Ulubiony Poemat


Wasza twórczość poetycka, wiersze, teksty piosenek itp. :)

Postprzez Vincentia » Śr sty 04, 2012 8:32 pm

Wstaję z łoża, śniąc o Tobie,
W pierwszym słodkim nocy śnie,
Gdy łagodny zefir tchnie,
Gdy się złocą gwiazdek roje!
Wstaję z łoża, śniąc o Tobie-
Jakiś duch czy jakiś ptak
Prowadzi mnie - któż wie jak?-
Pod Twe okno, dziecię moje!

Błędny wietrzyk skróś przenika,
Ten milczący, ciemny świat;
Czampakowy pachnie kwiat-
Niby myśli śród marzenia!
Żałośliwa pieśń słowika
Obumiera cichym snem:
Tak jak ja na sercu Twem
Mam ostatnie wydać tchnienia!

Shelley "Serenada indyjska"
Avatar użytkownika
Vincentia
Zbłąkana Dusza
 
Rasa: Lodowe Elfy
Aura: Potężna aura o barachitowej barwie i rubinowej poświacie. Matowa, z przyćmionymi kolorami, roztacza chłód. Wokół niej słychać kakofonię przeróżnych dźwięków, z którego można wyłowić wkradający się do umysłu zmysłowy szept. Wydziela zapach lasu. W dotyku aura jest raczej miękka, giętka, zaś jej powierzchnię cechuje gładkość i ostrość. W smaku słona, czuć w niej łagodnie gorzka nutę.
Wygląd: Vincentia to elfina obok której nikt nie zdoła przejść obojętnie.
Nieważne czy byłby to młodociany wyrostek czy szanowany czarodziej w podeszłym wieku.
Każdy z nich zawiesiłby swój wzrok na dłużej. Acz nie tylko panowie patrzą na nią z zafascynowaniem.
Vincentia odziewa się skromne w kapłańskie peleryny oblamowane bielą.
W ręce dzierży laskę z grawerowaną ...
(Więcej)

Postprzez Erufaeleth » N lip 15, 2012 5:46 pm

Utwory które zawsze mnie zaskakują niezależnie od tego, jak często je czytam.
Nie przypadkiem natrafiłam i nie przypadkiem się zakochałam :


Czesław Miłosz
Tak mało


Tak mało powiedziałem.
Krótkie dni.
Krótkie dni,
Krótkie noce,
Krótkie lata.
Tak mało powiedziałem,
Nie zdążyłem.
Serce moje zmęczyło się
Zachwytem,
Rozpaczą,
Gorliwością,
Nadzieją.
Paszcza lewiatana
Zamykała się na mnie.
Nagi leżałem na brzegach
Bezludnych wysp.
Porwał mnie w otchłań ze sobą
Biały wieloryb świata.
I teraz nie wiem
Co było prawdziwe.


Byron
Gdy stąpa, piękna


Gdy stąpa, piękna, jakże przypomina
Gwiaździste niebo bez śladu obłoku:
Ciemność i jasność — każda z nich zaklina
W nią swój osobny czar, i jest w jej oku
To miękkie światło, które zna godzina
Nocy, gdy blaski dnia zagasną w mroku.

Dodaj cień więcej, zgaś parę promieni —
Zniknie w połowie wdzięk nie do nazwania,
Którym jak gromem stajemy rażeni,
Gdy z czarnej fali włosów się wyłania
Lub kiedy jasną jej twarz zarumieni
W pogodnym akcie samorozpoznania.

I czar tej twarzy, policzka i skroni
Jakąż spokojnie pewną ma wymowę:
W ufnym uśmiechu, w barwie, co twarz płoni,
Widać jej czyste dni dotychczasowe,
Lecz i świadomość, jak wielu śni o niej —
Serce niewinne, lecz kochać gotowe!


Edward Stachura
Życie to nie teatr


Życie to jest teatr, mówisz ciągle, opowiadasz;
Maski coraz inne, coraz mylne się zakłada;
Wszystko to zabawa, wszystko to jest jedna gra
Przy otwartych i zamkniętych drzwiach.
To jest gra!

Życie to nie teatr, ja ci na to odpowiadam;
Życie to nie tylko kolorowa maskarada;
Życie jest straszniejsze i piękniejsze jeszcze jest;
Wszystko przy nim blednie, blednie nawet sama śmierć!
Ty i ja - teatry to są dwa!
Ty i ja!

Ty - ty prawdziwej nie uronisz łzy.
Ty najwyżej w górę wznosisz brwi.
Nawet kiedy źle ci jest, to nie jest źle.
Bo ty grasz!

Ja - duszę na ramieniu wiecznie mam.
Cały jestem zbudowany z ran.
Lecz kaleką nie ja jestem, tylko ty!

Dzisiaj bankiet u artystów, ty się tam wybierasz;
Gości będzie dużo, nieodstępna tyraliera;
Flirt i alkohole, może tańce będą też,
Drzwi otwarte zamkną potem się.
No i cześć!

Wpadnę tam na chwilę, zanim spuchnie atmosfera;
Wódki dwie wypiję, potem cicho się pozbieram;
Wyjdę na ulicę, przy fontannie zmoczę łeb;
Wyjdę na przestworza, przecudowny stworzę wiersz.
Ty i ja - teatry to są dwa.
Ty i ja!

Ty - ty prawdziwej nie uronisz łzy.
Ty najwyżej w górę wznosisz brwi.
I niezaraźliwy wcale jest twój śmiech.
Bo ty grasz!

Ja - duszę na ramieniu wiecznie mam.
Cały jestem zbudowany z ran.
Lecz gdy śmieje się, to wkrąg się śmieje świat!


Adam Mickiewicz
Lilije
(Fragment)


"Zbrodnia to niesłychana,
Pani zabija pana;
Zabiwszy grzebie w gaju,
Na łączce przy ruczaju,
Grób liliją zasiewa,
Zasiewając tak śpiewa:
"Rośnij kwiecie wysoko,
Jak pan leży głęboko;
Jak pan leży głęboko,
Tak ty rośnij wysoko."

Potem cała skrwawiona,
Męża zbójczyni żona,
Bieży przez łąki, przez knieje,
I górą, i dołem, i górą;
Zmrok pada, wietrzyk wieje;
Ciemno, wietrzno, ponuro.
Wrona gdzieniegdzie kracze
I puchają puchacze.

Bieży w dół do strumyka,
Gdzie stary rośnie buk,
Do chatki pustelnika,
Stuk stuk, stuk stuk."


Bolesław Leśmian
Dwoje ludzieńków  


Często w duszy mi dzwoni pieśń, wyłkana w żałobie,
O tych dwojgu ludzieńkach, co kochali się w sobie.

Lecz w ogrodzie szept pierwszy miłosnego wyznania
Stał się dla nich przymusem do nagłego rozstania.

Nie widzieli się długo z czyjejś woli i winy,
A czas ciągle upływał - bezpowrotny, jedyny.

A gdy zeszli się, dłonie wyciągając po kwiecie
Zachorzeli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!

Pod jaworem - dwa łóżka, pod jaworem - dwa cienie,
Pod jaworem ostatnie, beznadziejne spojrzenie.

I pomarli oboje, bez pieszczoty, bez grzechu,
Bez łzy szczęścia na oczach, bez jednego uśmiechu.

Ust ich czerwień zagasła w zimnym śmierci fiolecie,
I pobledli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!

Chcieli jeszcze się kochać poza własną mogiłą,
Ale miłość umarła, już miłości nie było.

I poklękli spóźnieni u niedoli swej proga,
By się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga.

Więc sił resztą dotrwali aż do wiosny, do lata
By powrócić na ziemię - lecz nie było już świata.



Adam Mickiewicz
Niepewność


"Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę,
Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę;
Jednakże gdy cię długo nie oglądam,
Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam;
I tęskniąc sobie zadaję pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?

Gdy z oczu znikniesz, nie mogę ni razu
W myśli twojego odnowić obrazu?
Jednakże nieraz czuję mimo chęci,
Że on jest zawsze blisko mej pamięci.
I znowu sobie powtarzam pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?

Cierpiałem nieraz, nie myślałem wcale,
Abym przed tobą szedł wylewać żale;
Idąc bez celu, nie pilnując drogi,
Sam nie pojmuję, jak w twe zajdę progi;
I wchodząc sobie zadaję pytanie;
Co tu mię wiodło? przyjaźń czy kochanie?

Dla twego zdrowia życia bym nie skąpił,
Po twą spokojność do piekieł bym zstąpił;
Choć śmiałej żądzy nie ma w sercu mojem,
Bym był dla ciebie zdrowiem i pokojem.
I znowu sobie powtarzam pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?

Kiedy położysz rękę na me dłonie,
Luba mię jakaś spokojność owionie,
Zda się, że lekkim snem zakończę życie;
Lecz mnie przebudza żywsze serca bicie,
Które mi głośno zadaje pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czyli też kochanie?

Kiedym dla ciebie tę piosenkę składał,
Wieszczy duch mymi ustami nie władał;
Pełen zdziwienia, sam się nie postrzegłem,
Skąd wziąłem myśli, jak na rymy wbiegłem;
I zapisałem na końcu pytanie:
Co mię natchnęło? przyjaźń czy kochanie?"
Avatar użytkownika
Erufaeleth
Błądzący na granicy światów
 
Rasa: Nemorianka
Aura: Bardzo silna, srebrna, matowa aura o połysku żelaza, która roztacza rubinową poświatę. Wydziela zapach perfum, powodując podniecenie. Da się usłyszeć kojącą, głęboką melodię przechodzącą w zmysłowy szept. Odznacza się giętkością i lepkością, w dotyku aksamitna, chociaż z ostrymi krawędziami. Bije od niej przenikliwy chłód, w smaku zaś piekielnie gorzka.
Wygląd: (...) skąpana była w klejnotach, z warkoczami splecionymi złotem i ubrana
jak starożytna królowa w szatę z adamaszku pod którą nosiła tunikę
z najwykwintniejszego jedwabiu. Kobaltowe rękawy jej sukni z tafty
odbijały się w pochyłych zwierciadłach i wydawało się, że w pokoju nie
znajduje się jedna kobieta, ale całe ich zgromadzenie. Emanowała od ...
(Więcej)

Postprzez Silver » Pt lis 09, 2012 2:29 pm

Moją ulubioną poetką jednogłośnie zostaje Wisława Szymborska, zaraz po niej na podium stanęli Juliusz Słowacki i Adam Mickiewicz  :)
Jednakowoż ulubionym wierszem jest:
Wisława Szymborska
Prolog komedii

Zrobił sobie szklane skrzypce, bo chciał zobaczyć muzykę. Wyciągnął łódź na sam wierzchołek góry i czekał, kiedy morze do niego podpłynie. Nocami rozczytywał się w "Rozkładzie jazdy"; końcowe stacje rozczulały go do łez. Hodował róże przez u zwykłe. Napisał wiersz na porost włosów i jeszcze drugi na tenże. Zepsuł zegar na ratuszu, żeby wstrzymać raz na zawsze opadanie liści z drzew. W doniczce po szczypiorku chciał wykopać miasto. Chodzi z Ziemią u nogi, uśmiechnięty, pomalutku, jak dwa i dwa to dwa - szczęśliwy. Kiedy mu powiedziano, że go wcale nie ma, nie mogąc umrzeć z żalu - musiał się urodzić. Już gdzieś tam sobie żyje, mruga oczkami i rośnie. W samą porę! W dobry czas! Miłościwej Pani naszej, Maszynie Słodkiej Roztropnej, dla godziwej rozrywki i niewinnej pociechy rychło błazen się przyda.
Silver
Szukający drogi
 
Rasa: Fellarianin
Aura: Nieznana.
Wygląd: Silvera ujrzanego w pełnej krasie, to jest wtedy, gdy nie chowa swych szarawych skrzydeł, wielce trudno zapomnieć, dość powiedzieć, że raz
widziany, potrafi zapaść w pamięć na naprawdę długi okres czasu, zapytany odpowie, że wolałby tak nie wyróżniać się w tłumie, jednak, choć
próbował na wszelakie znane mu sposoby, nic ku temu nie poradzi. Sam Silver, raczej ...
(Więcej)

Postprzez Sally » Pt gru 14, 2012 9:04 pm

U mnie na pierwszym miejscu ulokuje się Anna Achmatowa wraz z Cyprianem Kamilem Norwidem i Czesławem Miłoszem, podam jednak wiersze tej pierwszej, jako że jest moją faworytką.

...I nawet nikt nie wyszedł
         
...I nawet nikt nie wyszedł
Z latarnią mi naprzeciw.
I weszłam w domu ciszę,
Gdy blady księżyc świecił.

Pod zielonym kloszem,
Z uśmiechem wymuszonym
Rzekł mi: "Kopciuszku, proszę,
Czemu masz głos zmieniony?"

W kominie gaśnie płomień,
Świerszcz ćwierka smętne trele.
Ktoś na pamiątkę po mnie
Wziął biały pantofelek.

I trzy goździki podał,
W bok odwracając oczy.
O, miłe mi dowody,
Gdzież schowam was tej nocy?

A sercu trudno wierzyć:
Nie minie czasu wiele -
On wszystkim zacznie mierzyć
Mój biały pantofelek.


Żona Lota

"I szedł sprawiedliwy za posłem od Boga,
Ogromny i jasny, na górę szedł czarną.
Niewieście do ucha szeptała zaś trwoga:
Dość czasu, spójrz jeszcze, niech oczy ogarną,

Czerwone budowle rodzinnej Sodomy,
Obejście, gdzie przędłaś, i plac, gdzie tańczyłaś,
Za oknami pustymi dom tamten znajomy,
Gdzieś dzieci miłemu mężowi rodziłaś.

Spojrzała - i w bólu śmiertelnym stężałą
Źrenicą na próżną szukałaby drogi,
I w sól przejrzystą zmieniło się ciało,
I zwinne do zmieni przyrosły jej nogi.

A któż miałby płakać po owej kobiecie?
Wśród morza zagłady jej strata tak mała -
Lecz w sercu zachowam jedyną na świecie,
Co życie za jedno spojrzenie oddała "
"Nieśmier­telność to nie dar, lecz przez­nacze­nie, które mu­si się wypełnić. "

John Ronald Reuel Tolkien
Avatar użytkownika
Sally
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Enid, Maelona, Jennifer, Fleur,
Rasa: Zjawa
Aura: Jasna aura, o intensywnej, kobaltowo-srebrnej barwie w przebłyskami cyny. Promienieje szafirową poświatą. Roztacza zapach starych, zakurzonych ksiąg i pergaminów, a także kadzideł. Wokół niej można usłyszeć trzaski płomieni. W dotyku jest lepka i gładka, a w smaku łagodna.
Wygląd: Już za życia uważana była za piękność, śmierć i przemiana w zjawę tylko wyostrzyło to wrażenie, nabrało bardziej drapieżnego wymiaru. Wyższa od przeciętnej dziewczyny, drobna i szczupła, ale na pewno nie chuderlawa. Posiada piękne włosy, długie i gęste, o ciemnobrązowej barwie z mahoniowym połyskiem. Spina je często w wymyślne fryzury. Twarz owalna, o ostrych, ale ... (Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Poezja

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron