlarnym szmerem wydobywając z siebie liczne głosy czy też przyjemne brzęczenie z głębi oceanu. Pachnie słodko niewinnością miodu, kwiatami witającymi brzegi, ale wzbudza drżenie gorzkim choć łagodnym smakiem wodorostów.
Wygląd: Patrząc na naturiankę nie można powiedzieć, że to morderczyni. Wygląda raczej na osóbkę delikatną, którą mogłaby skrzywdzić najmniejsza drobnostka. Posiada bardzo bladą skórą, cóż się dziwić jak większość życia spędziła pod wodą, dodatkowo o jej sylwetce można powiedzieć, iż jest nieco zbyt chuda. Natomiast wzrost ma przeciętny, ani za wysoka, ani za niska. Gdy ... (Więcej)

Postprzez Drim » Pt gru 01, 2017 8:32 pm

“Tak, jeden pomysł. Ale za to taki najlepszy. Improwizujemy. To znaczy, lećmy, idźmy, czy cokolwiek, byle byśmy nie zabili się nawzajem w trakcie, za naszą dużą parką. A jak będzie okazja, to zadziałamy. Brzmi sensownie? Jak tak, to prowadź. Jak to mówią, panie przodem. A poza tym, łatwiej będzie, gdy będę odczytywał twoje zamiary, niż żebym ja musiał ci ciągle mówić, co zaraz zrobimy.”

        Taką myśl przekazał wróżce chochlik. W głowie Lilianny brzmiało to całkiem sensownie. A może to była jakaś magia, która sprawiała, że brzmiało to sensownie? W końcu jeszcze niedawno chcieli się zatłuc. Ale mniejsza o to, bo póki wróżka się nie zdecyduje, to nic ciekawego nie będzie się działo u skrzydlatych, żądnych zemsty stworzeń.

        Drimilianos tymczasem wypluwał płuca, próbując nadążyć za nieograniczonym przez nic entuzjazmem syreny. Biegł, unikając innych istot na swojej drodze. O ile Mari była raczej wąska i nie miała z tym problemu, o tyle tygrysołak momentami uznawał, że łatwiej będzie kogoś przeskoczyć, niż ominąć ową osobę bokiem.

“Jeszcze chwila i kogoś zabiję przez prrrzypadek, i to tylko dlatego, że biegłem za tym latającym kłębkiem energii!”

        W końcu jednak pościg dobiegł do końca. Naturianka najwyraźniej znalazła coś wartego uwagi. Gdy Drim dotarł na miejsce, zostały wyjawione przed nim szczegóły. Z początku drgnęła mu warga, jakby miał zaraz krzyczeć ze szczęścia. Ale zamiast tego, jego twarz była spokojna, lecz niepokojąco poważna.

- Mówisz spełnienie moich marzeń, tuż przed moim nosem, ot tak? - mówił, patrząc w stronę Marielki, ale ta szybko mogła zauważyć, że słowa były raczej wycelowane w handlarza. Na niego zresztą spojrzał zmiennokształtny, gdy podszedł bliżej. - Aż chce skakać z radości. Ale najpierw, jeśli można… czy pokażesz nam, sprzedawco łaskawy, to coś, co dałoby radę na klątwę tygrysołactwa? O ile to masz i o ile nie wymagasz za to duszy, czy coś.
Avatar użytkownika
Drim
Szukający drogi
 
Nagrody: Obrazek
Inne Postacie: Lullasy, Hyiaxinthe, Urzaklabina, Evangeline, Avarralie, Siyne, Violetine, Fonos, Krakenia, Toffee, Elion,
Rasa: Tygrysołak od siedemnastego (17) roku życia, dawniej człowiek.
Aura: Aura ta charakteryzuje się raczej średnią siłą, jednakże nadrabia to niezwykle twardą powłoką, która ugina się na wszystkie strony prezentując nieświadomie swe tępe krańce zabarwione na kobaltowo. Nie są one w stanie wyrządzić krzywdy. Ponadto odstrasza okropną chropowatością. U góry całej powierzchni przyjmuje srebrny odcień, natomiast na dole, przechodzi on w żelazny. Emanacja niesie ze sobą zapach mokrej sierści, można wciąż odróżnić coraz bardziej zanikający smród ludzkiego potu. Znienacka pojawiają się niepokojące dźwięki w postaci krzyków agonii wywołujących strach. Towarzyszy temu poczucie straty przepełniające czytającego smutkiem. Przechodzi to jednak wraz z rozbłyskiem szmaragdowego światła, uspokajającego swą przyjemną kolorystyką. Nieznośnie wręcz lepi się do podniebienia, uniemożliwiając otwarcie ust, w celu ugaszenia pragnienia, spowodowanego przez jej pikantność parzącą w język.
Wygląd: Drim z jednej strony wygląda niczym przeciętny tygrys skrzyżowany z istotą humanoidalną, o ile można powiedzieć, iż takie coś kiedykolwiek będzie czymś przeciętnym. Nie oznacza to jednak, że nie posiada, na swój sposób, charakterystycznego wyglądu. To, co łatwo zauważyć, to fakt, iż przebywa on wiecznie w formie leżącej gdzieś pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem, ze ... (Więcej)


Powrót do Nowa Aeria

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron