[Ziemie Ostii] Stara miłość nie rdzewieje.


Na równinie rozciągającej się od Mglistych Bagien aż po Pustynie Nanher znajduje się Opuszczone Królestwo, które kiedyś przeżyło Wielką Wojnę. Niestety niewiele zostało z ogromnych zamków i posiadłości tam położonych. Wojna pochłonęła większość ośrodków ludzkich. Dziś znajduje się tam tylko kilka ludzkich siedzib, odciętych od innych miast.

Postprzez Villemo » N lip 16, 2017 4:27 pm

- Dwieście pięćdziesiąt lat temu byłam dzieckiem i biegałam po posiadłości w samej koszuli, a teraz jestem już sędziwa - oczywiście zażartowała - mam za sobą dwa małżeństwa i dwójkę dzieci, zestarzałam się - zaśmiała się perliście. Kiedy Paygen zdejmował napierśnik zdjęła z niego ręce i cofnęła się. Nie sądziła, że mężczyzna weźmie pod uwagę sugestię zdjęcia z siebie zbroi. Ale ucieszyło ją to, nie wiedziała bowiem, że ma na niego jakikolwiek wpływ. A jednak.

- Wiesz, nie kazałam ci tego natychmiast zdejmować, ale to miłe. W końcu jesteś u siebie, jest noc, chcesz wyjść na spacer, nie musisz chyba być cały czas na posterunku.

- Więc jednak miałam dobry obraz sytuacji. Ciebie siedzącego wśród ksiąg i papierów. I tak jak nie wyobrażam sobie ciebie błądzącego po kopalni z krasnoludami, tak już pomiędzy krzakami winorośli owszem. Z resztą sama chętnie przejdę się po winnicy. Może niekoniecznie w środku nocy i nie w szlafroku, ale jednak.

Villemo nie chciała przechadzać się po posiadłości w samej podomce, poprosiła więc Paygena by odprowadził ją do jej komnaty. Nie odmówiła spaceru, chciała tylko włożyć na siebie coś więcej niż nocną koszulę. Vi zniknęła za drzwiami swojego pokoju na dłuższą chwilę. Nie miała czasu na wiązanie na sobie gorsetu i strojenie się. Zdjęła, więc z siebie nocną koszulę i naciągnęła na siebie prostą białą koszulę, a na nią ciemną tunikę, do tego spodnie do jazd wierzchem i krótkie, sięgające kostek wiązane, płaskie buty. Wyszła z komnaty, a Paygen już na nią czekał. Ruszyli korytarzami zamku prosto do tylnych drzwi. Vi miała rozpuszczone włosy, które teraz zakrywały jej plecy. Gęste, kręcone pukle wiły się i opadały kaskadą także na jej ramiona i piersi.

- Otchłań nie jest taka zła, jeśli rządzisz sam sobą - podjęła rozmowę - oczywiście jest tam pełno fałszu i kłamstw, nasi pobratymcy nadal  lubują się w kłamstwie i intrygach. Jednak jeśli żyjesz po swojemu i umiesz rozdzielić całe to przedstawienie od prawdy nie jest tak źle jak było kiedyś. Mimo to powrót tam byłby dla mnie trudny. Na razie stadniną i wszystkim co tam mam zajmuje się William. Wiesz nad czym się zastanawiałam... czy nie sprzedać wszystkiego co mam tam i nie urządzić się tutaj. Nie mówię o twoich ziemiach, ale w ogóle o Alaranii. Z majątkiem, który mam mogłabym zacząć budować swój własny zamek może gdzieś na Równinie Maurat. Oczywiście wcześniej musiałabym się dogadać z rządcami ziemi, ale jeśli ma się rueny wszystko idzie sprawniej niż kiedy się ich nie ma. Nie wiem sama, może mi doradzisz?
Avatar użytkownika
Villemo
Poszukujący Marzeń
 
Inne Postacie: Niara, Saira, Aruviel, Jasmina, Nani, Sava, Siren, Ziva, Zayra, Nivalia, Aurelia,
Rasa: Nemorianka
Aura: Aura ta odznacza się niezwykle ciemnym i silnym odcieniem platyny, na której to migoczą wielorakie barwy. Poczynając od ciepłego blasku miedzi, poprzez soczysty koloryt barachitu czy żelaza, kończąc na zimnym srebrze czy też i cynie. A wszystko to skryte pod mocnym uściskiem szafirowej poświaty. Nienaganna cisza na długo gości w uszach odbiorców, ale cierpliwość nagradzana jest kojącym buczeniem oraz zmysłowym szeptem. Niewielu usłyszy w niej śmiech dzieci. Wydawałoby się, że wciąż usiłuje zwrócić na siebie uwagę, jednak niknie gdzieś w tle rozbrzmiewających dźwięków. Posiada niezwykle ostre brzegi, a także charakteryzuje się gładką powierzchnią. Stosunkowo twarda emanacja jest w stanie nieznacznie się wygiąć, przy czym pachnie bardzo nietypowo. W smaku niezwykle gorzka, gdzie kwaśna nuta lepi się do ust.
Wygląd: Cóż można powiedzieć o jej wyglądzie… Villemo jest dość wysoką, bardzo szczupłą kobietą. Nie oznacza to jednak, że brak jej kobiecości, wręcz przeciwnie, jej wąska talia, obfity biust i okrągłe biodra współgrają ze sobą idealnie. I tak… Jest bardzo piękna i pociągająca. Jej ciemnozielone, wąskie oczy wyglądają jak u przyczajonej pantery, a okalają je długie, ... (Więcej)

Postprzez Paygen » Pn lip 17, 2017 7:29 pm

- Nie przesadzaj - podsumował Paygen. - Wciąż wyglądasz świetnie, a po za tym kto powiedział, że ślub i dzieci postarzają? Ja co prawda obu tych rzeczy nie posiadam i wyglądam dużo gorzej niż wiek temu, kiedy gnałem na złamanie karku podczas zwycięskich szarż. Czas dla ciebie był o wiele łaskawszy i jeżeli mogę, to wyglądasz znacznie lepiej niż te dzwieście piędziesiąt lat wstecz. Nie żeby wcześniej ci czegoś brakowało - dodał niemal natychmiast, czując że bez tego Vi zareaguje udawaną, a może poważną złością na taki komplement. Jako władca i wojownik umiał rozmawiać w sposób dyplomatyczny ze wszystkimi, nawet z kobietami. Przy Villemo jednak znów odradzał się w nim młody demon, który mógł powiedzieć przyjaciółce dosłownie wszystko, nie bojąc się jej stracić.

- Czy zdejmę to teraz czy przed snem, nie robi mi dużej różnicy - powiedział, wygładzając koszulę, lekko rozpiętą na umięśnionym torsie. - Ale może rzeczywiście lepiej mi będzie bez pancerza. Dość mam gadania, jakim zasupuje mnie mój kapitan o jego nie noszeniu. Zrugałbym go za to, gdyby nie był moim dobrym przyjacielem i kompanem.
- W takim razie zapraszam - dodał, podając jej dłoń i odprowadzając na górę.

Kiedy Villemo się przebierała, Paygen stanął w bocznym korytarzu, podpierając się o marmurową rzeźbę diabła grającego na flecie. Czas minął mu stosunkowo szybko na przypomnieniu sobie powodu, dla którego ją kupił i tutaj postawił, ale nim odpowiedź do niego nadeszła, drzwi komnaty otworzyły się, ukazując postać nemorianki w zupełnie innej kreacji i uczesaniu.
Z uśmiechem i wielką przyjemnością Paygen towarzyszył przyjaciółce w drodze do tylnych drzwi, a następnie żwirową aleją do lasu tyczek i rusztowań, wokół których okręcały się winorośle. Wielkie, zielone liście ocierały się o ich postacie i wydawały cichy szelest, muskane wiatrem. Nie mogło też zabraknąć ogromnych psów, które zaraz po wejściu w winogrona rozbiegły się i zniknęły, informując o swojej obecności szczekaniem gdy znalazły wiewiórkę, szczura lub jakiegoś zbłąkanego królika.

- Czyli nic nowego - odparł Paygen, trącając palcem co większe kiście, które kołysały się jak małe dzwonki. - Co drugi demon potrafi przy pierwszym spotkaniu podać fałszywe nazwisko, by zataić informacje o swoim majątku i reputacji. Co trzeci jest skąpy, a co czwarty dba tylko i wyłącznie o domowe zacisze. Cieszę się zatem, że nie należę do żadnego z tych ugrupowań, mało tego, że wyrwałem się stamtąd na dobre. Nie wiem czy jeszcze kiedyś wrócę do Otchłani. Tu mam wszystko czego mi trzeba.

- Jeżeli chcesz zamieszkać w Alaranii - podjął Pan Ostii. - To Równina Maurat jest najmniej do tego odpowiednia. Nie wiem, co o niej słyszałaś w Otchłani, ale Fargoth i Elisia cały czas drą koty o terytorium, klany centaurów biją się między sobą, a ziemia jest bardzo tania ze względu na mały urodzaj. Na twoim miejscu wybrałbym północną część kraju, między Trytonią, a Ostatnim Bastionem. Zamek na morskim klifie albo wśród morza traw. Po za tym będzie mi tam bliżej aby cię odwiedzać. Co do samej budowy, trwa ona zwykle rok, zależy kogo wynajmiesz. Krasnoludy postawią ci fortecę w kilka miesięcy, zgodnie z planami, jakie im nakreślisz. Nic nie zmienią i możesz mieć pewność, że postoi to dłużej niż cztery wieki. Takie decyzje warto jednak dokładnie przemyśleć, ale służę ci wszelką radą i pomocą.
Avatar użytkownika
Paygen
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Tarilion,
Rasa: Nemorianin
Aura: Podziwiając tę średnio silną aurę, zwróć uwagę na platynowe pasemka błyskające pośród jej powierzchni. Niektóre z nich splatają się z pojawiającymi się trochę później, smugami żelaza. Płyną one razem złączone niczym w tańcu, by rozejść się w zupełnie innych kierunkach, jakby miały się więcej nie spotkać. Pośród metalowych znaczeń świeci wyraźny i intensywny obsydian, swoją klasyczną czernią nadając aurze powagi i dostojeństwa, podczas gdy przebijający się nieśmiało i delikatnie, blady szafir dodaje jej odrobinę łagodności. Dźwięku nie uświadczysz to żadnego. Za to zapach, który tu odnajdziesz nie będzie typowy i nie da się go łatwo zakwalifikować do znanych Ci jednoznacznych woni. Poczujesz tu trochę świeżo dojrzewających winogron, zielonych liści winorośli, rodem z winnic czy stali i znoszonej skóry tak typowych dla wojaka. Nuty te jednak są płoche i nikną, gdy tylko próbujesz je klasyfikować, pozostawiając Cię z pytaniami bez konkretnych odpowiedzi. Dotykając emanacji szczególnie przyjrzyj jej ostrym krawędziom, elastyczności oraz twardości, ale nie zapomnij musnąć jej delikatnie gładkiej powierzchni, która może ustępuje najlepszym jedwabiom, ale jest wyjątkowo przyjemna w dotyku.
Wygląd: Lord Paygen, jak większość nemoriańskich arystokratów jest wysokim i zwalistym mężczyzną o krępej sylwetce, szerokich barkach i atletycznie wyrzeźbionym ciele, będącym efektem wieloletniego treningu. Czas okazał się dla niego bardzo łaskawy i choć wydaje się starszy niż przeciętny demon w jego wieku, wciąż jest przystojnym mężczyzną o uwodzicielskim spojrzeniu. Jego ... (Więcej)

Postprzez Villemo » Pn lip 17, 2017 9:50 pm

Villemo zaśmiała się radośnie.
- Wyglądasz bardzo dobrze, może nie jak młodzik, ale do twarzy ci z wiekiem, i z brodą - wyciągnęła dłoń w stronę mężczyzny i położyła mu ją na policzku, przejechała kilka razy po jego zaroście.
- I drapiesz - uśmiechnęła się - zawsze chciałam to zrobić, ale nie było komu - zaśmiała się. Choć był środek nocy ani trochę nie chciało jej się spać, a towarzystwo Paygena było dla niej bardzo miłe. Odprowadził ją do komnaty, a ona zniknęła za drzwiami na dłuższą chwilę, kiedy wyszła do razu ruszyli do tylnych drzwi. Na zewnątrz było ciepło, choć wiał lekki wiaterek. Paygen poprowadził Villemo w stronę winorośli. Teraz przechadzali się po winnicy, pomiędzy krzakami, których gałązki wiły się i oplatały palik wbite w ziemie. Nawet nocą widok był niesamowity.
- Wiesz jak jest, Otchłań się nie zmienia - podjęła rozmowę.
- Nie ważne czy sto, czy dwieście lat temu, czy teraz wszystko tam jest takie samo, ale da się przyzwyczaić. Tu, w Alaranii piętnaście lat temu nie było dla mnie miejsca. Ani dla mnie, ani dla moich córek. Nic mnie tu nie czekało prócz żałoby po mężu. A w Otchłani... cóż było bezpieczniej niż tu, miałam posiadłość po Vesperze, posiadłość po matce, musiałam w końcu zrobić z tym porządek. Z zamku mojego dzieciństwa sprzedałam wszystko co się dało, a samą budowlę kazałam zrównać z ziemią. Nie chciałam dłużej go oglądać, za dużo złych wspomnień. Cały majątek przeniosłam do Zamku Cieni i tam zaczęłam z hodowlą koni. Poza tym wydawało mi się, że dla Astry będzie lepiej początkowo wychowywać się tam. Oczywiście nie chciałam żeby całe swoje życie przeżyły w Otchłani.  Od dawna planowałam, że kiedy Astra skończy piętnaście lat wrócę tutaj, a dziewczynki pójdą do szkół. Chciałam im zrobić niespodziankę na urodziny. No i jak już wiesz tak się stało. Sama miałam wrócić do zamku, ale twoje zaproszenie zmieniło moje plany.

- Nie wiem, czy chcę mieszkać w Opuszczonym Królestwie, może północ nie jest złym pomysłem, może powinnam zamieszkać bliżej Rapsodii. Choć prawdę mówiąc nie wiem jak wyglądają tam sprawy z ziemią. Musiałabym się wszystkiego dowiedzieć. Jak na razie jestem tutaj i to dopiero chwilę, nie zamierzam cię tak od razu opuszczać. Trochę zamierzam być na twojej głowie - uśmiechnęła się.
- Opowiedz mi co robisz jeśli akurat nie zarządzasz Ostią, hm? Czytacie tutaj coś?
Avatar użytkownika
Villemo
Poszukujący Marzeń
 
Inne Postacie: Niara, Saira, Aruviel, Jasmina, Nani, Sava, Siren, Ziva, Zayra, Nivalia, Aurelia,
Rasa: Nemorianka
Aura: Aura ta odznacza się niezwykle ciemnym i silnym odcieniem platyny, na której to migoczą wielorakie barwy. Poczynając od ciepłego blasku miedzi, poprzez soczysty koloryt barachitu czy żelaza, kończąc na zimnym srebrze czy też i cynie. A wszystko to skryte pod mocnym uściskiem szafirowej poświaty. Nienaganna cisza na długo gości w uszach odbiorców, ale cierpliwość nagradzana jest kojącym buczeniem oraz zmysłowym szeptem. Niewielu usłyszy w niej śmiech dzieci. Wydawałoby się, że wciąż usiłuje zwrócić na siebie uwagę, jednak niknie gdzieś w tle rozbrzmiewających dźwięków. Posiada niezwykle ostre brzegi, a także charakteryzuje się gładką powierzchnią. Stosunkowo twarda emanacja jest w stanie nieznacznie się wygiąć, przy czym pachnie bardzo nietypowo. W smaku niezwykle gorzka, gdzie kwaśna nuta lepi się do ust.
Wygląd: Cóż można powiedzieć o jej wyglądzie… Villemo jest dość wysoką, bardzo szczupłą kobietą. Nie oznacza to jednak, że brak jej kobiecości, wręcz przeciwnie, jej wąska talia, obfity biust i okrągłe biodra współgrają ze sobą idealnie. I tak… Jest bardzo piękna i pociągająca. Jej ciemnozielone, wąskie oczy wyglądają jak u przyczajonej pantery, a okalają je długie, ... (Więcej)

Postprzez Paygen » Wt lip 18, 2017 8:53 pm

- Dziękuję - odpowiedział z uśmiechem, gdy przyjaciółka pogładziła go po szczęce, nim wybrali się na spacer. - Ale z tego już nie zrezygnuję. Takiego wpływu na mnie nie masz.
Później, spacerując między winoroślami Paygen cały czas przyglądał się demonicy, starając się zapamiętać takie chwile na dłużej. Nie widział jej cały szmat czasu i chciał znowu odbudować istniejącą między nimi relację. Co jakiś czas przechodzili między wolniejszymi sferami ziemii, z których obserwować można było ścianę zamku, nakrapianą oknami, w których paliły się pojedyńcze świeczki.
- Ten zamek odziedziczyłem po ojcu - powiedział, podając kobiecie kiść winogron do przegryzienia. - Kiedy walczyłem na frontach uległ zniszczeniu w pożarze, więc musiałem go odbudować. Jak pamiętasz, na weselu twoich córek podpisałem akt sprzedaży posiadłości matki, wynosząc z tamtąd dosłownie wszystko, co nie było przybite do podłogi. Złożyłem to w skarbcu. W Otchłani nie trzyma mnie dosłownie nic, więc mogę rozwijać się tutaj. Tutejsi baronowie przynajmniej mają klasę by przyznać się do błędu, choć potrafią być bardziej chciwi niż demony.
- W wolnej chwili czytam o historii świata, traktaty handlowe, eseje i baśnie - odpowiedział, wskazując na trzy pierwsze piętra w północnej baszcie. - To moja biblioteka. Rozmieściłem ją na trzech piętrach, ale planuję rozbudowę. Jeśli miałabyś ochotę tam zajrzeć, klucz znajdziesz na haku obok drzwi.
- Moja kolej na pytanie - uśmiechnął się, podnosząc z ziemi kij, który rzucił psom. - Jak to się stało, że postanowiłaś handlować końmi? Dlaczego właśnie nimi?
Avatar użytkownika
Paygen
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Tarilion,
Rasa: Nemorianin
Aura: Podziwiając tę średnio silną aurę, zwróć uwagę na platynowe pasemka błyskające pośród jej powierzchni. Niektóre z nich splatają się z pojawiającymi się trochę później, smugami żelaza. Płyną one razem złączone niczym w tańcu, by rozejść się w zupełnie innych kierunkach, jakby miały się więcej nie spotkać. Pośród metalowych znaczeń świeci wyraźny i intensywny obsydian, swoją klasyczną czernią nadając aurze powagi i dostojeństwa, podczas gdy przebijający się nieśmiało i delikatnie, blady szafir dodaje jej odrobinę łagodności. Dźwięku nie uświadczysz to żadnego. Za to zapach, który tu odnajdziesz nie będzie typowy i nie da się go łatwo zakwalifikować do znanych Ci jednoznacznych woni. Poczujesz tu trochę świeżo dojrzewających winogron, zielonych liści winorośli, rodem z winnic czy stali i znoszonej skóry tak typowych dla wojaka. Nuty te jednak są płoche i nikną, gdy tylko próbujesz je klasyfikować, pozostawiając Cię z pytaniami bez konkretnych odpowiedzi. Dotykając emanacji szczególnie przyjrzyj jej ostrym krawędziom, elastyczności oraz twardości, ale nie zapomnij musnąć jej delikatnie gładkiej powierzchni, która może ustępuje najlepszym jedwabiom, ale jest wyjątkowo przyjemna w dotyku.
Wygląd: Lord Paygen, jak większość nemoriańskich arystokratów jest wysokim i zwalistym mężczyzną o krępej sylwetce, szerokich barkach i atletycznie wyrzeźbionym ciele, będącym efektem wieloletniego treningu. Czas okazał się dla niego bardzo łaskawy i choć wydaje się starszy niż przeciętny demon w jego wieku, wciąż jest przystojnym mężczyzną o uwodzicielskim spojrzeniu. Jego ... (Więcej)

Postprzez Villemo » Śr lip 19, 2017 12:27 am

- Ale ja mówiłam poważnie - powiedziała, choć już bez uśmiechu.
- Podoba mi się twoja broda, nie chcę żebyś z niej zrezygnował. Z resztą nie chce żebyś rezygnował z czegokolwiek dla mnie. Widzisz... kiedy byłam bardzo mała, kochałam mojego ojczyma, był dla mnie ważny. Wtedy nawet nie przypuszczałam, że kiedykolwiek będzie inaczej. Wtedy wydawało mi się, że on też mnie kocha. Wdrapywałam mu się na kolana i drapałam dłońmi o jego brodę. To jedno z nielicznych, dobrych wspomnień dotyczących mojej rodziny. Nie wiedziałam, że jest potworem, tak jak moja matka. Tak, czy inaczej...  podoba mi się twoja broda - uśmiechnęła się, żeby jakoś załagodzić tą smutną historię, którą opowiedziała.

- Podobasz mi się taki, jaki jesteś, nie musisz niczego zmieniać - dodała jeszcze, żeby upewnić, go o tym, że jest dokładnie tak jak mówi.
Przechadzali się powoli po ziemistych alejkach winnicy i co raz bardziej oddalali się od zamku. Noc mijała powoli, ale robiło się co raz chłodniej. Mimo długich rękawów Villemo zrobiło się zimno, więc oplotła się ramionami.

- Kocham biblioteki, zapach starych książek i kurzu - uśmiechnęła się - naprawdę. Jeśli tylko znajdę drogę, to na pewno będę siedzieć w twojej bibliotece. Tak dawno nie miałam okazji zamknąć się w czterech ścianach i zatopić w lekturze. Jeśli uda mi się zbudować własną posiadłość, poświęcę książką równie dużo miejsca co ty.

- I wiesz, tak na marginesie, to moje córki nie miały wesela, tylko urodziny - zaśmiała się z pomyłki przyjaciela.
- I oby nie spieszyły mi się z takimi decyzjami jak ślub - dodała jeszcze.

- Kocham konie, zawsze kochałam. To szlachetne zwierzęta, poza tym Vesper zajmował się ich hodowlą, jeszcze kiedy żył i mieszkaliśmy razem. Nie wiedziałam, ale William zajął się stadniną, kiedy mnie nie było. Sam miał z tego dobre pieniądze i dzięki niemu zamek nie upadł. Po tym jak wróciłam oboje stwierdziliśmy, że warto zająć się tym na poważnie i podzielić dochody. Konie z Otchłani są bardzo cenione, głównie dlatego, że nie boją się innych ras. Jak wszyscy, one też odczuwają aury, ale w odróżnieniu od zwykłych koni nie przeszkadzają im ostre aury, czy aury piekielnych. Dają się szkolić i są bardzo wytrzymałe, wytrzymalsze od zwykłych rumaków. No i cóż... tak jakoś wyszło...
Avatar użytkownika
Villemo
Poszukujący Marzeń
 
Inne Postacie: Niara, Saira, Aruviel, Jasmina, Nani, Sava, Siren, Ziva, Zayra, Nivalia, Aurelia,
Rasa: Nemorianka
Aura: Aura ta odznacza się niezwykle ciemnym i silnym odcieniem platyny, na której to migoczą wielorakie barwy. Poczynając od ciepłego blasku miedzi, poprzez soczysty koloryt barachitu czy żelaza, kończąc na zimnym srebrze czy też i cynie. A wszystko to skryte pod mocnym uściskiem szafirowej poświaty. Nienaganna cisza na długo gości w uszach odbiorców, ale cierpliwość nagradzana jest kojącym buczeniem oraz zmysłowym szeptem. Niewielu usłyszy w niej śmiech dzieci. Wydawałoby się, że wciąż usiłuje zwrócić na siebie uwagę, jednak niknie gdzieś w tle rozbrzmiewających dźwięków. Posiada niezwykle ostre brzegi, a także charakteryzuje się gładką powierzchnią. Stosunkowo twarda emanacja jest w stanie nieznacznie się wygiąć, przy czym pachnie bardzo nietypowo. W smaku niezwykle gorzka, gdzie kwaśna nuta lepi się do ust.
Wygląd: Cóż można powiedzieć o jej wyglądzie… Villemo jest dość wysoką, bardzo szczupłą kobietą. Nie oznacza to jednak, że brak jej kobiecości, wręcz przeciwnie, jej wąska talia, obfity biust i okrągłe biodra współgrają ze sobą idealnie. I tak… Jest bardzo piękna i pociągająca. Jej ciemnozielone, wąskie oczy wyglądają jak u przyczajonej pantery, a okalają je długie, ... (Więcej)

Postprzez Paygen » Pt lip 21, 2017 10:53 pm

- Dziękuję - powiedział Paygen, uśmiechając się serdecznie do przyjaciółki, a następnie ujął jej dłoń i delikatnie odsunął od twarzy, dając znać, że wystarczy mu już tego naruszania prywatności. - Ale chyba dość już zaspokoiłaś swoją ciekawość. Fakt, że broda dodała mi lat, ale razem z nią zyskałem powagę. To jakaś odmiana. W wojsku za posiadanie brody można było zarobić batem po plecach, a jeśli kapitan na musztrcie zobaczył włosy dłuższe niż trzy cale, kazał golić do zera lub podpalić dla przykładu. Muszę przyznać, że to pierwsze spotkało mnie raz czy dwa, ale trafiałem na tych miłosiernych pułkowników, którzy nie byli zwolennikami bicia za posiadanie zarostu.
Na wspomnienie starych, żołnierskich czasów Paygen uśmiechnął się pod nosem i spojrzał na Villemo, kompletnie nie wyobrażając jej sobie na swoim miejscu.

- W ośmiu - sprostował Paygen z łobuziarskim uśmiechem, kiedy demonica wspomniała o swojej miłości do ksiąg. - Zbudowałem ją w okrągłej baszcie, ale samo pomieszczenie to ośmiokąt. A jeśli chodzi o moje zbiory, to jest tam ponad półtora tysiąca tomów, które tylko czekają aż ktoś je przeczyta. Od bajek po encyklopedie, przez sztuki prowadzenia wojen i plany architektoniczne, na zwykłych sztukach teatralnych kończąc. Wszystko z myślą o budowaniu dziedzictwa tego świata.

- Ja zacząłem od wina. Sprowadziłem winorośle aż z Thenderionu i dołożyłem wszystkich starań, by przyjęły się na tych gruntach. Popyt i podaż. Lokalne miasta skupują spore ilości wina, więc pomyślałem by dać im je na miejscu, samemu na tym zyskując. Nigdy jednak nie przypuszczałem, że wino, którego receptury strzeże Alberto, stanie się tak dobre i drogie, przynosząc ogromny zysk. Z czasem przerzuciłem się na handel drewnem, kamieniami, rubinami i bronią, co dało mi przyjaciół i wrogów wśród sąsiadów. Nie biorę ich wszystkich jednak na poważnie. Prawda jest taka, że gdy Ostia płonęła nikt nie przyszedł mi z pomocą. Wszyscy patrzyli i czekali na rozwój wydarzeń. Zmieniło się w dniu, kiedy sprowadziłem tu wojsko i zaczęto mnie zauważać. W tym Alarania i Otchłań nie wiele się różnią. Każdy chce trzymać stronę silniejszego.
Avatar użytkownika
Paygen
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Tarilion,
Rasa: Nemorianin
Aura: Podziwiając tę średnio silną aurę, zwróć uwagę na platynowe pasemka błyskające pośród jej powierzchni. Niektóre z nich splatają się z pojawiającymi się trochę później, smugami żelaza. Płyną one razem złączone niczym w tańcu, by rozejść się w zupełnie innych kierunkach, jakby miały się więcej nie spotkać. Pośród metalowych znaczeń świeci wyraźny i intensywny obsydian, swoją klasyczną czernią nadając aurze powagi i dostojeństwa, podczas gdy przebijający się nieśmiało i delikatnie, blady szafir dodaje jej odrobinę łagodności. Dźwięku nie uświadczysz to żadnego. Za to zapach, który tu odnajdziesz nie będzie typowy i nie da się go łatwo zakwalifikować do znanych Ci jednoznacznych woni. Poczujesz tu trochę świeżo dojrzewających winogron, zielonych liści winorośli, rodem z winnic czy stali i znoszonej skóry tak typowych dla wojaka. Nuty te jednak są płoche i nikną, gdy tylko próbujesz je klasyfikować, pozostawiając Cię z pytaniami bez konkretnych odpowiedzi. Dotykając emanacji szczególnie przyjrzyj jej ostrym krawędziom, elastyczności oraz twardości, ale nie zapomnij musnąć jej delikatnie gładkiej powierzchni, która może ustępuje najlepszym jedwabiom, ale jest wyjątkowo przyjemna w dotyku.
Wygląd: Lord Paygen, jak większość nemoriańskich arystokratów jest wysokim i zwalistym mężczyzną o krępej sylwetce, szerokich barkach i atletycznie wyrzeźbionym ciele, będącym efektem wieloletniego treningu. Czas okazał się dla niego bardzo łaskawy i choć wydaje się starszy niż przeciętny demon w jego wieku, wciąż jest przystojnym mężczyzną o uwodzicielskim spojrzeniu. Jego ... (Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Opuszczone Królestwo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron