[Przełęcz] Nowe towarzystwo


Rozciągające się od Równin Andurii aż po Równinę Maurat góry z wierzchołkami pokrytymi wiecznym śniegiem, przeplatane zielonymi dolinami i niebezpiecznymi przełęczami, zamieszkałe przez dzikie zwierzęta i legendarne potwory. Góry otaczają i chronią przed niebezpieczeństwami Szepczący Las, dając mu w ten sposób spokój.

Postprzez Pantalon » So sie 29, 2015 9:50 am

Uziemienie zjawy mogło trwać bardzo długo, pochłonąć ogromne ilości czasu i energii, na co Arayo zdaniem Pantalona sił ani cierpliwości nie posiadała. Dobrze więc., pomyślał głęboko w duchu. Mam nadzieję, że już nigdy więcej nie spotkamy tajemniczego ducha. A zapeszać nie chciał, oj nie. Poprawił majdan łuku przewieszonego przez lewe ramię, sprawdził też kołczan, który zapięty uważnie mocnym rzemykiem nie wypuszczał ze środka strzał, zgromadzonych i wyprodukowanych w trakcie podróży. Maie władał magią, de facto uwielbiał zabawy siłami nadprzyrodzonymi, ale warto było oddać mu, nawet na chwilę, zafascynowanie łucznictwem i walkami prowadzonymi na dystans.
- Panna to dość rzadko samotnie podróżuje po stepach, czyż nie? - zagadał ostrożnie. - Z własnego doświadczenia wiem, że w miastach i we wsiach bywa bardziej niebezpiecznie niż w dziewiczym zagajniku lub uroczysku, położonym hen daleko za wzrokiem cywilizacji. Miejsca takie jak te bywają pełne tajemnic, skarbów i pięknych widoków. Sama pani, na ten przykład, jest idealnym dowodem wszystkich trzech rzeczy spełnionych w jednym ciele.
Zachichotał, świadomy wyzywających słów. Paroma krokami zacieśnił dystans między sobą, a Arayo, natomiast na wspomnienie o nadchodzącej burzy, braku czasu i ogółem marnej sytuacji, w której się znaleźli, zareagował uśmiechem szaleńczego optymizmu.
- Najwyżej schowamy się pod którymś z płaskowyżów lub w jaskini. Jest ich tutaj od groma. Na pewno. - sprostował. - Lecz jeśli sądzisz, że brakuje nam chwil, by pozwolić sobie na zwlekanie... um... to lepiej będzie ruszymy z kopyta.
I tak też przemieścił wolno wzrok na wierzchowca Arayo.
- Zmieścimy się? Twój dzielny konik nie wygląda na takiego, co by zdołał nas utrzymać, razem, na jednym siodle. Zawsze mogę pobiec sam, ale wolałbym... um.. nie pokazywać się wtedy tobie. Nie wyglądam przyjaźnie w nieludzkiej formie.
Avatar użytkownika
Pantalon
Błądzący na granicy światów
 
Inne Postacie: Galanoth,
Rasa: Maie lasu
Aura: Silna aura posiada w dużej mierze barachitowy odcień. Widoczne są w nim srebrzyste pasma, nie zawsze równe, jakby rysowane od ręki. Gdzieniegdzie występują kobaltowe plamki, na górze i na dole powłoki emanacja przybiera cynową barwę. Intryguje swym topazowym, mocnym blaskiem. Wydaje z siebie różne dźwięki, najpierw słychać echo czyiś słów połączone z muzyką płynącą z oddali. Następnie liczne głosy oraz śmiech dzieci co łagodzi niepewność, jednakże głęboki ton przeradzający się w rumor spadających głazów wywołuje przerażenie i chęć ucieczki. Nagle wszystko zagłusza harmonijna melodia przechodząca z jednego tonu w drugi. Przy tym można odetchnąć. Niesie ze sobą głównie przyjemną woń kwiatów i miodu. Jeśli się jednak skupić można wyczuć coś w rodzaju zapachu sierści. W dotyku powierzchnia jest raczej twarda i całkiem giętka. Chętnie popisuje się swoją elastycznością i gładkością. Posiada również chropowate miejsca, lecz nawet nie stara się ich ukryć. W smaku okazuje się lepka i zawzięcie próbuje skleić usta.
Wygląd: Niezbadany wachlarz wyglądu maie załamuje się odszczepieńczym wyjątkiem Pantalona. Jego pierwotna, właściwa postura przypomina lisiopodobne monstrum wielkości 3 kroków. Porusza się na tylnych łapach, lecz prawidłową prędkość rozwija tylko i wyłącznie na czterech. Ciało Felixa pokrywa futro barwy rdzawo-ognistej, przechodzącej nocą w spalony, ubrudzony bursztyn. Grzbiet, ... (Więcej)
Uwagi: - Uwielbia rosół.
- Migoczące błyskotki są jego słabym punktem. Lubi je dotykać, głaskać i miziać.
- Jest dewiantem.

Postprzez Arayo » Pt wrz 11, 2015 9:10 am

Ar nawet nie myślała o tym jak pozbyć się ducha, może właśnie jedynym rozwiązaniem było zagranie w jego grę i pokonanie go, by już więcej nie zadręczał ich, czy też innych wędrowców chcących przebyć przełęcz. Z rozmyślania wyrwał ją głos Pantalona, który jak się jej zdawało, uraczył ją całkiem miłym komplementem, choć mogła się też mylić.
- Aż tak widać? - zaśmiała się cicho, ale całkiem szczerze.
- Nie podróżowałam od bardzo dawna, a jeśli już, zawsze ktoś mi towarzyszył - wyjaśniła po chwili, nie zamierzając kłamać na swój temat, a przynajmniej na tym polu.
- Jednak musisz wiedzieć, że miasta bywają niebezpieczne - i już nawet nie chodził jej o sam fakt różnych istot, o różnych nastawieniach do świata, rożnych celach, ale także o to, że sama nie do końca była pewna jak to będzie z nią samą, do tego doświadczenie podpowiadało jej, że czasem dobrze było unikać dużych skupisk istot żywych.
Elfka pokręciła głową, ale uśmiechnęła się lekko, słysząc słowa Pantalona, lecz po chwili przemówiła do niego spokojnym tonem głosu.
- Nie mów do mnie Pani - upomniała go po przyjacielsku, uśmiechając się pod nosem. Miała ochotę odpowiedzieć na kolejne słowa jej rozmówcy, lecz jego ostatnie zdanie zdecydowanie bardziej przykuło jej uwagę.
- A co w tej formie jest nie tak? - zapytała jakby nigdy nic, nie chcąc mu mówić, że sama w pewnym okresie swojego życia nie wyglądała szczególnie urokliwie.
- Nie sądzę by czas nam sprzyjał - westchnęła zerkając na rumaka.
- Może i dałby radę, ale sam widzisz... - wskazała ręką w stronę zachmurzonej części nieba, która nie zwiastowała niczego dobrego.
- Powinniśmy się ukryć, gdziekolwiek  - powiedziała nie do końca zadowolona z tego pomysłu, licząc, że tym razem zatrzyma się w jakiejś ciepłej karczmie, no ale niestety...
- Chodźmy - powiedziała po tym jak przyprowadziła swojego konia i pociągnęła Pantalona za rękę.
- Raczej nie chcę być mokra - zaśmiała się cicho i ruszyła w stronę półek skalnych, mając nadzieję, że tam właśnie znajdą schronienie.
- Pokażesz mi swoją naturalną formę? - zapytała w drodze do schronienia, zerkając przy tym na Pantalona.

Jako, że Pantalon nie był zbyt chętny do dalszej podróży z Ar, dziewczyna uznała, że lepiej będzie jeśli zawróci i obejdzie przełęcz inną droga by dalej kontynuować swoją wędrówkę. Uprzejmie pożegnała się z niedawno poznanym mężczyzną oraz podziękowała za udzieloną jej pomoc, po czym wsiadła na swojego ogiera i pognała w dalszą drogę.
Avatar użytkownika
Arayo
Urzeczywistniający Marzenia
 
Inne Postacie: Ignea, Rishann, Careylissa, Tiva, Raena, Yoraa, Farico, Irme, Gloren,
Uwagi administracji: Konto Raena, jest prezentem urodzinowym dla użytkowniczki od administracji (z dnia 3.10.2013) i liczy się jako dodatkowy slot na postać. Raena (konto) jest postacią dodatkową, z czego wynika, że użytkowniczka może posiadać 7+1+1postaci na normalnych zasadach + 1 dodatkowych slotów, jeden jako prezent. Zatem użytkowniczka ma prawo posiadać razem 10 kont.
Rasa: Elf Leśny
Aura: Przeciętnej siły jasna, lecz matowa emanacja o cynowym kolorze i prawie niewidocznej szafirowo-rubinowej poświacie. Czasem sprawia wrażenie lodowatej, a czasem przyjemnie ciepłej. Dla osób o przeciętnych zmysłach nie wydaję ona żadnych dźwięków jednak gdyby się bardziej na tym skupić można usłyszeć cichy głos, który wręcz rozkazującym tonem błaga o wydostanie się. Gdy wytężysz przy niej swój nos wyczujesz subtelny zapach lasu, gdy spróbujesz jej dotknąć pod palcami wyczujesz jej giętkość oraz gładkość. Smak, który pozostawia po sobie na języku jest ostro-kwaśny.
Wygląd: Na długich czarnych włosach elfki, każdego wieczoru zaczynają pojawiać się białe pasma. Jeśli spojrzeć wieczorem w jej wielkie, niebieskie oczy, można zobaczyć malutkie, czerwone refleksy, które co noc są bardziej widoczne. Jej skóra powoli zmienia swój odcień na nieco ciemniejszy. Wszystkie te zmiany zachodzą powoli, z nocy na noc. W dzień wszystko jest tak jak być powinno. ... (Więcej)

Poprzednia strona

Powrót do Góry Dasso

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron