Pisane po winie


Wasza twórczość poetycka, wiersze, teksty piosenek itp. :)

Postprzez Lasota » N sie 06, 2017 10:26 pm

Po winie, ale bez pieniędzy, czyli Lasota w boju. Orężem - rymy składane w czasie między odpisami. Może komuś przypadnie ten cyrk, który będzie poniżej miał miejsce, do gustu. Życzę miłych wrażeń.
A na dobry początek...



Jak znaleźć 53 rymy do własnego imienia, czyli rytmiczna męczarnia
Lasota-miernota doskoczył do płota,
Żarła go zgryzota, bo popsuł fokstrota
Choć wkoło ciemnota, ciasnota i wiejska chołota.
Już sięgał brzeszczota, by kończyć żywota.
(Finalna Golgota, Judasz Iskariota).
Chciał kończyć, idiota, bo marna istota
- Podobna do kota przez cechę "brzydota",
Sierota, nepota, o łbie kaszalota -
Woła: "Kończ, wspólnota!" i cośtam mamrota,
Się miota, terkota, chybota i młota
Dobywa, po prostsza robota
Gdy w ręce masz broń.
(Głosi anegdota.)
Więc trzpiota-Lasota z pięśćmi na huncwota
Się rzuca (Na śmierci mu przeszła ochota)
I bije jak gniota - jak dzielny patriota,
Jak myśl szczerozłota! Jak czerwona słota!
Ten młotem świergota, ten pięścią nielota
(Jak w Sparcie helota przydusza kojota).
I jeden drugiego za fraki szamota.
Dopiero tępota i tkanek martwota
Przerywa potyczkę jak ruch kołowrota.
Wokoło - biedota. Komentarz pierrota.
Zwycięzcą - niecnota, co zrobić. Durnota!
Bójka nie pieszczota, bo kości gruchota.
Skutkami: drętwota, duchota i Rota.
I z barda nie łatwo zrobić Lancelota,
To tak, jakby flota stawiała tarota.
Avatar użytkownika
Lasota
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Vertan, Mezzrat, Bua, Fabio,
Rasa: człowiek
Aura: Wyjątkowo słaba emanacja ginie w mniej wyczulonych umysłach. Przy tak niewielkiej mocy, jasna i błyszcząca topazowa poświata zdaje się blaskiem bez źródła, rozlewając się delikatnie po zmysłach i zachęcając do poszukiwań. Promienieje w ciszy, lecz brak dźwięków nie zaskakuje, hojnie rekompensowany przez bukiet zapachów, który chociaż subtelny, nie ujawniający żadnego dominującego aromatu, pozwala na odczytanie z niego różnorodnych historii. Właśnie teraz, wiatr niesie ze sobą rozrzedzoną już woń kobiecych perfum, ale też psujący ją zapach krwi i alkoholu oraz kroplę z esencji miasta. Zaintrygowanie doprowadza Cię w końcu do istoty tej emanacji, skromnej w sile, lecz barwnej. W oczy rzucają się spore obszary pokryte błyszczącą miedzią, jednak widać też puste plamy, gotowe na zamalowanie z czasem. Po całej powierzchni wiją się cienkie nitki żelaza, cyny i złota, przeplatając się nawzajem i walcząc o dominację. Tak mocno opleciona zdaje się twarda w dotyku, jednak tylko w miejscach żelaznych nici można poczuć opór, gdyż wszędzie indziej jej powłoka ustępuje miękko pod naciskiem, gnąc się posłusznie i swą elastycznością umożliwiając formowanie jej kształtów. Podobnie z jej strukturą, gładka i aksamitna, do czasu aż zaatakuje chropowatym obszarem, który rani zmysły ostrymi wypustkami. Ciepła, ale nie gorąca. Pikantna, ale w przyjemnie słodko-kwaśnej odsłonie. W ustach pozostawia suchość, jednak lepka powierzchnia czeka tylko, aż ktoś skuszony jej czarem postanowi podejść zbyt blisko.
Wygląd: Lasota wygląda na kogoś, kogo nieszczególnie ma się ochotę spotkać nocą w pustym zaułku. Jest postawny, ale dziwnie nieproporcjonalny, co od razu rzuca się w oczy. Duże stopy i wąskie dłonie. Biodra niemal szersze od ramion. Głowa jakby nieco za długa. Poza tym twarz ma dosyć pospolitą, a przez to nie dla każdego ładną. Nie jest to twarz arystokraty, nawet jeśli zwykle kąciki ... (Więcej)
Uwagi: Widać go z daleka - z naprawdę daleka. Drań jest prawie niemożliwy do przegapienia.
Nie umie czytać ani pisać, to ważne.

Postprzez Lasota » N sie 06, 2017 11:28 pm

O ukrytych przekazach
Luba rzekła do lubego:
"A o czym tam skrobiesz?
Setny raz już robisz piórem,
O czym zaś - nie powiesz!"
Trochę milczał cwany luby,
A potem zarzucił:

"To jest bardzo prosta sprawa:
O kobiecej chuci."

Mars wystąpił na twarz damy
I potwornie wściekła
Sykła: "Ja ci dam, kochany!
Tak więc - idź do piekła!"
Rozśmiał w głos się luby tylko
Z głupoty kochanki.

"Patrzysz, a nie widzisz, szczylko!
Ot, patrz niespodzianki.
Elokwentnie piszę wiersze,
Z każdym zatem wersem
Jeno czytaj zgłoski pierwsze
I zrozumiesz z sensem."
Avatar użytkownika
Lasota
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Vertan, Mezzrat, Bua, Fabio,
Rasa: człowiek
Aura: Wyjątkowo słaba emanacja ginie w mniej wyczulonych umysłach. Przy tak niewielkiej mocy, jasna i błyszcząca topazowa poświata zdaje się blaskiem bez źródła, rozlewając się delikatnie po zmysłach i zachęcając do poszukiwań. Promienieje w ciszy, lecz brak dźwięków nie zaskakuje, hojnie rekompensowany przez bukiet zapachów, który chociaż subtelny, nie ujawniający żadnego dominującego aromatu, pozwala na odczytanie z niego różnorodnych historii. Właśnie teraz, wiatr niesie ze sobą rozrzedzoną już woń kobiecych perfum, ale też psujący ją zapach krwi i alkoholu oraz kroplę z esencji miasta. Zaintrygowanie doprowadza Cię w końcu do istoty tej emanacji, skromnej w sile, lecz barwnej. W oczy rzucają się spore obszary pokryte błyszczącą miedzią, jednak widać też puste plamy, gotowe na zamalowanie z czasem. Po całej powierzchni wiją się cienkie nitki żelaza, cyny i złota, przeplatając się nawzajem i walcząc o dominację. Tak mocno opleciona zdaje się twarda w dotyku, jednak tylko w miejscach żelaznych nici można poczuć opór, gdyż wszędzie indziej jej powłoka ustępuje miękko pod naciskiem, gnąc się posłusznie i swą elastycznością umożliwiając formowanie jej kształtów. Podobnie z jej strukturą, gładka i aksamitna, do czasu aż zaatakuje chropowatym obszarem, który rani zmysły ostrymi wypustkami. Ciepła, ale nie gorąca. Pikantna, ale w przyjemnie słodko-kwaśnej odsłonie. W ustach pozostawia suchość, jednak lepka powierzchnia czeka tylko, aż ktoś skuszony jej czarem postanowi podejść zbyt blisko.
Wygląd: Lasota wygląda na kogoś, kogo nieszczególnie ma się ochotę spotkać nocą w pustym zaułku. Jest postawny, ale dziwnie nieproporcjonalny, co od razu rzuca się w oczy. Duże stopy i wąskie dłonie. Biodra niemal szersze od ramion. Głowa jakby nieco za długa. Poza tym twarz ma dosyć pospolitą, a przez to nie dla każdego ładną. Nie jest to twarz arystokraty, nawet jeśli zwykle kąciki ... (Więcej)
Uwagi: Widać go z daleka - z naprawdę daleka. Drań jest prawie niemożliwy do przegapienia.
Nie umie czytać ani pisać, to ważne.

Postprzez Nemain » Pn sie 07, 2017 9:18 pm

Dobra zabawa, nawet lepsza niż cyrk xD
Brawa poeto! :3
Avatar użytkownika
Nemain
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Sherani, Lucien, Elleanore, Dagon, Indigo, Max, Pagani, Amarok,
Rasa: Przemieniona
Aura: Wzrok zachwyca gnąca się w zjawiskowym tańcu emanacja, której żelazna barwa lśniąca w słońcu mocno rzuca się w oczy. Barachitowe listki uczepione u dołu falują targane wiatrem, zaś miedzianą wstęgą o cynowych zdobieniach, zgrabnie zakreśla w powietrzu różnorodne kształty. Zupełnie odwraca to uwagę od jej niewielkiej siły. Dodatkowo efekt potęguję wesoło migoczące szmaragdowe światło. Wszystko dzieje się w zupełnej ciszy bowiem aura nie została obdarzona żadnym dźwiękiem. Mimo to uzupełnia to silna i słodziutka woń miodów i kwiatów rosnących na kolorowych łąkach. Ta cudowna delikatność sprytnie maskuje ostre jak brzytwa brzegi oraz te bardziej tępe i zniszczone. Jeśli zdoła się dojrzeć paskudną chropowatość, może ona całkiem zbić z tropu, kompletnie nie pasując do całości. Aczkolwiek dopasowała się jednak do twardej powierzchni jak ulał. W smaku zaś lepi się nieznośnie, jednakże pod koniec o dziwo pozostawia suchy posmak.
Wygląd: O ile rasę Nemain można rozpoznać po jednym spojrzeniu, o tyle większe problemy nastręcza wiek i płeć karego podróżnika. Uważne oko zauważy, że centaur jest dziewczyną, ale sylwetkę zarówno ludzkiej części jak i końskiej, ma ona chudą i szkapowatą, która gdyby nie była zbudowana z suchych, żylastych mięśni, przywodziła by na myśl ofiarę długotrwałego głodu. Z tych ... (Więcej)

Postprzez Kerhje » Wt sie 08, 2017 1:06 am

Lasota napisał(a):Więc trzpiota-Lasota z pięśćmi na huncwota
Się rzuca (Na śmierci mu przeszła ochota)
I bije jak gniota - jak dzielny patriota,


Piękne :D Zostałam porażona ilością rymów! Cóż... Nie znam potęgi wina!
Doprawdy... LASOTA TO MISTRZ POEZJI. Rzeczywiście zabawa świetna. ;)
Avatar użytkownika
Kerhje
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
 
Inne Postacie: Smilla, Eldrizze, Umm, Zgniłek, Øra, Ophelia, Spinka,
Rasa: człowiek, pustelniczka
Aura: Młoda i lśniąca aura, która odrobinę trąci samotnością. Jej barwy przeplatają się i mieszają od soczystego i wyraźnego kobaltu, przepływając w nasycony barachit i odwrotnie. Tak jak jej kolory połyskują świeżością, tak wokół pulsuje jasno świecący obsydian. Harmonii dopełniają kojące dźwięki wybrzmiewające do wtóru ze stałym tonem charakterystycznym dla ziemi. Czuć tu zapach ludzkiego potu, mieszający się z wonią mchów i lasów. Sama aura jest raczej delikatna. Dominuje w niej miękkość mimo niewielkiego twardego aspektu. Mimo drobnego wyjątku nie jest też zbyt giętka, zbliżając się do sztywności. Ma jednak ostre krawędzie, które to są jej główną bronią wraz z przyjemną i aksamitną gładkością. Smak aury pasuje do jej obrazu, charakteryzując się łagodnością, dzięki której znaczna lepkość nie jest przykrą.
Wygląd: Kerhje mierzy 5 stóp i 2 dłonie (163cm) wzrostu, choć trzeba przyznać, że nie bardzo orientuje się czy to oznacza bycie wysokim czy niskim. W końcu nie miała za bardzo możliwości porównywania się z innymi. Jest szczupła, a jej ciało jest zdrowe i w dobrej kondycji. Jej skóra jest jasna ale ma ciepły odcień, przez co kontrastuje z ciemnymi, prawie czarnymi włosami. Kerhje lubi ... (Więcej)
Uwagi: Kerhje zazwyczaj ma zamknięte oczy, a buty ubiera zwykle do miasta.

Postprzez Lasota » Wt sie 08, 2017 11:27 pm

Kiedy są super fani piszący miłe komentarze, to i rymować łatwiej. Choćby i o bzdurach. Dzięki wam!



O kontaktach między różniącymi się między sobą
Rozmowa zasłyszana spode karczemnych schodów:
– Nie moje to zadanie, czynienie wam wywodów,
Lecz czy nie czujesz, panna, że sukni masz za mało?
– Uszyłam jeno tyle, co było materiału.
– A że odsłania kostki: to jaka nowa moda?
– Dół kiecki by się kurzył, to byłoby mi szkoda...
– A jak ramieniem świecisz, to czy nie chłodno aby?
– Rękawek się zabrudzi, gdy będę łowić żaby.
– A nóżka tak wygląda... To zimno już być musi!
– Nie musi się pan lękać, wszak bucik mam cieplusi.
– Jednakże straszno trochę, że dekolt tak głęboki...
– Im głębszy, tym jest łatwiej polować na panoki
Co panu są podobne i chętnie spoglądają!
Spąsowiał pytający; pomilczał chwilę małą,
Lecz zarazem kolejne mu przyszły wątpliwości:
– Azaliż to nie gorszy będących w karczmie gości?
– Paneczku kolorowy! Jak źle - do drzwi i nie ma!
– Ja wszak się tylko troszczę, dzieweczko litościewa...
Tu trzask rozległ się gromki, gdy pan dostał po pysku
I wypadł z karczmy krzycząc coś o możnych wyzysku.
Powiniem był się liczyć z troskliwych słów skutkami.
Tak kończą się dysputy kurtyzan z paniątkami.
•  •  •
Zaś kiedy bard spod schodów wychynął i zagadał,
Przez całą noc przy pannie swe zwinne rymy składał.
Avatar użytkownika
Lasota
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Vertan, Mezzrat, Bua, Fabio,
Rasa: człowiek
Aura: Wyjątkowo słaba emanacja ginie w mniej wyczulonych umysłach. Przy tak niewielkiej mocy, jasna i błyszcząca topazowa poświata zdaje się blaskiem bez źródła, rozlewając się delikatnie po zmysłach i zachęcając do poszukiwań. Promienieje w ciszy, lecz brak dźwięków nie zaskakuje, hojnie rekompensowany przez bukiet zapachów, który chociaż subtelny, nie ujawniający żadnego dominującego aromatu, pozwala na odczytanie z niego różnorodnych historii. Właśnie teraz, wiatr niesie ze sobą rozrzedzoną już woń kobiecych perfum, ale też psujący ją zapach krwi i alkoholu oraz kroplę z esencji miasta. Zaintrygowanie doprowadza Cię w końcu do istoty tej emanacji, skromnej w sile, lecz barwnej. W oczy rzucają się spore obszary pokryte błyszczącą miedzią, jednak widać też puste plamy, gotowe na zamalowanie z czasem. Po całej powierzchni wiją się cienkie nitki żelaza, cyny i złota, przeplatając się nawzajem i walcząc o dominację. Tak mocno opleciona zdaje się twarda w dotyku, jednak tylko w miejscach żelaznych nici można poczuć opór, gdyż wszędzie indziej jej powłoka ustępuje miękko pod naciskiem, gnąc się posłusznie i swą elastycznością umożliwiając formowanie jej kształtów. Podobnie z jej strukturą, gładka i aksamitna, do czasu aż zaatakuje chropowatym obszarem, który rani zmysły ostrymi wypustkami. Ciepła, ale nie gorąca. Pikantna, ale w przyjemnie słodko-kwaśnej odsłonie. W ustach pozostawia suchość, jednak lepka powierzchnia czeka tylko, aż ktoś skuszony jej czarem postanowi podejść zbyt blisko.
Wygląd: Lasota wygląda na kogoś, kogo nieszczególnie ma się ochotę spotkać nocą w pustym zaułku. Jest postawny, ale dziwnie nieproporcjonalny, co od razu rzuca się w oczy. Duże stopy i wąskie dłonie. Biodra niemal szersze od ramion. Głowa jakby nieco za długa. Poza tym twarz ma dosyć pospolitą, a przez to nie dla każdego ładną. Nie jest to twarz arystokraty, nawet jeśli zwykle kąciki ... (Więcej)
Uwagi: Widać go z daleka - z naprawdę daleka. Drań jest prawie niemożliwy do przegapienia.
Nie umie czytać ani pisać, to ważne.

Postprzez Callisto » Śr sie 09, 2017 12:23 pm

Bardzo podobają mi się wszystkie wiersze. Są zgrabne, lekkie i zawsze zabawne ;)
Miło się czyta takie rymy, sensowne. Czasem widać, jak ktoś szuka odpowiedniego słowa do pary i to nie zawsze wychodzi naturalnie, a ty znajdujesz ich mnóstwo, a mimo to jakimś cudem pasują i nie rażą w oczy, super rozrywka ^^
Avatar użytkownika
Callisto
Zsyłający Sny
 
Inne Postacie: Leila, Avellana, Sonea, Mathias, Emma, Cat, Lexi, Maia, Ananke, Eva, Rakel, Lena, Rain, Kimiko, Kiki, Astarte, Segen, Mimosa, Dayanara,
Ranga: Obrazek
Rasa: Półelf (leśny - po matce), półczłowiek (po ojcu)
Aura: Emanacja nie zachwyca siłą, ponieważ nie jest ona zbyt duża, nawet nie przeciętna, tylko słaba. Już z oddali z łatwością można wyróżnić spore żelazne plamy na jej powłoce zdające się pokrywać ją całkowicie. Jednakże tu i ówdzie widnieją również barachitowe ślady, a na szczycie ktoś rozsypał odrobinę miedzianego pyłku. Całość otula jasne szmaragdowe światło sprawiające, iż aura olśniewa swym blaskiem. Nie słychać żadnych dźwięków, jednakże można poczuć przyjemną i delikatną woń lasu. Powierzchnia jest bardzo elastyczna, gnie się na różne strony i grozi swymi niezwykle ostrymi zakończeniami, gdy tylko ktoś skuszony jej niebywałą aksamitnością ośmieli się podejść zbyt blisko. W smaku lepi się niemiłosiernie, skleja wargi, od czasu do czasu w najmniej spodziewanym momencie robi się sucha tak bardzo, że wywołuje pragnienie.
Wygląd: Niewysoka, raptem 168 cm wzrostu, postać w płaszczu podróżnym zapiętym luźno na klamrę przy szyi i kapturze na głowie, rzucającym cień na prawie całą twarz. To pierwsze wrażenie jakie sprawia Callisto. Stara się nie rzucać w oczy. Znacząco spiczaste uszy ukrywa zazwyczaj pod kurtyną gęstych, płomiennie czerwonych włosów, które w tym stroju stanowią jej jedyny element ... (Więcej)

Postprzez Kerhje » Śr sie 09, 2017 2:22 pm

Można się lepiej wczuć w postać Lasoty, czytając takie dobre twory nawet dla najprostszej potwory. :D Choć w ostatnim wierszu całkiem miło by było gdyby to 2 wersy pierwszej wypowiedzi się rymowały, zamiast wprowadzenia i pierwszego wersu jednej wypowiedzi. Ale to tylko moja, niekoniecznie słuszna sugestia.
Mamy forumowego zabawiacza. ;) Oby nie tracił inspiracji i zapału!

– A jak ramieniem świecisz, to czy nie chłodno aby?
– Rękawek się zabrudzi, gdy będę łowić żaby.


Lubię ten fragment, jest całkiem... Uroczy!
Avatar użytkownika
Kerhje
Przybysz z Krainy Rzeczywistości
 
Inne Postacie: Smilla, Eldrizze, Umm, Zgniłek, Øra, Ophelia, Spinka,
Rasa: człowiek, pustelniczka
Aura: Młoda i lśniąca aura, która odrobinę trąci samotnością. Jej barwy przeplatają się i mieszają od soczystego i wyraźnego kobaltu, przepływając w nasycony barachit i odwrotnie. Tak jak jej kolory połyskują świeżością, tak wokół pulsuje jasno świecący obsydian. Harmonii dopełniają kojące dźwięki wybrzmiewające do wtóru ze stałym tonem charakterystycznym dla ziemi. Czuć tu zapach ludzkiego potu, mieszający się z wonią mchów i lasów. Sama aura jest raczej delikatna. Dominuje w niej miękkość mimo niewielkiego twardego aspektu. Mimo drobnego wyjątku nie jest też zbyt giętka, zbliżając się do sztywności. Ma jednak ostre krawędzie, które to są jej główną bronią wraz z przyjemną i aksamitną gładkością. Smak aury pasuje do jej obrazu, charakteryzując się łagodnością, dzięki której znaczna lepkość nie jest przykrą.
Wygląd: Kerhje mierzy 5 stóp i 2 dłonie (163cm) wzrostu, choć trzeba przyznać, że nie bardzo orientuje się czy to oznacza bycie wysokim czy niskim. W końcu nie miała za bardzo możliwości porównywania się z innymi. Jest szczupła, a jej ciało jest zdrowe i w dobrej kondycji. Jej skóra jest jasna ale ma ciepły odcień, przez co kontrastuje z ciemnymi, prawie czarnymi włosami. Kerhje lubi ... (Więcej)
Uwagi: Kerhje zazwyczaj ma zamknięte oczy, a buty ubiera zwykle do miasta.

Postprzez Lasota » So lis 18, 2017 7:57 pm

Nakreślę najpierw warunki powstania niniejszego utworu. A więc wieczór był chłodny, jesienny, poważna sprawa w zasadzie. Dni parę po martwej ciszy, kiedy Granica nie działała. Wydarzenie historyczne. Poeta wbija na SB - zarzuca hasłem, że hej, wy żyjecie! Pada odpowiedź: to jeno pozory (#Cetka). Co stwierdza poeta? Czas na tren. T R E N.
Ku przestrodze.

Że kres mają kresy i kończy się wszystek
Tak grań ma Granica i śród ziemskich czystek
I na tą się znajdzie sekunda szkodliwa
Co zniszczy istnienie - że śmierć zbierze żniwa
I żar strawi ziemię, a wszelkie istnienie
Odejdzie bez wiary w niebieskie spełnienie.
I zdać by się mogło, że jeno to wizja,
Ponure bajanie lub senna mielizna…
Lecz wszak już się stało - jak widzi poeta,
Już nie ma na Grani żywego człowieka.
Więc pieśni żałobne podnieśmy dziś w nieba,
Niech płynie, olśniewa, dociera gdzie trzeba,
By duszki spoczęły nad zieloną niwą
I mogła już zawsze Granica być żywą.
Avatar użytkownika
Lasota
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Vertan, Mezzrat, Bua, Fabio,
Rasa: człowiek
Aura: Wyjątkowo słaba emanacja ginie w mniej wyczulonych umysłach. Przy tak niewielkiej mocy, jasna i błyszcząca topazowa poświata zdaje się blaskiem bez źródła, rozlewając się delikatnie po zmysłach i zachęcając do poszukiwań. Promienieje w ciszy, lecz brak dźwięków nie zaskakuje, hojnie rekompensowany przez bukiet zapachów, który chociaż subtelny, nie ujawniający żadnego dominującego aromatu, pozwala na odczytanie z niego różnorodnych historii. Właśnie teraz, wiatr niesie ze sobą rozrzedzoną już woń kobiecych perfum, ale też psujący ją zapach krwi i alkoholu oraz kroplę z esencji miasta. Zaintrygowanie doprowadza Cię w końcu do istoty tej emanacji, skromnej w sile, lecz barwnej. W oczy rzucają się spore obszary pokryte błyszczącą miedzią, jednak widać też puste plamy, gotowe na zamalowanie z czasem. Po całej powierzchni wiją się cienkie nitki żelaza, cyny i złota, przeplatając się nawzajem i walcząc o dominację. Tak mocno opleciona zdaje się twarda w dotyku, jednak tylko w miejscach żelaznych nici można poczuć opór, gdyż wszędzie indziej jej powłoka ustępuje miękko pod naciskiem, gnąc się posłusznie i swą elastycznością umożliwiając formowanie jej kształtów. Podobnie z jej strukturą, gładka i aksamitna, do czasu aż zaatakuje chropowatym obszarem, który rani zmysły ostrymi wypustkami. Ciepła, ale nie gorąca. Pikantna, ale w przyjemnie słodko-kwaśnej odsłonie. W ustach pozostawia suchość, jednak lepka powierzchnia czeka tylko, aż ktoś skuszony jej czarem postanowi podejść zbyt blisko.
Wygląd: Lasota wygląda na kogoś, kogo nieszczególnie ma się ochotę spotkać nocą w pustym zaułku. Jest postawny, ale dziwnie nieproporcjonalny, co od razu rzuca się w oczy. Duże stopy i wąskie dłonie. Biodra niemal szersze od ramion. Głowa jakby nieco za długa. Poza tym twarz ma dosyć pospolitą, a przez to nie dla każdego ładną. Nie jest to twarz arystokraty, nawet jeśli zwykle kąciki ... (Więcej)
Uwagi: Widać go z daleka - z naprawdę daleka. Drań jest prawie niemożliwy do przegapienia.
Nie umie czytać ani pisać, to ważne.

Postprzez Lasota » Cz lut 22, 2018 9:20 pm

A więc to był długi wieczór polegający na udowadnianiu sobie swojej wartości, a poprzedzony lekturą paru poematów z wieków dawnych, słowem - przepraszam, jeśli to czytacie.







"Rzecz o prawach ziemskich, ambicjach prowincjonalnych i kłopotach, jakie niesie za sobą zakochiwanie się na ślepo"

Przed laty tyloma, że trudno je zliczyć,
A może i w zeszłą niedzielę
Zdarzyła się rzecz - czy chcecie, czy nie
Tą rzeczą się z wami podzielę.

Więc był sobie rycerz, co miał cztery konie,
Stangretów, komnaty i służbę.
Najpewniej w zamianę to dostał od bogów,
Bo miast mózgownicy miał próżnię.

Lecz gdzieś tam w tej piersi cherlawej wciąż biło
To co anatomia zwie sercem
I marzył był rycerz, by pannę odnaleźć
I stanąć przed ślubnym kobiercem.

Zdarzyło się tedy, że trzy zamki dalej
Mieszkała samotnie sióstr para:
Helena - śliczniutka, kochana i zgrabna
I Julia - potworna i stara.

Nie widział był rycerz ni jednej z tych panien,
A mimo to wykoncypował:
„Ta druga brzmi ładniej, to pewnie ładniejsza,
Tej będę więc ślub proponował!”

Zaręczyny wysłał w formacie liściku,
Otrzymał odpowiedź wymowną:
„Chcesz mojej, waść, ręki, to zrób jako rzeknę:
Zgładź smoka metodą stosowną”

Stosowną, to znaczy - pomyślał - we walce!
I począł się w walkę szykować.
Doba nie minęła, gdy błędny rycerzyk
Ruszał na gadzinę polować.

Lecz wszyscy powiedzą, i ty wiesz to pewnie
Słuchaczu, że czas wybrał marny.
Bo były to czasy, gdy w dawnych krainach
Już wszystkie smoczyska wymarły.

(Tak kończą się, wiedzcie, podobne pomysły
Kobitek, by męstwa dowodzić!)
Jedyne, co mógł tedy zrobić rycerzyk
To chodzić po świecie i chodzić.

I faktem, nie znalazł ni groźnej bestyi,
Ni nawet pacholąt jaszczurki.
Zdarzyło się jednak, że gdy las przekraczał
Skoczyły na niego wiewiórki.

Rzecz nie bagatelna - gdzie ciemno wokoło,
To nawet nie widać, co hyca.
Więc ciął rdzawe kity, a wierzył uparcie,
Że smok to lub diabla łasica.

Lecz nie byłby rycerz ów rycerzem błędnym,
Jeżeliby ranny nie został.
Wiewiórza wścieklizna gorzała w nim tedy
Przez ranę długą jak trzon wiosła.

Pół żywy dojeżdżał rycerzyk do zamku,
A tam już siostrzyczki czekały.
„Ty czekaj” orzekła ta piękna, Helena,
„Zobaczę, czy aby on cały!”

Wybiega więc: tańczy skraj sukni błękitnej,
Postrzega to rycerz i mdleje.
„O pani, wierzyłem, że piękna tak będziesz!”,
Powiada. „Wciąż miałem nadzieję!”

Już leży na ziemi, już ledwo się rusza.
Panienka podbiega wstrząśnięta.
Ten widząc ją, jęczy z sił swoich ostatnich:
„Ucałuj mię, skro uśmiechnięta!”

Co robić, umiera, i tak nikt nie widzi,
Więc panna spełniła życzenie.
A tyle to znaczy (za prawem stanowym!)
Co ślubne, ha, zaprzysiężenie.

Więc sprawa niesławna, skończyła się tako:
Ta ładna została już wdową,
Ta brzydka i stara musiała wciąż szukać,
Lecz obu podobno się wiodło.

Podobno! Jam widział i sprawę wybadał,
Wciąż wiedzie im się jak królowym!
Po miernym rycerzu zostały bogactwa
Przejęte - za prawem spadkowym.
Avatar użytkownika
Lasota
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Vertan, Mezzrat, Bua, Fabio,
Rasa: człowiek
Aura: Wyjątkowo słaba emanacja ginie w mniej wyczulonych umysłach. Przy tak niewielkiej mocy, jasna i błyszcząca topazowa poświata zdaje się blaskiem bez źródła, rozlewając się delikatnie po zmysłach i zachęcając do poszukiwań. Promienieje w ciszy, lecz brak dźwięków nie zaskakuje, hojnie rekompensowany przez bukiet zapachów, który chociaż subtelny, nie ujawniający żadnego dominującego aromatu, pozwala na odczytanie z niego różnorodnych historii. Właśnie teraz, wiatr niesie ze sobą rozrzedzoną już woń kobiecych perfum, ale też psujący ją zapach krwi i alkoholu oraz kroplę z esencji miasta. Zaintrygowanie doprowadza Cię w końcu do istoty tej emanacji, skromnej w sile, lecz barwnej. W oczy rzucają się spore obszary pokryte błyszczącą miedzią, jednak widać też puste plamy, gotowe na zamalowanie z czasem. Po całej powierzchni wiją się cienkie nitki żelaza, cyny i złota, przeplatając się nawzajem i walcząc o dominację. Tak mocno opleciona zdaje się twarda w dotyku, jednak tylko w miejscach żelaznych nici można poczuć opór, gdyż wszędzie indziej jej powłoka ustępuje miękko pod naciskiem, gnąc się posłusznie i swą elastycznością umożliwiając formowanie jej kształtów. Podobnie z jej strukturą, gładka i aksamitna, do czasu aż zaatakuje chropowatym obszarem, który rani zmysły ostrymi wypustkami. Ciepła, ale nie gorąca. Pikantna, ale w przyjemnie słodko-kwaśnej odsłonie. W ustach pozostawia suchość, jednak lepka powierzchnia czeka tylko, aż ktoś skuszony jej czarem postanowi podejść zbyt blisko.
Wygląd: Lasota wygląda na kogoś, kogo nieszczególnie ma się ochotę spotkać nocą w pustym zaułku. Jest postawny, ale dziwnie nieproporcjonalny, co od razu rzuca się w oczy. Duże stopy i wąskie dłonie. Biodra niemal szersze od ramion. Głowa jakby nieco za długa. Poza tym twarz ma dosyć pospolitą, a przez to nie dla każdego ładną. Nie jest to twarz arystokraty, nawet jeśli zwykle kąciki ... (Więcej)
Uwagi: Widać go z daleka - z naprawdę daleka. Drań jest prawie niemożliwy do przegapienia.
Nie umie czytać ani pisać, to ważne.

Postprzez Dagon » Cz lut 22, 2018 9:33 pm

Nie znam się na poezji, ale poemat ubawił jak mało co  rotfl
Ukłony i oklaski  :D
Avatar użytkownika
Dagon
Mieszkaniec Sennej Krainy
 
Inne Postacie: Nemain, Sherani, Lucien, Elleanore, Indigo, Max, Pagani, Amarok,
Rasa: Diabeł
Aura: Witaj przyjacielu. Palisz? Ta aura przywita cię najlepszym cygarem. Poczęstuj się. Śmiało. Zapal. Zaciągnij się. Taak. Cóż za aromat, cóż za smak! Łagodna słodycz na języku. Prawdziwy tytoń, najlepszego gatunku. Widzisz ten blask? Tak, to złoto. Mnóstwo złota. Nieco skażone cynowymi domieszkami, ale są one niewielkie, niemal zniezauważalne wśród istnego bezmiaru złotego kruszcu. Kuszące prawda? Chcesz je mieć? Oczywiście. Żaden problem. Zbliż się. Bierz, wszystko twoje. Tylko nie zwracaj uwagi na bijącą odeń bursztynową poświatę. To pewnie tylko złudzenie. Posłyszysz, jak aura przygrywa ci prawdziwą symfonią najwyższych lotów - kojące dźwięki spokojnej melodii, przeplatane ciągnącymi się sekundami zupełnej, dudniącej w uszach ciszy. Na moment ogarnie cię uczucie spadania, ale nie przejmuj się tym. Wydawało ci się tylko. Aura otuli twój kark z delikatnością jedwabnego fularu. Przyjemne uczucie. Ciepła, giętka i gładka. Najlepszy materiał, najwyższej jakości bisior. Na pewno drogi. Godny królewskiej garderoby. Poczuj się jak magnat przyjacielu. Zachwyć się bogactwem tej aury. Rozsmakuj w jej zbytkach. Delektuj jej splendorem. Rzuć się w jej przepych. Zatop w jej luksusach. Swój błąd poznasz dopiero, gdy będzie za późno. Tylko złoto pozostanie prawdziwe, jednak daleko poza twoim zasięgiem. Ognisty podmuch bursztynowej poświaty uderzy cię swoją wyrazistością w twarz, jakbyś właśnie nachylił się nad kraterem czynnego wulkanu. Nęcący aromat tytoniu zniknie momentalnie, przykryty przez wstrętny swąd siarki i palonych włosów. W ustach po słodkiej rozkoszy pozostanie tylko gorzki, lepiący się popiół. Zdziwisz się, gdzie podziała się delikatność jedwabnej chusty, którą przed chwilą miałeś na szyi. Nim zdążysz zareagować przemieni się w bezlitosną twardość krępujących cię powrozów, a ostrością stryczka wpije boleśnie w twoją krtań. Natychmiast opadnie spokój iluzorycznej kojącej ciszy. Nieokreślone potępieńcze jęki torturowanych wybuchną bezpośrednio w twoich małżowinach kalecząc twój zaskoczony umysł swoim demonicznym jazgotem. Ale nawet to nie będzie najgorsze. Na samym końcu uświadomisz sobie gdzie w tym wszystkim znajduje się twoja dusza. Ona już nie należy do ciebie. Oddałeś ją za miraże. Najgorsza jest właśnie ta agonia konającej w tobie nadziei. Przepadłeś przyjacielu.
Wygląd: Może nie jest najpotężniejszych gabarytów jeśli chodzi o diabelski ród, jednak na ziemskich planach wielu mężczyzn wyda się przy nim drobnymi. W porównaniu z ludźmi nie poskąpiono mu wzrostu i diabeł ten mierzy sążeń z niecałą piędźą (dokładnie 197cm), jeśli nie wliczymy rogów. Te, jeżeli są widoczne, dodają mu coś koło drugiej piędzi wzrostu.
Sylwetkę ma ...
(Więcej)
Uwagi: Na co dzień rogi i szpiczaste uszy skrywa iluzja. Nie obejmuje ona cienia, rzucanego przez Lufeya ani zmysłów dotyku osób mających z nim kontakt.

Postprzez Kimiko » Cz lut 22, 2018 9:59 pm

O losie, cudne! *_* Uśmiałam się, a rymy boskie Mistrzu, jak zawsze <3
Avatar użytkownika
Kimiko
Szukający Snów
 
Nagrody: Obrazek
Inne Postacie: Callisto, Leila, Avellana, Sonea, Mathias, Emma, Cat, Lexi, Maia, Ananke, Eva, Rakel, Lena, Rain, Kiki, Astarte, Segen, Mimosa, Dayanara,
Rasa: Panterołaczka
Aura: Czy znajdziesz chwilę by spojrzeć na tę młodziutką i lśniącą aurę ? By poznać jej wyraźnie złote fale. Obejrzeć jej cynowe ławice, przecinające złociste przestrzenie. Czy zechcesz dostrzec promienie szafiru, które przebijają się z pod obecnych barw, niby właśnie otwarte kocie oczy odsłaniane spod powiek. Jeśli tak, zauważysz też, że szafirowe lśnienie zawiera delikatne skazy i niedoskonałości, ale mimo nich błyszczy dzielnie, stawiając im opór. Wokół nie dosłyszysz żadnego dźwięku, ale jego brak uzupełni silna woń zwierzęcej sierści, charakterystycznej dla drapieżnika. W dotyku aura jest aksamitnie gładka, kusząc swoją delikatnością. Nie daj się jednak zwieść, łagodność nie jest jedynym atrybutem tej emanacji, gdyż posiada ona również doskonale zakamuflowane ostre brzegi, a przed zbyt gwałtownym uciskiem bronić się będzie swoją giętkością i twardością, bynajmniej nie słabszymi od początkowej gładkości. Smak jest przede wszystkim lepki, ale znajdziesz w nim też bardzo subtelne iskierki pikanterii i nieśmiałe kwaskowe nutki.
Wygląd: Kimiko jest niewysoką, mierzącą około 165 cm dziewczyną. Swoim wyglądem nie wyróżnia się z tłumu i dopiero, gdy ktoś zwróci na nią większą uwagę może dostrzec piękne rysy twarzy, których nie spodziewałby się u zwykłej złodziejki. Ma prosty nos o ostrej linii i lekko różowe, pełne usta. Ich kąciki wygięte są zazwyczaj tylko delikatnie, dodając jej tajemniczego ... (Więcej)

Postprzez Dérigéntirh » Pt lut 23, 2018 4:02 pm

Nie mam słów, by opisać to, co przeczytałem! Recz jasna w pozytywnym znaczeniu. Więc krótko: takiego wieszcza nam trzeba!
Avatar użytkownika
Dérigéntirh
Kroczący w Snach
 
Inne Postacie: Dérigéntirh, Ognaruks, Sarpedon, Malawiasz, Vaela, Ziharria, Natanis, Sitrina, Quarantio, Tierõ, Freyr,
Rasa: Złoty smok
Aura: Jeśli tutaj trafiłeś, masz nie lada szczęście, nie co dzień bowiem widuje się taką aurę. Jej siła jest wyraźna, wykraczająca poza przeciętność co jako pierwsze przykuje twoją uwagę. Zaraz potem skupisz się na wewnętrznych odczuciach jakie wywołuje, a tu dopadnie cię ambiwalencja. Sam nie wiesz czy od emanacji bije przyjazne ciepło czy też zdystansowany chłód. Łatwo jednak podjąć decyzję o dłuższym pozostaniu w tym miejscu. Owszem chcesz zachowywać się grzecznie, ale nie czujesz się zagrożony. Dopiero teraz potrafisz skupić się na wyglądzie aury, a prezentuje się ona jako solidnie już zmatowiała misterna mozaika. Czas jako jedyny sprawiedliwy na tym świecie, nie szczędzi nikogo, każdego traktując jednakowo. Tak też barwy są wytarte ale nie wypłowiałe. Szafirowa poświata unosi się wokół delikatnie, niczym poranna mgła. Wiele drobnych kobaltowych elementów zazębia się tworząc niezrozumiałe i zawiłe wzory. Z nimi mieszają się podobne im cynowe płytki, ale i one nie wiele ci wyjaśnią. Nawet złote zwieńczenia wplątane w labirynty kolorów, nie ukazują pełni. Rozumiesz znaczenia poszczególnych barw, ale wciąż z ciekawością wypatrujesz ujawnienia całości obrazu. Początkowo w twych pytaniach wspiera cię cisza. Tło jednak pasując do mozaiki również zaczyna ujawniać coraz to kolejne elementy układanki, najpierw rozbrzmiewając brzęczeniem, później przechodząc w liczne głosy grające wesoło. Te subtelnie przechodzą w kojącą melodię, która zniknie wybrzmiewając echem, a ty wciąż jeszcze nie wiesz z czym tak naprawdę się mierzysz. Dotykasz otoczenia i jest takie jakiego byś się spodziewał, twarde ale jednocześnie uginające się pod palcami by nie popękać. Gładkie ale uwieńczone bardzo ostrymi brzegami. Pozostaje ci posmakować otaczającego cię powietrza. A ono pasuje do ogólnych odczuć, jest łagodne z nutą kwasowości oraz intensywnie lepkie. Dopiero teraz pojmiesz mnogość zapachów, która towarzyszyła ci przez cały czas, tylko tego nie dostrzegałeś. To nie mozaika, stoisz na smoczych łuskach.
Wygląd: Każdy, kto kiedyś ujrzał na własne oczy jakiegokolwiek smoka, będzie zmuszony przyznać, że istoty te posiadają jakiś nieziemski urok, niemożliwy do osiągnięcia przez przedstawiciela jakiejkolwiek innej rasy, obraz potęgi, głębi, ale i piękna. Wiąże się to najpewniej z magiczną naturą tych stworzeń, prawdziwych dzieci Prasmoka. Dlatego też nie powinno dziwić, że ... (Więcej)

Postprzez Lasota » Pt wrz 21, 2018 10:13 pm

Mili moi! Czasami legendy przemawiają do poetów, prawda to, ale z legendami to jest tak, że mają w sobie te kilka ziaren fałszu i ziarna te same w sobie wyjątkowo uwierają w poetyckim bucie. O czym więc lepiej pisać? O historii! A jakaż historia może być ciekawsza, niż pierwotna, najpierwotniejsza historia samej Alaranii? Wasz ulubiony Wieszcz się za to zabrał, od dzisiaj macie nową lekturę obowiązkową w szkołach: Historia Świata Wierszem, pióra Mistrza Lasoty z Valladonu! Z dumą prezentuję pierwszy rozdział (naprawdę mam nadzieję, że nie tym samym ostatni). Całe 112 wersów, które kiedyś cytować będą prorocy. Enjoy!





I. O stworzeniu świata

Między ludy najstarszymi, tam gdzie dzień się wlewa w noc,
Dawnych baśni, mitów, podań, nieprzerwana tętni moc.
Kto posłucha i da wiarę, ten aż do grobowych mar
Będzie mógł pamiętać snadnie o Początku bajań czar.
Jak więc było na Początku - i czym sam Początek był? -
To pustynia, żar, ocean albo gwiezdnych szlaków pył?
Posłuchajcie zatem Mistrza, niech przybliżę prawdę wam
O tym, co sam pozbierałem spośród wszelkich tajnych fam.

Na początku były Moce, tam zaś, gdzie ta kwitła brać,
Kotłowały się już kształty rzeczy, co się miały stać.
Ale czym są puste kształty? Tym, czym w wiecznej ciszy krok.
O tych kształtach miał stanowić wielki, stuwiekowy Smok.
O tym Smoku krążą plotki, i kto mędrszy, ten coś wie,
Że ze Smokiem o to chodzi, że był jakiś sen, czy w śnie
Były rzeczy niestworzone, które się zaczęły dziać…
Żeby sprawę naprostować, takoż to należy dać:
A więc dajmy tu komnatę, mniejsza o to, jak ją zwać.
Ta komnata była światem - pustką, w której Smok chciał spać.
Czy zaś czynił to świadomie, czy przypadkiem - nie wie nikt,
Smok ów zwany jest Prasmokiem. Niepoznany, gromki Byt.
Ale zasnął, łeb swój złożył, a spomiędzy gromnych łus’k
Pierwsze stały się istoty, pierwsze życie, pierwszy mózg!
Te utkane były z wiedzy, z pragnień, z myśli. Duch i Cień!
Co już znały? Wiedzę Smoka: mrok i światło, noc i dzień,
Czary, ziemie i filary, głosy, twarze, akry ziem!
Z czasem same myśleć jęły: sprawmy sobie własny sen!
Sen nasz żywy, jasny, ciepły, ożywiony z wszelkich miar,
Niech wyrośnie ląd i morze, niech się czasu spełni czar.
Duchów owych było czworo, każdy inny zamiar wziął
I przez wieków nieskończoność dumny swój wznosili dom.
Był więc Ksersis płomienisty, pan pożogi, ojciec dnia,
Był Jadyon, byt wodnisty, co nad morzem władzę brał,
Był Yeadir nieuchwytny, ostry wicher, letni wiatr,
I Zanuum nieruszony, kamienisty ziemny brat.
Na pancerzu swego stwórcy, bo uśpiony wciąż był Smok,
Położyli fundamenty. Wespół rozjaśniali mrok.

Czas rozbijał twarde skały: w morskie tonie wpadał piach,
To świeciła kula Słońca, to dął wicher, że aż strach.
Drzewa wypuszczały liście, śnieg pokrywał szczyty gór,
Rozciągały się strumienie, schły pustynie, wzrastał bór.
Ale, znać, to nie starczało. Naraz inne Duchy Snów
Własne swe włożyły części w to, co zaistniało już.
Tym sposobem wśród materii zaczął się rozbudzać czar
Aby duch mistycznej magii w każdą cząstkę tchnął swój dar.
Zaszemrały wszystkie skały, zadrżał w uniesieniu liść,
Gdy niematerialne moce wzdłuż i wszerz poczęły iść.
Napełniały wszystko Duchem, każdą całość, pół i ćwierć.
W śmierci zapaliły życie, w życiu rozpuściły śmierć.
Potem Duch ten, ożywiony, zebrał się i w chwili pół
Dał początek pierwszym zwierzom. Powstał królik, mysz i wół,
Zapiał kogut, ryknął jeleń, w morzach moc już raf i ryb;
Owca owcy przyjacielem, wrogiem dla obojga: wilk.
Rzekły Duchy między sobą: zejdźmy sami na nasz ląd!
I w postaci pierwszych smoków zamieszkały tam odtąd.
Powiadają, że piękniejszych nigdy nikt nie widział ziem,
Gdzie w harmonii i spokoju mijać może każdy dzień
I gdzie pierwsze z wszystkich smoków inne mogły dać na świat
I w miłości zapełniały ląd potomstwem szereg lat.

Czy kto widział kiedy smoka? Bestia liczy jardów z pięć!
Więc nie dziw to, że w ciasnocie doszło wraz do pierwszych spięć.
Gniewne bestie, dumne wielce, który jeden, każdy chwat!
I zdarzyło się, że w gniewie zamordował brata brat.
Naraz wrzawa - nasze ziemie! Walczmy o nie! - Huk i ryk!
Nie podobnym wyobrazić żadnym słowem walk tych szyk,
Walk zaciętych, ba, nieboskich, których ogień, szkwał i żar
Poruszały wszelką górą. Każdy bronił, co wciąż miał.
I padały z nieba gromy. Lecz to! Biały strach i szok!
Pod naporem krwawej walki jął się budzić Wieczny Smok!
Gwałtu, naraz! Do obrony! Zrobić pancerz z żywych ciał
Byle Wielki Smok pradawny usnął znowu tak, jak spał!
I rozbrzmiała pieśń Pierwotnych, niepojęta bajka dusz,
Złączyć miała to, co pękło; splatać, co dzielone już.
Niebo milkło, a na ziemię spadał ciężki, smutny deszcz.
O tym, jak świat brzmieć wtem musiał, nie wiem nawet ja, sam Wieszcz.
Ale usnął Smok Pradawny. Zamknął oczy, a wraz z nim
Hen głęboko w ziemskich leżach spał też każdy, kto wciąż żył.
I zapadła cisza - mówią - w każdej z sfer, od gór do nisz.
Nie jest danym wyśnić nawet tej najgłębszej z wszystkich cisz.

Któż oceni ile wieków świat wciąż krwawił z dawnych ran,
Zanim jeden z smętnych Duchów spojrzał jasnym okiem nań?
Jeden mężny, co pamiętał ciągle jasny Duchów sen
Zstąpił na jałową ziemię, by się sam zanurzyć w niej.
I zakłuła go z osobna każda rana, każdy cień,
Pośród stu bezświetlnych nocy jeden tylko ujrzał dzień -
Lecz ten jeden dzień wystarczył, dzień i świetlne łuny dwie,
By ocalić, co zniszczono i by świat odrodził się.
Ale wie to każdy mędrzec: w odrodzeniu nie ma sił
Nigdy takich aż potężnych, by powrócić świat, co był.
Wyginęły więc gatunki, zgasły bestie, uwiądł liść,
By zjawiły się w ich miejsce inne kwiat, i źdźbło, i kiść.
A z tych wszystkich drobnych części, z wszelkich nowych całkiem żyć
Narodziła się Natura. Do dziś splata istnień nić.

W świecie, który wówczas powstał, jednej rzeczy było brak.
Naradziły się więc Duchy i orzekły zgodnie: Brat!
Dajmy Brata nam na ziemi, który będzie jej jak pan,
Będzie siłę miał i mądrość, i urodę ponad stan.
Tchnęli zatem życie w glinę, ogniem, wodą oraz tchem
I utkali dumnych panów nade dobrem i nad złem.
A więc to by było tyle - rzekły Duchy - nas tu dość.
Odpocznijmy ode świata; Niech się zmienia w pył i kość,
Niech się rodzi własnym rytmem, niech rozkwita, żyje niech!
Niechby odejść zeń miał każdy, każdy kto wydaje dech!
I odeszli - piękne Duchy! Gdzie poszliście, gdzie wasz czar?
Czy oglądać was możemy tylko, gdy nas zdejmą z mar?
Nie, doprawdy! Duch jest wszędzie. Duch się mnoży kędy chce!
W tobie żyje, słysz go, słuchaj! W tobie żyje on i mnie.
Duchy - zwiemy was bogami. Bez was nie będzie też nas.
Nie powstaną dumne hymny, każda nauka pójdzie w las.
Bo co było, nie umiera, huczy świat od byłych ech,
W każdej twarzy szukać można najdawniejszych istot cech.
I śpi Prasmok, i niechby śpał, byle żyła prawda ta:
Wszystko to, co czytasz, przecież, jak sen Smoka jeno trwa.
Avatar użytkownika
Lasota
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Vertan, Mezzrat, Bua, Fabio,
Rasa: człowiek
Aura: Wyjątkowo słaba emanacja ginie w mniej wyczulonych umysłach. Przy tak niewielkiej mocy, jasna i błyszcząca topazowa poświata zdaje się blaskiem bez źródła, rozlewając się delikatnie po zmysłach i zachęcając do poszukiwań. Promienieje w ciszy, lecz brak dźwięków nie zaskakuje, hojnie rekompensowany przez bukiet zapachów, który chociaż subtelny, nie ujawniający żadnego dominującego aromatu, pozwala na odczytanie z niego różnorodnych historii. Właśnie teraz, wiatr niesie ze sobą rozrzedzoną już woń kobiecych perfum, ale też psujący ją zapach krwi i alkoholu oraz kroplę z esencji miasta. Zaintrygowanie doprowadza Cię w końcu do istoty tej emanacji, skromnej w sile, lecz barwnej. W oczy rzucają się spore obszary pokryte błyszczącą miedzią, jednak widać też puste plamy, gotowe na zamalowanie z czasem. Po całej powierzchni wiją się cienkie nitki żelaza, cyny i złota, przeplatając się nawzajem i walcząc o dominację. Tak mocno opleciona zdaje się twarda w dotyku, jednak tylko w miejscach żelaznych nici można poczuć opór, gdyż wszędzie indziej jej powłoka ustępuje miękko pod naciskiem, gnąc się posłusznie i swą elastycznością umożliwiając formowanie jej kształtów. Podobnie z jej strukturą, gładka i aksamitna, do czasu aż zaatakuje chropowatym obszarem, który rani zmysły ostrymi wypustkami. Ciepła, ale nie gorąca. Pikantna, ale w przyjemnie słodko-kwaśnej odsłonie. W ustach pozostawia suchość, jednak lepka powierzchnia czeka tylko, aż ktoś skuszony jej czarem postanowi podejść zbyt blisko.
Wygląd: Lasota wygląda na kogoś, kogo nieszczególnie ma się ochotę spotkać nocą w pustym zaułku. Jest postawny, ale dziwnie nieproporcjonalny, co od razu rzuca się w oczy. Duże stopy i wąskie dłonie. Biodra niemal szersze od ramion. Głowa jakby nieco za długa. Poza tym twarz ma dosyć pospolitą, a przez to nie dla każdego ładną. Nie jest to twarz arystokraty, nawet jeśli zwykle kąciki ... (Więcej)
Uwagi: Widać go z daleka - z naprawdę daleka. Drań jest prawie niemożliwy do przegapienia.
Nie umie czytać ani pisać, to ważne.

Postprzez Lasota » N wrz 23, 2018 2:36 pm

II. O wojnach Ery Środka

Trudno orzec, kto i kiedy pierwszy z ziemskich wzniósł swój dwór,
I kto pierwszy murów bronił magią ode ziem do chmur,
Prawdą jednak jest poznaną, że wtem żaden pan czy lord
Choćby chciał to nie dowodził żadną armią zbrojnych chord.
Ląd był dziki, morza czyste, gęsto słał się bór i kwiat
I w pokoju wiekuistym trwać miał wówczas cały świat.
Raz na lat pięć, w danym czasie, zwoływano lordów stu,
By się wspólnie naradzali, pomagając tam i tu,
By sądzili nad kwestiami, jeśli gdzieś się działo coś
I by dbali, aby wszędzie pokój mógł był trwać na wskroś.
Mogłoby tak być zapewne przez szeregi długich lat,
Gdyby ludzka nieuczciwość nie wpleciona była w świat.
Więc zdarzyło się po czasie: jad w kielichu - cichy mord.
Dla zdobycia pełnej władzy otruł lorda drugi lord.
Więc uciekła reszta radnych, krzycząc: Hańba! każdy pierzchł.
Jeden tylko lord pozostał, aby w walce zgładzić grzech.
Pojedynek miał być piękny, dumnie ostry oręż lśnił,
Ciosy piękne kładł truciciel, Mężny się jak szakal wił,
Jeden ciskał, drugi kąsał, trwał bój długo, krwi nad stan! -
Jeden zginął w polu bitwy. Drugi później padł od ran.
Lecz nie tylko, jak mawiają, obu lordów wzięła śmierć.
Padło także zaufanie. Kres spotkaniom co lat pięć.
Wiele lat musiało minąć, aby wreszcie ruchu żar
Wstąpił w trzecim pokoleniu w śmiałka mieniem Archentar.
Najpierw chciał on - dyplomata - lordów łączyć mocą słów,
Ale że mu nie ufali, zebrał armie: setki głów!
Setki mieczy i pancerzy, z nimi miał jednoczyć ląd.
Od Druickich Gór po Morze własny zaprowadzał sąd.
I nie zawsze, jak wiadomo, łączy sprawnie z ogniem miecz,
I nie sposób było walką sprawić, by czas ruszył wstecz,
Ale  swymi sposobami ów Archentar radę dał;
Nie minęło sześć księżycy, gdy królewską tiarę brał.
Tak powstało więc królestwo, zjednoczone ze wszech miar
I przez osiem aż pokoleń czuwał nad nim ładu czar.

Lecz kto słucha bajań mędrców i kto ich rozumie, wie,
Że największe nawet z mocarstw skąpie się wnet w czasu mgle.
To, co zdaje się raz wiecznym - innym razem krótko trwa.
Czas pożera i obraca w popiół wszystko, co się zda.
Tak więc stało się z królestwem: pękło w końcu w części trzy,
Opętane dawnym duchem piętrzą się po nasze dni.
Co zaś było w międzyczasie? Niechaj brzmi pradawny dzwon!
Każda z trzech powstałych nacji własny chciała stawiać tron.
Byli więc elfowie dumni, pierwsi wyruszyli w świat.
Własne wznieśli miasta, aby żyć z Naturą za pan brat.
Mówią, że się osiedlili tam, gdzie rośnie leśny raj,
Nim nie spadła Smocza Łuska, ciężko ich druzgocząc kraj.
Dalej byli czarodzieje, więksi niż najstarsi z nas,
Ale sprowadzili zgubę butnie chcąc okiełznać Czas.
Wybuchały krwawe wojny. Niebo puchło pąsem chmur.
Narodziły się demony i anielski, jasny chór.
Ludzka rasa pozostała, lecz rozpierzchła się co tchu
Stawiać własne państwa-miasta pośród lasów, rzek i gór.

Czarodzieje w tymże czasie zakrzyknęli w jeden głos:
Ruszmy przeto poza morze, z inną ziemią złączmy los.
Wpadli zatem na okrętach w szumne fale wiecznych mórz
I płynęli po horyzont - po niebieski ognie zórz.
Naraz statki wszystek stają; w żagle dąć przestaje wiatr.
Na żądanie czarodziejskie zmienia swój porządek świat.
Pianą burzy się ocean, z dna wyrasta nowy ląd!
(Świadczą temu czarodzieje i sąsiedni morski prąd).
Zeszli zatem z swych okrętów. Cały ów magiczny lud
Przyjął sobie własną ziemię, zmienił skałę w rajski cud.
Z mocą magii korzeń puszczał tam najstarszy z wszystkich dąb,
I wzrastały w mig budowle tam, gdzie słał się skalny zrąb.
Rzekli dalej czarodzieje: Tu spoczniemy, w to nam graj,
Wypełnimy tajną wiedzą tu zdobytą własny kraj.
I przez wiele lat najbliższych na tych czas upływał im,
Że zgłębiali dzieje świata, roślin, zwierząt, skał i glin.
Było jednak kilku takich, którym los ów nie był w smak.
Znali wszakże tutaj wszystko! Tu spisali każdy znak,
Wznieśli każdą jedną ścianę, wszystko ich spełniało plan.
Więc uznali między sobą: dosyć, swój odmieńmy stan.
Zbudowali lotną barkę. Wznieśli się w przestworza chmur
I ruszyli w Alaranię - by lądować tam wśród gór.
Dobrze było znów oglądać porzucony drzewiej ląd!
Należało znów go zbadać i najnowszy wydać sąd.
Więc zajrzeli w każdą wioskę, wytropili ludzki szlak
I ich zaraz zdjęła trwoga: a więc osłabł lud aż tak?
Trzeba było coś przedsięwziąć! Złożyć wraz pomocy plan!
A więc wymyślili Zakon i zabrali się do zmian.
Zakon miał być dla Ludzkości, przy czym założeniem swym
Obejmował ich ochronę przede najgroźniejszym Złym.
Dobry był to czas dla ludzi - wszak wrócili ci, co dar
Słuszny mieli czarowania. Nieśli pomoc z wszelkich miar.
Ale to, co uczynili pierwsi madzy z dawnych lat
Powracało nawet teraz i zmieniało świata ład.
Więc w tym samym całkiem czasie, poza pasmem ostrych gór
Powróciły dawne moce, wchodząc w dziki, leśny bór.
Odtąd wszystko tam ożyło! Liście, krzewy - wierz lub nie,
Lecz najstarsi powiadają, że dychały nawet pnie!
Moc się jęła kumulować, a z jej gromadzeniem wraz
Rodzili się naturianie. Tak swe ludy zyskał las.
Lecz na lesie nie był koniec - bowiem nim minęła noc
Strumieniami, w rwącym nurcie, ku jeziorom mknęła Moc.
I rozpełzła się po wodzie; dosięgała piasków dna
I sprawiała przebudzenie istot, które każdy zna!
Kto wszak nie był nad jeziorem? Kto posłyszał syren śpiew?
One wówczas się budziły, dla nich był pradawny zew!
Triumf Natury! Niechaj będzie, niech trwa zawsze odtąd już!
Żyć zaczęło dotąd martwe, w zwierzę weszły rzędy dusz.

Ale inne były również skutki klątw, co czasu żerdź
Miały dawniej butnie skruszyć. Wśród tych skutków była śmierć.
A więc wszystko to, co żyje, z czasem się obróci w pył
Człek się będzie starzał, aby odszedł każdy, kto raz żył.
Lecz musiała być metoda, by zatrzymać wieku bieg!
I nareszcie sposób znalazł gorzko samolubny człek.
Rozpoczęto rytuały - jakie? Któż by wiedział, któż!
Ale skutek był owocny: wyszarpnięcie z czasu dusz.
Odtąd, jeśli tylko zechciał, starzeć się nie musiał mag,
Choć zdeptało to istotę jego własną. Serca - brak.
Inni to widzieli ludzie. Więc któregoś dnia sam gmin
Chcąc być równie długowiecznym zebrał szereg zbrojnych sił
I wyruszył hen na magów, chcąc im zabrać wiedzy dar.
Jakież mieli jednak szanse, skoro ci magowie z mar
Podrywali ległych wojów, by przelewać gromko krew!
Więc wybuchła nowa wojna; krążył chudy śmierci lew.
Kto ją przeżył - czmychnął w góry, by się po pieczarach kryć.
Tam do dzisiaj można słuchać echa nekromanckich wyć.

Ale czas pomykał dalej - dalej mknie więc pieśń tych dni.
Posłuchajcie o istotach, którym w smak wpadł szkarłat krwi.
Był raz Margoth, woj potężny, który w swój ostatni rok
Padł przed drzwiami piekielnymi. Krwią mu broczył lewy bok.
Zginąłby i musiał odejść, jak śmiertelnik - ludzka rzecz.
W dół by złożył trupie gnaty, rdza by zżarła hełm i miecz.
Lecz wojownik był szczęśliwy: szczęściem jedną z bliskich dróg
Kroczył dumny nekromanta. A więc woła: Druh, czy wróg,
Czy pomocnyś mi, czy szkodnik, stójże panie! Daj mi lek!
Srebrne z boku wyjmij ostrze, daj mi pożyć jeszcze wiek! -
Stanął nekromanta, spojrzał, w zimnej głowie podjął myśl…
Aż się skłonił, odrzekł: Zgoda! - Swój w tym widział bowiem zysk.
Podjął więc wielkiego woja, nowe życie w niego tchnął,
Ale w zamian dał warunek: miał się odtąd żywić krwią.
Myślał bowiem nekromanta, że przez taki mroczny dług
Zyskał w wojownika ciele najbliższego z wszystkich sług.
Lecz przeliczył się! Jak srodze! Raz w bezksiężycową noc
Pierwszy wampir ów go zabił. Przejął całą maga moc.
I wyruszył w świat, by kąsać zarażając żądzą krwi,
A jedyną jego wadą jest lęk słońca, co zeń drwi.

Lecz powracał problem magii. Uszkodzona forma tej
Coraz bardziej upadała, drżała gromko z dnia na dzień.
I zdarzyło się, że pękła. Ponad ziemią pomknął grom!
Morza ciężko zajęczały, lądy poddały się mgłom.
Cienie wpadły do Otchłani, tam gdzie kiedyś kwitł był raj,
W parę chwil zdewastowały każdy strumień, las i gaj.
Płomień trawił wszelkie życie, darł najstarsze ze skał w pół.
W apokaliptycznych dymach wszystek tamten lud się struł.
Pozostali najwytrwalsi - ci, co mieli kieł i szpon,
Z dawnych leży swych obdarci oglądali klęski plon.
Czyż nie w sposób równy dawniej padał Ery Środka Dwór?
Czy nie buchał ogień tam też? Czy nie tak umierał król?
Widać tak są tkane dzieje - tak się toczy wieków krąg,
Przez lat ilość niepojętą narasta wydarzeń ciąg.
W zaburzeniach Ery Środka, których mitem raczę was
Działy się też rzeczy dobre: powstał szereg nowych ras,
Między wojną kwitł romantyzm, znano miłość, brano ślub,
W dni świąteczne mógł się bawić nawet najsurowszy lud.
Wojny z czasem przeminęły. Dźwignął się z ruiny świat,
Jedne ludy się zamknęły, inne żyły za pan brat.
A na horyzoncie, gdzieś tam, nisko ponad morzem tuż,
Już jaśniała Nowa Era ciągiem mglistych, złotych zórz.
Avatar użytkownika
Lasota
Szukający drogi
 
Inne Postacie: Vertan, Mezzrat, Bua, Fabio,
Rasa: człowiek
Aura: Wyjątkowo słaba emanacja ginie w mniej wyczulonych umysłach. Przy tak niewielkiej mocy, jasna i błyszcząca topazowa poświata zdaje się blaskiem bez źródła, rozlewając się delikatnie po zmysłach i zachęcając do poszukiwań. Promienieje w ciszy, lecz brak dźwięków nie zaskakuje, hojnie rekompensowany przez bukiet zapachów, który chociaż subtelny, nie ujawniający żadnego dominującego aromatu, pozwala na odczytanie z niego różnorodnych historii. Właśnie teraz, wiatr niesie ze sobą rozrzedzoną już woń kobiecych perfum, ale też psujący ją zapach krwi i alkoholu oraz kroplę z esencji miasta. Zaintrygowanie doprowadza Cię w końcu do istoty tej emanacji, skromnej w sile, lecz barwnej. W oczy rzucają się spore obszary pokryte błyszczącą miedzią, jednak widać też puste plamy, gotowe na zamalowanie z czasem. Po całej powierzchni wiją się cienkie nitki żelaza, cyny i złota, przeplatając się nawzajem i walcząc o dominację. Tak mocno opleciona zdaje się twarda w dotyku, jednak tylko w miejscach żelaznych nici można poczuć opór, gdyż wszędzie indziej jej powłoka ustępuje miękko pod naciskiem, gnąc się posłusznie i swą elastycznością umożliwiając formowanie jej kształtów. Podobnie z jej strukturą, gładka i aksamitna, do czasu aż zaatakuje chropowatym obszarem, który rani zmysły ostrymi wypustkami. Ciepła, ale nie gorąca. Pikantna, ale w przyjemnie słodko-kwaśnej odsłonie. W ustach pozostawia suchość, jednak lepka powierzchnia czeka tylko, aż ktoś skuszony jej czarem postanowi podejść zbyt blisko.
Wygląd: Lasota wygląda na kogoś, kogo nieszczególnie ma się ochotę spotkać nocą w pustym zaułku. Jest postawny, ale dziwnie nieproporcjonalny, co od razu rzuca się w oczy. Duże stopy i wąskie dłonie. Biodra niemal szersze od ramion. Głowa jakby nieco za długa. Poza tym twarz ma dosyć pospolitą, a przez to nie dla każdego ładną. Nie jest to twarz arystokraty, nawet jeśli zwykle kąciki ... (Więcej)
Uwagi: Widać go z daleka - z naprawdę daleka. Drań jest prawie niemożliwy do przegapienia.
Nie umie czytać ani pisać, to ważne.


Powrót do Poezja

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron